Tag Archives: Marian Miszalski

Przemilczane ludobójstwo rewolucji antyfrancuskiej

Kilka dni temu obchodziliśmy rocznicę, którą Francuzi uważają za swoje święto narodowe. To, że rocznica ta okupiona jest krwią niewinnych ofiar, mało się mówi. Zbrodniarze stali się bohaterami...

Zapowiedź walki i jej konkretyzacja?

Premier Beata Szydło wraz z delegacją rządową odwiedziła niedawno  Izrael, gdzie złożyła m.in. obietnice, iż zwalczać będzie w Polsce „wszelkie objawy antysemityzmu”. Nie powiedziała jednak, kto  będzie określał co jest, a co nie jest „antysemityzmem”...

Rząd PiS bierze się za „antysemitów”? – Marian Miszalski na celowniku

Niedawno w księgarni wojskowej im. gen Stefana Grota-Roweckiego w Łodzi odbyło się spotkanie autorskie red. Mariana Miszalskiego poświęcone jego najnowszej książce "Żydowskie lobby polityczne w Polsce".

Miszalski: Żydzi dążą do stworzenia w Polsce uprzywilejowanej „szlachty jerozolimskiej”

Na naszym rynku wydawniczym ukazała się niedawno nakładem Biblioteki Wolności książka Mariana Miszalskiego „Żydowskie lobby polityczne w Polsce”. Zapraszamy do lektury wywiadu jaki Jan Bodakowski przeprowadził z jej autorem.

Lista szwindlerów

Wprawdzie ruch skrzydeł motyla na Hawajach nie może wywołać huraganu na Atlantyku, ale już popieranie Izraela przez Amerykę może inspirować dżihadystów do ucinania głów czy tworzenia Państwa Islamskiego. A już wstawienie przez Waszyngton w Kijowie nogi między domykające się drzwi strategicznego partnerstwa Berlina z Moskwą z pewnością może wzmacniać w Warszawie wpływy Waszyngtonu na stronnictwo amerykańskie, co z kolei z pewnością pobudzać musi stare nadzieje przedsiębiorstwa holocaust w Ameryce na wyrwanie z Polski majątku pod potrzeby „narodu wybranego”.

Jak Michalkiewicz i Korwin-Mikke promowali w PRL-u wolny rynek

Oficerowie frontu medialnego na usługach koncesjonowanej opozycji od dłuższego czasu szkalują Janusza Korwina Mikke i Stanisława Michalkiewicza, publicystów i polityków, którzy nie dość, że dzisiaj bronią interesów Polski i Polaków, to robili to i w czasach komunistycznej okupacji.

Fryderyk Bastiat: „Rabunek a prawo”

Nad parlamentem – kpi Fryderyk Bastiat – powinien wisieć napis: „Ktokolwiek zdobywa tu jakiekolwiek wpływy może liczyć na udział w legalnym Rabunku” - pisze Marian Miszalski we wstępie do pamfletu znanego francuskiego myśliciela "Rabunek a prawo", który mamy właśnie przyjemność Państwu zaprezentować.

Fryderyk Bastiat – „Utopista”

Fryderyka Bastiata nie trzeba przedstawiać zwolennikom wolnego rynku. Jednak jego działa wciąż warto przypominać. Prezentujemy dziś - dzięki uprzejmości p. Mariusza Wojtenko i strony bastiat.pl - udostępniony nam i przetłumaczony przez p. Mariana Miszalskiego esej Bastiata - "Utopista".

„Matura i Socjalizm” Frederica Bastiata – pobierz za darmo!

Kwestia jest jak najbardziej poważna. Jakkolwiek projekt ustawy, który został wypracowany w waszej komisji ma pewne wady, uważam, że oznaczałaby ona wyraźny postęp wobec obecnego stanu naszego nauczania publicznego, gdyby poprawiona została w sposób, jaki proponuję... - pisze Frédéric Bastiat w eseju "Matura i socjalizm".

Spiskowa historia Polski według Miszalskiego

„Najnowsza spiskowa historia Polski”, wydana nakładem wydawnictwa 3s media, to wybór artykułów Mariana Miszalskiego. Kombatanta walk narodowo wyzwoleńczych. Niepokornego publicysty szczerze piszącego o komunistach, Żydach, i niejawnych ośrodkach realnej władzy. Celnie opisującego jak bezpieczniackie kliki, lojalne wobec wrogich Polsce ośrodków władzy, wyniszczają naszą ojczyznę.
Miszalski w swoich tekstach nie kryje, że parlamentarne partie działają na szkodę Polski. Wprost pisze, że integracja z Unią Europejską była likwidacją polskiej suwerenności i niepodległości. Zdaniem Miszalskiego spiski były i są powszechne w historii i na scenie politycznej. Marian Miszalski urodził się 1948.. Ukończył wydział prawa Uniwersytetu Łódzkiego i podyplomowe dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1973-1981 był dziennikarz łódzkiego „Głosu Robotniczego”. Już w latach 70 udzielał się w opozycji. Działał w NSZZ Solidarność. Internowany. Od 1983 współprowadzi ze Stanisławem Michalkiewiczem nielegalne wydawnictwo „Kurs”. Działał w KPN, PC, UPR. Dziś publikuje w „Niedzieli”, „Najwyższym Czasie”, paryskim „Głosie Katolickim”. Jest autorem kilku książek i tłumaczem (między innymi powieści Jeana Raspaila, publicystyki Guy Sormana, książki "Wandea. Ludobójstwo francusko-francuskie"). W „Najnowsza spiskowa historia Polski” Miszalski opisał kulisy: upadku Gomułki i Gierka, stanu wojennego, zabójstwa księdza Jerzego, afery Żelazo, FOZZ, likwidacji kary śmierci, okrągłego stołu i wyborów 4 czerwca. Autor książki przybliżył też czytelnikom kulisy: planu Balcerowicza, konstytucji 1997, integracji z UE, zabójstw Dębskiego, Sekuły i Papały, afery Rywina, PO, katastrofy smoleńskiej, działalności Sądu Najwyższego, rzekomych samobójstw polityków, powiązań partii i mediów. Zaletą zbioru publicystyki Miszalskiego, prócz ciekawych informacji zawartych w bezkompromisowych tekstach, jest indeks nazwisk, przypisy i zdjęcia ilustrujące tekst. Jan Bodakowski

Wydawnictwo „Kurs” Michalkiewicza i Miszalskiego

I. Gdy we wrześniu 1983 roku ukazał się pierwszy numer redagowanego i wydawanego poza cenzurą przez Stanisława Michalkiewicza i Mariana Miszalskiego miesięcznika "Kurs", stan wojenny był formalnie zniesiony. Tylko formalnie, gdyż władze państwowe PRL zatroszczyły się o jego przedłużenie i utrwalenie ustawowe. Zastosowano m.in. zmiany w prawie karnym wymierzone przeciwko działaniom opozycyjnym 1.

Na manowcach fałszywego liberalizmu

Wydarzenia ostatnich dni potwierdzają zasadność apelu prezydenta z niedawnego orędzia: żeby rząd ujawnił prawdziwy stan finansów państwa. Ledwo w ciągu kilku ostatnich miesięcy rządowe „prognozy wzrostu” gospodarczego zamieniały się w prognozy stagnacji, aż wreszcie – jeśli uwzględnić błąd statystyczny – stały się prognozami regresu. I znów: na razie umiarkowanego, ale jak zmienią się jutro? Pojutrze?... Bo dno kryzysu ciągle przed nami. W Wielkiej Brytanii na początku kryzysu obniżono podatek VAT (w Polsce: 22 proc. ceny prawie każdego towaru i usługi), wychodząc z założenia, że trzeba podtrzymywać konsumpcję, bo ona napędza produkcję, więc i zatrudnienie; o obniżce podatków, mimo kryzysu, coraz częściej mówi się także w Niemczech. Można by zatem życzyć sobie, żeby i w Polsce (będącej w pierwszej dziesiątce krajów świata o najwyższych podatkach – łączne opodatkowanie pracującego obywatela, z przymusową „składką” ZUS, podatkiem dochodowym, VAT-em, akcyzą – przekracza 80 proc. dochodu!) sięgnięto do tego instrumentu pobudzającego koniunkturę, zwłaszcza pod rządami w pretensjach do liberalizmu. Krzywa Laffera przecież poucza, że powyżej pewnego wyśrubowanego progu obciążeń fiskalnych obywatele przestają płacić podatki, uciekają w szarą strefę albo kombinują, jakby tu inaczej wyślizgnąć się z drapieżnych szpon fiskusa. Tymczasem w Polsce szara strefa szacowana jest na ok. 30 proc.... Czy więc nie na niwie podatkowego poluzowania rząd powinien poszukiwać „rezerw”, likwidując zarazem zbędną, koszmarnie rozrośniętą biurokrację i jej bezproduktywne „żerowiska”? Tymczasem zamiast liberalnych rozwiązań antykryzysowych premier Tusk wpadł na mało oryginalny pomysł (wcześniej wymyślił go „populista” Lepper...) wybrania kilkunastu miliardów z NBP. Alternatywą miałoby być... podniesienie podatków. Tymczasem jest już połowa roku, a owych miliardów w NBP nie ma. Zapewne rząd może próbować przymusić NBP do hazardowej spekulacji walutowej, do ryzykownej gry na „zwyżkę-zniżkę” kursów walutowych, ale wygląda to na jakieś rozpaczliwe odwlekanie tego przykrego momentu, w którym prawdziwy stan finansów państwa odsłoni swe oblicze zza maski bezpodstawnego, urzędowego optymizmu. Nie będzie to oblicze przyjaznego państwa... Zresztą czy pieniądz, pozyskany „na wyrost” z księgowych operacji i zapisany jako „zysk”, nie pachnie aby brzydko „pieniądzem fiducjarnym”, wirtualnym, „zapchajdziurą” na nader krótką metę? Nawiasem mówiąc – podobnie „kreowany” wirtualnie pieniądz kredytowy dał w USA początek obecnego kryzysu... Wprawdzie rychło rząd zaczął wycofywać się ze swej akcji przeciw NBP, tonując wcześniejsze oświadczenia, ale na dzień dzisiejszy nie jest pewne, czy to odwołanie jest prawdziwe, czy tylko taktyczne. A tu dziura budżetowa rośnie i, według ostatnich szacunków, zbliża się do 50 mld zł... Gdy dotąd międzynarodowi lichwiarze radowali się z zaciąganych przez państwo pożyczek, kupując obligacje państwowe – teraz dopiero zacierać muszą ręce. Jeśli rząd nie ma woli ani odwagi oszczędzania na rozdętej biurokracji, jeśli nie ma woli ani odwagi poluzować podatkowo (żeby szara strefa zaczęła płacić podatki) – pozostaje albo puścić w ruch maszyny drukarskie i dodrukować pieniądze, albo je pożyczyć. Drukowanie pieniędzy to przyznanie się do kompletnej klęski finansowej, której nie tłumaczy kryzys, poza tym wzbudzić może poważne zastrzeżenia krajów UE. Bezpieczniej zatem – a zwłaszcza dogodniej dla rządu – jest pożyczyć. Wprawdzie pożyczki mają to do siebie, że wcześniej czy później trzeba je spłacać z procentami, co obciąża obywateli jeszcze większymi podatkami i daninami, ale zyskuje się na czasie, odsuwając na później (na przykład – na „po wyborach”) ich przykre skutki. A skutkami takiej strusiej polityki są rosnąca drożyzna, naciski płacowe silnych związków zawodowych i rosnąca inflacja. I właśnie inflacja jest na samym końcu ukrytym sposobem opodatkowania wszystkich już obywateli, a tych najbiedniejszych i tych najdalej odsuniętych od budżetowego kranu – najbardziej i najdotkliwiej. Czy w swych prognozach inflacyjnych rząd Tuska nie myli się aby jeszcze bardziej niż w swych osławionych już „prognozach wzrostu”? Marian Miszalski Źródło: www.niedziela.pl