Tag Archives: pedofilia

Bandycka reakcja na baner ukazujący związek pedofilii z homoseksualizmem

Na naszą skrzynkę mailową wpłynął dziś list-apel z Fundacji Pro-Prawo do Życia informujący o bandyckim napadzie na samochód należący do Fundacji, jaki miał niedawno miejsce we Wrocławiu. Sytuacja jest na tyle bulwersująca, że poniżej publikujemy całość apelu.

Wierni uczniowie Adolfa Hitlera i Josepha Goebbelsa

Kto? Środowiska antykatolickie (nie wchodzę już w szczegóły, ale np. mendia głównego ścieku, bo tak należy je nazwać). Od razu przechodzę do rzeczy.

Szwajcaria: nie dla płacy minimalnej i pedofilów

Szwajcarzy odrzucili dziś w referendum stawiany przez związki zawodowe postulat wprowadzenia w tym kraju płacy minimalnej.

Rodzice: „Dzieci potrzebują miłości, a nie seksu!” Odpowiedź: „Zamknij mordę!”

Niemieccy rodzice stawiają opór szkolnej seks-edukacji. Zapowiadają kolejne demonstracje. „Dzieci potrzebują miłości, a nie seksu!”  „Chrońcie swoje dzieci !” – takie hasła wykrzykiwali  rodzice, którzy wyszli wraz z dziećmi na ulice Stuttgartu, by zademonstrować swój sprzeciw wobec seks-edukacji w szkołach w Badenii-Wirtembergii.

3 x P: Pedofilia, Polański, Pornografia

Od kiedy sięgam pamięcią to zawsze grupa oszołomów rozdmuchiwała problem pedofilii do granic absurdu. Ostatnio jednak granice absurdu zostały przekroczone zarówno przez oszołomów lewicowych, którzy dyskusje rozpoczęli jak i przez oszołomów prawicowych, którzy przystąpili do osobliwej riposty. Poniższy tekst jest więc swoistym głosem rozsądku w sprawach, o których zdawałoby się powiedziano już wszystko.
Pedofilia w kościele Jak już wszyscy doskonale wiemy lewicowe oszołomy co chwila wyskakują z jakimś tematem, za pomocą którego zamierzają uderzyć w Kościół. Ich ulubionym kijem samobijem, którym nieustannie okładają księży, biskupów, arcybiskupów, kardynałów a nawet samego papieża jest zwrot ,,pedofilia w Kościele”. Jak na solidnych kolektywistów przystało, kiedy tylko wydarzy się jednostkowy przypadek wspomnianej pedofilii w jakimś miejscu na świecie oskarżają o to wszystkich katolików duchownych (z papieżem na czele) i świeckich. Ludzie Ci oskarżają Kościół Katolicki, o to iż rzekomo ukrywa pedofilie i pedofilów w sutannach. Oczywiście nigdy nie są w stanie owego ,,ukrywania” dogłębnie wyjaśnić tzn. powiedzieć ludziom w jaki sposób Kościół z Papieżem na czele pedofilię ukrywa. O ile mi bowiem wiadomo księża nie podlegają jakimś specjalnym sądom kościelnym, które mogłyby sprawę pedofilii ukryć. Podlegają natomiast tak samo zresztą jak cała reszta ludzi w kraju, który zamieszkują państwowej jurysdykcji. Tak więc ,,ukrywanie” pedofilii przez kościół jest niemożliwe z powodów czysto technicznych. Gdyby jednak ktoś się mimo to upierał co do tego ,,ukrywania” to musiałby przyjąć, że Kościół Katolicki albo sprawuje kontrolę nad państwowymi sądami (co jest absurdalne) albo w jakiś niewytłumaczalny sposób wpływa na pokrzywdzonych przez księży-pedofilów aby ci nie zgłaszali tej sprawy organom ścigania. Zarówno pierwszy jak i drugi argument nie wydaje mi się zbyt rozsądny, dlatego też wyciągam jedyny logiczny wniosek z tego rozumowania, który brzmi - ,,Kościół nie ukrywa pedofilii, ponieważ z powodów oczywistych nie jest w stanie tego zrobić”. Tak więc ofiara księdza-pedofila może swobodnie udać się do organów ścigania i zawiadomić o popełnieniu przestępstwa jakim jest pedofilia. Jak widzimy ataki na kościół lewicowych oszołomów nie są zbyt błyskotliwe i należy okryć je zasłoną milczenia, ponieważ w przeciwnym razie zgodnie z zasadą ,,niewinny się nie tłumaczy” Kościół Katolicki zostanie uznany za winnego ukrywania pedofilii. Tą żelazną zasadę złamał ostatnio abp. Józef Michalik, który nie dość, że tłumaczył problem, którego de facto nie ma, to na dodatek czynił to w sposób niezwykle pokrętny i niezrozumiały. A trzeba zauważyć, że wrogowie Kościoła nie potrzebują specjalnej zachęty do tego aby go nieustannie atakować, toteż naiwnym był ten kto sądził, że nie wykorzystają do ataku tak doskonałego pretekstu jakim niewątpliwie była nieporadna wypowiedź abp. Michalika. Winny Polański! Na atak wrogiej kościołowi lewicy odpowiedziała broniąca kościoła prawica. Niestety obrońcy Kościoła nie byli w stanie bez emocji obalić żałosnych oskarżeń lewicowych oszołomów. I tak np. w wywiadzie, który przeprowadził "Najwyższy Czas" z ks. Dariuszem Oko możemy dowiedzieć się tego, że  właściwie tej całej nagonce na kościół jest winny Roman Polański! (oczywiście ks. Oko nie mówi tego wprost ale częstotliwość z jaką pojawia się w jego wypowiedziach nazwisko sławnego reżysera może o tym świadczyć). Ks. Oko mówi co następuje: ,,Ci sami ludzie, którzy przeciw duchownym wyciągają najcięższe działa, potem nadskakują Polańskiemu, czyli pedofilowi w ciągłej ucieczce przed więzieniem”. Powyższa wypowiedź jest doskonałym przykładem na to, że Kościół staje się coraz bardziej zakładnikiem państwa. I tak np. gdyby ustawodawca zmienił wiek małoletniego (z którym współżycie seksualne nazywa się pedofilią) z 14 do dajmy na to 20 lat to Kościół Katolicki nagle zmieniłby całkowicie swoją wielowiekową doktrynę i uznałby ten fakt za truizm! Przykład ks. Oko doskonale pokazuje, że wielu ludzi oddało swój umysł w niewolę państwu i przestało myśleć samodzielnie. To państwo definiuje za nich pojęcia a oni jedynie je bezmyślnie uznają. Czym jest bowiem pedofilia? Pedofilia jest stosunkiem seksualnym dorosłego człowieka z nieświadomym dzieckiem. A trzynastoletnia dziewczyna, z którą współżył Roman Polański z pewnością nieświadoma nie była. Należy podkreślić, że ludzie nie są względem siebie równi pod względem fizycznym i nie da się przez to za pomocą dekretu określić czasu, w którym człowiek przestaje być nieświadomym dzieckiem i staje się dorosłym. Dlatego przestańmy uznawać państwowe ustawodawstwo za ostateczną wyrocznie wszelkiej życiowej prawdy, ponieważ może się ono w każdej chwili zmieniać co będzie nas zmuszać do ciągłego rewidowania stanowiska w różnych kwestiach. Ks. Oko uznaje Polańskiego za pedofila, ponieważ tak mówi obecnie państwowe prawo (zarówno w Polsce, jak i USA), lecz za kogo w takim razie uchodzi w jego oczach Władysław Jagiełło, który przecież pojął za żonę małoletnią Jadwigę? Co ciekawe ks. Oko praktycznie przez cały wywiad przywołuje postać Romana Polańskiego, w taki sposób jakby to Polański był winny nagonce na Kościół. Kapłan mówi m.in., że Polański jest przykładem bezkarności, co jest oczywistą nieprawdą. Pomijając już sam fakt, że Roman Polański nie zasługuje na żadną karę więzienia, to absurdem jest stwierdzenie, że reżyser ,,Pianisty” nie otrzymał żadnej kary za rzekomą ,,pedofilie”. Trzeba przypomnieć, że Roman Polański po opuszczeniu Polski robił zawrotną karierę za granicą, jednak naprawdę skrzydła rozwinął dopiero po przybyciu do USA. To tam zrealizował swoje najgłośniejsze filmy, a po nakręceniu ,,Chinatown” został uznany za jednego z najznamienitszych reżyserów na świecie. Gdyby pozostał w Stanach to mógłby zrobić karierę na miarę Martina Scorsese, niestety musiał opuścić kraj wielkich możliwości i udać się na wygnanie. Jak dla mnie złamana kariera to niezwykle surowa kara, którą poniósł Roman Polański, za swój czyn. Winna internetowa pornografia! W dniu 14 października 2013 roku odbyła się Konferencja prasowa świeckich członków Rady Duszpasterskiej i Społecznej Archidiecezji Przemyskiej. Członkowie tego jakże zacnego gremium doszli do wniosku, iż aby ograniczyć pedofilie w kościele należy ograniczyć dostęp do pornografii w Internecie. Członkowie Rady uzasadnili to w następujący sposób: ,,z analiz psychologicznych wynika, iż zdecydowana większość negatywnych zachowań seksualnych bierze się z coraz powszechniejszego dostępu do pornografii”. Dalej swoją tezę argumentują również tym, że: ,, Jak taki 20-letni człowiek trafia do seminarium, to on już jest obciążony tą pornografią. Trzeba jasno powiedzieć, że seminaria nie robią z ludzi pedofilów. Pedofile wychodzą z naszych rodzin i są już obciążeni tym, co widzieli w sieci”. Jeszcze by tego brakowało aby seminaria robiły z ludzi pedofilów! Po raz kolejny zdarza się już jednak sytuacja, w której tzw. świeccy przedstawiciele Kościoła ośmieszają tą jakże zasłużoną dla świata instytucję. Tym razem sugerują, że władze seminarium nie są wstanie wyleczyć kleryka z pedofilii przez okres sześciu lat, kiedy się tam znajduje, a co więcej nie są nawet w stanie owej pedofilii zdiagnozować! Tak więc idąc dalej tokiem rozumowania szanownego gremium, seminarium może ukończyć nawet morderca-psychopata, ponieważ władze seminarium są tak nieudolne, iż z pewnością nie rozpoznają w delikwencie jego przypadłości. Trudno o bardziej absurdalne próby tłumaczenia się z problemu pedofilii w Kościele. Pojawia się również po raz kolejny problem tzw. ,,katolików-totalniaków”, którzy uznają decyzje Pana Boga o nadaniu człowiekowi wolnej woli za kolosalny błąd! W tym przypadku ,,katoliccy totalniacy” ,,apelują do władz o walkę z pornografią”. Wychodzi na to, iż wszystkiemu winna jest ta cholerna wolność, ponieważ gdyby tak ją ograniczyć to można by było zadekretować aby wszyscy ludzie czynili tylko i wyłącznie dobro. Albo nawet udałoby się przepchnąć ustawę o powszechnej świętości każdego człowieka, no chyba Pan Bóg nie ośmieliłby się jej kwestionować! ,,Katoliccy-totalniacy” zapominają o podstawowej rzeczy, mianowicie o tym iż człowiek musi wybrać dobro poprzez dobrowolne odrzucenie zła, jeżeli nie wybiera dobra dobrowolnie to żadna w tym jego zasługa. Tematem na oddzielną dyskusje jest sprawa wpływu dostępności pornografii w Internecie na występowanie zjawiska pedofilii, jest to bowiem teza wyjątkowo wątpliwa, wszak pedofile istnieli na długo przed wynalezieniem Internetu! Winna nauczycielka! Po raz kolejny w związku z państwowym szkolnictwem, potwierdziła się życiowa prawda ogłoszona światu przez Woody’ego Allena w filmie ,,Annie Hall”, brzmi ona następująco: ,,W szkole uczą tylko ci, którzy nie nadają się do niczego innego, a ci którzy nie nadają się nawet do tego uczą gimnastyki”. Tym razem jest to doskonały komentarz do sprawy jaka zaszła w jednej z polskich szkół, w której czternastoletni uczeń zrobił dziecko swojej nauczycielce! O ile nie jest to z pewnością czyn godny pochwały to to co zrobili z tym fantem rzekomi obrońcy Kościoła zakrawa na kpinę! Podstawowym problem prawicowych oszołomów, którzy za wszelką cenę chcą bronić Kościoła jest nieznajomość podstawowych pojęć, dlatego też z okazji narodzin dziecka nieszczęsnej nauczycielki, prawicowcy podnieśli krzyk: ,,Pedofilia, do więzienia z nią”, ,,W kościele to pedofilie widzicie, a tu to co!”. Dobrze, że skończyło się tylko na okrzykach i nie doszło do samosądu. Ja jako człowiek, nie aż tak światły jak większość prawicowców, wydających owe okrzyki, zastanowiłem się głęboko nad tym problemem i doszedłem do zatrważającego wniosku, mianowicie: ,,Jak dziecko może zrobić dziecko”. No bo chyba jak czternastolatek jest w stanie świadomie zrobić kobiecie dziecko, to taka sytuacja pod pedofilię już nie podpada. Ale jako że owe okrzyki były bardzo głośne i zdecydowane, toteż postanowiłem sięgnąć po naukowe definicje aby upewnić się w przekonaniu, że to nie ja popadam w jakiś obłęd. I tak zgodnie z naukową definicją pedofilia to: ,,Rodzaj parafilii seksualnej: stan, w którym jedynym lub preferowanym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest kontakt z dziećmi w okresie przedpokwitaniowym lub wczesnej fazie pokwitania”. Idę jednak dalej i sprawdzam co to takiego to ,,pokwitanie”. Jego naukowa definicja brzmi: ,,Okres procesu dojrzewania u człowieka, trwający ok. 4-5 lat, w którym następuje rozwój drugo- i trzeciorzędowych cech płciowych”. Najważniejszą sprawą jest jednak to kiedy pokwitanie zachodzi. I tak dalej cytuję Wikipedię i definicję pokwitania: ,,Zachodzi przeciętnie w 11-16 roku życia, przy czym u dziewcząt nieco wcześniej niż u chłopców. Nie ma jednak określonego wieku dla pokwitania. Średnio zaczyna się w wieku 9-14 lat jednak medycyna potwierdza przypadki, w których >>objawy<< pokwitania występowały na początku wieku szkolnego”. Z przytoczonych przeze mnie naukowych definicji jasno wynika, iż kontakt seksualny z osobą w wieku 14 lat nie jest pedofilią! Ale co tam naukowe definicje! Większość prawicowych publicystów, komentujących tą sprawę uznaje bowiem zasadę, że jeżeli fakty nie pasują do tego co mówią to tym gorzej dla faktów! Sprawę skomentował również Tomasz Terlikowski, który od pewnego czasu zaczyna uchodzić w mediach za ,, naczelne sumienie narodu polskiego”. Katolicki publicysta powiedział co następuje: ,,Gdy media informowały o księdzu (byłym zresztą), który miał dziecko z dziewczynką – pisały o nim jak o pedofilu, ale gdy publikują teksty o 36-letniej nauczycielce, która ma dziecko z 14-latkiem (co jest regularną pedofilią ), to termin pedofilia nie pada”. To co red. Terlikowski nazywa ,,regularną pedofilią” nie jest nie tylko ,,regularną” ale nawet zwyczajną pedofilią. Gdy raz na jakiś czas mainstreamowe media, nie użyją jakiegoś pojęcia błędnie to red. Terlikowski natychmiast się dziwi, a razem z nim dziwi się cały prawicowy mainstream, niestety. Podsumowując to co napisałem powyżej, to chciałbym zaznaczyć, że nie uznaję czynów, których dopuścili się Roman Polański i nauczycielka z Kalisza za godne pochwały, nie uważam również aby internetowa pornografia była czymś dobrym. Uważam natomiast, że słów należy używać zgodnie z ich naukową definicją, ponieważ w przeciwnym razie wytwarza się chaos, nad którym nie sposób zapanować, a jest to tym istotniejsze jeżeli występujemy w obronie tak bliskiej naszemu sercu instytucji jaką jest Kościół Katolicki. Damian Kubiak

Tematy zastępcze w świecie baranów

Sprawa księdza Ireneusz Bochyńskiego z Piotrkowa Trybunalskiego najdobitniej pokazuje, że Polska to kraj całej masy "pożytecznych idiotów". Nie brakuje ich także po stronie katolików. Macherzy od propagandy z Platformy Obywatelskiej nie muszą się kompletnie wysilać, by cały czas mieć na tapecie tzw. tematy zastępcze.
Wypowiedź księdza była rzeczywiście niefortunna. W ogóle, wszelkie wypowiedzi osób duchownych na tematy pedofilii powinny być kwitowane krótko: moje stanowisko w tej sprawie jest tożsame ze stanowiskiem Komisji Episkopatu, która potępia pedofilię jako zbrodnię przeciwko najmłodszym. Koniec kropka. Nie rozumiem zupełnie po co księża wikłają się w dywagacje na te tematy, filozofują. Ich stanowiskiem powinno być oficjalne stanowisko Kościoła i tyle... Wróg tylko czeka, żeby wciągnąć księdza w dyskusję i zapędzić w kozi róg. I tak niestety bardzo często się dzieje. Ale nie o tym miał być ten tekst. Otóż sprawa księdza z Piotrkowa pokazuje jak z byle czego robi się ogólnoświatową aferę. Wypowiedź jakiegoś prowincjonalnego księdza w jakiejś prowincjonalnej gazecie na temat, którym ludzie na co dzień w ogóle nie żyją, bo ich w znakomitej większości nie dotyczy, została przeorana na wszystkie strony tak, że chcąc nie chcąc każdy musiał się nią zainteresować. Obrzydliwe ścierwomedia z TVN24 na czele mają z tego pożywkę na najbliższe dni jeśli nie tygodnie, wozy transmisyjne największych stacji telewizyjnych nie opuszczają Piotrkowa przez kilka dni, kursując między kościołem Dominikanek a gmachem prokuratury. Coś się dzieje, jest afera. W jej rozpętaniu wielką zasługę ma katolicki portal Fronda.pl. Redaktor Tomasz Terlikowski wszczyna rejwach, swoje pięć groszy dodaje ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, na portalu wpolityce.pl za sprawę bierze się red. Mazurek, skąd już tylko krok do ogólnoświatowej afery z ks. Bochyńskim, o którym - poza Piotrkowem - nikt chyba nie słyszał, jako bohaterem. Tymczasem rząd skubie nas w najlepsze. Rosnące podatki, od nowego roku coraz wyższe, marna perspektywa otrzymania jakichkolwiek emerytur w przyszłości, rozrost pasożytów zwanych partiami politycznymi, żerujących na naszych pieniądzach, rosnące koszty utrzymania gospodarstw domowych, grabienie nas pod pretekstem walki z ociepleniem klimatu, czy o ochronę środowiska, niszczenie rodziny poprzez ustawodawstwo naruszające jej autonomię, stopniowe unicestwianie Polski... - te sprawy, jak się okazuje, mało kogo interesują. Ludzie nimi nie żyją, choć dotykają one niemalże wszystkich. Natomiast news o księdzu z Piotrkowa - o, to jest dopiero zajmująca sprawa. Numer 1 w kraju! Cóż, takie mamy czasy... Grupa cwaniaków wyhodowała sobie stado baranów (nie obrażając przemiłych zwierzątek), których w dowolny sposób można strzyc... O księdzu Bochyńskim wszyscy za kilka dni zapomną, pewnie pojawi się jakiś inny ksiądz i znów będzie czym żyć i się pasjonować. Natomiast politycy jak nas okradali, tak wciąż będą nas okradać. Jednak czy ktoś w ogóle się tym przejmuje? Paweł Sztąberek

Syndrom fałszywych wspomnień – przemilczany aspekt w dyskusji o pedofilii

Przez media przetacza się kampania oskarżeń duchownych o pedofilię. Między innymi lewicowe media nagłośniły postać jednego z głoszących herezje duchownych, który jako przyczynę swojej napaści na innego duchownego podał wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to miał być rzekomo molestowany przez proboszcza. Mechanizm tych oskarżeń nasuwał skojarzenia z, przemilczanym przez media, zjawiskiem fałszywych oskarżeń o pedofilię wywołanych syndromem fałszywych wspomnień.
Oskarżenia rzekomych ofiar pedofilów są jeszcze na razie w Polsce czymś sensacyjnym. W ciągu ostatnich dwóch dekad przez kraje Ameryki Północnej i Europy Zachodniej przetoczyła się fala oskarżeń ze strony dorosłych rzekomych ofiar. Długotrwałe śledztwa i procesy sądowe ujawniły, że szokująca większość z tych oskarżeń była bezpodstawna. Co ciekawe rzekome ofiary często nie były cynicznymi oszustami, tylko cierpiały na syndrom fałszywych wspomnień. Zjawisku temu swoją książkę „Molestowanie pamięci”, wydaną przed kilku laty przez wydawnictwo Fronda, poświęciła Barbara Gujska. Syndrom fałszywych wspomnień (False Memory Syndrom) w ostatniej dekadzie najsilniej dał o sobie znać w sprawach dotyczących aktów rzekomej pedofilii. Oskarżeni o akty nadużyć seksualnych pozostali bezsilni wobec bezpodstawnych oskarżeń, którym dawana była bezkrytyczna wiara. Fałszywe oskarżenia padały często pod adresem autorytetów, rodziców, księży i nauczycieli. Ataki na lokalnych liderów społeczności skutkowały rozbiciem więzi społecznych i likwidacją alternatywy dla despotyzmu biurokracji państwowej – co może wyjaśniać czemu establishment rozkręcił medialnie temat. Psychoterapia opiera się na teoriach Freuda. Freud uznawał seks za główny determinant działań ludzkich. Zdaniem Freuda zaburzenia były wynikiem traumy z przeszłości, źródłem histerii były seksualne doświadczenia z dzieciństwa. Wielu krytyków oskarżało freudyzm o brak logiki, liczne błędy, opieranie teorii na doświadczeniach z osobami chorymi, co czyni teorie nieprzydatną w terapii osób zdrowych. Zdaniem krytyków, pomimo, że psychoanaliza jest traktowana serio i bardzo popularna, nie udowodniono jej skuteczności. Zdaniem krytyków psychoanalitycy dogmatycznie wierzą w dobroczynność psychoanalizy, odpowiedzialnością za niepowodzenia obarczają pacjentów. Psychoanaliza ma też deprecjonować wolną wolę człowieka. Zdaniem Barbary Gujskiej „psychoterapia analityczna ma na celu wywołanie fundamentalnej i trwałej zmiany w strukturach osobowości” co wymaga minimum 2 lub 3 lat terapii. Terapia może trwać kilkanaście lat. Koszty finansowe terapii są ogromne, pomimo, że może ona nie przynosić pożądanych efektów. Według autorki „Molestowanie pamięci” terapeuci wykorzystują finansowo pacjentów i czerpią sadystyczną przyjemność z dominacji nad nimi. Poprawa zdrowia psychicznego wynikać ma nie z sukcesów terapii ale z tego, że nerwice samoczynnie cofają się w ciągu 2 lat. Długotrwała i bezużyteczna terapia pozwala terapeucie przypisywać sobie zasługi. Psychoterapia jest więc, zdaniem krytyków, mniej skuteczna niż wsparcie przyjaciela, a dodatkowo bardzo kosztowna. Według krytyków najłatwiej syndromowi fałszywych wspomnień ulegają kobiety poddawane psychoterapii. Zdaniem Gujskiej terapeuci sugerują pacjentkom, że są ofiarami nadużyć seksualnych, pacjentki pełne zaufania do terapeutów najczęściej przyjmują ich sugestie. Pod wpływem sugestii terapeuty pacjentki mają kreować fałszywe wspomnienia - nawet z czasów wczesnego dzieciństwa. Terapeuci mają, według krytyków, sugerować kobietom, że padły ofiarami nadużyć w dzieciństwie - w psychoterapii obowiązuje teoria, że korzenie problemów w dorosłym życiu tkwią w przeszłości. Objawami nierozwiązanych problemów z dzieciństwa mają być, według psychoterapeutów, migreny, niska samoocena, nadużywanie leków. Według krytyków, destruktywna psychoterapia polega na wdrukowaniu pacjentom przekonania, że powszechne u dorosłych objawy - bóle głowy, niska samoocena i nadużywanie leków- spowodowane są urazami z dzieciństwa. Pacjenci pod wpływem terapeuty mają kreować fałszywe wspomnienia, w których w roli oprawców osadzani są najbliżsi krewni. Skutkiem wykreowania takich fałszywych wspomnień jest zniszczenie więzi rodzinnych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania w rodzinie. Zdaniem krytyków, w kreowaniu fałszywych wspomnień, nazywanym procesem odzyskiwania wspomnień, terapeuci wykorzystują tendencyjnie dobrane zdjęcia. Pacjenci mają być podpuszczani przez terapeutów i przyjmować ich sugestie jako prawdę. Terapeuci stosują hipnozę, by pacjent odzyskał wspomnienia i wyleczył szok pourazowy. Podczas seansu pacjent w stanie hipnozy ma powrócić do wydarzeń z przeszłości. Terapeuci kierują powracaniem do przeszłości i odzyskiwaniem wspomnień. Terapeuci, zdaniem autorki „Molestowanie pamięci”, kreują fałszywe wspomnienia poprzez fantazje kierowane, hipnozę i masaże ciała. Wszystko to powoduje spór o to, czy wspomnienia są odzyskiwane czy kreowane. Wspomnienia wykreowane są niezwykle szkodliwe dla pacjentów. Zwolennicy psychoterapii twierdzą jednak, że odzyskuje się wspomnienia prawdziwe, wyparte przez pacjentów z powodu ich bolesności. Terapeuci wierzą w prawdziwość wspomnień i skuteczność terapii, pomimo, że eksperymentalnie udowodniono łatwość wmawiania wspomnień. Pacjenci nabywają również fałszywe wspomnienia słuchając opowieści innych osób, oglądając telewizje, czytając pseudonaukowe poradniki. Ofiarami syndromu fałszywych wspomnień stają się osoby podatne na sugestie. Popkultura i media kreują w duchu feministycznym również problem prześladowania kobiet. Doprowadza to do tego, że całkowicie normalne zaloty niepożądanego mężczyzny traktowane są jako molestowanie. Podobnie wykreowanie przez media marginalnego w rzeczywistości problemu pedofilii doprowadziło do dostrzegania jej wszędzie, a w konsekwencji rozbicia rodzin i więzów społecznych, oraz do histerii podejrzliwości. Dzieciom wmówiono lęk przed pedofilem, co doprowadziło do nieufności dzieci wobec wszystkich. Lewica wykreowała problem przemocy w rodzinie, w tym problem przemocy seksualnej. Działania te wspierała awangarda rewolucji lewicowej czyli ruch feministyczny. Feministki uważają, że wszelkie relacje kobiety o molestowaniu seksualnym w dzieciństwie są zawsze prawdziwe. Feminizm swój rozwój w latach 70 i 80 zawdzięcza histerii rzekomych molestowań seksualnych, rzekomych gwałtów, rzekomej przemocy w rodzinach, a w konsekwencji rzekomej pedofilii. Feministki w USA głosiły, że 25% kobiet było zgwałconych, 33% kobiet było w dzieciństwie wykorzystywanych seksualnie (w UE 50% kobiet miało paść ofiarami pedofilii), 60% molestowanych w pracy. Zdaniem feministek jesteśmy świadkami epidemii gwałtów i molestowania. Jeśli - twierdzą - kobieta cierpi na depresje, lęki, utratę apetytu, problemy seksualne lub jest nieśmiała to znaczy, że była ofiarą molestowania. Lewica zainwestowała ogromne pieniądze, zazwyczaj pochodzące ze źródeł publicznych, w szkolenia dla policjantów, prokuratorów i służb socjalnych. Celem działań lewicy było rozbicie rodzin będących alternatywą dla monopolu władzy lewicowej biurokracji. Histeria wywołana przez lewice doprowadziła do opierania oskarżeń o pedofilie na podstawie surrealistycznych rzekomych dowodów. Setki rodziców oskarżono o pedofilie na podstawie zdjęć ich nagich dzieci - zdjęć niemających podtekstów seksualnych i przez lata uważanych za coś całkowicie normalnego. Tysiącom rodziców odebrano dzieci, tysiące rodziców społecznie zlinczowano i bezpodstawnie skazano. Działo się to wszystko pomimo, że eksperymentalnie dowiedziono, że dzieci zmyślają pokazując na lalkach gdzie były dotykane. Pożywką dziecięcych fantazji jest wszechobecna pornografia. Fałszywe założenia prowadziły do fałszywych dowodów jednak kończyły się prawdziwymi wyrokami. Ofiarami nagonki w USA i Wielkiej Brytanii stawali się księża katoliccy. Wiele z tych oskarżań było prawdziwych, plaga pedalskiej pedofilii w kościele amerykańskim była owocem zmian posoborowych, a szczególnie posoborowej tolerancji dla pederastów wśród księży. Wiele innych oskarżeń było fałszywych. Oskarżenia wobec 4000 księży (10% amerykańskich duchownych) kończyły się wypłacaniem przez kościół pieniędzy [sama sprawa wypłacania odszkodowań jest bulwersująca, majątek kościoła pochodzi z ofiar wiernych, nie jest majątkiem księży, nie było więc podstaw, by za zbrodnie księży pedofilów odszkodowania płacili niewinni wierni]. W USA ofiarami księży pedofilów padali w 81% chłopcy [pederaści w populacji stanowią do 5%, wśród pedofilów byli więc szokująco nadreprezentowani], był to owoc tolerowania przez modernistyczny episkopat USA subkultury pedalskiej w seminariach i parafiach. Dodatkowo, by zdobyć kontrolę nad wyznawcami, kreowanie fałszywych wspomnień u wyznawców wykorzystują sekty (byli o to oskarżani scjentolodzy). Powodem lawiny oskarżeń o pedofilię w sądach było to, że rzucanie ich było wygodne podczas rozwodów, czy prześladowania nielubianego sąsiada albo współpracownika. Podczas trwania procesów rozwodowych matki uczyły dzieci jak szkalować ojców. Uniewinnieni od oskarżeń o pedofilię i tak nie mieli po procesach możliwości utrzymywania kontaktu z dziećmi. Matki wmawiające swoim dzieciom fałszywe wspomnienia często same miały fałszywe wspomnienia nabyte podczas psychoterapii. Fałszywe oskarżenia skutkowały załamaniami psychicznymi fałszywie oskarżanych. Matki i terapeuci, by pogrążyć ojców wymuszali na dzieciach głoszenie, że były molestowane. Dzieciom, by rozbudzić ich fantazje pokazywano materiały pornograficzne. Nieprawdziwe okazywały się ekspertyzy sądowe tworzone przez psychologów. Sędziowie automatycznie dawali wiarę rzekomym ofiarom, łatwo było skazać niewinnego mężczyznę za pedofilie. Jan Bodakowski

NIE dla pedofila na UW

Kilka dni temu portal wpolityce.pl podał informację, że jeden z wykładowców Uniwersytetu Warszawskiego otwarcie przyznał się do tego, że jest pedofilem. Chodzi o Mariusza Drozdowskiego, aktywistę gejowskiego. Poniżej zamieszczamy list otwarty Roberta Winnickiego wystosowany do rektora UW.
"List otwarty Roberta Winnickiego do rektora UW Warszawa, 3 września 2013 r. Jego Magnificencja Rektor Uniwersytetu Warszawskiego dr hab. Marcin Pałys W dniu dzisiejszym ukazała się następującą informacja: "Mariusz Drozdowski – zdeklarowany pederasta i transseksualista, lider środowisk homoseksualnych i wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, przyznał się do pedofilii. Drozdowski, znany szerzej, jako Jej Perfekcyjność, jest liderem LGBT – czyli organizacji skupiającej gejów, lesbijki, biseksualistów i transseksualistów. Na Uniwersytecie Warszawskim jest wykładowcą i prezesem organizacji studenckiej queer UW. <No i że odkryłem i powiedziałem wprost: jestem pedofilem i transgenderem. Jestem. I nie obchodzi mnie to, komu się to podoba lub kto uważa to za wymysł i moją kreację na pokaz> – napisał Drozdowski na swoim blogu. <Nie mam potrzeby ukrywania czegokolwiek. Ani tego, że jestem biedna, ani że przytyłam, ani niczego innego. Że jestem trans, że jestem pedofilem (…)> – można przeczytać w innym wpisie Drozdowskiego." Z ubolewaniem należy stwierdzić, że Uniwersytet Warszawski od lat utrzymuje pseudonaukowy parasol nad dewiacyjną działalnością Drozdowskiego, pozwalając na funkcjonowanie na swoim terenie tak kuriozalnej organizacji jak "Oueer UW" - Uczelnianą Organizację Studencka Uniwersytetu Warszawskiego. Queer jest oficjalnie działającą strukturą w ramach UW, posiadająca nawet opiekuna naukowego (!) Drozdowski, znany ze swojego obscenicznego stylu bycia, pozostaje doktorantem na Wydziale Filozofii i Socjologii UW. W związku z nowym skandalem, jakim są publiczne deklaracje tego zboczeńca, oczekuję podjęcia przez władze Uniwersytetu natychmiastowych kroków. Aby uniknąć kolejnych kompromitacji związanych z tą żenującą sprawą, Drozdowski powinien zostać wydalony z uczelni, a organizacja "Queer UW" rozwiązana jeszcze przed rozpoczęciem roku akademickiego. Liczę, że Jego Magnificencja podejmie niezwłocznie kroki by zmyć z Uniwersytetu Warszawskiego hańbę, jaką była działalność na jego terenie zadeklarowanego zboczeńca Mariusza Drozdowskiego oraz grupy pod nazwą "Queer UW". Robert Winnicki Rada Decyzyjna Ruchu Narodowego" Foto.: PSz/Prokapitalizm.pl

Niech służby sprawdzą czy za ideologią gender nie kryje się lobby pedofilskie

Ponurzy bojownicy „cywilizacji śmierci” czyli ideolodzy gender szykują nam niezły pasztet. Świetnie poszczególne fazy tego pasztetu referuje nam ks. Dariusz Oko w swoim wykładzie reklamowanym również na naszym portalu. Genderowcy chcą zaaplikować naszym dzieciom przymusową edukację seksualną od 4 roku ich życia.
Wedle wizji tych seksualnych maniaków, dziecko trzeba już w tym wieku informować o „tych sprawach”, a któryś z „ekspertów” (bodajże krajowy seksuolog Zbigniew Lew-Starowicz) stwierdził nawet, że także niemowlaki przeżywają orgazm.  Niedawno w Warszawie odbyła się konferencja zorganizowana przez agendę ONZ ds. Rozwoju, Światową Organizację Zdrowia oraz … rząd III RP. Uczestniczyli w niej bowiem ministrowie edukacji i zdrowia. Konferencja ta poświęcona była właśnie znaczeniu i wadze – zdaniem tych organizacji - wczesnej edukacji seksualnej. Według WHO „Już sześciolatek powinien rozumieć pojęcie akceptowalny seks, a 12-latek potrafić komunikować się w celu uprawiania przyjemnego seksu”. Dzieci uczyć się mają oczywiście o antykoncepcji, aborcji, odmiennych orientacjach seksualnych itp.... W swoim wykładzie ks. Oko mówi, jak sytuacja wygląda np. w Niemczech. Otóż 12-letnie dziewczynki uczy się zakładania prezerwatyw o różnych kolorach, kształtach i smakach i – jak dodaje – ta „edukacja” dotyczy także szkół katolickich. One również realizować muszą narzucony przez państwo program. Edukacja seksualna to jeden z elementów ideologii gender. Nie przypadkiem propagatorzy „postępu” domagają się obniżenia wieku szkolnego dla dzieci, przymusowego przedszkola i coraz większej kontroli państwa nad procesem wychowawczym dzieci. Mózgi prać trzeba już od najmłodszych lat, bo tak najłatwiej wychować niewolników. Przy okazji ostatnich poczynań genderowców w III RP nasuwa mi się jeszcze jedna refleksja. Czy aby za całą tą lewacką ideologią nie stoi lobby pedofilskie? To zapewne rola służb specjalnych, by to sprawdzić. Epatowanie dzieci seksem może służyć samozaspokajaniu tej pedofilskiej szajki, przygotowywanie do seksu już od najmłodszych lat ma dzieci oswajać z pewnymi dewiacyjnymi zachowaniami jako normalnymi. Niedługo dojdzie do tego, że do więzienia szedł będzie ojciec za to, że przytulił po ojcowsku córkę, natomiast seksedukator będzie mógł z nią wyczyniać, w majestacie prawa, przeróżne figle... Każdy zboczeniec chciałby aby jego zboczenie stało się normą. Wówczas nie musiałby się on kryć ze swoją dewiacją. Aktywistom gejowskim powoli się to udaje. Zmasowana propaganda propederastyczna zdejmuje z nich odium ludzi zwichrowanych. Pedofile, póki co, muszą jeszcze się maskować. Ale czy ideologia gender nie zmierza właśnie do tego, aby wszystko wywrócić do góry nogami? Dziś pedofile jeszcze się maskują, ale jutro być może dumnie podniosą głowy, mając oficjalnie swoich przedstawicieli w parlamencie, rządzie, w szeregu instytucji mających wpływ na ludzkie życie. Dlatego polskie służby już dziś powinny przyjrzeć się personom, które usilnie lansują w III RP ideologię gender. O ile mi wiadomo tacy osobnicy zasiadają już w gmachu przy ul. Wiejskiej, pracują dla rządu i bardzo aktywnie funkcjonują w tzw. przestrzeni publicznej. Biorą pieniądze nie tylko od polskiego podatnika, ale także od różnych podejrzanych międzynarodowych organizacji. Myślę, że w służbach specjalnych są jednak jeszcze jacyś normalni ludzie, którzy mają własne dzieci i też chcieliby uchronić je przez wszelkiej maści dewiantami, którzy swoje dewiacje pragną przekuć na powszechnie obowiązujące normy prawne. Panowie, lepiej dmuchać na zimne... Paweł Sztąberek

Unijny pedofil we Wrocławiu

Z naszej poczty: Oświadczenie władz Młodzieży Wszechpolskiej i Obozu Narodowo-Radykalnego. "Wyrażamy swoje głębokie oburzenie z powodu formuły „Otwartych Debat Europejskich”, jakie odbędą się w 24 kwietnia br. na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Sposób w jaki dobrano zarówno osoby biorące w nich udział, jak i prowadzącego jedną z debat jest skandaliczny i urąga wszelkim standardom akademickim.
Po pierwsze, debatować będą między sobą przede wszystkim przedstawiciele lewicy, nierzadko w jej najskrajniejszym, zarówno na gruncie polskim, jak i europejskim, wydaniu. Po drugie, prowadzącym jedną z debat będzie Roman Kurkiewicz, publicysta o jednoznacznie sprofilowanych poglądach, który nigdy nie dał się poznać jako osoba bezstronnie prowadząca jakiekolwiek dyskusje. Człowiek, który „wsławił” się m.in. pochwałami dla terrorystycznych działań Frakcji Czerwonej Armii. Po trzecie, wśród dyskutantów znalazły się osoby takie jak Janusz Palikot, twierdzący, że „Polacy powinni się wyrzec swojej tożsamości narodowej” czy Daniel Cohn Bendit. Ten ostatni jest znanym w całej Europie aktywistą lewackim, który w swojej autobiografii bez ogródek przyznawał się do praktyk pedofilskich. Urządzanie na publicznej uczelni sabatu skrajnej lewicy, w którym udział wezmą osoby znane z antypolskich wypowiedzi, jawni pedofile i zwolennicy czerwonego terroryzmu jest po prostu skandaliczne. Jest to kompromitacja Uniwersytetu Wrocławskiego i kpina z pojęcia debaty akademickiej. Jako przedstawiciele organizacji zrzeszających m.in. studentów wielu polskich uczelni zdecydowanie protestujemy przeciwko tego typu praktykom". Aleksander Krejckant, Kierownik Główny ONR Tomasz Pałasz, Prezes MW