Tag Archives: nacjonalizm

Stare Kiejkuty a polska polityka wobec Ukrainy

Dlaczego polityka Polski wobec Ukrainy to żyrowanie wszystkiego, co Ukraina sobie zażyczy? Czy są jakieś granice przyzwolenia polskich władz na plucie nam w twarz przez ukraińskich nacjonalistów? Czy w Polsce powstaje V kolumna?

Europejska Apokalipsa nadchodzi. UE na krawędzi rozpadu

Dezintegracja Unii Europejskiej przyspiesza w zaskakująco dynamicznym tempie. Można nawet stwierdzić, że na przestrzeni ostatnich kilku lat jest to bardzo szybki demontaż. Budząca dotąd uznanie Unia doświadcza kryzysu za kryzysem.

Wolnorynkowy nacjonalizm

Z okazji 82. rocznicy powstania Obozu Narodowo-Radykalnego (ONR) ks. Jacek Międlar CM wygłosił kazanie w Białymstoku, za które otrzymał zakaz publicznych wystąpień od swojego przełożonego. Kuria Metropolitarna w Białymstoku odcięła się od tych wydarzeń  i w specjalnie wystosowanym oświadczeniu napisała, że Kościołowi obcy jest nacjonalizm.

ONR: Oświadczenie w sprawie obchodów 82. rocznicy powstania organizacji

Publikujemy fragmenty oświadczenia wydanego przez Zarząd Główny Obozu Narodowo-Radykalnego w związku z trwającą od kilku dni naganką na tę organizację. Przypomnijmy, że szantażowi Gazety Wyborczej uległa nawet Kuria w Białymstoku przepraszając za to, że ONR-owcy modlili się w tamtejszej katedrze. 

Ruch Narodowy w oparach kolektywizmu

Kiedy kilka lat temu zetknąłem się z narodowcami i Marszem Niepodległości miałem względem nich dużą sympatię, byli to bowiem ludzie, którzy wbrew wszechobecnej propagandzie potrafili myśleć inaczej niż to nakazywała  polityczna poprawność. Niestety teraz, kiedy Ruch Narodowy ogłosił swoją deklarację ideową, wszystkie nadzieje, które z nimi wiązałem wygasły.
Pierwsze ostrzeżenie Coraz większą nieufność wobec narodowców nabierałem stopniowo. Pierwszym ostrzeżeniem był dla mnie tekst zamieszczony na stronie Narodowcy. net o wymownym tytule ,,Nacjonalizm, nie liberalizm!”. Autor tegoż tekstu pisze: ,,Jeszcze gorsze jest jednak to, że  <<nacjonaliści>>  nie widzą tego, iż kapitalizm jest sprzeczny z ideą samego nacjonalizmu. Warto przypomnieć, że nacjonalizm uznaje sprawy narodu za najważniejsze. Głosi także solidarność wszystkich grup i klas społecznych danego narodu”.  Jest to typowe wyznanie marksisty. Autor jednak rozważnie nie używa słowa socjalizm bowiem ma ono w Polsce  negatywną konotację. Zamiast tego używa słowa nacjonalizm, które nie jest aż tak jednoznaczne i nie oznacza systemu gospodarczego. Autor dalej stwierdza: "Nie wolno także zapominać, że kapitalizm jest nastawiony na zysk jednostki, a nie dobro narodu. Przeciętnego przedsiębiorcę nie obchodzi dobro ogółu, a dobro jego samego”. W tym fragmencie artykułu znać już wyraźnie narodowe zacięcie. Autor jednak niestety mija się z prawdą w swoim wywodzie. Kapitalizm daje bowiem zysk zarówno jednostce jak i ogółowi.  Dobrowolna wymiana między jednostkami zawsze będzie dawała zysk obu stronom wymiany, ponieważ gdyby było inaczej jednostki by do niej nie przystąpiły. Autor myli się po raz wtóry twierdząc, iż "przeciętnego przedsiębiorcę nie obchodzi dobro ogółu”. Gdyby było tak jak sugeruje autor to ów  ,, przeciętny przedsiębiorca” zostałby z rynku wyeliminowany.  Przedsiębiorca musi dostarczać  ogółowi (konsumentom) tego czego ogół oczekuje. Jeżeli byłoby inaczej konsumenci nie korzystaliby z jego usług (bądź produktów) a przedsiębiorca nie osiągnąłby zysku. Tak więc: Zysk po stronie przedsiębiorcy oznacza równocześnie zysk po stronie konsumentów (ogółu; narodu). Ale idźmy dalej i zacytujmy po raz kolejny autora tekstu ,,Nacjonalizm nie liberalizm!” - "Wielu z was mówi, że szkolnictwo, służba zdrowia czy strategiczne sektory gospodarcze nie mają prawa być kontrolowane. Śmieszne, powiedzcie na jakich terenach wiejskich działałyby przychodnie czy szpitale, skoro mieszka tam nieporównanie mniej ludzi i po prostu nie opłacałoby się tam zakładać tego typu placówek. To samo jest ze szkołami. Państwo powinno zapewnić równy dostęp do nauki wszystkim Polakom. Wielu z was pewnie nie pomyślało o tym, że mogłoby się urodzić w biednej rodzinie i po prostu waszych rodziców nie stać by było na opłacenie wam nauki w prywatnej szkole. Kolej, przemysł zbrojeniowy, stocznie czy wydobycie surowców naturalnych powinny być kontrolowane przez państwo. To chyba oczywiste, że państwo powinno mieć móc zabezpieczyć się przed utratą kontroli strategicznych sektorów gospodarki”. Jest to przykład typowego wywodu socjalisty. Jeśli miałbym odpowiedzieć, krótko na te zarzuty to musiałbym powiedzieć, że jeżeli moich rodziców nie byłoby stać na posłanie mnie do szkoły prywatnej to po prostu bym do niej nie poszedł! Tak samo jak obecnie nie stać mnie aby kupić sobie najnowszy model Ferrari. Jeżeli kogoś na coś nie stać to tego nie kupuje. Jednak autor zapomina o jednej bardzo ważnej rzeczy, mianowicie o tym że państwowe szpitale, przychodnie, szkoły etc. Są finansowane z pieniędzy obywateli, którym państwo zabiera je w postaci podatków.  Jeżeli obecnie obywatele są w stanie utrzymać publiczne szkoły i szpitale plus urzędników, którzy zajmują się redystrybucją ich własnych pieniędzy to tym bardziej będą w stanie zapłacić za prywatną szkołę bez pasożytującej na niej  kasty biurokratycznej. Autor kończy swój wywód stwierdzeniem - "System, w który wierzycie, a piszę do was różnej maści liberałowie, nie sprawdzi się”.   Kiedy kilka miesięcy temu przeczytałem ten artykuł to bagatelizowałem sprawę. Myślałem bowiem, że jest to odosobniony głos w dyskusji. Niestety myliłem się. Deklaracja ideowa Deklaracja ideowa nowo powstałego Ruchu Narodowego z pewnością nie jest aż tak przesiąknięta kolektywizmem jak omawiany powyżej tekst, ale i w niej możemy dostrzec wiele groźnie brzmiących sformułowań. Deklaracja składa się z dziewięciu punktów. Przeanalizujmy wszystkie. 1. W punkcie pierwszym noszącym tytuł ,,Tożsamość narodu” nie ma praktycznie żadnych konkretów. Autorzy deklaracji   kończą ten punkt słowami "by na powrót uczynić nasz naród dumną i silną wspólnotą”. 2. Tożsamość  rodziny. Autorzy najpierw piszą "Zaproponujemy rozwiązania poprawiające warunki życia rodzin, by umożliwić rozwój demograficzny narodu” , by następnie stwierdzić: "Ruch Narodowy będzie stać na straży autonomii rodziny i przeciwstawi się próbom ingerencji urzędniczej w życie rodzinne”. Pojawia się tu oczywiście pytanie : Co autorzy rozumieją przez "rozwiązania poprawiające warunki życia rodzin”? Oraz drugie pytanie: Kto ma te rozwiązania wprowadzać w życie? Wydaje mi się, że autorzy deklaracji uważają państwo za odpowiednie do wprowadzenia tych rozwiązań. Jeżeli jest tak faktycznie to nie wiem w jaki sposób można to pogodzić ze zdaniem na temat "autonomii rodziny”. Jeżeli rodzina ma być autonomiczną jednostką społeczeństwa to państwo nie może prowadzić względem niej żadnej polityki prorodzinnej. Polityka prorodzinna zawsze bowiem  będzie powodować sytuację , w której urzędnicy będą mieli wpływ na los rodziny. 3. Tożsamość osoby. Wielu indywidualistów pewnie w tym punkcie upatrywałoby szansy na podkreślenie roli jednostki. Nic z tych rzeczy, albowiem  ten punkt tak jak i pozostałe jest utrzymany w duchu kolektywizmu. Możemy w nim wyczytać: "Dzieci i młodzież mają prawo do patriotycznego wychowania w szkołach”, czyli mniej więcej to co głoszą zwolennicy przymusowej państwowej edukacji, z tą małą różnicą, że Ruch Narodowy zwraca uwagę, że ta państwowa edukacja ma być ,,patriotyczna”.  A w punkcie drugim była mowa o "autonomii rodziny”. Rodzice nie mają jednak żadnej autonomii skoro nie mogą decydować  o edukacji swoich dzieci. Nie dosyć, że Ruch Narodowy proponuje państwowy system edukacji utrzymywany z przymusowych podatków, to jeszcze nie zostawia rodzicom prawa do wyboru programu nauczania dla swoich pociech. Program ma być bowiem  "patriotyczny” dla wszystkich. 4. Suwerenność państwa. "Państwo jest podstawowym instrumentem realizacji interesów narodowych”. W tym punkcie brak jest konkretów, jednak powyższe zdanie trochę daje do myślenia wszystkim wolnościowcom. 5. Suwerenność kultury. Z treści punktu piątego można wysnuć wniosek, że narodowcy są zwolennikami dotowania kultury przez państwo. 6. Suwerenność ekonomiczna. Narodowcy obiecują  "Powstrzymamy pogłębianie zadłużenia gospodarki”;  niestety nie piszą choćby słowa w jaki sposób zamierzają to zrobić. 7. Wolność słowa. Znowu zero konkretów. 8. Wolność gospodarowania. "Obecny stan, w którym koszty utrzymania sektora publicznego spoczywają głównie na mniej zarabiających i drobnych przedsiębiorcach, jest nie do zaakceptowania”. Narodowcom chodzi o to aby bogaci płacili więcej (skąd my to znamy?). Nie przychodzi im jednak na myśl aby może zmniejszyć sektor publiczny i w ten sposób zmniejszyć również koszty jego utrzymania. "Będzie walczył o swobodę działania i dostęp do kapitału dla polskiego przedsiębiorcy, aby ten mógł tworzyć nowe miejsca pracy. Zadbamy o bezpieczeństwo socjalne Polaków proponując sprawiedliwy i prosty system emerytalny”. Pachnie to mocno ciągotkami do socjalizmu. Tylko nie za bardzo wiem na czym miałby polegać ten ,,sprawiedliwy i prosty system emerytalny”. Czy narodowcy chcą znieść przymus ubezpieczeń społecznych? Chyba nie. 9. Wolność wspólnoty. "Człowiek może być prawdziwie wolny jedynie w ramach wspólnoty, dlatego Ruch Narodowy będzie bronić wolności przed zagrażającym jej liberalizmem”. Liberalizm zagraża wolności!!! Człowiek może być wolny jedynie we wspólnocie!!! Gwarantuje jedno - Marks, Engels, Hitler czy Lenin podpisaliby się pod tym obiema rękami!  Oni też, podobnie jak autorzy deklaracji, nie znosili indywidualizmu i wolności jednostki. Można by podsumować – Kolektywizm uber alles! Jednostka jest niczym liczy się tylko kolektyw!!! Echa deklaracji Po ogłoszeniu deklaracji Ruchu Narodowego (która, nie oszukujmy się, jest bardzo ogólna, mówi bowiem dużo o celach a mało o środkach), pojawił się artykuł p. Piotra Michała Jeża. Odnoszę wrażenie, że ów artykuł był rozwinięciem deklaracji, a większość narodowców prezentowała go jako oficjalne stanowisko Ruchu Narodowego. Pan Jeż już na samym początku artykułu pisze, iż skupi się na analizie punktu dziewiątego deklaracji, który mówiąc niezwykle delikatnie jest najbardziej kontrowersyjny. "By sprzeczność wystąpiła musielibyśmy przyjąć założenie, że liberalizm jest jedyną ideologią opartą na wolności” – piszę p. Jeż. W deklaracji ideowej mogliśmy wyczytać, że narodowcy będą "bronić wolności przed zagrażającym jej liberalizmem” a tu autor artykułu mówi, że "liberalizm nie jest jedyną ideologią opartą na wolności”. Nie jedyną ale jednak ,,opartą na wolności”! Czyli narodowcy będą nas bronić wolnością przed wolnością! Tak więc pan Jeż już w pierwszych słowach swojego artykułu tę sprzeczność potwierdza. Co jest tą ,,złą” wolnością już wiemy – liberalizm. A co jest dla narodowców wolnością ,,dobrą”? Jest nią mityczny republikanizm. Autor tłumaczy nam czym jest wolność w rozumieniu republikańskim -  "Wolność w rozumieniu republikańskim (Arystotelesa, Cycerona, Jana z Salisbury, Jana Zamoyskiego czy Feliksa Konecznego) wypływa z natury człowieka (dzisiaj rzeklibyśmy też: z jego godności). Nie jest, przede wszystkim, wolnością nieograniczoną. Granicą dla niej są określone reguły społeczności oraz zasady moralne. Stanowią one także sam gwarant wolności i utrzymania ładu społecznego”. Czyli możemy wywnioskować, że liberalizm (w przeciwieństwie do mitycznego republikanizmu)  nie wypływa z godności człowieka, jest wolnością nieograniczoną , nie uznaje żadnych reguł społecznych ani zasad moralnych,  nie stanowi gwarantu wolności oraz nie gwarantuje utrzymania ładu społecznego. Są to wszystko bzdury i kłamstwa. Wśród ideologów liberalizmu oraz libertarianizmu  było i jest  wielu zwolenników prawa naturalnego (np. Hugo Grocjusz, Murray Rothbard).  Nie wiem skąd autorowi przyszło do głowy, że liberalizm jest wolnością nieograniczoną. Liberalizm nigdy nie uważał wolności za możliwość robienia co się komu żywnie podoba. Dla liberałów wolność jednego człowieka kończy się w miejscu gdzie zaczyna się wolność drugiego. Nawet skrajnie wolnościowy libertarianizm nie postuluje wolności nieograniczonej (anarchokapitalizm  postuluje zniesienie państwa, ale nie zniesienie prawa). Bardzo ciekawi są również przedstawiciele "prawdziwej” wolności, która ma nas chronić przed liberalizmem. Autor wymienia np. Arystotelesa. Był to człowiek, który, umówmy się, wolność rozumiał w dosyć specyficzny sposób. Mianowicie uważał, że pewni ludzie są stworzeni do tego aby być niewolnikami i nie ma w tym nic złego. Czy narodowcy chcą nam zafundować tak rozumianą wolność? Faktycznie różni ona się istotnie od liberalizmu, ponieważ liberalizm gwarantuje równe prawo dla każdego człowieka. W dalszej części tekstu pan Jeż poucza nas jakie są różnie między republikanizmem a liberalizmem (i chyba stara się przekonać czytelników, że te różnice przemawiają na niekorzyść liberalizmu). "Republikanie twierdzą, że kategoria dobra wspólnego może obejmować sytuacje, w których dobro społeczeństwa może wymagać poświęcenia poszczególnych lub wszystkich jednostek”. Brzmi to naprawdę groźnie, szczególnie słowa: "których dobro społeczeństwa może wymagać poświęcenia poszczególnych lub wszystkich jednostek”. Jakie dobro społeczeństwa może wymagać poświęcenia wszystkich jednostek!? Muszę przyznać, że nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić. Jeżeli wszystkie jednostki zginą to przestanie przecież  istnieć również  społeczeństwo!  Autor tekstu jest aż tak zaślepiony kolektywizmem, że przestaje pamiętać o tym, iż aby istniało społeczeństwo muszą istnieć poszczególne jednostki, z których będzie się ono składać. W dalszej części tekstu autor wyjaśnia co dla republikanina (oczywiście chodzi  tu o ,,republikanina” w rozumieniu pana Jeża) znaczy wolność: "Tym bardziej człowiek jest Obywatelem, tym bardziej jest wolny, im mocniej angażuje się i poświęca dla rei publicæ”. Pod tymi słowami mógłby się z pewnością podpisać każdy zwolennik totalitaryzmu z Hitlerem i Stalinem na czele, ale na pewno nie zrobiłby tego liberał. Dla liberała tego typu słowa znaczą mniej więcej to o czym pisał Orwell w książce ,,1984”, czyli ,,Niewola to wolność” a ,,Wojna to pokój”. Autor kończy swój artykuł następującymi słowami: "Podsumowując: poza liberalizmem istnieją także inne systemy myślowe, w których wolność stoi w punkcie centralnym. Owa wolność w rozumieniu prawicowym, konserwatywnym wiąże się z określonym zakresem obowiązków. To też odpowiedzialność za własne czyny – i to odpowiedzialność przed Narodem, wspólnotą naszych przodków, jak i pokoleń przyszłych. Sporo osób ceniących sobie – słusznie! – wolność poddaje się mylnemu przekonaniu, że jedynym jej gwarantem jest liberalizm. Pamiętajmy więc o tym, że swoboda bez ograniczeń to nic innego, niż libertynizm”. Pan Jeż w powyższych słowach po raz kolejny stara się wprowadzić w błąd swoich czytelników, sugerując im kłamliwie, że liberalizm to wolność bez ograniczeń. Liberalizm ( i libertarianizm) nigdy nie postulował wolności bez ograniczeń. Dla liberałów i libertarian każdy człowiek może robić to co mu się żywnie podoba, ale tylko pod warunkiem, że nie narusza życia, wolności i własności innych.  Oczywiście zgadzamy się z pierwszym zdaniem autora, że "poza liberalizmem istnieją także inne systemy myślowe, w których wolność stoi w punkcie centralnym” -  takim systemem jest oczywiście  libertarianizm.  Natomiast z pewnością nie jest nim serwowany nam przez autora kolektywizm, który autor nazywa republikanizmem. Nienawiść narodowców do indywidualizmu mnie zadziwia. Widocznie nie dość jeszcze historia dała nam przykładów na zgubny wpływ kolektywizmu. Na kolektywizmie były oparte najbardziej zbrodnicze ideologie takie jak komunizm czy faszyzm,  zebrał on miliony ofiar, a mimo to większość ludzi nadal kocha kolektywistów a nienawidzi indywidualistów. Ludzie nadal słuchają ze zrozumieniem pomstowań na kapitalizm czy wolny rynek.  Zapominają natomiast o podstawowej rzeczy a mianowicie o tym, że dobrowolna wymiana, na której jest oparta wolnorynkowa gospodarka jeszcze nigdzie na świecie nie doprowadziła do wojny czy nędzy. Damian Kubiak

Kapitalizm czy „wolność narodowa”? Jeszcze o Ruchu Narodowym

Artykuł Jerzego Wasiukiewicza "Ruch Narodowy otwarty na wolnościowców", opublikowany na naszym portalu wywołał polemiczne reakcję u kilku Czytelników, które warto - zdanie redakcji PROKAPA - w jakiś sposób wyróżnić. Uznaliśmy, że opublikowanie ich w części newsowej to najlepszy sposób. Oto polemika "Tadeusza" i Antoniego Padewskiego. Zapraszamy do lektury.
Tadeusz: Ma to pewne szanse powodzenia (tj. przejęcie władzy u „narodowców” przez wolnościowców), ale nie liczyłbym na to. Równie dobrze w taki sam sposób można ją przejąć w każdej obecnej w sejmie partii. Samo sformułowanie „ruch narodowy” już niesie ze sobą dużo informacji. Skoro jest narodowy, to powiązany z jakimś konkretnym (? oczekuję definicji) narodem. Skupia swoich członków nie w oparciu o jakieś idee, tylko o prymitywną podpuchę z XIX w. przypominającą plemienne powiązania. Skoro jakkolwiek definiowany „interes narodu” jest tu kluczowy, to automatycznie przy każdej możliwej konfrontacji przegra z nim wolność. Zatem nie będzie żadnej wolności prawdziwej, bez przymiotników, tylko co najwyżej „wolność narodowa”. Zupełnie jak ze sprawiedliwością i „sprawiedliwością społeczną”. Ile razy trzeba przerabiać takie najprostsze zadania z logiki, żeby wreszcie pewne rzeczy załapać? Prosto pisząc – kupy się to nie trzyma. Nie może. Może jedynie przynieść pozytywne efekty jako kłamstwo, czyli ruch wolnościowy przebrany za „narodowy”. Osobiście brzydzę się czymś takim. *  *  * Antoni Padewski: Do Tadeusza Naród to nie społeczeństwo tylko dawne pokolenia, obecne i na pewno twoje i moje dzieci, wnuki. Jaka definicja? Oczywiście wspólnota języka, kultury, historii, tradycji. Trzeba być ograniczonym żeby pojmować naród w sensie etnicznym. Naród można pojmować także w sensie politycznym np. w dawnej I RP – gente rutheni natione poloni. W polskim państwie narodowym każdy ma miejsce do życia, jeśli szanuje tradycje i obyczaje polskie zarówno społeczne jak i polityczne. Czy Murzyn, Wietnamczyk czy nawet Aborygen może być Polakiem? Oczywiście że tak. Było wielu wielkich Polaków pochodzenia ormiańskiego, gruzińskiego, żydowskiego. Dawniej w świecie mniej zglobalizowanym napływ ludności obcej rasowo był ograniczony. Dziś nie, ale nie ma powodu żeby traktować gorzej Polaka pochodzenia np. senegalskiego od Polaka pochodzenia np. tatarskiego. Zauważ że Tatarzy, Karaimi zachowali olbrzymią autonomię względem państwa, jednocześnie respektowali obyczaje, kulturę Polaków, Litwinów i Rusinów (szczególnie pod koniec I RP kulturę polską, która dominowała wśród szlachty, także kresowej) Co właściwie chciała endecja? (nie mylić z ruchami narodowo-radykalnymi). Chciała wielkiego, wolnego, odpowiedzialnego, praworządnego i bogatego Narodu. Nie tylko społeczeństwa, czyli nie samych pokoleń, które żyły pod koniec zaborów ale i następnych pokoleń daleko naprzód. Chciała żeby naród polski stał się pełnoprawnym narodem europejskim jak Francuzi czy Niemcy. Dmowski był wtedy bardzo jak byśmy to powiedzieli postępowy. Jak w świecie zachodnim dominował leseferyzm, to endecja miała takie oblicze, jak zaczął dominować w latach 30 interwencjonizm to doszło do rozłamu (przy nie małej pomocy polskiego wywiadu wojskowego, ruch narodowy nigdy nie miał szczęścia do agentury w swoich szeregach) na starych (Rybarski, Taylor także Heydel w jakiejś tam mierze), których można nazwać konserwatystami i młodych, którzy kierowali się tendencjami istniejącymi w całym świecie zachodnim, także USA za Roosevelta. Celem jest bogactwo narodu, nie liberalizm sam w sobie. Oczywiście najlepszą metodą osiągania bogactwa jest kapitalizm, to wiemy wszyscy i to nie podlega dyskusji. Ale czy obecni polscy „kapitaliści” czyli dawni biurokraci rodem z PRL, którzy jak przewidywał Trocki, doszli do wniosku że przedłużanie tamtego systemu dłużej się nie opłaca (zresztą i tak by dłużej nie przetrwał) i po prostu rozkradli własność państwa, czy oni czują jakieś duchowe powiązania z kulturą, tradycją polską? W prawdziwym kapitalizmie np. amerykańskim elita np. Rockefeller, jak by nie było robiła coś dla społeczeństwa (uniwersytety, szpitale, szkoły). A czy nasi „kapitaliści” (pisze w cudzysłowie ponieważ co z nich za kapitaliści jak większość z tego co mają to najpierw rozkradli a później rozmnożyli dzięki przywilejom, jakie gwarantuje im państwo) mówią o sobie: „Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.” Pan Kulczyk daje na muzeum Żydów polskich, w którym to będą piękne wystawy o tym jak to paliliśmy masowo Żydów w stodołach i to my jesteśmy winni Shoah. Zamiast ufundować stypendia na zagranicznych uczelniach, pod warunkiem że ukończywszy je wrócą do Polski i będą pracować u pana Kulczyka, pan Kulczyk woli poniżać naród polski. Oni nigdy nie pozwolą na przywrócenie nawet Ustawy Wilczka z 1988 r. Rabunek własności państwa został zalegalizowany w świetle prawa przez samo państwo, a raczej biurokrację, która nim sterowała, steruje i będzie raczej sterowała dalej. Czy człowiek praworządny i liberał może zgodzić się na pogwałcenie prawa naturalnego i odebranie im zalegalizowanej własności? Czy może nie odbierając im własności nałożyć pewne regulacje przez system prawny (państwo) aby Polacy mogli w jakiejś mierze konkurować z dawnymi kolaborantami sowieckimi, którzy robią z siebie teraz „Europejczyków”? Ale ta druga opcja także gwałciłaby ich prawo własności. Czy gdyby syn jakiegoś generała zamordował ci żonę, a sąd mimo niepodważalnych dowodów go uniewinnił to szukałbyś sprawiedliwości na własną rękę, gwałcąc praworządność? W naszej cywilizacji prawo musi wynikać z etyki, inaczej ludzie nie będą go szanować. Czy to co się działo od połowy lat 80 i trwa właściwie aż po dziś dzień godzi się z etyką? Jak pisał Rybarski w „Siła i prawo”, nie można wyobcować jednostki ze społeczeństwa ponieważ tedy mamy patologię (podawał przykład renegata, który ucieka przed wymiarem sprawiedliwości oraz pustelnika). Każda jednostka, normalny człowiek zawsze żyje w jakimś społeczeństwie i wchodzi w interakcje z innymi jednostkami. Tak tworzą się kultury i cywilizacje. Ja osobiście jako konserwatysta i kapitalista wstąpiłbym do tego ruchu narodowego. Nawet gdyby miał on na celu budowę takiej Szwecji tyle że katolickiej, bo jak by nie było naszym wspólnym, można powiedzieć narodowym interesem jest zmiana obecnego porządku i ładu, zniszczenia obecnego systemu, który powoduję że nasz naród, nie dość że nie może się bogacić to jeszcze zaczyna powoli wymierać. Już pomijam fakt że należy zmienić statu Polski, która jest kolonią korporacji (najnowszy iPhone prawie 3 razy droższy w przeliczeniu na dolary niż w USA, chemia, sprzęt AGD, RTV i inne, no nawet słodycze są tańsze w RFN niż w RP. U nas tańsze niż na Zachodzie są tylko kartofle). Tak wygląda wolny handel? Biały murzyn nad Wisłą ma płacić więcej za ten sam towar niż Francuz, Niemiec czy Amerykanin, przy dużo mniejszych zarobkach? Nie każdy jest cwaniakiem żeby kupować za granicą np. na ebay. Nawet JKM mówi że dla niego ważniejszy jest naród niż społeczeństwo. Apeluję do wszystkich liberałów, libertarian, ordoliberałów, kolibrów, kapitalistów, konserwatystów, monarchistów, republikanów żeby wstępowali do Ruchu Narodowego i nie pozwolili aby ruch ten miał dominujący charakter narodowo-radykalny ale żeby był podobny do dawnej endecji jeszcze zanim się zradykalizowała. Oraz żebyśmy tworzyli kadry i programy polityczne, gospodarcze, społeczne tak aby nie być skazanym na import „doradców” jak dawna Solidarność, którzy nas zdradzą przy kolejnym okrągłym stole. Antoni Padewski *  *  * Tadeusz: Pełne pomieszanie z poplątaniem Panie Padewski. Naprostowanie takiego natłoku myśli i wykazywanie po kolei błędów zajęłoby mi chyba naście stron. Wszystkie te błędy sprowadzają się jednak do jednego, tego co opisałem powyżej. Sam Pan zresztą się do tego przyznaje. Poświęci Pan wolność, czyli właśnie to co dokonałoby prawdziwej, jakościowej zmiany na ołtarzyku narodowości. Bo to co jest, ale „narodowsze” będzie lepsze. To, że wolność pozwala rozkwitnąć każdemu narodowi, z polskim włącznie chyba Pan zauważa. Mimo wszystko konsekwentnie woli Pan leczyć chorobę obrazkiem zdrowia niż lekarstwem. Będąc zmuszonym do wyboru – wolność albo narodowość – wybiera Pan to drugie jednocześnie zaprzepaszczając to! Moim zdaniem to poważny błąd. Podejrzewam, że JKM by się ze mną zgodził, ciekawe jak pozostali. Red.

Najsłabsze ogniwa

Rafał A. Ziemkiewicz napisał kiedyś, że każda manifestacja jest tak mądra, jak najmniej inteligentny jej uczestnik. Dodał też, że owe „najsłabsze ogniwa” mają paskudny zwyczaj najgłośniej wrzeszczeć. Z kolei Stanisław Lem pisał, że człowiek to istota, która najchętniej mówi  o tym, na czym się najmniej zna. Obserwując dzisiejsze manifestacje pierwszomajowe trudno się z nimi nie zgodzić.
Wszystkie bowiem manifestacje zorganizowane zostały pod hasłami walki z tym, czego w Polsce nie ma – wolnym rynkiem i kapitalizmem. Koncesje, zezwolenia, pozwolenia, dyktatura biurokracji lokalnej i unijnej, wreszcie sposób przeprowadzenia prywatyzacji po 1989 r. (z pamiętnym uwłaszczeniem nomenklatury) oraz konstrukcja przepisów podatkowych w taki sposób, że akumulacja kapitału w klasie średniej jest niemożliwa sprawiają, że mówienie o współczesnej gospodarce jako kapitalistycznej / wolnorynkowej dowodzi niezrozumienia używanych pojęć oraz całkowitego oderwania od rzeczywistości. Przewodniczący Ruchu Poparcia Palikota (tym razem bez świńskiego ryja i sztucznego penisa) oświadcza, że „wolny rynek nie da rady” w walce z bezrobociem. Rozwiązanie – obniżka składki do ZUS, likwidacja umów „śmieciowych”. Jednak główny ciężar walki na polu „produkowania rabocia” spoczywa na „państwie”: „Dziś już wiemy, że wolny rynek i wszyscy jego kapłani z arcybiskupem Tuskiem, biskupem polowym Pawlakiem, i papieżem politycznego kapitalizmu Kaczyńskim, nie dadzą rady dalej wmawiać nam, że wolny rynek stworzy miejsca pracy. Państwo musi być w tym aktywne […] Tak, państwo będzie budować fabryki, państwo ma budować fabryki, nie ma żadnego powodu, żeby państwo nie budowało fabryk". Cóż, uznawanie Tuska, Pawlaka i Kaczyńskiego za „kapłanów” wolnego rynku można uznać za przejaw indolencji bądź zwykłą manipulację. Ale pomysł na państwowe fabryki jest najlepszy z innego powodu. Otóż Janusz Palikot uważa, że nie będzie to powrót do socjalizmu, gdyż owe państwowe fabryki... „powinny działać w ramach wolnego rynku jako spółki prawa handlowego”! Z kolei Leszek Miller, stary – nowy przywódca SLD, przekonywał swych słuchaczy, że na Kongresie RPP spotkali się „kapitaliści, aby radzić nad kolebką kapitalizmu". W ramach rozwiązania zaproponował przywrócenie trzeciego progu podatkowego na poziomie 50% „dla najbogatszych”. Żeby było śmieszniej, za prawicową koalicję uznał zestaw PO-PSL-RPP.  A co najbardziej przeszkadza mężczyźnie, którego nadal nie można poznać, bo wciąż jeszcze nie skończył? „Mamy rynkową gospodarkę, ale nie chcemy rynkowego społeczeństwa. Człowiek to nie mechanizm, to nie towar, i społeczeństwo to nie wielki hipermarket, gdzie wszystko jest tylko kwestią ceny. Nie ma na to zgody. Stoimy po stronie wszystkich, których prawicowe rządy wykluczają z powodu płci, seksualności, z powodu miejsca urodzenia, z powodów światopoglądowych i każdych innych”. Ciekawe, bo zdaje się w kapitalizmie i wolnym rynku decydują kompetencje, a nie kwestie drugoplanowe typu orientacji seksualnych. Warto też przypomnieć, że w systemie wolnorynkowym każdy, bez względu na kolor skóry, religię, seksualność itp. może swobodnie kształtować swój byt materialny, zaś w socjalizmie – wręcz przeciwnie. Licznych przykładów dostarcza historia. Leszkowi Millerowi wtórował przewodniczący OPZZ, Jan Guz: „nasz rząd, wspierany przez finansjerę i spekulantów zadbał o to, by życie było pasmem udręk […] Nasza ojczyzna, Polska, wali się w gruzy. Trwa totalna wyprzedaż majątku narodowego, odbierane są prawa pracownicze. Nasz śmieciowy kapitalizm, nasi śmieciowi politycy zafundowali nam w prezencie śmieciową pracę, śmieciowe emerytury i wzrastające bezrobocie”. Ciekawe, że nie zauważył wpływu na taki stan rzeczy „wielkiego sukcesu” lewicy, jakim było wstąpienie Polski do UE, która zamknęła stocznie i zamknie jeszcze wiele innych zakładów, a kieszenie Polaków aktualnie są drenowane właśnie na potrzeby ratowania „finansjery i spekulantów” ponoszących straty z tytułu „radosnej twórczości” eurokratów. Anarchiści odcięli się od „pozorantów z SLD i RPP” oraz „zbiurokratyzowanych związków zawodowych”. Jakub Gawlikowski stwierdził, że „Dziś mamy powrót do tego, co wydawało się zamierzchłą przeszłością, powrót do XIX-wiecznego kapitalizmu” i dlatego też organizatorzy pochodu anarchistów podkreślali, że „walczą z kapitalizmem we wszystkich jego przejawach". Widać nikt im nie powiedział, że podstawą kapitalizmu i wolnego rynku jest poszanowanie wolności, życia i własności czyli to, czego w Polsce nie ma. Manifestowali też nacjonaliści, między innymi niosąc hasło „Kapitalizm to socjalizm, trzecia droga nacjonalizm". Jest to o tyle ciekawe, że pojęcia kapitalizmu i socjalizmu odnoszą się do rozwiązań społeczno – gospodarczych, zaś nacjonalizm do społeczno – politycznych. Warto też zwrócić uwagę, że na przestrzeni lat nacjonalizm nawiązywał do różnych form rozwiązań ekonomicznych, zarówno socjalistycznych jak i kapitalistycznych, zaś główny ideolog polskiego nacjonalizmu, Roman Dmowski zaś w „Myślach nowoczesnego Polaka” bronił własności prywatnej i gospodarki kapitalistycznej. W świetle powyższego może należałoby rozważyć przesunięcie Święta Pracy na dzień 1 – ego kwietnia? Michał Nawrocki Fot:. internet