Tag Archives: Kongres Nowej Prawicy

Ruch Wolnościowy – machina ruszyła!

Kiedy w listopadzie 2010 roku ulicami Warszawy przemaszerował wielotysięczny pochód młodzieży, manifestującej swoje przywiązanie do suwerenności i niepodległości naszego kraju, media głównego nurtu i całe środowisko "współczesnych elit" - dobrym zwyczajem jest branie powyższego zwrotu w cudzysłów - ze zgorszeniem kontestowało przybierający na sile Marsz Niepodległości.

Czy Korwin-Mikke neguje Holocaust? Tak uważa Paweł Kowal, który…

Paweł Kowal, lider Polski Razem Jarosława Gowina skarży w trybie wyborczym Janusza Korwin-Mikkego, lidera Kongresu Nowej Prawicy za negowanie Holocaustu.

Stanisław Michalkiewicz: Warto głosować na Kongres Nowej Prawicy!

Stanisław Michalkiewicz, znany publicysta związany z prawicą wolnościową, wezwał do głosowania na Kongres Nowej Prawicy. "Polsce potrzeba powiewu nowości, trzeba rozbić system" - twierdzi Michalkiewicz. "Dlatego warto głosować na KNP" - dodaje.

Głosuję na Nową Prawicę!

W zbliżających się wyborach do eurokoryta zwanego Parlamentem Europejskim zamierzam zagłosować na Kongres Nowej Prawicy. Gdyby nie było tej listy, na wybory te najpewniej bym nie poszedł. Zatem wysiłek działaczy KNP, uwieńczony rejestracją list wyborczych w całej Polsce zdołał uratować resztki mojej coraz bardziej wątłej „obywatelskiej postawy”.

Unia Europejska to rak. Nie pielęgnujmy go

Wywiad z Michałem Marusikiem kandydatem Kongresu Nowej Prawicy do europarlamentu z Warszawy.

Dlaczego Rafał Ziemkiewicz nie przybył na Kongres Nowej Prawicy?

Na facebookowym profilu Janusz Korwin-Mikke pisze m.in. dlaczego Rafał A. Ziemkiewicz nie zjawił się na II Kongresie Prawicy, który odbył się 23 marca 2014 roku w Warszawie, choć jego wystąpienie tam zapowiadane było od kilku tygodni. Ale JKM pisze nie tylko o tym. Przytaczamy tekst w całości.

Polska młodzież – pokolenie odwracające się od demokracji

Każdy ustrój polityczny posiada własną formę legitymizacji, która uzasadnia jego istnienie. Ma ją również demokracja, która jest przedstawiana, jako „rządy większości”, choć bardziej pasuje do niej określenie „tyrania większości”. Jej podstawą jest procedura wyborów, których wyniki są ważne niezależnie od występującej frekwencji. System demokratyczny można jednak traktować, jako „tyranie mniejszości”, jeśli większość obywateli nie uczestniczy w wybieraniu władz.

Bitwa o prawicę

Zastanawialiście się kiedyś państwo, czy jest w Polsce jakakolwiek partia, która nie nazywałaby siebie prawicową, o której opinia publiczna nie mówiłaby że ma  prawicowy program, której wyborcy nie byliby chociaż umiarkowanie konserwatywni?
No właśnie czy taka partia istnieje? Odpowiedź musi być jednoznaczna i brzmieć – Nie. Oczywiście nie będziemy w tym artykule zaczynać po raz kolejny całkowicie jałowej dyskusji na temat tego, która partia tak naprawdę jest prawicowa, a która nie. Taka dyskusja nie ma bowiem żadnego sensu, ponieważ rozróżnienie prawicy od lewicy odbywa się powszechnie drogą intuicyjną na zasadzie wolnych skojarzeń. Tak więc zamiast pisać o tym co faktycznie jest prawicą, napiszę o tym co za prawicę powszechnie uchodzi. Najbardziej pomocną definicję polskiej prawicy przedstawił publicysta Rafał Ziemkiewicz, powiedział on mianowicie, że można szeroko postrzegać prawicę w Polsce jako wszystkich tych którym nie podoba się pookrągłostołowy ład. Nie jest to do końca prawda, ale przynajmniej wspomniana powyżej definicja obejmuje wszystkie te ugrupowania, które oficjalnie lansują swoją prawicowość. Polska prawica W sejmie zasiadają obecnie posłowie sześciu partii, z których co najmniej trzy są zdecydowanie postrzegane jako ugrupowania prawicowe. Mam na myśli oczywiście: PiS, PO i SP. Prawo i Sprawiedliwość od lat przekonuje opinię publiczną, że jest jedyną w Polsce partią prawicową. W ten sposób PiS stara się zdobyć swoisty monopol na prawicę, oskarżając wszystkie pomniejsze ugrupowania odwołujące się do elektoratu prawicowego o dywersję, szkodzenie Polsce, działanie na rzecz komunistów i Bóg wie co jeszcze. Tak więc PiS do prawicy się przyznaję i powszechnie jest postrzegany jako partia prawicowa. Platforma Obywatelska nie podkreśla tak ostentacyjnie swojej prawicowości jak Prawo i Sprawiedliwość, jednak trzeba zauważyć, iż jest określana jako partia prawicowa (wszyscy doskonale pamiętamy prasowe nagłówki po wyborach w 2007 i 2011, które brzmiały: Prawica wygrała). Solidarna Polska w chwili swojego powstania od razu określiła się jako partia na prawo od PiS i za taką jest do tej pory uważana. Oprócz trzech wymienionych powyżej partii, mamy w sejmie jeszcze trzy, którym też nie możemy odmówić pewnych pierwiastków prawicowych. Weźmy taki PSL, który de facto nie jest żadną ogólnopolską partią tylko związkiem zawodowym rolników, ale mniejsza z tym. Czy PSL był kiedykolwiek nazywany lewicą? Nie przypominam sobie takiej sytuacji. A trzeba podkreślić, że wyborcy PSL-u są często bardzo konserwatywni. Podobnie ma się sprawa z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, który jak powszechnie wiadomo wśród swoich terenowych działaczy ma wielu, takich którzy są moralnymi konserwatystami. A Ruch Palikota? O konserwatyzm raczej trudno podejrzewać członków tego ugrupowania, ale… wszyscy doskonale pamiętamy jak Janusz Palikot i jego zgraja była w mediach określana jako partia o zdecydowanie prawicowym programie gospodarczym! A tzw. opozycja pozaparlamentarna? Mamy tu KNP, UPR, Ruch Narodowy, Republikanów, PJN, Prawice RP? Wszystkie te ugrupowania są postrzegane jako prawicowe! Gwoli podsumowania należy stwierdzić jedno -  zdaniem opinii publicznej lewica w Polsce praktycznie nie występuje a nawet kiedy już występuje to i tak w mniejszym lub większy stopniu odwołuje się do prawicowego elektoratu! Można by więc rzecz, że gdzie nie spluniesz to trafisz na jakiegoś prawicowca! Bitwa trwa Bitwa ugrupowań uważanych powszechnie za prawicowe lub też takich, które odwołują się w jakimś stopniu do elektoratu o prawicowych poglądach trwa. Bój toczy się o niemałą część elektoratu, ponieważ według różnych badań nawet 60% potencjalnych wyborców podkreśla swoje przywiązanie do prawicy, a jeszcze większa liczba do umiarkowanego konserwatyzmu. Tak więc w tym miejscu spróbujmy się zastanowić, które ugrupowania osiągną zwycięstwo, a które doznają gorzkiego smaku porażki. Obecnie według sondaży największym poparciem Polaków cieszy się Prawo i Sprawiedliwość. To partia, która jest już bardzo mocno zakorzeniona na polskiej scenie politycznej. Oprócz państwowych dotacji może również liczyć na poparcie sympatyzujących z tym ugrupowaniem mediów, takich jak: Gazeta Polska, Gazeta Polska Codziennie, Kluby Gazety Polskiej, Telewizja Republika, tygodnik Do Rzeczy, tygodnik w Sieci, Nasz Dziennik, Radio Maryja, Telewizja TRWAM, portal wPolityce.pl oraz wiele innych pomniejszych mediów. Prawo i Sprawiedliwość jest więc skazane na zwycięstwo czyli liczną reprezentacje w sejmie i senacie. Sprawą otwartą jest natomiast to czy PiS wygra wybory, jak na razie w sondażach prowadzi ale trzeba podkreślić, że do wyborów jeszcze  daleko. Drugie miejsce w sondażach zajmuję niedawny hegemon polskiej sceny politycznej czyli Platforma Obywatelska. Sytuacja w przypadku PO jest o tyle zagadkowa, że obecnie oddaje ona palmę pierwszeństwa PiS-owi praktycznie bez walki. Należy podkreślić, że ulubioną i niezwykle skuteczną bronią Platformy był nieustanny i brutalny atak na Prawo i Sprawiedliwość, swoją Wunderwaffe politycy PO odłożyli jednak ostatnio do kąta. Może to być spowodowane albo faktycznym kryzysem zaufania możnych tego świata w stosunku do PO (teoria spiskowa) albo też można by to wytłumaczyć w sposób niezwykle prosty, mianowicie politycy Platformy nie zamierzają bić się wtedy kiedy nie ma wojny (czytaj: wyborów) a do ataku przystąpią we właściwym momencie. Jeżeli pierwsza wymieniona przeze mnie przyczyna, byłaby prawdziwa to PiS ma ogromną szansę na wygranie wyborów (co nie oznacza wcale, iż uda im się wejść z kimkolwiek w koalicję i stworzyć rząd), natomiast jeżeli prawdziwą okazałaby się druga przyczyna kiepskich wyników sondażowych PO, to dobre notowania Prawa i Sprawiedliwości zostaną we właściwym czasie odpowiednio zredukowane, a Platforma po raz trzeci sięgnie po zwycięstwo. Obecny kryzys Platformy stara się wykorzystać Jarosław Gowin, który podczas sprawowania władzy przez rząd Donalda Tuska zawsze pozostawał wierny ale… do czasu. W tej chwili i on widocznie zwęszył swoją szansę, ponieważ nagle przypomniało mu się jakim to jest wielkim wolnorynkowcem i konserwatystą. Zaczął mówić o tym o czym wszyscy doskonale wiedzą już od dobrych paru lat, czyli o tym że Donald Tusk nie jest żadnym liberałem. Co ciekawe wtóruje mu w tym sam premier, który w jednym z wywiadów stwierdził, iż stał się socjaldemokratą. Jeżeli prawdą okazałoby się, że Tusk traci poparcie możnych tego świata, to wielce prawdopodobne mogłoby być przejęcie steru Platformy przez Gowina. Oznaczałoby to ni mniej ni więcej, tylko wymianę zużytego polityka jakim bez wątpienia jest Donald Tusk na nowego lidera, który to mógłby od nowa zacząć duraczyć ludzkość opowieścią o wielkim liberalizmie Platformy Obywatelskiej (ten scenariusz jest nadal aktualny pomimo formalnego odejścia z partii Jarosława Gowina). Od czasu kiedy Donald Tusk zaczął dryfować w stronę socjaldemokracji jak grzyby po deszczu wyrastają wolnościowe inicjatywy, oprócz wspomnianego wyżej Gowina uaktywnił się również były członek Prawa i Sprawiedliwości -  Przemysław Wipler. Przemianował swoją Fundację Republikańską na siłę polityczną i zamierza walczyć w wyborach - o prawicę a jakże! Zarówno Gowin jak i Wipler określają swoje poglądy jako konserwatywne w sferze moralnej oraz wolnościowe w sferze gospodarczej. Ciśnie się tu na usta konserwatywny -liberalizm ale Wipler liberałem nazywać się nie pozwala (co jak sądzę jest spowodowane ukąszeniem Kaczyńskiego). Jaka będzie przyszłość Gowina i Wiplera czas pokaże. Jak na razie większe szanse na wyborczy sukces daje Gowinowi, który po pierwsze ma większe pole manewru (może zostać szefem PO, może założyć własną partię lub też dołączyć do Wiplera) a po drugie jest zdecydowanie bardziej rozpoznawalny. Jeszcze inną nową inicjatywą polityczną, która pojawiła się w bitwie o prawicę jest Ruch Narodowy. Jak na razie sojusz kilku organizacji narodowych nie jest jeszcze partią polityczną ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że już niedługo się nią stanie. Narodowcy głoszą mniej więcej te same hasła wyborcze co PiS, z tą malutką różnicą, że wydają się przy tym być znacznie radykalniejsi.  Bardziej znaczące jednak od różnic ideowych mogą okazać się różnice stricte PR-owe pomiędzy dwiema formacjami politycznymi, czyli podział na młodych (Ruch Narodowy) i starych (Prawo i Sprawiedliwość). Kto zwycięży? Za młodymi przemawia, przebojowość i siła, którymi mogą przyciągnąć niezagospodarowany do tej pory elektorat młodego pokolenia. Natomiast za starymi przemawiają atuty w stylu doświadczenia w polityce czy też gadanina o jedynej realnej prawicowej alternatywie. PiS mógłby jednakże w prosty sposób skutecznie zneutralizować, swojego politycznego przeciwnika, jeżeli tylko postawiłby na kilku młodych (a najlepiej na kilka młodych kobiet) w swoich partyjnych szeregach. Konsekwentna promocja kilku nowych twarzy powinna zminimalizować przepływ elektoratu do Ruchu Narodowego, praktycznie do zera. Kolejną partią prawicową, która powinna się włączyć do walki jest Kongres Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikeggo. Z pewnością nie jest to inicjatywa nowa, ale idea konserwatywnego liberalizmu, chyba wreszcie dojrzała w polskim społeczeństwie. Mija już bowiem ponad dwadzieścia lat od kiedy Janusz Korwin Mikke głosi swoje wolnorynkowe poglądy, dzięki czemu zdążył sobie wychować własne pokolenie wyborców. Korwin Mikke w III RP jest osobą, która miała zdecydowanie największy wpływ na młodych ludzi, to dzięki niemu mamy obecnie w Polsce całkiem pokaźną grupę osób myślących w kategoriach wolnościowych. Nie oznacza to jednak wcale tego, że KNP musi przy kolejnych wyborach koniecznie przekroczyć próg wyborczy i wprowadzić swoich posłów do sejmu. Największym przeciwnikiem KNP jest  marginalizm tego ugrupowania, zwykle bowiem kończy się na klasycznym już sformułowaniu znaczącej części naszego społeczeństwa, które brzmi - ,,Oni i tak nie wygrają, więc po co na nich głosować”. Jeżeli Kongres Nowej Prawicy zdoła przekonać opinię publiczną do tego, iż nie jest partią marginalną – to może liczyć na wejście do sejmu. Oczywiście wejście do sejmu w przypadku KNP, nie będzie oznaczało jakiś realnych zmian w polskim prawie, ale mam nadzieję że będzie oznaczało realną zmianę w  polskich obyczajach. To znaczy, iż nie możemy się łudzić, że Kongres Nowej Prawicy poprzez swoją reprezentacje w sejmie doprowadzi do wprowadzenia w Polsce wolnego rynku, ponieważ tego na chwilę obecną z wielu powodów nie można uczynić. Możemy natomiast oczekiwać, że wejście do sejmu KNP, będzie solidną reklamą dla myśli pro-wolnościowej na polskiej scenie politycznej. Inne ugrupowania prawicowe takie jak PJN, UPR (który ostatnio flirtuje z Ruchem Narodowym głosząc hasła w stylu ,,kapitał ma narodowość!” oraz ,,cła są dobre”) i Prawica RP są skazane na porażkę z wielu zasadniczych powodów, o których nie będę się tu rozwodził, ponieważ nie czas na to i miejsce. Damian Kubiak      

Korwin-Mikke już się widzi w koalicji z Kaczyńskim

W tygodniku "Najwyższy Czas!" (nr 37-38 z 7-14 września 2013 r.) Janusz Korwin-Mikke, lider Kongresu Nowej Prawicy rozważa możliwość zawarcia koalicji jego ugrupowania z Prawem i Sprawiedliwością. Stwierdza, że w PiS chyba narasta obrzydzenie niedawnym skrętem partii "na lewo".
Powodów do snucia takich rozważań dostarcza JKM sondaż dotyczący możliwych wyników wyborów do europarlamentu (niestety nie jest podane źródło tego sondażu), który daje KNP  5,9 proc. Korwin-Mikke pisze: "Obecne sondaże wyborcze napełniają mnie głębokim niepokojem". Jeszcze niedawno JKM szalał ze szczęścia, gdy jeden z sondaży dał partii 5 procent. Ale ten niepokój lider KNP zaraz uzasadnia: "Nasz optymistyczny scenariusz zakładał, że KNP, wszedłszy do sejmu, będzie mógł proponować koalicję na obydwie strony. Stawiając twarde warunki". Tymczasem okazuje się, że specjalnie żadnych warunków nie będzie mógł stawiać, a co najwyżej, będzie skazany na koalicję z PiS, o ile PiS będzie tego chciało. Janusz Korwin-Mikke ma już wizję tej ewentualnej koalicji. PiS mógłby się zajmować swoimi ulubionymi tematami, czyli lustracją, dekomunizacją itp. KNP natomiast mogłoby się zająć gospodarką. JKM zauważa, że w PiS narasta niechęć do skrętu partii w lewo i coraz więcej działaczy chciałoby rzeczywiście radykalnych reform. "Jeśli ten postulat zostanie przez PiS przyjęty to (oczywiście!!!) możemy postawić w rękach PiS całość władzy wykonawczej - skupiając się na reformie ustaw" - dodaje JKM, widząc w tej propozycji całkiem niezłą płaszczyznę porozumienia. Tymczasem w wydaniu dziennika "Rzeczpospolita" z 4 września 2013 r., Jarosław Kaczyński powiedział w wywiadzie, że Polacy  powinni więcej zarabiać i że państwo powinno wymusić na pracodawcach wzrost zarobków, np. poprzez wprowadzenie karnych podatków. Tematu niestety nie rozwija, może raczej - dziennikarze dalej nie ciągną go za język, jednak dobrze by było, aby Janusz Korwin-Mikke, gdy tylko będzie miał okazję, zapytał prezesa PiS, co konkretnie ma na myśli. Póki co, Janusz Korwin-Mikke, w artykule w "NCz!" zauważa: "W PiS wyraźnie widać, że obecny skręt w lewo budzi pewne obrzydzenie. Jeśli Jarosław Kaczyński nie chce wspierać - nośnych przecież politycznie - protestów "S" i OPZZ, to znaczy, że albo już szykuje zwrot w prawo ... albo ma kolejny (mniej lub bardziej genialny...) plan taktyczny. Tak czy owak: nie mamy wyboru, będziemy musieli to chwalić (podkreśl. PROKAP)". A kolejnym zdaniu dodaje: "Pewną przeszkodą w sojuszu jest to, że do wyborów będziemy musieli PiS szczególnie mocno atakować - bo tylko w ten sposób przekonamy do siebie tych, którzy głosują na PO wyłącznie z rozpaczy, >>by nie doszedł do władzy PiS<<". I tu rodzi się pytanie... Czy rozważania JKM ktokolwiek może poważnie serio? Czy poważny polityk zdradza swoją taktykę wyborczą na forum publicznym, nawet jeśli jest to niskonakładowy "NCz!"? Jednym słowem, potencjalni, rozczarowani do PO i niechętni PiS-owi, wyborcy KNP już wiedzą, że głosując na JKM, głosują tak naprawdę na znienawidzonego Kaczyńskiego, a atakowanie PiS przez KNP to tylko taki teatrzyk, pic na wodę fotomontaż... Mam dla JKM propozycję... Pan prezes dużo jeździ po Polsce, właściwie cały czas. Spotyka się ze swoimi aktywistami gdzie tylko się da. Może niech na zamkniętych spotkaniach zdradza swoje polityczne scenariusze. Bo sposób w jaki dotychczas to robi nie jest poważny i od razu sugeruje, że JKM coś kręci albo się usprawiedliwia. A może najlepiej niech w ogóle zrobi sobie przerwę w jeżdżeniu po Polsce. Czasami dobrze jest spojrzeć na politykę, na kraj, na problemy nie z pozycji człowieka, który na spotkaniach ze sobą widzi tłumy, i myśli, że to cała Polska. Czasem dobrze jest powrócić trochę do rzeczywistości i zapomnieć na chwilę o tych 120 tys. lubiących na Facebooku i pełnych salach na spotkaniach. Pełna sala na spotykaniu z JKM nie znaczy, że zmieniły się społeczne nastroje. Bo te sale zazwyczaj na spotkaniach z nim były pełne. Już od ponad 20 lat! A czy wynik z jakiegoś (nie podano źródła) sondażu, który daje KNP prawie 6 proc. jest wystarczającym powodem do tego, by snuć plany koalicyjne na czas po wyborach, które mają się odbyć dopiero za 2 lata? I to na forum publicznym? Jarosław Kaczyński pewnie pęka ze śmiechu czytając rozważania Korwin-Mikkego w ostatnim "NCz!". A co mają myśleć wyborcy, którzy z niechęci do PiS-u byliby gotowi oddać na JKM swój głos? To już chyba lepiej głosować na PiS albo w ogóle nie iść na wybory... Paweł Sztąberek

Korwinizm czyli populizm?

Na jednym ze spotkań z liderem Kongresu Nowej Prawicy głos na wstępie zabrał Konrad Berkowicz jeden z młodych działaczy tej partii. O tyle warto przytoczyć słowa tego działacza, że reprezentuje on jak się wydaje kolejne pokolenie ludzi uwiedzionych korwinizmem. Nie nawet konserwatywnym liberalizmem, nie liberalizmem gospodarczym, a właśnie korwinizmem, który jest sumą różnych prostych haseł na które ciągle wielu ludzi się łapie, co nie jest nawet najgorsze, gorzej jednak, kiedy te proste hasła stają się również wyznacznikiem ich działalności politycznej.
A temu dał właśnie wyraz Konrad Berkowicz, który na wspomnianym spotkaniu powiedział m.in.: „Zwykle spotkania ruchów opozycyjnych polegają na narzekaniu, że rząd się nami źle opiekuje. Np. Ruch Narodowy żałuje czy narzeka, że w szkołach za mało uczy się patriotyzmu, a Ruch Palikota narzeka, że nie ma przymusowej edukacji seksualnej dla dzieci. (…) My natomiast stoimy na stanowisku odmiennym. My nie narzekamy, że rząd się nami źle opiekuje, my narzekamy, że rząd się w ogóle nami opiekuje. Np. rząd toczy heroiczną walkę z problemem bezrobocia (…)” W taki prosty sposób Autor tych słów, chcąc w sposób dowcipny poprowadzić swoje wystąpienie, zrównał Ruch Narodowy z Ruchem Palikota nie wchodząc w zasadzie w żadne niuanse. Jest to jak najbardziej wypowiedź populistyczna. Pozornie tylko spójna logicznie. Ale zacznijmy po kolei. Autor tych słów, chociaż nie mówi tego wprost, ale można się domyślić, że odniósł się w swojej wypowiedzi m.in. do 3. punktu Deklaracji Ideowej Ruchu Narodowego: Polska będzie taka, jak uformowani zostaną młodzi Polacy. Dzieci i młodzież mają prawo do patriotycznego wychowania w szkołach, do wykształcenia formującego umysły w klasycznym duchu. Ruch Narodowy nie zgadza się na poddawanie młodzieży kolejnym eksperymentom edukacyjnym, ani na płynącą z mediów i instytucji kultury falę liberalno-lewicowej propagandy. Położymy także nacisk na upowszechnianie sportowego trybu życia. Nie ma w tym punkcie mowy o żadnej opiece. Jest wyrażony brak zgody na pewne szkodliwe działania („eksperymenty edukacyjne”), które od lat dokonują środowiska liberalno-lewicowe, a do tych zalicza się również Ruch Palikota ze swoimi pomysłami edukacji seksualnej. Autor jednak tej wypowiedzi dokonuje takiej prostej manipulacji (chyba że zrobił to nieświadomie), bo pomija jedną rzecz, a mianowicie obowiązującą Konstytucję RP. A ta mówi wyraźnie, że: Art. 70. 1. Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa. (…) Będąc więc na stanowisku środowiska opozycyjnego, które nie ma wpływu na zmianę tejże Konstytucji można tylko wywierać nacisk na władzę, aby tak jak w tym przypadku nie dokonywała eksperymentów edukacyjnych. A mówienie, że „my narzekamy, że rząd się w ogóle nami opiekuje” to już jakaś aberracja, bo to jest mówienie, że rząd jest nam w ogóle do niczego niepotrzebny skoro ma się w ogóle nami nie opiekować. Rząd jest władzą wykonawczą i czy nam się podoba czy nie musi (a przynajmniej powinien) działać zgodnie z obowiązującym prawem. I jeżeli również w tej samej Konstytucji jest wpisana owa nieszczęsna walka z bezrobociem to rząd musi z nim walczyć. Przypuśćmy więc, że Kongres Nowej Prawicy dochodzi do władzy, ale nie ma odpowiedniej większości w parlamencie, aby dokonać zmian w Konstytucji, to co wówczas zrobi? Będzie działał niezgodnie z obowiązującą Konstytucją? Będzie w pełni świadomie łamał prawo? A jeżeli ktoś przeciwko łamaniu prawa zaprotestuje to wyprowadzi na takich ludzi czołgi? Ale tak swoją drogą to przy takim sposobie myślenia trudno zrozumieć po co w ogóle korwiniści chcą brać udział w wyborach, skoro każdy rząd jest zobowiązany wobec obywateli do jakiejś opieki (choćby tylko np. do zapewnienia bezpieczeństwa tym obywatelom). Tymczasem nie tak mało ekonomistów o poglądach liberalnych gospodarczo śmiało stwierdzało, że wskazany jest również w pewnych wypadkach, np. walki z monopolami, interwencjonizm. Kto miałby dokonywać tego interwencjonizmu jak nie rząd, jakieś pospolite ruszenie konsumentów? Tego typu wypowiedzi są jak najbardziej populistyczne, wpisują się dokładnie w taki sam przekaz jak deklarowanie ze strony innych partii skutecznej walki z bezrobociem. To jest takie przekonywanie innych, że ma się proste recepty na wszystkie bolączki. Mimo że jest to w kompletnym oderwaniu od realiów z czego, podejrzewam, że korwiniści, zasłuchani w swojego mentora, po prostu nie zdają sobie zupełnie sprawy. No chyba, że są na tyle cynicznymi już wyjadaczami politycznymi, że zdają sobie doskonale sprawę z nierealności i śmieszności swoich różnorakich postulatów, ale czują że mogą na nich zbić jakiś polityczny kapitał. Tyle tylko, że to nie sprzyja rozwojowi sfery wolności gospodarczej, a niemal z każdym rokiem przestrzeń tej wolności w naszym kraju jest coraz bardziej ograniczana. Co również jest wynikiem tego, że nie ma poważnej i poważnie traktowanej siły politycznej, która naciskałaby na rządzących, a nie tylko przez 20 lat narzekała. I tutaj jest zasadnicza różnica pomiędzy Ruchem Narodowym a korwinistami. Ruch Narodowy chce mieć realny wpływ na politykę, ale również chce, aby ta polityka była realna, czyli nie oderwana od rzeczywistości. Dlatego budowa szerokiego ruchu społeczno-politycznego jest tak bardzo ważna, żeby zbudować taką siłę, która na początek będzie wywierała nacisk na rządzących, a w przyszłości będzie mogła wyłonić z siebie taką reprezentację polityczną zdolną do sprawowania władzy, a nawet do zmian konstytucyjnych. Nie jest to więc cel „narzekania” tylko celem jest budowa. W ostatnim czasie miałem okazję rozmawiać z kilkoma działaczami KNP  i cieszy fakt, że myślą oni w sposób podobny, ale miałem również okazję rozmawiać z ludźmi, którzy są przesiąknięci korwinizmem. Dla nich nie będzie ani śmieszne, ani straszne, kiedy ich lider powie np. że chińscy komuniści rozjeżdżając w Pekinie chińskich studentów czołgami bronili wolności. Ile jest wolności w Chinach mogą najlepiej przekonać się chińskie kobiety, którym pod przymusem zabija się dzieci w ich łonach. Korwinizm bowiem nie tylko posługuje się prostymi, populistycznymi hasłami, ale jednocześnie wypacza pojęcia, tak jak w tym przypadku wypacza pojęcie, rozumienie wolności. I w podobny sposób wypacza również obraz czym jest państwo, jakie powinny być zadania władz tego państwa, jak powinna wyglądać sfera polityczna, gospodarcza. Stąd też tak często wypowiedzi młodych działaczy przesiąkniętych korwinizmem są niestety tak bardzo oderwane od realiów i nie ma w nich żadnej myśli politycznej, nie mówiąc o braku refleksji nad tym co i w jakim celu się głosi. Jerzy Wasiukiewicz Foto: PSz/Prokapitalizm.pl Od redakcji: Tekst traktujemy jako zachętę do dyskusji. Mamy nadzieję, że jest ona w ogóle możliwa...

Uderzył Miecugowa. KNP się od niego odcina. Pytanie tylko: dlaczego?

Jeszcze niedawno (19 lipca) Oskar, który miał uderzyć na Przystanku Woodstock Grzegorza Miecugowa, organizował spotkanie Januszowi Korwin-Mikkemu w Białymstoku. Teraz, pół miesiąca później, prezes KNP Janusz Korwin-Mikke stwierdza, że ”Oskar W. nigdy nie był członkiem Kongresu Nowej Prawicy” i dodaje, że „Jest to człowiek, który ma troszeczkę nierówno pod sufitem”.
Również w oficjalnym oświadczeniu Kongresu Nowej Prawicy czytamy, że „Pan Wądołowski z różnych względów nie jest i nigdy nie był członkiem Kongresu Nowej Prawicy, acz znalazł się na liście naszych kandydatów w wyborach w 2011 roku.” Cóż, albo Janusz Korwin-Mikke i KNP dziś celowo mijają się z prawdą, albo w roku 2011 podali nieprawdziwe informacje do Państwowej Komisji Wyborczej i oszukali również swoich wyborców. Oskar W. startował bowiem z list tej partii jako członek tej partii. Informację na ten temat można znaleźć m.in.  na stronie http://www.rp.pl/artykul/725884.html Sam zaś Oskar Wądołowski w korespondencji ze mną w maju tego roku napisał: „wypisałem się z KNP w 2011 roku” Ba, nawet teraz opisując całe zdarzenie na stronie korwin-mikke.pl pojawił się tytuł z którego jasno wynikało, że Oskar jest działaczem KNP. Wpis został usunięty, ale ślad po nim pozostał na Google. Kto tu ma nierówno pod sufitem? Na stronie korwin-mikke.pl można znaleźć np. artykuł z  listopada 2012 roku z którego jasno wynika, że Oskar Wądołowski jest działaczem i aktywistą KNP (http://korwin-mikke.pl/wazne/zobacz/dzialacz_knp_zaatakowany_przez_pis/67976): Podczas białostockiego marszu niepodległości, w czasie tłumaczenia, dlaczego Polska nie jest suwerenna, w stronę  w stronę p. Oskara Wądołowskiego (KNP) posypały się groźby i wulgaryzmy („Wprost” mylnie donosi, ze chodziło o p. Janusza Korwin-Mikkego). Publikują tego typu informacje na portalu Korwin-Mikkego nie tylko redaktorzy, ale również sam Mikke nie odcinał się od Oskara Wądołowskiego, ale wręcz było podkreślane w materiałach, że jest on działaczem i aktywistą Kongresu Nowej Prawicy. Czyli mamy albo z celowym wprowadzaniem w błąd opinii publicznej, albo ktoś ma problemy z ogarnięciem rzeczywistości we własnych szeregach. Najbardziej jednak żenujący jest wpis na tym samym portalu korwin-mikke.pl, który odnosi się do ostatnich wydarzeń: Na imprezie „Woodstocku” (p.Jerzego Owsiaka) w Kostrzyniu n/Odrą p.Oskar Wądołowski z Białegostoku wskoczył na estradę, spoliczkował p.Grzegorza Miecugowa, pokazał kartkę „TVN Kłamie!”, został zdjęty przez ochronę i aresztowany przez Policję. Był szefem sztabu p.Kononowicza, potem w Sekcji Młodzieżowej KNP (członkiem KNP nigdy nie był). Nie wiemy, dlaczego napadł akurat na całkiem sympatycznego p.Miecugowa, ale przypominamy, że niejaki Eligiusz Niewiadomski zastrzelił Bogu ducha winnego prezydenta Gabryela Narutowicza tylko dlatego, że miał słuszne pretensje do Józefa Piłsudskiego. Zadziwia nagła łagodność tego wpisu. W końcu przecież to właśnie Korwin-Mikke nazywa media takie jak TVN mediami reżimowymi. Skoro media te są reżimowe to dziennikarze pracujący w tych mediach też są reżimowi. Szczytem hipokryzji jest więc pisanie na tym samym portalu tego przesłodzonego tekściku w którym wyrażone jest zaskoczenie: „Nie wiemy, dlaczego napadł akurat na całkiem sympatycznego p.Miecugowa„. A może nie napadł na sympatycznego p. Miecugowa, tylko napadł na reżimowego dziennikarza, bo tak miał wpajane przez lidera KNP? Tego samego przecież, który w roku 2011 w telewizji powiedział, że jeżeli on by prowadził Marsz Niepodległości to by przemaszerował po zagradzających drogę marszowi policjantach. Niektórzy jak widać dają się ciągle łapać na tę wojowniczą retorykę. Dziś działacze KNP razem z liderem tej partii odcinają się od swojego niedawnego kolegi. Ale już za kilka tygodni, miesięcy znowu będą pleść o reżimowych mediach i znowu na to może dać się złapać jakiś kolejny Oskar, który zrobi jakąś głupotę i od którego z pewnością znowu tchórzliwie się odetną i nazwą wariatem. Tylko kto tu tak naprawdę ma nie po kolei pod sufitem? Jerzy Wasiukiewicz Foto.: PSz/Prokapitalizm.pl

Korwin kontra Czarnecki (Kaczyński)

Rozmowa w Polsat News: Janusz Korwin-Mikke (KNP) kontra Ryszard Czarnecki (PiS). Politycy odnoszą się m.in. do antykorwinowskiej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, sensowności utrzymywania podatku dochodowego, reformy emerytalnej, przymusu ubezpieczeń itp. Polecamy!