Tag Archives: politycy

Polexit jako myślozbrodnia. O mentalnym wyrzeczeniu się polskiej państwowości przez elity III RP

Czy od polskich polityków można oczekiwać tego, by mieli wyobraźnię? Wydaje się to karkołomne, zwłaszcza w ustroju demokratycznym, gdzie perspektywa postrzegania rzeczywistości ogranicza się w przedziale "od kadencji do kadencji" - załapać się, dotrwać do końca i - jeśli się da - załapać się ponownie.

Polska etyka polityczna

Aktualnie mija prawie 20 lat od ostatniej rewizji konstytucji w Polsce – najwyższy czas na ponowną nowelizację ustawy zasadniczej. Mimo to, najwyższe organy władzy państwowej nie wyrażają zgody na nowelizację Konstytucji RP. Czy można to racjonalnie wytłumaczy, używając takich abstrakcyjnych pojęć jak etyka i moralność?

Niedziela i gwiazdy czyli z politykami lepiej nie robić interesów

Wszystko wskazuje na to, że od przyszłego roku sklepy będą zamknięte w co drugą niedzielę. Rząd poszedł na kompromis. Nie wszyscy, którzy są za wolnymi niedzielami, w tym dniu odpoczywają, a przedsiębiorcy i właściciele sklepów, którzy popierają handel w niedzielę, sami w tym dniu często nie pracują. Kościół poprał związki zawodowe i dostał od rządu przysłowiową świeczkę. Liczył na więcej, ale z politykami lepiej nie robić interesów. Oni zawsze zmieniają zdanie w ostatniej chwili, a przesłanki religijne nie są jedynymi, którymi się kierują.

Z jakich telefonów korzystają najważniejsi politycy na świecie?

Politycy nie rozstają się z telefonami. Dziennikarze często przyłapują ich podczas prowadzenia zarówno służbowych, jak i prywatnych rozmów przez telefony mobilne. Z jakich smartfonów korzystają prezydenci i inni ważni politycy?

Ken Schoolland: Politycy i my

Sztandarowy wykład Kena Schoollanda – po raz pierwszy w sieci oficjalnie z polskimi napisami! – na temat fundamentów etycznych liberalizmu. Wykładowca ekonomii na Hawaii Pacific University tłumaczy je m.in. w kontekście znanych nam wzorców ze świata polityki.

Czy PiS ujawni majątki, których nie chciał ujawnić rząd PO?

Janusz Wojciechowski, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości, w ostatnich godzinach 2015 roku zapowiedział, że niebawem zgłoszony zostanie projekt ustawy wprowadzający jawność oświadczeń majątkowych. To dobre rozwiązanie zapewniające równość obywateli pełniących funkcje publiczne wobec prawa, wprowadzające większą przejrzystość życia publicznego i podwyższające standardy życia publicznego. Niestety, poprzednia próba ujawnienia oświadczeń majątkowych nie powiodła się.

Ja, Polak, domagam się możliwości obrony siebie i swojej rodziny

Publikujemy list otwarty jaki do polityków III RP wystosował Andrzej Turczyn, Prezes Ruchu Obywatelskiego Miłośników Broni. Koniecznie przeczytajcie!

Rozbrat z rzeczywistością

Jeśli kiedykolwiek pomysł bądź wypowiedź polityka wywołały u Państwa refleksję typu „z choinki się urwał czy spadł z księżyca (na główkę)?” to donoszę, że najprawdopodobniej mieliście rację. Eksperci przeprowadzili bowiem analizy i wyszło im ni mniej, ni więcej, że „problemy z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości po ustąpieniu ze stanowiska ma średnio co drugi burmistrz i starosta”. W dodatku czym dłużej sprawowali urząd, tym jest im trudniej. Trudności te przejawiają się zwłaszcza w znalezieniu pracy – ani urzędy ani sektor prywatny nie chcą zatrudniać byłych urzędników. O tym, czy jest to zwykła ludzka niewdzięczność, czy może uznanie dla kwalifikacji eks – urzędników eksperci milczą.

Gdy pęcznieje państwo, kurczy się rodzina

Gdyby państwowa biurokracja była w stanie rozwiązać wszelkie społeczne problemy, ludzie powinni być dziś wyjątkowo szczęśliwi i na nic się nie skarżyć. Skala ingerencji państwa w poszczególne sfery ludzkiego życia jest bowiem tak ogromna, że gdyby tylko te ingerencje miały przynosić pozytywne rezultaty, mielibyśmy chyba raj na ziemi. Tymczasem wszystko, czego państwo się dotknie, kuleje.

Proście, a będzie wam zabrane

Od lat obserwuję zjawisko zatracania przez język funkcji komunikacyjnej na rzecz dezinformacyjnej. Prosty przykład z ostatnich miesięcy – co i rusz natykaliśmy się na absurdalne określenie „olimpiada w Soczi”. Bzdura do kwadratu – olimpiada to czteroletni okres pomiędzy igrzyskami. Tyle dygresji.

Korwin-Mikke do Tymochowicza: Jest pan chamem!

Zapraszamy do obejrzenia rozmowy z 29 listopada 2013 roku z Polsat News pomiędzy Januszem Korwin-Mikkem, liderem Kongresu Nowej Prawicy a Piotrem Tymochowiczem. Rozmowa jest ciekawa: JKM wykazuje dużo spokoju i cierpliwości, natomiast Tymochowicz albo "rżnie głupa", albo jest "głupem".  
 

Polityczny teatrzyk w socjalistycznym bagnie

Zmora socjalizmu to ciągłe próby naprawiania tego, co wcześniej samemu się zepsuło. III RP jest najlepszym tego przykładem. Wyjałowieni z głębszych idei politycy dwoją się i troją, jakby tu rozwiązać "palące problemy" społeczeństwa.
Jeden z najważniejszych problemów to oczywiście bezrobocie. Można by pomyśleć, że walka z nim to największe zadanie polityków, wymagające olbrzymiego heroizmu i poświęcenia. Niemalże jak walka rycerza z krwiożerczym smokiem. Z jednej strony ziejące ogniem bezrobocie, z wielkimi pazurami, ryczące, że aż uszy puchną, a z drugiej dzielny polityk, z mieczem, tzn. z pakietem ustaw, wymachujący nimi na lewo i prawo i chcący bezrobocie pokonać... I zapewne nie byłoby to takie trudne, gdyby tego bezrobocia wcześniej nie dokarmiano, tak jak dokarmiano smoka podrzucając mu niewinne dziewice... Dziś jednak mało który politruk gotów jest przyznać, że wie, skąd się bierze bezrobocie. Klapki na oczach, często zapewne połączone ze zwykłym cynizmem to wystarczające alibi do ciągłego dokarmiania smoka, a tym samym do mnożenia kolejnych działań pozornych. Właśnie wicepremier Janusz Piechociński ogłosił, że planuje reformę urzędów pracy. Według jego pomysłu, urząd pracy służyć ma nie temu, aby zgłaszał się do niego bezrobotny i rejestrował się po to, by uzyskać ubezpieczenie, lecz po to, by odwiedzał go pracodawca z pracownikiem pytając, ile dofinansowania od państwa może uzyskać na owego pracownika. Rewelacyjne rozwiązanie, nieprawdaż? Niby coś nowego, ale tak naprawdę nie zmieniające istoty rzeczy - czyli systemu dalszej redystrybucji pieniędzy podatników. Politycy demokratyczni cierpią na nieuleczalną zmorę: czują się zobligowania do działania. Muszą coś robić, ciągle coś wymyślać, tworzyć, nowelizować. Najpierw wszystko partaczą, by za chwilę wymyślać "idealne" recepty, które skutki tego partactwa miałyby zniwelować. Zazwyczaj jednak jest odwrotnie - partactwo podnosi się do potęgi... Swoje rewelacje na temat walki z bezrobociem ogłosił także Jarosław Kaczyński. Podczas niedawnych spotkań z wyborcami w różnych częściach kraju stwierdził, że z bezrobociem można łatwo wygrać. Wystarczy tylko nakłonić młodych ludzi, by "zakładali firmy". Też rewelacyjne, nieprawdaż? Założyć radośnie firmę, po czym ... dzielić się swoją radością z ZUS-em, Urzędem Skarbowym oraz innymi urzędami, w których trzeba uiszczać przeróżne opłaty, np. za koncesje. Kaczyński uważa ponadto, że pieniądze, które mają być przeznaczone na działalność spółki Inwestycje Polskie można by przeznaczyć na aktywną walkę z bezrobociem w większych miastach. Jego zdaniem stworzyłoby to około 800 tysięcy nowych miejsc pracy. Zawsze zastanawiało mnie jak politycy wyliczają sobie (albo - kto im wylicza?) przeróżne kwoty z taką precyzją. Kaczyński wyliczył, że byłby w stanie stworzyć 800 tys. nowych miejsc pracy. Ale mniejsza z tym, bo ważne jest to, że właściwie żaden z polityków, zarówno z partii rządzących jak i z opozycji parlamentarnej, nie prezentuje pomysłów, które rzeczywiście mogłyby przyczynić się do rozwiązania choć trochę problemu bezrobocia. Każdy natomiast, w mniej lub bardziej jawnej formie, obiecuje rozwiązania, które oznaczały będą olbrzymie koszty dla podatników. Bo nawet jeśli Jarosław Kaczyński apeluje o zakładanie firm to jednocześnie obiecuje ulgi, które oczywiście pokrywane będą przez tych, co żadnych ulg mieć nie będą. Żaden z polityków nie zająknie się na temat wysokich kosztów pracy, nie zaproponuje obniżenia podatków, likwidacji ZUS-u czy zniesienia wszelkich koncesji oraz wycofania się państwa z gospodarki. Gdyby choć jeden z nich coś takiego zaproponował, można by taką propozycję potraktować serio. Bo w innej sytuacji mamy do czynienia jedynie z teatrzykiem. Aktorzy wypowiedzą swoje kwestie po czym wracają do domu, a życie w tym socjalistycznym bagnie toczy się dalej... Paweł Sztąberek Foto.:pupopoczno.pl