Tag Archives: postęp

Rodzina po szwedzku

Zniesmaczona sylwestrowym badziewiem, obejrzałam nazajutrz szwedzki film i jestem pod wrażeniem, nie tyle kunsztu warsztatowego, co fabuły, bo nie od dziś wiadomo, że Szwedzi kryminały robić umieją.

Postęp czy podstęp?

„Mężu, otworzysz wino, czy mam poprosić mężczyznę?” spytała ciocia nauczona życiowym doświadczeniem, że do wszystkiego trzeba fachowca.

Przeciwko postępowi i innym iluzjom

Johna Graya trudno zaszufladkować. Niegdyś przywódca Nowej Prawicy w Wielkiej Brytanii, zwolennik Margaret Thatcher, popularyzator Hayeka i innych klasyków liberalizmu gospodarczego.

Posłuchajcie prof. Baumana!

Brunatni rosną w siłę! - takie komentarze coraz częściej przetaczają się przez lewą stronę polskiej polityki. A w komentarzach tych słychać strach i pogardę. Strach przed brutalnością skrajnych narodowców i pogarda dla ich, jakże odmiennych od lewicy, poglądów. Czy socjaliści i komuniści słusznie nimi gardzą i okazują strach?
Myślę, że lewica powinna słuchać w tym względzie swojego guru - prof. Baumana. Jak pamiętamy, ów socjolog ocenił, iż Holocaust i systemy totalitarne były wynaturzoną, ale logiczną konsekwencją nowoczesności. Były one zwieńczeniem idei postępu i czystości. Dlaczego nagle dziś prof. Bauman nie broni narastających nastrojów nacjonalistycznych (nie tylko zresztą w Polsce)? Przecież dziś też możemy powiedzieć, że wszelkie RUCHY NARODOWE są "wynaturzoną, ale LOGICZNĄ KONSEKWENCJĄ NOWOCZESNOŚCI. Są one ZWIEŃCZENIEM IDEI POSTĘPU I CZYSTOŚCI". Czyż tak nie jest panie profesorze? Obawiam się, że jednak prof. Bauman oficjalnie nie wypowie tych słów. Czyżby dlatego, że rzeczywistość, którą zacytowanymi słowami ocenił prof. Bauman była rzeczywistością, w której nie tylko brał udział, ale i którą sam ochoczo współtworzył? W ten sposób tłumaczy i swoje własne działania, broni swego udziału w zbrodniczym reżimie (będącym zwieńczeniem idei postępu i czystości...). Panie profesorze, wydaje mi się, że jednak konsekwencja poglądów jest najważniejsza, szczególnie w nauce, w filozofii! Jeśli nie jest pan konsekwentny, a swoje własne koncepcje przykłada pan do rzeczywistości jedynie incydentalnie - wówczas są to zaledwie pańskie suche poglądy. A za poglądy nie powinno się dostawać tytułów profesorskich... Niech ma pan obywatelską odwagę (taką samą, jaką miał pan jako członek KBW zwalczającej Armię Krajową!) i przyzna: WZROST NASTROJÓW NARODOWYCH TO LOGICZNA KONSEKWENCJA NOWOCZESNOŚCI, JEST ON ZWIEŃCZENIEM IDEI POSTĘPU I CZYSTOŚCI. Oleg Siewierny

A może kalendarz reakcjonisty?

Ostatnio jedna z lokalnych gazet zaatakowała mnie "Światowym Dniem Mycia Rąk". Nie mam nic oczywiście przeciwko myciu łapek nawet przed każdym posiłkiem i po każdym wyjściu z kibelka, a nawet nie koniecznie przez jeden dzień w roku, ale zaintrygowany tymże zjawiskiem zacząłem się przyglądać nieco bliżej zjawisku zwanemu umownie: "światowy dzień". Bo kto ustanawiania tego rodzaju wynalazki? Jaka władza dała sobie prawo ustalania celebrowanych obchodów czegokolwiek i narzucania ich ludziom? W "Misiu" tradycja urodziła się we związkach, a Dzień Mycia Rąk powstał z inicjatywy UNICEF – jak donosi prasa. A więc może to ta globalna przybudówka ONZtu stojąca na straży globalnego wychowania przyszłych pokoleń ustawia wszystkie tego typu wynalazki? Oj chyba nie. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę "światowy dzień" a wyświetli się tyle nowych świeckich tradycji, że trudno w roku znaleźć tyle dni na obsadzenie tego wszystkiego. Oto co znalazłem na Google w przeciągu może minuty: * Światowy Dzień Życzliwości * Światowy Dzień Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca * Światowy Dzień Młodzieży * Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich * Światowy Dzień Ptaków * Światowy Dzień Ochrony Zwierząt * Światowy Dzień Nerek * Światowy Dzień Uśmiechu * Światowy Dzień Trędowatych * Światowy Dzień Chorego * Światowy Dzień sprzątania biurka * Światowy Dzień pocałunku * Światowy Dzień pluszowego misia * Światowy Dzień ziemi * Światowy Dzień zdrowia * Światowy Dzień Społeczeństwa Informacyjnego * Światowy Dzień Kota * Światowy Dzień bez Tytoniu * Światowy Dzień wody Światowy dzień... Hmm. Szczytne ideały mieszają się z propagandą i banałem. Można więc obchodzić wszytko cokolwiek się komu podoba. Ale kto daje komukolwiek prawo tworzenia takich obowiązujących wszystkich bytów?  Dlaczego tego typu  twory dotyczą jednych sfer ludzkiego życia a innych nie? Znaczy się, że tego dnia myjemy łapki, a innego już czyste rączki nas nie obchodzą, za to nasza uwaga kierowana jest w stronę czegoś tam.  Oczywiście światowe dni podchwytywane są przez radosne i przodujące w pracy operacyjnej i wychowaniu politycznym dziarskie zastępy medialnych półgłówków. I już mamy odtrąbione globalne wycie na medialnym rykowisku. Samo zjawisko zakrawa na jakiś zbiorowy system globalnej tresury. Mamy też Orwellowski wątek w całej sprawie. Bo "światowy dzień" to nic innego jak "globalne święto". A dlaczego nie nazwa się tego czegoś "świętem"? Bo to słowo jest passe. Za bardzo kojarzy się z sacrum. A może o to chodzi, aby dawne święta z ich patronami wypchnąć z kalendarza i z ludzkiej pamięci? Jeśli twój przeciwnik jest silniejszy od ciebie i nie dasz rady go pokonać użyj jego siły w walce z nim samym. Niech ręka, którą wymierzył w ciebie cios zostanie pociągnięta, a on niech dzięki swej sile roztrzaska się o pobliską ścianę – głosili niegdyś mistrzowie wschodnich szkół walki. Jeśli „nowa świecka tradycja” organizowania nowych globalnych świąt już jest, więc niech pojawiają się i takie święta, które ową machinę postępu roztrzaskają o ścianę. Niech kretyni w mediach je lansują ile wlezie. Tak więc może warto ustanowić (równie samowolnie) nowe "światowe dni"? Oto moje propozycje: * Światowy dzień walki z polityczną poprawnością, * Światowy Dzień rzetelnego dziennikarstwa, * Światowy Dzień mówienia prawdy, * Światowy Dzień edukacji ekonomicznej, * Światowy Dzień bez kredytu, * Światowy Dzień niezależnej prasy, * Światowy Dzień modlitw o zbawienie bliźnich zajmujących się globalną lichwą, * Światowy Dzień troski o masonerię. Obchodźmy zatem nowe święta. A jak. Adam Kalicki