Tag Archives: emerytury

Koniec państwa opiekuńczego

„Czy ktokolwiek jest w stanie wyobrazić sobie nasze życie bez powszechnej służby zdrowia, bez systemu ubezpieczeń socjalnych, bez rent i emerytur?” – pytał Krzysztof Rak w swoim tekście „Nacjonalizm w obronie welfare state”. Oczywiście są tacy, którzy mają do tego stopnia rozwiniętą wyobraźnię (libertarianie, „oddolni” anarchiści), ale to margines.

Socjalizm zabija w człowieku wolę walki

Na łamach ostatniego numeru dwumiesięcznika "Polonia Christiana" ukazał się wywiad z doktorem Lechem Haydukiewiczem, demografem zajmującym się zagadnieniami rozwoju kulturowego i demograficznego oraz migracjami.

Michalkiewicz: Miejmy odwagę ubeków powiesić, ale emerytury powinniśmy im wypłacać do śmierci

Michalkiewicz kontra PiS-owski styl myślenia! Apogeum wkurzenia znanego publicysty!  "Na ubekach to przetestujemy, a potem zastosujemy na całej reszcie populacji.(...) Miejmy odwagę ich powiesić, ale emeryturę im trzeba wypłacać, aż staną na szafocie" - mówi Stanisław Michalkiewicz o perspektywie odebrania emerytur ubekom.

Gwiazdowski: Przejęcie reszty środków z OFE to tylko kwestia czasu

"Demografia będzie miała wpływ na wszystko (...) Bogactwo narodów bierze się z pracy – z tego, ile osób pracuje i z jaką wydajnością." - mówi Robert Gwiazdowski w rozmowie z portalem Bankier.pl.

Trybunał Konstytucyjny usankcjonował rabunek państwa na Polakach

Wczoraj Trybunał Konstytucyjny uznał, że rabunek środków z OFE przez rząd Donalda Tuska jest zgodny z konstytucją III RP. Tym samym okazało się, że konstytucja w oparciu o którą funkcjonuje obecne państwo jest konstytucją promującą łamanie VII Przykazania.

Władza dotrzymuje obietnic – obiecali, że zabiorą i zabrali

Jak władza mówi, że zabierze, to zabierze, a jak mówi, że da, to mówi. Tak było w PRLu, tak jest i teraz. Co tym razem władza zabrała? Każde dziecko wie – forsę z OFE. Owszem, tyle że wcale nie teraz.

Finansowe aspekty zapaści demograficznej

"Finansowe aspekty zapaści demograficznej" - wykład Cezarego Mecha, byłego podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów, prezesa Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE, wygłoszony podczas konferencji "Rodzina w obliczu kryzysu", w dniu 23 listopada 2013 roku w Warszawie. Konferencja odbyła się w ramach V edycji PAFERE Liberty Weekend.

Aresztować Rostowskiego!

Najnowszy numer tygodnika "Najwyższy Czas!" publikuje felieton Janusza Korwin-Mikkego "List gończy za p. Januszem Vincentem?". JKM pisze w nim o planowanych zmianach w OFE i o tym, co stanie się z obligacjami Skarbu Państwa, które znajdowały się w posiadaniu OFE.
Korwin-Mikke pisze: "(...) JE Donald Tusk zapowiedział rekonstrukcję >>Rządu<< - i w jej ramach chce podobno wyrzucić za burtę JE Jana Vincenta". Dalej prezes Kongresu Nowej Prawicy stwierdza: "Przypominam, że murzyńskich chłopców wyrzucało się z pirogi po to, by krokodyle mogły zająć się ich pożeraniem". I konkluduje: "Dlatego jak tylko p. Rostowski przestanie być ministrem, zażądam od prokuratury nakazu aresztowania go. Nie - nie za próbę likwidacji OFE. Za obrabowanie emerytów poprzez podniesienie im wieku emerytalnego". Panie Januszu, p. Jan Jacek Vincent Rostowski Rotfeld został właśnie odwołany ze swojego stolca. Czas podjąć działania! P.

Liczysz na emeryturę? Możesz się przeliczyć

Czy ci, którzy pokładają nadzieję na to, że w przyszłości otrzymają godne emerytury, by w miarę stabilnie i ciekawie przeżyć swoją jesień życia nie powinni już teraz zweryfikować swoich sielankowych wizji?
Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha nie pozostawia żadnych złudzeń: „Będziecie mieć na starość od państwa niewielkie zasiłki – jeśli chcecie mieć więcej, oszczędzajcie”. W artykule „Róbcie dzieci – emerytur nie będzie”, opublikowanym na łamach tygodnika „Wprost” Gwiazdowski poddaje krytyce obecny system emerytalny w III RP. Jego zdaniem, wprowadzona w 1999 roku reforma emerytalna, która wprowadziła do systemu emerytalnego elementy kapitałowe nie mogła się udać. Gdy ją wprowadzano w Polsce zbyt duża rzesza ludzi – jak pisze Gwiazdowski, była to jedna czwarta Polaków - żyła z przeróżnych świadczeń ZUS-owskich: emerytur, rent czy zasiłków. Jednocześnie rząd, jedną trzecią budżetu państwa przeznaczał na dopłaty do tych świadczeń. „Pokolenie czynne zawodowo nie jest bowiem w stanie utrzymać własnych rodziców i dziadków, których tzw. składki emerytalne, a de facto podatki, zostały dawno roztrwonione, i jednocześnie zaoszczędzić na swoje emerytury, żeby uwolnić od tego obowiązku dzieci i wnuki” - zauważa Gwiazdowski. Szef CAS stwierdza, że pokładanie nadziei w to, że w tym systemie w ogóle można cokolwiek oszczędzić, jest mrzonką. Upadek w 2008 roku banku Lehman Brothers oraz wielu innych instytucji, które pożyczały rządom pieniądze po to m.in. by tamte mogły wydawać je na emerytury jest tego najlepszym dowodem. Spirala zadłużania musi mieć w końcu swój kres, potem natomiast nastąpić musi bankructwo. A to oznacza także bankructwo systemów emerytalnych. „System, który obiecuje ludziom bezpieczeństwo na starość (emerytury i świadczenia zdrowotne) i odbiera ponad 40 proc. wartości ich pracy, nie może przetrwać. Nie robimy dzieci, bo po co (państwo się nami kiedyś zaopiekuje), a gdybyśmy chcieli robić je dla przyjemności, a nie dla własnego bezpieczeństwa, to nie mamy za co ich wychowywać (państwo nam za dużo zabiera)” - stwierdza ekspert CAS. Zdaniem Gwiazdowskiego, bankructwa takich państw jak Portugalia, Hiszpania czy Włochy to tylko kwestia czasu. Robert Gwiazdowski przewiduje, że około 2025 roku system emerytalny wpadnie w poważne kłopoty. Będzie co prawda wypłacał jakieś grosze, za które marnie, bo marnie, ale da się jakoś przeżyć, jednak około 2055 roku – jeśli dziś nie zacznie się robić zmian - nastąpi ostateczny krach i emeryci znajdą się w bardzo dramatycznej sytuacji. Demografia będzie miała tu jedno z decydujących znaczeń. Szef Centrum Adama Smitha konkluduje: „A wystarczy powiedzieć ludziom prawdę: będziecie mieć na starość od państwa niewielkie zasiłki – jeśli chcecie mieć więcej, oszczędzajcie. Róbcie dzieci – może one się wami zaopiekują. A państwo będzie mniej zabierać z waszego wynagrodzenia. Bo świadczenia emerytalne mogą być finansowane z podatków pośrednich (już zresztą w dużym stopniu są, bo samych składek nie wystarcza), a nie z opodatkowania pracy (...)”. P

Po co właściwie powstały OFE?

Przeczytałem wypowiedz wiceministra finansów Wojciecha Kowalczyka o przesunięciu środków z Otwartych Funduszów Emerytalnych do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na 10 lat przed wkroczeniem danego delikwenta w wiek emerytalny i olśniło mnie, że mamy bardzo mądrych kłamczuchów przy rządowym korytku. Jak bowiem inaczej nazwać kolejną odsłonę spektaklu „rabujmy OFE” na rzecz dziury budżetowej? Zapewne, właśnie ona jest winna całemu zamieszaniu.
Ponad dziesięć lat temu zawierzyłem swojemu przedstawicielowi OFE, że będzie intensywnie pracował na rzecz maksymalizacji mojej przyszłej emerytury. Podpisując stosowne dokumenty wiedziałem, w jaki sposób owa maksymalizacja ma przebiegać. Sądziłem, że reklamy o wspaniałym i dostatnim życiu spełnią się dzięki wykwalifikowanym pracownikom Funduszu, którzy będą mnożyć środki na kontach dzięki wyczuciu w inwestycjach. Zamysł może nie był zły, za to wykonanie przedziwne, żeby powstrzymać się przed wulgaryzmami- irytujące! Teraz po latach dostrzegam, że mój kapitał wędruje na wyżywienie urzędników państwowych oraz ich odpowiedników w prywatnych OFE. O tym, że sporą część pochłania także wypłacanie zobowiązań obecnym emerytom wiedziałem już wcześniej. Powstaje więc kluczowe pytanie i niezmienne od lat- w jakim celu powstało OFE? Jeśli nie do zabezpieczania emerytur, to chyba tylko po to, aby napchać kieszenie osobom zasiadającym na wysokich stanowiskach rządowych i wszystkich towarzystw emerytalnych. Państwo rękoma rządu (Ministerstwa Finansów konkretnie) okradając prywatne konta Funduszu, zmniejszając najpierw jego składki, a potem ingerując w jego bytność przyznaje, że coś jest nie tak! Wkrótce całe te Fundusze zginą z pola widzenia, ale ten kto miał zarobić- zarobił. Przestawiając wielkie miliony do budżetu państwa mówi się, że to w imię ochrony przed ryzykiem „wtopy’ OFE na rynku kapitałowym! Czy nie lepiej byłoby wpłacać sobie tylko wiadomą kwotę w poczet emerytury. Nikt do nikogo nie miałby pretensji, że Ty masz tyle, a ja tyle. Wpłacałeś więcej i masz więcej. Czysta gra, bez wtrącania się urzędniczych łap, które walczą o swoje wyżywienie pod płaszczykiem ochrony przed samymi sobą… Norbert Gałązka

Gwiazdowski do młodych: Nie liczcie na państwo, liczcie na siebie!

Robert Gwiazdowski, w wywiadzie dla RMF FM stwierdza, że system emerytalny jest bliski zawalenia. . Nie jest jednak beznadziejnie. Zdaniem eksperta Centrum Adama Smitha mamy coś czego nie ma nigdzie w Europie. "Mamy wyż demograficzny stanu wojennego, który w tej chwili wchodzi na rynek produkcyjny i reprodukcyjny".
Gwiazdowski dodaje: "Jeżeli my tym ludziom powiemy wprost: >>Nie liczcie na Państwo, nie liczcie na ZUS, nie liczcie na OFE - liczcie na siebie i przede wszystkim róbcie dzieci<<, to oni mają szansę zrobić taki sam wyż, jaki my zrobiliśmy. I wtedy jakoś dadzą radę". Odnosząc się do reformy emerytalnej z czasów rządu Jerzego Buzka i wprowadzenia tzw. OFE, Gwiazdowski stwierdził, że "rząd okłamał obywateli zapewniając ich, że teraz to już będzie bezpiecznie. Obiecywano, że emerytury będą rosnąć a dzieje się odwrotnie. Jednocześnie, jak zauważa Gwiazdowski, żeby jakąkolwiek emeryturę na starość otrzymać, Polacy będą musieli pracować coraz dłużej, nawet dłużej niż do 70-roku życia. "Premier Szwecji powiedział niedawno, że jego zdaniem Szwedzi będą musieli pracować do 75. roku życia i nie da się od tego uciec" - twierdzi ekspert CAS. Na koniec Gwiazdowski, pytany o to, co wobec tego robić, stwierdza: "Problem polega na tym, że musimy odkładać, ale nie mamy z czego, bo państwo nam tyle zabiera. Więc państwo musi nam mniej zabierać i powiedzieć uczciwie młodym ludziom: "Nie liczcie na nas, liczcie na siebie". No ale nie widać polityków, którzy byliby w stanie to obywatelom powiedzieć. (...) Młodzi ludzie, którzy dzisiaj wkraczają na rynek pracy, muszą zacząć oszczędzać. Po stówie, po dwie. Muszą, muszą, bo jeżeli nie - to muszą pamiętać o jednym: życie na emeryturze ich dziadków to luksus w porównaniu z tym, co ich czeka, jak oni będą na emeryturze, jeżeli nie zrobią co najmniej dwójki dzieci i jeżeli nie będą oszczędzać". P

Problem przymusowych ubezpieczeń społecznych

Różnica między normalnym państwem a państwem opiekuńczym sprowadza się do zakresu w jakim państwo może ingerować w życie jednostki. W normalnym państwie odbywa się to nader rzadko, natomiast w państwie opiekuńczym nader często. Państwo opiekuńcze stawia sobie bowiem za cel czuwanie nad jednostką ,,od kołyski aż po grób”.
Ludzie w państwie opiekuńczym zaczynają od państwowego przedszkola a kończą na państwowej emeryturze. I właśnie sprawę państwowej emerytury zamierzam przybliżyć w tym tekście. Myślę, że jest na to dobry moment, bowiem ucichły już echa głosowania nad tzw. Reformą systemu emerytalnego. W tamtym pamiętnym czasie starły się dwie grupy: jedna była za podniesieniem wieku emerytalnego a druga przeciw. Na telewizyjnej wizji zażarcie dyskutowano całą sytuacje ale praktycznie nikt nie zakwestionował sprawy zasadniczej czyli potrzeby  istnienia przymusowych ubezpieczeń społecznych. Rzesze ,,ekspertów” i ,,komentatorów” jak zwykle omawiały  tylko i wyłącznie skutek a nie przyczynę całego zamieszania. Była reforma czy jej nie było? Badając całą sprawę musimy powiedzieć sobie jasno i wyraźnie, że: Nie było żadnej reformy systemu emerytalnego. Jedyna zmiana polega na tym, że będziemy pracować dłużej. Mężczyźni 2 lata a kobiety 7. Tego typu ,,reformę” śmiało można by nazwać ,,reformą Boxera” czyli konia z znakomitej książki Orwella ,,Folwark zwierzęcy”. Bowiem to wspomniany wyżej Boxer jest autorem stwierdzenia ,,będę pracować ciężej” co w naszym przypadku możemy zapisać ,,Będziemy pracować dłużej”. Jednak w tym momencie pojawia się problem dla każdego kto czytał wspomnianą wyżej książkę i pamięta, że poczciwy Boxer miał na myśli tylko i wyłącznie siebie a nie innych.   Widzimy więc wyraźnie że nasze ukochane państwo nie ma tyle przyzwoitości co Boxer. One mówi nam wprost ,,Będziecie pracować dłużej”. O co chodzi? Zastanówmy się wszyscy co to jest ZUS? Przeanalizujmy cała nazwę słowo po słowie. Pierwsze słowo zakład... nie kojarzy się zbyt dobrze ale musicie przyznać, że coś jest na rzeczy. Drugie słowo ubezpieczeń. Dobrze zatrzymajmy się na moment, Zakład Ubezpieczeń czyli firma zajmująca się ubezpieczeniami. Wiemy o co chodzi. Teraz dołóżmy trzecie słowo, które jest kluczowe: Społecznych. Powstaje nam Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Ostatnie słowo jest decydujące. Sygnalizuje ono bowiem zagrożenie, ponieważ jest praktycznie wypłukane z jakiegokolwiek znaczenia i można je dowolnie interpretować.  Ale zostawmy na chwile dywagacje na temat nazwy ZUS i zastanówmy się: Czym odróżnia się ZUS od innych firm ubezpieczeniowych? Różnica jest podstawowa i niezwykle wyraźna. Normalny zakład  ubezpieczeniowy działa jako firma oferująca swoje usługi na rynku, z których człowiek może skorzystać ale wcale nie musi. Natomiast z oferty ZUS każdy musi skorzystać, czy mu ona podoba czy nie. ZUS wykorzystuje państwowy przymus i za jego pomocą dokonuje wywłaszczenia obywateli z ich mienia, co przyjęło subtelną nazwę składki emerytalnej. Owa ,,składka” emerytalna nie jest jednak żadną składką tylko zwyczajnym podatkiem, pobieranym pod przymusem od obywateli. Jednak nie ma się co dziwić, że ZUS musi zmuszać ludzi do skorzystania ze swojej oferty pod groźbą więzienia. Oferta ZUS-u jest bowiem tak uboga, że żaden człowiek przy zdrowych zmysłach by z niej  nie skorzystał. ZUS oferuje nam do podpisania umowę tego typu ,,Ja niżej podpisany Jan Kowalski zobowiązuję się przez cały okres pracy odprowadzać do ZUS-u składkę w wysokości ustalanej przez ZUS w trakcie trwania mojego okresu składkowego”.  Czyli Jan Kowalski zobowiązuje się płacić składkę w takiej wysokości  jaką ustali ZUS oraz tak długo jak ustali to parlament. Natomiast od strony ZUS-u mamy tego typu deklaracje ,, ZUS zobowiązuje się w przyszłości wypłacić emeryturę Janowi Kowalskiemu” tzn. Przekładając z polskiego na nasze zobowiązuje się wypłacić kiedyś coś ale nie wiadomo za bardzo kiedy ponieważ parlament może zmieniać wiek emerytalny do woli i nie wiadomo za bardzo ile bowiem wysokość emerytury jest uzależniona od decyzji urzędników ZUS, którzy wyliczają emerytury według swojego uznania. Tak mniej więcej wygląda umowa, którą musi podpisać pod przymusem każdy człowiek zamierzający podjąć pracę. Jednak wracając do wspomnianego głosowania nie przypominamy sobie żeby jakakolwiek partia zasiadająca w naszym parlamencie zakwestionowała istnienie ZUS. Zasady działania Wszyscy doskonale wiemy, że ZUS boryka się z ogromnymi kłopotami finansowymi i praktycznie rzecz biorąc jest już bankrutem. Co jest jednak przyczyną bankructwa? Mała liczba osób w wieku produkcyjnym a duża w wieku poprodukcyjnym? Zdaniem wielu to jest przyczyna kłopotów ZUS. Ale czy na pewno? Odpowiedź brzmi: Nie. Weźmy bowiem przykład hipotetyczny, czyli przykład przeciętnego Polaka Jana Kowalskiego. Załóżmy, że mały Janek przychodzi na świat w 1950 roku, kończy szkoły i w 1975 roku w wieku 25 lat podejmuje pierwszą pracę. Pracuję przez 42 lata i w 2017 mając 67 lat przechodzi na emeryturę. Tak więc nasz Jan Kowalski przez 42 lata swojej pracy odprowadzał do ZUS miesięczną składkę emerytalną. Kowalski z tych pieniędzy nie mógł skorzystać przez 42 lata, nie mógł ich np. wydać na bieżące potrzeby, odłożyć na starość itp. Nie mógł tego zrobić bowiem tymi pieniędzmi cały czas dysponował ZUS. To ZUS zarządza tymi pieniędzmi przez cały okres od 1975 roku aż do śmierci Kowalskiego. Obecnie średnia składka emerytalna wynosi 700 zł miesięcznie. Zróbmy mały rachunek: rok ma 12 miesięcy czyli 12 x 700=8400. Wychodzi nam, że Kowalski płaci osiem tysięcy czterysta złotych składki emerytalnej na rok.  Liczmy jednak dalej: 42(lata pracy)x8400=352800. Czyli licząc w przybliżeniu kapitał emerytalny Kowalskiego w chwili przejścia na emeryturę wynosi 353 tysięcy nie licząc procentu! I tu dopiero zaczyna się zabawa, ponieważ Kowalski mając 66 lat mógł umrzeć i co? No i nic jego kapitału nikt nie dziedziczy tylko przechodzi on na własność ZUS. Spójrzmy teraz  na średnią długość życia mężczyzn w Polsce, która wynosi 71,5 lat.  Wychodzi więc na to, że Kowalski będzie pobierał emeryturę przez 4 lata! Jego kapitał emerytalny wynosi nie licząc procentu 353 tysięcy więc Kowalski odzyska tylko nieznaczną część swoich pieniędzy i umrze. A teraz zastanówmy się co do emerytury Kowalskiego ma ilość osób płacących składki podczas gdy Kowalski będzie korzystał z uroków życia na zasłużonym odpoczynku? Odpowiedz brzmi: Nic. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego, bowiem Kowalski uzbierał sobie taką ilość gotówki z swoich składek, że powinno mu to wystarczyć na 20 lat w miarę godnego życia, dostając miesięczną emeryturę w wysokości 1466 zł. Tak więc sam czysty kapitał emerytalny wystarczy na 20 lat emerytury dla Kowalskiego, czyli do 87 roku życia. No ale nasz przeciętny Kowalski , żyję przeciętnie czyli 71 lat i sześć miesięcy, pobierając emeryturę nie przez 20 lat tylko przez 4 lata! Zróbmy kolejne obliczenia. Żyjąc 4 lata na emeryturze Kowalski odzyska 70560 zł z 352800 zł, czyli 20% swojego kapitału.  Pozostałe 80% kapitału emerytalnego czyli ponad 282 tysiące złotych przechodzi na poczet ZUS-u. Teraz zobaczmy co by się działo gdyby ZUS ulokował kapitał Kowalskiego na 5% w banku z roczną kapitalizacją. Jak wspomnieliśmy wyżej roczna składka wynosi 8400 zł, jeżeli do kwoty tej dodalibyśmy procent czyli 420 zł plus kolejne 8400 zł składki emerytalnej i tak dalej przez 42 lata(tzn. kapitał emerytalny plus procent plus kolejna roczna składka) to kapitał Kowalskiego w wieku 67 lat wynosiłby ponad milion sto tysięcy złotych! Weźmy teraz naszą emeryturę, która wynosiła 1466 zł i zobaczmy na ile lat wystarczy kapitału. Wychodzi na to, iż starczy to na 62 lata i 6 miesięcy(kto nie wieży może zrobić prosty rachunek 62 lata i 6 miesięcy to 750 miesięcy x 1466= 1100000). Teraz obliczmy ile ZUS zyskuje kapitału kosztem przeciętnego Kowalskiego, który umiera w wieku 71 lat. Jak już wcześniej obliczyliśmy 4 lata na emeryturze wynoszącej 1466 zł kosztuje ZUS 70560. Odejmijmy teraz je od kapitału wynoszącego 1100000 – 70560= 1029440. Czyli wychodzi na to, że ZUS zatrzymał do siebie ponad milion złotych czyli bagatela 93% kapitału Kowalskiego. Tyle by było obliczeń z mojej strony, są to oczywiście obliczenia zaokrąglone i nie uwzględniają procentu z jakim kapitał mógłby rosnąć po tym jak Kowalski osiągnął 67 rok życia. Jak widzimy  ZUS w teorii powinien być wręcz firmą marzeń, rogiem obfitości z niewyczerpalnym źródłem bogactwa.   Podsumujmy co powiedzieliśmy do tej pory. ZUS nie musi się martwić o klientów, ponieważ każda osoba pracująca musi do niego odprowadzać składkę emerytalną. ZUS zarządza całym kapitałem i w przypadku śmierci swojego wierzyciela jego kapitał przechodzi na konto ZUS-u. Obecnie wiek emerytalny wynosi dla kobiet i mężczyzn 67 lat a średnia długość życia Polaków 75 lat. Tak więc ZUS powinien dysponować ogromną nadwyżką kapitału. Jest jednak inaczej. Dlaczego? Najgorszy sposób Jak wykazaliśmy wyżej za pomocą żmudnych matematycznych obliczeń Zakład Ubezpieczeń Społecznych powinien mieć doskonałą kondycję finansową. Jednak jak wszyscy wiemy jest inaczej. Można to wytłumaczyć w prosty sposób posługując się przykładem czterech sposobów wydawania pieniędzy Miltona Friedmana. Pierwszy sposób polega na wydaniu własnych pieniędzy na siebie. Wtedy wydajemy oszczędnie, ponieważ są to nasze pieniądze i trafnie bowiem znamy swoje własne potrzeby. Drugi sposób polega na wydaniu własnych pieniędzy na kogoś innego, wtedy wydajemy oszczędnie, ponieważ są to nadal nasze pieniądze ale nie wydajemy już trafnie, ponieważ nie znamy potrzeb drugiej osoby tak dobrze jak swoich. Trzeci sposób to wydawanie nie swoich pieniędzy na siebie, wtedy nie wydajemy oszczędnie bo nie są to nasze pieniądze ale wydajemy przynajmniej trafnie, ponieważ znamy swoje potrzeby. Czwarty  sposób polega na wydawaniu nie swoich pieniędzy na kogoś innego. Nie wydajemy wtedy oszczędnie, ponieważ nie są to nasze pieniądze i nie wydajemy również trafnie, ponieważ nie znamy potrzeb innych ludzi tak jak swoich. Najlepszym sposobem jest oczywiście sposób pierwszy z tego powodu iż jest on najbardziej wydajny, najgorszy sposób to sposób czwarty, którego możemy nazwać marnotrawstwem. Na nieszczęście dla nas wszystkich to właśnie w czwarty najgorszy  sposób wydaje pieniądze  ZUS.  Urzędnicy pracujący w ZUS wydają nie swoje pieniądze na innych, czyli jest to dokładnie czwarty sposób wsparty zasadą nieodpowiedzialności urzędnika za swoje decyzje. Urzędnik nie tylko wydaje nie swoje pieniądze ale na dodatek nie zna osób, których pieniądze wydaje i osób na które wydaje. W taki oto prosty sposób udało nam się wytłumaczyć dlaczego w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych pieniędzy brak.  W tym miejscu musimy sobie powiedzieć jedną rzecz – ZUS jest udoskonaloną przez przymus państwowy piramidą finansową. A teraz krótka definicja piramidy finansowej(źródło wikipedia) ,, Mechanizm działania piramidy polega na werbowaniu jak największej liczby uczestników, często wymusza na uczestnikach werbowanie kolejnych osób, zaś rzadko oparta jest na faktycznym świadczeniu usług finansowych.”i dalej ,,struktura finansowa, w której zysk konkretnego uczestnika jest bezpośrednio uzależniony od wpłat późniejszych uczestników, stojących niejako niżej w tej strukturze”.  ZUS do tej definicji pasuję idealnie, jednakże w przeciwieństwie do innych piramid finansowych nie  jest ona piętnowana przez prawo, tylko przez nie chroniona. Biedny Kowalski pomimo tego, iż wpłacił do ZUS ponad milion złotych, może nie dostać z powrotem ani grosza, jeżeli np. obecni pracujący przestaną płacić składki emerytalne, które ZUS przeznacza na wypłaty emerytur.  Pieniądze Kowalskiego zostały w czasach komunizmu zainwestowane w przemysł później wspomniany  przemysł został poddany prywatyzacji ale pieniędzy, które rząd otrzymał z prywatyzacji przemysłu nie przekazał już do funduszu emerytalnego, tylko wydał na inne cele. Następnie pieniądze Kowalskiego już w czasach III RP były przeznaczane na wypłaty bieżących emerytur(50 %) i na zakup akcji(skarbu państwa oraz prywatnych spółek). Tym, którzy chcieliby bliżej zapoznać się ze sposobem kupowania i sprzedawania akcji przez ZUS to zachęcam do pogłębienia tematu. Zaznaczę tylko żeby tego sposobu broń Boże nie naśladować. Sposób ten pokrótce wyglądał następująco: ZUS dokonywał zakupu akcji w liczbie x, za cenę 10 zł za jedną, natomiast za kilka dni owe akcje sprzedawał ale już nie za cenę 10 tylko 5 złotych. Fenomen ten może wyjaśnić to, że urzędnicy ZUS albo działali w interesie firm  rodziny i znajomych, których akcje ochoczo kupowali za cenę zawyżoną lub sprzedawali im akcje za cenę zaniżoną. Dlatego też nie możemy się dziwić, że w takiej przymusowej piramidzie finansowej zawsze będzie brakować pieniędzy. Przyczyna istnienia ZUS? Powiedzieliśmy już sobie w jaki sposób ZUS mógłby funkcjonować w sposób niezwykle wydajny, powiedzieliśmy również dlaczego tak nie jest. A teraz przychodzi czas aby odpowiedzieć sobie na pytanie zasadnicze: Po co właściwie istnieje ZUS? Wiemy, przecież że ZUS wydaję pieniądze w najgorszy czwarty sposób. Nie lepiej by było gdyby te pieniądze były wydawane przez samych zainteresowanych w najbardziej wydajny  sposób pierwszy? Oczywiście, że byłoby to lepsze rozwiązanie, wynika to bowiem z zasad logiki. Ale niestety tak nie jest i w najbliższym czasie chyba nie będzie, ponieważ żadna partia zasiadająca obecnie  w sejmie postulatu zmiany czwartego sposobu na pierwszy nie zgłasza. Zwolennicy istnienia ZUS, starają się uzasadnić jego byt, przytaczając następujący argument ,,Oczywiście najlepiej by było gdyby każdy, samemu sobie odkładał na emeryturę i tak robiliby rozsądni ludzie ale co z tymi, którzy rozsądni nie są”. Oczywiście argument ten nie ma żadnego sensu, ponieważ to że 3 osoby na 10 są nie rozsądne i nic sobie nie odłożą nie oznacza, że w imię poprawienia losu tym trzem osobą należy zmuszać pozostałe siedem osób do korzystania z przymusowych usług ZUS. Musimy sobie zdać sprawę, że człowiek ma prawo robić ze swoimi pieniędzmi co zechce i jeżeli uzna, że zamierza je wydać i nie zostawić sobie nic na starość to jest to tylko i wyłącznie jego sprawa. Podobna sytuacja zachodzi gdy ludzie mają problemy z nadwagą i z tego powodu chorują i są nieszczęśliwi. I co? Czy oznacza to, że państwo musi w tym momencie wkroczyć i ,,pomóc” tym ludziom? Nie, ponieważ nie jest zadaniem państwa aby uszczęśliwiać ludzi.  Zresztą to, że ludzie są nierozsądni i gdyby nie ZUS umarliby z głodu na starość nie wytrzymuję krytyki. Spójrzmy chociażby na dzieje ludzkości, przez tysiące lat ludzie jakoś żyli bez przymusowych ubezpieczeń społecznych i nie umierali z głodu. System ubezpieczeń działa jak na razie z marnym skutkiem przez 100 lat. Przyczyną istnienia ZUS może i były dobre chęci ale wszyscy wiemy co jest nimi wybrukowane. Nie ma nic dobrego w tym, że człowiekowi zostają zabrane jego własne  pieniądze przez złodzieja. I to, że złodziej twierdzi, że lepiej je wyda od nas (dla naszego dobra no i oczywiście dobra ogółu) jakoś nas nie przekonuje – zresztą te rozwiązanie nie sprawdza się w praktyce). Skutki istnienia ZUS Zadajmy sobie pytanie: Kryzys demograficzny powoduję słabą kondycję finansową ZUS, czy ZUS powoduję kryzys demograficzny? Nasi tzw. specjaliści bardzo upodobali sobie zajmowanie się pierwszą częścią wspomnianego wyżej pytania. No i faktycznie kryzys demograficzny powoduję słabą kondycje finansową ZUS ale tylko dlatego, że ZUS jest piramidą finansową i większa liczba urodzeń zapewnia im więcej przymusowych klientów(ale jak powiedzieliśmy sobie wyżej, główną przyczyną bankructwa ZUS, jest jego złe zarządzanie). Jednak teraz zastanówmy się nad wpływem ZUS na kryzys demograficzny, jest to bowiem bardzo ciekawy związek przyczynowo – skutkowy, pomijany w dyskusji publicznej. W dawnych czasach ludzie starali się mieć dużo dzieci i jak najwięcej zainwestować w ich wykształcenie. Z tego powodu mądrzy rodzice wysyłali swoje dzieci do dobrych szkół, wybierali im dobre zawody itd. W taki sposób dawniej wyglądała inwestycja emerytalna. Rodzice starali się jak najstaranniej wychować dzieci, ponieważ wiedzieli, że to one zapewnią im dobrą i spokojną starość. Dlatego też w dawnych czasach opłaciło się mieć dużo starannie wychowanych i wykształconych potomków. W taki oto sposób zawiązywały się mocne więzy rodzinne. Obecnie w czasach gdy ludzie myślą, że emeryturę zapewni im ZUS, nie ma już takiej potrzeby inwestowania w ilość i jakość dzieci. Jest to spowodowane kilkoma przyczynami, pierwszą z nich jest to, iż ludzie są zmuszeni płacić wyższą składkę emerytalną. Obowiązek zapłaty składki emerytalnej powoduję to, że ludzie nie decydują się mieć dużo starannie wykształconych dzieci, bowiem duża ilość starannie wykształconych dzieci dużo kosztuje a rodzice z powodu wysokich składek emerytalnych mają mniej pieniędzy na własne pociechy.  Drugą przyczyną małej ilości dzieci i słabego ich wykształcenia jest przekonanie rodziców, że to państwo zapewni im emeryturę. Tacy rodzice nie są zainteresowani aby posiadać dużą liczbę dzieci, a jeżeli już mają ich dużą liczbę to rzadko dbają o ich staranne wykształcenie i wychowanie. Rodzice ci nie widzą żadnego związku między tym jak dużo starannie wykształconych dzieci będą mieli a swoją starością. ZUS samym swoim istnieniem powoduje, że ludzie stają się coraz mniej odpowiedzialni za swoją przyszłość, ta odpowiedzialność przechodzi bowiem na państwo, co z kolei nie wróży dobrze naszej cywilizacji i samemu człowiekowi. Podsumowując, pierwszym skutkiem istnienia ZUS jest rozwiązanie więzi rodzinnych. Drugim spadek liczby urodzeń. Trzecim słabe wykształcenie obecnych pokoleń. Oczywiście znajdą się osoby, które będą oponować przeciwko takiemu postawieniu sprawy. Stwierdzą one bowiem, że obecne pokolenie  jest dużo lepiej wykształcone niż jego przodkowie. Oczywiście jest to częściowa prawda, ponieważ poziom analfabetyzmu jest z pewnością niższy niż sto lat temu, ale jest to spowodowane postępem cywilizacyjnym. Dużo jest dzisiaj osób umiejących czytać i pisać mało  natomiast takich, które dzięki swoim ponadprzeciętnym umiejętnością potrafiłyby wybić się ponad średnią i stać się elitą narodu. Całkowicie innych skutkiem istnienia ZUS jest jego wpływ na gospodarkę i lokowanie zasobów pieniężnych. Przymus ZUS powoduję bowiem to, że ludzie w sposób błędny lokują swoje pieniądze a jak wiemy błędne lokowanie pieniędzy powoduje kryzysy. Problem polega jednak na tym, że ludzie lokują błędnie swoje zasoby nie dlatego, że po prostu się pomylili ale dlatego, że pomylić się po prostu musieli. Ludzie mają to do siebie, że lokują swoje pieniądze w sposób najbardziej właściwy. Jednak wprowadzenie przymusu ubezpieczeń społecznych powoduję to, iż nie mogą wydać swoich pieniędzy według swojego uznania np. na bieżące potrzeby czy inwestycje na przyszłość. Jest to spowodowane tym, iż ich pieniądze wędrują do ZUS, zamiast trafić na rynek. Ludzie nie mogą wydać pieniędzy w sposób najlepszy dla siebie i innych.  Nie możemy również zapomnieć o ogromnych wydatkach budżetu państwa na pensje pracowników ZUS. Również te pieniądze mogłyby zostać wydane w sposób bardziej właściwy przez podatników. Osobnym problemem jest natomiast uwięzienie ogromnej siły roboczej w kadrach ZUS-u. Musimy sobie zdać sprawę, że ci ludzie mogliby w sposób niezwykle pożyteczny przyczynić się do rozwoju gospodarki, gdyby tylko zamiast wykonywać zbędną pracę, zajęliby się pracą pożyteczną tzn. na rzecz konsumentów. Na koniec warto jeszcze zdać sobie sprawę z czasu jaki traci każdy ,,klient” ZUS na załatwianie spraw związanych z ubezpieczeniem społecznym. Taki człowiek mógłby  czas ten  przeznaczyć na produktywną pracę lub wypoczynek. Jak rozwiązać problem? Do tej pory omówiliśmy problemy związane z funkcjonowaniem ZUS. Teraz musimy powiedzieć sobie: Jak się tych problemów pozbyć? Odpowiedź jest prosta. Należy zlikwidować źródło problemów, a tym źródłem jest przymus ubezpieczeń społecznych. Mówiąc po ludzku należy zlikwidować ZUS. Wielu w tym miejscu zapyta: No dobrze ale co z tymi, którzy już zapłacili składkę emerytalną i emerytura im się należy? Tym osobom trzeba oczywiście wypłacić emeryturę. Ale skąd wziąć na to pieniądze, jeżeli zlikwidujemy przymus uiszczania składki emerytalnej? Można ten problem rozwiązać w prosty sposób, a mianowicie na wypłaty emerytur należy przeznaczyć pieniądze z prywatyzacji własności państwowej(w tym również sprzedaży budynków należących do ZUS). Jeżeli te pieniądze okazałyby się niewystarczające na pokrycie wierzytelności to należy wprowadzić czasowy podatek emerytalny. Podatek ten byłby mało szkodliwy dla gospodarki, ponieważ jego wysokość ulegałaby stopniowemu obniżaniu. Wynikałoby to z tego, iż każdego roku umieraliby kolejni wierzyciele, którym nie trzeba byłoby płacić emerytury. Także jak widzimy podatek ten z roku na rok byłby coraz mniejszy. Oczywiście nie jest to rozwiązanie bez wad, ale w tej chwili zdecydowanie najlepsze z możliwych. Jego minusem jest to, iż koniecznym skutkiem będzie wprowadzenie podatku emerytalnego(ale jak już wcześniej wspomniałem będzie to podatek jedynie czasowy). Musimy jednak pamiętać, że zostanie zniesiona przymusowa składka emerytalna co sprawi, że w kieszeniach podatników pozostanie więcej pieniędzy. Pomysł ten ma jednak niewątpliwe plusy, czyli uwolnienie przyszłych pokoleń od obowiązku płacenia przymusowej składki ZUS. Ten pomysł  w przeciwieństwie do tzw. reformy emerytalnej likwiduje przyczynę problemu, czyli przymus ubezpieczeń społecznych. Nasi posłowie są chyba jednak za mało odważni aby tego typu radykalne rozwiązanie wprowadzić w życie. Wolą oni natomiast pogłębiać problem i podnosić wiek emerytalny. Podsumowując musimy pamiętać o jednym, a mianowicie o tym, że ZUS odbiera ludziom ogromną ilość ich ciężko zarobionych pieniędzy. Co ciekawe już nie tylko w postaci przymusowej składki emerytalnej ale również, poprzez dotacje z budżetu państwa! Czyli rząd w ten sposób łupi obywateli w dwójnasób! Raz w postaci składki emerytalnej, dwa w postaci innych podatków. Dlatego my wszyscy musimy mieć świadomość, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie jest żadnym dobrodziejstwem z strony miłościwie nam panujących. No chyba, że ktoś twierdzi, że jest dla niego dobre, gdy jego pieniądze są mu zabierane i marnotrawione przez innych. Damian Kubiak