Tag Archives: podatek

Nowy podatek exit tax już wkrótce – co czeka „uciekinierów”?

Ciekawi Was, co przedstawia fotka ilustrująca ten materiał? To mem znaleziony w sieci, który bardzo trafnie obrazuje perspektywy związane z planami wprowadzenia w Polsce podatku exit tax. Pisaliśmy już o tym wcześniej. Otwórz newsa i obejrzyj kompletny mem.

Już wkrótce nowy podatek? Ministerstwo Finansów potwierdza

Ministerstwo Finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego nie próżnuje. W resorcie trwają pracę na wdrożeniem do naszego systemu nowego podatku. Oficjalnie potwierdził to wiceminister Paweł Gruza.

Dlaczego Trump myli się w sprawie ceł?

Ogłoszenie przez prezydenta USA Donalda Trumpa planu nałożenia 25% cła na importowaną stal oraz 10% na importowane aluminium to pierwszy poważny błąd w polityce gospodarczej prezydentury Donalda Trumpa.

Dekomunizacja to także uwłaszczenie. Dlaczego PiS tego nie robi?

Jak trudno jest zerwać z reliktami PRL-u przekonuje los ustawy, którą PiS forsował od samego początku, odkąd tylko doszedł do władzy, a która utknęła w którymś z licznych gabinetów ministerialnych. Chodzi o ustawę uwłaszczeniową, która likwidowała instytucję tzw. użytkowania wieczystego.

500+ dla młodych przedsiębiorców. Czy będą zachwyceni?

Problem ZUS-u jak widać mocno spędza sen z powiek polskiemu rządowi. Bo jak tu wypełnić tego finansowego trupa, którego podtrzymuje się przy życiu przy pomocy coraz bardziej kosztownej aparatury, a który to powoli, ale nieuchronnie zmierza ku całkowitej zapaści? Ponieważ jednak wszystko co robią nasi politycy musi mieć przykrywkę, żeby nie dać odczuć obywatelom, że są coraz bardzie "rżnięci na kasie", należy sprawę przedstawić tak, żeby poczciwy naród odczuł to jako dobrodziejstwo.

Gwiazdowski niczym Bastiat – czyli czego nie widzi rząd w sprawie podwyżki składek na ZUS

Portal WEI.ORG.PL publikuje felieton Roberta Gwiazdowskiego na temat działań rządu PiS zmierzających do podwyższenia tzw. składek na ZUS dla osób, które płaciły ją do wysokości 30-krotności średniego wynagrodzenia oraz ich pracodawców, którzy płacą drugą część tej składki za pracownika.

Nowy podatek na Nowy Rok

Rząd PO-PSL zaczyna nowy rok od skoku na kasę podatników. Ci pospolici złodzieje w białych rękawiczkach nie mają żadnych oporów przed dalszym strzyżeniem potulnych baranów, które na wszystko się godzą. A skoro się godzą to co sobie nie pofolgować.

Wprowadzono nowy podatek tzw. węglowodorowy!

Otoczka propagandowo-medialna jest taka, że rzekomo podrasuje to budżet, gdyż podatek ten zapłacą eksploatatorzy złóż. Żaden dziennikarz telewizyjny nie wysila swojego mózgu do tego stopnia, aby dociec kto faktycznie za ten wybryk władzy zapłaci.

Proście, a będzie wam zabrane

Od lat obserwuję zjawisko zatracania przez język funkcji komunikacyjnej na rzecz dezinformacyjnej. Prosty przykład z ostatnich miesięcy – co i rusz natykaliśmy się na absurdalne określenie „olimpiada w Soczi”. Bzdura do kwadratu – olimpiada to czteroletni okres pomiędzy igrzyskami. Tyle dygresji.

Rostowski nie popuszcza nawet unijnym dotacjom

Okazuje się, że od odsetek od unijnych dotacji zdeponowanych na bankowych kontach trzeba zapłacić podatek. Tak zdecydował właśnie Naczelny Sąd Administracyjny. Od samych dotacji podatku płacić nie trzeba, jednak od odsetek, które sąd uznał za przychód, już tak.
Jak podaje portal Money.pl "...wyrok dotyczy funduszu poręczeniowego, który udziela poręczeń kredytów i pożyczek dla małych i średnich przedsiębiorców w ramach realizacji Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury w latach 2007-2013. Środki na te poręczenia pochodzą ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Przed udzieleniem poręczenia fundusz deponuje je na lokatach bankowych". W 2011 roku Fundusz spytał sąd czy ma płacić podatki od zdeponowanych środków. Sąd uznał, że od samych środków nie, ale od odsetek tak. Fundusz odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Olsztynie, lecz skarga została oddalona. Sprawa trafiła w końcu do NSA. Ten 6 sierpnia 2013 roku potwierdził orzeczenie WSA w Olsztynie. Ten wyrok to w sumie mała pociecha dla podatników. Bo czego nie rozkradną cwaniaki od dzielenia unijnych dotacji, to skubnie minister finansów. W tym przypadku nie zachodzi nawet możliwość wyboru między dżumą a cholerą... P  

VAT 2013: Imperium kontratakuje

Towarzysz minister finansów opracowuje kolejne cudowne rozwiązanie mające poprawić ściągalność podatku VAT. W ustawie VAT ma się pojawić art. 105a. Podatnik – odbiorca towaru będzie od tej pory solidarnie odpowiadał wraz z dostawcą za zaległości podatkowe, jeśli jego dostawca w terminie nie wpłaci podatku.
Wyjaśniam – solidarna odpowiedzialność polega na tym, że urząd będzie mógł ściągać podatek albo z obu kontrahentów, albo tylko z jednego – według wyboru urzędu. Jak kto będzie miał pecha, będzie wiecznie spłacał cudze podatki. Fajny ten ustrój, no nie? Aby jednak ochronić podatnika przed nadmierną ingerencją urzędu, ten sam urząd zostanie wyposażony w prawo łaski. Otóż jego magnificencja naczelnik urzędu skarbowego będzie mógł łaskawie zrezygnować z solidarnego poboru podatku, jeżeli okaże się, że podatnik nie wiedział lub nie przypuszczał, że podatek nie zostanie zapłacony. Okaże się? No, zagadka – na kim będzie spoczywał ciężar udowodnienia tej okoliczności? Oczywiście – na podatniku. Przecież to podatnik jest na miejscu transakcji i na pewno będzie mu łatwo udowodnić niewinność. Niemniej, okolicznością obciążającą podatnika jest m.in. to, że zakupu towaru dokonano – uwaga! – po cenie nierynkowej. Jak bowiem powszechnie wiadomo, na biurku każdego naczelnika urzędu skarbowego leży wykaz jedynie słusznych cen rynkowych wszystkich towarów będących w obrocie gospodarczym. Rzut oka w tabelkę i już wiadomo – Kowalski kupił towar zbyt tanio. A jak jest zbyt tanio, to jest podejrzane. "Kto tanio sprzedaje, jest złodziejem, kto tanio kupuje – także :)" – proponuję taki napis umieścić w wejściu do ministerstwa finansów. "Porzućcie wszelką nadzieję…" brzmi zdecydowanie zbyt mało groźnie. Proszę zwrócić uwagę, jakie to generuje oszczędności dla budżetu państwa – po co się męczyć jakimś postępowaniem, udowadnianiem itp., skoro to będzie problem podatnika: – Dzień dobry, przyszliśmy zabrać panu wszystko. Pana dostawca nie zapłacił podatku. – Ale ja o tym nie wiedziałem. – A to już pana problem… Swoją drogą, zaskakująca jest skromność tow. ministra finansów. W zasadzie dlaczego odpowiadać ma tylko dostawca-odbiorca, a nie wszyscy inni podatnicy w łańcuchu dostaw? Przecież jeśli mój dostawca sprzedał podejrzanie tanio, to na pewno też podejrzanie tanio kupił. To jest jedna sitwa – spisek, wręcz o charakterze mafijnym, firm, które sprzedają po cenach "nierynkowych". Rozbicie tego gangu i ujawnienie bankructwa moralnego jego prowodyrów przysłuży się nie tylko budżetowi państwa, ale i rynkowi! Od tej pory konsument nie będzie musiał szukać tańszych sprzedawców, bo takich już nie będzie. Ile to zaoszczędzi czasu i nerwów! Niemniej, widzę coś, czego tow. minister nie widzi. Otóż zakładam spółkę z o.o., sprzedaję towar po bardzo atrakcyjnej cenie (zdecydowanie "nierynkowej"), ale za to w hurtowej ilości, nie płacę VAT, zamykam spółkę i znikam. Reszta to zmartwienie moich klientów, bo to ich będzie ścigał fiskus. Bo komu będzie się chciało ścigać mnie? Urzędowi łatwiej oskubać Bogu ducha winnego nabywcę, a nabywcy… Cóż, jak już zbankrutuje i pójdzie do więzienia za niepłacenie podatków, to odechce mu się ciągania po sądach uczciwego obywatela. Sprawiedliwość społeczna niejedno ma imię. Paweł Budrewicz Foto.: economictimes.indiatimes.com Autor jest radcą prawnym i ekspertem Centrum im. Adama Smitha. Prowadzi bloga stopsocjalizmowi.pl

Samorząd hojnie rozdaje, fiskus twardo zabiera

Około 50 samorządów w III RP wprowadziło na swoich terenach tzw. karty zniżkowe, które można wykorzystać m.in. w kinie, w teatrze, w zoo czy w komunikacji miejskiej. Oferty kierowane były głównie do rodzin wielodzietnych.
Teraz okazuje się, że lokalni dobrodzieje z samorządów uczynili tym rodzinom niedźwiedzią przysługę. Jak podaje "Rzeczpospolita" Izby Skarbowe zamierzają pobierać podatek od osób korzystających z takich kart. Według najnowszej interpretacji, zniżka, jaką dana rodzina czy osoba otrzymuje korzystając z karty traktowana jest przez skarbówkę jako korzyść majątkowa, od której należy zapłacić podatek. Inaczej - jedni dają bonusy, a inni każą za te bonusy odprowadzić haracz. Samorządowcy zastanawiają się, jak mieliby wystawiać PiT-y. Nie da się - ich zdaniem - sprawdzić, czy ktoś był na basenie, czy w teatrze, albo w kinie... Oczywiście obiecał przyjrzeć się minister pracy. Szkoda tylko, że nikt tak się nie troszczy o podatników, którzy nie mają tego szczęścia, by móc korzystać z jakichś ulg czy zniżek, tylko muszą bulić za wszystko a podatki płacić nie tylko za siebie ale także za tych, którzy mieli tego farta (a teraz może i niefarta) załapać się na bonusowe karty podarowane im przez gminy... P