Tag Archives: ONZ

Chiny – rynkowe czy nie?

Chiny mają coraz większe pretensje do UE i Stanów Zjednoczonych (obrywa się także Japonii) o to, że kraje te blokują zakwalifikowanie Pekinu do grona państw o gospodarce rynkowej (MES – Market Economy Status), o co ten od lat zabiega.

Franciszek sadzi drzewka

Kiedy w ubiegłym roku Franciszek posadził drzewko przed siedzibą ONZ w Nairobi, podczas swojej duszpasterskiej wizyty w Kenii, odebrałem ten gest jako symbol walki z zagrożeniami dla środowiska naturalnego. Miało to miejsce tuż przed rozpoczynającą się konferencją klimatyczną w Paryżu. Franciszek działa spontanicznie. Rzuca pewien temat i prowokuje nas do działania. Z pewnością nie miał na myśl tego, aby wszyscy zaczęli teraz sadzić drzewka.

W Afryce Chiny zdetronizowały USA

Pekin już dawno przestał postrzegać Afrykę wyłącznie jako źródło bogactw naturalnych, a współpraca wykracza poza handel i inwestycje. Świadczą o tym chociażby kwietniowe konsultacje z Unią Afrykańską na temat ochrony praw człowieka czy rozpoczęcie budowy chińskiej bazy wojskowej w Dżibuti.

Powitanie z Afryką

Populacja Afryki zwiększa się tak drastycznie, że ONZ dokonało niedawno korekty swoich prognoz odnośnie wskaźników urodzeń na tym kontynencie. Najnowszy raport uaktualnił przewidywania i zwiększył szacunkową liczbę ludności Ziemi w 2100 roku z 9 mld do 12 mld.

Fatalne skutki niedoboru kobiet czyli twierdzenie Fishera i przypadek azjatycki

Rozmnażanie płciowe to jedna z największych zagadek ewolucji. Wieloletnie próby poczynione przez biologów aby wyjaśnić fenomen płciowości potwierdzają jedynie to, że w tej kwestii istnieje zbyt wiele niejasności i pytań na które być może nigdy nie poznamy odpowiedzi[1] To, kiedy i w jakich okolicznościach pojawiło się rozmnażanie płciowe pozostanie raczej poza zasięgiem ludzkiej wiedzy, przynajmniej na chwilę obecną.

Malthus jak Lenin – wiecznie żywy

Dwa lata temu pisałem, że idee wielkiego demografa Thomasa Malthusa, znane dzisiaj pod nazwą neomaltuzjanizmu, nie słabną. Nie słabną nie tylko w świadomości przeciętnego obywatela, ale i w środowisku akademickim, które co jakiś czas przywołuje tego demona zagłady i wyciąga go na światło dzienne strasząc wszystkich wokół.

Rodzice: „Dzieci potrzebują miłości, a nie seksu!” Odpowiedź: „Zamknij mordę!”

Niemieccy rodzice stawiają opór szkolnej seks-edukacji. Zapowiadają kolejne demonstracje. „Dzieci potrzebują miłości, a nie seksu!”  „Chrońcie swoje dzieci !” – takie hasła wykrzykiwali  rodzice, którzy wyszli wraz z dziećmi na ulice Stuttgartu, by zademonstrować swój sprzeciw wobec seks-edukacji w szkołach w Badenii-Wirtembergii.

Polityka klimatyczna ONZ jest błędna

Wzrost stężenia ilości dwutlenku węgla w atmosferze nie powoduje większych zmian klimatycznych – wynika z raportu Pozarządowego Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (NIPCC), opublikowanego w Polsce przez Instytut Globalizacji.
Dwutlenek węgla jest łagodnym gazem cieplarnianym, który wywiera znikomy wpływ na efekt cieplarniany, wynika z najnowszego raportu pt. „Rewizja Zmian Klimatu II – nauki fizyczne”, przygotowanego przez niezależnych naukowców skupionych wokół Pozarządowego Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (NIPCC). W skład NIPCC wchodzą naukowcy z całego świata, którzy nie zgadzają się z alarmistyczną polityką wobec zmian klimatu, narzucaną przez Organizację Narodów Zjednoczonych i podległy jej Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu (IPCC). W zespole przygotowującym raport znaleźli się fizycy, geolodzy, klimatolodzy i chemicy m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Australii, Indii, Niemiec, Norwegii, Szwecji, Kanady, Danii, Rosji, Wielkiej Brytanii i Estonii. „Raport powinien otworzyć oczy światowych przywódców, którzy padli ofiarą skandalicznego klimatycznego dyktatu IPCC” – uważa prof. M.I. Bhat z Wydziału Geologii i Geofizyki w Kaszmirze, jeden z recenzentów pracy. „Twierdzenie IPCC, że globalny poziom podnosi się ze zwiększoną szybkością i następuje zalewanie wodą tropikalnych atoli koralowych nie zgadza się z obserwowanymi faktami i musi zatem zostać odrzucone jako poważna dezinformacja” – dodaje inny z recenzentów, światowej sławy ekspert ds. paleofizyki i geodynamiki prof. Nils-Axel Moerner z Uniwersytetu w Sztokholmie. Z pracy wynika, że według wszelkich dostępnych danych naukowych, obecnie występujące zmiany klimatyczne nie stanowią odchylenia od normy i nie są bezpośrednio wynikiem działalności człowieka w sensie globalnym. Na Ziemi występuje niedostatek dwutlenku węgla, gazu, który jest niezbędnym składnikiem odżywczym roślin, dlatego ograniczanie emisji przemysłowych C02 za wszelką cenę jest pozbawione logicznego sensu. Naukowcy dementują ostrzeżenia, jakoby groziło nam masowe topnienie lodowców w wyniku większego stężenia gazów cieplarnianych. Nie istnieją także przekonujące dowody empiryczne, że obecnie mamy do czynienia z nasileniem ekstremalnych zjawisk pogodowych. Za wzrost temperatur w niektórych okresach XX w. w 66 proc. odpowiedzialne są promienie słoneczne – wynika ze zgromadzonych danych. NIPCC uważa, że obecnie prowadzona polityka klimatyczna przez społeczność międzynarodową, która pochłonęła już wydatki rzędu setek miliardów dolarów, nie przynosi spodziewanych rezultatów, a powyższe środki publiczne mogłyby zostać lepiej wykorzystane z pożytkiem dla obywateli. Niepokojącym zjawiskiem jest także monopolizacja prac nad poznaniem zjawiska zmian klimatu przez agendy związane z ONZ, a także podporządkowanie nauki celom gospodarczym i politycznym, co jest zjawiskiem bez precedensu. „Zmian klimatu, czy to spowodowane przez człowieka, czy nie, są zjawiskiem globalnym o bardzo rozmaitym wpływie na różne części świata. Poszczególne narody powinny ustanawiać własną politykę klimatyczną, w oparciu o zagrożenia, które mają zastosowanie do ich szczególnych warunków geograficznych, geologicznych, pogodowych i kulturowych” – czytamy w raporcie. Naukowcy zwracają uwagę, że decydenci powinni oprzeć się presji lobbystów i zwrócić się w większym stopniu w kierunku naukowców spoza nadania ONZ. „Wnioskiem NIPCC zaczerpniętym z szerokiej oceny dowodów naukowych, jest to, że jakikolwiek globalny wpływ człowieka na klimat jest tak mały, że jeżeli zostanie osadzony w tle naturalnej zmienności systemu klimatycznego nie jest niebezpieczny. Równocześnie globalna zmian temperatury występuje, ponieważ występuje ona naturalnie zawsze” – konkludują autorzy raportu. Pełny tekst raportu pt. „Rewizja Zmian Klimatu II – nauki fizyczne” jest dostępny na stronach internetowych Instytutu Globalizacji (www.globalizacja.org) Tomasz Teluk Instytut Globalizacji

Recepta na szczęście wynaleziona!

Ludwik Jerzy Kern, w jednej ze swoich bajek pisał:"Na tym świecie różnie bywa / zabawnie i dziwnie / raz jednostka jest szczęśliwa / a raz wręcz przeciwnie". Może gdyby "eksperci" z ONZ zapoznali się wcześniej z tą bajeczką, nie marnowaliby czasu na bzdury...
Tymczasem tajemnica ludzkiego szczęścia została odkryta. To przynajmniej usiłują wmówić nam uczeni, którzy na zlecenie właśnie Organizacji Narodów Zjednoczonych przeprowadzili badania i przygotowali raport na temat szczęścia. W szerokim spektrum zainteresowań organizacji nie mogło zabraknąć i tego, tak istotnego z punktu widzenia każdego człowieka, tematu. Badania nad stanem ludzkiej szczęśliwości ONZ zleciła Uniwersytetowi Columbia, objęto nimi 156 państw. Tzw. raport szczęścia przygotowany przez lewicowego ekonomistę Jeffreya Sachsa (człowieka, który nota bene współtworzył tzw. plan Balcerowicza) i Johna Helliwella stwierdza: najszczęśliwsi są ci niekonieczne najbogatsi. Stwierdzenie to zapewne nie jest pozbawione sensu z punktu widzenia osób wierzących, niemniej raport ten nie uwzględniał ani potrzeb duchowych ani emocjonalnych człowieka. Co więc się za tym kryje? Być może odpowiedź znajdziemy w tych stwierdzeniach, które streszczają główne wnioski wypływające z przeprowadzonych badań: Do poczucia szczęścia nie są potrzebne niskie podatki. Do szczęścia  n i e z b ę d n a  jest uczciwa i mądra dystrybucja dochodu narodowego oraz przemyślana polityka społeczna. Wysokie podatki oszczędzają nam zmartwień dotyczących emerytury, opieki zdrowotnej czy edukacji. Do tego trzeba dodać bezpieczeństwo na rynku pracy oraz poczucie powszechnej równości. Korzystna z punktu widzenia ludzkiego szczęścia byłaby także silna waluta. Ciekawą opinię na temat tego raportu zamieściła piątkowa „Rzeczpospolita”. Jej autorem jest Thomas DiLorenzo, prof. ekonomii na Loyola University Maryland i analityk Instytutu Ludwiga von Misesa. Według niego wyniki badań nie są zaskakujące, gdyż środowiska lewicowe od dawna lansują takie tezy, a ONZ chętnie sięga po pomoc lewicowych naukowców. Ekonomista zarzuca jednak temu dokumentowi prostactwo, choć tezy w nim zawarte mają stwarzać pozory naukowości. Są to tylko pozory, o czym świadczą np. odpowiednio postawione pytania, które z góry sugerują odpowiedzi mające potwierdzać z góry założoną tezę. DiLorenzo sugeruje, że ONZ chce w ten sposób uwiarygodnić swoje zakusy na naszą wolność i nasze pieniądze. W jego opinii, zadaniem Jeffreya Sachsa było stworzenie poczucia, że władza zna doskonale nasze potrzeby i wie, co daje nam szczęście. Według DiLorenzo w tego typu opracowaniach wykorzystuje się często fałszywe statystyki, które pozwalają tłumaczyć rządowy interwencjonizm gospodarczy. Życie wielokrotnie obalało stawiane przez powyższy raport tezy. Interwencjonizm państwa do tej pory raczej niósł ze sobą katastrofy gospodarcze i nieszczęścia indywidualnych osób i tym razem inaczej być nie może. W świetle lansowanej przez środowiska lewicowe „ekonomii szczęścia”, egalitaryzm ma być jednym z jej wyznaczników. Nie chodzi tu bynajmniej o równość wynikającą z tych samych praw, ale o równość materialną. Według nich wystarczy zabrać bogatym - „szczęśliwym”, i dać biednym - „nieszczęśliwym”, i poziom szczęścia się wyrówna. Autorów raportu nie obchodzi fakt, że obywatele obciążeni ogromnymi podatkami nie będą raczej czuć się szczęśliwi, a ewentualne korzyści wynikające stąd dla innych ludzi są niewspółmierne do krzywdy, jakiej doświadczają ci, którym się pieniądze zabiera. Ekspert Instytutu Misesa zauważa, że szczęście jest odczuciem subiektywnym, a nie obiektywnym i nie daje się zmierzyć. W „Manifeście komunistycznym”, który wydaje się być inspiracją dla autorów tego raportu, czytamy „od każdego według jego zdolności, każdemu według jego potrzeb”, państwo natomiast nie jest w stanie zmierzyć żadnej z tych rzeczy. DiLorenzo zauważa też, że lewicowi naukowcy często zamiennie używają pojęć „opieka socjalna” i „szczęście”. Według ekonomisty wygląda na to, że badacze bezkrytycznie wierzą w sens zadawanych przez siebie pytań i udzielanych odpowiedzi. A jak te badania wyglądają w praktyce? Grupie ludzi zadaje się np. pytanie o wsparcie jakiego udziela im państwo, a potem o to, czy czują się szczęśliwi. I tu zachodzi pewna manipulacja, ponieważ to zdaje się sugerować oczywistą zależność jednego czynnika od drugiego. Nie jest to jednak rzetelne podejście do wyników badań. Według DiLorenzo należałoby postawić np. pytania: Czy nie byliby na przykład szczęśliwsi gdyby zamiast opieki socjalnej byli po prostu bogatsi o pieniądze na nią przeznaczane? Czy w wolnym społeczeństwie nie da się walczyć z ubóstwem skuteczniej niż przy pomocy aparatu państwowego? Zauważa on, że do realizacji szczęścia potrzeba człowiekowi wolności wyboru, możliwości realizowania własnych potrzeb, które dla każdego z nas są inne i wynikają z różnych czynników. To nie redystrybucja dochodów i przymus państwowy zapewniają człowiekowi szczęście. Wyniki badań wskazują także na dużą akceptację, jaką cieszą się wśród ankietowanych programy do walki z ubóstwem. Niestety w badaniach pominięto kwestię skutków tych programów. DiLorenzo wskazuje, że są nimi osłabienie bodźców do pracy oraz rozpad więzi rodzinnych. Gdyby postawić pytania dotyczące tych programów np. w taki sposób: „Czy popierasz niszczenie bodźców do pracy, czy niszczenie więzi rodzinnych?” z pewnością liczba przeciwników tych programów znacząco by wzrosła. Wszystko więc zależy od sposobu zadawania pytań. Dlatego według DiLorenzo takie raporty nie mają sensu. Życie codziennie pokazuje, że w warunkach wolnego rynku wszyscy odnoszą wymierne korzyści i żadne raporty tego nie zmienią. Na zakończenie ekonomista z Instytutu Misesa zachęcił do osobistego dążenia do szczęścia, a nie uszczęśliwiania  budżetu ONZ. I.Sz.

ONZ promuje pornografię?

Po ostatnich „występach” lewicowych grup młodzieżowych pod Pałacem Prezydenckim, celowymi atakami na Krzyż oraz rozpowszechniającymi się  akcjami przeciwko Kościołowi w celu wprowadzenia tzw. laicyzacji państwa, chyba nic nas już nie jest w stanie zadziwić. Starsi pamiętają, jak wielką wagę do odpowiedniego wychowania dzieci i młodzieży przywiązywali komuniści. Wielu z nas przymusowo podlegało tej indoktrynacji. W Polsce im się to zdecydowanie nie udało, ale czas płynie bardzo szybko. Nowe pokolenie Polaków nie pamięta tamtego okresu i obecnie jest niezwykle podatne na indoktrynację w nowym, światowym już stylu. Kto kształtuje świadomość młodych? Nie miejmy złudzeń, że są to rodzice. Nie jest to także szkoła. Największy i zdecydowanie przemożny wpływ na świadomość współczesnego młodego człowieka mają media, głównie elektroniczne, dostępne praktycznie na całym świecie. Młody człowiek włącza osobisty komputer i przez Internet na dostęp do wszelkich zasobów informacyjnych. A tam jest praktycznie wszystko. Do tego dochodzi reklama. Tworzy się wirtualny świat, w którym wszystko jest względne i trzeba korzystać z życiowych przyjemności, ile się tylko da. Trzeba umieć wybierać dobro, ale nie jest to łatwe w zalewie złych informacji. Nowa inicjatywa ONZ W dniach 23-27 sierpnia br. w Leon w Meksyku odbyła się Światowa Konferencja Młodzieży, organizowana przez socjalistyczny obecnie rząd meksykański z inicjatywy Funduszu Ludnościowego ONZ (UNFPA) przy współudziale rządów licznych krajów. Jak podają przedstawiciele Instytutu Rodzin Katolickich i Praw Człowieka (C-Fam), którzy w niej uczestniczyli, wielka liczba stoisk bez żenady prezentowała i reklamowała tam pornografię, odbywały się publiczne pokazy nakładania prezerwatywy, a dwaj dziwni panowie w średnim wieku prezentowali rzemienną „bieliznę”. Dokument końcowy tej konferencji został przygotowany przez UNFPA. W wielu miejscach wraca on do tez, które proponowano podczas sławnej konferencji ws. kobiet w Pekinie 15 lat temu. Proponuje się tzw. „redefinicję” terminu płeć (gender), w celu włączenia do niej „pełnej gamy identyfikacji seksualnych”. Krótko mówiąc chodzi o zdefiniowanie płci według uznania zainteresowanych osób. W Pekinie proponowano pięć płci i do tego pomysłu się wraca, aby uznać m.in. obupłciowość czy inne różne „dziwne” zachowania, zależnie od preferowanych opcji. Progresywna edukacja seksualna w natarciu Dokument przyjęty na konferencji zdecydowanie popiera obowiązkową edukację seksualną w pornograficznym stylu. W tym kontekście nie dziwi obecność stoisk z pornografią. Fundusz Ludnościowy ONZ (UNFPA) jest zinfiltrowany przez ludzi związanych z International Planned Parenthood Federation (IPPF), największą na świcie organizacją promującą demoralizującą edukację seksualną, aborcję i antykoncepcję. I zarabiającą na swoich działaniach olbrzymie pieniądze. W Polsce od wielu lat walczymy z tego typu propozycjami edukacji naszych dzieci, na razie dość skutecznie. Program przedmiotu Wychowanie do Życia w Rodzinie uczy odpowiedzialności za prawdziwą miłość. Ostatnio pojawiły się niezwykle alarmujące informacje, że Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza wycofać z użytku szkolnego znakomity podręcznik Teresy Król. W tej kwestii powinniśmy zachowywać wyjątkową czujność, protestować i ciągle na nowo sprawdzać, czego są uczone nasze dzieci. Bezpieczna aborcja To także teza dokumentu końcowego Światowej Konferencji Młodzieży. Wiadomo, że aborcja zawsze jest niebezpieczna. Dziecko ginie, a matka zostaje okaleczona i psychicznie, i fizycznie, i duchowo. Jest to jednak ciągle powracający slogan. Umieszczanie go w dokumentach międzynarodowych jest niezwykle niebezpieczne, ponieważ tworzy iluzję, że „usługi zdrowia reprodukcyjnego” (czyli swobodny dostęp do aborcji na życzenie kobiety) jest standardem międzynarodowym i wszyscy muszą się do niego dostosować. Za trzy tygodnie ten dokument, przyjęty na Światowej Konferencji Młodzieży ma zostać przedstawiony na posiedzeniu Komitetu Generalnego ONZ w celu akceptacji. Trzeba zrobić wszystko, aby do tego nie doszło. Poprzyj petycję do ONZ Mamy także dokument pozytywny, przygotowany przez International Youth Coalition. Można się z nim zapoznać w języku angielskim. Jeśli się z nim zgadzamy, możemy go podpisać. Nasz przyjaciel Austin Ruse, prezydent C-FAM, zamierza go przedstawić wraz z petycją w ONZ z poparciem co najmniej 50.000 podpisów. Mamy na to mało czasu, mniej niż trzy tygodnie. Dokumenty te są opracowane w języku angielskim, nie mamy czasu na ich tłumaczenie na język polski. Wiemy jednak, że znajomość języka angielskiego, zwłaszcza wśród młodych, którzy uczą się go w szkole, jest coraz lepsza. Prosimy o poparcie tej petycji. Dokument jest podzielony na dwie części: dla osób, które są w wieku poniżej 30 lat oraz dla osób starszych. Podpisanie dokumentu IYC Podpisanie petycji do ONZ: Dla osób poniżej 30 roku życia Dla osób powyżej 30 roku życia Prosimy, wyślij też krótki e-mail kontrolny „Petycja ONZ” na nasz adres: konferencja@hli.org.pl, abyśmy szybko mogli poinformować opinię publiczną, ile głosów było z Polski. BARDZO PROSIMY O PRZEKAZANIE TEJ INFORMACJI SWOIM PRZYJACIOŁOM, A SZCZEGÓLNIE MŁODZIEŻY! Serdeczne Bóg zapłać wszystkim, którzy pomagają ratować życie! W imieniu KPLŻ Ewa H. Kowalewska Klub Przyjaciół Ludzkiego Życia Human Life International - Polska

Klimatyczna kompromitacja

Topnienie lodowców w Himalajach to wielka blaga! Taką informację przynosi dziś portal Onet.pl, który publikuje przeprosiny wiodącej komisji Organizacji Narodów Zjednoczonych, zajmującej się zmianami klimatycznymi. Przeprosiła ona za mylne dane opublikowane w raporcie z 2007 roku, w którym ostrzegano, że lodowce w Himalajach mogą stopić się do 2035 roku. Oświadczenie wydano w dniu wczorajszym. Międzyrządowy Zespół do spraw Zmian Klimatu, w skrócie IPCC (Intergovernmental Panel on Climate Change), poinformował jak czytamy - "(...) że dane szacunkowe odnoszące się do tempa cofania się lodowców himalajskich, zawarte w Czwartym Raporcie Oceny (Fourth Assessment Report) zostały >>marnie uzasadnione<<, dodając, że >>odpowiednie standardy dowodowe nie zostały właściwie zastosowane<<. Mimo że IPCC przyznała się do błędu, to jednak podtrzymuje obawy "związane z niebezpieczeństwem topnienia lodowców w regionie, który zamieszkuje ponad jedna szósta całej populacji światowej". "Przemawiając wczoraj podczas Światowego Szczytu Energii Przyszłości (World Future Energy Summit) w Abu Dhabi, przewodniczący IPCC, Rajendra Pachauri przyznał, że popełniono błędy, ale powiedział, że nie może to być wymówką dla kwestionowania całej nauki na temat globalnego ocieplenia. - Teoretycznie, powiedzmy, że pomyliliśmy się co do jednej liczby, ale nie sądzę, by miało to wpływ na przytłaczające dowody naukowe pokazujące co dzieje się z klimatem na ziemi – powiedział Pachauri, cytowany przez agencję informacyjną France-Presse." - czytamy. Cała relacja na Onet.pl... Opr. PS