Tag Archives: ideologia

Rewolucja jest szaleństwem

"Wdzięczność to cecha psów”- twierdził tow. Stalin. A Bismarck twierdził, że ”odkąd poznałem ludzi wolę psy”.

Ideologiczne puzzle

Pytanie dychotomiczne charakteryzuje się tym, że rozpoczyna się od „czy”, a można na nie odpowiedzieć „tak” lub „nie”. Zdarzają się jednak paradoksy, na przykład pytanie: „Czy przestałeś bić swoją matkę?” Jeśli odpowiemy tak, oznacza to, że jednak biliśmy rodzicielkę, jeśli nie, pytający będzie miał pełne prawo uznać, że robimy to nadal.
Oczywiście tego typu pytań zakładających z góry fałsz może być więcej; czy nadal lubisz pić wódkę do śniadania, czy nadal uprawiasz seks ze swoją sąsiadką, i tak dalej. Pytania w sensie logicznym są poprawne i zasadne, o ile ich podstawa jest prawdziwa, czyli wtedy gdy pytający wie, że biliśmy matkę, piliśmy wódkę na śniadanie lub zadajemy się z sąsiadką. Prawda jest więc podstawą do dalszych dociekań. Budowanie teorii na fałszu może być co najwyżej zabawne, niczym pytanie o poranne picie. Jak podaje Fronda, naukowcy z przyczyn politycznych wstrzymali prace nad odkryciem genu homoseksualizmu uznając, że przypadłość ta z genami nie ma nic wspólnego. Bo co by się stało w Nowym Wspaniałym Świecie, gdyby w wyniku badań genetycznych rodzice dziecka dowiedzieli się, że ma mieć tę przypadłość? Najprawdopodobniej spora część z nich dokonałaby aborcji. Ale przecież nie można wyskrobywać elektoratu! Należy więc aborcji zakazać, w przypadku sodomitów. A w przypadku dzieci chorych na jakieś inne choroby? Ale przecież homoseksualizm to nie choroba. No i koło się zamyka, bo wtedy należałoby zakazać aborcji w ogóle. Nie można jednak tego zrobić, bo nie pasuje to do ideologicznych puzzli: prawa kobiet, równouprawnienie i kobiety na traktory. Więc albo wyskrobywanie sodomitów, albo obraza feministek i jak mówił Siara w Killerze: „cały misterny plan....” Lepiej więc nie prowadzić badań, które nie pasują do teorii, bo wtedy przyszłoby jeszcze komuś do głowy, że teoria jest niewłaściwa. A, że to jest sprzeczne z ideą nauki jako narzędzia walki z ciemnogrodem, to może się nie wszyscy połapią. A jak się połapią? Kiedyś podobno jeden badacz starożytnego Egiptu wysnuł dość skomplikowane twierdzenie na temat proporcji piramidy w stosunku do układów gwiazd. Postanowił naocznie sprawdzić czy jego teoretyczne twierdzenia są prawdziwe i udał się do Egiptu. Tak uwierzył w słuszność swego twierdzenia, że przyłapano go, gdy spiłowywał jeden z kamiennych bloków u podstawy budowli. Gdy teoria nie idzie w parze z praktyką – pora zmienić teorię, a nie na siłę dopasować do niej rzeczywistość. Gdy ideologiczne puzzle się nie układają, być może nadchodzi pora, aby zmienić poglądy, a nie chować głowę w piasek i uciekać od problemu. Bez względu na to jednak nie wolno nikogo krzywdzić bez względu jaki gen, przypadłość, czy wadę nosi w swoim ciele. A wniosek taki byłby najpiękniejszą ideologiczną przemianą, w której wszystkie puzzle pasują. Adam Kalicki

Spirala śmierci

W piątek, 15 lipca br. wracałem do domu samochodem, gdy nagle jadący na równoległym pasie z lewej strony pojazd, wjechał na mój pas bez żadnego kierunkowskazu i rozpoczął natychmiast hamowanie. Miałem dwa wyjścia: albo chcąc uniknąć zderzenia zjechać na prawe pobocze lądując na drzewie, albo próbować rozpaczliwie hamować. Zjechanie na lewo nie wchodziło w grę, bo tam grzali już kolejni szaleńcy. Nie mając specjalnie wyboru wcisnąłem hamulec zapierając się o kierownicę. Życie uratowały mi moje hamulce, w miarę nowe opony oraz fakt, że mój niedoszły zabójca jechał szybciej ode mnie, więc jego droga hamowania była dłuższa.
Właściwie powinienem był pojechać za nim i stłuc mu ryja, ale co by to zmieniło? Poza tym byłem tak zdenerwowany, że myślałem o jak najszybszym powrocie do domu. Dopiero potem przyszła refleksja. Łajdak kierujący zieloną zdezelowaną Multiplą najprawdopodobniej nie chciał mnie zabić lecz tylko wyłudzić odszkodowanie. Ale ile dla tego drania było warte moje życie? Tysiąc złotych za nowy zderzak? Nawet pewnie mniej. Bo co by się stało jakbym rozbił się na drzewie? Wtedy nawet nie miałby tych pieniędzy. Dokładnie tydzień później jakiś szaleniec na norweskiej wyspie zabił prawie setkę niewinnych ludzi. Od razu powiedziono o nim w mediach, że to konserwatysta i chrześcijanin szykując sobie grunt pod nagonki. Tak właściwie po co ten szaleniec dokonał tej zbrodni? Nie wiadomo, bo każda racjonalna próba oceny szaleństwa jest skazana na porażkę już z samego logicznego punktu widzenia. Jednak ze strzępków informacji przekazanych przez media, a więc odpowiednio spreparowanych można by było jedynie wysnuć wniosek, że czyn jego podyktowany był chęcią zwrócenia uwagi na problem islamski. Tym czasem szaleniec jak to szaleniec, miast naprawdę próbował rozwiązać problem i walczyć z lewackimi elitami obecnym i lub przyszłymi postanowił je po prostu zgładzić. Co osiągnął? Nic. Poza tym, że przelał niewinną krew, to jeszcze ze swych ofiar uczynił męczenników. W czyim zatem interesie obyła się ta jatka? A może jak przystało na szaleńca uczynił to tylko dlatego aby zwrócić na siebie uwagę i być kimś – jak w przypadku zabójcy Johna Lennona, albo chciał zwrócić na siebie uwagę jakiejś znanej aktorki, jak w przypadku nieudanego zamachu na Ronalda Reagana? Równie dobrze okolicznością przeważającą szalę i popychającą do zbrodni mogło być ciepłe piwo w pobliskim barze, albo coś równie błahego. Szaleniec to szaleniec. Pierwszym skojarzeniem jakie przyszło mi do głowy po usłyszeniu medialnych doniesień o zbrodni była zbrodnia w łódzkim biurze PiS dokonana przez niejakiego Ryszarda C. Tenże jegomość postanowił zgładzić Jarosława Kaczyńskiego, ale że akurat tego nie było w okolicy uznał, że zadowoli się jakimś pomniejszym PiSowcem. Norweg miał inną skalę i inny plan. Swemu szaleństwu postanowił nadać wymiar znacznie szerszy, ideologiczny. Co łączy wszystkie przedstawione tu przypadki? Niesamowita pogarda dla ludzkiego życia, która w sposób szczególny jest być może znamieniem naszych czasów. I nie chodzi o to z jaką łatwością przychodzi zabijać, lecz o to jak mało szacunku mamy dla samych siebie, jak bardzo traktujemy się przedmiotowo. Aborcja i eutanazja dają doskonały grunt tworząc ideologię. Śmierć zadana drugiemu nie jest zatem tabu, bo w pewnych przypadkach wydaje się być racjonalna. Tak samo racjonalne było dla mojego niedoszłego zabójcy wyrwanie paru złotych za skasowanych samochód. System coraz bardziej nas ubezwłasnowolnia, troszczy się o nasze bezpieczeństwo do tego stopnia, że sami przestajemy się o nie troszczyć. Przypadków takich będzie więcej i to nie wyłącznie dlatego, że życie drugiego człowieka przestało mieć jakąkolwiek wartość. System pomimo deklarowanej tolerancji wyznacza poprzez medialne pranie mózgu precyzyjny, wąski zakres akceptowalnych przez niego poglądów, sposobów zachowań i stylów życia. Każdy kto nie mieści się w tym rurociągu jedynie słusznych postaw i sposobów myślenia zostaje wyrzucony poza coraz bardziej rosnący margines. Wśród odrzuconych (jak to lubią nazywać lewacy „wykluczonych”) będzie rosła frustracja spowodowana także odhumanizowaniem systemu. Innymi słowy będziemy mieli rosnącą grupę coraz bardziej wkurzonych. W takiej grupie wystąpi rzecz jasna większe prawdopodobieństwo wystąpienia osób chorych lub podatnych na szaleństwo i nie jest ważne czy będą to prawicowcy, trockiści, maoiści czy wyznawcy Hare Kriszna. Ważne, że będą inni, nie mieszczący się w kanonach, nie poddający się manipulacji. Wśród owych wkurzonych prawdopodobieństwo pojawienia się szaleńca będzie wzrastać tak jak liczba przypadków społecznej czy indywidualnej agresji. Co zatem zrobi System aby chronić swe ludzkie stado? Podniesie napięcie w elektrycznym pastuchu czyli zyska legitymację do tego, aby jeszcze bardziej inwigilować i w większym stopniu walczyć z terroryzmem. Zyska także legitymację do zacieśnienia „rurociągu” akceptowalnych poglądów. A więc koło się zamyka. Nim się obejrzymy, sam znak krzyża na piersiach będzie medialną oznaką terrorysty. Nim się obejrzymy będzie tylko jeden jedynie słuszny akceptowalny pogląd: uwielbienie dla nieomylności jakiegoś kacyka. I tak niepostrzeżenie zmierzamy do już nie ukrytego, zawoalowanego totalitaryzmu. Woal za drogo po prostu kosztuje. A dzieje się to wszystko na naszych oczach i przy akceptacji stada. Bacowie wydali rozkaz, a juhasi rozwijają już swe bicze. Która z owieczek śmie z nimi polemizować? No która? Adam Kalicki P.S. Szanujmy zatem każde życie. Bo pogarda dla niego napędza tę szatańską machinę. Dyskutujmy, przekonujmy się, rozmawiajmy odrzućmy medialny przekaz. Wymiana wszelkich myśli i idei to najlepszy sposób na powstrzymanie owczego pędu naszej cywilizacji.

Stanisław Michalkiewicz: Niech rządzi razwiedka, byle dobrze!

Zapraszamy do wysłuchania relacji z dyskusji jaka miała miejsce po prelekcji wygłoszonej przez redaktora Stanisława Michalkiewicza w dniu 8 czerwca 2010 w Koluszkach. Znany publicysta odpowiada m.in. na pytania o razwiedkę, o to czy działa ona w interesie Polski czy obcych mocarstw, o wybory prezydenckie, o relacje między Polską a sąsiadami, o Unię Europejską, o znaczenie ideologii, o to czy Jezus był prawicowcem, o różnice między lewicą a prawicą... Tematów oczywiście jest więcej, a całe nagranie trwa prawie 2 godziny. Dla sympatyków p. Michalkiewicza to na pewno duża gratka, tym bardziej, że jakość nagrania jest bardzo dobra. Zapraszamy... mp3_logoPobierz plik cz. 1... (MP3, 6,9 MB)  mp3_logoPobierz plik cz 2... (MP3, 7 MB)  mp3_logoPobierz plik cz. 3... (MP3, 6,8 MB)  mp3_logoPobierz plik cz. 4... (MP3, 6,2 MB) 

Nagrał: Piotr Korzeniowski