Tag Archives: akcyza

Tę akcyzę można po prostu obniżyć

Na początku roku Mateusz Morawiecki mówił, że nie zamierza podnosić podatków. Od kilku miesięcy słyszałem, że rząd uszczelnia finanse publiczne i dzięki temu rosną dochody rządu. Tak dobrze jeszcze nigdy nie było.

Gdzie jest pogrzebany smog?

Od kilku tygodni jesteśmy bombardowani alarmistycznymi newsami o smogu. Sprawą zajął się rząd, więc możemy się spodziewać kolejnych regulacji. Niewykluczone też, że przy tej okazji ktoś próbuje przytulić kilka złociszy z „państwowej” kasy, czyli kieszeni podatnika.

Jak UE, MFW i Bank Światowy dobijają Ukrainę

Pomysły Zachodu na modernizację ukraińskiej gospodarki nad Dnieprem wywołują coraz większy opór. Kiedy się bliżej przyjrzeć niektórym z nich okazuje się, że zamiast pomagać bardziej szkodzą.

Gwiazdowski: Przejęcie reszty środków z OFE to tylko kwestia czasu

"Demografia będzie miała wpływ na wszystko (...) Bogactwo narodów bierze się z pracy – z tego, ile osób pracuje i z jaką wydajnością." - mówi Robert Gwiazdowski w rozmowie z portalem Bankier.pl.

Podatki płacimy, aby żyć w cywilizowanym kraju

Wczoraj pan prezydent RP Andrzej Duda powołał mnie na ministra finansów w rządzie pani premier Beaty Szydło. Od Ministra Finansów zależy zdolność państwa do wypełniania swoich zadań: obrony kraju, szkół, ścigania przestępców, budowy kolei i dróg, kultury. Aby je sfinansować parlament uchwala podatki.

„Solidarność” za obniżką podatków!

Postulat uproszczenia systemu podatkowego i obniżenia danin jakie musimy odprowadzać na państwo podnoszony jest od lat. Do tej pory stanowił on domenę ugrupowań politycznych zabiegających o głosy wyborców. Zazwyczaj jednak działo się tak, że gdy tylko ugrupowania te zdobyły władzę, ów postulat, w kampaniach wyborczych lansowany jako najpilniejszy, spychany był na dalszy plan, bo nagle okazywało się, że jest tysiąc ważniejszych spraw, a podatki mogą poczekać.

Arthur Laffer nie tylko o podatkach

Politycy nie mogą powstrzymywać się od rozdawania naszych pieniędzy, bo za każdym razem gdy to robią, dostają premię – ktoś jest im wdzięczny. A gdy politycy mądrze tą wdzięcznością zarządzają, wygrywają kolejne wybory – twierdzi Arthur Laffer w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy”.

Jak władza wykańcza rynek wyrobów tytoniowych?

Produkcja  wyrobów tytoniowych od dawna stanowiła ważną część naszej gospodarki. Początki uprawy tytoniu, sprowadzonego do Polski prawdopodobnie z Turcji,  przypadają na wiek XVII. Ponoć już za Jana III Sobieskiego Rzeczpospolita zyskała pozycję liczącego się eksportera suszu tytoniowego na Europę.

Rostowski: Inflacja w III RP od 2009 roku wyniosła 15 procent!

Premier Donald Tusk najpierw wychwalał swoją rzekomo... „Zieloną wyspę”, aby ukryć przed opinią publiczną, że z nauki ekonomii jest zielony, natomiast w przypływie nowej polityki iluzji PO, ogłosił ostatnio w Krynicy, że:... w Polsce nie ma kryzysu, a... „kryzys tylko zapukał do drzwi, natomiast ich nie wyważył!”...
Jego minister  finansów, Jacek Rostowski, a niektóre źródła podają, że Jan Antony Vincent-Rostowski, aby uwiarygodnić te brednie, po prostu pomylił się w wyliczaniu deficytu o kilkadziesiąt miliardów złotych. Pomyłki każdemu mogą się przecież przydarzyć! Owszem, nie miałbym ministrowi za złe gdyby pomylił się o 2 złote. Nie dziwiłbym się gdyby Jan Antoni Vincent pomylił się o 100 złotych! Nie pisałbym o tym na blogu, gdyby pomyłka sięgała 999 PLN! Nie protestowałbym, gdyby, bądź co bądź doktor ekonomii, pomylił się o 2.000 złotych! Jednak już nawet jeden milion złotych „pomyłki” w państwie prawa stanowiłby powód do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec niefrasobliwego ministra... Natomiast pomyłka o kilkadziesiąt miliardów, to nie jest żadna pomyłka, tylko skandal i poważne naruszenie dyscypliny budżetowej, kwalifikujące Ministra Finansów do postawienia przed Trybunał Stanu! Kim był i kim pozostał Pan Jacek Rostowski? Urodził się w Anglii i większość życia spędził poza granicami Polski. W latach 1989–1991 pełnił funkcję doradcy ekonomicznego wicepremiera i ministra finansów Leszka Balcerowicza! Zatem mamy do czynienia cały czas z kręgiem ludzi, którzy utopili naszą gospodarkę w dominację obcokrajowców, doprowadzili do emigracji kilka milionów Polaków za chlebem i rozrostu bezrobocia do ponad dwóch milionów osób, natomiast wiele polskich rodzin do skrajnej nędzy. Prawdopodobnie, dla podreperowania własnej reputacji Minister Jacek Rostowski przyznał 9 września br. na antenie Polskiego Radia, że inflacja za aktualnych rządów PO wyniosła już 15%! Skąd ten przypływ szczerości w dobie kiedy…” kryzys tylko zapukał do drzwi, ale ich nie wyważył”? Otóż rząd, aby umożliwić większy przemyt alkoholów wysokoprocentowych z zagranicy, szykuje podwyżkę akcyzy na alkohole spirytusowe o 15%, a Pan Minister Finansów twierdzi, że to nie jest żadna podwyżka, tylko (cytuję dosłownie)… „urealnienie akcyzy do poziomu z 2009 roku, bo od tamtego czasu inflacja wyniosła 15%! Zatem zaczną padać gorzelnie w Polsce, natomiast nastąpi wzrost produkcji, wódek, koniaków, likierów itd.  w Rosji na Ukrainie, na Litwie, na Białorusi, w Czechach, na Słowacji, w Niemczech i oczywiście w drugiej ojczyźnie Pana Rostowskiego (minister finansów na dwa obywatelstwa!), czyli w Wielkiej Brytanii! Czarny rynek handlu alkoholem, który ostatnio podupadł, znowu rozkwitnie w miastach nadgranicznych oraz kurortach w całej Polsce i wzrośnie liczba pijanych kierowców na polskich drogach. PO szykuje nam pijaną wyspę, zamiast wyspy zielonej! Rajmund Pollak Foto.: nbp.pl

XXIII Forum Magiczne czyli walenie fiskalnym młotkiem

Lokalny Harry Potter, bardziej znany jako Premier Donald Tusk, odwołał kryzys. I zabronił mu się powtarzać. I jeszcze ogłosił emerytalną rewolucję, która nie jest rewolucją.
Takie rzeczy tylko w Polsce! Europa od wielu lat zmaga się z tzw. kryzysem, a tymczasem okazuje się, że wystarczy po prostu postawić się i twardo powiedzieć kryzysowi "nie", a problem rozwiąże się sam. I potem można już tylko na luzaka rzucić: "Ludzie, więcej optymizmu! Nie słuchajcie smutasów, bo was tylko zdołują!" Taki kunszt. Robi wrażenie, nie ma co! Przypomina mi to trochę znajomego sprzed lat. Facet miał psa i twierdził, że go wytresował. Mówił mu: "zrobisz to albo nie", a pies to robił albo nie. Taki magik! Dlaczego w ogóle piszę "tzw. kryzys"? Bo to nie jest kryzys. Wyobraźmy sobie, że walimy się młotkiem w palec. Boli, prawda? Czy ból to kryzys palca? Nie, to skutek uderzenia młotkiem. Aby nie bolało, rozwiązanie jest jedno – nie walić się młotkiem w palec. Tymczasem nasza gospodarka (oraz gospodarki większości krajów Unii Europejskiej) są regularnie walone przez rządy fiskalnym i regulacyjnym młotkiem. Musi boleć. I boli. Chcecie skończyć kryzys? Odłóżcie młotek. Ale naczelny czarodziej kraju uważa, że zintensyfikowanie owego walenia młotem usunie skutki wcześniejszych uderzeń. Czary! I tak się nasz premier pewnie poczuł w roli magika, że już zapowiedział kolejne magiczne sztuczki. Jedną dość przeciętną (w rodzaju pięć asów w talii, a każdy to z nich to walet trefl) i jedną bardziej wystrzałową – typu przecięcie kobiety wpół piłą spalinową bez użycia paliwa. Pierwsza to podwyżka akcyzy na alkohol i papierosy o 15%. Premier już obliczył, ile na tym zarobi. Zarobi budżet państwa, bo przecież nie on sam. Będzie ekstra forsa i złe czasy pójdą w niepamięć. Jak pokazuje historia podatku akcyzowego, zwłaszcza znacząca obniżka akcyzy 10 lat temu, skutek jest zupełnie inny. Po obniżce wpływy rosną, a po podwyżce – spadają. Czemu tak się dzieje? Cóż, premier zapomniał, że – wzorem porachunków w innych magicznych światach, od Śródziemia przez Ziemiomorze aż po Hogwarth – przeciwko niemu spiskują inni magicy, oczywiście ci źli, których celem jest zniszczyć wszystko co dobre i piękne. Jeśli chodzi o gorzałę, najważniejsi czarnoksięscy antagoniści premiera to Arcymag Meliniarz i Lord Rusek. Obaj dysponują najpotężniejszym zaklęciem, jakie widział magiczny świat, a któremu na imię bimber. Za pomocą szatańskich sztuczek obaj czarnoksiężnicy potrafią omamić biednych poddanych Jego Czarodziejskiej Mości i skusić ich na tanią gorzałę "made from kartofel" albo na chemiczny mix z przemytu. I ludzie to kupują. Potem ślepną albo umierają. Taki negatywny skutek czarnej magii. Niestety, premierowi i jego nadwornemu trefnisiowi jest zupełnie obca zdolność zrozumienia, że ci, którzy pili wódkę, pić ją będą nadal, i że dzielą się na dwie grupy – tych, których nie stać na legalną wódkę, więc skorzystają z meliny albo przemytu, oraz tych, których stać na legalną wódkę i jest mi obojętne, czy kosztuje 20zł, czy 25zł, czy 30zł za butelkę. Jako że tych pierwszych jest więcej, działa efekt skali. Stąd spadek wpływów. Efektem podwyżki będzie zatem spadek wpływów do budżetu z akcyzy na używki o jakieś 10%. Oraz więcej doniesień o zatruciach trefnym alkoholem. Druga sztuczka, ta wystrzałowa, to zamiana tandemu ZUS plus OFE na tandem ZUS plus OFE albo sam ZUS. Dzięki temu będziemy mieć wybór. Mniej więcej taki, jakby kto nam zaproponował, że możemy wybrać, czy obetną nam lewą, czy prawą nogę. No i nie jest to wybór? Nie, bo i jedno, i drugie, kończy się trwałym kalectwem, więc różnica jest taka, czy przez resztę życia będziemy sobie kupować wyłącznie prawy czy lewy but. Wszyscy już odtrąbili, że to zamach na OFE. Jasne. A w ogóle było się na co zamachnąć? Pamiętam reklamy sprzed kilkunastu lat. Dzięki OFE miałem być staruszkiem, co to ma fantazję i pieniądze. Cóż, fantazję już mam, pieniądze miewam, więc zostało mi tylko zostać staruszkiem. Tylko po co mi do tego OFE czy ZUS? Odnoszę nawet wrażenie, że te instytucje bardziej przeszkadzają mi zostaniu bogatym dziadkiem z fantazją. Mniejsza o to – pora rozprawić się z zaklęciem OFE. Co robią magicy OFE z naszą kasą? Inwestują. To chyba dobrze? Zależy, w co inwestują. Główny przedmiot zaklęcia OFE to obligacje Skarbu Państwa, czyli efekty czarów Premiera Piłkarza i Jana Pieniążka Vincenta R. Na czym polega to zaklęcie? Dziś płacimy podatek ZUS, którego część jest przekazywana na potrzeby magii OFE, powiedzmy 200zł miesięcznie. Za te dwie stówy OFE kupuje obligacje, powiedzmy na 5%. Odkupienie jest po pięciu latach, a więc licząc procent składany, OFE zarabia na naszą emeryturę 255zł. Super! Tylko skąd Skarb Państwa weźmie te 255zł na wykup? Od nas – w formie podatków. To my zapłacimy te 255zł. To się nazywa królik z kapelusza! Celowo pominąłem kwestię utraty punktów magii (tzw. opłaty za zarządzanie OFE i kosztu administracji czarowników z gildii Skarbu Państwa), bo jak widać, jest to problem wtórny. Musielibyśmy dostać 455zł emerytury miesięcznie, żeby wyjść na zero. A doliczając punkty magii, tę kwotę trzeba by pewnie podwoić. A ile dostaniemy? 100zł? Marzenie... W pozostałym zakresie zaklęcie OFE stosuje się do spółek akcyjnych. Tu już chyba nie ma się do czego przyczepić? Nie byłoby, gdyby nie to, że w większości są to spółki Skarbu Państwa. Nasze pieniądze w OFE pomagają kreować ciepłe posadki krewnym i znajomym królika. Jeśli przy okazji powstanie jakiś zysk, łapę na nim położy przede wszystkim główny właściciel, czyli ów Skarb Państwa. Kiedy teraz Prezes Rady Magików ogłosił faktyczną likwidację OFE (bo taki będzie skutek), OFE sprzedadzą większość aktywów akcyjnych, a docelowo to, co zostanie, zagarnie ZUS. Taka mini-renacjonalizacja. A dług publiczny w tej części, w jakiej stanowił zobowiązanie wobec OFE, przekształci się w ukryty dług ZUSu. Ukryty, bo w budżecie zostanie wykazany dopiero za parę lat. Przecież z rezygnacji z zaklęcia OFE pieniędzy nikomu i nigdzie nie przybyło. Zamiast pointy będzie dowcip. Wraca facet do domu i widzi żonę w łóżku z obcym facetem. "Co on tu wyprawia!?" – woła. "Czary, Stefan, czary…" – odpowiada kobieta rozmarzonym głosem. I właśnie takie czary serwuje nam nasz Naczelny Magik III RP. I tylko przy siadaniu na twardym tyłek trochę boli. Paweł Budrewicz Foto.: policja.pl Autor jest radcą prawnym i ekspertem Centrum im. Adama Smitha. Prowadzi bloga stopsocjalizmowi.pl

Rząd Tuska popiera szarą strefę!

Nie wprost oczywiście, ale pośrednio jak najbardziej. Premier wraz z ministrem finansów, Jackiem (Janem) Vincentem Rostowskim (Rothfeldem) zapowiedział bowiem wzrost akcyzy na alkohol i papierosy w 2014 roku.
Akcyza na mocne alkohole wzrosnąć ma o 15 procent. Premier Tusk nie ukrywa, że podwyżka nie ma na celu ograniczenia spożycia wódki wśród Polaków, lecz po prostu chodzi o zwiększenie wpływów do budżetu. Minister finansów już wyliczył, że pół litra kosztować będzie o około 2 zł więcej. Wysokości akcyzy na wyroby tytoniowe na razie nie podano, jednak minister Rostowski stwierdził, trochę jakby na przekór premierowi, że będzie się cieszył jeśli dzięki tej podwyżce Polacy mniej będą palić, nawet jeśli miałoby to oznaczać spadek dochodów do budżetu. Można być już teraz pewnym, że marzenie ministra Rostowskiego do pewnego stopnia się spełni. Polacy zapewne będą mniej palić..., ale papierosów produkowanych w obiegu oficjalnym. Podobnie już teraz można ze stu procentową pewnością przepowiedzieć, że Polacy również mniej będą w przyszłym roku pić, ale alkoholu z oficjalnego obiegu. Premier Donald Tusk jest historykiem, więc w jego przypadku może być różnie, ale ministra finansów, człowieka z takimi tytułami, uczestnika zlotów Grupy Bilderberg, trudno podejrzewać o głupotę. Ostatnią decyzję rządu o podwyżce akcyzy w 2014 roku można wytłumaczyć jedynie poparciem ministra Rostowskiego dla "szarej strefy" i przekonaniem do tego również, mało kumającego, premiera Tuska. Oby tak dalej! Jest szansa, że w końcu całe społeczeństwo zejdzie do podziemia, a wtedy już na pewno jakaś zmiana będzie musiała nastąpić. Paweł Sztąberek

Rostowski nie śpi. Szykują się nowe podwyżki podatków

Wszystko wskazuje na to, że już wkrótce wzrosną koszta życia wielu Polaków. Jak podaje serwis Money.pl, ministerstwo finansów, z ministrem Jackiem Rostowskim na czele, szykuje kolejne zmiany w podatkach.
Zmiany, oczywiście, w górę. Widać moda na obniżanie podatków do Polski szybko chyba nie zawita. Najważniejsza, dla przeciętnego Polaka zmiana, to wzrost akcyzy na gaz ziemny stosowany w celach opałowych. Dotknie ona tych wszystkich, którzy korzystają za gazowego ogrzewania swoich mieszkań. Jakby tego było mało, ministerstwo finansów obmyśliło sobie, że podwyżka nastąpi od listopada 2013 roku czyli na przywitanie sezonu grzewczego. Ministerstwo tłumaczy ten ruch koniecznością wdrażania przepisów unijnych. „31 października br. przestanie bowiem obowiązywać zwolnienie z akcyzy dotyczące gazu ziemnego przeznaczonego do celów opałowych. MF zaplanowało wprowadzenie stawki w wysokości 1,28 zł/1GJ, co oznacza, że podatek będzie stanowił ok. 3 proc. średniej ceny hurtowej gazu” - podaje Money.pl. Od przyszłego roku minister Rostowski planuje opodatkowanie tzw. polisolokat czyli lokat bankowych połączonych z różnymi formami ubezpieczenia. Dotychczas istniała możliwość ominięcia przez banki opodatkowania tych form oszczędzania, co stanowiło dla wielu ludzi zachętę do tego, by takie formy oszczędzania wybierać. Od stycznia przyszłego roku będzie to zapewne nieopłacalne. Smutne, że rząd, który często podkreśla, że trzeba oszczędzać robi wszystko, by do tego oszczędzania zniechęcać. Według Money.pl ministerstwo finansów proponuje także „rozszerzenie zakresu informacji, których organy podatkowe mogą żądać od banków i innych instytucji finansowych”. Zmiany dotyczyć również mają kontroli podatkowych. Po ich wprowadzeniu kontrole – jak ocenia ministerstwo - mają być szybsze i dokładniejsze. Szykują się również znaczące wzrosty opłat podatkowych dla firm z branży wydobywczej. Część z nich planowana jest co prawda na rok 2020, jednak jedna z nich, wprowadzająca podatek węglowodorowy obowiązywać ma od 2015 roku. Ocenia się, że obciążenia z tytułu wszystkich podatków i opłat pobieranych od spółek branży wydobywczej wyniosłyby ok. 40 proc. ich zysków brutto. Nie trzeba się domyślać, że za wzrostami dla firm wydobywczych pójdą wzrosty opłat np. za gaz czy paliwo, które odczują już zwykli konsumenci. Paweł Sztąberek Za pafere.org