Tag Archives: liberalizm

Grzegorz Braun: Dlaczego wielu dzisiejszych wolnościowców nienawidzi Kościoła katolickiego?

Grzegorz Braun mówi m.in. o nowej generacji tzw. wolnościowców, którzy za wroga nr 1 upatrzyli sobie Kościół katolicki. Co proponują w zamian? Czy są świadomi faktu, jaki jest wkład Kościoła w wolnościowe oblicze cywilizacji łacińskiej?

Koniec ery mas

Wszyscy mamy świadomość, że przeżywamy rewolucję technologiczną, której symbolami są mikroinformatyka i mikrobiologia, to znaczy połączenie tego, co nieskończenie małe z tym, co nieskończenie potężne. Konsekwencją tego jest odmasowienie społeczeństwa. Kończy się era mas, która dla wytworzenia jak najwyższej ilości bogactw wymagała coraz to większej koncentracji jednostek w wyznaczonym miejscu.

Warzywniaki dla rolników

Włosi otwierają rynek aptek. Zauważyli, że regulacje dławią gospodarkę, która wpada w stagnację, a klienci płacąc więcej za towary i usługi. A jeszcze nie tak dawno jednym z argumentów PiSu za wprowadzeniem ustawy „apteka dla aptekarzy” było to, że tak jest we Włoszech. W ekonomii najlepiej odwoływać się do obiektywnych praw ekonomicznych lub po prostu zdrowego rozsądku. Dlaczego tego nie zrobili? Czy nie wymagam od nich za dużo, skoro nie robi tego nawet Rafał Łętocha, autor książki „Ekonomia współczesna, Katolicka nauka społeczna wobec wyzwań globalnego kapitalizmu”.

Mises – persona non grata

Samuel Gregg w artykule "John Henry Newman’s long war on liberalism" przypomina słynną mowę, jaką kard. J.H. Newman (+1890) napisał w podziękowaniu za przyjęcie go do grona kardynalskiego, znaną dziś jako „Biglietto Speech”. Zgadzam się z S. Greggiem, że na wielu teologicznych uniwersytetach angielski teolog za swoje poglądy byłby uznany dzisiaj za persona non grata.

Białoruska nomenklatura chce prywatyzować gospodarkę w swoim interesie

Na Białorusi państwowe firmy wytwarzają ok. 70 proc. PKB. Władze zapowiedziały ostatnio prywatyzację 500 przedsiębiorstw, w tym kilku flagowych. Zdaniem białoruskiego ekonomisty Jarosława Romańczuka nie ma się co spodziewać szybkiej i otwartej prywatyzacji, gdyż nie jest to w interesie rządzących.

O „Dziejach kapitalizmu”

Historia finansów i kapitalizmu to tematyka, po którą rodzimi autorzy sięgają rzadko, w wyniku czego polski czytelnik zapoznaje się najczęściej z narracją stworzoną w krajach anglosaskich, która jest daleka od obiektywizmu.

O klasycznym liberalizmie

W Wielkiej Brytanii ukazała się niedawno książka zawierająca wybrane eseje uznanego za jednego z najwybitniejszych brytyjskich libertarian swojej epoki - Chrisa Tame'a. Oryginalny tytuł tego zbioru to "The Science of Liberty: Selected Essays on Politics, Culture and Economics".

Podstaw rozwoju kraju należy szukać w ideach liberalnych

Neoliberalizm atakowany jest ze wszystkich możliwych stron. W Rzeczpospolitej (23 czerwca 2016 r) ukazała się moja polemika z prof. Elżbietą Mączyńska i posłem Januszem Szewczakiem (skan obu wywiadów jest dostępny tutaj, pdf z moją polemiką tutaj).

Odczarować kapitalizm

Nie zagłębiając się w polityczne aspekty niedawnego sukcesu wyborczego Kongresu Nowej Prawicy, postanowiłem poruszyć temat aktualny ­ wydaje się, że niezmiennie, od lat. Temat ten przy okazji przekroczenia progu wyborczego przez partię Janusza Korwin-­Mikkego będzie coraz bardziej widoczny, a dla osób określających się mianem ­ szeroko ujmując ­ leseferystów, coraz bardziej palący.

Liberalizm, OC i szlachetne zdrowie

O rozwoju rynku ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce oraz relacji sektora publicznego z niepublicznym napisano wiele. Temat właściwie stał się nudny i ciężkostrawny. Proponuję zatem odświeżyć nieco dyskusję i spojrzeć na system ochrony zdrowia okiem liberałki, która zawsze broni i popiera zasadę: mniej protekcjonizmu – więcej wolności w każdej dziedzinie życia.

Kościół domem liberała i etatysty

Prawdopodobnie niektóre fragmenty ostatniej adhortacji papieża Franciszka staną się wodą na młyn zwolenników komunitaryzmu i różnych mniej wolnorynkowych frakcji w Kościele.
Powstały setki książek i artykułów na temat związków religii i ekonomii oraz poszukujących systemu ekonomicznego zgodnego z wolą Boga. W pewnym sensie efektem tych poszukiwań jest katolicka nauka społeczna. Jednak nie znajdziemy tam opisu tego „złotego środka”, a jedynie metody na wykluczenie pewnych skrajności: komunizmu z jednej strony i anarchokapitalizmu z drugiej. Pole wyboru pozostaje niezmiernie szerokie, więc w zależności od poglądów aktualnych hierarchów kościelnych oraz ogółu wiernych preferencje dryfują raz w jedną, raz w drugą stronę. Jednak czy poszukiwanie katolickiego modelu gospodarki ma sens? Czy powoływanie się na naukę Kościoła w debacie o bankach centralnych, standardzie złota bądź rynkach kapitałowych jest w czymkolwiek pomocne? Kościół katolicki jest wspólnotą ludzi o podobnych przekonaniach religijnych, etycznych i moralnych. Ukoronowaniem tych przekonań są prawdy wiary. Na ich podstawie katolik określa, jak powinien postępować i co jest w życiu dobre, a co złe. Oprócz prawd wiary istotnym elementem katolicyzmu są różnego rodzaju obrzędy i uzasadniające je sakramenty. Na czele Kościoła stoi papież. Jak napisałem wyżej, Kościół jest wspólnotą. Każda wspólnota zbudowana jest z poszczególnych ludzi. Wszyscy oni mogą mieć w wielu sprawach zupełnie różne poglądy. Tak samo jest we wspólnocie zwanej rodziną. Są tam pewne wspólne przekonania (oczywiście mówimy o zdrowej rodzinie), takie jak szacunek do rodziców, troska o dzieci, ale matka i ojciec mogą w wyborach do parlamentu głosować na innych polityków. Każdy z nich może mieć inne zdanie na temat przeczytanej właśnie gazety bądź książki. Czy możemy w takim razie mówić o konfrontacji neoliberalizmu z katolicyzmem bądź keynesizmu z katolicyzmem? Chyba nie, tak samo jak nie da się rozstrzygnąć konfrontacji firmy Microsoft z katolicyzmem bądź rodziny Kowalskich z katolicyzmem. W takiej relacji zawsze pozostaje jednostka, a nie wspólnota, ponieważ wspólnota to nie to samo, co kolektyw czy sekta, gdzie poglądy na wszystkie sprawy są niemal identyczne. Każdy katolik, od Papieża zaczynając, a na Kowalskim kończąc, wyznaje prawdy wiary, natomiast w innych sprawach ma różne poglądy. Jeśli jakiś hierarcha kościelny wypowiada się na tematy niezwiązane z prawdami wiary bądź obrządkiem, nie są one wiążące dla katolika, lecz są jedynie poglądami tego człowieka na pewien temat. Inny katolik może mieć w tej sprawie zupełnie inne zdanie. Dobrym przykładem może tu być polemika kardynała Petera Turksona z księdzem Robertem Sirico na temat istnienia światowego banku centralnego i odrzucenia „apriorycznej ekonomii”. Poglądy społeczno-gospodarcze mają zawsze poszczególni członkowie Kościoła, a nie Kościół jako instytucja. Nie trzeba się spowiadać z decyzji gospodarczych ani stosować pod rygorem grzechu do poszczególnych wypowiedzi hierarchów Kościoła, łącznie z papieżem, o ile nie dotyczą one prawd wiary. Katolik może być zarówno socjaldemokratą, jak i liberałem. Kościół jest wspólnotą ludzi akcentującą doktrynę katolicyzmu. Tę wspólnotę ustanawia coś zupełnie innego niż pogląd na progresję podatkową bądź bank centralny. Tworzenie jedynego i słusznego katolickiego poglądu na gospodarkę, politykę, kulturę rozbija tę wspólnotę i świadczy o zupełnym niezrozumieniu celu, dla którego powstał Kościół katolicki. Marek Steinhoff-Traczewski Foto.: PSz/Prokapitalizm.pl Artykuł ukazał się na portalu jagiellonski24.pl. Przedruk na PROKAPIE za zgodą Autora

Wierzę, że kiedyś nadejdą zmiany wolnorynkowe

Portal Tocowazne.pl opublikował niedawno wywiad z prof. Witoldem Kwaśnickim, ekonomistą z Uniwersytetu Wrocławskiego, doradcą Fundacji PAFERE. Zachęcamy do przeczytania tego wywiadu.
Piotr Aleksandrowicz, Tocowazne.pl: Czy skala etatyzmu w Polsce aktualnie jest większa czy mniejsza niż na początku XXI wieku? Prof. Witold Kwaśnicki: Jeżeli mierzyć zakres etatyzmu klasycznymi wskaźnikami takimi jak rozmiar wydatków publicznych, udział sektora publicznego w tworzeniu PKB czy rozmiar zatrudnienia w sektorze publicznym, to zakres etatyzmu w Polsce od początku XXI wieku niewiele się zmienił, choć po wejściu do Unii Europejskiej w 2004 roku można zaobserwować wyraźny wzrost zatrudnienia w administracji rządowej i samorządowej. Warto może wspomnieć, że kiedy zaczynaliśmy polską transformację w 1990 roku to przez pierwsze lata żyliśmy nadzieją ograniczenia etatyzmu w  „nowym systemie” i taka tendencja była przez ok. trzy pierwsze lata, ale już od połowy lat 90. ten trend został zatrzymany i od tego czasu obserwujemy stały rozrost sektora publicznego w Polsce. Osobnym problemem jest rozrost ingerencji państwa w Polsce, który nie jest bezpośrednio mierzalny, ale odczuwalny np. przez przedsiębiorców. Liczba różnego rodzaju rozporządzeń, zarządzeń, ograniczeń działalności gospodarczej jest bardzo duża i w ostatnich latach rośnie. Efektem jest wzrastająca liczba przedsiębiorców rozważających zarejestrowanie swej działalności w Wielkiej Brytanii, Niemczech, czy nawet na Litwie. Czy istnieją siły polityczne w Polsce dopominające się o ograniczenie rozmiarów państwa? Są, np. Kongres Nowej Prawicy i środowiska związane z Januszem Korwin-Mikkem (także Unia Polityki Realnej), Środowisko Republikańskie skupione wokół Przemysława Wiplera, czy krąg polityków popierających działalność Jarosława Gowina. Działają one jednak na marginesie życia politycznego i ich realny wpływ (obecnie) jest minimalny. Niepokojące jest to, że jeśli jakiekolwiek tendencje w kierunku ograniczania rozmiarów państwa pojawiają się w kręgu władzy (patrz przykład Jarosława Gowina, a znacznie wcześniej Janusza Palikota) to szybko są one albo neutralizowane, albo eliminowane. Jeszcze bardziej niepokojące i zasmucające jest to, że politycy z Platformy Obywatelskiej (w tym zwłaszcza premier Donald Tusk, ale także Janusz Lewandowski, czy Jan Krzysztof Bielecki) zapomnieli o swoich dawnych marzeniach liberalnych. Podobno Donald Tusk powiedział kiedyś, że liberalizm nie nadaje się do rządzenia, że w realnej praktyce politycznej jego dawne przekonania musiały przegrać. Jeżeli taki jest stosunek i „bezideowość” lidera PO, to czego możemy oczekiwać od innych „dawnych liberałów”? Zatem środowiska wolnorynkowe, antyetatystyczne istnieją, ale są słabe. Dlaczego tak się według Pana dzieje? Przyczyny są dwojakiego rodzaju. Z jednej strony swego rodzaju „marazm społeczny”. Odnoszę wrażenie, że Polacy, zarówno młodzi jak i starsi, nie wierzą w to, że można coś zmienić, że mają na cokolwiek wpływ. Z drugiej strony mamy zachowanie polityków, które Ronald Reagan ujął w powiedzeniu: „Politycy mają tendencję do myślenia o następnych wyborach, a nie o następnym pokoleniu”.  Nieszczęściem jest to, że w Polsce brak autorytetów, którym społeczeństwo mogłoby zawierzyć, i które byłyby w stanie zaproponować drogę radykalnych, ale realnych zmian (może nawet w stylu churchillowskiego „nie mam nic do zaoferowania, tylko krew, trud, łzy i pot" (I have nothing to offer but blood, toil, tears and sweat). Dodałbym też ogromną rolę mediów (zwłaszcza tych najpopularniejszych i opiniotwórczych), które od wielu lat zobrzydzają idee wolnorynkowe, winiąc np. za wszelkie zło tzw. neoliberalizm, który z prawdziwym liberalizmem ma niewiele wspólnego, ale etykieta robi swoje i tworzy negatywny obraz liberalizmu. Czy faktycznie wolnorynkowy, klasyczny liberalizm nie ma racji bytu w Polsce? Mimo wszystko jestem optymistą i wierzę, że liberalne, wolnorynkowe zmiany nastąpią (nadal ta moja prognoza sprzed 15 lat wydaje mi się zasadna). To może nastąpić  w nieoczekiwany sposób. Myślę, że sytuacja powoli przypomina tę z końca lat 80., kiedy już bardzo niewielu wierzyło w to, że cokolwiek się zmieni i, że w tym marazmie będziemy jeszcze długo tkwić. A potem mieliśmy polską „wiosnę ludów”, potem aksamitną rewolucję i „jesień ludów” w Europie Centralnej. Jak będzie wyglądała Polska od strony systemu gospodarczego w 2023 roku? To zależeć będzie od tego, czy w tym okresie wystąpi, czy nie, nowy globalny kryzys finansowy (gospodarczy). Niebezpieczeństwo takiego globalnego kryzysu w perspektywie 10 lat jest bardzo duże. Jeśli kryzys by wystąpił, to mielibyśmy powtórkę tego, co wydarzyło się po 2008 roku i w 2023 mielibyśmy coś na kształt obecnej sytuacji. Jeśli udałoby się uniknąć takiego kryzysu, to sytuacja może być znacznie lepsza. Przyszłość Europy jest generalnie nie najlepsza (patrz też ta druga prognoza) – w najbliższych dekadach Europa będzie traciła swoją pozycję w stosunku do innych regionów świata. Jeśli zwiążemy się zbytnio z Unią Europejską, to wpłynie to na pogorszenie się sytuacji gospodarczej Polski. Celem naszym powinno być wypracowanie sobie w UE pozycji państwa niezależnego (co najmniej tak, jak to wypracowała sobie Wielka Brytania). Jeśli to by się udało, to za 10-15 lat powinniśmy się cieszyć szybkim wzrostem gospodarczym, Czy w polskim etatyzmie widać obecnie tendencje autorytarne? Zwrócił na to uwagę prof. Hausner w rozmowie, którą opublikowaliśmy na Tocowazne.pl. Tutaj zgodziłbym się z opinią prof. Hausnera – widać to wyraźnie, zwłaszcza w zakresie polityki fiskalnej rządu. Czy uważa Pan, że po nacjonalizacji OFE możliwe są jeszcze przed wyborami w 2015 roku dalsze tego typu posunięcia np. nałożenie nadzwyczajnych podatków majątkowych (np. od rezydencji), podatek solidarnościowy od depozytów itd.? Raczej nie, ale po ewentualnych wygranych wyborach i coraz trudniejszej sytuacji budżetowej taki krok nie jest wykluczony. Czy według Pana doświadczeń akademickich młodzi Polacy są zwolennikami wolności czy etatyzmu, czy w ogóle się tym nie zajmują? Trudno generalizować. Opinie są rozrzucone. Co jakiś czas robię studentom ‘Najmniejszy quiz polityczny świata”. Od wielu lat dominują poglądy centrowe i socjaldemokratyczne, ale jest spory odsetek konserwatystów i liberałów (libertarian). Nie przekracza on jednak 20-25%. Pewnym optymizmem powiało w tym roku, kiedy zrobiłem ten quiz na czwartym roku studiów, kiedy było to ok. 35%. Nadzieją dla mnie jest (na razie) niewielka grupa młodych, aktywnych ludzi, którym bliskie są poglądy wolnorynkowe, skupionych np. wokół Instytutu MisesaFundacji PAFERE, KoLibra . Może to oni będą kształtować naszą przyszłość? Oby! Rozmawiał Piotr Aleksandrowicz Wywiad ukazał się na portalu Tocowazne.pl...