Tag Archives: lobbing

Kapitalizm kumoterski – zyskowność dzięki politycznym koneksjom

O „republice kolesiów” czy „kapitalizmie kolesiów” raczej nie rozprawia się na wydziałach ekonomicznych. Rzadko również można o nim usłyszeć w mainstreamowych mediach czy na „salonach”. Pozostaje on – przynajmniej tak mogłoby się wydawać – domeną różnego rodzaju oszołomów, którzy, nie wiedzieć czemu, nie chcą przyjąć do wiadomości radosnej nowiny, że żyjemy w państwie „powszechnej szczęśliwości”.

Lobbing w USA

Wciąż wśród wielu Polaków pokutuje irracjonalnie pozytywna wizja Ameryki. Rzekomego światowego strażnika demokracji, praworządności, wolności i wartości. Złudzenia co do USA, tak jak wszystkie zabobony, wynikają z niewiedzy. Doskonałą odtrutką na to szkodliwe uwielbienie dla USA może być książka Konrada Oświecimskiego „Grupy interesu i lobbing w amerykańskim systemie politycznym” wydana przez WAM.
Amerykańska polityka realizuje cele określone przez grupy interesów znajdujące się poza kontrolą obywateli, działające często wbrew interesom Amerykanów, na szkodę mieszkańców USA. Dziś ten patologiczny mechanizm jest coraz bardziej dostrzegalny dzięki wyzwoleniu debaty publicznej w internecie – co narzuciło też ton debaty mediom i politykom. Jednym z wyrazów patologicznego wpływu grup interesu jest problem korupcji we władzach Stanów Zjednoczonych. Z drugiej jednak strony brak dostatecznej wiedzy o rzeczywistości grup interesu sprowadza debatę do nadmiernego demonizowania grup interesów i nie dostrzegania że są one czasami reprezentantami pewnej części społeczeństwa. W pierwszym rozdziale swojej pracy Konrad Oświecimski nakreślił naukowe ramy swoich dociekań nad zjawiskiem wpływu grup interesu na politykę USA. Zdefiniował pojęcia interesy politycznych i grup interesów. Rozróżnił pojęcia grup interesów, partii politycznych i grup pierwotnych. Dokonał podziału grup interesów ze względy na: rodzaj członkostwa, sposób finansowania grupy, charakter relacji pomiędzy członkami, charakter reprezentowanego przez grupę, obszar interesów, cel powstania grupy. Opisał przyczyny tworzenia się grup interesów, zwracając uwagę na takie aspekty jak: dobra kolektywne i selektywne, dylemat akcji kolektywnej, okoliczności w których grupy mogą przezwyciężać problem akcji kolektywnej, korzyści oferowane członkom przez grupy, najczęściej stosowane rodzaje zachęt, okoliczności wpływające na stosowanie przez grupy poszczególnych kategorii zachęt, założyciele grup, patroni grup, korzyści i zagrożenia wynikające ze zjawiska patronatu, i inne okoliczności ułatwiające organizowanie się grup. Autor „Grup interesu..” w rozdziale pierwszym swojej pracy opisał też proces decyzyjny w grupach, porównując strukturę grupy do struktury państwa, ukazując jak struktura decyzyjna warunkuje pozycje grupy w debacie. Opisując grupy interesu w Stanach Zjednoczonych autor przybliżył polskim czytelnikom takich graczy na amerykańskiej scenie politycznej jak: korporacje, organizacje o charakterze ogólnym reprezentujące biznes, organizacje branżowe, organizacje zawodowe, związki zawodowe, grupy konsumenckie, grupy ekologiczne, organizacje etniczne, organizacje feministyczne, grupy religijne, organizacje osób o zaburzonej seksualności, organizacje polityczne, grupy zajmujące się jedną kwestią, think tanki. W pracy szczegółowo zostały omówione dwie organizacje: National Rifle Association reprezentujące zwolenników posiadania broni palnej i National Organization for Women domagająca się mordowania nienarodzonych dzieci. Konrad Oświecimski w rozdziale pierwszym opisał też amerykańskie grupy interesu jako system. W rozdziale drugim „Grupy interesu ...” polskim czytelnikom zostało przybliżone zjawisko udziału grupy interesu w procesie wyborczym. Regulacje Prawne dotyczące tego zjawiska. Mechanizmy finansowania przez grupy interesu swoich reprezentantów. Wszelkie aspekty działalności Komitetów Akcji Politycznych – instytucji które służą transferowi pieniędzy od grup interesów na działalność polityczną, kampanie polityczne, partie polityczne. W drugim rozdziale zostały też opisane poza finansowe zaangażowanie grup w proces wyborczy: udzielanie formalnego poparcia, nakłanianie do wzięcia udziału w wyborach, kreowanie własnych kandydatów. Wykorzystanie w tym procesie internetu. W rozdziale trzecim pracy zostało zdefiniowane i opisane zjawisko lobbingu, regulacje prawne lobbingu, uczestnicy lobbingu bezpośredniego, rodzaje podmiotów prowadzących lobbing, praca byłych polityków w lobbingu. Konrad Oświecimski opisując proces lobbowania przybliżył czytelnikom: wagę informacji w procesie lobbingu, rodzaje przekazywanych informacji, kwestie wiarygodności informacji, kanały lobbingu, miejsce i cel działań lobbystycznych, wpływ lobbingu na proces stanowienia prawa, odmienne strategie lobbowania przyjaciół oraz wrogów. Lobbing na poszczególnych szczeblach władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. W rozdziale czwartym opisany lobbing oddolny, bezpośredni i pośredni, charakterystyki tych form oddziaływania, udział obywateli w akcjach lobbingowych, formy mobilizacji wolontariuszy do udziału w akcjach, mechanizmy kształtowania opinii publicznej, sposoby przyciągania uwagi mediów. W aneksach, następujących po podsumowaniu, autor zawarł wywiady z lobbystami reprezentującymi zwolenników: prawa do posiadania broni palnej, mordowania nienarodzonych dzieci. Jan Bodakowski

Jak kłamią aborcyjne statystyki

W dyskusjach na temat tak zwanej aborcji warto pomyśleć, skąd biorą się powszechnie propagowane, dotyczące jej dane statystyczne. Podobnie należy zbadać, kto i w jaki sposób je generuje oraz co z tego wynika. Ogólnie mówiąc, dane pochodzą głównie od organizacji aborcyjnych i instytucji rządowych. Jednym z najbardziej poważnych generatorów takich krajowych i międzynarodowych statystyk jest amerykański The Guttmacher Institute (GI). Instytucja ta jest nie tylko proaborcyjna, ale została specjalnie stworzona do celów „naukowych” przez Planned Parenthood (największego amerykańskiego providera aborcji), więc jej obiektywizm możemy włożyć między bajki. Pochodzące od GI dane mogą być niedokładne z wielu powodów. Po pierwsze, w przypadku Stanów Zjednoczonych oparte są one na tym, co w formie badań ankietowych, dobrowolnie, co 3-4 lata zgłaszają jej abortoria (tzw. kliniki aborcyjne). Jak podaje Dennis Howard z The Movement for a Better America, prawdziwe liczby mogą być o 20-30 procent wyższe, gdyż „aborcje” z powikłaniami i opłacane gotówką mogą być celowo zatajane.
Statystyki rządowego Center for Disease Control są jeszcze mniej dokładne, bo nie zawierają w ogóle danych z kilku stanów, w tym Kalifornii, gdzie zabójstw nienarodzonych dokonuje się bardzo dużo (według GI, w 2008 r. aż 17,7 proc. wszystkich „aborcji” w USA). W Stanach Zjednoczonych nie ma prawa federalnego, które nakładałoby na providerów obowiązek dostarczania informacji, a nawet gdyby takie prawo funkcjonowało, nie gwarantowałoby ich prawdziwości. Liczba aborcji rośnie czy spada? Warto dodać, że wyżej wymienione liczby dotyczą najczęściej metody chirurgicznej, pozostawiając poza opisem m.in. aborcje farmakologiczne przy użyciu RU-486, tzw. antykoncepcję postkoitalną czy spirale. Służą zaś do udowodnienia, że proaborcyjne prawa wpływają na obniżenie liczby aborcji  (jednak nie może ona spaść zbyt nisko, bo wtedy lobby nie może wykazać jej powszechności). Wyciąganie takiego wniosku może być problematyczne nie tylko z powodu niesolidnych danych. Spadek może przecież również nastąpić w wyniku niżu demograficznego czy migracji ludności. Z drugiej strony, organizacje proaborcyjne mogą celowo zawyżać dane w krajach, gdzie zabijanie nienarodzonych jest nielegalne, aby udowodnić, że prawo chroniące życie nie działa. Lobby to ma w tym interes polityczny (aby prawa zmienić) i finansowy (aby rozwinąć sieci providerów). Taktykę wyolbrzymiania statystyk potwierdził nieżyjący już były aborter, dr Bernard Nathanson, który po swym nawróceniu przez wiele lat działał na rzecz obrony życia. Dr Robert Johnston, fizyk zajmujący się danymi aborcyjnymi, zauważa również, że w wielu krajach (głównie rozwijających się) oparte są one na badaniach ankietowych o bardzo ograniczonej liczbie respondentów, wykonywanych w dużych skupiskach miejskich. Inne wliczają do bilansu samoistne poronienia. Do kolejnych manipulacji służy posługiwanie się tzw. turystyką aborcyjną, której skala jest trudna do oszacowania. Bezpieczna „aborcja"? Niesolidne statystyki nie pokazują również uczciwie powikłań poaborcyjnych i przypadków śmiertelnych (znowu: brak nawet takowego systemu zgłoszeń). Co więcej, takie komplikacje mogą być często trudne do wyłapania, gdyż kobiety niechętnie je upubliczniają i udają się z nimi do prawdziwych lekarzy (na pogotowie czy do szpitala), a nie aborterów. Można sobie wyobrazić, że sytuacja w krajach tzw. trzeciego świata, w których „aborcja” jest legalna (lub niezwalczana) musi być dużo gorsza, skoro śmierci w wyniku legalnej „aborcji” zdarzają się w USA (GI podaje, na przykład 6 zgłoszonych przypadków w 2007 r.), gdzie opieka medyczna jest na najwyższym poziomie. Podobnie rzecz ma się w Polsce. Nic nie wiemy o takich powikłaniach w naszych szpitalach. Źródła aborcyjne podają, że w Polsce uśmiercanie nienarodzonych w drugim trymestrze dokonywane jest przy pomocy starych metod. Są one uważane za bardziej ryzykowne, więc teoretycznie muszą być narażone na komplikacje. To samo środowisko uważa, że liczba szpitalnych „zabiegów” jest zaniżana poprzez ich dokumentowanie jako samoistnych poronień. Trochę pocieszająca jest za to analiza Johnstona (2008), który przekonująco udowadnia, że nie ma powodu sądzić, aby w naszym kraju znacznie wzrosła nielegalna „aborcja” w sektorze prywatnym. Wiemy, że prawdy o prenatalnym dzieciobójstwie nie dowiemy się od grup, które za nim lobbują. Eksperci „z tamtej strony” najczęściej nie chcą rozmawiać o zagrożeniach. Praktycznie wszystkie rodzaje ryzyka zamiatają pod dywan, a przecież substancje i aparatura używana do „aborcji” nie mogą być dla kobiet obojętne (nie mówiąc już o nienarodzonym człowieku). Mordercze lobby nie chce słuchać, co na temat skutków jego procederu mają do powiedzenia psychologowie kliniczni (mogą za to cytować psychologów społecznych). Z drugiej strony, liczba organizacji pro-life zajmujących się danymi aborcyjnymi jest niewielka. Mają one za to informacje od byłych pracowników abortoriów, przedstawiających je przede wszystkim jako biznesy nastawione na zysk, w których ukrywa się wszelkie komplikacje. Nie da się więc pominąć faktu, iż solidne dane liczbowe nie są łatwe do znalezienia i pokazują, że tak naprawdę statystyczny obraz aborcji lansowany przez jej czynnych zwolenników jest mocno zniekształcony. Natalia Dueholm Artykuł pochodzi z www.pch24.pl. Dziękujemy Autorce za nadesłanie go również na nasz portal

Prokurator Generalny nadaje bieg sprawie Nowickiej

Prokurator Generalny poinformował nas dziś o przekazaniu zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez  Wandę Nowicką Prokuratorowi Rejonowemu dla Warszawy Śródmieście Północ „celem nadania mu dalszego biegu procesowego”.
Przypominamy, że zawiadomienie to zostało złożone przez Fundację PRO - prawo do życia w Prokuraturze Generalnej 15 listopada 2011roku.  Opierając się na wyroku, który zapadł w sprawie Joanny Najfeld podejrzewamy, że Wanda Nowicka mogła się dopuścić płatnej protekcji, nielegalnego lobbingu oraz złamania prawa farmaceutycznego, polegającego na nielegalnej reklamie środków farmakologicznych, w tym wczesnoporonnych. Pismo, które dziś otrzymaliśmy jest oznaczone datą 18 listopada 2011 roku. Liczymy na to, że również Prokuratura Rejonowa niezwłocznie zajmie się tą sprawą. AM, stopaborcji.pl

Lobbing – patologia interwencjonizmu

 Socjaliści zgodnie dostrzegają wady rynku, które według nich wynikają przede wszystkim z charakteru jego twórców, czyli kapitalistów. Te świnie w ludzkiej skórze, patrzą rzekomo tylko na własny zysk i cały czas kombinują jak go zbudować kosztem Bogu winnych konsumentów. Skłonni są dla tego celu wykorzystać wszelkie dostępne środki, nie licząc się przy tym z jakimikolwiek zasadami etycznymi. Nikczemność kapitalistów jest głównym winowajcą nieszczęść ekonomicznych, które wpływają na tak krzywdzące nierówności społeczne.

W tym, co zostało wyżej przedstawione jest ziarnko prawdy, ponieważ gdyby wśród kapitalistów nie było świń, nie byliby oni po prostu ludźmi. Nieuczciwość pojawić się musi przy każdej kategorii człowieka, różniąc się tylko stopniem obecności. W tym miejscu należy zadać pytanie: czy można temu zjawisku zapobiec, lub chociaż je zniwelować?