Tag Archives: dzieci

Potęgi klucz – czego dziecko powinno się nauczyć?

Wrzesień, a więc dzieci ruszają do szkoły. Czego one się tam teraz uczą? Nie mam pojęcia i to może nawet lepiej, bo zamiast utyskiwać na programy szkolne, pokuszę się o przedstawienie moich postulatów. Wiedza jest teraz tak rozległa, że zgłębienie jej w jakiejkolwiek dziedzinie przestało być możliwe. Czego zatem dziecko powinno się nauczyć zanim podejmie decyzję, co chce w życiu robić?

Sławomir Dul: Proceder niszczenia polskich rodzin trwa

Rozmowa z p. Sławomirem Dulem, który od ponad 20 dni prowadzi protest głodowy przed siedzibą Sądu Okręgowego i Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim.

Dzieci są nasze, nie państwowe

Z naszej poczty: W  niedzielę (23 czerwca) o godz. 14.00 w Warszawie na Placu Zamkowym odbędzie się pikieta, pod hasłem „Dzieci są nasze, nie państwowe”. Głównym organizatorem pikiety jest Unia Polityki Realnej. W pikiecie wezmą również udział przedstawiciele innych środowisk.
"Urzędnicza hydra sięga po nasze dzieci. Ministerialni „inżynierowie sumień” spod znaku pani Szumilas, w celu ratowania hochsztaplerskiego systemu emerytalnego oraz zapewnienia sobie miejsc pracy, odbierają naszym dzieciom dzieciństwo (szkodliwe, z punktu widzenia dzieci, obniżanie wieku szkolnego), a w ramach nachalnie prowadzonej kreacji sumień i spełniania chorych, antyrodzinnych, europejskich pseudonorm, dążą do jak najszybszego odebrania dzieci rodzicom i zawładnięcia kształtowaniem ich osobowości (przymus przedszkolny). Odbierają rodzicom władzę nad dziećmi (ingerencja Państwa w stosunki rodzinne pod przykrywką zwalczania przemocy w rodzinie) oraz dążą do wkraczania w najbardziej intymne sfery życia naszych dzieci i naszych rodzin przez zbieranie danych do tworzonych systemów informacyjnych, dzięki którym zostanie całkowicie zniesiona prywatność naszych pociech". P Foto.: PSz/Prokapitalizm.pl

Niech służby sprawdzą czy za ideologią gender nie kryje się lobby pedofilskie

Ponurzy bojownicy „cywilizacji śmierci” czyli ideolodzy gender szykują nam niezły pasztet. Świetnie poszczególne fazy tego pasztetu referuje nam ks. Dariusz Oko w swoim wykładzie reklamowanym również na naszym portalu. Genderowcy chcą zaaplikować naszym dzieciom przymusową edukację seksualną od 4 roku ich życia.
Wedle wizji tych seksualnych maniaków, dziecko trzeba już w tym wieku informować o „tych sprawach”, a któryś z „ekspertów” (bodajże krajowy seksuolog Zbigniew Lew-Starowicz) stwierdził nawet, że także niemowlaki przeżywają orgazm.  Niedawno w Warszawie odbyła się konferencja zorganizowana przez agendę ONZ ds. Rozwoju, Światową Organizację Zdrowia oraz … rząd III RP. Uczestniczyli w niej bowiem ministrowie edukacji i zdrowia. Konferencja ta poświęcona była właśnie znaczeniu i wadze – zdaniem tych organizacji - wczesnej edukacji seksualnej. Według WHO „Już sześciolatek powinien rozumieć pojęcie akceptowalny seks, a 12-latek potrafić komunikować się w celu uprawiania przyjemnego seksu”. Dzieci uczyć się mają oczywiście o antykoncepcji, aborcji, odmiennych orientacjach seksualnych itp.... W swoim wykładzie ks. Oko mówi, jak sytuacja wygląda np. w Niemczech. Otóż 12-letnie dziewczynki uczy się zakładania prezerwatyw o różnych kolorach, kształtach i smakach i – jak dodaje – ta „edukacja” dotyczy także szkół katolickich. One również realizować muszą narzucony przez państwo program. Edukacja seksualna to jeden z elementów ideologii gender. Nie przypadkiem propagatorzy „postępu” domagają się obniżenia wieku szkolnego dla dzieci, przymusowego przedszkola i coraz większej kontroli państwa nad procesem wychowawczym dzieci. Mózgi prać trzeba już od najmłodszych lat, bo tak najłatwiej wychować niewolników. Przy okazji ostatnich poczynań genderowców w III RP nasuwa mi się jeszcze jedna refleksja. Czy aby za całą tą lewacką ideologią nie stoi lobby pedofilskie? To zapewne rola służb specjalnych, by to sprawdzić. Epatowanie dzieci seksem może służyć samozaspokajaniu tej pedofilskiej szajki, przygotowywanie do seksu już od najmłodszych lat ma dzieci oswajać z pewnymi dewiacyjnymi zachowaniami jako normalnymi. Niedługo dojdzie do tego, że do więzienia szedł będzie ojciec za to, że przytulił po ojcowsku córkę, natomiast seksedukator będzie mógł z nią wyczyniać, w majestacie prawa, przeróżne figle... Każdy zboczeniec chciałby aby jego zboczenie stało się normą. Wówczas nie musiałby się on kryć ze swoją dewiacją. Aktywistom gejowskim powoli się to udaje. Zmasowana propaganda propederastyczna zdejmuje z nich odium ludzi zwichrowanych. Pedofile, póki co, muszą jeszcze się maskować. Ale czy ideologia gender nie zmierza właśnie do tego, aby wszystko wywrócić do góry nogami? Dziś pedofile jeszcze się maskują, ale jutro być może dumnie podniosą głowy, mając oficjalnie swoich przedstawicieli w parlamencie, rządzie, w szeregu instytucji mających wpływ na ludzkie życie. Dlatego polskie służby już dziś powinny przyjrzeć się personom, które usilnie lansują w III RP ideologię gender. O ile mi wiadomo tacy osobnicy zasiadają już w gmachu przy ul. Wiejskiej, pracują dla rządu i bardzo aktywnie funkcjonują w tzw. przestrzeni publicznej. Biorą pieniądze nie tylko od polskiego podatnika, ale także od różnych podejrzanych międzynarodowych organizacji. Myślę, że w służbach specjalnych są jednak jeszcze jacyś normalni ludzie, którzy mają własne dzieci i też chcieliby uchronić je przez wszelkiej maści dewiantami, którzy swoje dewiacje pragną przekuć na powszechnie obowiązujące normy prawne. Panowie, lepiej dmuchać na zimne... Paweł Sztąberek

Zabierają dzieci za poglądy!

Portal wPolityce.pl podaje: "Władze samorządowe miasta Rotherham w angielskim hrabstwie South Yorkshire odebrały zastępczym rodzicom prawo wychowywania trojga dzieci. Powodem była ich przynależność do Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa - podały w sobotę brytyjskie media.
Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) jest przeciwna wielokulturowości, chce wprowadzenia kontroli nad migracją i wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Partia była niegdyś na politycznym marginesie, ale obecnie sondaże wskazują, że popiera ją nawet do 9 proc. wyborców. Lider UKIP i poseł do Parlamentu Europejskiego Nigel Farage uważa, że odpowiedzialni za tę "przerażającą decyzję" powinni podać się do dymisji. Dwiema dziewczynkami i chłopcem zajmował się rezerwista marynarki wojennej pracujący z niepełnosprawnymi i pielęgniarka, która zawodowo zajmuje się małymi dziećmi. Trójka dzieci nie urodziła się w Wielkiej Brytanii, ale w jednym z nowych krajów UE, nazwy państwa nie podano. Władze samorządowe uznały w związku z tym, że ich "kulturowe i etniczne potrzeby nie będą zaspokojone". Zastępczym rodzicom powiedziano, że UKIP propaguje rasizm. Partia zaprzecza tym zarzutom, podobnie jak małżeństwo, któremu odebrano prawo do dalszego opiekowania się dziećmi. Gdybym była przekonana o tym, że UKIP to partia rasistowska, nie wstąpiłabym do niej. W rodzinie mam kolorowych przodków - powiedziała dziennikowi "Daily Telegraph" zastępcza matka. Lokalny oddział Partii Pracy, który kontroluje władze samorządowe w Rotherham zaapelował o pilne przeprowadzenie dochodzenia. Władze - pod presją krytyki - zapowiedziały ponowne zbadanie sprawy. Sprawa wyszła na jaw w gorącym okresie. W najbliższy czwartek w Rotherham odbywają się wybory uzupełniające w związku z ustąpieniem posła Denisa McShane'a, któremu udowodniono nadużycia przy refundacji poselskich wydatków". Źródło: wpolityce.pl

Państwo przemocą odbiera dzieci

Kontynuujemy rozpoczęty w 2010 roku protest przeciwko ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Kalendarium protestu 2010 - czytaj Lista osób protestujących na stronie archiwalnej - (wciąż można się dopisywać 6.11.12). Przepisy, wprowadzone mimo dużego sprzeciwu społecznego, pozwalają urzędnikom odbierać dzieci z rodzin, bez wyroku sądu. Prowadzi to do sytuacji, w których łamane są prawa człowieka. Jako Fundacja mamy wiele zgłoszeń od rodziców pokrzywdzonych nowym prawem. Opisana szczegółowo poniżej sprawa rodziny z Lubaczowa, skłoniła nas do podjęcia starań o doprowadzenie do zaskarżenia przepisów ustawy "o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie" do Trybunału Konstytucyjnego.  20.09.2012 wystąpiliśmy do Rzecznika Praw Obywatelskich prof. Ireny Lipowicz z prośbą o spotkanie.  Wiemy, że biuro RPO zaangażowało się już w sprawę z Lubaczowa. Z panią rzecznik chcemy rozmawiać nie tylko o tej konkretnej rodzinie, ale o przepisach, które do takich sytuacji doprowadzają. Czekamy na wyznaczenie terminu spotkania. Nasze pismo do RPO: tutaj Więcej o proteście przeciw nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, o aktualnej sytuacji i dalszych planach można przeczytać w wywiadzie y przedstawicielem Fundacji, na portalu Fronda Sprawa rodziny z Lubaczowa Rodzinie Tomasza i Agnieszki z Lubaczowa odebrano czworo dzieci. 14 września przed południem, gdy ojciec był w pracy, do mieszkania wkroczyła kurator w asyście policji. Dzieci wyprowadzono a matka nie została poinformowana o przysługujących jej w tej sytuacji prawach. Nie dostała do ręki żadnego dokumentu, na potwierdzenie interwencji państwa w życie jej i jej rodziny.  Tego samego dnia decyzję kuratora potwierdził sąd, na rozprawie o której rodzice nie wiedzieli. W tej rodzinie nie było przemocy, alkoholu a jedynie bieda. Mimo to dzieci odebrano na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Do Fundacji zgłosił się przyjaciel rodziny z prośbą o pomoc. Sprawę nagłośniliśmy w programie telewizyjnym Tomasz Lis na Żywo, już 17 września. Na dwóch kolejnych rozprawach w październiku sąd rodzinny badał sprawę, ale nie wydał wyroku. Dzieci wciąż nie wróciły do rodziców. Więcej o tej bulwersującej historii pisali dziennikarze lokalni Gazeta Wyborcza oraz Nowiny24. Ta sprawa, podobnie jak wiele podobnych spraw z ostatniego czasu, pokazuje, że konieczne jest uchylenie przepisów, o odbieraniu dzieci rodzicom bez wyroku sądowego oraz z powodu biedy. Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców. Przedruk ze strony SiFRPR. Fot.: internet

Historia Polski dla dzieci według prawicowych publicystów

Wśród wielu ciekawych publikacji wydawanych przez wydawnictwo Wektory wydawce „Opcji na prawo” umknęły mi dwie patriotyczne pozycje przeznaczone dla dzieci. Obie ilustrowane przez Arkadiusza Gacparskiego (znanego kiedyś ze świetnych rysunków w "Najwyższym Czasie", dziś z niezwykle popularnej specyficznej satyry dla kilku PISm).
Pierwszą jest „Jak powstała Polska? Plemiona polskie, początki i chrzest państwa, Bolesław Chrobry” autorstwa publicysty „Opcji na prawo” Tomasza Serwatki. Tomasz Serwatka w swojej pracy położył nacisk na przybliżenie dzieciom wiedzy historycznej. Przystępnie opisał: słowiańszczyznę, ówczesną faunę i florę, plemiona słowiańskie, rolnictwo i rzemiosło, życie codzienne, system polityczny i wierzenia Słowian. Autor przybliżył młodym czytelnikom również: postać Mieszka I, legendę o Piaście, małżeństwo Mieszka z Dobrawą, chrzest Polski, chrystianizacje, Bolesława Chrobrego, świętego Wojciecha, zjazd gnieźnieński. Znana publicystka prawicowa Natalia Dueholm (specjalizująca się w tematyce USA, szkodliwości aborcji, eugeniki i feminizmu) w swojej dwujęzycznej (polskiej i angielskiej) pracy „Maria Skłodowska-Curie. Opowieść o ciekawości” przybliżyła dzieciom postać wybitnej polskiej uczonej. Czytelnicy książki mają okazje poznać: dzieciństwo Marii, rusyfikacje w zaborze rosyjskim, studia Marii w Paryżu, małżeństwo, prace naukową, odkrycie Radu i Polonu, nagrody Nobla z fizyki i chemii, pomoc żołnierzom francuskim na froncie I wojny światowej. Jan Bodakowski

Rodzice nie mogą żyć w strachu przed opieką społeczną

Były minister edukacji w brytyjskim rządzie, David Lammy oświadczył, że najwyższa pora aby znieść całkowity zakaz karcenia dzieci. Jego zdaniem, jeśli się tego nie uczyni, Anglię czekają znów takie zamieszki organizowane przez młodzież jak w ubiegłym roku.
– Sytuacja w której rodzice żyją w strachu przed pracownikami opieki społecznej, którzy mogą odebrać im dzieci w każdej chwili jest niedopuszczalna – powiedział David Lammy. Sam były minister przyznał się, że zdarzyło mu się karcić cieleśnie również własne dzieci, gdy przychodziły im do głowy pomysły na głupie zabawy. Jak się okazuje, za tego typu oświadczenie grozić mu może nawet utrata praw rodzicielskich. W Polsce już obowiązuje tzw. ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, jeden z najbardziej szkodliwych aktów prawnych jakie wyprodukowano w III RP. Jej skutki dadzą o sobie znać po kilku latach, ale już dziś można śmiało stwierdzić, że ci wszyscy, którzy głosowali za jej przyjęciem i ci (ten) co ją podpisali, powinni kiedyś odpowiedzieć przed wymiarem sprawiedliwości niepodległej Polski za niszczenie jednego z fundamentów zachodniej cywilizacji czyli rodziny. P.

Trasaci Tuska

Nie mamy w domach broni palnej i nie mamy szybkostrzelnego systemu wyborczego z jednomandatowymi okręgami wyborczymi. Zdawać by się mogło, że coraz mniej w nas też wiary, nadziei i miłości. To co nam pozostaje to zamrożony arsenał broni biologicznej i alarmujące, wwiercające się w mózg statystyki. Nie tyle ku pokrzepieniu serc, co ku oprzytomnieniu umysłów. W roku 1960 „statystyczna” kobieta miejsko-wiejska urodziła 3 dzieci. Miejska 2,43, wiejska 3,6. Po dwudziestu latach było to już 2,28 dziecka na kobietę. A w roku 2000 tylko 1,37. W najgorszym roku nawet 1,2 (młode, wykształcone z miast 1,1). Aby zwyczajnie nie wyginąć w krótkim czasie, potrzeba średniej ok. 2,1. „Jedno dziecko więcej dla przyszłości!” – jawi się hasłem wszystkich patriotów. Bez ofiarności kobiet i wysiłku mężczyzn nie ma na to szans, chyba że zaimportujemy rocznie setki tysięcy cudzoziemców. Szczęście w nieszczęściu – nasze „zasiłki” ich nie kuszą. Właśnie „zasiłki” udające wynagrodzenia są jedną z przyczyn obecnego stanu rzeczy. Mężczyzna, na którego wynagrodzenie oferujący płatne zajęcie przeznaczyć może 3 tys. złotych dostaje do ręki 1800. ZUS, OFE i skarbówka  zabierają od razu 1200. Po różnych opłatach, przymusowych składkach i codziennych zakupach, na VAT, akcyzę i ukryte koszty opodatkowania wynagrodzeń producentów, państwowy moloch polityczno-biurokratyczny zabiera mu jeszcze nawet tysiąc! Na utrzymanie ilu dzieci (i żony je wychowującej) może się zdobyć nasz bohater za kwotę, która mu pozostanie? Może gdyby bez pozwoleń postawił drewnianą chatę na wsi, pod blachą kuchenno-grzewczą palił drewnem, mięso widział od święta, a cukier sypał na chleb zmoczony wodą, byłoby tych dzieci więcej. Władza wychodzi mu jednak naprzeciw. Chce zlikwidować odliczenia od podatku w przypadku posiadania dziecka, bo jak na chwilę łaskawie „dała ulgę”, to nie postarał się niewdzięcznik o trojaczki. Jak będzie miał trzecie i dalsze, to władza pozwoli mu zostawić parę stówek na pokrycie kosztów wyższego VAT-u. I tak doszliśmy do władzy. To z grubsza te same twarze od dwudziestu lat i te same twarze stojących za nimi szampańskich generałów. Po owocach ich poznajmy. PRL zakończyła się głośną ruiną zaś towarzysz gen. Jaruzelski został wybrany pierwszym prezydentem po przełomie (sic!). Wg strony http://tiny.pl/hrsqd w roku 1999 zadłużenie Polaków związane z działalnością także nowej od dziesięciu lat władzy, w tym pana Tuska i towarzyszy, wynosiło 64 mld $. W roku 2009, znów za pana Tuska, było to 198 mld $, a w roku wyborczym 2011 ma być 271 mld $. Dziś jest to ok. 730 miliardów złotych co daje na pracujące małżeństwo, w tym rolników, po ok. 100 tysięcy złotych do oddania. Plus pięć tysięcy na odsetki od długu. Rocznie. Takich to poważnych fachowców funduje sobie dopingowany przez tzw. niezależne media polski wyborca głosujący od dwóch dekad. Fasadowa demokracja to niebezpieczny ustrój. Zwłaszcza dla głosujących analfabetów ekonomicznych wierzących, że rząd im da coś więcej niż „w kość”. W świetle powyższej działalności „gospodarczej” wyrażanej w głosowaniach i decyzjach członkowie rządu, parlamentarzyści, osoba przekazująca ciepło fotelowi prezydenckiemu, radni i inni włodarze powinni zamiast (oprócz?) deklaracji majątkowych wystawiać weksle in blanco. Ale do tego potrzeba cudu lub edukacji prowadzącej do odrodzenia(?) naszego zbiorowego instynktu samozachowawczego objawionego w sile i determinacji. Dobrowolnie ludzie prowadzący nas ku finansowej przepaści tego nie zrobią. Póki co, weksle wystawiają oni. Na nasze nazwiska, czyniąc z nas trasatów ich zobowiązań. Polacy uznali jednak, że znana z funkcjonowania w PRL przetrwalnikowa koncepcja „ratuj się kto może” będzie wystarczająca na godzące w nich motto władzy III RP: „siła złego na jednego”. Najbliższe dekady zweryfikują negatywnie ten optymizm. Jak zwykle w ostatnich 300 latach – za późno. Póki co, kto jest w stanie: „Jedno dziecko więcej dla przyszłości!”. Wojciech Popiela

Wszystkie dzieci marszałka pełniącego obowiązki…

Człowiek, który szczyci się tym, że wychował (tzn. żeby być precyzyjnym - że jego żona wychowała, on nie!) piątkę dzieci, podkreślający na każdym kroku wartość rodziny, podpisał dziś, 18 czerwca 2010 roku, tzw. ustawę przemocową, czyli inaczej mówiąc - ustawę antyrodzinną. Wielu rodziców obawia się tego, że ustawa ta daje pracownikom państwowych instytucji socjalnych prawo odebrać z jakichś powodów dziecko. Ale nie to jest w tej ustawie najbardziej niebezpieczne. Tego typu sytuacje już u nas mają miejsce i dotyczą przeważnie tzw. środowisk patologicznych. Ludzie w tych rodzinach często nie ronią łez z tego powodu, że odebrano im dzieci, czują wręcz, że uwolniono ich wreszcie od balastu. Najpoważniejszy problem tej ustawy to zakaz karcenia dzieci. W tej konkretnej kwestii dochodzi bowiem do zrównania rodzin normalnych z patologicznymi. Tych, gdzie bicie dzieci jest na porządku dziennym i stanowi nieodłączny element codzienności, z tymi, gdzie karcenie ma sens wychowawczy. Konsekwencje tej ustawy dla rodziny w przyszłości mogą być tragiczne, zwłaszcza jeśli połączymy ją z narastającą tendencją, by dzieci od jak najwcześniejszego wieku wprzęgać w system przymusowej edukacji, po to by prać im mózgi i szczuć przeciw rodzicom. Dopiero w tym szerszym kontekście można sobie wyobrazić jak za lat kilkanaście (może szybciej) będzie wyglądać kondycja polskiej rodziny. P.o. prezydenta, pan Bronisław Komorowski podpisując tę ustawę, na co miał czas do 5 lipca 2010 roku, podobnie jak większość obecnego parlamentu, który ją przyklepał, a który z trudnością przychodzi mi nazwać polskim, wpisują się w nurt totalitaryzmów, które zawsze pozbawiały ludzi wolności, indywidualizmu, swobody wyboru drogi życiowej... Ci ludzie, "wybrańcy narodu", okazali się gorsi od nazistów, faszystów i komunistów razem wziętych. Tamte ideologie chyba nie posuwały się aż tak daleko w kwestii tzw. polityki prorodzinnej... Ale nie traćmy nadziei... I po nich przejedzie kiedyś walec historii i wyrzuci na śmietnik pod tytułem: "Godni spadkobiercy nazistów i komuchów..." Paweł Sztąberek

Protest wobec „Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie”

Szanowni Państwo! 5 marca 2010 r. w Sejmie odbędzie się głosowanie nad „Ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie”. Związek Dużych Rodzin Trzy Plus oraz Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców zainicjowały akcję sprzeciwu wobec tejże ustawy uznając, że jej działanie w istocie wymierzone jest przeciwko rodzinom a nie ma na celu obrony rodzin faktycznie dotkniętych zjawiskiem przemocy. Wzmiankowana ustawa da pracownikom socjalnym prawo odbierania rodzinom dzieci bez zgody sądu (sprzeczne z art. 48 ust. 2 i art. 47 Konstytucji RP oraz art. 9 Konwencji ONZ o prawach dziecka). Jednocześnie przyczyni się do utworzenia gigantycznej struktury urzędniczej (od poziomu krajowego – urzędnik w randze ministra – do gminnego), zajmującej się „monitorowaniem”, czyli de facto zbieraniem i przetwarzaniem wszelkich, w tym wrażliwych danych o sprawcach przemocy i ich rodzinach. Jednocześnie na podstawie jednego donosu rodzinom „zagrożonym przemocą” bez ich wiedzy i zgody zakładane będą tzw. Niebieskie Karty. W ramach ustawy do absurdalnych rozmiarów rozdęta zostaje definicja „przemocy”, którą oprócz „klapsa” będą odtąd również "zawstydzanie" czy "krytykowanie" (w tym "krytykowanie zachowań seksualnych"). Projekt ustawy (dostępny tutaj) wespół z „Poradnikiem pracownika socjalnego” (do pobrania na stronie www.rzecznikprawrodzicow.pl) wprowadza inwigilację i ingerencję w życie rodziny na niespotykaną dotąd skalę. Jeżeli sprzeciwiacie się Państwo wprowadzanym ustawowo praktykom totalitarnym – tutaj możecie złożyć swój podpis. Informujemy też, że 2 marca (wtorek) 2010 r. o godzinie 12:00 przed budynkiem Sejmu RP odbędzie się pikieta przeciw ustawie. Więcej na stronie http://www.rzecznikrodzicow.pl Opracował: Michał Nawrocki