Tag Archives: mecz

Polska i Meksyk – dwie remisujące reprezentacje, które zawalczą dziś o wygraną!

Mecz Polski z Meksykiem jest okrzykniętym jako jeden z lepszych, które kibice będą mieli okazję oglądać. Dzieje się tak z kilku względów. Po pierwsze, dla obydwu reprezentacji będzie to ich ostatnie spotkanie w tym roku, dlatego kadry na pewno szykują się na batalie i pokazanie tego, co mają najlepsze w swoich szeregach, po drugie, obie reprezentacje w ostatnich meczach towarzyskich zremisowały, dlatego będą chciały pokazać swoją siłę tym razem.

Polki pokonały chamstwo Rosjanek i tendencyjnych niemieckich sędziów

Tajny sojusz niemiecko-rosyjski trwa nadal, co było aż nadto widoczne podczas meczu piłki ręcznej kobiet między Polską i Rosją w dniu 11. grudnia 2014roku. Nasze panie walczyły jak prawdziwe lwice, ale  w ramach obowiązujących przepisów.

Kibice versus władza

Ostatnimi czasy pojawił się u nas kolejny temat zastępczy. Ludziom znudził się już „Smoleńsk” i trzeba było dać im trochę emocji i wrażeń…sportowych. Dlatego teraz cała Polska pasjonuje się skandalem, do jakiego doszło w dniu święta Konstytucji 3 Maja na stadionie Zawiszy w Bydgoszczy. Po finałowym meczu Pucharu Polski Lech Poznań – Legia Warszawa doszło do burd, jakie wywołali kibice obu drużyn. Oczywiście u nas w Polsce mało kto mówi o rywalizacji sportowej, wszyscy zastanawiają się, jak walczyć z pseudokibicami. Ponieważ miałem przyjemność oglądać ten mecz i byłem rozczarowany jego wynikiem, nie będę opowiadał o emocjach sportowych, o wspaniałych akcjach zawodników, tylko zajmę się sprawą polskich kibiców. Polskie władze jak zawsze po tego typu zajściach, jak te w Bydgoszczy, deklarują i ogłaszają, że czas najwyższy skończyć z samowolą na polskich stadionach. Jak zawsze swoje „pięć minut” ma wtedy minister sprawiedliwości. Wypowiada się premier, prezydent, także partie opozycyjne. Wszyscy zgadzają się co do jednego, że trzeba jak najszybciej zwalczyć pseudokibiców, byśmy za rok na Euro 2012 nie musieli się wstydzić przed Europą i światem. I o dziwo mamy już pierwsze decyzje ws. zajść po finale Pucharu Polski. Władza, a konkretniej wojewodowie mazowiecki i wielkopolski wpadli na genialny pomysł, który ich zdaniem poprawi bezpieczeństwo na polskich stadionach. Zdecydowali oni o zamknięciu stadionów Legii i Lecha dla kibiców. W sumie na pierwszy rzut oka wydaje się, że to wspaniały pomysł – nie ma kibiców, nie będzie rozbojów. Jednak jak się bliżej przyjrzy sprawie, wychodzi na to, że ta decyzja wcale nie rozwiąże problemu pseudokibiców na polskich stadionach. Lech Poznań i Legia Warszawa walczyły o Puchar Polski w dramatycznych okolicznościach. O zwycięstwie musiały zdecydować rzuty karne. W momencie kiedy Jakub Wawrzyniak z Legii strzelił gola dającego zwycięstwo jego drużynie, kibice warszawskiego klubu masowo wbiegli na murawę stadionu. Było to niebezpieczne dla samych zawodników z obu drużyn. Niektórzy kibice Legii zaczęli rzucać racami w stronę fanów Kolejorza. Po kilku minutach kibice Legii zostali zmuszeni do powrotu na trybuny. Wówczas ożywili się Poznaniacy. Część z nich także zaczęła demolować stadion, rzucać racami w stronę Legionistów. Po pewnym czasie i oni się uspokoili. A teraz kilka uwag. Jakim prawem kibice Legii masowo wtargnęli na murawę stadionu? Przecież jest rzeczą oczywistą, że miejscem kibiców są trybuny, a zawodników i sędziów boisko. Nawet trenerzy nie mają prawa wychodzić poza wyznaczoną linię. Za samo wejście na boisko osób postronnych powinny być na tyle wysokie kary (np. pieniężne), że mało komu opłacałoby się wchodzić na murawę. Kibiców, którzy rzucali racami i innymi przedmiotami należało od razu złapać i surowo ukarać. Trzeba wprowadzić jasne i czytelne zasady, za złamanie których płaci się wysoką cenę, tak by kibice nie czuli się bezkarnie. Karać należy indywidualnie a nie zbiorowo. Tymczasem wojewodowie, wielkopolski i mazowiecki, postanowili ukarać wszystkich kibiców Lecha i Legii, tylko dlatego, że część z nich zdemolowała stadion Zawiszy. Niestety polskie władze uważają, że istnieje odpowiedzialność zbiorowa, że trzeba walczyć ze wszystkimi kibicami, nawet tymi, którzy nie robią burd i zachowują się przyzwoicie. Dziś polscy politycy i inni eksperci zastanawiają się, jak to jest, że w wielu krajach Europy zachodniej nie ma problemu z pseudokibicami. Jak to jest, że np. po meczu Pucharu Króla Hiszpanii między Barceloną a Realem Madryt nie dochodziło do większych starć między fanami obu drużyn, mimo że oba kluby nawzajem się nienawidzą. Dlaczego w Anglii można bez obaw wejść na stadion z piwem i nikt nie obawia się, że nagle dojdzie do bijatyki. Dzieje się tak dlatego, że tam działa Prawo, są zasady, za złamanie których są konkretne i surowe kary. U nas tego nie ma i dlatego każdy może czuć się bezkarnie, bo i tak nikt mu nic nie zrobi. Decyzja wojewodów destrukcyjnie wpłynie na same kluby, które nie będą miały dochodów ze sprzedaży biletów. Są to działania, które łamią podstawowe zasady wolnego rynku. Ale tak wielkie kluby, jak Lech czy Legia powinny sobie poradzić z tym problemem. Najgorsze jest to, że władza państwowa postanowiła wypowiedzieć wojnę wszystkim kibicom. Państwo przestało karać indywidualnych przestępców i uznało, że wini są wszyscy kibice Lecha i Legii. Decyzja o zamknięciu stadionów w Poznaniu i Warszawie daje jasno do zrozumienia, że Polska niestety nie jest państwem prawa. Mateusz Teska Foto: zrzut z www.youtube.com (scena z meczu Lech Poznań - Legia Warszawa z 16 kwietnia 2011 roku).

Tekst o Lechu

Ostatnie wydarzenia w Polsce są naprawdę emocjonujące. Nie mam tu jednak na myśli zdarzeń o charakterze politycznym. Nie zamierzam bowiem rozpatrywać sprawy tragicznej śmierci prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, ani zajmować się agenturalną przeszłością tzw. bohatera narodowego Lecha Wałęsy. Bo w rzeczywistości dziś zwykli Polacy bardziej niż polityką, przejmują się sportem. Dlatego chciałbym zastanowić się nad fenomenem polskiej piłki nożnej, a przede wszystkim nad klubem, który zdobył mistrzostwo tego kraju. Mam oczywiście na myśli Lech Poznań. Rodowód Lecha sięga dziejów organizacji, która nie była bezpośrednio związana ze sportem: Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. W końcu w 1920 roku młodzi postanowili wystąpić z mało aktywnej organizacji i utworzyć własną drużynę futbolową. Zarejestrowanie klubu przypadło prawdopodobnie na niedzielę 19 marca 1922 roku. Z tą datą wiążą się oficjalne narodziny Lecha. Klub ten dotychczas pięć razy  zdobywał Mistrzostwo Polski. I tak oto 15 maja 2010 roku po 17 latach „Kolejorz” znów wywalczył sobie ten zaszczytny tytuł. Dla Poznania to wielkie święto. I nie ma w tym nic dziwnego. Ale tam, gdzie jedni się cieszą, inni się smucą. Jest to rzecz normalna. Zapewne fani Wisły Kraków, Legii Warszawa i innych klubów piłkarskich liczyli na lepsze wyniki swoich drużyn. Tak to już bywa w sporcie, że jedni wygrywają, a inni przegrywają. Jest jednak coś, co sprawia, że mimo porażek te kluby sportowe nie upadają. Tym czymś są oczywiście kibice. To oni tak naprawdę są przyczyną, dla której warto grać. To oni bardzo często podnoszą swoich piłkarzy na duchu, zagrzewają ich do walki w trudnych chwilach. Kibice Lecha Poznań nie zostawili tego klubu, kiedy w 2000 roku opuścił ekstraklasę. Mimo wielu niepowodzeń oni zawsze byli przy nim. Dotyczy to oczywiście wszystkich klubów sportowych, gdyż kibice zawsze będą uważali swoją ulubioną drużynę za najlepszą na świecie, niezależnie od tego, jak sobie będzie radzić w danych rozgrywkach. Tymczasem media prezentują zupełnie inny obraz polskiego kibica. Pokazują go jako tego, który przychodzi na mecz pod wpływem alkoholu lub narkotyków, demoluje stadiony itp. Jednak jak wiadomo fani Lecha Poznań są wyjątkiem. Stadion na ulicy Bułgarskiej szczyci się tym, że w czasie meczów panuje tam wspaniała atmosfera, bez chuligańskich wybryków. Oczywiście nie wierzę w to, że tylko w Poznaniu jest taka kultura. Z czego więc wynika to, że na jednym stadionie jest niesamowita atmosfera, a na innym aż strach przychodzić? Problem może polegać na tym, że władze państwowe i klubowe nie traktują kibiców jak ludzi, ale jak (przepraszam za sformułowanie) bydło. W Anglii, gdzie na stadionach można spożywać alkohol, w Polsce wydaje się to nie do pomyślenia. Mam jednak wrażenie, że tam właśnie władze państwowe i władze klubów potraktowali kibiców jako wolnych ludzi, którzy przyszli na stadion po to, by kibicować swojej drużynie, a nie po to, by doprowadzić do burdy. W podobny sposób zrobiły to władze „Kolejorza”. I dzięki temu wiele polskich klubów zazdrości dziś Poznaniowi. Są jednak ludzie, którzy nie rozumieją takiej filozofii myślenia o kibicach i wolą uznawać ich za potencjalnych wrogów. Za takich uważają ich polskie władze. Podobnie myślą też niektórzy właściciele klubów sportowych, czego przykładem może być Grupa ITI. To oni za sprawą swojej tuby propagandowej w postaci stacji TVN próbują przedstawić kibiców Legii Warszawa jako tych, którzy doprowadzają do burd stadionowych. 2 lata temu polska policja zatrzymała prawie 700 kibiców wspomnianego klubu tylko dlatego, że u jednej osoby znaleźli śmiertelne narzędzie zbrodni w postaci widelca. To pokazuje, w jaki sposób ci właściciele traktują swoich kibiców, którzy jak wspomniałem są ze swoją drużyną na dobre i na złe. Walcząc z fanami, walczy się z całym klubem sportowym. Być może Grupie ITI zależy na zniszczeniu Legii Warszawa. I szczerze mówiąc jako kibic Lecha Poznań współczuję fanom Legii, że mają takich właścicieli, którzy niszczą w ten sposób klub z bogatą tradycją. Tymczasem znane koncerny medialne, takie jak TVN, czy Gazeta Wyborcza zdecydowały się zaatakować kibiców poznańskiego Lecha. We wspomnianej gazecie na kilka dni przed ważnym meczem z warszawską Legią, zaczęły ukazywać się artykuły, z których wynikało, że spokój na stadionie przy Bułgarskiej to rezultat układu, jaki klub zawarł z "Wiarą Lecha", którą rządził Mirosław O. - zatrzymany przez Centralne Biuro Śledcze. Władze poznańskiego klubu, jak pisze "GW", miały oddać stadion kibicom w zamian za spokój podczas meczów. Na obiekcie więc sprzedawano m.in. narkotyki. Tego typu ataki na Lech spotkały się z natychmiastową ripostą ze strony ich kibiców. W czasie meczu z Legią (wygranego przez poznaniaków) fani „Kolejorza” wystawili transparent z napisem: „Nie oglądam TVN, Nie czytam GW”. Podobno w trakcie transmisji telewizyjnej Canal+ ani razu nie pokazał kibiców, a tym samym wspomnianego transparentu. W późniejszych relacjach z tego meczu żadna chyba telewizja nie powiedziała o tym ciekawym incydencie. O czym to wszystko może świadczyć? Z pewnością taka postawa kibiców Lecha świadczy o tym, że nie pozwolą oni na to, by jakaś telewizja, jakaś gazeta obrażała klub i ich samych. Nie dotyczy to oczywiście tylko „Kolejorza”. Jest to naturalna reakcja kibiców, którzy zawsze będą bronić swój zespół. Dzięki temu ma się pewność, że taki klub sportowy „żyje”. Kiedyś kandydat na prezydenta RP Janusz Korwin – Mikke powiedział, że kibice, to taka grupa społeczna, której jeszcze cokolwiek się chce w tym kraju. Gdyby doszło do wojny, to oni pierwsi chwyciliby za broń, ponieważ oni mają swoje własne przekonania, ideały. Dlatego paradoksalnie, jeśli ktoś próbuje zwalczać tę grupę społeczną, to jednocześnie próbuje zniszczyć najbardziej aktywną część tego narodu. Kiedy następnym razem usłyszymy gdzieś o skandalicznym zachowaniu kiboli, którzy zostali uznani np. za antysemitów, to spróbujmy ich zrozumieć. Może oni po prostu chcą nam coś przekazać w taki charakterystyczny sposób. Oczywiście nie należy pochwalać wandalizmu. Warto jednak pamiętać, że ci kibice, kibole są niezbędnym składnikiem polskiego społeczeństwa, z którego nie warto rezygnować. Dlatego nie oceniajmy pochopnie fanów danej drużyny, nazywając ich kibolami, tym bardziej, że w Poznaniu sformułowania „kibic” i „kibol” oznaczają to samo. Mateusz Teska