Tag Archives: licencja

Uber jako nowy areopag

Trudno w to uwierzyć, ale Uber może stracić licencję w Londynie. To tu Garrett Camp i Travis Kalanick zaczynali podbój Europy nowym pomysłem na transport samochodowy poprzez kojarzenie pasażerów z kierowcami za pomocą komputerowej aplikacji.

Jak działa deregulacja?

Jednym z bezspornych sukcesów Jarosława Gowina w czasach jego urzędowania na stanowisku ministerialnym było wdrożenie procesu uwolnienia zawodów licencjonowanych. Z ekonomicznego punktu widzenia deregulacja miała za zadanie obniżyć koszty wejścia do zawodu, przyczynić się do wzrostu konkurencyjności i w rezultacie podnieść wydajność usług.

Perypetie MON z Rosomakiem

W „Rzeczpospolitej” (3.12.2012) zamieszczono informację o perypetiach MON z  Kołowym Transporterem Opancerzonym Rosomak. Okazuje się, że kupiono KTO w dziwny sposób bowiem po dziesięciu latach i wyprodukowaniu ponad 600 pojazdów za około 6 mld PLN Polska nie może ich dalej produkować, ani modernizować.

Wiceminister Waldemar Skrzypczak mówi: „Negocjujemy przedłużenie licencji, ale Finowie postawili zaporowe warunki.”  Okazuje się bowiem, że „Patria żąda, by wszystkie polskie wynalazki, zastosowane w przyszłości podczas modernizacji i rozwoju transporterów, stały się bezpłatnie jej własnością.” To jest próba kradzieży polskiej własności intelektualnej, czyli zwyczajny bandytyzm. Do tego Finowie wykręcają się od wykonania offsetu: „W świetle podpisanych umów Patria nie zrealizowała zamówień m.in. na zakup części i komponentów  w spółkach Bumaru i Huty Stalowa Wola.” Finowie zobowiązali się też do zakupu w Polsce  gotowych transporterów  za 60 mln euro, ale tego nie zrobili. Teraz zaskarżyli Polskę do arbitrażu w Wiedniu twierdząc, że strona polska nie pozwala im wywiązać się z zobowiązań offsetowych więc oni nie muszą płacić Polsce kar umownych.

Zamknięcie na otwarcie

Wbrew pozorom to nie jest tekst o Stadionie Narodowym, kolejnym odcinku autostrady, moście czy infrastrukturze kolejowej. O śledztwie w sprawie katastrofy smoleńskiej również. Choć ma z tego typu wydarzeniami wspólny mianownik – ekipę Donalda Tuska, Premiera III RP Ludowej.
Jakże niedawne to czasy, gdy ekipa rządząca ogłosiła projekt nowelizacji ustawy o zmianie ustaw dotyczących zawodów regulowanych. Na liście znalazł się między innymi zawód taksówkarza. Cóż, gdzie jak gdzie, ale w tym akurat przypadku trudno o lepsze uzasadnienie, że przywileje korporacyjne, koncesjonowanie i licencje wcale nie gwarantują jakości usług, a jedynie wysokie ceny. I nic poza tym. Środowiska związane z ideologią wolnorynkową niemalże tradycyjnie wyraziły sceptycyzm posunięty aż do granic defetyzmu. Że to niby nie ma się czego cieszyć, bo wiadomo, że akurat w tym przypadku wyjdzie jak zawsze – góra błota zamiast góry złota. I dziś można powiedzieć śmiało, że wszyscy malkontenci, sceptycy, defetyści i ogólnie – narzekacze, mieli 100% racji. Oto bowiem media doniosły, że 7 kwietnia 2012 kończy się okres przejściowy znowelizowanej rok temu ustawy o transporcie drogowym. Otóż nowelizacja ta likwiduje de facto tzw. okazjonalny przewóz osób, czyli korporacyjną konkurencję wprawdzie bez licencji, ale dzięki temu tańszą. Ponieważ nie można tego było zakazać wprost, sięgnięto więc po środki pośrednie – owszem, okazjonalny przewóz osób można wykonywać, ale jedynie pojazdem przystosowanym do przewozu siedmiu osób, łącznie z kierowcą, czyli dużym i drogim vanem. Kara za niedostosowanie do wymogów – 15 tysięcy złotych. Dodajmy, że przepisy te nie dotyczą korporacji taksówkarskich. Odpłatne kursy na licencje taksówkarskie organizują „komercyjne” firmy, odpłatne egzaminy – urzędy miejskie. Niekomercyjne. Za przejazd zapłaci oczywiście konsument, pozbawiony wolnego wyboru w imię własnego dobra, bo jak zwykle – urzędnicy wiedzą lepiej. Innymi słowy – dostęp łatwiejszy do wykonywania zawodu, ale pod warunkiem, że się go wykonuje pod czujnym okiem zatwierdzonej urzędowo korporacji, odpalając jej należny prawem kaduka haracz. Bo któż zaręczy, że w przypadku odrzucenia korporacyjnej propozycji, nie do odrzucenia licencja nie zostanie cofnięta? Cóż, widać należy zaktualizować aktualny dowcip, że Platforma jest równie Obywatelska jak onegdaj Milicja. I równie prorynkowa. Bo ile osób straci pracę i przestanie płacić podatki – to już nikogo nie interesuje w tej całej nowelizacji. Michał Nawrocki Fot.: internet