Tag Archives: cenzura

ACTA 2 – czyli największy błąd Sorosa

Odróżniajmy to co przez człowieka odkryte, od tego, co przez niego wymyślone. Praw przyrody zmienić się nie da, nawet najgorliwiej im zaprzeczając. Zmieniać, a zwłaszcza niszczyć to, co inni zrobili jest łatwo, jak dowodzą tego niezbicie unijni biurokraci.

Inkwizytorzy i cenzorzy odczepcie się od redaktora Wojciecha Dąbrowskiego!

Jakaś nowa, szatańsko-cenzorska inkwizycja próbuje uciszyć jednego z czołowych dziennikarzy Polskiego Radia! Jestem stałym słuchaczem "Sygnałów Dnia" słynnej Jedynki, bo kto rano wcześnie wstaje, temu Pan Bóg daje, a "Sygnały dnia" rozpoczynają się codziennie o szóstej rano, aż tu nagle, akurat w lipcu jakiś czort z piekła rodem kazał uciszyć redaktora Wojciecha Dąbrowskiego, wielkiego przyjaciela wszystkich Górali  z Podbeskidzia, Podhala i nie tylko z Karpat!

Rajmund Pollak: Apeluję o bojkot facebook’a!

Nie pozwólmy na powrót cenzury w nowym wydaniu ponadnarodowych dyktatorów medialnych. Jeżeli szemranym manipulatorom opinią publiczną nie podoba się ani flaga biało-czerwona, ani orzeł w koronie, ani biało-czerwona-szachownica, to każda szanująca honor Ojczyzny Polka i każdy miłujący Rzeczpospolitą Polak powinni wycofać swoje profile i wszystko absolutnie wszystko z facebook'a!

Wolność słowa na Ukrainie czyli jak się bronić przed wszechwładzą oligarchów

W kontrolowanych przez oligarchów ukraińskich mediach jest coraz mniej miejsca na wolną debatę ekonomiczną. Dyskusje na temat podatków, bezpieczeństwa energetycznego, taryf czy korupcji toczą się dziś głównie w społecznościowym portalu, który zamienił się w prawdziwą agorę.

Facebook z przechyłem na lewo?

Jak podała brytyjska gazeta The Guardian, ujawnione zostały dokumenty, z których wynika, że to ludzie a nie algorytmy decydują o tym, które treści wysyłane są do użytkowników największego portalu społecznościowego Facebook, jako treści najpopularniejsze.

Unia szykuje nową umowę ACTA

Unia Europejska po raz kolejny zabiera się do ograniczania naszej wolności i prywatności. Tym razem pod płaszczykiem ograniczania "pornografii" próbuje się poszerzyć kontrolę przesyłanych danych.

Ocenzurowane wystąpienie premier Ewy Kopacz! Koniecznie zobacz!

Nie wierzycie? A jednak... W tym podłym kraju jakim jest III RP, rząd nie może już liczyć nawet na własną telewizję. To skandal i powinna się tym zająć Unia Europejska oraz wszystkie inne możliwe organy międzynarodowe!

Zakazany Kukiz

Radiowa "trójka" odmówiła puszczania tego utworu. W innych rozgłośniach też pewnie będzie nie łatwo. Ale jest internet. Paweł Kukiz o swoim oszołomstwie na Prokapie.

Ministerstwo Prawdy wzięło się za cenzurę serwisu YouTube

Od kilku lat zamieszczam materiały filmowe w serwisie internetowym YouTube. Są to przeważnie wywiady oraz relacje filmowe z różnych wydarzeń publicznych i spotkań autorskich. Nie łamię regulaminu. Nie publikuję filmów cudzego autorstwa.

Zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko

Głównymi problemami stojącymi na przeszkodzie realizacji projektu budowy krainy miłości na zielonej wyspie są: brak kasy i malkontenci. Defetyści, sypiący piach w tryby nieubłaganego postępu.

Ministerstwo Prawdy wzięło się za Dumasa

Każdy z nas ma swoje ulubione książki. Niektóre z nich czytaliśmy jeszcze w dzieciństwie i z perspektywy minionego czasu możemy powiedzieć, że w pewnym stopniu nas ukształtowały. W moim przypadku były to "Trylogia" Sienkiewicza i dumasowska trylogia o przygodach dzielnych muszkieterów, Atosa, Portosa, Aramisa i d`Artagnana.
Od czasu do czasu mam zwyczaj powracać do tych lektur: zanurzać się w barwną epokę, delektować językiem, który został już w dużej mierze wyparty przez prostacki bełkot, zwany nie wiadomo dlaczego "współczesną polszczyzną". Biorąc do ręki nowe wydanie (2008) "Wicehrabiego de Bragelonne" miałem nadzieję tego właśnie doświadczyć. Ku memu wielkiemu zdumieniu stwierdziłem jednak, że nie poznaję książki, którą znam niemalże na pamięć. Na szczęście mam w domu stare wydanie, więc natychmiast przystąpiłem do porównywania. Okazało się, że w nowym wydaniu znikły całe rozdziały, inne zostały niemiłosiernie okrojone, a język przekładu daleki jest od cudownej polszczyzny pani Marii Traczewskiej z wydania z r. 1959. Ciekawe, że w tym nowym wydaniu nie ma nazwiska tłumacza, a warto by je poznać. Warto również byłoby dowiedzieć się, komu na przykład nie podobało się słowo „BÓG”, które znikło z dialogu pomiędzy d`Artagnanem, a jego dawnym służącym, Planchetem (Wiórkiem) W starym wydaniu mamy: "Ach, mój Boże – wykrzyknął..." W nowym zaś: "O!...krzyknął". "Zawołałeś: „Ach, mój Boże !" (stare wydanie) „Powiedziałeś: "O !" (nowe) "Wyparowało" też ostatnie zdanie ostatniego tomu powieści. W starym wydaniu czytamy: "Z czterech dzielnych ludzi, których dzieje opowiedzieliśmy, pozostało już tylko jedno ciało: dusze zabrał Bóg". Szczegółowy wykaz cięć i opuszczeń wymagałby żmudnej pracy porównawczej, której sobie oszczędzę, poprzestając na tym, co już napisałem. Ponieważ wydawca nie zaznaczył, że jest to tekst okrojony, młody czytelnik, który nie miał okazji zapoznania się ze starszym wydaniem, sądzi, że ma do czynienia z pełnym tekstem powieści Aleksandra Dumasa, a to z uczciwością raczej niewiele ma wspólnego, zwłaszcza że Dumas nie wytoczy procesu tym, którzy kastrują jego tekst, opatrując go jego nazwiskiem. Nie bardzo chce mi się wierzyć, by wydawca polski zaryzykował okrojenie powieści bez zgody właściciela praw autorskich, chyba że te wygasły a on uznał, że może robić, co chce. Być może tłumaczenia dokonano z jakiegoś współczesnego, okrojonego wydania francuskiego. Nie wiem. Miałem już w ręku nowe amerykańskie okrojone wydanie "Toma Sawyera", więc wszystko jest możliwe. Pozostaje mi tylko powiadomić o tym fakcie miłośników prozy Aleksandra Dumasa. Czyżby ktoś gdzieś wcielał w życie zasady nowomowy, ustalane w orwellowskim Ministerstwie Prawdy? Przypomnijmy jedną z nich: "Podjęto prace nad przekładami utworów różnych pisarzy [...] po ich zakończeniu zamierzano zniszczyć dzieła oryginalne, jak również wszystko, co pozostało z literatury dawniejszej" (G. Orwell, Rok 1984 , MUZA, Warszawa 2006,s.254). Póki więc jeszcze stare wydania możemy znaleźć a antykwariatach, kupujmy je i porównujmy z wydaniami nowymi. Ja w każdym razie zamierzam uczynić to z innymi powieściami wydawanymi w tej serii. Jan Przybył

Wolność mediów w Polsce

W demokratycznym państwie prawa realizującym zasady sprawiedliwości społecznej władza zwierzchnia należy do Narodu, który sprawuje ją przez przedstawicieli lub bezpośrednio. Tak przynajmniej stanowi Konstytucja RP, która wszelako nie wymienia o który Naród konkretnie chodzi, co może budzić pewne podejrzenia. Załóżmy jednak na chwilę, że z tą demokracją i Konstytucją, to wszystko na poważnie.
Na co dzień Naród, jako suweren, zajęty jest zdobywaniem środków na życie i spożycie, więc nie ma czasu na bezpośrednie sprawowanie władzy, jak również kontrolowanie radosnej twórczości swych przedstawicieli. Obowiązek kontroli poczynań władzy spoczywa zatem na barkach dziennikarzy, którzy winni informować Naród o działaniach władzy zagrażających wolności. Teoretycznie. Władza też jest tego świadoma, dlatego usilnie dąży do spacyfikowania / zblatowania mediów w duchu jedności frontu przekazu, zgodnie z leninowską dewizą o organizatorskiej roli prasy. Widać to chociażby w konstytucyjnych zapisach dotyczących wolności prasy. Art. 54 każdemu zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Z kolei art. 14 zapewnia wolność prasy i środków społecznego przekazu. I tu, jak mawiał pułkownik Wieniawa – Długoszowski, kończą się żarty, a zaczynają schody. Albowiem drugi ustęp przywołanego art. 54 stanowi, co następuje: Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej. W ewidentnej zatem sprzeczności z postanowieniami Konstytucji stoją podejmowane przez władzę działania na froncie walki z „mową nienawiści” czy wymierzone w niezależność internetu porozumienia typu ACTA, zresztą nie pierwsze i niewątpliwie nie ostatnie. Niemniej ciekawe jest  poznanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego koncesjonowanie prasy jest passe, ale radia i telewizji już nie? Czyżby dlatego, że zdecydowana większość Narodu swą wiedzę o otaczającej rzeczywistości czerpie jednak z radia i telewizji, a nie gazet? Konsekwencją tego stanu prawnego jest łatwo zauważalny fakt, że o ile prasa drukowana czy internet mają zróżnicowane komentarze, to tyle radio i telewizje, zarówno komercyjne jak i publiczne, są zadziwiająco zbieżne w ocenach. A ponieważ władza, która „może” koncesjonować radio i telewizję skwapliwie korzysta z tej możliwości, gdy już nie ma innego wyjścia – podnosi ad absurdum stawki opłat koncesyjnych tak, by uciszyć niepokornych, np. Radio Maryja i TV Trwam. Jeśli ktoś z Państwa miał okazję porównać serwis informacyjny „zaprzyjaźnionych z władzą mediów” z serwisami informacyjnymi mediów toruńskiego redemptorysty, to zapewne poczuł się jak w innej rzeczywistości. Jeśli nie – to zachęcam, chociażby do odwiedzenia stron internetowych Radia Maryja czy TV Trwam i porównania treści z innymi portalami opiniotwórczymi. Swoją drogą, to ciekawe co by się stało, gdyby blisko 2,5 miliona osób, które podpisały petycję w obronie TV Trwam wystąpiło z inicjatywą ustawodawczą znoszącą koncesjonowanie radia i telewizji? Z tą wolnością prasy, to po prawdzie też pic na wodę. Bo wprawdzie Konstytucja zabrania prewencyjnej cenzury, ale nie zabrania zamieszczania reklam. I tak zaprzyjaźnione z władzą media mogą liczyć na dopływ „państwowej” (czytaj: podatników) gotówki poprzez reklamy, a pozostali mogą co najwyżej pomarzyć. Kuriozalnym przykładem jest to, że „największy opiniotwórczy dziennik w Polsce” jednego dnia zamieszcza 5 reklam prywatnych oraz 30 publicznych . Jak wpływa to na finanse konkretnych tytułów prasowych, chyba nie trzeba tłumaczyć.  A przecież ta sama władza wydaje biuletyny informacyjne oraz zamieszcza ogłoszenia w internecie na rządowych stronach. Wszystko finansowane z podatków. Albert Einstein twierdził, że wolność nauczania i wyrażania opinii w książkach i prasie stanowi podstawę zdrowego i naturalnego rozwoju każdego społeczeństwa, zatem każda forma cenzury (oficjalnej bądź ekonomicznej) prowadzi do degeneracji społeczeństwa. Otwarta pozostaje kwestia, czy w takiej sytuacji elity degenerują na obraz i podobieństwo społeczeństwa, czy też jest dokładnie odwrotnie? Michał Nawrocki