Tag Archives: Fiat Auto Poland

Czy Premier Morawiecki odważy się unieważnić haniebną umowę z Fiatem?

100 lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości obowiązuje w RP umowa podpisana w 1992 roku przez ówczesnego Ministra Finansów Andrzeja Olechowskiego z klauzulą o zrzeczeniu się suwerenności wobec jednego z ponadnarodowych koncernów!

Poseł Borys Budka – czołowy prominent Platformy Obłudników

W dniu 8 września o godz. 18.45 przybyłem na spotkanie z posłem Borysem Budką zapowiedziane pod hasłem: „Czy Polska jest jeszcze państwem prawa” - w hali widowiskowo-sportowej Pod Dębowcem w Bielsku-Białej.

Miłosne przygody makaroniarzy w Polsce

Sprawy te okryte były do niedawna klauzulą poufności i żadna gazeta ani w PRL, ani we Włoszech, ani nawet w III RP i w żadnym państwie UE nie odważyła się napisać o podwójnym życiu  szeregu delegatów z Italii, którzy przebywali służbowo do Polski, lub nadal tutaj przebywają.
Temat zdradzania  żon przez niektórych Włochów pracujących w Tychach, w Bielsku-Białej, Sosnowcu, Częstochowie, Płocku, Warszawie i innych miastach jest tematem tabu we Fiat Auto Poland i na żadnej naradzie dyrektorów nikt o tym nawet nie wspomniał jednym choćby słowem. A historie tych zdrad małżeńskich okraszanych makaronem o nazwie CAPELLI D’ANGELO są niezwykle fascynujące. Zaczęło się wszystko jeszcze w latach PRL, gdy przybywali do Bielska-Białej i do Tychów dosyć sporadycznie specjaliści z Turynu. Mieli sporo forsy i wybierali dosyć znane hotele, aby po ciężkiej pracy zabawić się oraz gdy tylko się udało, to zdradzić swoje włoskie żony. Było to jednak na stosunkowo niewielką skalę i te zdrady małżeńskie też były sporadyczne, w kształcie makaronu CAMPANELLE. Cały proceder rozkwitł na dobre dopiero po powstaniu Fiat Auto Poland, gdy do Polski przyjechało około 200 specjalistów z Turynu. Nie wszyscy oni zdradzali swoje żony, ale spora ich część. Ofiarami tych zdrad były nie tylko Włoszki, ale również Polki, które dowiadywały się już po czasie, że specjalista z Italii, który oświadczył pół roku wcześniej, że przeżywa pierwszą prawdziwą miłość, jest od szeregu lat żonaty i ma dwoje dzieci. Włosi, aby przygłuszyć własne sumienie posiłkowali się często makaronem STROZZAPRETI. Przybysze z Piemontu bywali czasami szczerzy przy swoich zdradach i mówili wprost,  że chcą przeżyć tylko romantyczną przygodę w łóżku, ale nadal nad życie kochają swoje żony pozostawione czasowo w Italii. Te deklaracje były jak makaron FUSILLI! Jednak niekiedy dochodziło do bezczelnych zachowań, gdy jakiś Włoch po negocjacjach zaprosił tłumaczkę na kolację, a potem robił jej wyrzuty, że ona absolutnie nie chce z nim spędzić ani tej, ani następnej, ani żadnej innej nocy. Niektóre zachowania były wręcz chamskie, gdy na przykład „specjalista” z Turynu żądał od Polki z FAP, aby była dla niego w wolną niedzielę kimś w rodzaju … gejszy do towarzystwa, lub proponował spożycie w wynajętym pokoju hotelowym makaronu ANELLI SICILIANI. Gdy kobieta odmówiła, to zdarzało się, że taki Włoch składał skargę i żądał zmiany współpracowniczki. Bardziej wykwintni Włosi zanim zdradzili swoje żony, zapraszali na makaron FARFALLE, a potem bez zobowiązań fundowali wycieczkę na Capri. Dochodziło do sytuacji zabawnych, bo żona takiego Włocha wiedziała tylko tyle, że ma on ważne negocjacje na Capri i nie mogła potem wyjść ze zdziwienia, dlaczego do tych „negocjacji” trzeba dokładać z budżetu domowego? Pojawia się teraz pytanie jak Włosi realizują zobowiązania alimentacyjne wobec Polek? Otóż jest pewna reguła, otóż czym większa dyskrecja tym regularniejsze alimenty! Zdarzali się wszakże również skąpcy, to znaczy tacy „specjaliści” z Italii, którzy po kilkutygodniowej „nowej miłości” zaczynali wyliczać swojej partnerce ile mogą wydać na wspólny obiad lub na wspólną kolację. Wyglądało to tak, że Włoch zamawiał co chciał, ale gdy jego delegacyjna partnerka chciała zamówić coś lepszego, to oświadczał przy kelnerze, że to nie jest dla niej i ma sobie wybrać tańszą potrawę! Skąd mam takie informacje? Otóż okazuje się, że została napisana sensacyjna wręcz książka o tym, jak to Włosi zdradzali swoje żony pracując dla firmy FIAT. Książka ta nie jest jeszcze dostępna w sieci sprzedaży samochodów firmy FIAT, ale… kto wie, może będzie kiedyś dodawana w prezencie do każdego zakupionego nowego modelu marki Lancia? Rajmund Pollak

Polska na drodze do gospodarczego zniewolenia

Czasy kiedy zajmowano inne państwa przy użyciu tysięcy, a nawet milionów żołnierzy wyposażonych w potężne uzbrojenie, a potem okupowano obce terytoria stosując terror i zbrodnie, na razie mamy już za sobą. Jednak to wcale nie oznacza, że znikły już wszelakie formy obcej dominacji.
We współczesnych czasach miejsce agresywnych państw zajęły globalne korporacje finansowe i ponadnarodowe koncerny. Proces zniewolenia nie dokonuje się na zasadach użycia broni, lecz przy pomocy środków finansowych, manipulacji prawnych i najnowocześniejszej propagandy, zakamuflowanej pod płaszczykiem reklam. Nadbudową każdego systemu totalitarnego jest ideologia. Tak też pozostało do dziś, natomiast zbrodniczy nazizm i komunizm  zastąpiono neoliberalnym globalizmem. Bardzo symptomatycznym był fakt, że największym reformatorem finansów uczyniono po 1989 roku  byłego członka PZPR Leszka Balcerowicza, natomiast największymi orędownikami Unii Europejskiej okazali się tacy „wypróbowani” dygnitarze ekipy Jaruzelskiego, jak aparatczyk Leszek Miller, aktywista młodzieżówki komunistycznej i zwolennik stanu wojennego, Aleksander Kwaśniewski oraz były sekretarz PZPR na Uniwersytecie Warszawskim - Bronisław Geremek. Zniewolenie gospodarcze Polski rozpoczęto od bezmyślnej i niekontrolowanej prywatyzacji oraz stopniowej degradacji przemysłu wydobywczego. Po „okrągłym stole” 1989 roku nastąpiło, przypominające czasy rozbiorów, marnotrawstwo majątku narodowego. Zamykano szereg kopalń węgla kamiennego i hut. Na Górnym Śląsku w latach 1991-2012 w samym tylko górnictwie zlikwidowano ponad 100.000 stanowisk pracy. Likwidacja kopalń wpłynęła negatywnie na inne gałęzie przemysłu, takie jak hutnictwo, koksownictwo i usługi. Oddano w obce ręce za bezcen nasz przemysł motoryzacyjny. Obecnie nie ma już polskiej motoryzacji, lecz tylko obce koncerny. Na przykład: Fabrykę Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej wyceniono przy prywatyzacji (dane zgodne z informacją NIK z 1996 r.) na 18.000.000 starych złotych czyli… 1. 800 PLN!!! Na skutek umieszczenia produkcji nowego modelu „pandy” w zakładzie pod Neapolem straciło w 2013 roku pracę we FA P Tychy 1450 Polaków! Oznacza to, że bez pracy pozostanie co trzeci pracownik fabryki  Dzieje się tak, pomimo, że – jak wskazują specjaliści – zakład w Tychach jest najnowocześniejszą i najbardziej efektywną ekonomicznie częścią włoskiego koncernu. W ostatnich dwóch latach Fiat Auto Poland, zmniejszył zatrudnienie o blisko 1,6 tys. osób. Oznacza to zupełną destrukcję przemysłu motoryzacyjnego na Śląsku. Powinno się rozliczyć koncern Fiata z dwudziestu lat działalności w Polsce, począwszy od sposobu przekształcenia Fabryki Samochodów Małolitrażowych na Fiat Auto Poland, a na ulgach, jakie włoski koncern otrzymał od polskiego rządu, skończywszy. – Należy zrobić bilans, ile firma Fiat stworzyła stanowisk pracy w Polsce, a ile zlikwidowała. W momencie podpisywania przez polski rząd umowy z Fiatem (w 1992 roku) w FSM SA pracowało ponad 25 tys. ludzi. Obecnie, po sfinalizowaniu planowanych zwolnień, w firmie Fiat Auto Poland pozostanie nieco ponad 3.500 pracowników. Wygląda na to, że włoski koncern wszedł do Polski głównie po to, żeby wyeliminować konkurencję polskiego przemysłu motoryzacyjnego dla włoskich fabryk! Zwolnienia grupowe w fabryce w Tychach stały się przyczyną redukcji zatrudnienia u kooperantów. W sumie współpracujące z tyską fabryką Fiata firmy z woj. śląskiego zwolniły ponad 750 osób. Delfo Polska oraz DP Metal Processing, dostarczające podzespoły do samochodów, zwolniły 290 osób. Pod koniec ubiegłego roku zwolnienie 120 pracowników zaplanowała również firma Johnson Controls, wytwarzająca elementy foteli samochodowych. Bezmyślnie zniszczono przemysł włókienniczy, hutniczy i zamykano kopalnie węgla kamiennego. Cienie nad przyszłością polskiego górnictwa kładą się również z innych powodów. Hamulcem dla rozwoju sektora paliwowo-energetycznego są założenia pakietu klimatyczno-energetycznego UE, zakładające stopniową redukcję emisji CO2 do atmosfery, mimo że Polska w 140 proc. wykonała zapisy porozumienia z Kioto. Wymuszone w ten sposób ograniczenia w wydobyciu węgla są przyczyną przestawiania się zakładów energetycznych z węgla kamiennego i brunatnego, (którego Polska ma pod dostatkiem), na inne źródła energii, np. rosyjski gaz., co w konsekwencji doprowadzi do tego, że na skutek drakońskich założeń pakietu klimatyczno-energetycznego dodatkowo nawet milion osób Polsce może stracić pracę! Jedno zlikwidowane miejsce pracy w górnictwie pociąga za sobą zwolnienie trzech lub czterech osób w innych gałęziach przemysłu z nim związanych. Pojawia się zatem zasadne pytanie: Jaką realną wolność posiadają bezrobotni pozbawieni środków do życia? Następnym krokiem na drodze do zniewolenia gospodarczego były zaniedbania w sektorze finansowym. Dokonano głupoty finansowej przekazując największe polskie banki w obce ręce. Ci sami często ludzie, którzy kiedyś chwalili Marksa i Lenina stali się nagle zwolennikami wolnego rynku. Jakiż jest to wolny rynek, w którym centralne instytucje unijne dopłacają do ponadnarodowych banków? Lobby bankowe, to już jest faktycznie piąta władza, która podniosła głośne larum, gdy chciano opodatkować w Polsce dochody banków, a przecież taki podatek istnieje w innych krajach UE i nikt tam nie histeryzuje, że to załamie lokalną gospodarkę. W Polsce banki są natomiast bardzo pomysłowe w wyszukiwaniu coraz to nowych sposobów podnoszenia swoich zysków. Ostatnio reklamowanym „dobrodziejstwem” są tzw. hipoteki odwrócone. Czyli ludziom w dojrzałym wieku, którym ZUS i rząd zaserwował emerytury, za które trudno wyżyć, banki proponują  odebrać  ich materialny dorobek życia w zamian za emeryturę na …dożycie. Zatem obywatelu! Oddaj swój dom, parcelę lub mieszkanie bankowi za pieniądze, które dzisiaj są coś warte, ale za rok, za dwa, a może za trzy lata, gdy się okaże, że nie starczy ci na opłacenie rachunków, to…. nawet nie będziesz miał prawa do zaciągnięcia pożyczki, ani niczego co mógłbyś sprzedać! Gdy wyłączą ci prąd i gaz, to nawet domy opieki społecznej cię nie przyjmą, bo masz długi, a bank ciebie upomni za brak dbałości o jego własność, bo dach przecieka, a ty nie remontujesz! Podpisując tzw. hipotekę odwróconą, obywatel staje się nędzarzem z tą jedyną gwarancją, że nie wyeksmitują go z domu do czasu, kiedy lobby bankowe przekona posłów aby dopuścić eksmisję dłużników, którzy zbyt długo żyją w domach i mieszkaniach, których już nie są właścicielami w ramach hipoteki odwróconej! A jak nas zniewala finansowo Unia Europejska? Europejski Bank Centralny mieści się w samym sercu finansowym Niemiec we Frankfurcie nad Menem i widnieje na nim napis: Europäische Zentralbank. Trzeba przyznać, że Niemcy są bardzo praktycznym narodem, wyciągającym wnioski z przeszłości, bo dawny ekspansjonizm militarny sprytnie zamienili na hegemonizm monetarny. Pieniądze wymyślili kiedyś Fenicjanie, ale najlepszy użytek z nich potrafią dziś uczynić właśnie Germanie. Kanclerz Helmut Kohl dzięki potężnej jednostce monetarnej  jaką była marka (DM) kupił od ZSRR zjednoczenie Niemiec, natomiast teraz była obywatelka NRD, a obecna Budeskanzlerin Deutschland, Angela Merkel, umiejętnie używa waluty euro do sterowania Unią Europejską. Najnowszym tego przykładem jest Grecja, która buntuje się przeciwko narzucaniu reżimów finansowych Berlina i Brukseli. Gdy premier Papandreu ogłosił w Atenach zamiar zapytania całego narodu w referendum o zgodę na wyrzeczenia, to natychmiast został przywołany na dywanik do Cannes (i nie był to wcale dywanik czerwony), gdzie Pani Merkel perswazją „wybiła mu z głowy” pomysł referendum. Warto przypomnieć również niemieckie ingerencje w polskie wybory prezydenckie w 2010 roku! W czerwcu 2010 roku wiceminister spraw zagranicznych Niemiec Cornelia Pieper stwierdziła publicznie, iż uważa, że głosowanie w drugiej turze wyborów w Polsce zdecyduje o drodze naszego kraju w Unii Europejskiej. Pieper jest również pełnomocniczką niemieckiego rządu do spraw relacji z Polską. Minister Pieper powiedziała wtedy w Berlinie, że...” albo Polska będzie nadal podążać drogą do strefy euro, albo skaże się na powrót na polityczny margines w Europie. Wyraziła wątpliwość, czy Jarosław Kaczyński jako prezydent rzeczywiście realizowałby proeuropejski kurs, jak zapowiadał w kampanii wyborczej”. Zatem Ruch Autonomii Śląska i mniejszość niemiecka w Polsce, a także zwolennicy naszego wejścia do strefy euro dostali od „Wielkiej Siostry” z RFN wyraźne instrukcje kogo nie należało popierać w drugiej turze wyborów prezydenckich w Polsce! Można byłoby  potraktować to wyrażenie troski o naszą przyszłość przez życzliwego sąsiada za dobrą monetę, gdyby nie pamięć naszej wspólnej historii i fakt, że bank centralny Unii Europejskiej, czyli centrum dyspozycyjne waluty euro znajduje się w Republice Federalnej Niemiec. Ostatnio strefa euro przeżywa gigantyczny kryzys, o którym nie mówi się całej prawdy, bo bankrutami już są nie tylko Grecja i Włochy , ale również Hiszpania i Portugalia, natomiast Niemcy mają nadwyżki eksportu nad importem, dlatego mogą najwięcej na bankructwie euro stracić. Mamy to szczęście , że nie będąc w strefie euro nie musimy do tej nadwyżki niemieckiego eksportu dopłacać, jednak nasze obecne „elity” chcą na siłę wepchnąć nas w strefę euro! Inna sfera zniewolenia polskiej gospodarki, to zaniedbania w zakresie tworzenia nowych technologii. W OSTATNICH 20 LATACH DOPROWADZONO JUŻ DO UPADKU WIELU OŚRODKÓW BADAWCZO-ROZWOJOWYCH I SYSTEMATYCZNIE NISZCZONO POLSKĄ MYŚL TECHNICZNĄ. OBECNIE POLSKA STAJE SIĘ KRAJEM MONTOWNI I HIPERMARKETÓW, A OŚRODKI ROZWOJU NOWYCH TECHNOLOGII ZNAJDUJĄ SIĘ W KRAJACH TZW. „STAREJ UNII”. Dzisiaj nie każdy pamięta, ale w bielskiej Fabryce Samochodów Małolitrażowych zespół inżynierów po przewodnictwem Wiesława Wiatraka, w latach 80-tych pracował nad rewelacyjnym samochodem „Beskid”. Prace były  bardzo wysoko zaawansowane. Jeździły już po OBR FSM prototypy „Beskida”! Bardzo podobne jednobryłowe nadwozie wykorzystał potem koncern Renault w popularnym Twingo. Poza tym efektem polskiej myśli technicznej były montowane kiedyś w FSM Fiaty 126 p w wersji inwalidzkiej dla niepełnosprawnych z dysfunkcją zarówno jednej ręki jak i nogi lub obu nóg! Posiadaliśmy w FSM najnowocześniejszą w Europie Środkowej narzędziownię, którą potem Włosi zlikwidowali! Zniewolono nasz handel zagraniczny! Po zawieszeniu stanu wojennego w FSM powstało samodzielne Biuro Handlu Zagranicznego. Samochody z Bielska-Białej i Tychów trafiały do całej Europy, a nawet do Chin i do Australii. Jedną z pierwszych decyzji Fiata po przekształceniu FSM S.A. na FAP była likwidacja BHZ. Handel zagraniczny samochodami produkowanymi obecnie we Fiat Auto Poland prowadzi Turyn! Podobnie jest w Oplu, gdzie o nowych technologiach i sprzedaży zagranicznej decydują obce centra poza granicami naszego kraju! Zaniedbano sprawy celne likwidując wiele Urzędów Celnych. Nie każdy o tym wie, ale obecnie towary, które sprowadzamy do Polski z USA, Brazylii, Turcji itd. są clone w ten sposób, że KAŻDĄ OPŁATĄ CELNĄ MUSIMY DZIELIĆ SIĘ Z UNIĄ EUROPEJSKĄ, A KIEDYŚ 100% CŁA WPŁYWAŁO DO SKARBU PAŃSTWA POLSKI . Polskie przemiany ustrojowe stały się początkiem końca włókiennictwa. Przemysł włókienniczy, będący od stuleci chlubą Bielska-Białej, upadł w latach 90. XX wieku  na skutek niewłaściwie prowadzonej polityki celnej, która umożliwiła zalanie rodzimego rynku przez niskiej jakości tkaniny z krajów azjatyckich. Po fabrykach produkujących słynną na cały świat „bielską wełnę” pozostały pojedyncze zakłady, oraz maszyny udostępniane w Muzeum Techniki i Włókiennictwa. Stolica Podbeskidzia była miastem stu przemysłów, a obecnie staje się powoli miastem stu hipermarketów i galerii handlowych! Najtragiczniejsze zniewolenie dotyczy rynku pracy! Polacy  wyjeżdżają za chlebem  do Anglii, Irlandii , Czech, Austrii, Niemiec Włoch i innych krajów. Od 1989 roku wyemigrowało z powodów gospodarczych ok.3.000.000 Polaków! Jesteśmy traktowani jak biali niewolnicy i tania siła robocza dla całej Europy! Emigranci nie są nawet uwzględniani w statystykach dotyczących bezrobocia sporządzanych przez powiatowe urzędy pracy, toteż oficjalne dane są zaniżone, a realne bezrobocie w regionie może sięgać nawet 30 procent. W tym kontekście bardzo niepokojącym zjawiskiem jest to, że pomimo wysokiego poziomu bezrobocia pracodawcy mają coraz większe problemy ze znalezieniem wykwalifikowanej kadry pracowniczej. To konsekwencja likwidacji szkół średnich i zawodowych! Ludźmi niedokształconymi łatwiej manipulować, a w Polsce w latach rządów Donalda Tuska zlikwidowano ponad 1000 szkół! Wdrożony niedawno pomysł, żeby państwo dopłacało do pensji pracowników firm po to, żeby utrzymać ich miejsca pracy jest rodem z epoki komunizmu! Czy ktoś zamierza u nas przywrócić gospodarkę socjalistyczną? Środki w budżecie to są pieniądze z naszych podatków. Dlaczego wszyscy mielibyśmy dopłacać do tego, by Fiat, Opel i inne firmy pomnażały swoje zyski? Jestem niemal pewien, że jak tylko ewentualne dopłaty się skończą, wówczas firmy motoryzacyjne i inne zaczną znowu zwalniać ludzi tłumacząc to dla odmiany brakiem dopłat. Nie bez powodu coraz więcej polskich inżynierów wyjeżdża za granicę. Wolą pracować za granicą aniżeli w Polsce nie tylko ze względu na zarobki. Przede wszystkim chodzi o satysfakcję z pracy. Tam mogą się rozwijać, projektować, w Polsce są tylko odtwórcami! Co nam zostało z wolności gospodarczej? Praktycznie tylko własna waluta oraz rolnictwo, ale i tutaj panuje w UE jawna dyskryminacja polskich rolników wobec farmerów z państw tzw. „starej unii”. Kto zniewala nas gospodarczo? 1. Globaliści 2. Biurokraci unijni i „nasi” nieudolni negocjatorzy. 3.Bankierzy. 4. Międzynarodowe korporacje finansowe. 5. Koncerny ponadnarodowe. 6. Demagodzy z grona zwolenników utopii o tzw. „ ocieplenia klimatu”. Rajmund Pollak Foto.: rapsodia.zafriko.pl/kat/zdjecia/przedstawienia/2011 Artykuł nadesłany na Konkurs PROKAPA „Czy Polska znajduje się dziś na drodze do gospodarczego zniewolenia?”. W konkursie wygrać można książkę Fryderyka Augusta von Hayek’a „Nadużycie rozumu”. Artykuły konkursowe prosimy przesyłać na adres kapitalizm@poczta.onet.pl do 9 czerwca 2013 roku (w temacie wiadomości prosimy wpisać: „Konkurs Prokapa – Hayek”. Wyniki ogłoszone zostaną do 15 czerwca 2013 roku.

Kasia Tusk reklamowała fiata na blogu, który reklamował jej tatuś

Cóż w tym złego, że tata pomaga swoim dzieciom? Jest to normalne i godne zachowanie pod warunkiem, że dzieje się to z dala od polityki! Nie tak dawno prasa pisała szeroko o tym gdzie i na ilu posadach równocześnie pracował syn Donalda Tuska.  Nie będę dzisiaj do tego wracał, bo póki co nic nowego nie wyszło w tej sprawie na jaw. Na szerokie wody wypłynęła natomiast córka premiera pani Katarzyna Tusk!
Stało się to za sprawą prowadzonego przez nią blogu http://www.makelifeeasier.pl . Dopóki były tam poruszane tylko sprawy mody, kosmetyków i wycieczek, to był to faktycznie blog apolityczny. Gdy jednak blog Kasi Tusk obchodził w lutym b.r. 2. urodziny, to z tej okazji Kasia napisała specjalne podziękowania, w których ujęła swojego tatę. Ktoś mi powie, że się czepiam, a ja wiem, że był to zabieg czysto reklamowy, bo jeśli ktoś nie wiedział przedtem, że tatą pani Kasi jest sam Premier RP, no to w końcu dowiedział się tego z jej własnego wpisu. Komu jak komu, ale własnemu ojcu powinno się składać podziękowania osobiście, a niekoniecznie na blogu, który z dodatku zajmuje się m.in. reklamą . Donald Tusk również postanowił uczcić sukces Kasi, pisząc na Twitterze: - Dzisiejszy post na make life easier. To najpiękniejszy prezent. Bardzo Cię kocham Kasiu i gratuluję! Zamiast zadzwonić do córki i z nią pogadać, to postanowił jeszcze bardziej spopularyzować nazwę jej blogu na własnym Twitterze!  Wiadomo, że jak coś ukaże się nawet na prywatnym Twitterze Prezesa Rady Ministrów, to wzbudzi ciekawość nie tylko polityków, ale i przedsiębiorców! W rezultacie poczytność bloga rośnie i to właśnie w reklamie się rozchodzi, aby ilość „wejść” na określoną stronę była jak największa, bo to przyciąga nowych reklamo-dawców! Córka premiera tak oto przedstawia samą siebie: Założycielka serwisu Makelifeeasier.pl. Choć imała się wielu zajęć, choć ma wiele pasji i zainteresowań, a z wykształcenia jest psychologiem, to prowadzenie tej strony sprawia jej najwięcej radości. Stronę w ciągu miesiąca odwiedza ponad 800 000 indywidualnych użytkowników. Nie pozostaje nic, tylko pogratulować, ale... jeszcze we wtorek 23 kwietnia na pierwszej stronie tego blogu zamiast modnej odzieży widniały takie oto obrazki : Podpis pod zdjęciem: Po wczesnej pobudce pędziłyśmy udostępnionym nam Fiatem do stolicy (więcej informacji o autku znajdziecie tutaj). [caption id="attachment_21375" align="alignnone" width="460"] Jupi! Po prawie pięciogodzinnej drodze dojechałyśmy całe i bezpieczne, a pogoda zrobiła nam prezent! Na termometrze 5 stopni i piękne słońce! Moja stylizacja w stylu lat 50 była strzałem w dziesiątkę! Gdybyśmy wybrały się do Warszawy po świętach prawdopodobnie mogłabym zrobić zdjęcia tylko w towarzystwie zasp śnieżnych:).[/caption] Czytając zapis autorki pod powyższym zdjęciem można byłoby wnioskować, że chodzi tylko o modę, ale... fotografia przedstawia samochód konkretnej marki Fiat i nawet średnio-inteligentny  czytelnik widzi na własne oczy, że jest to reklama FIAT-a, a nie promocja sukni czy butów! Tak samo jest na następnej fotografii: Bardzo umiejętnie zasłonięta marka aparatu fotograficznego aby w centrum uwagi pozostał samochód! Najbardziej zabawne jest natomiast zakończenie fotoreportażu z samochodem Fiat 500L w roli głównej. [caption id="attachment_21377" align="alignnone" width="460"] Słońce powoli zachodzi więc czas zbierać się do drogi. Tuż przed wyjazdem skoczyłyśmy jeszcze na szybką wizytę do atelier Macieja Zienia (naprawdę można stracić głowę:)). Po takim dniu czekała nas jeszcze podróż do domu, ale za to ile materiału na bloga! :)[/caption] Czy wbrew temu co widzimy na fotografii chodzi faktycznie o reklamę „atelier..” czy raczej ukazanie przestronności wnętrza jednego z egzemplarzy  Fiat’a 500L ? Pracowałem 30 lat w motoryzacji i nie mam żadnych wątpliwości, że tak właśnie się robi profesjonalną promocję samochodów! Po zapoznaniu się z tym reportażem pani Katarzyny Tusk zadzwoniłem do Kancelarii Premiera RP. Skierowano mnie do rzecznika rządu, ale okazało się, że pan minister Graś będzie przez najbliższe dwa tygodnie nieuchwytny. Połączono mnie natomiast z zastępującą pana Grasia Starszą Specjalistką Justyną Hryckiewicz, która stwierdziła, że pan Premier Donald Tusk nie wtrąca się do działalności gospodarczej prowadzonej przez jego córkę i poprosiła abym przekazał pytania pocztą elektroniczną. Natychmiast wysłałem E-mail następującej treści: "Starszy Specjalista Sekretariatu Prezesa Rady Ministrów Justyna Hryckiewicz Szanowna Pani, W związku z  następującym wpisem córki Pana Premiera pani Katarzyny Tusk na http://www.makelifeeasier.pl : Po wczesnej pobudce pędziłyśmy udostępnionym nam Fiatem do stolicy ... i następującym potem fotoreportażu reklamującym samochód Fiat 500L oraz wypowiedzią Premiera Donalda Tuska na  Twitterze: - Dzisiejszy post na make life easier. To najpiękniejszy prezent .... Zwracam się o odpowiedź na następujące pytania: 1.Czy Pan Premier Donald Tusk chwaląc publicznie wpis na blogu Pani Katarzyny Tusk,  sprawdził wcześniej, czy jest tam m.in.: reklama samochodu Fiat 500L ? 2. Jakie jest stanowisko KPRM dotyczące udostępnienia ( jak sama to określiła) Katarzynie Tusk samochodu Fiat 500L? 3. Jaka jest opinia KPRM o takim geście dyrekcji FAP? 4. Czy to jest zgodne z polityką rządu, aby córka premiera RP korzystała z " uprzejmości" dyrekcji FAP? 5. Jakie jest stanowisko KPRM na temat  jawnego reklamowaniu przez córke premiera samochodu firmy, która zwolniła w tym roku 1450 pracowników na bruk? 6. Czy reklama Fiata 500L na blogu   make life easier będzie miała wpływ na decyzje Premiera Tuska w sprawach: rozliczenia Fiata z ulg celnych, podatkowych, kontyngentowych, Specjalnych Stref Ekonomicznych itp. w okresie 20lat działalności Fiat Auto Poland w Polsce? 7. Czy reklama Fiata 500L na blogu http://www.makelifeeasier.pl  skłoni Premiera Donalda Tuska do unieważnienia umowy definitywnej z Fiatem z 1992roku, która jak wykazała Najwyższa Izba Kontroli naraziła na znaczne straty Skarb Państwa Rzeczypospolitej Polskiej ? 8. Czy reklama Fiata 500L na blogu http://www.makelifeeasier.pl  skłoni Premiera Donalda Tuska do zażądania od koncernu Fiat rekompensat dla ponad 25.000 pracowników FSM SA za pozbawienie ich należnych akcji pracowniczych m.in. Fiat auto Poland S.A. 9. Czy reklama Fiata 500L na blogu http://www.makelifeeasier.pl  skłoni Premiera Donalda Tuska do sprawdzenia ile Fiat Auto Poland zlikwidował miejsc pracy w Polsce od 1992roku, a ile stworzył nowych stanowisk. 10. Czy reklama Fiata 500L na blogu http://www.makelifeeasier.pl  skłoni Premiera Donalda Tuska do wystąpienia do Unii Europejskiej o pozbawienie koncernu FIAT jakichkolwiek dofinansowań do czasu aż Polacy we Fiat Auto Poland będą traktowani tak samo jak Włosi we Fiat Auto Italia? Proszę o możliwie szybkie odpowiedzi. Z wyrazami szacunku publicysta tygodników: Warszawska Gazeta i Śląska Gazeta Rajmund Pollak" Do dnia 2maja 2013 r. nie otrzymałem odpowiedzi z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na żadne z tych pytań, ale... reklama samochodu Fiat 500L nagle zniknęła z portalu córki premiera! W międzyczasie dowiedziałem się z Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”, że przygotowywany jest właśnie kolejny strajk generalny! Jeżeli otrzymam odpowiedź z Kancelarii Premiera Tuska, to zamieszczę ją w całości w następnym wydaniu tygodnika Śląska Gazeta. Dziś chciałbym natomiast poinformować, że pracownicy Fiat Auto Poland, przy całkowitej bierności związków zawodowych zostali pozbawieni w kwietniu wolnych sobót i wbrew obietnicom dyrekcji FAP nie będą mieli długiego weekendu ! Oto dokumenty pochodzące z Dyrekcji Personelu FAP. Najpierw dyrekcja FAP zarządziła: "Bielsko-Biała dn. 22.03.2013r KOMUNIKAT Dyrekcja Fiat Auto Poland informuje, że w oparciu o.....regulaminu pracy FAP ulega zmianie rozkład czasu pracy w II kwartale b.r. Dniami roboczymi ustala się 6, 13, 20, 27 kwietnia, natomiast dni 29 i 30 kwietnia oraz 2 i31 majabr. Ustala się dniami wolnymi. Zmiana rozkładu czasu pracy dotyczy pracowników Fiat Auto Poland, zatrudnionych w podstawowym rozkładzie czasu pracy". Zatem po co Dyrekcja FAP zwolniła 1450 Polaków skoro zamówienia są tak duże, że pozostali muszą pracować we wszystkie wolne soboty kwietnia? Otóż w tym szaleństwie jest metoda, bo im mniej pracowników tym mniejsze koszty pracy, a że dzieje się to kosztem zdrowia i zakłóca życie rodzinne zatrudnionych w FAP, to już dyrekcji nie obchodzi! Arogancja dyrekcji Fiat Auto Poland sięga jeszcze głębiej, bo decydenci Fiata nie respektują nawet własnych zarządzeń! Oto najnowszy dowód na to: Ten sam człowiek, który podpisał w marcu w Bielsku-Białej poprzedni komunikat wydał w Tychach zupełnie nowe zarządzenie w kwietniu br. Cytuję: "Tychy 19.04.2013r KOMUNIKAT Dyrekcja Fiat Auto Poland informuje, że   dni 29 i 30 kwietnia będą dniami pracy zbiorowej. Obowiązek świadczenia w tych dniach pracy dotyczy pracowników zatrudnionych w bezpośredniej produkcji oraz pracujących na rzecz zabezpieczenia produkcji, wskazanych przez kierownictwo Spółki". Zatem reklama samochodów przynosi efekty w postaci wzrostu sprzedaży i wzrostu dochodów FAP, natomiast pracownicy nie mają podwyżek płac, tylko muszą harować nawet w wolne soboty kwietnia i w dni, które dyrekcja FAP wyznaczyła wcześniej jako ...wolne w zamian za te właśnie soboty pracujące. Jeżeli ktoś uwierzył w komunikat dyrekcji z dnia 22.03.2013r i zaplanował wyjazd na dni 29 i 30 kwietnia, to pozostało mu do wyboru: Albo zrezygnować z wyjazdu, albo ryzykować zwolnienie z pracy! I nikt z liderów związkowych nie stanie w jego obronie, bo żaden  związek zawodowy nie ogłosił sporu zbiorowego po ogłoszeniu przez dyrekcję FAP zwolnień zbiorowych. Dyrekcja Fiat Auto Poland robi co chce z pracownikami i nie szanuje nawet własnych zarządzeń! Co na to Premier Donald Tusk? Chwali bloga, na którym reklamowano samochód Fiat 500L. Pracownicy polscy są 7 razy bardziej wydajni od włoskich i dlatego Fiat postanowił wycisnąć z nich jeszcze więcej potu i jeszcze więcej zdrowia! Rajmund Pollak Foto.: Blog Kasi Tusk

Czy wszyscy bezrobotni nie szukają pracy?

Wiarygodność tzw. "Rzepy" po zwolnieniu z pracy redaktora Cezarego Gmyza maleje z dnia na dzień, jednak 18 lutego obecna redakcja tego dziennika uderzyła w najsłabszych ekonomicznie, czyli w bezrobotnych!
Artykuł pt.: "Bezrobotni nie szukają pracy" Mateusza Rzemka jest pełen tendencyjnych bredni i sloganów, nie mających nic wspólnego z dramatami jakie przeżywają  codziennie  miliony bezrobotnych w Polsce! Mateusz Rzemek nie podaje ani jednego nazwiska bezrobotnego, który by mu powiedział, że nie szuka pracy. Otóż redakcja "Rzeczpospolitej" powołuje się na rzekome statystyki urzędów pracy. Jeżeli Rzepa twierdzi, że ... "Z analiz przeprowadzonych przez urzędy pracy wynika, że nawet 65 proc. bezrobotnych nie jest zainteresowanych podjęciem pracy, a więc wydawane na nich pieniądze trafiają w błoto...",  to redakcja tego dziennika powinna przynajmniej podać kto z imienia i nazwiska jest autorem takich „analiz”? Jerzy Pelczyński posuwa się jeszcze dalej, bo  stwierdza nawet, że....."Bezrobotni nie chcą pracować". A może to  jest tak, że panu Jerzemu Pełczyńskiemu nie chciało się przygotować do tematu, bo nie zadał sobie trudu aby porozmawiać z bezrobotnymi, których oskarża o niechęć do pracy? Czy może pan Mateusz Rzemek z Rrzepy  oparł swoje  wątpliwe teorie o wyznania bezrobotnych? Otóż temu redaktorowi też "nie chciało się" rozmawiać z zainteresowanymi, tylko poszedł do dyżurnych rzeczników pracodawców. Jakie pojecie może mieć o tym co się dzieje w urzędach pracy pan Jeremi Mordasewicz z Lewiatana, który  nie jest bezrobotny, albo pani  Monika Gładoch - ekspert pracodawców, która nie jest zarejestrowana w PUP jako bezrobotna? Czy pan Mordasewicz ma jakiekolwiek doświadczenia w chodzeniu na rozmowy kwalifikacyjne, albo w staniu godzinami pod Powiatowym Urzędem Pracy aby się zarejestrować? [caption id="attachment_20518" align="alignnone" width="460"] Część z widocznych powyżej pracowników FAP w Tychach otrzymała już wypowiedzenia umowy o pracę. (fot. Rajmund Pollak)[/caption] Szkoda, że redaktorzy "Rz" nie raczyli przyjechać do Tychów ani do Bielska-Białej i poinformować zwalnianych  z Fiat Auto Poland, że jak tylko zechcą to jej redakcja wskaże im miejsca pracy! Pisanie bzdur, że...” bezrobotni nie szukają pracy” jest dla większości tych ludzi zniewagą i pomówieniem! [caption id="attachment_20519" align="alignnone" width="460"] Widoczna powyżej brama katowicka FAP w Bielsku-Białej kiedyś tętniła życiem, a teraz...? ( fot. Rajmund Pollak)[/caption] Redakcja "Rzeczypospolitej" błędnie definiuje problem, gdyż statystyki bezrobocia w Polsce wcale nie są zawyżone, lecz jest akurat odwrotnie! Statystyki bezrobotnych całkowicie pomijają 3 miliony rodaków, którzy wyjechali za chlebem na zachód, bo w kraju nie mogli znaleźć pracy! [caption id="attachment_20520" align="alignnone" width="460"] Widoczna powyżej strona tytułowa Powiatowego Urzędu Pracy w Bielsku-Białej zaczyna się zachęcającym obrazkiem, jednak po wyjściu z PUP twarze tych młodych ludzi już nie są tak uśmiechnięte.[/caption] Bezrobocie w Polsce jest o wiele wyższe niż to wynika ze statystyk, gdyż wielu młodych ludzi na sam widok kolejek pod urzędami pracy rezygnuje z rejestracji, bo nie mają siły czekać. Skąd się wziął tak tendencyjny i tak napastliwy wobec bezrobotnych tekst w szanowanej kiedyś gazecie? Otóż jest wielce prawdopodobne, że nowa Redakcja Rzeczpospolitej staje się powoli tubą propagandową rządu Donalda Tuska. W zakończeniu „rewelacji” "Rz" czytamy bowiem: "Tymczasem rząd pracuje nad gruntownymi zmianami w przepisach dotyczących walki z bezrobociem. Zakładają one zaostrzenie konsekwencji wobec bezrobotnego, który odmówi udziału w programie prowadzącym do jego powrotu na rynek pracy. Będzie z automatu tracił prawo do ubezpieczenia zdrowotnego nawet na 270 dni". Zatem wiemy już o co chodzi. Koalicja PO-PSL chce udowodnić, że bezrobotni są sami sobie winni i trzeba ich zniechęcić do rejestracji w PUP. Wówczas statystyki ulegną polepszeniu i będzie ogłoszony następny „cud Donalda”! Czyli zamiast modnego obecnie gonienia za abstrakcyjnym zajączkiem, rząd chce przegonić bezrobotnych z Urzędów Pracy i dodatkowo odmówić im praw do ubezpieczenia. Jak jest bezrobotny, to ekipa Tuska ukarze go dodatkowo, bo gdy zachoruje, to: albo zapłaci za leczenie gotówką albo.... nie dożyje do emerytury, bo choroby go wcześniej wykończą! Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze zostaną przeznaczone na pomoc dla azjatyckiego Afganistanu i afrykańskiego Mali. Prawda o PUP jest zupełnie inna niż brednie Rzepy! To właśnie Powiatowe Urzędy Pracy w całej Rzeczpospolitej wykazują zbyt małą aktywność w poszukiwaniu miejsc pracy dla bezrobotnych. To urzędasom w PUP nie chce się dodawać do statystyk liczby bezrobotnych obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którzy opuszczają własny kraj z powodu braku jakichkolwiek ofert pracy zgodnych z ich wykształceniem. To powiatowe Urzędy Pracy marnują miliony złotych na szkolenia i aktywizacje, które nie tworzą ani jednego nowego miejsca pracy. Wreszcie co najistotniejsze, to rządy koalicji PO-PSL i Donald Tusk ze wszystkimi swoimi ministrami są odpowiedzialni za agonię polskiego przemysłu i stałe zmniejszanie się liczby zatrudnionych na umowy o pracę w całej Polsce. Rajmund Pollak Od redakcji: Problem poruszony w artykule p. Rajmunda Pollaka niektórym Czytelnikom może się wydać mało prokapitalistyczny. Dlatego nie zdziwię się, jeśli na redakcję znów posypią się gromy. Z drugiej strony jednak nie można udawać, że problem nie istnieje. Przypuszczam, że wśród naszych Czytelników znajdują się osoby, które albo były albo są bezrobotne. Może dobrze będzie jeśli podzielą się swoimi doświadczeniami odnośnie poszukiwania pracy czy funkcjonowania PUP-ów. To, o czym pisze p. Pollak, dobrze koresponduje z faktem, iż praca w III RP obciążona jest wysokimi haraczami zdzieranymi przez państwo. Autor akurat o tym nie wspomina, jednak zauważa olbrzymie marnotrawstwo środków na przeróżne bzdurne szkolenia, które najbardziej służą tak naprawdę jedynie urzędnikom oraz dostarczają paliwa rządowej propagandzie, która chwali się, jak to dzielnie walczy z bezrobociem. Prawda jest też taka, o czym p. Pollak też nie wspomina, że są niemałe rzesze ludzi, którzy nie chcą pracować i pracy nie poszukują. I to jest druga strona medalu. Ale tu też winne jest państwo, ponieważ samo sobie tych ludzi wyhodowało od lat podtrzymując ich nieróbstwo całą masą przeróżnych zasiłków i przywilejów. Dlatego bez radykalnych prokapitalistycznych kroków nic się w Polsce nie zmieni. Zapraszamy do dyskusji.

Czy Fiat Auto Poland jest winny śmierci kobiety?

Z naszej poczty... List Otwarty do: posłów Solidarnej Polski, redakcji TVN24.pl, p. Patrycji Kwaśny, do wszystkich obywateli Polski. Drodzy Państwo!
Pragnę wyrazić moje oburzenie medialnym spektaklem, który mając swe podstawy w kompletnej ignorancji względem zasad rządzących gospodarką i ludzkim życiem, próbuje się wykorzystać przeciw spółce FIAT AUTO POLAND, a który wpisuje się w krajobraz walk toczonych z polskimi przedsiębiorcami, co niesie ze sobą negatywne skutki dla wszystkich ludzi mieszkających w Polsce. Dnia 25. stycznia 2013 roku na łamach portalu TVN24.pl ukazał się materiał dotyczący śmierci śp. Barbary Kwaśny. Dowiadujemy się z niego, że rodzina zmarłej kobiety, która półtora tygodnia przed śmiercią dostała wypowiedzenie umowy o pracę w spółce FIAT AUTO POLAND, oskarża tę spółkę o spowodowanie śmierci. Pani Barbara Kwaśny zmarła wskutek zawału mięśnia sercowego w półtora tygodnia po otrzymaniu informacji o zwolnieniu z pracy i w kilka dni po tym, gdy otrzymała informację o cofnięciu tej decyzji. Oskarżenie to jest nad wyraz absurdalne. Zawał mięśnia sercowego to skutek wieloletniego procesu miażdżycowego w obrębie tętnic wieńcowych. Oskarżanie spółki o spowodowanie śmierci p. Barbary Kwaśny godzi w podstawy rozumu. Stres jest tylko jedną z wielu, i wcale nie najważniejszą, przyczyną powstawania zmian miażdżycowych. Przede wszystkim jednak stres jest nieodłączną częścią życia organizmów żywych. Każdego dnia jesteśmy narażani na ciężki stres nie tylko przez pracodawców, ale także przez członków naszej rodziny, sąsiadów, przechodniów, sprzedawców itd. Posądzić kogokolwiek o spowodowanie śmierci przez wywołanie stresu to jak posądzić atmosferę o wywołanie pożaru z powodu zawartego w niej tlenu. Bezwzględnie rodzina p. Kwaśny zasługuje na współczucie, jak każda rodzina, która ściera się ze śmiercią bliskiej osoby. Jednak poczynione przez tę rodzinę kroki, a szczególnie medialne naciski na spółkę, traktować należy bądź, jako wyraz desperacji, bądź jako perfidny sposób pozyskania pieniędzy. W obu przypadkach podchodzić trzeba do owych roszczeń z rozwagą i należytym dystansem. Tymczasem na kilka dni po śmierci kobiety urządzona została rzewna medialna szopka, w której pomimo tak niedalekiej tragedii wystąpiła córka zmarłej kobiety. Gra na emocjach, którą zastosowano, jest narzędziem wywierania nieuczciwych nacisków na spółkę, a w dalszej perspektywie na duszące polską gospodarkę regulacje prawne. Narażony został wizerunek spółki. Tymczasem tak nieprawdopodobna rzecz, aby uznać za wystarczającą przyczynę śmierci stres spowodowany wypowiedzeniem umowy o pracę i winą za tę śmierć obarczyć spółkę, jak gdyby to ona odpowiadała za wieloletni patologiczny proces organiczny w ciele p. Barbary K., wymaga wielkiej ostrożności. Choć samo oskarżanie kogokolwiek o wywoływanie stresu, który jest, podobnie jak błędy, nieodłączną częścią życia, zakrawa o absurd, tym nie mniej, jeśli taka jest wola rodziny, to sprawa taka powinna toczyć się uczciwie i zakulisowo, a swój merytoryczny bieg rozpocząć od stołu sekcyjnego i opinii patologa sądowego. Poruszona tu sprawa, oprócz tragedii rodziny i narażenia spółki na straty, ma również znamiona patologii, lecz w obrębie świadomości Polaków i legislatorów. Otóż problemem wcale nie są zwolnienia pracowników. To właśnie przerost zatrudnienia jest jedną z przyczyn upadków przedsiębiorstw, a więc i przyczyną bezrobocia. Każdy podmiot gospodarczy powinien mieć prawo do zwalniania swych pracowników wtedy, kiedy jest to dla niego ekonomicznie opłacalne. Jest to warunek zdrowego funkcjonowania gospodarki. A zdrowa gospodarka zapewnia maksymalne wykorzystanie zasobów ludzkich. Jakże może funkcjonować gospodarka, jeśli firmy nie redukują zatrudnienia do granic opłacalności? Problemem nie jest zwolnienie p. Barbary. Raczej to, że sądziła ona, iż nie znajdzie nowej pracy. Jednak za kompetencje śp. Barbary Kwaśny odpowiedzialność ponosiła jedynie ona sama. Tymczasem w jaki sposób mają w Polsce powstawać miejsca pracy, jeśli podmiot zatrudniający traktuje się jak rodzica adopcyjnego? W Polsce pracodawcy boją się zatrudniać pracowników. Proszę to zrozumieć! Nie można im się dziwić, skoro pracodawca może mieć obowiązek opłacać pracownika nawet, jeśli ten nie przysparza jego przedsiębiorstwu zysków. Proszę zauważyć, że osoby, które nie tylko pracują, ale też doskonalą się zawodowo, są pewni swej wartości i nie przeżywają „silnego stresu” w sytuacji utraty pracy. To czego potrzeba, aby zmniejszyć ryzyko takich tragedii w przyszłości to: proste przepisy podatkowe i minimum przepisów regulacyjnych, co sprawi, że w Polsce będzie opłacało się zatrudniać pracowników i prowadzić firmy; świadomość Polaków, że to od ich kompetencji i umiejętności, a więc ich własnych starań, w i po pracy, zależy pozycja na rynku i związane z tym bezpieczeństwo; maksymalna dowolność pracodawców w sposobach prowadzenia działalności; przyczyni się to do zwiększenia liczby przedsiębiorstw i stanowisk pracy, co zmniejszy poziom bezrobocia, a więc i stres wywołany utratą pracy; tanie, sprawne i bezstronne sądy, które rozstrzygać będą błędy i uchybienia w zakresie przestrzegania umów. Jeśli spółka FIAT AUTO POLAND popełniła błąd zwalniając p. Barbarę to stanowi to podstawę do roszczeń w graniach obowiązującego prawa. Roszczenia te nie mogą jednak wybiegać poza sam fakt popełnienia błędu. Jeśliby nawet, co zdaje się być z medycznego punktu widzenia niemożliwe, śmierć p. Barbary została wywołana bezpośrednio i wyłącznie przez stres, to świadczyłoby to jedynie o słabej konstytucji fizycznej denatki, za którą nikt oprócz Stwórcy nie ponosi odpowiedzialności. Znane są przypadki, w których wyłącznie stres zdaje się tłumaczyć śmierć, a określane są jako śmierć voodoo. Jednakże w tych sytuacjach nie dochodzi nigdy do zawału mięśnia sercowego. Jeśli jednak prawdą jest, że kobieta została na kilka dni przed śmiercią poinformowana o korzystnym rozpatrzeniu jej wniosku ze skutkiem cofnięcia decyzji o zwolnieniu z pracy, to może należy sądzić, że umarła z radości? Bądźmy poważni! Traktujmy się jak dorosłych i odpowiedzialnych ludzi, a nie jak niemowlęta, które nie potrafią zadbać o samych siebie. Apeluję do rozsądku pełnych roszczeń o bezpieczeństwo Polaków, abyście uświadomili sobie Państwo, że na życie bez stresu mogą liczyć tylko wierzący w raj, ale i to dopiero po śmierci. Apeluję do rozsądku p. Patrycji Kwaśny, aby z powodu osobistej tragedii nie przyczyniała się do zaostrzania irracjonalnej nagonki na polskich przedsiębiorców. Apeluję do rozsądku posłów, aby przestali traktować pracodawców jak gnębicieli, a dostrzegli w nich wreszcie jedyną szansę zrealizowania swych postulatów. To pracodawcy tworzą miejsca pracy, a nie wy! Jako posłowie możecie im w tym jedynie nie przeszkadzać. I o to was proszę. O tworzenie takiego właśnie prawa, które chroni umowy o pracę, a pracodawcom nie utrudnia prowadzenia działalności. PS: Absurdalność tej sprawy wywołała we mnie silny stres. Czy z tego powodu mam prawo rościć sobie żądania odszkodowawcze za uszczerbek na zdrowiu? Czy koniecznie muszę jednak wcześniej umrzeć? Może wprowadźmy regulację - cenzurę medialną - abym nie musiał, co rana czytać takich bredni na łamach portalu tvn24.pl i tym podobnych? Czy klub Solidarnej Polski nie wstydzi się tak wykorzystywać dla swych celów młodej dziewczyny, która dopiero, co straciła matkę? Prezes bydgoskiego oddziału Kongresu Nowej Prawicy Arkadiusz Jarzecki

Fiat się w Polsce zwija

Za planowane zwolnienia z Fiat Auto Poland S.A. ok. 1.500 pracowników odpowiadają przede wszystkich prezesi z Turynu i dyrektor personalny z Polski, ale również wszyscy bez wyjątku liderzy aż 7 związków zawodowych FAP, które nie potrafią skutecznie bronić miejsc pracy!
Załoga Fiat Auto Poland powinna jak najszybciej powołać Komitet Obrony Pracowników i zwołać nadzwyczajne zjazdy delegatów, aby odwołać ze stanowisk  wszystkich bez wyjątku liderów związkowych, którzy korzystają z oddelegowań, ale niewiele zrobili aby nie dopuścić do wyrzucenia z najlepszej fabryki koncernu Fiat aż tylu Polaków  !!! Jakoś w komunikacie dyrekcji FAP nie ma mowy o zwalnianiu Włochów zatrudnionych w różnych spółkach Fiat Group w Polsce! Decyzja o zwolnieniu 1.500 Polaków najprawdopodobniej zapadła w Turynie już 5 listopada 2012 roku, ale ze względu na szczyt Unii Europejskiej zwlekano z jej ogłoszeniem aż do dzisiaj, ze względów taktycznych, bo Włochy chcą ugrać jeszcze więcej pieniedzy unijnych na nowe miejsca pracy w pobliżu Neapolu, gdzie ulokowano produkcję nowej Pandy!!! Rajmund Pollak

Czy Fiat Auto Poland będzie produkował samochody z tworzyw sztucznych?

W  Bielsku-Białej, w  salonie fabrycznym FAP na eksponowanym miejscu wystawiono samochód firmy Chrysler, który ma większą część karoserii wykonaną z tworzyw sztucznych. VIPER posiada silnik dziesięciocylindrowy i rozpędza się do  prędkości 100km/h zaledwie w 3,8 sekundy . (W tle widać naszą Pandę z Tychów.) Prędkość maksymalna tego Chryslera  przekracza 300 km/ godzinę i jej osiągnięcie w Polsce jest równoznaczne z utratą prawa jazdy, chyba, że... posiada się immunitet. Z tabliczki jasno wynika, że jest to samochód w zasadzie głównie dla VIP-ów, lub ludzi wielce zamożnych, zwłaszcza, że zużycie paliwa wynosi średnio 22 litrów na 100 km, a podczas jazdy w mieście ponad 25l/ 100km. Z innych ciekawych parametrów warto podać: - Pojemność skokowa  - 8354 cm³ - Ilość biegów – 6 - Zmiana biegów manualna - Moc 600 KM Wyraźnie widać, że  samochody Fiata znajdują się w salonie w cieniu VIPERa Próbowałem się dowiedzieć czy na bazie tego egzemplarza będzie wprowadzony nowy model samochodu w Tychach, zamiast starej Pandy? Jeden z napotkanych Włochów powiedział mi zastrzegając, że nie wyraża zgody na podanie jego nazwiska, że: karoserie z tworzyw sztucznych to przyszłość motoryzacji. Dodał, że: najpierw trzeba zainteresować VIP-ów jakimś atrakcyjnym modelem z plastiku, aby  ewentualny projekt nowej inicjatywy produkcyjnej nie był kojarzony z Trabantem. Zapytałem jeszcze, dlaczego w dobie kryzysu paliwowego, w salonie Fabryki Samochodów Małolitrażowych ( obecnie Fiat Auto Poland) wystawia się na sprzedaż tak benzyno-żerny samochód? Włoch uśmiechnął się i powiedział: Dla VIPów, czy to w Polsce, czy w Italii zużycie paliwa doprawdy nie ma żadnego znaczenia, a samochód Chrysler VIPER jest wystawiony dla przyciągnięcia klientów i ciekawskich  do  karoserii z tworzyw sztucznych! Chciałem jeszcze zrobić fotkę temu Włochowi, ale gdy tylko wyjąłem z kieszeni mój aparat fotograficzny, to błyskawicznie  wsiadł do swojej służbowej Alfy Romeo z rejestracją turyńską  i odjechał. Następnie zrobiłem kilka zdjęć VIPERa wewnątrz fabrycznego salonu Fiat Auto Poland, aby nikt mi nie zarzucił, że cały artykuł ma charakter wyłącznie  satyryczny. Fotografie i tekst Rajmund Pollak

Czy ktoś planuje zmianę nazwy Bielska-Białej na Fiato-Lancię?

Miały być obchody 60 rocznicy połączenia Bielska i Białej w jedno miasto, ale pomieszano te uroczystości z komercyjną reklamą firm z globalnego holdingu Fiat. Oficjalnie to ogłoszono, że będzie takie…” dwa w jednym”, czyli połączenie jubileuszu miasta z…. 90.leciem obecności Fiata w Polsce, jednak wielkość reklam  Fiata, Lanci, Alfy-Romeo, oleju Selenia,  Ferrari i innych spółek Fiat Group przysłoniła nawet znaczną część Ratusza w Bielsku-Białej. Przed siedzibą władz miejskich powiewały sztandary Fiat Auto Poland znacznie większe od flag z herbem Bielska-Białej i nawet dwoje młodych turystów włoskich zapytało mnie całkiem serio  25 czerwca b.r.: " czy to jest święto zmiany nazwy miasta na Fiato-Lancię?" Aby do reklam Fiata przyciągnąć jak najwięcej widzów postawiono przed siedzibą Rady Miasta scenę koncertową i zaproszono popularne zespoły. Straż Miejska i ochroniarze nie zezwolili mi w tym dniu, wieczorem przejść przez Plac Ratuszowy pieszo, gdyż jak stwierdził pełniący obowiązki dowódcy: „Jest rozporządzenie Prezydenta Miasta ograniczające ruch na placu Ratuszowym na czas imprezy w dniu 25 i 26 czerwca 2011 roku”. Gdy zapytałem: „Dlaczego jako mieszkaniec miasta nie mam prawa podejść do drzwi Ratusza, a niektórzy  mogą swobodnie chodzić po zagrodzonej części”? Usłyszałem w odpowiedzi: „Tym zarządza ochrona i organizatorzy koncertu, którzy decydują kto może wejść za barierki, a kto nie!” Koncert ogłoszono jako bezpłatny i ogólnodostępny, zadałem zatem następne pytanie dzielnym funkcjonariuszom Straży Miejskiej: -  Czy prywatni ochroniarze podlegają Straży Miejskiej? Odpowiedź P.O. ( pełniącego obowiązki) dowódcy brzmiała: „ Ochroniarze nie podlegają Straży Miejskiej” (!!!) Zatem: Dnia 25 i 26 czerwca 2011 roku zamieniono Plac Ratuszowy w Bielsku-Białej i jego okolice w powierzchnię reklamową dla holdingu FIAT, natomiast część placu naprzeciw głównego wejścia podzielono na dwa sektory : Jeden, najbliżej sceny koncertowej dla ważniaków i uprzywilejowanych gości, otoczony barierkami, którego pilnowali ochroniarze nie podlegający nawet Straży Miejskiej, oraz pozostałą część dostępną dla mieszkańców. Główną władzą porządkową byli ochroniarze, którzy nie podlegali Straży Miejskiej, a zatem dostęp do Ratusza, który zgodnie z konstytucją RP i Ustawie o samorządzie Terytorialny powinien być dla mieszkańca miasta swobodny, został ograniczony przez prywatną firmę ochroniarską, a Straż Miejska nie interweniowała, gdy jako mieszkaniec miasta domagałem się poszanowania moich praw obywatelskich do swobodnego poruszania się po miejscach uznanych ustawowo jako dostępne publicznie! Odbyłem w tym dniu jeszcze jedną ciekawą rozmowę, bo zwróciłem się do ochroniarza z zapytaniem, kto tutaj dzisiaj rządzi w mieście i dowiedziałem się, że: „Dzisiaj tutaj rządzi ochrona, a Straż Miejska nie ma tu nic do gadania i tylko w razie ewentualnego ataku na któregoś z ochroniarzy mają za zadanie nas bronić”. Zapytałem w takim razie: "Czy to oznacza, że w tą uroczystą sobotę Straż Miejska podlega szefowi firmy ochroniarskiej? Odpowiedź była wielce interesująca: „No wie Pan, formalnie to nie podlega, ale jesteśmy wszyscy kolegami i jak któryś chłopak podpadnie komendantowi i wyleci ze Straży Miejskiej, to potem zawsze może liczyć na pracę w firmie ochroniarskiej”... Wróćmy jednak do sprawy wykorzystania dla celów reklamowych 60 rocznicy połączenia Bielska i Białej. Otóż Fiat nie miał kompletnie żadnych zasług dla połączenia tych dwóch miast, ani nawet w 1951 roku nie miał tutaj ani jednej akcji jakiegokolwiek zakładu przemysłowego, bo wszystkie fabryki zarówno Bielska jak i Białej były wtedy państwowe. Wystawione 25 i 26 czerwca na Placu Ratuszowym samochody Fiat 500 i Lancia Y10 nie są montowane w Bielsku-Białej lecz w Tychach, bo Fiat Auto Poland zlikwidował już linię montażu samochodów w stolicy Podbeskidzia, o czym nie wszyscy wiedzą. Zatem reklama tych aut nie miała nic wspólnego z uroczystościami rocznicowymi połączenia Bielska i Białej. Nasuwa się zatem logiczne pytanie już zadane przez dwoje Włochów: Czy w dalekosiężnych planach aktualnego Zarządu Miasta jest zmiana nazwy Bielska-Białej na Fiato-Lancię i dlatego przemieszano uroczystości rocznicowe z reklamami spółek Fiat Group? Zarówno Bielsko jak i Biała przechodziły w okresie wielu stuleci istnienia wiele zakrętów historii, ale nigdy nie wykorzystywano jeszcze obchodów jubileuszu miasta do reklamowania prywatnego koncernu. Byłem na przeróżnych obchodach jubileuszowych w Gdańsku, w Warszawie, w Krakowie i we Wrocławiu i w żadnych z tych miast nie pozwolono sobie na zdominowanie uroczystości rocznicowych przez komercyjną reklamę! Bielsko-Biała to coś znacznie więcej niż wszystkie produkty Fiata, Lanci, Ferrari i Alfa-Romeo razem wzięte. Tutaj mieszkał mój dziadek i mój ojciec i ja się tutaj urodziłem . Chcę, aby moje wnuki żyły nadal w Bielsku-Białej, a nie w  Fiato-Lanci! Rajmund Pollak

Rząd FIAT-owy

Nie wolno dopuścić do tego aby Fiat zaczął rządzić w Polsce tak jak rządzi we Włoszech. Powtarza się sytuacja z 1992 i 1993 roku, kiedy przedstawiciele Fabrica Italiana Automobili Torino dyktowali warunki prywatyzacji FSM-u. Teraz kartą przetargową jest nowy model Fiat Panda i trwają zakulisowe gry właścicieli Fiata o gigantyczne fundusze z Unii Europejskiej i nie tylko. Kto tego nie widzi, ten nie powinien się zajmować ani publicystyką ani działalnością związkową. Fiat już ma obiecane dodatkowe pieniądze na tworzenie nowych miejsc pracy również od Rządu Włoch, ale przecież jak jest okazja, to można jeszcze pograć o pieniądze od podatnika polskiego. Wystarczy ogłosić zakulisową licytację: kto da więcej ulg podatkowych , a może i dotacji z budżetu państwa? Fakt , że Fiat Auto Poland przez tyle lat był zwolniony w Polsce z podatku dochodowego, miał ulgi celne i mógł swobodnie transferować zyski z Polski za granicę już właścicielom z Turynu nie wystarcza, bo jesteśmy teraz w tej samej Unii Europejskiej , a za utworzenie nowego miejsca pracy we Włoszech koncern może więcej uzyskać z Brukseli i od rządu Włoch, aniżeli za takie samo miejsce pracy w Polsce. Poza tym w Tychach we F.A.P. nie grozi żaden strajk, bo aktualni liderzy związkowi nawet nie wyrazili chęci do jego zorganizowania, a związki zawodowe we włoskim Fiacie potrafią zatrzymać pracę każdej fabryki w dowolnym czasie w obronie swoich miejsc pracy. Zatem prezesi z Turynu najwyraźniej doszli do wniosku, że w Polsce można już spokojnie osiągać zyski, natomiast we Włoszech trzeba wreszcie jakoś tych strajkujących związkowców usatysfakcjonować. Poza tym zbliża się rok 2011, który miał być wreszcie tym rokiem kiedy dla Fiata zakończy się czas raju zwolnień od podatku dochodowego w Polsce. Jeżeli ktokolwiek twierdzi , że kolejne ulgi, dotacje i preferencje, dane ewentualnie Fiatowi na następne 20 lat przez rząd RP zapewnią stabilność zatrudnienia we FAP, to zapraszam do Urzędów Pracy w Bielsku-Białej i w Tychach, gdzie można sprawdzić ilu bezrobotnych od 2001 roku zarejestrowano w wyniku zwolnienia lub nie przedłużenia umowy na czas określony we FAP i innych spółkach grupy Fiat. Przypomnę, że już raz rząd RP włączał się do negocjacji z Fiatem i efekty tego zna ponad 25.000 byłych pracowników FSM, pozbawionych uprawnień do bezpłatnych akcji prywatyzowanego FSM . Pamiętam jak obiecywano nam dobrobyt po wejściu Fiata do Polski. Ten dobrobyt miały zapewnić zatrudnionym w zakładach FSM w Bielsku-Białej, Tychach, Sosnowcu, Częstochowie, Czechowicach-Dziedzicach i Twardogórze między innymi akcje pracownicze, których dotychczas jak nie było tak nie ma. Za obecne zawirowaniu w sprawie uruchomienia nowej "Pandy" są odpowiedzialni przede wszystkim właściciele Fiata w Turynie i akcjonariusze FAP, ale również nasi przedstawiciele w Parlamencie Europejskim. Sprawą FAP powinien zająć się Przewodniczący Jerzy Buzek i nasi eurodeputowani, którzy przeoczyli sprytną grę prezesów Fiat Torino o środki europejskie. Jeżeli Fiatowi uda się w końcu uzyskać z budżetu RP kolejne ulgi podatkowe dla FAP, lub dotacje, to będzie oznaczało, że Fiat stanie się ważniejszy aniżeli jakakolwiek władza ustawodawcza i wykonawcza w Polsce. Rajmund Pollak Redakcja portalu Prokapitalizm.pl nie utożsamia się ze wszystkimi spostrzeżeniami Autora zawartymi w powyższym artykule.

Groźby strajku w FAP nie ma

We Fiat Auto Poland nie będzie w tym roku żadnego strajku, bo związkowcy podpisali już porozumienie obejmujące podwyżki płac na 2010 rok! Nie tak dawno ukazywały się w internecie komunikaty o wielkim negocjacyjnym sukcesie. Niedawno rozprowadzano po FAP "niezależne" analizy wyliczające ileż to pracownicy zyskali dzięki wspaniałej taktyce w trakcie rokowań płacowych . Całkiem niedawno zachwalano pod niebiosa osoby, które były w Turynie i ponoć rewelacyjnie reprezentowały pracowników FAP. Po powrocie z Turynu prezentowano natomiast rewelacje o braku zagrożenia miejsc pracy w Tychach decyzją dotyczącą planów uruchomienia nowego modelu „Pandy” we Włoszech. Każdy kto ośmielił się wyrażać troskę o przyszłość Zakładu FAP w Tychach w związku z nową „Pandą” był obsypywany impertynencjami przez dyżurnych klakierów niektórych etatowych liderów. Aż tu nagle okazało się, że tak bardzo zachwycano się tymi rzekomymi sukcesami, że zaniedbano wpisać do tego „rewelacyjnego porozumienia płacowego”, konkretnej kwoty premii efektywnościowej. Żadnego strajku we FAP w Tychach nie będzie, bo etatowi związkowcy oficjalnie zakończyli spór zbiorowy podpisaniem porozumienia, a bez sporu zbiorowego nie można legalnie przerwać pracy nawet na 5 minut! Mówienie teraz załodze o planach akcji protestacyjnej, dotyczącej premii efektywnościowej jest równoznaczne z żądaniem zebrania przez innych mleka, które samemu się wylało. Nie mam zamiaru tutaj w najmniejszym stopniu bronić dyrekcji, ale ośmielam się zwrócić uwagę na fakt, że dyrekcja tak gra, jak jej na to pozwalają liderzy każdego bez wyjątku z funkcjonujących we FAP związków zawodowych. Premia efektywnościowa mimo , że jest obliczana według algorytmu, to stanowi element funduszu płac, a zatem jej ostateczną kwotę należało protokolarnie ustalić w trakcie negocjacji podwyżek płac! Za błędy negocjacyjne etatowych działaczy związkowych płaci cała załoga. Pikiety konsolidują załogę, ale czy znajdzie się grupa śmiałków, która zaprotestuje zarówno przeciw decyzji dyrekcji jak i przeciw błędom negocjatorów, reprezentujących pracowników? Miałem zamiar już niczego nie pisać na temat FAP, ale sumienie nie pozwala mi milczeć, gdy widzę, że dla kamuflażu własnych błędów negocjacyjnych ktoś chce wprowadzić większość pracowników FAP w maliny, które jeszcze w tym roku nie dojrzały . Rajmund Pollak Artykuł wyraża wyłącznie poglądy Autora. Redakcja Prokapitalizm.pl nie podziela żalu p. Rajmunda Pollaka z tego powodu, że w FAP nie będzie strajku.