Tag Archives: bieda

Porzucić socjalizm, wybrać kapitalizm…

Podczas V Zjazdu austriackiego w Krakowie prof. Witold Kwaśnicki wygłosił wykład „Przedsiębiorca opoką dobrobytu”. Cały zjazd poświęcony był idei przedsiębiorczości. Kwaśnicki rozpoczął od postawienia pytania: „Gdzie chcielibyście żyć? 400 lat temu będąc bajecznie bogatym człowiekiem, czy współcześnie będąc normalnym pracownikiem z przeciętnym wynagrodzeniem?” Większość wybrała drugą opcję. Widziałem, że ucieszyło to bardzo profesora, ponieważ chciał udowodnić tezę, że dzisiaj ludziom żyje się lepiej.

„Wysłuchaj nas Panie…” czyli jak pomagać biednym?

Każdy z uczestników Novus Ordo Missae, czyli Mszy w rycie ukształtowanym po ostatnim soborze w Watykanie, wie czym jest "Modlitwa powszechna" następująca po Ewangelii, a przed Ofiarowaniem. Pośród różnych nakazanych wezwań są też i takie za władze państwowe i ogólniejsze, o tematyce społecznej.

Nierówności poprawiają byt wszystkim

Filantropi z organizacji Oxfam twierdzą, że majątek 1 proc. bogaczy wynosi tyle, ile udało się zgromadzić 99 proc. pozostałej ludności świata. Tak wmawia się ludziom, że na świecie jest gorzej niż kiedykolwiek, choć pod względem materialnym przez tysiąclecia nigdy nie było nam tak dobrze.

Powitanie z Afryką

Populacja Afryki zwiększa się tak drastycznie, że ONZ dokonało niedawno korekty swoich prognoz odnośnie wskaźników urodzeń na tym kontynencie. Najnowszy raport uaktualnił przewidywania i zwiększył szacunkową liczbę ludności Ziemi w 2100 roku z 9 mld do 12 mld.

Pozwólcie żyć ludziom biednie!

Kiedy w Kazaniu na Górze Chrystus mówi: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”, ma na myśli dobrowolne ubóstwo, tj. brak przywiązania i wyrzeczenie się dóbr materialnych. Chrystus nie nawołuje jednak do bycia biednym. Bieda i ubóstwo to nie to samo. Człowiek ubogi świadomie wyrzeka się dóbr materialnych, lub godzi się na ich brak.

Wolny rynek w Chinach – recepta na polską biedę

Wolność gospodarcza dla najmniejszych przedsiębiorców jest w Chinach bardzo szeroka, żeby nie powiedzieć nieograniczona. Nie będę się opierał na statystykach czy oficjalnych danych, gdyż w przypadku Chin nie ma to najmniejszego znaczenia.

Czy XIX-wieczny kapitalizm zrodził samo zło?

"To ja martwię się o ludzi, to mnie zależy na ludzkim życiu a nie wam! Dlatego adwokatuję kapitalizmowi" - mówi Yaron Brook, dyrektor Instytutu Ayn Rand do studentów z Maastricht. Polecamy zapis wideo - polemika Yarona Brooka ze studentami.

Biedni Rumuni i Bułgarzy zalewają Niemcy

Niemiecki tygodnik "Der Spiegel" pisze na temat napływu do Niemiec licznych grup mieszkańców Rumunii i Bułgarii. Zdaniem czasopisma, masowy napływ ludności z tych krajów może się przyczynić do zburzenia pokoju społecznego panującego w Niemczech.
"Der Spiegel" (wg. Money.pl) przytacza apele władz wielu miast w Niemczech: "Równowaga socjalna i pokój społeczny są w najwyższym stopniu zagrożone" - pisze w specjalnie wydanym oświadczeniu Związek Niemieckich Miast. Mieszkańcy Rumunii i Bułgarii osiedlają się w biednych dzielnicach niemieckich miast, gdzie i tak nie ma szansy na znalezienie jakiegokolwiek zatrudnienia. Według "Der Spiegel", liczba imigrantów z Rumunii i Bułgarii wzrosła od 2006 roku sześciokrotnie. W samym tylko roku 2011 przyjechało do Niemiec ponad 60 tys. osób z Rumunii i Bułgarii. Osiedlają się oni najczęściej w dużych miastach takich jak: Berlin, Hamburg, Monachium oraz Dortmund i Duisburg. Przedstawiciele Związku Miast Niemieckich apelują do władz centralnych o wsparcie finansowe, gdyż poszczególne miasta same nie są w stanie ponosić kosztów związanych z zagwarantowaniem minimum egzystencji dla biednych przybyszów z południowo-wschodniej Europy. Cóż, biedni Rumunii czy Bułgarzy może są i biedni, jednak swój rozum mają. Wiedzą, gdzie się udać, by móc liczyć na hojność państwa. Niemcy, ze swoim systemem opieki społecznej zapewne będą w stanie zagwarantować im - przynajmniej do czasu aż całego systemu szlag nie trafi - życie na poziomie wyższym, niż mieliby u siebie ciężko pracując. A obawy Związku Miast Niemieckich, że biedni przybysze mogą mieć problemy ze znalezieniem pracy są bardzo na wyrost. Oni, a przynajmniej ich spora rzesza, nie przyjechała do Niemiec po to, by pracować, lecz by zahaczyć się na socjal. Państwo opiekuńcze powoli zaczyna wpadać w pułapki, które samo wykreowało... P Foto.: bankizywnosci.p

We Francji socjaliści rozpoczynają walkę z biedą

Aż trudno uwierzyć, że w tym kraju, kraju wykwintnej kuchni, szampana, najdroższych win świata, pasztetów z gęsich wątróbek, niezliczonych salonów mody itp... jest w ogóle jakaś bieda. Ostatnie decyzje francuskiego rządu wskazywałyby jednak na to, że tak...
Rządzący Francją socjaliści postanowili przeznaczyć aż 2 mld euro na walkę z biedą. Jak podają statystyki, aż co siódmy Francuz uważa się za biednego. Walka ta ma obejmować m.in. podwyższenie płacy minimalnej, zapobieganie wykluczeniu społecznemu oraz rozszerzenie zakresu opieki medycznej. Pomocą objęci mają być także bezdomni, samotne matki oraz osobnicy prowadzący wędrowny tryb życia (kiedyś w PRL objęto taką pomocą Cyganów i wielu z nich jest od tamtego czasu aż do dziś na garnuszku państwa żebrząc o zasiłki). Prawo ma ponadto iść w tym kierunku, by ułatwić młodym ludziom otrzymywanie zasiłków. Ciekawe ile czasu potrzebują socjaliści we Francji, by doprowadzić swój kraj do całkowitego upadku. Bo to, że sprawy będą szły w tym kierunku jest pewne. Francja, czołowy kraj Unii Europejskiej, już wkrótce może stać się symbolem tego czym cała UE powoli się staje czyli oazą dziadostwa, gospodarczej zapaści, biedy... Skoro we Francji jest aż tylu biednych, a rząd oficjalnie to przyznaje znaczy, że dotychczasowa polityka UE nie sprawdza sie. System redystrybucji dochodu, rozbuchany socjal, dotacje, dopłaty, wysokie (we Francji coraz wyższe) podatki, mające w przeświadczeniu socjalistów przeciwdziałać biedzie, tylko ją rozszerzają. Smutne ale prawdziwe... P.

Noc polarna nad czy zmierzch UE?

Tak umierają nadzieje. To wnioski z ostatnich dwóch, przegapionych przez wielu dziennikarzy informacji jakie pojawiły się w związku z Unią. Uwaga komentatorów nakierowana jest głównie na problemy efektu wprowadzenia wspólnej waluty i zawirowań w krajach członkowskich z tym związanych (Unia dwóch prędkości, problemy z konkurencyjnością) oraz uzgodnienia budżetu na kolejne lata.
Pierwsza z tych informacji to: - Brońmy młodych Europejczyków, by nie zamienili się w stracone pokolenie. Rosnące wśród nich bezrobocie przyniesie Unii klęskę gospodarczą i zapaść społeczną - mówi komisarz do spraw zatrudnienia László Andor.(..)Bez pracy pozostaje 23, 4 proc. osób do 25. roku życia. Komisja Europejska wzywa do natychmiastowych działań.” Druga: „Jak wynika z danych unijnego biura statystycznego Eurostat w ubiegłym roku biedą i wykluczeniem społecznym zagrożonych było 119 mln obywateli „27” (24, 2 proc.). To więcej niż w 2010 roku, kiedy odsetek takich osób wynosił 23, 4 proc. i w 2008 roku, gdy było to 23, 5 proc. populacji.” Po latach wydawania ogromnych pieniędzy na Fundusze spójności, wyrównywania szans i podobne cele- rozwarstwienie w UE rośnie poszerzając sfery ubóstwa. Zasilane unijną kasą są głownie Banki, które doprowadziły przez swoje, gdy manipulacyjne do takich efektów jak opisane powyżej. Niezwykle rozbuchane koszty administracji unijnej, które były jednym z argumentów do cięć wydatków przez Camerona ( a nie - jak to nam sugerował Tusk i jego koledzy – z powodu woli obcięcia Funduszy wsparcia dla słabszych państw) są także jedną z przyczyn, dla których rośnie pauperyzacja w unijnych krajach podczas gdy administracja i władza unijna ma się całkiem nieźle. Podczas gdy poszerzały się strefy ubóstwa i bezrobocia nadal nie zrezygnowano z wydatku 180 mln UE przeznaczanego na przewozy dokumentów dla realizacji posiedzeń w Strasburgu. Coraz głośniejsze protesty nie tylko Anglików, ale i Zielonych może wreszcie zahamują ten absurd. „Na etatach samej tylko unijnej komórki ds. zatrudnienia i płac znajduje się 500 osób, co kosztuje rocznie 34 mln euro.”. Apanaże unijnych urzędników są dobrze chronione prawem. Przy próbie ich obcięcia zgłosili skargę do TS i wygrali! Podczas gdy społeczeństwa zmusza się do zaciskania pasa, oni sami mogą spać spokojnie. Stosowne przepisy uniemożliwiają zmuszenie administracji do tego samego, do czego dyrektywami i groźbami kar zmusza mieszkańców krajów członkowskich. Finansiści od lat wieszczą klęskę wspólnej waluty. Skupiając się na implikacjach jej wprowadzenia wartości i skuteczności gospodarki państw strefy. Nie analizują tego, do czego prowadzi sama polityka UE: do stworzenia koszmarnego molocha urzędniczego, regulacji wszystkiego, co się da (wszak ta armia musi udowodnić swoją przydatność), co jak widać przynosi efekty dokładnie odwrotne do obiecywanych. Pokolenie JPII nie może pamiętać tego co ja..A mnie coraz bardziej UE przypomina inny twór, którego działalności i skutki dla członków miałam okazje osobiście odczuwać. RWPG. „Według I artykułu statutu RWPG miało wspierać planowany rozwój gospodarki narodowej, przyspieszanie postępu technicznego, podniesienie poziomu industrializacji, wzrost wydajności pracy i zwiększenie dobrobytu państw członkowskich.” Szczególnie jeśli porównam pewne zalecenia dotyczące gwarancji pracy. Komisarze Unijni z danych statystycznych o bezrobociu wyciągnęli wniosek taki: „Komisja Europejska wdraża więc projekt "gwarancji dla młodych". Jest to zalecenie, aby każdy obywatel zjednoczonej Europy, który nie ukończył jeszcze 25. roku życia, otrzymywał ofertę przyzwoitego zatrudnienia, szkolenia albo kształcenia w ciągu czterech miesięcy od opuszczenia szkoły lub trafienia na bezrobocie.” Za komuny każdy musiał mieć pracę. To gwarantowało spokój społeczny. Ale doprowadziło do dramatu. Powiem tyle, RWPG dzisiaj nie ma, a UE chyba nie przerobiła dobrze lekcji z historii gospodarczej świata. Albo wie i prowadzi nas na manowce. Napisałam w pierwszym akapicie o śmierci nadziei. Tak. Nie wiem jak Wy, ale ja wiązałam wielkie nadzieje z wejściem do Unii. Urzekła mnie wizja swobodnego przepływu ludzi i pieniędzy. Bardzo szybko okazało się, ze przepływy ludzkie były limitowane pod potrzeby wzmocnienia własnych rynków krajów starej Unii. Równość w prawach (dopłaty) okazała się fantasmagorią. Kiedy Komisarze UE zaczęli wydawać decyzje ograniczające pole rozwoju wewnętrznych gospodarek niektórych członków, co było akurat korzystne dla innych, mocniejszych…(vide stocznie, dopłaty itp.), kiedy uznawano, np. ślimak to ryba wiedziałam już, że tak jak kiedyś są równi i równiejsi. Kryterium dochodowości bezpośredniej zmuszało do zamykania zakładów produkcyjnych w wielu krajach członkowskich, Boleśnie odczuwamy to my, Polacy. Równocześnie kryterium zysku decydowało o wyrzucaniu produkcji z całej Europy i lokowania w Chinach, Wietnamie i wszędzie tam, gdzie można było wykorzystać tanią siłę roboczą czy też zmniejszać podatki. Żeby było śmieszniej – lokowano tą produkcje tam z pełna świadomością, że zarobi się na wyzyskiwaniu tych, o których prawa głośno się potem będzie dopominać. Nikt tego nawet nie zauważy, bo łańcuch powiązań jest zbyt skomplikowany do analiz. Kto w tym zabieganym świecie na to ma czas. I tak się dzisiaj zastanawiam, czy to tylko noc polarna nad UE czy początek jej zmierzchu. Małgorzata Puternicka/1Maud Foto.: Jan Bodakowski http://wgospodarce.pl/informacje/969-parlament-europejski-oszczedza-koniec-z-obradami-w-strasburgu-i-doplatami-do-paliwa-dla-poslow http://www.rp.pl/artykul/13,958850-Rozynski--Rozpasana-biurokracja.html http://wgospodarce.pl/informacje/969-parlament-europejski-oszczedza-koniec-z-obradami-w-strasburgu-i-doplatami-do-paliwa-dla-poslow http://pl.wikipedia.org/wiki/Rada_Wzajemnej_Pomocy_Gospodarczej Źródło: http://obserwator.com  

Państwo przemocą odbiera dzieci

Kontynuujemy rozpoczęty w 2010 roku protest przeciwko ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Kalendarium protestu 2010 - czytaj Lista osób protestujących na stronie archiwalnej - (wciąż można się dopisywać 6.11.12). Przepisy, wprowadzone mimo dużego sprzeciwu społecznego, pozwalają urzędnikom odbierać dzieci z rodzin, bez wyroku sądu. Prowadzi to do sytuacji, w których łamane są prawa człowieka. Jako Fundacja mamy wiele zgłoszeń od rodziców pokrzywdzonych nowym prawem. Opisana szczegółowo poniżej sprawa rodziny z Lubaczowa, skłoniła nas do podjęcia starań o doprowadzenie do zaskarżenia przepisów ustawy "o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie" do Trybunału Konstytucyjnego.  20.09.2012 wystąpiliśmy do Rzecznika Praw Obywatelskich prof. Ireny Lipowicz z prośbą o spotkanie.  Wiemy, że biuro RPO zaangażowało się już w sprawę z Lubaczowa. Z panią rzecznik chcemy rozmawiać nie tylko o tej konkretnej rodzinie, ale o przepisach, które do takich sytuacji doprowadzają. Czekamy na wyznaczenie terminu spotkania. Nasze pismo do RPO: tutaj Więcej o proteście przeciw nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, o aktualnej sytuacji i dalszych planach można przeczytać w wywiadzie y przedstawicielem Fundacji, na portalu Fronda Sprawa rodziny z Lubaczowa Rodzinie Tomasza i Agnieszki z Lubaczowa odebrano czworo dzieci. 14 września przed południem, gdy ojciec był w pracy, do mieszkania wkroczyła kurator w asyście policji. Dzieci wyprowadzono a matka nie została poinformowana o przysługujących jej w tej sytuacji prawach. Nie dostała do ręki żadnego dokumentu, na potwierdzenie interwencji państwa w życie jej i jej rodziny.  Tego samego dnia decyzję kuratora potwierdził sąd, na rozprawie o której rodzice nie wiedzieli. W tej rodzinie nie było przemocy, alkoholu a jedynie bieda. Mimo to dzieci odebrano na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Do Fundacji zgłosił się przyjaciel rodziny z prośbą o pomoc. Sprawę nagłośniliśmy w programie telewizyjnym Tomasz Lis na Żywo, już 17 września. Na dwóch kolejnych rozprawach w październiku sąd rodzinny badał sprawę, ale nie wydał wyroku. Dzieci wciąż nie wróciły do rodziców. Więcej o tej bulwersującej historii pisali dziennikarze lokalni Gazeta Wyborcza oraz Nowiny24. Ta sprawa, podobnie jak wiele podobnych spraw z ostatniego czasu, pokazuje, że konieczne jest uchylenie przepisów, o odbieraniu dzieci rodzicom bez wyroku sądowego oraz z powodu biedy. Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców. Przedruk ze strony SiFRPR. Fot.: internet

Rząd nie jest przyjacielem ubogich

Czy państwo jest tą instancją, która najlepiej zajmuje się pomocą dla ubogich? Czy też może jego aktywność w tej sferze przynosi więcej szkody niż pożytku? Próby odpowiedzi na to pytanie podejmuje się Gary Chartier na łamach najnowszego magazyny FREEMAN. W artykule "Rząd nie jest przyjacielem ubogich" rozważa on różne za i przeciw rządowym interwencjom w sferę socjalną oraz - ogólnie - w gospodarkę.
Gary Chartier zauważa: "Kierowane przez państwo programy walki z biedą korzystają z zabieranych pod przymusem pieniędzy podatników. Ludzie pracują mniej energicznie i entuzjastycznie, kiedy wiedzą, że część tego, co wytwarzają, zostanie im później zabrane z pistoletem przystawionym do głowy. Zatem odbieranie ludziom pieniędzy poprzez podatki, żeby sfinansować programy walki z ubóstwem, może zahamować rozwój gospodarki. Kiedy natomiast ludzie dobrowolnie ofiarują swoje wsparcie na przeciwdziałanie ubóstwu, nie krzyżuje to ich własnych planów. Jeżeli chcą wspierać takie działania, będą skłonni do ciężkiej pracy, aby to uczynić. Kiedy rząd nie wtrąca się w gospodarkę, ludzie mogą pracować entuzjastycznie, aby się wzbogacić i rozwijać ogólną wydajność gospodarczą, nawet jeśli wspierają znaczące działania pomocowe dla ludzi ubogich." Tłumaczenie całego artykułu z FREEMANA przeczytać można na stronie Fundacji PAFERE...