Tag Archives: parlament

Czyj interes reprezentuje władza?

Często spotykamy się na co dzień z takimi sformułowaniami jak „trzeba im odebrać władzę”, „chcemy władzy, aby zmienić Polskę”, „oni nie oddadzą władzy”, „o władzę trzeba walczyć” itp. Przypomina to czasy PRL-u, kiedy nawet zwykły milicjant był „panem władzą”. Czy Polacy mają kompleks na punkcie władzy? Czy ktoś się zastanowił choć przez chwilę, co to jest władza i kto ja posiada lub powinien posiadać?

Czy polski parlamentaryzm dochodzi do dna?

W piątek 13-ego, w niemal pustym Sejmie, Komisja Nadzwyczajna przyjęła projekt zmian w Kodeksie Wyborczym, które zabetonują wybory do Parlamentu Europejskiego. Zapewne jeszcze przed końcem wakacji uchwalone zostaną nowe przepisy, które sprawią, że właściwie tylko przedstawiciele PiS i PO będą mieli szanse na mandat.

Przyszłość polskiej demokracji

W Polsce panuje mieszany typ demokracji, który określam semidemokracją czyli demokracją połowiczną. Jest to mieszanka systemu sprawowania władzy, zdominowanego z jednej strony próbami wprowadzenia elementów w pełni demokratycznych, bądź ich imitacji, a z drugiej strony sposobu rządzenia kontrolowanego przez elity polityczno-ekonomiczne.

Ustawa 447 – czy jest jeszcze nadzieja dla Polski?

Mainstreamowe media lubią swoich widzów katować w niedzielę rozmowami przy kawce z czołowymi politykami. Jest to tzw. podsumowanie najważniejszych wydarzeń mijającego tygodnia. Przykładowo, w TVN-owskiej "Kawie na ławę" nawet sekundy nie poświęcono amerykańskiej ustawie 447.

Apel do polskich Ustawodawców! W obronie życia i własności

Na stronie Fundacji PAFERE opublikowany został apel do polskich parlamentarzystów, wzywający ich do działań prawnych, chroniących życie ludzkie oraz własność. "Wielce Szanowni Ustawodawcy" - czytamy - "zwracamy się do Was o wprowadzenie moralnego ładu prawnego na rzecz sprawiedliwości i dobra polskich rodzin, poprzez zaprzestanie, z jednej strony, ustanawiania nowych praw będących w konflikcie z naturalnym prawem człowieka do życia i prawowitej własności".

Kosztowni parlamentarzyści III RP

Czy w Polsce opłaca się być posłem? Patrząc na długie listy wystawiane w wyborach przez poszczególne partie, chyba tak. Z pewnością jeśli chodzi o pracę na stanowisku posła, w najbliższym czasie wakatów raczej nie ma się co spodziewać. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że jest to dosyć dochodowe zajęcie. Jak więc wyglądają koszty związane z utrzymywaniem naszych posłów?
Co miesiąc wydajemy na wszystkich posłów prawie 11 mln zł. brutto. Na koszt jednego posła składa się pensja w wysokości 9892 zł., dieta wynosząca 2245 zł. a także koszty prowadzenia biura oraz przejazdy 11 650 zł., co daje w sumie 23,8 tys. zł. Jak jednak się okazuje1/4 posłów dostaje dodatkowo 1,5 tys. zł. w związku z kierowaniem komisjami lub podkomisjami. Co dziesiąty z nich „wspaniałomyślnie” zrzeka się pensji, co jednak nie dziwi biorąc pod uwagę, że i bez tego na ich konto wpływa blisko14 tys. zł. Rekordzistami w zakresie wysokości poborów są posłowie Franciszek Stefaniuk z PSL oraz Stanisław Wziątek z SLD, te bowiem wynoszą bez mała 27,5 tys. zł. Pierwszy z tej dwójki szefuje komisji Etyki i jest zastępcą w Komisji łączności z Polonią. Drugi z posłów kieruje pracami Komisji ds. Służb Specjalnych, jest też wiceszefem Komisji Obrony Narodowej. Każdemu z nich wpada do kieszeni dodatkowo prawie 3,5 tys. zł. W czołówce znajdują się także Andrzej Czerwiński, Beata Małecka-Libera i Jadwiga Zakrzewska z PO, Mieczysław Łuczak i Andrzej Sztorc z PSL oraz Krystyna Łybacka z SLD, którzy łączą stanowisko zastępcy komisji i szefa podkomisji. To daje im prawie 2,5 zł. więcej. Posłów, którzy dostają dodatkowe pieniądze za szefowanie lub wiceszefowanie w komisjach czy podkomisjach jest 121, z czego 93 to zastępcy przewodniczącego komisji. Tak duża liczba tych ostatnich wynika z faktu, że komisje mają po 4-5 zastępców. Jak widać parlamentarzyści nie obawiają się śmieszności, dlatego kto wie, czy kiedyś ta liczba się nie zwiększy, wszak chętnych na dodatkowe pobory jest na pewno więcej. Według ekspertów ta praktyka nie jest jednak niczym uzasadniona. Przyznaje to nawet Franciszek Stefaniuk, twierdząc, że stoją za tym partyjne ambicje a nie realna potrzeba. Za pracę zastępcy przewodniczącego (albo może raczej za sam fakt bycia wiceszefem komisji, wszak nie wiadomo, czy rzeczywiste obowiązki rzeszy wiceszefów zasługują na miano pracy, czy też statystowania w pracach), łącznie musimy zapłacić w miesiącu 138 tys. zł., niezależnie od intensywności prac poszczególnych komisji. A te zbierają się z różną częstotliwością. Średnio każda z komisji odbyła od początku kadencji 19-20 posiedzeń. Najwięcej miało miejsce w przypadku Komisji Finansów Publicznych, Samorządu Terytorialnego czy ds. UE – około 40. Ale zdarzały się też takie, gdzie posiedzenie odbyło się tylko 11 razy. Łączenie stanowisk może się jednak odbić na efektywności prac tych komisji. Według Stefaniuka trudno czasem pogodzić prace w komisji z innymi obowiązkami. To wiąże się również z trudnościami natury logistycznej, gdyż trzeba posiedzenia ustawiać tak, aby nie nakładały się na siebie. Wszystkie wydarzenia „z życia” Sejmu oraz dane czy statystyki, dotyczące tej instytucji można śledzić na portalu pracujadlaciebie.pl. Gdybyż chociaż te koszty przełożyły się na efektywną i pożyteczną dla Polski pracę wykonywaną przez posłów. Można się jednak domyślać, że wielu naszych rodaków ma na temat pracy posłów zgoła odmienne zdanie. Niestety na to nie mamy wpływu, jak też nie mamy wpływu na koszty, jakie ponosimy w związku z utrzymaniem naszych „drogich” parlamentarzystów. Raczej nie powinniśmy także liczyć na to, że oni sami w tym względzie cokolwiek zmienią. Chyba, że na swoją korzyść... I.Sz. Źródło: www.rp.pl, pch24.pl

Posłowie PO świetnie się bawią. Będą powoływać zespół ds. wolnego rynku

Nie wiadomo: śmiać się czy płakać. Czytam oto, że kilku posłów Platformy Obywatelskiej zapowiedziało powołanie zespołu ds. .... wolnego rynku. Bardziej kpić ze społeczeństwa już chyba nie można. Posłowie ci zamierzają do swojego zespołu pozapraszać ekspertów ze związków pracodawców oraz z Centrum im. Adama Smitha.
Widać, posłów PO nie opuszcza dobre samopoczucie. Kilka lat rządów Platformy to lata zaciskania pętli wokół szyj przedsiębiorców. To gnębienie wyższymi podatkami, to tworzenie pokazuch w stylu "jednego okienka", to duszenie koncesjami, wyższymi składkami na ubezpieczenie, różnymi głupotami w stylu "kursy strażackie", opłaty za niszczenie środowiska, wzmożone kontrole skarbowe. Jednym słowem - traktowanie przedsiębiorców jak pospolitych bandytów, którzy tylko dybią na biedne państwo i kalkulują jakby tu wydymać fiskusa. Nie twierdzę, że w PO nie pozostała jakaś szczątkowa frakcja wolnorynkowców, ale lata pobytu w tej partii, posłowania w niej, czerpania z tego posłowania korzyści, z całą pewnością wyjałowiły ich rynkową wrażliwość, zatem obecny pomysł traktować należy wyłącznie w kategoriach, jak już wcześniej wspomniałem, ponurego żartu. No i oczywiście, polecenia służbowego Don Tuska Wielkiego (Zadłużacza), obliczonego na przyciągnięcie co bardziej naiwnych wolnorynkowców na swoją stronę. Powoływanie kolejnego zespołu parlamentarnego zaowocuje, co to to na pewno, wzrostem ilości piany jaką bić się będzie na ul. Wiejskiej w Warszawie. Zdziwię się, jeśli z propozycji tej grupki posłów PO skorzystają eksperci z Centrum Adama Smitha. Bo to przecież strata czasu. A jeśli już, to że przedstawią litanię zarzutów do rządów PO-PSL i demonstracyjnie opuszczą posiedzenie zespołu. Bezkrytyczne popieranie Unii Europejskiej, jej niszczycielskiej biurokracji, idiotycznego antyrynkowego ustawodawstwa przeczy jakiejkolwiek chęci powrotu do wolnego rynku w Polsce... Cóż można powiedzieć? Bawcie się - póki co - dalej. Idiotów w III RP nie brakuje. Zapewne ktoś wam jeszcze uwierzy. Paweł Sztąberek

Chrońcie suwerenności!

List portalu "FRONDA" wzywający polskich polityków do ochrony suwerenności Polski w UE Wzywamy, jako obywatele Rzeczypospolitej Polskiej wszystkich posłów i senatorów Rzeczypospolitej Polskiej do niezwłocznego podjęcia swych konstytucyjnych obowiązków ochrony suwerenności i interesów państwa polskiego oraz przestrzegania Konstytucji. Wzywamy do podjęcia działań analogicznych do tych, do których podjęcia wezwał niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny niemiecki parlament w swoim wyroku z dnia 30 czerwca 2009 r. Badając zgodność Traktatu Lizbońskiego z niemiecką konstytucją, FTK orzekł bowiem, że aby traktat mógł wejść w życie, konieczne będzie ustawowe wzmocnienie roli niemieckiego parlamentu w procesach decyzyjnych w Unii Europejskiej. Oczekujemy i żądamy podobnego jak w Niemczech ustawowego zabezpieczenia roli Sejmu i Senatu – reprezentacji narodu, czyli suwerena - w procesach decyzyjnych w stosunkach Polski z Unią Europejską. Wszyscy mamy bowiem konstytucyjne pośrednie i bezpośrednie – również w drodze referendum – prawo decydowania o losach Rzeczypospolitej Polskiej i zakresie jej suwerenności. Źródło: www.fronda.pl