Tag Archives: Lech Wałęsa

Opozycja jako kiepski kabaret

Znany gdański celebryta, Lech Wałęsa, zapowiedział, że weźmie udział w najbliższej blokadzie PiS-owskiej miesięcznicy na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Widać pozazdrościł chłopina innemu celebrycie - z Wrocławia, Władysławowi Frasyniukowi (pseudonim nieznany) sławy.

Lech Wałęsa a lista Macierewicza

Lech Wałęsa już jako prezydent Polski został oskarżony o współpracę z PRL-owską Służbą Bezpieczeństwa. Po publikacji listy Macierewicza, zawierającej nazwiska osób współpracujących z SB, przyznał się do tej współpracy. Niemal natychmiast jednak to oświadczenie wycofał.

Przez różowe okulary

Kościół i księża nie powinni mieszać się do polityki. Czy jest to możliwe? W ostatnich dniach papież Franciszek pokazał, że każda wypowiedź – nawet ta na pozór neutralna – ma de facto polityczne zabarwienie.

Czy rośnie nam nowe pokolenie TW Bolków?

KOD czyli Komitet Obrony Donosicieli. Takie określenie krąży w internecie. I jest ono bez wątpienia słuszne, skoro już nawet dzieci uczestniczące w marszu "Polaków gorszego sortu" z dumą noszą na piersi tabliczki "Jestem TW Bolek", wyrażając w ten sposób poparcie dla Lecha Wałęsy, nie zdając sobie naturalnie sprawy z tego, że padają ofiarą głupoty własnych rodziców. A że to prawda można się przekonać oglądając poniższy krótki reportaż autorstwa Jana Bodakowskiego. 

Zemsta generała Kiszczaka…

Syn z łazienki do mamy: - Mamo , jaką koszulę mi dziś dasz do szkoły? Z długimi, czy z krótkimi rękawami?
- Z krótkimi, a czemu pytasz?
- Bo nie wiem, dokąd mam umyć ręce…

„Bolek” bredzi jak zwykle!

„Przez 100 lat nie udało się zrobić tyle, co w czasie rządów PO”- twierdzi nieoceniony satyryk polityczny - pan Lech Wałęsa - były prezydent III Rzeczpospolitej, współtwórca tego bałaganu i duchowy przywódca różnych bandyckich gremiów, które rządzą Polską od tzw. przemian. Stwierdził to w propagandowym programie "Lis na żywo”, u pana redaktora Tomasza Lisa, którego nawet trudno nazwać dziennikarzem. Jest to stronniczy ideolog, który naciąga rozmowę w określonym kierunku. To nie jest dziennikarstwo - to jest ideologia.

Apokalipsa według Pawła czyli tow. Gierek wiecznie żywy

Wydawnictwo WEKTORY przyzwyczaiło już do tego, że zaskakuje swoimi kolejnymi publikacjami. Zawsze są to książki unikatowe, takie, od których inne wydawnictwa raczej stronią, bądź nie są zainteresowane z uwagi na niedopasowanie do obowiązujących oficjalnie trendów. WEKTORY zaskoczyły i tym razem.

Historia człowieka z teczki

Nakładem wydawnictwa Zysk ukazała się kolejna książka Sławomira Cenckiewicza o Lechu Wałęsie. Biografia byłego prezydenta „Wałęsa. Człowiek z teczki” autorstwa Cenckiewicza wciąga czytelników niczym najlepszy kryminał.

Wygraj książkę Piotra Semki o Lechu Wałęsie „Jestem za, a nawet przeciw”

Zapraszamy do udziału w konkursie PROKAPA i Wydawnictwa M. Dziś do wygrania jest książka Piotra Semki "Za, a nawet przeciw. Zagadka Lecha Wałęsy". Ukazała się ona niedawno nakładem Wydawnictwa M z Krakowa.
Żeby stać się posiadaczem tej książki wystarczy odpowiedzieć na jedno pytanie, które znajduje się na naszym profilu na Facebooku. Z góry zaznaczam, że odpowiedź nie jest łatwa, bo nazwa tego szampana nie przewija się w medialnych newsach. Naprowadza jednak na nią pewna informacja, a właściwie zdjęcie-fotomontaż... Ale wystarczy podpowiadania. W każdym razie odpowiedź musi być tożsama z tą, jaką mnie udało się ustalić. Konkurs tym razem zostanie rozstrzygnięty na profilu PROKAPA na Facebooku. Tam też znajdziecie pytanie konkursowe. Wygra ta osoba, która nie tylko "Polubi nas" na FB, ale także jako pierwsza udzieli prawidłowej odpowiedzi na naszym Facebookowym profilu. Zatem start!

Siatka Mossadu w „Solidarności”, krytyka Ziemkiewicza, nowe informacje o „Bolku”

Promocja najnowszej książki Cenckiewicza „Wałęsa, człowiek z teczki”, wydanej przez Zysk, wzbudziła ogromne zainteresowanie. W warszawskim klubie Hybrydy autora i jego gości z uwagą słuchało kilkuset czytelników. Z autorem o książce dyskutowali: Wyszkowski, Macierewicz, ofiary donosów TW Bolka - Henryk Jagielski i Józef Szyler, oraz prowadząca spotkanie Joanna Lichocka.
Odpowiadając na pytania publiczności prelegenci poruszyli kilka ciekawych kwestii. Wyszkowski stwierdził, że Amerykanie do dostarczenia pieniędzy "Solidarności" w stanie wojennym wykorzystali siatkę agenturalną Mossadu w "Solidarności". Spowodowało to, że pieniądze docierały głównie do żydowskiej frakcji opozycji. Dodatkowo środki z biura "Solidarności" w Brukseli trafiały do budżetu MSW. Inną ciekawą kwestią poruszoną w pytaniach były okoliczności dotyczące operacji "Renesans". SB miała w stanie wojennym plany powołania nowego związku. We władzach miał się znaleźć Wałęsa. Ekipa Jaruzelskiego zrezygnowała jednak z tej akcji po przeprowadzeniu badań opinii publicznej, z której wynikało, że 70% działaczy nie jest zainteresowana reaktywowaniem takiego związku. Ziemkiewicza paneliści oskarżyli o kolportowanie mitu jakoby Wałęsa odmawiając komunistom udziału w tych związkach, spacyfikował ich plany. Zdaniem Wyszkowskiego oportunista Ziemkiewicz utrwala mit Wałęsy, bo chce brać udział w dyskusjach mainstreamu. Autor książki stwierdził, że Wałęsa był zawsze konsekwentny w swojej drodze życiowej. Zawsze stał po stronie wrogów Polski. Według Cenckiewicza Wałęsa współpracował z SB już przed masakrą w grudniu 1970. Świadczą o tym niedawno odnalezione dokumenty o jego kontaktach z 14 grudnia 1970 – masakra miała miejsce dzień później. Wbrew kłamstwom filmu Wajdy Wałęsa nie brał udziału w protestach robotniczych w 1970, tylko współpracował z MO. Zdaniem Macierewicza Wałęsa zawsze był związany ze służbami. Wałęsa miał wierzyć, że jego osobiste życie zależy od służb. Macierewicz przypomniał też, że dokumenty na Wałęsę zbierał rząd Mazowieckiego. I te dokumenty w spadku otrzymał jako nowy minister Macierewicz. Akta współpracy TW Bolka z SB były w aktach internowania Wałęsy. W swoich aktach SB twierdziła, że Wałęsa jako młody chłopak współpracował z MO, a w wojsku z WSW. Macierewicz uznał też, że największą zbrodnią Wałęsy było to, że Wałęsa w III RP nie wyzwolił się z uzależnienia od służb, i wzmocnił nawet ich rolę w państwie. Cenckiewicz zwrócił uwagę, że SB wykreowała mit Wałęsy by odwrócić uwagę Polaków od realnego bohaterstwa kolejnych pokoleń Polków. Zdaniem Cenckiewicza Wałęsa był sumiennym, pomysłowym i oddanym konfidentem bezpieki. Sam inicjował wzmożenie współpracy z SB, i zabiegał o to, by SB tworzyła jego legendę operacyjną. Jego donosy skrzywdziły 28 osób. Był też jednym z niewielu konfidentów bezpieki w Stoczni. Lojalność Wałęsy do komunistów jest tak wielka, że dziś jest świadkiem obrony Jaruzelskiego oskarżonego o zbrodnie 1970 roku. Zaprasza też na swoje urodziny swego oficera prowadzącego kapitana Graczyka. Jan Bodakowski Foto.: Jan Bodakowski

Strzeżcie się fałszywych mitów … założycielskich

Każda zbiorowość potrzebuje swojego mitu założycielskiego. Dawne i współczesne plemiona mają swojego prajaszczura, który scala, nadaje sens wspólnocie, legitymizuje władzę. Jak to z mitami bywa nie zawsze mają one pokrycie w faktach.
Od razu pragnę zaznaczyć: nie mam nic przeciwko założycielskim mitom, gdyż są one czymś naturalnym i oczywistym. Niezbędne jednak jest zdanie sobie sprawy z siły tego rodzaju konstrukcji, które mogą (choć nie muszą), być wytłumaczeniem wielu postaw, konfliktów i działań, które na co dzień obserwujemy. Mogą one być również narzędziem zabiegów socjotechnicznych, które z tworzeniem wspólnoty nie mają za wiele wspólnego. Nie ma bowiem nic bardziej społecznie szkodliwego niż fałszywy mit założycielski, który miast tworzyć wspólnotę wspiera kliki i grupy interesu. Świat Mit – co też wydaje się oczywiste – nie zawsze jest zgodny z faktami. Wręcz przeciwnie, to fakty są dobierane do mitu. Chciałbym bardzo, aby kiedyś archeologowie odkryli dowody na istnienie Piasta Kołodzieja, albo Lecha, Czecha i Rusa. To jednak dość mało prawdopodobne, bo tam gdzie się kończy nauka pojawia się potrzeba szlachetnego władcy czy plemienia. Dość powiedzieć, że szlachta polska w jej przekonaniu powstała z plemienia sarmatów, o których wiadomo niewiele więcej ponad to, że istnieli. Rosjanie usilnie udowadniają, że istniało słowiańskie pismo, a Niemcy? Znaczna część historii nazizmu to poszukiwanie materialnych dowodów na udowodnienie istnienia pragermańskiej rasy panów, która miała wywodzić się od plemienia Arów. W tym kontekście nie ma sensu rozwijać wątku bliźniąt wykarmionych przez wilczycę, które to później założyły Rzym. Mity założycielskie jednak nie muszą być mitami w sensie dosłownym, a ich akcja nie musi wcale rozgrywać się w prawiekach. Ciekawym przykładem tego typu mitów są te, które tworzyły USA i kraje Ameryki Łacińskiej. Tam ojcami założycielami są żyjący jeszcze nie tak dawno ludzie. Bo niby kto inny miałby pełnić tę rolę? Nie potrzeba zatem dużego horyzontu czasowego, aby mit założycielski zacząć konstruować. Niektórzy socjologowie twierdzą wręcz, że z narodem amerykańskim mamy do czynienia dopiero po śmierci prezydenta Kennedy’ego i stawiają jego ofiarę życia jako główne źródło integracji wielokulturowej mieszaniny stanowiącej ludność tego kraju. Ale do kwestii czasu jeszcze wrócimy. Powyższe przykłady pokazują tylko z jak wielkim i naturalnym procesem mamy do czynienia. Polska i okolice Polską specyfiką jest integracja wokół symbolicznych klęsk jakie spadają na naszą wspólnotę. Cierpienie i ofiara krwi, które w przeciągu ostatnich stuleci dotknęły nasz naród są bowiem źródłem naszej samoświadomości i integracji. Utrata państwowości, powstania, Katyń to źródła naszej narodowej siły. Wiele wskazuje na to, że katastrofa smoleńska może być takim kolejnym integratorem. Dlatego być może prawda o niej jest zniekształcana? Być może, gdyż symboliczna, a więc i integrująca siła tej katastrofy jest przeogromna. Dlatego być może niektórym środowiskom jest nie w smak przypominanie „uśpionego” przez dekady wątku Rzezi Wołyńskiej, gdyż idealnie wpisuje się on w cementującą naszą wspólnotę martyrologię, podczas gdy my mamy, w ich politycznym planie, rozpływać się niczym cukier w herbacie europejskiej integracji? Nie, nie jesteśmy masochistami. Wykorzystanie narodowych tragedii ma charakter powszechny. Wojna Ojczyźniana w Rosji, czy bomby atomowe zrzucone na japońskie miasta u kresu tej samej wojny, pełnią taką samą rolę. Niemcy z braku lepszej narracji wykorzystują mit wypędzonych do wzmacniania swojej wspólnoty. Podobnie czynią Żydzi, których głównym spoiwem była niegdyś religia. Gdy powstało nowe syjonistyczne państwo Izrael, z natury rzeczy mające z Panem Bogiem na bakier (gdyż syjonizm to ideologia o lewicowym zabarwieniu), potrzebny był nowy mit założycielski. Znaleziono go w cierpieniu narodu i masowej jego eksterminacji dokonanej przez Niemców. Stąd wycieczki izraelskiej młodzieży do miejsc zagłady i medale Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. Stąd też być może próby wykazania polskiej kolaboracji w zbrodni, gdyż wtedy jest ona jeszcze bardziej wyrazista i symboliczna, a cierpienie przodków bardziej integruje żyjących. Dlatego sprawiedliwych jest niewielu, a wszelkiego rodzaju próby wskazywania ogromu pomocy ze strony Polaków są propagandowo torpedowane. Z tego punktu widzenia próby pokazania prawdy o pomocy Polaków Żydom w II Wojnie Światowej, są z góry skazane na porażkę, gdyż zwalczamy mit założycielski innego państwa i tylko powrót do pierwotnego czynnika narodowotwórczego czyli religii może tę narrację zmienić. Ktoś powie, że to wszystko nie ma nic wspólnego z historycznymi faktami. Przecież nie o fakty tu chodzi. Mało znanym faktem z czasów carskich jest podkreślanie ciągłości państwa polskiego pod rządami Romanowów. XIX-wieczny konserwatyzm opierał się w znaczniej mierze na tym micie, gdyż Polacy nie byli wyłącznie powstańcami i konspiratorami, o czym próbuje nas przekonać współczesna "wersja" historii. Nie bez kozery pieśń "Boże coś Polskę" powstała na zamówienie Księcia Konstantego na cześć swego brata cara. Mitem założycielskim II RP był powrót do Polski Józefa Piłsudskiego okrzyknięty dniem niepodległości. Mit ten, jak to często bywa, postał wbrew faktom, gdyż Polska była już niepodległa od przeszło miesiąca. Kreującym go dopiero w 1937 r. piłsudczykom wcale to nie przeszkadzało. Mitem PRL były Sielce nad Oką, „ten co się kulom nie kłaniał” i 22 lipca – jako data zastępcza w stosunku do przedwojennego mitu - 11 listopada. Byli też, rzecz jasna, święci niższego autoramentu, którzy przemierzyli szlak bojowy od Lenino do Berlina i na Odrze ustawiali słupy graniczne, pod nową demokratyczną Polskę. Życie nie lubi próżni. Upadek jednego mitu założycielskiego musi być zastąpiony nowym. Naszymi współczesnymi mitami założycielskim kreowanymi przez rządzące naszym krajem elity, są: mit narodowej zgody przy Okrągłym Stole, mit Lecha Wałęsy, który „temi ręcami” obalił w Polsce komunę. Jest także ściśle pielęgnowany mit wyborów 4 czerwca 1989 r., kiedy to do naszych drzwi zapukała nirwana demokracji. Do pakietu pielęgnowanych przez współczesną władzę mitów można doliczyć jeszcze ten ostatni: mit bohaterskiego premiera Mazowieckiego, pierwszego demokratycznego, najwybitniejszego. Nasi współcześni kreatorzy nie są jednak tak kreatywni jak ich odpowiednik z Korei Północnej, ale nie jest wykluczone, że wiosną na grobie zmarłego ekspremiera ptaki będą śpiewać serenady, a on sam będzie już zza grobu czuwał nad naszą rozwijającą się demokracją. Media i rządowi stratedzy błyskawicznie podchwycili śmierć premiera, który się „komunistom nie kłaniał”. Błyskawicznie opuszczono flagi, a ciemne wstęgi w logach telewizyjnych stacji w dniu pogrzebu pokazywały maluczkim, że doszło do wydarzenia na skalę jeśli to nie światową to przynajmniej powiatową. Na swoje dojście do mitycznego panteonu czeka jeszcze mit naszego wejścia do Unii, jako kolejny zwrot w dziejach naszego narodu. Mit ten jednak z przyczyn obiektywnych zdaje się czekać w mitologicznej zamrażarce. Nie ma sensu walczyć z czymś co naturalne. Jak widać w naszej historii roi się od mitologii o założycielskim charakterze. Trzeba tylko pamiętać o zachodzących procesach i o tym, że kultywowanie i rozszerzanie mitu założycielskiego jest elementem racji stanu. Dobrze jest mieć mit założycielski. Trzeba też wiedzieć, że w niektórych przypadkach fałszywy mit założycielski jest czynnikiem dezintegracji oraz upadku. Wtedy czynnikiem integrującym bywa akt falsyfikacji, który staje się nowym mitem. Trzeba też pamiętać, że proces mitologicznej legitymizacji władzy może być używany dla osiągnięcia doraźnych interesów. To bowiem różni mit założycielski od nowej świeckiej tradycji, której doświadczamy na co dzień. Adam Kalicki

Za, a nawet przeciw – Semka o Wałęsie

Sporo ostatnio na naszym rynku książek o Lechu Wałęsie. Do nabycia jest właśnie kolejna, autorstwa publicysty Piotra Semki. Książka "Za, a nawet przeciw" jest biografią obejmującą okres od sierpnia 1980 r. aż do czasu politycznej emerytury byłego Prezydenta RP.
Przedstawiony życiorys Wałęsy nie stanowi syntezy historycznej  lat 1980-2013, choć  siłą rzeczy, ukazuje ważny rozdział historii Polski. Tekst jest próbą odtworzenia politycznych wyborów lidera "Solidarności". Ukazuje szanse i polityczne perspektywy ówczesnej Polski, więcej mówi o błędach i zaniechaniach niż dotychczasowe monografie dziejów III RP. Książkę Piotra Semki zamówić można w księgarni internetowej Wydawnictwa M...