Tag Archives: Marek Jan Chodakiewicz

Prof. Chodakiewicz to jest mądry gość – czyli Polska na globalnej szachownicy

Pozwolę sobie zacytować komentarz internauty zamieszczony parę miesięcy temu pod wywiadem z prof. Chodakiewiczem: "Prognozy Pana Prof. Chodakiewicza ziszczają się na naszych oczach. Mam na myśli niedawne spotkanie Prezydentów Polski i USA w Białym Domu oraz Szczyt Trójmorza w Bukareszcie.

Międzyczteromorze, czyli Polak, Bułgar – dwa bratanki

Po ostatnim helsińskim spotkaniu Prezydentów Trumpa i Putina nie powinniśmy mieć już żadnych złudzeń. Ameryka (USA) nas nie obroni przed żadnym agresorem. Najwyższy czas zadbać samemu o własne bezpieczeństwo.

Chodakiewicz: Ustawy wspierające roszczenia majątkowe wobec Polski sprzeczne z zasadami prawa rzymskiego

"(...) W USA okres 1939-1945 utożsamiany jest przede wszystkim z Holokaustem - akcją eksterminacyjną Żydów przeprowadzoną przez beznarodowych nazistów, którym pomagali miejscowi kolaboranci, w tym przede wszystkim Europejczycy Srodkowo-Wschodni, a głównie Polacy" - pisze Marek Jan Chodakiewicz na łamach najnowszego papierowego wydania tygodnika "Do Rzeczy".

Marek Jan Chodakiewicz: Czy polskie elity wyginęły?

W przestrzeni publicznej funkcjonuje mit, głoszący iż polskie elity narodowe zginęły i zostały wymordowane podczas II wojny światowej. Jak było naprawdę? Temat niszczenia polskich elit i ,co za tym idzie, polskiego ducha zgodził nam się przybliżyć historyk Marek Jan Chodakiewicz – profesor w Instytucie Polityki Międzynarodowej w Waszyngtonie.
Tradycyjne elity ukształtowały się podczas tysiącletniej historii Polski i po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku odbudowywały kraj ze zniszczeń, rozwijały gospodarkę i kulturę. Jak podkreśla prof. Chodakiewicz, całości międzywojennych elit przyświecały ideały wolnego szlachcica z przedrozbiorowej Rzeczpospolitej. Rozwój kraju przerwała napaść Hitlera i Stalina na Polskę. Niemieccy socjaliści narodowi do spółki z sowieckimi komunistami podjęli akcję mordowania polskich sfer przywódczych, tak aby złamać polskość i osłabić polski naród. Jednak mimo ogromnych strat, duża część elit okrutną wojnę przeżyła. Po 1945 roku Polska trafiła na kilka dekad pod okupację komunistyczną. „Władza ludowa” dokonała ostatecznej grabieży majątków dawnych ziemian, przemysłowców oraz zamożniejszych przedsiębiorców i chłopów. Przedstawicieli przedwojennych elit poddawano represjom i szykanom. Na miejsce marginalizowanych elit promowano komunistyczne miernoty i ludzi „pełniących obowiązki Polaków”, których przywieziono do Polski na sowieckich czołgach. Edukacja i propaganda komunistyczna dążyły do stworzenia nowego narodu „ludzi socjalistycznych” – Peerelowców, w których miał się przekształcić naród polski. Zdaniem profesora Chodakiewicza okres PRL wykształcił wśród niedobitków przedwojennych elit postawę trwania i bierności, która do dziś pokutuje w licznych środowiskach patriotycznych i przejawia się sentymentalizmem a nie realnym działaniem na rzecz Polski. Ostatecznej zdrady tradycyjnych elit dokonali ludzie z obozu „Solidarności”, którzy po 1989 roku odrzucili, wychowanych jeszcze w wolnej Polsce, niedobitków tradycyjnych elit i postanowili naprawiać socjalizm i PRL, zamiast odrzucić spuściznę komunizmu oraz przywrócić kontynuację przedtotalitarnej Polski. Wychowani i ukształtowani w PRL przedstawiciele „Solidarności” z umysłami skolonizowanymi przez socjalizm, nie doceniali także siły własności prywatnej, nie oddali obywatelom majątków zrabowanych przez systemy totalitarne, w efekcie środowiska patriotyczne ,w odróżnieniu od uwłaszczonych postkomunistów, zostały pozbawione zaplecza materialnego i finansowego. „Mieliśmy do czynienia z dziećmi! Ultrainfantylni dorwali się do władzy.” – kwituje niekompetencję przedstawicieli „Solidarności” profesor Chodakiewicz. Czy istnieje możliwość wyrwania się z „chocholego tańca”? Czy Peerelowcy i Postpeerelowcy mogą na powrót stać się Polakami? Jak twierdzi profesor Chodakiewicz, szansę dają klasyczna formacja i edukacja, nawiązujące do tysiącletniej tradycji polskiego narodu a jednocześnie oparte na odrzuceniu socjalizmu i postmodernizmu. Marcin Janowski & Mariusz Janowski

Chodakiewicz: USA zdecydowały o braku dekomunizacji w Polsce

W warszawskiej księgarni Traffic, księgarnia wysyłkowa Capitalbook, zorganizowała debatę na temat przyczyn braku dekomunizacji w Polsce. Jej uczestnikami był Marek Chodakiewicz, Tadeusz Płużański i Leszek Żebrowski. Spotkanie moderował, trochę przerażony wypowiedziami historyków, Michał Karnowski.
Spotkanie rozpoczęły ekscesy córki Marka Chodakiewicza i synka redaktora naczelnego "Najwyższego Czasu", Tomasza Sommera. Kilkuletnie dzieciaki zabrały mikrofony, wrzeszczały i biegały wśród prelegentów jak opętane. Chodakiewicz miał radochę. A Karnowski zdecydowanie wyglądał na zagubionego w sytuacji. Po spotkaniu pełne energii dzieci rozwaliły dekoracje stojącą na scenie. Zdaniem Chodakiewicza nie rozliczono w Polsce komunizmu, bo USA tego sobie nie życzyły. Ekipa Busha seniora robiła wszystko, by ZSRR przetrwał w niezmienionym kształcie. Amerykanie wymogli na Janie Pawle II, by skłonił w 1988 roku Litwinów do czasowego ograniczenia dążeń niepodległościowych. W USA Republikanie niszczyli wszystkich, którzy krytykowali wsparcie USA dla ZSRR. Establishment USA był zdemoralizowany rewolucją kulturalną lat sześćdziesiątych. Nie było więc amerykańskiego wsparcia dla upadku komunizmu, osamotnione narody będące ofiarami komunizmu nie wiedziały co zrobić, by się w pełni wyzwolić. Wsparcie dla postkomunistycznych bezpiek monitorowała CIA w 80% opanowana przez lewaków i cyników. Chodakiewicz uznał, że polski system polityczny to kontynuacja władzy katów i kolaborantów, władza dzieci zbrodniarzy i konfidentów. Działalność środowiska KOR wśród Polaków, Chodakiewicz, nazwał otumanianiem dzieci ofiar przez dzieci katów. Chodakiewicz zarzucił komunistom, że połamali kręgosłupy moralne Polaków, wychowali Polaków na konformistów, podczas gdy Polska potrzebuje ludzi aktywnych. PRL promował miernych ale wiernych, dla ludzi zdolnych nie było miejsca w komunistycznej rzeczywistości. Polacy zdaniem Chodakiewicza mają niewolnicze przyzwyczajenia z okresu PRL i boją się bronić swoich praw. Żebrowski podobnie jak Chodakiewicz też stwierdził, że zachód nie chciał dekomunizacji w Polsce. Według Żebrowskiego liderzy opozycji udawali opozycjonistów, będąc w rzeczywistości kumplami komunistów. Nie było, i do tej pory nie ma w Polsce siły chcącej dekomunizacji. Zdaniem Żebrowskiego przez lata w III RP na prowincji ludzie bali się lokalnie rządzącej sitwy komunistycznej. Do dziś nawet inicjatywy patriotyczne i katolickie są opanowywane przez komunistów. Na szczęście młode pokolenie, jak można się domyślać z wypowiedzi Żebrowskiego - młodzi narodowcy, przestali się bać i rozkręcają reakcję na prowincji. Dodatkowo na początku III RP Polacy mieli niewielką wiedzę o swoich wrogach, dziś wiedza o komunistach jest dużo większa, co pozwala być skuteczniejszym. Tadeusz Płużański zwrócił uwagę, że w 1989 roku nie było komu walczyć z komuną. Komuniści skutecznie wymordowali lub zastraszyli Polaków już czterdzieści lat wcześniej. Zdaniem Płużańskiego patologiczny stan bezkarności komunistów skutkuje takimi patologiami jak niedawny pogrzeb zbrodniarza, Floriana Siwickiego, z honorami państwowymi. Zdaniem Płużańskiego komunistyczni oprawcy nie mają wyrzutów sumienia z powodu swoich zbrodni, chlubią się nimi do dziś, albo skutecznie wymazują je ze swojego życiorysu. W III RP można ich ścigać tylko za złamanie przepisów PRL, a nie za zgodne z przepisami popełnione zbrodnie. Podsumowując debatę Żebrowski zaapelował o odebranie komunistycznym zbrodniarzom emerytur, podkreślając, że nie mają oni prawa do takich świadczeń. I docenił indonezyjski sposób ostatecznego rozwiązania kwestii komunistów. Perspektywa mordowania komunistów niezwykle oburzyła Karnowskiego. Płużański zaapelował o delegalizacji SLD w związku z odwoływaniem się tej partii do totalitarnego PRL, oraz za delegalizacją środowiska UD-UW za szkalowanie narodu polskiego. Płużański uznał również za niezbędne przywrócenie do zbiorowej pamięci Żołnierzy Wyklętych, którzy są elementem naszego etosu narodowego. Karnowski wielokrotnie podkreślał potrzebę tworzenia niezależnych mediów. Chodakiewicz stwierdził, że niezwykle skuteczna w walce z wrogiem jest przemoc, indywidualne akcje bezpośrednie, i aktywność w internecie. Niestety nie było możliwości zadania pytań prelegentom. Moje pytanie o to „czy PiS jest zdolny do dekomunizacji, czy tylko pełni obowiązki patriotów, którzy robią wszystko by nic się nie zmieniło”, pozostało bez odpowiedzi. Nie miałem też okazji podzielić się z prelegentami smutną obserwacją jaką poczyniłem podczas uczestnictwa w pożegnaniu na Powązkach zwłok kilkudziesięciu pomordowanych przez komunistów patriotów – pożegnaniu na którym nieobecni byli politycy PiS, co było niezwykle symbolicznym wyrazem ich stosunku do komunizmu i jego ofiar. Jan Bodakowski Foto.: Jan Bodakowski

73 rocznica zwycięstwa antykomunistów w Hiszpanii

27 marca przeszła nie zauważona 73 rocznica zdobycia przez siły antykomunistyczne Madrytu w 1939 roku. 17 lipca minie 76 rocznica wybuchu antykomunistycznego powstania w Hiszpanii w 1936 roku. To jedne z niewielu zwycięskich starć z najbardziej bestialskim reżimem powinno na trwałe pozostać w pamięci wszystkich zwolenników wolności. Doskonałą okazję ku temu daje kolejne wydanie książki profesora Marka Jana Chodakiewicza „Zagrabiona pamięć. Wojna w Hiszpanii 1936-1939” opublikowane przez wydawnictwo Fronda.
Ukoronowanie upadku imperium hiszpańskiego (trwającego od XIX wieku) było przejecie władzy przez lewice w 1931 roku. Ofiarą nowej władzy stali się katolicy. W ramach antykatolickich prześladowań lewica: zlikwidowała część zakonów, usunęła religie ze szkół, zakazała księżom pracy w edukacji, wprowadziła przepisy wymagające zezwolenia od władz na procesje, karała grzywnami za bicie w dzwony. W prześladowaniach władzy sekundowały media które rozkręciły antykościelną nagonkę. Media oskarżały duchownych o bogactwo, jezuitów o zatruwanie studni, mnichów o porywanie i mordowanie dzieci, zakonnice o perwersje seksualne. Władze przyzwalały też działaczom lewicy na urządzanie pogromów katolików, palenie kościołów. Po burzliwym okresie rządów centroprawicy od 1933 do 1936 roku, w 1936 roku władze ponownie przejęła lewica (która dzięki ordynacji wyborczej zyskała większość mandatów pomimo tego że miała mniejsze poparcie niż centrum i narodowcy). Zwycięstwo lewicy czerwoni fetowali mordując duchownych, paląc kościoły, grabiąc majątki i zapowiadając rewolucje bolszewicką w Hiszpanii. W ciągu 6 miesięcy po przejęciu władzy lewicowcy zamordowali 330 osoby i spalili 170 kościołów. Policja akceptowała lewicowy terror. By ratować Hiszpanie przed bolszewickim terrorem armia rozpoczęła antykomunistyczne powstanie. Na czele powstańców staną generał Franco. Przeciw lewicowej władzy opowiedzieli się katolicy, monarchiści, radykalni narodowi rewolucjoniści. Lewicowe władze republiki poparli komuniści, socjaliści, anarchiści, liberałowie (czyli masoneria), nacjonaliści baskijscy i katalońscy. Władzą nad siłami republiki dysponowali komuniści. W trakcie walk lewicowcy wymordowali 12% duchownych hiszpańskich (24% znajdujących się na terenach rządzonych przez lewicę), Z rąk lewicowych oprawców zginęło 6832 duchownych. Pomimo propozycji oprawców żaden z mordowanych katolików nie wyrzekł się wiary dla ratowania swego życia. Przed śmiercią katolicy byli przez lewicowców torturowani. Lewica skonfiskowała i zamknęła wszystkie kościoły. Lewicowa tyrania nie ograniczała się tylko do mordowania i niszczenia mienia. Lewica promowała swobodę seksualną, karała więzieniem za schludny ubiór, kolektywizowała własność. Wprowadzanie w życie lewicowych utopii jak zawsze skończyło się głodem. Komunistyczne władze Hiszpanii były wspierane przez zachodnich intelektualistów, zachodnie elity władzy, media. Poparcie zachodu dla Hiszpanii było owocem doskonałego zinfiltrowania przez sowieckich agentów i propagandystów świata zachodniego. Czerwona Hiszpania za sowieckie poparcie odwdzięczyła się absolutną lojalnością wobec ZSRR i przekazaniem Moskwie całych rezerw złota (wielokrotnie więcej wartych niż sowiecka broń i żołnierze przybyli do Hiszpanii). W ramach sowieckiego poparcia dla lewicowej tyrani Moskwa wysłała do Hiszpanii Brygady Międzynarodowe. W ich szeregach służyło ponad 32 tysiące oprawców (najwięcej z Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii i USA) nadzorowanych przez NKWD. Wśród nich było bardzo wielu żydów (7758). Nie dziwi więc to że często dla czerwonych bandziorów jeżykiem najlepszym do komunikacji był jidysz. W szeregach Brygad służyli nie tylko sami żydowscy komuniści, ale też i lewicowi syjoniści. Siły antykomunistyczne wsparło 90.000 ochotników z zagranicy (60.000 Włochów, 20.000 Portugalczyków i 7.000 doskonale wyszkolonych Niemców, 600 Irlandczyków, 200 Francuzów, oraz kilkuset białych Rosjan, Brytyjczyków i Rumunów). W czasie wojny Papież Pius XI uznał: demoniczny charakter sił lewicowych, zamordowanych przez lewice katolików za męczenników, komunizm za głównego wroga katolicyzmu. Kościół potępił katolików współpracujących z komunizmem, zaangażował się w informowanie o zbrodniach lewicy. Równocześnie papież w 1937 roku potępił w swych encyklikach nazizm i faszyzm. Dzięki wojnie antykomuniści nie dopuścili do wymordowania przez komunistów milionów Hiszpanów. Powojenne rządy Franco doprowadziły do rozwoju gospodarczego Hiszpanii. W II RP lewicowy terror poparła KPP, PPS, Bund i lewicowe autorytety moralne. Antykomunistów poparły środowiska katolickie i narodowcy. Władze sanacyjne, lojalne wobec Wielkiej Brytanii, nie poparły generała Franco. Sanacja sprzedawał broń obu stronom, głównie jednak lewicy. 2/3 polskiego eksportu broni było kierowane do Hiszpanii. Rządzący polską spadkobiercy Piłsudskiego tym sposobem w obliczu zbliżającej się II wojny światowej ogołocili polskie rezerwy broni. Podobnie nowa produkcja była kierowana do hiszpańskich komunistów. Sanacyjny eksport broni do czerwonej Hiszpanii doprowadził do tego że sanacyjny „rząd RP tolerował w kraju stworzone i prowadzone przez agentów NKWD centrale handlowe, zajmujące się zakupem broni”. Po wojnie w Hiszpanii kombatanci Brygad kontynuowali służbę sowietom w szeregach NKWD. Podczas wojny i po niej polskojęzyczni kombatanci robili kariery w ludowej „Polsce” (w Brygadach służyło 5000 polskojęzycznych komunistów). Jednym z nich był komunista żydowskiego pochodzenia Kacman (noszący w PRL nazwisko Kołowski) który dowodził ORMO-wcami przebranym za robotników którzy w marcu 1968 katowali polskich studentów protestujących przeciw komunistycznej dyktaturze Jan Bodakowski