Tag Archives: Alexis de Tocqueville

Dziś „500 plus”, jutro „Polska minus”

Kto by pomyślał, że socjalistyczny rząd Beaty Szydło stanie się cichym notariuszem klasyków myśli liberalnej. Zaledwie jednym programem – “Rodzina 500+” – Prawo i Sprawiedliwość udowodniło prawdziwość spostrzeżeń aż dwóch wybitnych przedstawicieli tego nurtu.

De Tocqueville’a raport o moralnej i niemoralnej jałmużnie

Różni mędrcy, mniejsi i więksi, od lat łamią sobie głowy, jak rozwiązać problem biedy. Problem, widać nierozwiązywalny w stu procentach, skoro od wieków ścierają się różne koncepcje. Dzisiejszą receptą na biedę, stosowaną chyba przez większość krajów jest państwowa pomoc społeczna. Potężne rozmiary osiągnęła ona w tzw. krajach dobrobytu, gdzie na przeróżnych zasiłkach przeżyć można całe życie. Dawniej pomocą ubogim zajmowały się organizacje prywatne bądź indywidualne osoby i nie były potrzebne do tego żadne przepisy, żadne ustawy. Alexis de Tocqueville, w wydanym niedawno u nas eseju - "Raport o pauperyzmie", stara się wykazać różnice pomiędzy pomocą urzędową a prywatną. Ostateczny bilans przemawia na rzecz tej drugiej. Dlaczego? Zanim do tego dojdę dodam, iż de Tocqueville opiera swój raport na spostrzeżeniach jakie wyniósł z XIX wiecznej Anglii, gdzie już od XVI wieku obowiązywały przepisy odgórnie regulujące pomoc dla ubogich. Ta obserwacja uświadomiła mu, jak wiele patologii generuje ubieranie czynienia jałmużny w szaty oficjalnie obowiązującego prawa. Patologia ta dotyczyła kilku obszarów. Przede wszystkim była kosztowna, sprzyjała rozrostowi aparatu biurokratycznego, utrwalała biedę, uczyła ludzi cwaniactwa, wyłudzactwa, a wreszcie była dla beneficjentów pomocy upokarzająca. "Biedak, który prosi o jałmużnę w imię prawa, znajduje się w położeniu jeszcze bardziej upokarzającym niż ubogi, który odwołuje się do współczucia swoich bliźnich w imię Tego, który jednakim wzrokiem spogląda na biedaka i poddaje ich równym prawom" - zauważa de Tocqueville. Od tamtego czasu wiele się nie zmieniło, no chyba że na gorsze, wszak to już kolejne pokolenie ludzi wyrasta w przeświadczeniu, że "coś im się należy od państwa"... Przenikliwy Francuz już w swojej epoce rozpoznał problemy, które drążą współczesne państwa opiekuńcze i którym jakoś nikt nie jest w stanie postawić zdecydowanej tamy. De Tocqueville w swoim raporcie również nie podaje recepty, która mogłaby pomóc rozwiązać definitywnie problem, niemniej - jak wspomniałem na wstępnie - jednoznacznie stwierdza, która z form dawania jałmużny - państwowa czy prywatna - jest właściwsza. Dlaczego zatem de Tocqueville kończy swoje rozważania ze wskazaniem na dobroczynność prywatną? Otóż - jak zauważa - "indywidualna jałmużna buduje cenną więź pomiędzy bogatym i biednym. Pierwszy z nich, przez sam fakt świadczenia pomocy, okazuje zainteresowanie losem tego, którego nędzy postanowił ulżyć; drugi, otrzymawszy wsparcie, którego nie miał prawa wymagać, i którego może nie spodziewał się uzyskać, jest skłonny do wdzięczności". Inaczej sprawa wygląda z jałmużną państwową, o której de Tocqueville pisze, że choć umocowana jest ona w prawie, to całkowicie traci moc moralną. "Bogacz, któremu prawo odbiera część dochodu, nie pytając go o zdanie, widzi w biedaku wyłącznie obcego chciwca, dopuszczonego przez ustawodawcę do udziału w jego majątku. Ubogi ze swej strony nie odczuwa żadnej wdzięczności za wyświadczone dobrodziejstwo, którego nie można mu odmówić, a które skądinąd go nie zadowala". Analiza de Tocqueville'a przesycona jest aż do bólu duchem chrześcijaństwa, czyniącym wszak z miłości bliźniego myśl przewodnią swojej misji. Jałmużna prywatna, wolna od przymusu idealnie wpisuje się w chrześcijańskie wezwanie do czynienia dobra. Jałmużna czyniona pod przymusem, za pośrednictwem biurokracji, najpierw grabiącej produktywną część społeczeństwa, siłą rzeczy musi być bezosobowa, a tym samym pozbawiona jakiejkolwiek wartości moralnej. Szkoda, że hierarchowie Kościoła nie potrafią dostrzec tej subtelności, o czym świadczą chociażby nawoływania kierowane do wiernych w tzw. listach pasterskich , by państwo jeszcze więcej "wspomagało ubogich". To nie wszystkie argumenty na rzecz prywatnej dobroczynności opisane przez Alexisa de Tocqueville'a. Jest ich znacznie więcej, dlatego najlepiej osobiście sięgnąć po lekturę "Raportu o pauperyzmie". Sądzę, że po przenikliwym Francuzie nikt już chyba niczego odkrywczego w analizie tej dziedziny życia społecznego nie wymyślił i nie wymyśli. Cała zawiła inżynieria społeczna wali w łeb w obliczu prostych spostrzeżeń XIX-wiecznego francuskiego badacza. Paweł Sztąberek P.S. Jeśli wśród Czytelników naszego portalu są księża katoliccy, dla trzech pierwszych, którzy nawiążą z nami kontakt mailowy, redakcja Prokapitalizm.pl ufunduje "Raport o pauperyzmie". Alexis de Tocqueville - "Raport o pauperyzmie", Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2009. do nabycia m.in. w księgarni internetowej Multibook.pl