Tag Archives: konserwatyzm

Dyskusje o małżeństwie – dlaczego mąż przewodzi żonie?

Tak Sara była posłuszna Abrahamowi, nazywając go panem. Stałyście się jej dziećmi, gdyż dobrze czynicie i nie obawiacie się żadnego zastraszenia“ (1 P 3,6). Abraham i Sara to duchowi rodzice wszystkich usprawiedliwionych z wiary. „Kobieta ma temperaturę otoczenia, w którym żyje: gwałtowna rewolucjonistka albo nieustraszona konserwatystka, zależnie od okoliczności. Reakcjonistką nie może być nigdy.“ (Nicolás Gómez Dávila).

Edmund Burke – jego poglądy na ekonomię

Poglądy ekonomiczne Edmunda Burke’a są zazwyczaj niedopowiedziane przez wielu badaczy jego myśli. Wynika to z faktu, że nie zgadzają się z postrzeganiem Burke’a jako romantycznego tradycjonalisty, który tęskni za bezpowrotnie utraconą erą średniowiecznych rycerzy[1].

W USA zmarła Phyllis Schlafl – konserwatystka znienawidzona przez feministki

Miała 92 lata. Była pisarką, publicystką, działaczką społeczną. Zasłynęła z radykalnych poglądów antyfeministycznych, domagała się niskich podatków i działań na rzecz trwałości małżeństwa. Jej zdaniem - zrównanie płac kobiet i mężczyzn takiej trwałości nie sprzyjało.

Stanisław Cat-Mackiewicz

Konserwatysta, monarchista. Publicysta. Radykalny antykomunista współpracujący z władzami PRL. Zwolennik Piłsudskiego, który był więziony w Berezie Kartuskiej. Katolik, którego słabością było zamiłowanie do wystawnego życia i kobiet. Stanisław Cat-Mackiewicz - jedna z najbardziej kontrowersyjnych i wielowymiarowych postaci ubiegłego stulecia.

Legenda amerykańskiego konserwatyzmu już wkrótce w Polsce

Lee Edwards, Legenda amerykańskiego konserwatyzmu, już wkrótce w Polsce, jako gość konferencji Fundacji PAFERE zaplanowanej w Krakowie na 19 i 20 września 2014 roku!

Rewolucja pokojowa António Salazara

Ład i porządek, które panują od niewielu zresztą lat w Portugalii, słusznie i powszechnie są przypisywane pracy, wiedzy i doświadczeniu dr. Oliveiry Salazara, profesora uniwersytetu w Coimbre, ministra skarbu od 1928 roku, a ponadto prezesa rady ministrów od 1933 roku.
Prof. O. Salazar będąc powołany do rządów nie olśniewał swego społeczeństwa rewelacyjnym programem, ani rewelacyjnymi obietnicami. Praca jego dała jednak niespodziewane rezultaty. Dzięki niej zwiększyło się bogactwo materialne Narodu portugalskiego i pogłębiło się jego życie duchowe. Państwo wzmogło swoją powagę polityczną i ugruntowało swój ustrój. Stało się tak dlatego, że obecny szef rządu Portugalii, przystępując do realizowania swych zamierzeń, reprezentował nie tylko silną wolę i zdecydowanie, poparte doświadczeniem i głęboką wiedzą, lecz ponadto miłość prawdy i poczucie rzeczywistości. To już jest bardzo wiele. Szczególnie gdy uświadomimy sobie, że siła, na której opierał się dr Salazar, tkwiła w nim samym, a wyrastała z mocy niezniszczalnej – z wiary w Boga. Wierząc w Opatrzność, pełen szacunku dla człowieka, przeprowadzał reformy gospodarcze, polityczne i społeczne. Nie powodował się doraźnym celem poprawy dobrobytu jednostki, klasy, czy wzrostu potęgi Państwa, lecz przede wszystkim dążeniem do udoskonalenia człowieka, rodziny i Narodu przez pogłębienie i spotęgowanie życia wewnętrznego. Materialistyczne założenia naszej epoki nakazują myśleć raczej wyłącznie kategoriami gospodarczymi. W ten sposób jednak nie jest możliwe osiągnięcie pozytywnych rezultatów na polu działań społecznych. A nawet, bodajże, słuszne jest twierdzenie, że myślenie jedynie gospodarcze eliminuje wprost wszelką myśl społeczną. Jeżeli jednak ten sposób rozumowania zawiera w sobie sporo prawdy, to równocześnie niesie za sobą wiele niebezpieczeństw. Niebezpieczeństwa te kryją się przede wszystkim w tej wielkiej niewiadomej, jaką jest interpretacja pojęcia myśleń i działań społecznych. Pojęcie to może być i nadmiernie ograniczone i chorobliwie rozszerzone. Społecznikowi grozi ugrzęźnięcie w poszczególnych reformach ustawodawstwa pracy, ubezpieczeń pracowniczych, czy choćby budownictwa robotniczego, przesłaniających inne, niemniej ważne zadania, których zaniedbanie zniszczy skuteczność już przeprowadzonych reform. Wojownik skłonny jest widzieć dobro społeczne przede wszystkim w silnej armii, rozbudowanym przemyśle wojennym i odpowiednio zorganizowanym rolnictwie. Wspomnienie klęski i tryumfów wojen minionych czasów kształtują jego wizję przyszłości, jawi ona mu się jako refleks przewidywanych konfliktów zbrojnych. Ekonomista, zapatrzony w tablice statystyczne określające dochód społeczny jednostki, sumę bogactwa narodowego, lub zapas złota w skarbcu, błądzi, gdy tylko w tych zmiennych pozycjach widzi istotę interesu społecznego. Polityk, pochłonięty jedynie żądzą stworzenia imperialistycznej potęgi swego państwa gotów jest uznać i usprawiedliwić każdy czyn, który będzie sprzyjał jego planom. Gotów jest zużytkować każde hasło i usunąć wszelkie przeszkody, które, w jego oczywiście mniemaniu, mogłyby stawać w poprzek absolutnej supremacji Państwa. Na tym polu od dawien dawna dochodzi do walk władców z religią; na tym tle rodzą się ideologie rasistowskie, wytwarzają się kasty i elitaryzmy. Chociaż taka polityka racji stanu poszczycić się może nieraz i pięknymi hasłami i pociągającymi wynikami, to jednak obciąża ją zazwyczaj obłuda i kłamstwo, gangrenujące duszę narodu, a na takim fundamencie wzniesione budowle nie wytrzymują próby czasu, krytyki sumienia i rozumu. Taki mąż stanu zbyt często ulega nakazom chwili, warunkującym powodzenie jego dalszych planów i poświęca doraźnym względom taktycznym bezcenne i trwałe wartości moralne, gospodarcze i socjalne społeczeństwa. Nakazy chwili nie powodowały nigdy zmiany kierunku głównego, jaki wytknął dla swej pracy dr Salazar. Dzieło swe rozpoczął od uporządkowania budżetu państwa. Praca ta bynajmniej nie zawęziła zakresu jego równoczesnych wielkich reform w dziedzinie społecznej i politycznej. Wzmocnił on siłę finansową państwa, pomnożył bogactwo narodu i dochód jednostki, stworzył rzeczywiste podstawy dla rozwoju siły zbrojnej, podniósł autorytet państwa wewnątrz i na zewnątrz, a równocześnie nie tylko nie zniszczył inicjatywy prywatnej, lecz znakomicie pobudził jej twórczość. Doszedł do rządów bez łamania ustaw i wykonywał je zgodnie z prawem, nie uciekał się nigdy do gwałtu, kłamstwa i siły. Uznanie i szacunek dla swej osoby w kraju i na całym świecie zdobył i ugruntował niezaprzeczalnymi wartościami pracy i charakteru. Zdzisław Grabski Tekst jest wstępem do książki "Rewolucja pokojowa" wydanej przez Wydawnictwo PROHIBITA. Książkę można kupić na Multibook.pl, czyli w patronackiej księgarni Wydawnictwa Prohibita. *  *  * António Salazar - "Rewolucja pokojowa": Książka, która powinna zainteresować każdego konserwatystę! Nakładem Wydawnictwa Prohibita ukazała się właśnie książka najważniejszego polityka Portugalii XX wieku, Antonia Salazara. Tytułowa rewolucja pokojowa odmieniło Portugalię. Główny architekt tej przemiany, Salazar, to postać w Polsce nieznana i niedoceniana. A szkoda, bo to właśnie na Portugalii sugerował wzorować się Prymas Wyszyński mówiąc: „Za jego rządów wszystko odmieniło się ku lepszemu. Odmienili się ludzie, ich dobra wola, serca i umysły”. Prof. Grzegorz Kucharczyk stwierdza, że „autokratyzm Salazara uchronił Portugalię nie tylko przed «republiką kolesi», ale również przed zagrożeniami ze strony totalitarnej lewicy – od komunizmu po narodowy socjalizm. Jak to wszystko udało się Salazarowi? Lwią część odpowiedzi czytelnik odnajdzie w książce Rewolucja pokojowa”. A prof. Mieczysław Ryba dodaje, że „warto czytać źródła, gdyż jest to najlepsza metoda na walkę ze stereotypami i historycznym fałszem”. Polecamy tę ciekawą książkę na końcówkę wakacji. Książkę można kupić na Multibook.pl, czyli w patronackiej księgarni Wydawnictwa Prohibita.

Deklaracja ideowa Ruchu Narodowego wg. Bodakowskiego: Rewolucja Narodowo Konserwatywna

System czyli polityczna, społeczna i gospodarcza rzeczywistość w której żyjemy, jest szkodliwy, nieefektywny, odpowiedzialny za powszechne ubóstwo, niemoralny, prowadzi do patologii. Odbiera ludziom ich wolność i godność. Zdeterminowana systemowo niemożność zmiany złej sytuacji doprowadziła do wytworzenia się w ludziach syndromu wyuczonej bezradności. Im jest gorzej tym ludzie są mniej skorzy do buntu.
My, narodowi konserwatyści musimy przełamać w ludziach apatie i rozpalić w nich potrzebę walki o swoje. Reguły systemu od samego początku są dla nas niekorzystne i stawiają nas w pozycji przegranych przed rozpoczęciem gry o pozycje w rzeczywistości politycznej. Musimy odrzucić nieuczciwe reguły i przyjąć sprawiedliwe, które umożliwią nam dążenie do sukcesu, by nie ponieść zaprogramowanej przez system klęski. Odrzucamy zabobon stopniowych zmian, stopniowej, ewolucyjnej przemiany zła w dobro. Dążymy do permanentnej i jak najszybszej zmiany systemu. Obalimy tyranię tylko poprzez rewolucyjne, nie ewolucyjne, odrzucenie zła. Nasza rewolucja jest kontrrewolucyjna i reakcjonistyczna. Konserwatyzm jest dla nas korzystaniem z doświadczenia. Unikaniem błędów już popełnionych i realistycznym empiryzmem. Zaufaniem Woli Boga zapisanej w naturze i Tradycji. Zakorzenieniem w tożsamości i dziedzictwie. Jesteśmy konserwatystami, bo ludzie są różni. Bo korzenie, tradycja, tożsamość, religia i historia determinują to kim jesteśmy. Determinują także nasze postępowanie. Bo empiryzm i realizm są bardziej funkcjonalne od racjonalizmu i emocjonalizmu. Bo jesteśmy świadomi ograniczeń i ułomności natury ludzkiej. Bo, by walczyć o swoje wolności i prawa, potrzebujemy pewnych symboli, które umożliwiają sprawną komunikacje idei. Jesteśmy narodowcami przez przynależność do tradycji pracy i walki, przez język i pochodzenie, urodzenie, wychowanie, kulturę i wybór. Jesteśmy narodem bo jednoczą nas wspólne symbole pozwalające opisać nam otaczającą nas rzeczywistość. Jednoczy nas wiedza, wiara i postrzeganie czasu. Nie chcemy zamykać się w antykwarycznych stereotypach politycznych. Żyjemy w ustabilizowanej rzeczywistości wyrosłej z socjalistycznej rewolucji. Jesteśmy nonkonformistami nie zgadzającymi się z narzuconymi przez system normami. Gdyby rzeczywistość była zgodna z naszymi oczekiwaniami bylibyśmy antyrewolucyjnymi konformistami. Permanentna rewolucja socjalistyczna trwa nadal, co zmusza nas do bycia kontrrewolucjonistami i reakcjonistami. Jesteśmy kotrrewolucjonistycznymi rewolucjonistami dążącymi do obalenia systemu i zaprowadzenia ładu. Prowadzimy walkę, by żyć w pokoju. Jesteśmy antysocjalistyczni bo socjalizm, niezależnie od swej odmiany, to zniewolenie i prymitywizm. Jesteśmy wrogami zwłaszcza tych socjalistów, którzy swe zboczenie przewrotnie ukrywają pod inną nową nawą (feminizmu, antyglobalizmu itp.) lub ukrywających się pod nazwami nurtów antysocjalistycznych (np. liberalizmu, centroprawicy czy pseudo katolicyzmu) korzystając przy tym z powszechnej ignorancji. Walczymy z lewicowym antyklerykalizmem, oraz herezją posoboru przesiąkniętą wszelakimi herezjami i lewicową filozofią. Krytykujemy faszyzm za totalitaryzm, kolektywizm, ograniczanie wolnego rynku, irracjonalny romantyzm, przymusowy korporacjonizm, proletariackość i postmodernizm. Nie popadając w głupawy antyfaszyzm będący tworem sowieckim. Jednocześnie całkowicie odrzucamy skrajnie lewicową wersję faszyzmu - narodowy socjalizm. Ideologie narodowego socjalizmu, budującą socjalizm w imię interesu rasowego i szowinistycznego Niemców wraz ze swą zbrodniczą praktyką wobec Polaków, a szczególnie polskiej elity narodowej. Uważamy, że wartości, które wyznajemy są prawdziwe, nienaruszalne i wzajemnie ze sobą powiązane. Odrzucamy propagandę relatywizmu (kuglarskiego chaosu, którego lewica używa do zniewalania i ogłupiania). My, wyzwoleni spod uroku postmodernizmu i relatywizmu, przynosimy prawdę o rzeczywistości i prostych zależnościach rządzących rzeczywistością. Jesteśmy dumni z przynależności do cywilizacji łacińskiej bo tylko ona zdobyła się na bezstronne opisanie i zrozumienie świata. Dzięki niej jesteśmy kulturowo zdeterminowani do naukowego poznania świata, rozwoju cywilizacji technicznej i kultury, przezwyciężania własnych ograniczeń, unikania błędów. Jesteśmy świadomi, że w dzisiejszej Europie jesteśmy prawdziwie europejską mniejszością. Socjalistyczna i porewolucyjna utopia, niszcząca prawdziwą chrześcijańską Europę z jej tradycją i potencjałem intelektualnym, dziś urzeczywistnia się w Unii Europejskiej. Jesteśmy przeciwni Unii Europejskiej, bo jesteśmy Europejczykami. Spoczywa na nas odpowiedzialność za większość społeczeństwa pogrążonego w ubóstwie. Spoczywa na nas odpowiedzialność za upowszechnienie prawdy, wiedzy i moralności. Indywidualnie i w ramach dobrowolnych wspólnot musimy przeciwdziałać patologiom. Życie stawia nas przed wieloma wyzwaniami. Problemy nękające nas i innych ludzi najskuteczniej rozwiążemy my sami, przez wzajemną dobrowolną współprace. Problemów tych nie rozwiąże państwo. Wiara w wszechmoc państwa jest ucieczką przed odpowiedzialnością w świat zabobonów. Rzeczywistość stawia nas przed wyzwaniami. Nikt za nas sam ich nie pokona. Musimy nauczyć się kooperować i konkurować, by sprostać tym wyzwaniom. Musimy odrzucić filozofię koalicji redystrybucyjnych, postrzegających działalność polityczną jako wielki skok na kasę i możliwość realizacji utopii kosztem społeczeństwa. Musimy tworzyć dobrowolne wspólnoty oparte na zapewnianiu każdemu wolności, niesieniu pomocy potrzebującym i przestrzeganiu norm moralnych. Indywidualnie i poprzez dobrowolne wspólnoty musimy walczyć o zachowanie swoich praw i wolności. Użyć wszystkich dostępnych środków, by zlikwidować zagrożenie dla naszych praw i wolności. Swojej działalności nie możemy ograniczać tylko do spraw polityki. Musimy indywidualnie i poprzez dobrowolne wspólnoty zająć się edukacją, kulturą, socjalizacją, lecznictwem, pomocą potrzebującym, nauką, rozwojem gospodarki i wszystkim tym co determinuje rzeczywistość. Propagować indywidualną odpowiedzialność za siebie i innych. Doprowadzić do tego, by przyjęto nasz pogląd na świat, naszą moralność, nasze wzorce i sposoby ich realizacji za powszechnie obowiązujące. Nie możemy pozwolić sobie na niedostrzeganie wyzwań, przed którymi stajemy. Musimy uświadomić sobie własną wartość, siłę i możliwość oddziaływania na rzeczywistość. Nie możemy grać ról, które narzucił nam system, ulegać powszechnym stereotypom i zabobonom. Nie możemy dać się zastraszyć socjalistom i propagandzie. Jesteśmy zwolennikami eunomii, dobrze zorganizowanego państwa, pokoju, ładu i sprawiedliwości. Jesteśmy zwolennikami jednowładztwa, sprawnej i odpowiedzialnej formy rządów zgodnej z rozsądkiem-logosem, sprzyjającej pomnażaniu dobrobytu, akceptowanej przez poddanych. Jesteśmy przeciwnikami tyranii, niesprawiedliwego jednowładztwa, sprzecznego z rozsądkiem i interesem publicznym, prowadzącego do ubóstwa i nepotyzmu. Jesteśmy za tym, by arystokracja, najlepsi z ducha, stanowiła pomost między narodem a władcą. Jesteśmy przeciwni anomii, złym rządom, ustrojom ulegającym degeneracji, plutokracji, rządom najbogatszych i oligarchii, rządom wąskiej grupy. Uważamy, że demokracja przeradza się w ochlokracje, w rządy motłochu kosztem państwa. Jesteśmy przeciwni anarchii, która skazuje naród na jarzmo terroru kryminalnego. W swoim postrzeganiu polityki nawiązujemy do ruchu narodowego, w swych korzeniach ruchu silnego narodu, silnego społeczeństwa, nie rządu. Dlatego jako prawdziwi narodowcy świadomi wyzwań rzeczywistości, w imię realizmu i odpowiedzialności, opowiadamy się za wolnością gospodarczą i polityczną, by naród był silny i żywotny. Dyktat z góry, uniemożliwia tworzenie społeczeństwa obywatelskiego, świadomego swej tożsamości, na budowie którego nam narodowcom zależy. Jan Bodakowski Foto.: Jan Bodakowski

Czy Kongres Nowej Prawicy to skupisko palikociarni?

Na Facebookowym profilu Radzisława Franczaka, do niedawna działacza Kongersu Nowej Prawicy, któremu prezesuje Janusz Korwin-Mikke, ukazał się wpis, w którym autor uzasadnia powody, dla których postanowił rozstać się z partią JKM. To kolejny działacz władz krajowych KNP, który opuszcza szeregi partii. Poniżej publikujemy treść tego wpisu.
"Na początku ubiegłego roku wziąłem rozbrat z ruchem konserwatywno-liberalnym. Jedną z przyczyn mojego odejścia z partyjnej emanacji tego środowiska, czyli z Kongresu Nowej Prawicy było między innymi uświadomienie sobie - po latach zmagania się z tym tematem - iż teza o niesprzeczności liberalizmu, także w jego „konserwatywnej” wersji, z nauką Kościoła, jest fałszywa. Korwin-Mikke potwierdza to całkiem otwarcie, odrzucając stanowisko Magisterium wobec legalizacji „in vitro” i „przestępstw bez ofiary” (pornografia, prostytucja, używanie narkotyków), a Katolicką Naukę Społeczną porównując do socjalizmu. Tradycja liberalna doskonale współbrzmi ze światopoglądem JKM i osiemnastowiecznych ojców-założycieli liberalizmu, czyli z deizmem. Podobnie jak Bóg-zegarmistrz wprawia świat w ruch, ale dalej już się nim nie interesuje, tak samo państwo minimum zachowuje neutralność wobec sporów etycznych, pozostawiając swoim obywatelom równe prawo wyboru pomiędzy systemami moralnymi. Ja, parafrazując znajomego eks-liberała, z pociągu o nazwie „liberalizm” wysiadłem na przystanku katolicyzm. Przy całej sympatii, z jaką patrzę nadal na konkretne akcje podejmowane w tym środowisku, maszerujemy już „w innych kolumnach”. Pan Marcin Cokot reprezentujący konserwatywne skrzydło KNP zarzucił mi w związku z tym, że oceniam jego formację wyłącznie przez pryzmat Korwina. Bynajmniej! Działając w KNP (a wcześniej w UPR), dotarło do mnie, gdy wszedłem do ogólnopolskiego zarządu partii (miałem więc kontakt z działaczami z terenu całego kraju), że w ugrupowaniu w ogóle, ale w strukturach młodzieżowych w szczególności, pełno jest indyferentnych religijnie libertarian i zwykłych moralnych lewaków. Z mojej statystyki wynika, że w praktyce na jednego normalnego ko-liberała przypada dwóch-trzech, którzy w dużej części mówią wspólnym językiem z lewicą. Podziwiam gorliwość i oddanie, które widać w staraniach wierzących w odtworzenie w partii kierowanej przez JKM silnej frakcji stricte konserwatywnej. Będzie to o tyle trudne, że w porównaniu do większości działających lokalnie członków, Korwin jawi się niemalże jako katolicki konserwatysta. Ja wolę zbroić się na prawdziwy bój, który rozgrywa się zupełnie gdzie indziej". Radzisław Franczak

Kapitalizm czy „wolność narodowa”? Jeszcze o Ruchu Narodowym

Artykuł Jerzego Wasiukiewicza "Ruch Narodowy otwarty na wolnościowców", opublikowany na naszym portalu wywołał polemiczne reakcję u kilku Czytelników, które warto - zdanie redakcji PROKAPA - w jakiś sposób wyróżnić. Uznaliśmy, że opublikowanie ich w części newsowej to najlepszy sposób. Oto polemika "Tadeusza" i Antoniego Padewskiego. Zapraszamy do lektury.
Tadeusz: Ma to pewne szanse powodzenia (tj. przejęcie władzy u „narodowców” przez wolnościowców), ale nie liczyłbym na to. Równie dobrze w taki sam sposób można ją przejąć w każdej obecnej w sejmie partii. Samo sformułowanie „ruch narodowy” już niesie ze sobą dużo informacji. Skoro jest narodowy, to powiązany z jakimś konkretnym (? oczekuję definicji) narodem. Skupia swoich członków nie w oparciu o jakieś idee, tylko o prymitywną podpuchę z XIX w. przypominającą plemienne powiązania. Skoro jakkolwiek definiowany „interes narodu” jest tu kluczowy, to automatycznie przy każdej możliwej konfrontacji przegra z nim wolność. Zatem nie będzie żadnej wolności prawdziwej, bez przymiotników, tylko co najwyżej „wolność narodowa”. Zupełnie jak ze sprawiedliwością i „sprawiedliwością społeczną”. Ile razy trzeba przerabiać takie najprostsze zadania z logiki, żeby wreszcie pewne rzeczy załapać? Prosto pisząc – kupy się to nie trzyma. Nie może. Może jedynie przynieść pozytywne efekty jako kłamstwo, czyli ruch wolnościowy przebrany za „narodowy”. Osobiście brzydzę się czymś takim. *  *  * Antoni Padewski: Do Tadeusza Naród to nie społeczeństwo tylko dawne pokolenia, obecne i na pewno twoje i moje dzieci, wnuki. Jaka definicja? Oczywiście wspólnota języka, kultury, historii, tradycji. Trzeba być ograniczonym żeby pojmować naród w sensie etnicznym. Naród można pojmować także w sensie politycznym np. w dawnej I RP – gente rutheni natione poloni. W polskim państwie narodowym każdy ma miejsce do życia, jeśli szanuje tradycje i obyczaje polskie zarówno społeczne jak i polityczne. Czy Murzyn, Wietnamczyk czy nawet Aborygen może być Polakiem? Oczywiście że tak. Było wielu wielkich Polaków pochodzenia ormiańskiego, gruzińskiego, żydowskiego. Dawniej w świecie mniej zglobalizowanym napływ ludności obcej rasowo był ograniczony. Dziś nie, ale nie ma powodu żeby traktować gorzej Polaka pochodzenia np. senegalskiego od Polaka pochodzenia np. tatarskiego. Zauważ że Tatarzy, Karaimi zachowali olbrzymią autonomię względem państwa, jednocześnie respektowali obyczaje, kulturę Polaków, Litwinów i Rusinów (szczególnie pod koniec I RP kulturę polską, która dominowała wśród szlachty, także kresowej) Co właściwie chciała endecja? (nie mylić z ruchami narodowo-radykalnymi). Chciała wielkiego, wolnego, odpowiedzialnego, praworządnego i bogatego Narodu. Nie tylko społeczeństwa, czyli nie samych pokoleń, które żyły pod koniec zaborów ale i następnych pokoleń daleko naprzód. Chciała żeby naród polski stał się pełnoprawnym narodem europejskim jak Francuzi czy Niemcy. Dmowski był wtedy bardzo jak byśmy to powiedzieli postępowy. Jak w świecie zachodnim dominował leseferyzm, to endecja miała takie oblicze, jak zaczął dominować w latach 30 interwencjonizm to doszło do rozłamu (przy nie małej pomocy polskiego wywiadu wojskowego, ruch narodowy nigdy nie miał szczęścia do agentury w swoich szeregach) na starych (Rybarski, Taylor także Heydel w jakiejś tam mierze), których można nazwać konserwatystami i młodych, którzy kierowali się tendencjami istniejącymi w całym świecie zachodnim, także USA za Roosevelta. Celem jest bogactwo narodu, nie liberalizm sam w sobie. Oczywiście najlepszą metodą osiągania bogactwa jest kapitalizm, to wiemy wszyscy i to nie podlega dyskusji. Ale czy obecni polscy „kapitaliści” czyli dawni biurokraci rodem z PRL, którzy jak przewidywał Trocki, doszli do wniosku że przedłużanie tamtego systemu dłużej się nie opłaca (zresztą i tak by dłużej nie przetrwał) i po prostu rozkradli własność państwa, czy oni czują jakieś duchowe powiązania z kulturą, tradycją polską? W prawdziwym kapitalizmie np. amerykańskim elita np. Rockefeller, jak by nie było robiła coś dla społeczeństwa (uniwersytety, szpitale, szkoły). A czy nasi „kapitaliści” (pisze w cudzysłowie ponieważ co z nich za kapitaliści jak większość z tego co mają to najpierw rozkradli a później rozmnożyli dzięki przywilejom, jakie gwarantuje im państwo) mówią o sobie: „Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.” Pan Kulczyk daje na muzeum Żydów polskich, w którym to będą piękne wystawy o tym jak to paliliśmy masowo Żydów w stodołach i to my jesteśmy winni Shoah. Zamiast ufundować stypendia na zagranicznych uczelniach, pod warunkiem że ukończywszy je wrócą do Polski i będą pracować u pana Kulczyka, pan Kulczyk woli poniżać naród polski. Oni nigdy nie pozwolą na przywrócenie nawet Ustawy Wilczka z 1988 r. Rabunek własności państwa został zalegalizowany w świetle prawa przez samo państwo, a raczej biurokrację, która nim sterowała, steruje i będzie raczej sterowała dalej. Czy człowiek praworządny i liberał może zgodzić się na pogwałcenie prawa naturalnego i odebranie im zalegalizowanej własności? Czy może nie odbierając im własności nałożyć pewne regulacje przez system prawny (państwo) aby Polacy mogli w jakiejś mierze konkurować z dawnymi kolaborantami sowieckimi, którzy robią z siebie teraz „Europejczyków”? Ale ta druga opcja także gwałciłaby ich prawo własności. Czy gdyby syn jakiegoś generała zamordował ci żonę, a sąd mimo niepodważalnych dowodów go uniewinnił to szukałbyś sprawiedliwości na własną rękę, gwałcąc praworządność? W naszej cywilizacji prawo musi wynikać z etyki, inaczej ludzie nie będą go szanować. Czy to co się działo od połowy lat 80 i trwa właściwie aż po dziś dzień godzi się z etyką? Jak pisał Rybarski w „Siła i prawo”, nie można wyobcować jednostki ze społeczeństwa ponieważ tedy mamy patologię (podawał przykład renegata, który ucieka przed wymiarem sprawiedliwości oraz pustelnika). Każda jednostka, normalny człowiek zawsze żyje w jakimś społeczeństwie i wchodzi w interakcje z innymi jednostkami. Tak tworzą się kultury i cywilizacje. Ja osobiście jako konserwatysta i kapitalista wstąpiłbym do tego ruchu narodowego. Nawet gdyby miał on na celu budowę takiej Szwecji tyle że katolickiej, bo jak by nie było naszym wspólnym, można powiedzieć narodowym interesem jest zmiana obecnego porządku i ładu, zniszczenia obecnego systemu, który powoduję że nasz naród, nie dość że nie może się bogacić to jeszcze zaczyna powoli wymierać. Już pomijam fakt że należy zmienić statu Polski, która jest kolonią korporacji (najnowszy iPhone prawie 3 razy droższy w przeliczeniu na dolary niż w USA, chemia, sprzęt AGD, RTV i inne, no nawet słodycze są tańsze w RFN niż w RP. U nas tańsze niż na Zachodzie są tylko kartofle). Tak wygląda wolny handel? Biały murzyn nad Wisłą ma płacić więcej za ten sam towar niż Francuz, Niemiec czy Amerykanin, przy dużo mniejszych zarobkach? Nie każdy jest cwaniakiem żeby kupować za granicą np. na ebay. Nawet JKM mówi że dla niego ważniejszy jest naród niż społeczeństwo. Apeluję do wszystkich liberałów, libertarian, ordoliberałów, kolibrów, kapitalistów, konserwatystów, monarchistów, republikanów żeby wstępowali do Ruchu Narodowego i nie pozwolili aby ruch ten miał dominujący charakter narodowo-radykalny ale żeby był podobny do dawnej endecji jeszcze zanim się zradykalizowała. Oraz żebyśmy tworzyli kadry i programy polityczne, gospodarcze, społeczne tak aby nie być skazanym na import „doradców” jak dawna Solidarność, którzy nas zdradzą przy kolejnym okrągłym stole. Antoni Padewski *  *  * Tadeusz: Pełne pomieszanie z poplątaniem Panie Padewski. Naprostowanie takiego natłoku myśli i wykazywanie po kolei błędów zajęłoby mi chyba naście stron. Wszystkie te błędy sprowadzają się jednak do jednego, tego co opisałem powyżej. Sam Pan zresztą się do tego przyznaje. Poświęci Pan wolność, czyli właśnie to co dokonałoby prawdziwej, jakościowej zmiany na ołtarzyku narodowości. Bo to co jest, ale „narodowsze” będzie lepsze. To, że wolność pozwala rozkwitnąć każdemu narodowi, z polskim włącznie chyba Pan zauważa. Mimo wszystko konsekwentnie woli Pan leczyć chorobę obrazkiem zdrowia niż lekarstwem. Będąc zmuszonym do wyboru – wolność albo narodowość – wybiera Pan to drugie jednocześnie zaprzepaszczając to! Moim zdaniem to poważny błąd. Podejrzewam, że JKM by się ze mną zgodził, ciekawe jak pozostali. Red.

Moskwa-Warszawa, wspólna sprawa?

Temat stosunków polsko-rosyjskich od zawsze w naszej historii wzbudzał wiele emocji. Nie inaczej jest i dziś. Problemy związane z dostawą gazu z Rosji do Polski, katastrofa smoleńska, czy wizyta Cyryla I w Polsce to tylko niektóre z zagadnień, które wzbudzają w Polakach wiele kontrowersji. Czy te trudne relacje można w jakiś sposób naprawić, a jeśli tak, to czy obie strony będą z tego w pełni zadowolone?

Przyszłość konserwatyzmu według Russella Kirka

Ukazało się właśnie II polskie wydanie „Przyszłości konserwatyzmu” amerykańskiego myśliciela i konserwatysty par exellance, Russella Kirka (1918-1994). I wydanie, które ukazało się w niewielkim nakładzie w 2005 roku, od dawna jest już niedostępne. Tymczasem, przestrogi Kirka zawarte w jego ostatniej napisanej książce, dziś są bardziej aktualne niż za jego życia, czy nawet 7 lat temu. Kirk miał rację pisząc, że najważniejsza bitwa o przetrwanie naszej cywilizacji nie będzie toczyć się na wojnach, czy w życiu gospodarczym, lecz w sercach i umysłach.
Portal Prokapitalizm.pl objął patronat nad tą książką. Do końca lipca w patronackiej księgarni wydawcy, Multibook.pl, książka w promocyjnej cenie – zamiast ceny detalicznej 39,90, książka kosztuje 29,90 zł. Prof. Grzegorz Kucharczyk napisał o tej książce, że na kartach „Przyszłości konserwatyzmu” Russell Kirk raz jeszcze zdefiniował konserwatyzm jako dążenie do „ładu zarówno w  społeczeństwie, jak i w duszy oraz w sercu”, a jako najważniejsze zadania dla konserwatystów wskazał „zagadnienia serca i umysłu”. Bez wiary chrześcijańskiej i przepojonej nią kultury oraz edukacji, nawet tak potężne państwo jak Ameryka upadnie. Każde państwo. Dzisiaj, gdy hasło „amerykański konserwatyzm” jest synonimiczne z neokonserwatyzmem realizującym tak mocno krytykowane przez Kirka projekty „eksportowania demokracji”, należy powrócić do zagubionego nurtu amerykańskiego konserwatyzmu. A jest to nurt krystalicznej czystości. Russell Kirk to jeden z najwybitniejszych amerykańskich myślicieli konserwatywnych XX wieku, przez wielu określany mianem Edmunda Burke'a ubiegłego stulecia. Jego książka „The Conservative Mind” została uznana za jedną z ważniejszych, o ile nie najważniejszą, książką w dorobku amerykańskiej myśli konserwatywnej. Przyszłość konserwatyzmu jest jedną z ostatnich prac Kirka, stanowi swego rodzaju drogowskaz dla wszystkich konserwatystów, ukazujący wyzwania jakie czekają ruch w najbliższym czasie i jak skutecznie stawić czoło nadciągającemu zewsząd walcowi postępu. Książkę otwiera przedmowa prof. Marek Chodakiewicz, który przedstawił sylwetkę i życiorys tego znamienitego konserwatysty, zamyka zaś posłowie prof. Roberta Gwiazdowskiego, który kreśli portret intelektualny amerykańskiego myśliciela. P. Russell Kirk, „Przyszłość konserwatyzmu”, Warszawa 2012, Prohibita, str. 356. Książkę zamówić można w księgarni internetowej Multibook.pl...

„Wielcy stratedzy” na prawicy

Polskie stronnictwo konserwatywno-liberalne to bez wątpienia ambitne środowisko, skupiające wielu ludzi, których połączyła wspólna walka o państwo liberalne pod względem gospodarczym i konserwatywne pod względem światopoglądowym. Stronnictwo to od wielu już lat próbuje znaleźć się w polskim parlamencie. Jak dotąd wszelkie próby kończyły się niepowodzeniami. Wynikały one m.in. z tego, że zwolennicy wolnego rynku nie potrafili i nadal nie potrafią porozumieć się ze sobą. Na chwilę obecną politycy stronnictwa konserwatywno-liberalnego prezentują nam trzy różne sposoby, w jakich należałoby wypromować kapitalizm, wolność gospodarczą, konserwatyzm. Przyjrzyjmy się tym trzem koncepcją z bliska.

Część zwolenników wolnego rynku próbuje sprzymierzyć się z Platformą Obywatelską. Reprezentantami tej grupy są przede wszystkim publicyści skupieni wokół portalu „Konserwatyzm.pl” z Adamem Wielomskim na czele. Osoby te należą ponadto do Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. Według nich najlepiej jest się porozumieć z partią Donalda Tuska, by nie dopuścić do władzy Prawo i Sprawiedliwość – partię typowo socjalistyczną. Przymierze z PO ich zdaniem zablokowałoby socjalne pomysły polityków PiS, a w dłuższej perspektywie mogłoby przyczynić się do większego wpływu na samą Platformę i w konsekwencji na wprowadzenie wolnorynkowych reform. W ten sposób dzięki PO można by było realizować ideały konserwatywno-liberlane, walcząc jednocześnie z ich największym wrogiem, czyli PiS-em. Zwolennicy koncepcji przymierza z PO zwracają uwagę na to, że partia Jarosława Kaczyńskiego już dawno odeszła od swoich konserwatywnych ideałów, a ich program gospodarczy to kwintesencja najprawdziwszego socjalizmu rodem z czasów Edwarda Gierka. Poza tym w chwili obecnej PiS zajmuje się tzw. sprawą „smoleńską”. Ich ogromne zainteresowanie tym problemem, a także doszukiwanie się teorii spiskowych o zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego sprawiły, że wolnorynkowcy skupieni wokół KZ-M nazwali PiS tzw. „sektą smoleńską”. Dlatego właśnie konserwatyści z Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego nie pozostawiają suchej nitki na PiS-ie i starają się doszukiwać pozytywnych aspektów w rządzie PO.