Tag Archives: Kongres

Polska wystawiona przez USA na żer „Przedsiębiorstwa Holokaust”

Podczas, gdy jeszcze niedawno media głównego nurtu przeważnie milczały na temat ustawy amerykańskiego senatu nr 447, tak teraz, gdy właśnie ustawa ta przyjęta została jednogłośnie przez Kongres USA, przeczytać można o tym wszędzie.

Chodakiewicz: Ustawy wspierające roszczenia majątkowe wobec Polski sprzeczne z zasadami prawa rzymskiego

"(...) W USA okres 1939-1945 utożsamiany jest przede wszystkim z Holokaustem - akcją eksterminacyjną Żydów przeprowadzoną przez beznarodowych nazistów, którym pomagali miejscowi kolaboranci, w tym przede wszystkim Europejczycy Srodkowo-Wschodni, a głównie Polacy" - pisze Marek Jan Chodakiewicz na łamach najnowszego papierowego wydania tygodnika "Do Rzeczy".

Najpierw Greenspan, teraz Yellen – kolejny szef FED mówi prawdę na odchodne

Szefowa amerykańskiej Rezerwy Federalnej Janet Yellen, na kilka miesięcy przed odejściem ze stanowiska, zaczyna w swoich wypowiedziach zwracać uwag na sprawy, których dotąd albo nie dostrzegała, bądź milczała na ich temat.

Do ustawodawców – w obronie materialnego bytu rodziny

Publikujemy treść odezwy jaką założyciel i wieloletni prezes Fundacji PAFERE, Jan M. Małek, wystosował do ustawodawców z okazji odbywającego się w Warszawie w dniu 25 marca 2017 roku Narodowego Kongresu Rodziny.

Co się będzie działo na I Kongresie Ruchu Narodowego?

8 czerwca 2013 roku rozpoczyna się w Warszawie I Kongres Ruchu Narodowego. Odbędzie się on o godz. 11:00 w centrum konferencyjnym przy ul. Bobrowieckiej 9 w Warszawie. Kongresowi towarzyszyć będą wystąpienia poszczególnych przedstawicieli RN, ale także ciekawe panele dyskusyjne.
Szczegółowy program: 11:00 Rozpoczęcie Kongresu Marian Kowalski, Witold Tumanowicz – przywitanie uczestników i gości Zygmunt Goławski – przesłanie od kombatanta 11:30 Przemówienia liderów i gości Przemysław Holocher – Ruch Narodowy wobec wyzwań społecznych Robert Winnicki – Ruch Narodowy wobec wyzwań politycznych Artur Zawisza – Ruch Narodowy wobec wyzwań międzynarodowych Krzysztof Bosak – Ruch Narodowy wobec wyzwań gospodarczych Wystąpienie reprezentanta USOPAŁ Wystąpienie gościa z Białorusi Jerzy Byczyński – wystąpienie reprezentanta Patriae Fidelis z Londynu Rafał Ziemkiewicz Wystąpienie gościa z Węgier Wystąpienia innych gości 13:30 Prezentacja Grupy Doradców Ruchu Narodowego Podpisanie deklaracji ideowej przez reprezentantów organizacji współtworzących Ruch 13:45 Przerwa obiadowa 15:00 Panele tematyczne – pierwsza sesja Aula główna: Prezentacje organizacji współtworzących Ruch Narodowy Sala E2 – panel: „Polityka przemysłowa i energetyczna” Tomasz Chmal, ekspert Instytutu Sobieskiego ds. rynku energii, adwokat i partner w kancelarii White&Case Sebastian Bojemski, historyk, prezes agencji PRacownia, były rzecznik Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi Prowadzenie: Michał Putkiewicz, prezes Adventure Consulting, były szef gabinetu Ministra Łączności Sala Senatorska – panel: „Polityka prorodzinna” dr Marta Cywińska – nauczyciel akademicki, poetka i tłumacz literatury Anna Holocher, lider Sekcji Kobiet RN, działaczka pro-life, sekretarz ONR Maria Piasecka-Łopuszańska, lider organizacji Kobiety dla Narodu, współzałożycielka Christian Women Against Femen prowadzenie: Andrzej Mańka, nauczyciel, samorządowiec i były poseł 15:50 Panele tematyczne – druga sesja Aula główna – panel: „Małe i średnie przedsiębiorstwa” dr Marian Szołucha, ekonomista i publicysta kwartalnika „Myśl.pl” Piotr Lisiecki, Wiceprezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz, prezes Wydawnictwa Pro Agricola Karol Skorek, organizator kampanii „Swój do swego po swoje”, student ekonomii, popularyzator dorobku prof. R. Rybarskiego, działacz ONR prowadzenie: Bartosz Józwiak, prezes Unii Polityki Realnej Sala E2 – panel: „Położenie strategiczne i obronność” Anna Jabłońska-Siarkowska, politolog, doktorant i pracownik dydaktyczny AON, członek stowarzyszenia Ruch Na Rzecz Obrony Terytorialnej, współpracownik kwartalnika Myśl.pl Romuald Szeremietiew, były minister obrony, nauczyciel akademicki Andrzej Bieda, absolwent politologii UJ, autor tekstów o obronności dla „Polityki Narodowej” prowadzenie: Piotr Zych, publicysta Myśl.pl, Stowarzyszenie Nowoczesnego Patriotyzmu Sala Senatorska – panel: „Polityka edukacyjna” Sylwester Chruszcz, członek Rady Decyzyjnej RN, były europoseł, członek zarządu stowarzyszenia Publiczna Szkoła na Głębokiem dr Krzysztof Kawęcki, nauczyciel akademicki, publicysta i działacz środowisk narodowych prowadzenie: dr Tomasz Szczepański, historyk, nauczyciel, przewodniczący stowarzyszenia Niklot 16:45 Koncert Jacka Kowalskiego w auli głównej 17:30 Zamknięcie Kongresu

Ron Paul znowu wygrywa

Kongresman Ron Paul ponownie wygrał badania popularności pośród kandydatów do fotela prezydenckiego w 2011 z ramienia Partii Republikańskiej. W Karolinie Południowej, w hrabstwie Lexington, odbyły się tzw. "presidential straw poll" mające pokazać poparcie wśród wyborców-republikanów w tym stanie. Po raz kolejny, jak to miało miejsce na początku roku na prestiżowej konwencji konserwatystów CPAC jak również w Arizonie w lutym tego roku , konserwatywny a zarazem wolnościowy polityk z Teksasu pokonał rywali w lokalnych "prawyborach". Otrzymując 16% głosów wygrał z faworytem "establiszmentu", Mittem Romney jak i znaną postacią biznesu i rynku nieruchomości legendarnym Donaldem Trumpem. Badania poparcia wśród republikanów miały miejsce tuż po ogłoszeniu przez Rona Paula rozpoczęcia przygotowań do wyborów prezydenckich 2012. Należy dodać, że nie dość, że po ostatnich wyborach do Senatu syn kongresmena z Teksasu, dr Rand Paul, jako senator Tee Party  śmiałymi inicjatywami ustawodawczymi jak i wystąpieniami medialnymi zaznacza swoją obecność, to już kolejny syn, Robert, także doktor, zapowiedział start w wyborach do kongresu z Teksasu. Jerzy Mędoń (www.FreeAmericaToday.pl)

Kongres Nowej Prawicy

Z naszej poczty... W sobotę 16.04.2011 o 12:30 w Warszawie, w Sali Kongresowej PKiN, rozpocznie się Kongres Nowej Prawicy. Wezmą w nim udział czołowe postacie i organizacje polskiej Prawicy. Będzie to największe wydarzenie na Prawicy od roku 1990, kiedy to odbył się pierwszy Kongres Prawicy. Jak pisał Prezes partii UPR-WiP, Janusz Korwin-Mikke na swoim blogu, „Przy "Okrągłym Stole" umówiono się, że w Polsce Prawica nigdy nie dojdzie do władzy. Gdy prawie 20 lat temu zrobiliśmy Kongres Prawicy spotkało się to z furią Lewicy (…) Teraz, gdy III Rzeczpospolita, ten bękart "Okrągłego Stołu", bankrutuje - wzbiera fala poparcia dla Prawicy i wracamy na należne nam miejsce na scenie politycznej.”. Szczegółowy program, lista osób i organizacji, które potwierdziły swój udział oraz informacje o akredytacjach dla dziennikarzy zostaną podane w późniejszym terminie.  

Piękno republiki

Demokracja. Złoty cielec współczesnych polityków, przesłaniający rzeczywistość. Czymże jest jednak ten ustrój? Dokąd prowadzi Polskę? Czy faktycznie jest najlepszy? Bezkrytyczni zwolennicy demokracji powołują się często na przykład Stanów Zjednoczonych. W świadomości przeważającej części społeczeństwa, demokracja panowała tam od dnia przyjęcia Konstytucji. Obecne władze amerykańskie także często powołują się na swoją demokratyczną tradycję sięgającą rzekomo prawie 230 lat. Stanowi to narzędzie i usprawiedliwienie dla niejednokrotnie agresywnej polityki zagranicznej. W rzeczywistości demokracja zapanowała w Stanach Zjednoczonych dopiero w XX w. Jest to fakt, którego próżno szukać w podręcznikach szkolnych zatwierdzonych przez państwowe organy oświatowe. Z dużą dozą prawdopodobieństwa nie usłyszymy więc o tym także na lekcjach historii, prowadzonych w publicznych szkołach. Wymogi programowe Ministerstwa Edukacji Narodowej są narzucane również prywatnym placówkom oświatowym. Efektem takiej polityki jest ujednolicenie sposobu myślenia według ściśle opracowanego wzorca, zabijającego indywidualizm, postęp, innowacyjność i możliwość wolnego wyboru. Pełny obraz dostępny jest wyłącznie tym, którzy na własną rękę zdecydują się sięgnąć do źródeł pomijanych przez organy państwowe. Czym był więc ustrój Stanów Zjednoczonych? Na początek warto podkreślić jeszcze raz z pełną stanowczością, czym na pewno nie był. Nie był na pewno demokracją w jej dzisiejszym rozumieniu. Z pism i listów, których autorami są Ojcowie Założyciele, wyłania się bardzo jasne przesłanie. Nie byli oni w żadnym wypadku zwolennikami demokracji. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że nienawidzili tego ustroju. Zdawali sobie sprawę z tego, jakie zagrożenia ze sobą niesie i chcieli zabezpieczyć nowoutworzone państwo przed jego zgubnym wpływem. W XIX w. słowo "demokrata" było w USA obelgą, którą czasami stosowano wobec przeciwników politycznych. W Konstytucji Stanów Zjednoczonych nie znajdziemy ani słowa na temat tego, że ustrój polityczny kraju jest demokracją. USA zostały założone jako republika. Trzeba jednak doprecyzować, co owo "republika" oznacza, bo słowo to podlega w dzisiejszych czasach bardzo szerokiej interpretacji. W rozumieniu koncepcji założycielskiej Stanów Zjednoczonych terminy "republika" i "demokracja" powinno rozpatrywać się na jednej płaszczyźnie, stricte ustrojowej. W zrozumieniu tego stanu rzeczy, może pomóc termin "nomokracja". Nomokracja to ustrój, w którym nadrzędną wartością jest prawo. To ono pełni najwyższą władzę zwierzchnią. Republika w koncepcji Ojców Założycieli była właśnie nomokracją, w opozycji do ustroju demokratycznego, w którym władzę zwierzchnią pełni lud. Z lektury Konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki można wywnioskować doprecyzowanie, że kraj jest republiką konstytucyjną. Cechą charakterystyczną demokracji jest to, że zyskują ci, którzy są akurat w większości. Mogą oni przegłosować dowolne draństwo. Od zabrania pod przymusem pieniędzy jakiejś grupie osób, po zalegalizowanie morderstwa zarówno bezbronnych osób nienarodzonych, jak i całych grup etnicznych czy narodowościowych. W republice konstytucyjnej, dokument zasadniczy opracowany jest w taki sposób, żeby roztaczać parasol ochronny nad wszystkimi, żeby bronić mniejszości przed większością i większości przed mniejszością. Roztoczenie takiego parasola nie jest jednak możliwe, jeśli głos posiada ogół społeczeństwa, w dodatku wybierający niemalże wszystkie podmioty sprawujące władzę. W Stanach Zjednoczonych doskonale zdawano sobie z tego sprawę. Warto podkreślić, że początkowo Kolegium Elektorów (organ, który wybiera prezydenta) nie było wybierane w wyborach powszechnych. Zasiadało w nim pewne wąskie grono osób. Także miejsca w Senacie (wyższa izba amerykańskiego Kongresu) nie podlegały zwykłemu głosowaniu. Senatorowie byli wybierani przez władze lokalne, stanowe. Dopiero w 1913 roku zmieniono zasady i członków wyższej izby parlamentu zaczęto wyłaniać w zwykłych wyborach. Do tego czasu głosowaniu powszechnemu podlegała jedynie Izba Reprezentantów (niższa izba amerykańskiego Kongresu). Zmiany z 1913 roku były storpedowaniem całej koncepcji, jaką zbudowali Ojcowie Założyciele. Żeby zrozumieć to dokładnie, trzeba zaznaczyć, że w modelu amerykańskim żadna ustawa nie ma prawa wejść w życie, jeżeli nie zyska akceptacji obu izb parlamentu. W przypadku Senatu wybieranego przez władze stanowe, możliwe było zablokowanie wszelkich zmian godzących w interes i samorządność danego regionu. Emanacją tego są zresztą nazwy obu izb amerykańskiego Kongresu, które nie zostały nadane przypadkowo. W Izbie Reprezentantów zasiadają Reprezentanci społeczeństwa, w Senacie zasiadają z kolei Senatorowie, którzy nigdy nie mieli być w koncepcji założycielskiej wyłaniani w zwykłych wyborach. Prawo wyborcze do organów podlegających głosowaniu powszechnemu nie dotyczyło całego społeczeństwa. Z uwagi na niewolnictwo, ludność czarnoskóra otrzymała prawo do głosowania dopiero w 1870 roku. Kobiety otrzymały je dopiero w 1920 roku. Ale to nie wszystkie ograniczenia, które pierwotnie obowiązywały. Z dzisiejszego punktu widzenia i modelu, który miałby obowiązywać, ważniejsze są inne. Prawa głosu nie miał ten, kto nie posiadał umiejętności czytania i pisania. Wbrew pozorom to istotne ograniczenie, bo pod koniec XVIII i XIX w. nie była to jeszcze ciągle umiejętność nabyta przez szerokie grupy społeczne. Innym ważnym ograniczeniem był bez wątpienia wymóg znajomości Konstytucji. Wreszcie ostatnim czynnikiem, który miał nie dopuścić do degradacji republiki, był tzw. podatek od urny. Ci, którzy nie byli go w stanie zapłacić, nie mogli głosować. Mechanizm ten miał zapobiec sytuacji, w której osoby biedne mogłyby zagłosować za niesprawiedliwym odebraniem majątku osobom bogatszym od nich. Wszystkie te ograniczenia sprawiały, że pierwotnie prawem wyborczym objęte było ok. 10% całego społeczeństwa amerykańskiego. Na przestrzeni XX w. Ameryka odeszła od modelu republiki konstytucyjnej na rzecz demokracji. Konstytucja przestała pełnić władzę zwierzchnią. Wielokrotnie dokonywano złej interpretacji, odwracano jej znaczenie, wreszcie zaczęto ją łamać. Zniszczono także koncepcję parlamentarną, którą opracowali twórcy Konstytucji oraz zlikwidowano niektóre ważne mechanizmy zapobiegające destrukcji całego systemu. W efekcie Stany Zjednoczone w XX w. przekształciły się w demokrację, która zawsze zmienia się docelowo w ochlokrację i ostatecznie w ustrój totalitarny. Pomimo stosunkowo krótkiego okresu funkcjonowania, demokracja zdołała  już dokonać tam niebywałego spustoszenia. Niektórzy świadomi różnic pomiędzy republiką, a demokracją próbują wskazywać, że Ojcowie Założyciele krytykując demokrację, mieli na myśli demokrację bezpośrednią, a nie pośrednią. Jest to niewłaściwa interpretacja. Każda demokracja staje się w końcu ochlokracją i żadna demokracja nie może być nomokracją. Koncepcją założycielską zaś była nomokratyczna republika. Dzisiejsza Polska ma Konstytucję. Jej autorami są osoby wywodzące się z porządku panującego w okresie PRL. Jest to dokument przesadnie rozbudowany, wewnętrznie sprzeczny, obarczony ciężarem socjalistycznym i nierealizujący zasady trójpodziału władz. Jest to również dokument, który otwarcie stanowi, że Polska jest krajem demokratycznym. W artykule drugim znajdziemy zapis mówiący, że Polska to "demokratyczne państwo prawa". Jest to określenie sprzeczne wewnętrznie, które zostałoby wyśmiane przez myślicieli XVIII i XIX-wiecznych. W demokracji nie ma bowiem rządów prawa! W demokracji to lud stanowi prawo, bo to lud "rządzi". Państwem prawa jest nomokracja, bo w tym przypadku rządzi nie lud, a prawo. Nomokracja zaś może przyjąć różne formy. Może być zarówno republiką, jak i monarchią. Z pewnością nie może jednak być demokracją. Patrząc na dzisiejszą Polskę, musimy postawić sobie pytanie. Czy demokracja w takiej formie jej się przysłużyła? Prawo do głosowania mają osoby, które w ogóle nie znają się na tym, czego ma dotyczyć werdykt, który wydadzą. Swój wybór motywują często tym, co usłyszą od ładnej pani w telewizji. Media często jednak kreują własną rzeczywistość, mocno odbiegającą od stanu rzeczywistego. W demokracji większość terroryzuje mniejszość. Dwa wilki i owca głosują, kogo zjeść na kolację. W republice dobrze uzbrojona owca (w przepisy prawne lub prawdziwą broń) podważa wynik głosowania. Słowa te, choć prawdopodobnie błędnie przypisywane Benjaminowi Franklinowi, idealnie oddają ducha, który panuje w dzisiejszej Polsce i przedstawiają rozwiązanie tego problemu. Rozwiązaniem jest mechanizm, który legł u podstaw założenia Stanów Zjednoczonych Ameryki. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że Polska znajduje się w jeszcze dramatyczniejszej sytuacji. U nas to de facto mniejszość terroryzuje większość, to mniejszość narzuca swoje zdanie większości. Wybory wygrywają politycy, którzy mają poparcie ok. 21% społeczeństwa. Jest to jeszcze bardziej bulwersująca sytuacja niż narzucanie woli mniejszości przez większość. Trzeba podkreślić jednak z całą stanowczością, że oba te przypadki są niedopuszczalne. Kolejne rządy, wybierane w sposób demokratyczny, prowadzą nasze państwo do upadku. Większa część społeczeństwa jest ogłuszona w sposób bezprecedensowy. Nie przemawiają do niego nawet suche fakty dotyczące podatków, długu publicznego, oszustw, których dokonuje ZUS, fałszowania złotówki przez państwo. Przez ponad 20 lat istnienia III Rzeczypospolitej, nie ujrzeliśmy ani jednego zbilansowanego budżetu. Stoimy dzisiaj u progu rozwiązań, które mogą stać się olbrzymim zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego. Rząd forsuje ustawę, która ma umożliwić tylnymi drzwiami politykę tzw. "luzowania ilościowego", co ma zapobiec przekroczeniu 55% progu zadłużenia. Jeżeli zmiany nie nastąpią, troska o partykularne interesy partyjne w najbardziej optymistycznym przypadku sprawi, że wszyscy staniemy się niewolnikami naszych wierzycieli. Nieskuteczność demokracji dopiero w przyszłości ukaże swoje prawdziwe oblicze. Nie ma praktycznie żadnego przykładu kraju, w którym ustrój ten utrzymałby się przez długi czas. Historia pokazała zaś, jak stwierdził sam James Madison, że demokracja zawsze była przyczyną sporów i zawirowań, że efektem jej funkcjonowania ostatecznie była sprzeczność z osobistym bezpieczeństwem lub prawem własności. Demokracja prowadzi do nowoczesnej zależności feudalnej, do neofeudalizmu. W przeszłości najlepsze efekty dało zastosowanie republiki konstytucyjnej z wolnościowym dokumentem zasadniczym. To jest rozwiązanie, którym powinna podążyć Polska. Nomokratyczna republika, zamiast republiki demokratycznej. Rządy prawa, zamiast rządów ludu, aby poszanować każdego z osobna i wszystkich jako całość. Żeby biedny nie był gorszy od bogatego, a bogaty nie był gorszy od biednego. W Stanach Zjednoczonych nie zadbano o stworzenie precyzyjnej wykładni do Konstytucji. Ojcowie Założyciele byli przekonani, że kolejne pokolenia nie będą miały problemów z jej interpretacją. Rzeczywistość okazała się bardziej brutalna. Potrzebna jest nam zwięzła, spójna, wolnościowa konstytucja, ale z precyzyjną i jasną wykładnią. Konstytucja, która nie pęta swobód zwykłych ludzi, a jednocześnie całkowicie ogranicza możliwość wprowadzenia rozwiązań socjalistycznych, hamujących ewolucję i rozwój gospodarczy, ekonomiczny, technologiczny, a także docelowo społeczny. Polska potrzebuje dokumentu, który wprowadzi prawdziwy trójpodział władz (z jedynie częścią władz centralnych i większością władz samorządowych wybieranych w wyborach powszechnych) i uniemożliwi psucie pieniądza, dokumentu, który zapewni zróżnicowanie na każdym etapie edukacji, bo postęp opiera się na zróżnicowaniu, a nie na ujednoliceniu. Konieczne jest także wprowadzenie trudnego egzaminu dla osób chcących wziąć udział w wyborach, dającego gwarancję, że głosują wyłącznie osoby naprawdę znające się na polityce. Prawo przystąpienia do egzaminu powinny mieć wszystkie grupy społeczne. Każdy z nas nieulegając wszechogarniającej propagandzie, powinien zadać sobie pytanie, czy według niego demokracja faktycznie jest najlepszym z możliwych ustrojów. Historyczne przykłady potwierdzają, że tak nie jest. Największy rozwój, największa poprawa warunków życia i największy skok technologiczny miał miejsce w warunkach obowiązywania republiki konstytucyjnej. Nigdy wcześniej, ani nigdy później nie dokonano takiego postępu, jak w czasie rewolucji przemysłowej. Obecny świat otwiera przed nami perspektywy, których nie mieli nasi przodkowie. Polska jako państwo nie miała okazji wziąć czynnego udziału w skoku cywilizacyjnym XIX w. Skierowanie jej na tory rozwiązań wolnorynkowych, dałoby szansę na aktywny i dominujący w regionie udział we wszechstronnym rozwoju. Polska miałaby szansę stać się pionierem i wzorem dla innych. Świat potrzebuje kolejnego skoku na miarę rewolucji przemysłowej. Tylko rozwiązania opierające się na prawdziwych mechanizmach wolnorynkowych, dają szansę na jego urzeczywistnienie. Świat musi do nich powrócić. Łukasz Stefaniak