Tag Archives: finanse

Najpierw prywatny, potem państwowy. Ewoluujący stale. Okradany wielokrotnie

Najpierw prywatny, potem państwowy. Ewoluujący stale. Okradany wielokrotnie. Spowity mgłą tajemnicy w latach międzywojennych. Funkcjonujący raz lepiej, raz gorzej. Zawsze jednak dbający o wyspiarskie interesy. Bank Anglii doczekał się wielkiej – dosłownie i w przenośni – biografii.

Scenariusz na wypadek biblijnej klęski

Ostra krytyka szefów banków centralnych, którzy nie przyznają, że bańki na rynkach finansowych świata mogą nieść ryzyko kolejnego kryzysu. Tymczasem rynki powinny przygotować się na biblijną klęskę. 

„Dzieje kapitalizmu” – ciemna strona medalu

Stare porzekadło głosi, że chcąc coś dobrze ukryć najlepiej jest to położyć na widoku. Pod latarnią – najciemniej.

„Wojny walut a światowy kryzys” – sejmowa konferencja z udziałem Song Hongbinga

Dwa pierwsze tomy książki "Wojna o pieniądz", chińskiego eksperta finansowego Song Hongbinga cieszyły się w Polsce dużą popularnością. Wydawnictwo WEKTORY wypuściło właśnie na rynek kolejny, trzeci tom tej pracy. Jego autor, na zaproszenie wydawnictwa, gościł niedawno w naszym kraju.

Finansowy potwór czyli cała prawda o Rezerwie Federalnej

To, że świat finansów pełen jest niejasności to sprawa oczywista. Jednak niewielu ludziom udało się zajrzeć za kulisy i na własne oczy ujrzeć jak wstrząsająca jest prawda na jego temat.

Wszystko o finansach w jednym miejscu

Internet jest źródłem wiedzy ale daje też możliwość zapoznania się z różnymi ofertami. Optymalnym rozwiązaniem jest korzystanie z wszelakich porównywarek, które ułatwiają wybór oszczędzając czas i wskazując najlepsze produkty. Dotyczy to także finansów.

Kapitulacja złota czyli uzdrawianie świata finansów z gorączki złota postępuje

Złoto od zawsze budziło wiele emocji wśród ludzi. Czym zatem ono jest? Jest jednym z najrzadszych zasobów Ziemi. Wielokrotnie w historii ludzkości służyło jako środek płatniczy. W dobie kryzysów finansowych złoto jest uznawane jako zabezpieczenie przeciwko hiperinflacji, która nadchodzi w związku z nadmiarem drukowania papierowych walut przez największe gospodarki świata. Poza tym fajnie się błyszczy, fascynuje ludzi i jest symbolem bogactwa.

Rocznicowa propaganda z braku sukcesów

Państwo wybaczą, ale na wstępie będę się chwalić. Otóż dzięki wszelkiej maści sondażowniom wiem, że jestem nieprzeciętny / niereprezentatywny dla ogółu społeczeństwa, co poczytuję sobie za komplement. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że nigdy nie zgłoszono się do mnie w ramach badania opinii publicznej? Tedy, mając powyższe na uwadze, sceptycznie podchodzę do wyników tego typu badań, szczególnie w zakresie preferencji politycznych, gospodarczych itp.

Świąteczne finanse

Święta to dla większości z nas magiczny czas, który mogą spędzić z rodziną i najbliższymi. Nie ulega jednak wątpliwości, że wszelkie przygotowania z nimi związane generują bardzo duże koszty. W związku z tym, wiele osób podejmuje starania mające na celu zaoszczędzenie niezbędnej sumy w taki sposób, aby nie obciążać domowego budżetu. Niestety, niektórych sytuacji nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Życiowy bieg z przeszkodami Nagła awaria samochodu, choroba czy usterki w mieszkaniu, wymagające zakupu określonego sprzętu lub przeprowadzenia nawet niewielkiego remontu to tylko kilka najczęściej występujących przeszkód, spotykanych na drodze do oszczędzania. Co więcej, wymagają one poniesienia sporych wydatków, które zazwyczaj niezwykle ciężko odłożyć w czasie. Sięgając po zaoszczędzone do tej pory środki oczywiście pozbędziemy się problemu, ale w takim przypadku perspektywa zbliżających się świąt nie napawa już takim optymizmem. Tradycja ich obchodzenia jest głęboko zakorzeniona w naszej kulturze, więc rezygnacja z czegokolwiek, a zwłaszcza z prezentów dla zniecierpliwionych oczekiwaniem pociech, jest ostatnią braną pod uwagę możliwością. Szybka pomoc finansowa W takiej sytuacji pierwszym, nasuwającym się na myśl rozwiązaniem jest pożyczenie potrzebnej kwoty od członków rodziny, co jednak wiąże się z poczuciem ogromnego dyskomfortu. Alternatywnym wariantem, z którego chętnie korzysta coraz więcej osób, jest internetowa pożyczka, udzielana przez parabanki, specjalizujące się w udzielaniu krótkoterminowych mikrokredytów. Dzięki temu, niemal w dowolnej chwili możemy dokonać wszelkich formalności, które zostały sprowadzone do niezbędnego minimum. Uzyskanie pożyczki z takiej firmy nie wiąże się z wypełnianiem niezliczonej ilości dokumentów, dostarczaniem różnego rodzaju zaświadczeń czy długim oczekiwaniem na decyzję, jak ma to miejsce w wielu tradycyjnych bankach. Jak to działa? Będąc osobą pełnoletnią, posiadając rachunek bankowy i podając podstawowe dane osobowe, już po kilkunastu minutach możemy otrzymać odpowiedź na złożony wniosek, a w porównywalnie krótkim czasie również przelew na wskazany numer konta. Za pierwszym razem suma zobowiązania najczęściej kształtuje się w okolicach kilkuset złotych, przy czym rzetelni klienci przy każdej następnej pożyczce mogą liczyć na większy kredyt zaufania ze strony firmy. Internetowa pożyczka, np. na kredito24 to świetne rozwiązanie dla osób, które w wyniku nieoczekiwanego splotu zdarzeń znajdą się w potrzebie uzyskania szybkiego dostępu do pieniędzy. Zaciągnięcie mikrokredytu w krótkim czasie przy minimum formalności umożliwiają właśnie funkcjonujące na rynku parabanki, czym jednocześnie zyskują ogromną popularność i uznanie wielu klientów.

Symboliczny sznurek

Jak wiadomo socjalizm to ustrój bohatersko walczący z problemami, których sam jest źródłem. W latach 80. XX wieku symbolem owej walki był produkowany przez państwo sznurek do snopowiązałek, którego zawsze brakowało wtedy, gdy był najbardziej potrzebny. Czyli w okresie żniw.
Obecnie rolę owego sznurka przejęli urzędnicy. Rzecz jasna sami w sobie urzędnicy są nieszkodliwi. Dopóki ktoś (czyli inni urzędnicy) nie da im władzy absolutnej nad życiem reszty populacji. Ot, proszę bardzo – rodzice piszą pismo do ministra edukacji z pytaniem, czy mogą sami płacić i decydować o dodatkowych zajęciach w przedszkolach, ustalać ceny za godzinę owych zajęć i decydować kiedy będą się owe zajęcia odbywać. Albo powszechnie znana samowola urzędnicza w odbieraniu rodzicom dzieci... Czyli mamy koszmar z cyklu III RP w praktyce. Niestety, jak uczy doświadczenie, naprawianie socjalistycznego koszmaru można przerodzić się jedynie w absurd. Nie inaczej jest tym razem: najpierw państwo dało urzędnikom uprawnienia decydowania według własnego widzimisię, a teraz powołuje... pełnomocnika rządu do spraw ochrony rodziny przed nadużyciami urzędników, czyli pełnomocnika Ministra Sprawiedliwości ds Konstytucyjnych Praw Rodziny. Czyli będzie urząd chroniący obywateli przed resztą urzędników. Paradoks biurokracji, nie ma co. Zamiast refleksji i wywalenia na śmietnik durnych przepisów a wraz z nimi samowoli urzędniczej, będziemy mieć nowego urzędnika. O, pardon, i jeszcze chórek, tfu!, zespół specjalistów do pomocy. Wszyscy od nadmiaru władzy urzędników nad rodzinami. Jakby co, to ja podrzucam temat do zbadania dla nowo powołanego pełnomocnika. Piotr „Staruch” Staruchowicz, lider kibiców Legii Warszawa na dzień swojego ślubu dostał wezwanie na policję. Rzecz jasna – policja wcale nie wiedziała, że się żeni. Ale terminu przesłuchania nie udało się przełożyć. Władza ma, jak wiadomo, monopol nie tylko na przemoc, ale również na brutalność. A żeby było zabawniej (choć po prawdzie nie ma się z czego śmiać) Piotr Staruchowicz jest podejrzany, że nie stawił się na dozór policyjny, na co jest stosowny artykuł w Kodeksie Karnym. A że nie stawił się, bo w tym czasie siedział w Areszcie Śledczym Warszawa – Mokotów? A kogo to obchodzi, obywatel ma obowiązek, władza ma prawo. No, tylko, że ślub, jeśli się nie mylę, to wydarzenie ważne w życiu każdej rodziny. A nawet dwóch. Pełnomocnik – do dzieła! Michał Nawrocki Fot.: internet

Kwestia mentalności

Doprawdy, obserwując kierunek rozwoju polskiej gospodarki trudno powstrzymać się od refleksji, znanej z PRL – u. Że chcieli dobrze, ale wyszło im jak zawsze. Normalnie człowiek czegoś się uczy na błędach, ale nie politycy. Dlaczego? Moim zdaniem to kwestia mentalności. Dziś na pierwszym planie mamy tzw. aferę taśmową. Co z niej wynika? Nic nowego. Sektor publiczny traktowany jest jak prywatny folwark polityków, i podkreślić trzeba – wszystkich, bez względu na barwy klubowe. Z kolei sektor prywatny jest „uspołeczniany” mnożącymi się jak króliki przepisami i „kompetencjami” urzędników. W rezultacie polska gospodarka nie jest, jak zapisano w Konstytucji RP ani „społeczna” ani „rynkowa”.
Sama afera potwierdza doskonale znane zwolennikom wolnego rynku twierdzenie, że tylko na styku polityki i biznesu dochodzi do korupcji i nepotyzmu. Ten drugi niewątpliwie pojawia się również w prywatnych przedsiębiorstwach, ale jego kosztami nie jest obarczane całe społeczeństwo, jak to się ma w przypadku urzędów i tzw. spółek skarbu państwa, a to zasadnicza różnica. Wróćmy jednak do tytułowej kwestii mentalności. Oto wyszło na jaw, że były minister skarbu w rządzie Donalda Tuska, Aleksander Grad, ma zostać prezesem państwowych spółek PGE Energia Jądrowa oraz PGE EJ 1, z uposażeniem w wysokości „tylko” 110 tysięcy zł miesięcznie. Na metr w głąb wbija tłumaczenie komentującej doniesienia Ewy Kopacz, że „zarobki powinny odzwierciedlać pracowitość, kompetencje i zakres odpowiedzialności”. Nie wiem, jak się mają kompetencje inżyniera geodety do energii atomowej, ale już to, co pokazał podczas „prywatyzacji” polskiego przemysłu stoczniowego raczej powinno dyskredytować p. Grada do zajmowania jakichkolwiek państwowych stanowisk kierowniczych. Tak w ramach odpowiedzialności. O p. Kopacz już nie wspominając. Ważne jest tutaj jednak coś innego – w prywatnym przedsiębiorstwie wynagrodzenie kierownictwa powinno zależeć od osiąganych wyników, co stosunkowo łatwo osiągnąć wykorzystując system premiowy. Ale nie w sektorze publicznym! Tutaj wszystko po staremu – czy się stoi, czy się leży to wypłata się należy. Cóż, po pięciu latach rządów Tusk & Co nie wiem, kim trzeba być, by łudzić się, że ta ekipa przeprowadzi prorynkowe reformy. Jednak po drugiej strony barykady też jest ciekawie. I nie chodzi tu o SLD czy Ruch Poparcia Palikota. Solidarna Polska założona została przez osoby wcześniej związane z PiS – em. W ostatnim numerze „Uważam Rze” (nr 30 (77) 2012) można przeczytać wywiad z Jackiem Kurskim, europosłem SP. W wywiadzie padają ważkie słowa tyczące obniżenia składki rentowej przez minister Zytę Gilowską: „Jaki sens miało obniżenie składki rentowej? […] Przyszła do Kaczyńskiego Gilowska i wymusiła na nim sprzeczne z programem zwinięcie 25 mld, które leżały na stole i które można było wydać, by polepszyć sytuację Polaków”. Z cytowanej wypowiedzi wynikają jasno dwie rzeczy. Po pierwsze, że zdaniem J. Kurskiego (a pewnie i jego klubowych kolegów) tzw, składka rentowa to nie żadne „zabezpieczenie na wypadek niezdolności do pracy”, tylko zwykły podatek, którym politycy chcą dysponować wedle własnego widzimisię. Po drugie – że p. Kurski najwyraźniej uważa, że Polacy sami nie potrafią sensownie zagospodarować 25 mld zł i muszą to za nich zrobić urzędnicy. Ciekawe, że przez tyle lat urzędnicy wydają pieniądze podatników na „polepszenie sytuacji Polaków”, a ona się wciąż pogarsza. Być może dlatego, że politycy zgodnie z Elżbietą Jakubiak (PiS, PJN, PO) uważają, iż to urzędnicy pozwalają ludziom pracować. Niestety, spójrzmy prawdzie w oczy – z takim rządem i taką opozycją jedyne, co czeka polską gospodarkę, a tym samym Polaków, to katastrofa. Tylko co potem? Michał Nawrocki Fot.: internet

Szczyt hipokryzji

Nie minął tydzień  jak Legendarny Inwestor Warren Buffett wezwał Kongres, żeby go bardziej opodatkował (http://blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=1008) jak Bank of America poinformował, że sprzedał należącej do Buffetta Berkshire Hathaway 50.000 uprzywilejowanych co do dywidendy akcji za 5 mld USD. I otrzymał dodatkowo opcję kupna 700.000.000 akcji zwykłych w przeciągu najbliższych 10 lat po ustalonej cenie. 7, 14 USD za akcję.
„Jestem pod wrażeniem ich umiejętności generowania zysków” – powiedział Buffett który, jak Archimedes odkrył nowe możliwości inwestycyjne w wannie. No pewnie. Każdy jest pod wrażeniem tego, jak banki generują „zyski” w ostatnich kilku latach dzięki podatnikom. Może Buffett przeczytał na Bloombergu informację, że w 2008 roku BofA dostał z FED 91,5 mld USD! http://blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=1012 Wówczas jednak Buffett obstawiał innego finansowego giganta – Goldmana. Jako, że jest duże prawdopodobieństwo, iż FED będzie znów musiał ratować ich płynność. 6% z każdego jednego miliarda USD to 60 mln USD. A jak tych miliardów będzie znowu koło setki??? Co się dziwić, że Buffett wielomyślnie obiecuje, że się chętnie z rządem podzieli i zapłaci nawet trzydzieści kilka procent z pieniędzy, jakie rządu zabierze podatnikom i da Buffettowi. To się nazywa dobroczynność. Albo raczej hipokryzja. Robert Gwiazdowski Przedruk za http://www.blog.gwiazdowski.pl za zgodą Autora...