Tag Archives: dekomunizacja

Dekomunizacja to także uwłaszczenie. Dlaczego PiS tego nie robi?

Jak trudno jest zerwać z reliktami PRL-u przekonuje los ustawy, którą PiS forsował od samego początku, odkąd tylko doszedł do władzy, a która utknęła w którymś z licznych gabinetów ministerialnych. Chodzi o ustawę uwłaszczeniową, która likwidowała instytucję tzw. użytkowania wieczystego.

Chodakiewicz: USA zdecydowały o braku dekomunizacji w Polsce

W warszawskiej księgarni Traffic, księgarnia wysyłkowa Capitalbook, zorganizowała debatę na temat przyczyn braku dekomunizacji w Polsce. Jej uczestnikami był Marek Chodakiewicz, Tadeusz Płużański i Leszek Żebrowski. Spotkanie moderował, trochę przerażony wypowiedziami historyków, Michał Karnowski.
Spotkanie rozpoczęły ekscesy córki Marka Chodakiewicza i synka redaktora naczelnego "Najwyższego Czasu", Tomasza Sommera. Kilkuletnie dzieciaki zabrały mikrofony, wrzeszczały i biegały wśród prelegentów jak opętane. Chodakiewicz miał radochę. A Karnowski zdecydowanie wyglądał na zagubionego w sytuacji. Po spotkaniu pełne energii dzieci rozwaliły dekoracje stojącą na scenie. Zdaniem Chodakiewicza nie rozliczono w Polsce komunizmu, bo USA tego sobie nie życzyły. Ekipa Busha seniora robiła wszystko, by ZSRR przetrwał w niezmienionym kształcie. Amerykanie wymogli na Janie Pawle II, by skłonił w 1988 roku Litwinów do czasowego ograniczenia dążeń niepodległościowych. W USA Republikanie niszczyli wszystkich, którzy krytykowali wsparcie USA dla ZSRR. Establishment USA był zdemoralizowany rewolucją kulturalną lat sześćdziesiątych. Nie było więc amerykańskiego wsparcia dla upadku komunizmu, osamotnione narody będące ofiarami komunizmu nie wiedziały co zrobić, by się w pełni wyzwolić. Wsparcie dla postkomunistycznych bezpiek monitorowała CIA w 80% opanowana przez lewaków i cyników. Chodakiewicz uznał, że polski system polityczny to kontynuacja władzy katów i kolaborantów, władza dzieci zbrodniarzy i konfidentów. Działalność środowiska KOR wśród Polaków, Chodakiewicz, nazwał otumanianiem dzieci ofiar przez dzieci katów. Chodakiewicz zarzucił komunistom, że połamali kręgosłupy moralne Polaków, wychowali Polaków na konformistów, podczas gdy Polska potrzebuje ludzi aktywnych. PRL promował miernych ale wiernych, dla ludzi zdolnych nie było miejsca w komunistycznej rzeczywistości. Polacy zdaniem Chodakiewicza mają niewolnicze przyzwyczajenia z okresu PRL i boją się bronić swoich praw. Żebrowski podobnie jak Chodakiewicz też stwierdził, że zachód nie chciał dekomunizacji w Polsce. Według Żebrowskiego liderzy opozycji udawali opozycjonistów, będąc w rzeczywistości kumplami komunistów. Nie było, i do tej pory nie ma w Polsce siły chcącej dekomunizacji. Zdaniem Żebrowskiego przez lata w III RP na prowincji ludzie bali się lokalnie rządzącej sitwy komunistycznej. Do dziś nawet inicjatywy patriotyczne i katolickie są opanowywane przez komunistów. Na szczęście młode pokolenie, jak można się domyślać z wypowiedzi Żebrowskiego - młodzi narodowcy, przestali się bać i rozkręcają reakcję na prowincji. Dodatkowo na początku III RP Polacy mieli niewielką wiedzę o swoich wrogach, dziś wiedza o komunistach jest dużo większa, co pozwala być skuteczniejszym. Tadeusz Płużański zwrócił uwagę, że w 1989 roku nie było komu walczyć z komuną. Komuniści skutecznie wymordowali lub zastraszyli Polaków już czterdzieści lat wcześniej. Zdaniem Płużańskiego patologiczny stan bezkarności komunistów skutkuje takimi patologiami jak niedawny pogrzeb zbrodniarza, Floriana Siwickiego, z honorami państwowymi. Zdaniem Płużańskiego komunistyczni oprawcy nie mają wyrzutów sumienia z powodu swoich zbrodni, chlubią się nimi do dziś, albo skutecznie wymazują je ze swojego życiorysu. W III RP można ich ścigać tylko za złamanie przepisów PRL, a nie za zgodne z przepisami popełnione zbrodnie. Podsumowując debatę Żebrowski zaapelował o odebranie komunistycznym zbrodniarzom emerytur, podkreślając, że nie mają oni prawa do takich świadczeń. I docenił indonezyjski sposób ostatecznego rozwiązania kwestii komunistów. Perspektywa mordowania komunistów niezwykle oburzyła Karnowskiego. Płużański zaapelował o delegalizacji SLD w związku z odwoływaniem się tej partii do totalitarnego PRL, oraz za delegalizacją środowiska UD-UW za szkalowanie narodu polskiego. Płużański uznał również za niezbędne przywrócenie do zbiorowej pamięci Żołnierzy Wyklętych, którzy są elementem naszego etosu narodowego. Karnowski wielokrotnie podkreślał potrzebę tworzenia niezależnych mediów. Chodakiewicz stwierdził, że niezwykle skuteczna w walce z wrogiem jest przemoc, indywidualne akcje bezpośrednie, i aktywność w internecie. Niestety nie było możliwości zadania pytań prelegentom. Moje pytanie o to „czy PiS jest zdolny do dekomunizacji, czy tylko pełni obowiązki patriotów, którzy robią wszystko by nic się nie zmieniło”, pozostało bez odpowiedzi. Nie miałem też okazji podzielić się z prelegentami smutną obserwacją jaką poczyniłem podczas uczestnictwa w pożegnaniu na Powązkach zwłok kilkudziesięciu pomordowanych przez komunistów patriotów – pożegnaniu na którym nieobecni byli politycy PiS, co było niezwykle symbolicznym wyrazem ich stosunku do komunizmu i jego ofiar. Jan Bodakowski Foto.: Jan Bodakowski

Taniec dzikich chochołów

4 czerwca 1989 r. odbyły się w Polsce tzw. pierwsze wolne wybory, których rocznica staje się okazją do udowadniania, jak to jest wspaniale, cudnie i ileż to osiągnęliśmy. Bo przecież te wybory, to początek transformacji ustrojowej. Tylko dlaczego jest ona tak wychwalana, skoro logicznie rzecz biorąc transformował siłą narzucony totalitaryzm? A w co mógł taki ustrój transformować? Nieważne, ważny jest „mit założycielski” III RP. Nowela kwietniowa (7 kwietnia 1989) zmieniająca Konstytucję z 1952 r. określała dokładnie podział władzy w państwie, w tym rozkład mandatów w Sejmie – 65% dla PZPR i „przystawek” niezależnie od wyników głosowania. Ktoś powie, że za to wybory do przywróconego Senatu były w pełni wolne. Fakt, tylko jaką rolę miał pełnić ów odrodzony Senat? Brać współudział w uchwalaniu ustaw oraz dysponować prawem do ponownego rozpatrywania niepodpisanych przez prezydenta ustaw. Wobec dominacji „komunistów” w Sejmie i przy W. Jaruzelskim wybranym „Prezydentem RP”, wreszcie kapitalnym zapisie „Sejm zatwierdza Senat” władza Wyższej Izby Parlamentu była iluzją. W rezultacie historycznej ściemy, jaką była tak hołubiona transformacja ustrojowa po 22 latach doczekaliśmy się oficjalnego uznania dekretów wprowadzających stan wojenny za „niezgodne z Konstytucją [...] oraz międzynarodowymi paktami praw człowieka i obywatela”, dzięki czemu otwarta została droga „do kwestionowania wyroków sądów stanu wojennego w sprawach niezwiązanych z działaniem na rzecz niepodległości. Może to wpłynąć na wysokość emerytur osób zwolnionych z pracy na mocy dekretów”. Ale przecież Konstytucja i prawa człowieka same się nie złamały i tam, gdzie są ofiary muszą być i sprawcy. Sprawiedliwość należałaby się zatem jednym i drugim, tymczasem co mamy? „Odpieprzcie się od generała”. Nie ma winnych, wszyscy święci. 22 lata po rozpoczęciu transformacji ustrojowej nadal nie można skazać winnych strzelania do robotników na Wybrzeżu w 1970 r. Nie wiadomo, co się właściwie stało z dolarami z PEWEXu, majątek PZPR jakby nigdy nic został przejęty przez jej następców. O dekomunizacji, deubekizacji i lustracji z prawdziwego zdarzenia można zapomnieć. Bo przecież wszyscy byli ofiarami, a jak kto donosił, bądź mu donoszono – to tym bardziej był ofiarą. Nie ma winnych, wszyscy święci. 22 lata po czerwcowych wyborach kwestię śmierci Prezydenta RP i wielu najwyższych urzędników badają instytucje rosyjskie, które może kiedyś coś tam nam oddadzą, zaś prośby o pomoc kierowane do naszych sojuszników – to zdrada, choć jako żywo Rosja akurat sojusznikiem Polski nie jest. Mało tego – nie bardzo wiadomo kto odpowiada za przygotowanie feralnej wizyty i kto właściwie podjął decyzję o takim a nie innym sposobie prowadzenia śledztwa. Nie ma winnych, wszyscy święci. 22 lata od rozpoczęcia transformacji ustrojowej nadal Polska walczy o „wolność i demokrację”, tyle że poza granicami – w Afganistanie, Iraku czy na sąsiedniej Białorusi. Pełne oburzenia głosy wywołują aresztowania białoruskich opozycjonistów, na cały świat rozsyłane są petycje w sprawie uwolnienia dziennikarza aresztowanego za „zniewagę Prezydenta Łukaszenki”. Wypowiada się sama szefowa dyplomacji UE, Catherine Ashton: „Unia Europejska potępia wszelkie nękanie, areszty oraz zastraszanie przedstawicieli niezależnych mediów białoruskich, jak również łamanie podstawowych praw człowieka, takich jak wolność wyrażania opinii, wolność zgromadzeń oraz wolność mediów. UE wzywa władze Białorusi do zakończenia ścigania niezależnych dziennikarzy za znieważenie lub pod innymi zarzutami umotywowanymi politycznie''. Jakże to pięknie, jak szlachetnie... za wolność waszą, nigdy za naszą. Bo przecież  w Polsce te same „niezależne” media wespół z „demokratycznie wybranymi władzami” na co dzień zajmują się niszczeniem wszelkimi sposobami opozycji, przy każdej okazji doszukując się konotacji z faszyzmem czy nazizmem i wrzeszcząc wniebogłosy o zagrożeniu demokracji. Ale postulat delegalizacji największej partii opozycyjnej jakoś zamachem na demokrację nie jest, bo w końcu popiera ją tylko „bydło”. 8 milionów "bydła". Strach pomyśleć, co to się będzie działo, gdy „niezależni dziennikarze” dowiedzą się, że socjalistyczny przywódca Adolf Hitler był wegetarianinem. 22 lata po „upadku komunizmu” bolszewickim najeźdźcom z 1920 r. stawiane są pomniki, zaś władza co i rusz kombinuje jak by tu przywrócić cenzurę. Wracają do łask „wypróbowane metody”: służby o 6 rano walą w drzwi krytykujących rząd, niepokornym dziennikarzom wytaczane są procesy, zaś nieprzychylny władzy transparent może być biletem na komisariat lub przesłanką do nałożenia grzywny. Niechciane przez władzę demonstracje blokowane są wszelkimi sposobami a „funkcjonariusze” państwowi w trakcie wykonywania „obowiązków” zasłaniają swoje numery identyfikacyjne. Z całą premedytacją stosowana jest zasada odpowiedzialności zbiorowej (kibice). Pojawiają się kolejne wersje bitwy o handel – z dopalaczami walka odbywa się „na granicy prawa”, a nawet poza nią, podobnie jak z kupcami z warszawskiego KDT; wprowadzane są ustawowe regulacje cen leków i marży aptek (to w ramach gospodarki rynkowej), zaś reforma niewydolnego  systemu emerytalnego przypomina złodziejski spór o podział łupu. I tak dalej – co rusz kwiaty z okazji nieponiesienia odpowiedzialności za kolejne partactwo. „Polska to nienormalność” wytykają Donaldowi Tuskowi jego dawne słowa oponenci, oburzają się na Mirosława Drzewieckiego za „Polska to dziki kraj”. Lecz patrząc na postępowanie części mediów tzw. głównego nurtu, na suflowane „autorytety” i stręczone „elity” coraz trudniej z tymi gorzkimi ocenami polemizować. To już 22 lata, jak pijany polski chochoł tańczy wokół grilla swój dance macabre w takt piszczałki szczurołapa. Cieszy oko pełnymi półkami w sklepach, choć dzięki pustym obietnicom na artykuły dobrej jakości i tak go nie stać. Oto wasza „wolna Polska”, chochoły. Pokwitujcie odbiór. Teraz kolej na was. Michał Nawrocki Polecamy na PROKAPIE teksty na temat III RP… Tadeusz SyryjczykLudzie Kiszczaka nie blokowali reform Michał Nawrocki – III Rzeczpospolita – kanty okrągłego stołu Norbert GałązkaNormalność, sukces i rozwój… Mateusz Teska – III RP zrobiła ludziom wodę z mózgu… Maciej Bukowski – III RP – od czerwonego socjalizmu do socjaldemokracji Michał Szymański – III Rzeczpospolita – ale czy Polska?