Tag Archives: film

Zbiórka funduszy na film dokumentalny „German Death Camps” w języku angielskim

W ostatnim czasie zagraniczne media wyjątkowo często pisały o "polskich obozach śmierci", jednak najczęściej media niemieckie. Nie da się ukryć, że proces wybielania historii Niemiec trwa w najlepsze.

Czy sprawy wiary można rozstrzygać przed sądem?

„Bóg nie umarł 2” to pasjonująca opowieść o próbie odpowiedzi na najważniejsze pytania wyłącznie przy pomocy argumentów prawnych.  Druga część filmu, który poruszył serca i sumienia ponad 140 tysięcy polskich widzów.

„Smoleńsk” już w kwietniu w kinach (zobacz zwiastun!)

Film Antoniego Krauze "Smoleńsk" już od 15 kwietnia 2016 roku można będzie oglądać w polskich kinach. Tragedia jaka rozegrała się 10 kwietnia 2010 roku wciąż rozpala emocje i wzbudza wiele komentarzy. Pierwszy fabularny film o katastrofie dostarczy zapewne dalszych emocji.

Niezwykła historia zwykłego bohaterstwa

"Sprawiedliwy" to oparta na faktach poruszająca opowieść o polskich rodzinach gotowych zaryzykować wszystkim, by nieść pomoc żydowskiej dziewczynce w czasach, gdy najprostszy odruch serca wymaga największego bohaterstwa.

Grzegorz Braun obala legendę „Gwiezdnych wojen”

Któż z nas (oczywiście ludzi w pewnym wieku ;) ) nie oglądał "Gwiezdnych wojen"... Luke Skywalker, Han Solo, Ben Obi-Wan Kenobi, księżniczka Leia... No i oczywiście czarny charakter Lord Vader.

„Zatruta krew bratnia” – pokaz przedpremierowy

Na wielowiekową koegzystencję Polaków i Ukraińców krwawym cieniem kładą się dziś przede wszystkim wydarzenia z okresu drugiej wojny światowej określane mianem rzezi wołyńskiej. Niestety, na dyskusję o tej tragedii wciąż wpływ mają interesy polityczne, stąd też obok głosów dążących do rzetelnego wyjaśnienia i udokumentowania tego, co się wtedy wydarzyło równie silnie brzmi negacja bądź relatywizowanie wyjątkowo brutalnej eksterminacji Polaków, Żydów, Ormian, a także tych Ukraińców, którzy nie chcieli wziąć czynnego udziału w mordach.

Gust pod sąd

W związku z postępami na polu reaktywacji PRL, czyli uspołecznieniem sektora prywatnego (długi) i prywatyzacją społecznego (zyski), ponownie aktualne stają się dowcipy z komunistyczną brodą. Jak na przykład tzw. pentalog obywatela PRL, czyli pięć przykazań przetrwania. Pierwsze – nie myśl; drugie – jeśli myślisz, to nie mów; trzecie – mówisz – nie pisz; czwarte – napisałeś – nie podpisuj; piąte – podpisałeś – to się nie dziw. Tym bardziej, że jak wiadomo, wprawdzie Konstytucja gwarantuje wolność wypowiedzi, ale nie gwarantuje wolności po wypowiedzi.
Ot, chociażby przypadek Tomasza Raczka. Niepochlebnie napisał o filmie, którego współproducentem jest Jacek Samojłowicz. Jakby tego było mało – znany krytyk filmowy odradzał poświęcanie czasu i pieniędzy na zapoznanie się z opisanym dziełem. J. Samojłowicz stwierdził, że przez tę wypowiedź T. Raczka stracił „kilka milionów wpływów”, więc pozywa krytyka do Sądu o odszkodowanie. Znajomość i kierowanie się opiniami Tomasza Raczka obligatoryjne nie są. Podobnie jak wychwalanie „komedii” polskiego przemysłu filmowego. Sam od lat tego typu produkcje omijam szerokim łukiem. Cóż, wychowałem się na takich perłach kinematografii, jak „Sami swoi”, „Gdzie jest generał?”, „Cafe pod Minogą”, „Zmiennicy”, „Alternatywy 4”, „Vabank” czy „Brunet wieczorową porą”. I nawet gdyby Tomasz Raczek piał z zachwytu nad „Kac Wawa” i tak żadna siła nie wyciągnie mnie do kina, a podczas emisji telewizyjnej poszukam czegoś innego.  Choćby publicystyki Tomasza L. czy Moniki O. Niewątpliwie będę też omijać z daleka wszelkie produkcje, w których „maczał palce” J. Samojłowicz. Dziś pozywa za nazbyt krytyczną recenzję, a kto zaręczy, że jutro nie pozwie za niedostatecznie pochlebną? Nieleczone dewiacje eskalują. A człowiek już tak ma, że coś zobaczy, dozna emocji i jeszcze napisze parę słów. Swoją drogą – Tomasz Raczek od lat jest cenionym krytykiem filmowym. Samo ogłoszenie zamiaru wytoczenia procesu T. Raczkowi wywołało szum w mediach, co oznacza de facto darmową reklamę filmu. Może dla równowagi teraz p. Raczek powinien zażądać tantiem od p. Samojłowicza? Byłoby śmieszniej niż w niejednej polskiej „komedii” ostatnich lat, jaką miałem nieszczęście widzieć. No dobrze – pierwszych 15 minut, potem przełączałem kanał. Michał Nawrocki / Fot.: internet

Ratujemy „Roja”

Z naszej poczty... Szanowni Państwo Jestem reżyserem i producentem filmu „Historia Roja czyli w ziemi lepiej słychać”. Sytuacja zmusza mnie prosić Państwa – internautów i czytelników gazet, a zwłaszcza tych z Was, którym na sercu leży wolność wypowiedzi – o pomoc w dokończeniu mojego filmu.
Film ten powstaje wyłącznie dlatego, że przez chwilę zaistniała w Polsce IV RP, a jest zagrożony, ponieważ trwała zbyt krótko. Jednak po 10 kwietnia 2010 roku, w wyniku dramatycznej rozbieżności między oficjalną fasadą a sumieniem Polaków, powstał drugi obieg kultury i determinacja w obronie tożsamości narodowej. Wierzę, że ta determinacja zmobilizuje Państwa do wzięcia udziału w powstaniu filmu „Historia Roja” o Mieczysławie Dziemieszkiewiczu, żołnierzu Narodowych Sił Zbrojnych i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, odznaczonym pośmiertnie w 2007 roku Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski przez śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który projekt filmu obdarzył jednym ze swoich ostatnich patronatów. Z pisma, które otrzymałem w styczniu 2012 r., podpisanego przez dyr. Jerzego Barta z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, ale przedstawiającego stanowisko także pozostałych współproducentów filmu, TVP SA i SKOK, wynika, że współproducenci w dalszym ciągu nie są zainteresowani powstaniem tego filmu w jego pełnym, optymalnym kształcie, a w przypadku, gdybym nie zgodził się na inny, o pół godziny krótszy kształt – żądają zwrotu kosztów. Żądanie współproducentów jest po pierwsze niewykonalne – ich zaangażowanie finansowe zostało w całości wykorzystane do produkcji filmu (obecnie na etapie kopii roboczej), a sama produkcja jest zresztą zadłużona na dziś kwotą ok. 0,5 mln zł, a po drugie – nie do przyjęcia, gdyż zakłada, że film ma nie powstać. Dlatego, mając na uwadze dobro filmu, a także wolność wypowiedzi i pamięć historyczną, postanowiłem, wbrew intencjom koproducentów, podjąć próbę ukończenia filmu. Zamierzam dystrybuować film w kopii roboczej w całej Polsce a także poza jej granicami. A ponieważ celem tego działania jest powstanie pierwszego filmu o Żołnierzach Wyklętych, proszę Was o udział w dobrowolnej zbiórce pieniędzy przeprowadzanej w trakcie pokazów. Zainteresowanych dodatkowym wsparciem akcji prosimy o kontakt mailowy. Stowarzyszenie Twórców dla Rzeczypospolitej uchwałą Zarządu poparło moją inicjatywę i postanowiło udostępnić specjalnie założone dla potrzeb akcji ratowania filmu subkonto oraz wystąpić do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych o zgodę na prowadzenie publicznej zbiórki. Zainteresowanych pomocą w akcji „Ratujemy Roja” oraz pokazami kopii roboczej filmu „Historia Roja” prosimy o kontakt na adres mailowy: ratujemyroja@wp.pl Dokładniejszą historię produkcji filmu znajdą Państwo pod: http://historiaroja.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=7&Itemid=2 http://www.facebook.com/pages/Film-Historia-Roja/106628269403128 Jerzy Zalewski JERZY ZALEWSKI Ur. 11.04.1960 Absolwent Wydziału Reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej im. Schillera w Łodzi (1988).

Starcie monarchii z demokracją

W 2007 roku na ekrany polskich kin wszedł film pt. „Królowa” w reżyserii Stephena Frearsa. Akcja tego filmu skupia się na tygodniu następującym po tragicznej śmierci księżnej Diany Spencer w sierpniu 1997 roku. Była ona pierwszą żoną księcia Karola. Mimo tego, że na rok przed swoją śmiercią rozwiodła się z następcą do tronu brytyjskiego, można powiedzieć, że była ona nadal blisko związana z brytyjską rodziną królewską. Najbliższe otoczenie królowej Elżbiety II nie ukrywało, że czuje niechęć do byłej żony księcia Karola. I w zasadzie nie ma w tym nic nadzwyczajnego. W końcu każdy poważny polityk, a już tym bardziej monarcha ma prawo kogoś nie lubić. Jest to prywatna sprawa dworu królewskiego. We wspomnianym filmie Frears dał do zrozumienia, że nie jest to prawdą. Wszystko zaczyna się od tragicznej śmierci Diany Spencer 31 VIII 1997 roku w Paryżu. Cały Świat był wstrząśnięty tą informacją. Wspomniana była żona księcia Karola angażowała się bowiem w działalność charytatywną, dzięki czemu zyskała sobie sympatię wśród tzw. ludu. Z całego świata przychodziły głębokie wyrazy współczucia po stracie tak ważnej osobistości. Każdy szanujący się polityk zareagował na tę tragiczną wieść, oprócz królowej Elżbiety II. Jej najbliższe otoczenie nie zdecydowało się na żadne oświadczenie dla prasy. Królowa wówczas zdecydowała się wyjechać do swej letniej rezydencji. Tymczasem nowy rząd Tony’ego Blaira prowadził w tej sprawie zupełnie inną politykę. Chciał on, by królowa natychmiast wróciła do Londynu, ponieważ tego dopominali się…ludzie. Film „Królowa” prezentuje nam dwa modele rządzenia, które w różny sposób widzą śmierć księżnej Diany. Elżbieta II, która reprezentowała królewski, konserwatywny sposób rządzenia kategorycznie sprzeciwiała się organizowaniu publicznego pogrzebu wspomnianej księżnej. W jej opinii Diana nie była osobą na tyle ważną w rodzinie królewskiej, by przeprowadzać takie publiczne „przedstawienie”. Twierdziła, że wystarczy jej prywatne nabożeństwo żałobne w gronie rodzinnym. Rzeczą niedopuszczalną dla królowej Wielkiej Brytanii było publiczne wystąpienie przed kamerami w związku ze śmiercią wspomnianej osoby. Premier Tony Blair reprezentował demokratyczny model rządzenia. Uważał on, że w obecnej sytuacji należy słuchać się zwykłych ludzi. To w końcu oni większością głosów zdecydowali, że został premierem Wielkiej Brytanii. Jak nietrudno się domyśleć, lud zaczął popierać premiera Blaira. Większość społeczeństwa angielskiego za sprawą mediów była przekonywana, że rodzina królewska źle postępowała, ignorując sprawę pogrzebu ukochanej księżnej Diany. Gazety krytykowały dwór Elżbiety II. W końcu zaczęły publikować sondaże, z których jednoznacznie wynikało, że większość społeczeństwa angielskiego chce zniesienia monarchii. Co w związku z tym mogła zrobić władczyni Wielkiej Brytanii? Nie miała wyboru. W końcu musiała ulec namowom Tony’ego Blaira. Zgodnie z rozkazem premiera, wybranego w wyborach demokratycznych, królowa wróciła ze swej rezydencji z powrotem do Londynu. Wzięła udział w publicznym pogrzebie księżnej Diany. Zdecydowała się także na publiczne wystąpienie w orędziu telewizyjnym. W filmie Stephena Frearsa wszystko skończyło się dobrze – w tym sensie, że konserwatywna królowa zaczęła prowadzić politykę bardziej demokratyczną. Film „Królowa” miał za zadanie ośmieszyć konserwatywne myślenie królowej Elżbiety. W dzisiejszych czasach media co chwilę powtarzają nam, że trzeba iść z biegiem czasu, że należy być tolerancyjnym i wierzyć, że demokracja to najlepszy z możliwych ustrojów politycznych. Dlatego dzisiaj prawdziwy przywódca powinien słuchać się społeczeństwa i nie powinien mieć własnego zdania. Nawet, jeśli to społeczeństwo źle doradza politykowi, to i tak należy wystrzegać się konserwatyzmu, czyli zdrowego rozsądku, bowiem nie wypada tak myśleć w XXI wieku. Dziś niektórzy dziwią się, dlaczego mamy tak niekompetentnych polityków na najwyższych szczytach władzy? Taka sytuacja spowodowana jest tym, że obecnie prawdziwy polityk w wielu ważnych dla kraju sprawach nie ma swojego, własnego zdania. Teraz prawdziwy przywódca powinien słuchać się zwykłych ludzi, którzy mu powiedzą, w jaki sposób powinien prowadzić politykę. Jeśli ktoś zaczyna mówić o konkretach, natychmiast zostaje mu przypięta łatka osoby konserwatywnej, kontrowersyjnej, a w najgorszym razie nietolerancyjnej. Tacy politycy natychmiast są spychani na boczny tor życia politycznego. Zachęcam do obejrzenia „Królowej” Stephena Frearsa, choć z góry zastrzegam, że ten film jest właściwie o niczym. Opowiada bowiem o przygotowaniach do pogrzebu księżnej Diany. Został tam wytworzony sztuczny problem, polegający na tym, że królowa Elżbieta II po prostu nie lubiła byłej żony Karola, co nie spodobało się tamtejszej opinii publicznej. Tę sytuację wykorzystał premier Tony Blair, który zyskał sobie poparcie zwykłych ludzi nie za to, że poprawił ich sytuację materialną (np. obniżając podatki), ale za to, że namówił konserwatywną królową do zmiany jej planów co do wspomnianego pogrzebu. W ten oto błahy sposób można dziś zostać liderem w sondażach. Janusz Korwin – Mikke dość często przypomina słowa współzałożyciela Unii Polityki Realnej Stefana Kisielewskiego, który stwierdził, że socjalizm to taki ustrój, w którym bohatersko rozwiązuje się problemy nieznane w żadnym innym ustroju. Myślę, że to samo można powiedzieć o demokracji. Tylko w tego typu państwach rozwiązuje się tak „poważne” problemy jak przygotowania do pogrzebu byłej żony księcia Karola. Mateusz Teska Foto: http://malarstwo.awardspace.info P.S. Artykuł „Starcie monarchii z demokracją” napisałem kilkanaście godzin przed tragiczną śmiercią przywódców III Rzeczypospolitej. W Polsce wprowadzono tygodniową żałobę narodową. Obowiązki prezydenta RP zgodnie z naszą Konstytucją sprawuje marszałek Sejmu, czyli Bronisław Komorowski. W związku z zaistniałą sytuacją, w najbliższym czasie dojdzie do przyspieszonych wyborów prezydenckich. Miejmy nadzieję, że polscy politycy nie będą wykorzystywać żałoby do prowadzenia kampanii wyborczej, jak to zrobił Tony Blair w filmie „Królowa”.