Tag Archives: prywatyzacja

W Koreańczykach z północy czai się duch przedsiębiorczości

Gospodarka Korei Północnej tkwi w największym od 20 lat kryzysie. Eksperci uważają jednak, że jeśli Kim Dżong Un zdecyduje się na otwarcie kraju na świat, drugi cud gospodarczy na Półwyspie Koreańskim jest możliwy.

Czapka na złodzieju

Tak zwana „prywatyzacja nieruchomości” wykazała niezbicie, że kiedy złodzieje dochodzą do władzy, robią wszystko, żeby zatrzeć ślady między uczciwymi i nieuczciwymi. W ten sposób czapki przestają na nich goreć.

Spóźniona wojna z postkomunizmem

Pasek TVP Info nie pozostawia wątpliwości- dzisiaj skończyliśmy z postkomunizmem. Tylko że to nieprawda. Postkomunistyczny kapitalizm polityczny był prawdziwym problemem polskiego państwa, ale 25 lat temu. Nie dotyczył w pierwszej kolejności sądownictwa, lecz uwłaszczenia komunistycznej nomenklatury oraz patologicznego zrostu biznesu z państwem. Dzisiaj to już tylko walka z widmami. Prawdziwe problemy wciąż pozostaną nierozwiązane.

Białoruska nomenklatura chce prywatyzować gospodarkę w swoim interesie

Na Białorusi państwowe firmy wytwarzają ok. 70 proc. PKB. Władze zapowiedziały ostatnio prywatyzację 500 przedsiębiorstw, w tym kilku flagowych. Zdaniem białoruskiego ekonomisty Jarosława Romańczuka nie ma się co spodziewać szybkiej i otwartej prywatyzacji, gdyż nie jest to w interesie rządzących.

Gwiazdowski: Przejęcie reszty środków z OFE to tylko kwestia czasu

"Demografia będzie miała wpływ na wszystko (...) Bogactwo narodów bierze się z pracy – z tego, ile osób pracuje i z jaką wydajnością." - mówi Robert Gwiazdowski w rozmowie z portalem Bankier.pl.

Balcerowicz jako listek figowy w starciu: Poroszenko kontra Saakaszwili

Ukraińscy komentatorzy dość sceptycznie oceniają szanse byłych wicepremierów - Leszka Balcerowicza i i Iwana Miklosa - którzy mają pomagać w reformowaniu ukraińskiej gospodarki. Biorąc pod uwagę ekstremalnie trudne, wojenne we wschodniej i południowej części kraju warunki, najlepsze nawet reformatorskie koncepcje trudno będzie realizować.

Senator Piotr Ł. Andrzejewski: III RP oparta jest na oszustwie i propagandzie

Portal Prokapitalizm.pl rozmawia z byłym senatorem, mecenasem Piotrem Łukaszem Andrzejewskim. Świadek historii III RP, jej współuczestnik mówi między innymi o zatrutych korzeniach III RP, o polskiej przedsiębiorczości, Traktacie Lizbońskim, przeciwko któremu występował do TK i życiu w IV RP.

Podmioty strategiczne, ale dla kogo?

Gdyby państwo samo z siebie potrafiło stworzyć dobrobyt i sprawić, że całe narody mogłyby się cieszyć spokojnym i dostatnim życiem, Związek Sowiecki ze swoim najwspanialszym z ustrojów, oraz wszystkie jego przybudówki, nigdy by nie upadł. Socjalizm kwitłby w najlepsze, a ludziom nie w głowach byłoby podważanie jego podstaw i obalanie go.

Liberalizm, OC i szlachetne zdrowie

O rozwoju rynku ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce oraz relacji sektora publicznego z niepublicznym napisano wiele. Temat właściwie stał się nudny i ciężkostrawny. Proponuję zatem odświeżyć nieco dyskusję i spojrzeć na system ochrony zdrowia okiem liberałki, która zawsze broni i popiera zasadę: mniej protekcjonizmu – więcej wolności w każdej dziedzinie życia.

Manowce polskiej prywatyzacji

Wpadła mi ostatnio w ręce książka z 2001 roku, która w całości poświęcona jest prywatyzacji w Polsce. Osobliwy tytuł „Manowce polskiej prywatyzacji” wyjaśnia chyba wszystko.
Autorzy, których prace znalazły się studium pod redakcją Marii Jarosz wyjaśniają i przybliżają czytelnikom kulisy przesuwania państwowych przedsiębiorstw w stronę prywatnego kapitału, gdzie bardzo często dochodziło do zagadkowych i tajemniczych ustaleń. W książce znajdziemy również dokładny opis powstawania rad nadzorczych, którym bardzo często wcale nie zależało na sprzedaży majątku Skarbu Państwa, a do tego były głównie upoważnione. Polityczny klientelizm brał górę nad rozwojem ekonomicznym i gospodarczym danych przedsiębiorstw. Nie muszę przy okazji tłumaczyć, że najciekawsze rzeczy miały miejsce  w latach 90’, kiedy u władzy pozostawali będący dziś wielbieni eksperci spraw finansowych, jak i politycy niedorajdy znajdujący teraz podziękowanie za swoją (bez)robotność w gmachach europejskich instytucji. Zależności między wielką polityką i wielkimi pieniędzmi w wydaniu krajowym stanowią pasjonującą lekturę, którą serdecznie polecam. Norbert Gałązka

Tadeusz Syryjczyk: Ludzie Kiszczaka nie blokowali reform

Tadeusz Syryjczyk, minister przemysłu w rządzie Tadeusza Mazowieckiego w latach 1989-90, oraz minister transportu i gospodarki morskiej w latach 1998-2000, działacz Krakowskiego Towarzystwa Przemysłowego, w wywiadzie dla Prokapitalizm.pl mówi m.in.
  - o początkach tzw. transformacji ustrojowej, - o barierach i zaniechaniach w ówczesnych działaniach reformatorskich, - o środowisku politycznym w którym przez wiele lat działał, - o tym, co dziś należałoby jeszcze zrobić dla poprawy sytuacji gospodarczej, - o największych zagrożeniach dla kapitalizmu... Wywiad dostępny jest w wersji dźwiękowej (MP3)... Pobierz plik z wywiadem z T. Syryjczykiem... (MP3, 7,5 MB) Rozmawiał: Paweł Sztąberek Foto. PSz/Prokapitalizm.pl Wywiad przeprowadzono 24 października 2010 w Krakowie podczas PAFERE Liberty Weekend *  *  * Tadeusz Syryjczyk dla Prokapitalizm.pl: Wersja tekstowa wywiadu - fragmenty... „Jeśli chodzi o otoczenie rządowe – Balcerowicz, Dąbrowski, to oni myśleli podobnie jak ja, mieliśmy wspólne intencje. Największe zderzenie idei z rzeczywistością polegało na tym, że większość ludzi dobrej woli, także zasłużonych dla opozycji nie bardzo rozumiała czym jest kapitalizm i nie zdawała sobie sprawy z tego, że niektóre rozwiązania są zbędne. Np. debata o tym, czy można znieść rozdzielnictwo papieru i wprowadzić ceny rynkowe na papier. Wielu wtedy mówiło, że „przecież kultura upadnie”. Takich spraw było mnóstwo. Widać było, że wielu ludzi nie rozpatrywało intelektualnie kwestii kapitalizmu w ogóle... Nie zdawali sobie sprawy, że rynek, zwłaszcza w takich sytuacjach, bardzo szybko doprowadza do społecznej równowagi... „ „W PZPR było jednak trochę ludzi, którzy rozumieli, że socjalizmu już nie ma... Wilczek, Jastrzębski, których ściągnął Rakowski, byli „ciałem obcym” w tym układzie, ale on im dał prawo do robienia pewnych rzeczy i w końcu jakoś to wszystko poszło... „ „Kiszczak i jego ekipa nie przeszkadzali w reformowaniu kraju. W klubie PZPR panowało przeświadczenie: „Niech ktoś wreszcie te reformy zrobi”...” „Środowiska, które teoretycznie popierały reprywatyzację, nie chciały przystać na rozwiązania będące w zasięgu ręki, bo wierzyły, że będą lepsze.... W 1992 roku nie było pewnego problemu, który wystąpił w 2000 roku, tzn. że reprywatyzujemy także dla osób, które aktualnie mieszkają za granicą, a były obywatelami polskimi w chwili utraty majątku. To jest duża część uchodźctwa żydowskiego, tj. Polonia amerykańska. Uważałem i mój rząd też, że trzeba to uszanować.... Jednak ustawa przeszła w kształcie, że ma dotyczyć tylko tych, którzy dziś są obywatelami polskimi. I prezydent Kwaśniewski z tego powodu jej nie podpisał...” „Moje wrażenie jest takie, że w środowiskach prawicowych, liberalnych panuje niesamowite sekciarstwo i w zasadzie nie udaje się nigdy uzgodnić czegoś, co by przeszło. Tym bardziej, że gdyby przeszło, to łatwiej jest potem dokonywać uzupełnień...” „Gdyby dziś doszli do władzy wolnorynkowcy z krwi i kości i gdyby mieli wolę działania i oparcie w parlamencie, to parę rzeczy da się zrobić. Górnictwo np. można sprywatyzować. Jeszcze parę rzeczy da się zrobić bez większego wysiłku ustawowego, choć przy dużej wrzawie. Np. „Bogdankę” udało się sprywatyzować. Inne kopalnie też by się dało. Tylko, że trzeba mieć odwagę  pokonać opory polityczne... Dokończenie prywatyzacji to największy problem...” „Mamy do czynienia z zagrożeniem dla kapitalizmu natury intelektualnej. Jest mianowicie nawrót myślenia, że jest kryzys kapitalizmu, a nie kryzys w kapitalizmie... Co do Polski, to widzę mniej zagrożeń dla rynku i konkurencji, choć i tu jest za dużo biurokracji, ale bardziej niepokoi mnie narastanie długu. To jest poważne zagrożenie...” Rozmawiał Paweł Sztąberek Cały wywiad w wersji dźwiękowej...

Optymistyczny pesymizm

Tradycją stycznia stało się podsumowywanie minionego i fantazjowanie o rozpoczynającym się roku – jaki będzie?. Jedni się martwią, że będzie gorzej, inni pocieszają, że gdyby być mogło to już by było. W moim subiektywnym odczuciu 2010 rok będzie naprawdę bardzo dobry. Dla publicystów na pewno. No i dla satyryków, jeśli rzecz jasna się odważą. Kryzys finansowy, który miał nas ominąć wprawdzie do nas doszedł, ale zaraz się skończył dzięki geniuszowi ekonomicznemu polskiego rządu, tylko co rusz pieniędzy brakuje, zapewne z powodu osiągniętego wzrostu gospodarczego.. Ponieważ w kieszeniach podatników coraz większe pustki, więc nie ma tam po co sięgać. Rozwiązaniem jest prywatyzacja (eufemizm na określenie sprzedaży cudzej własności), której tym razem patronuje minister Aleksander Grad. Najwyraźniej minister Boni wyleczył już u niego stoczniowy katar. Minister Grad niepomny czkawki, jaką Polsce odbijają się poprzednie masowe prywatyzacje planuje pójść na całość, sprzedając całe przedsiębiorstwa bądź pakiety kontrolne. Plany prywatyzacyjne ministra Grada zapowiadają nieliche emocje oraz gorące dyskusje. Pod przysłowiowy młotek pójść mają w całości bądź częściowo: sektor elektroenergetyczny, przemysł chemiczny, sektory finansowo – ubezpieczeniowy, wydobywczy i hutniczy, farmaceutyczny, budowlany, handlowy, uzdrowiskowy, maszynowo – metalowy, transportowy i „zbrojeniówka”, potrzebna kompanii reprezentacyjnej szumnie zwanej armią jak wrzód wiadomo gdzie. Ciekawe w tym jest to, że „liberałowie” zamiast otworzyć rynki dla inwestycji wyzbywają się tego, co mogłoby im zapewnić realną (poprzez konkurencję) kontrolę nad gospodarką. A swoją drogą to ciekawe, czy w planowanym na 2010 r. budżecie rząd uwzględnił wpływy z prywatyzacji, czy nie? Bo jeśli uwzględnił i skuteczny będzie jak zawsze... Trzeba też pamiętać, że rozpoczynający się rok przyniesie emocje w postaci wyborów prezydenckich i samorządowych. No, to się społeczeństwo nasłucha, jak to politycy dbają o wolność słowa, jakie to społeczeństwo jest ważne, dobre i kochane, jak wszyscy chcą mu zrobić dobrze i dlaczego dotąd im nie wyszło. Wszystko obliczone jest na to, że olśniony świetlanymi perspektywami lud zapomni o niespełnionych obietnicach i niewypełnianiu podstawowych powinności typu odśnieżanie chodników (a któż to wziął pieniądze za sprawdzenie?), czy sporadyczne przysypywanie udeptanym żwirkiem dziur i wystawianie rachunków za remont dróg. Może nawet znów Polacy będą kokietowani podatkiem liniowym przez to samo ugrupowanie, które w warunkach inflacji zamroziło progi podatkowe, limity ulg czy koszty uzyskania. Tylko inflacji nie zamroziło, w końcu wolny rynek. Wszystko to być może, albowiem dwadzieścia lat temu upadający komunizm twórczo transformował. W skrócie owa transformacja polegała na tym, że za PRL – u urzędnicy wszystkich szczebli (w tym obieralni) bezkarnie robili co chciała, a teraz co chcą, to robią bezkarnie. Nieważne, czy jest to jakiś lokalny urząd administracji samorządowej, czy też wyższego szczebla administracja państwowa, wypełnianie ustawowych obowiązków jest poniżej godności urzędników. Zresztą, czemu się dziwić, skoro przykład płynie z góry? W Polsce zobowiązania przedwyborcze nie mają żadnej wiążącej mocy prawnej, co w sytuacji, gdy politycy zyskują przywileje, władzę i dochody właśnie w wyniku złożenia podatnikom obietnic, bez trudu można określić jednoznacznie. Ale „strzeżonego Pan Bóg strzeże”, dzięki czemu społeczeństwo może pomarzyć o jakiejkolwiek odpowiedzialności za czyny i słowa rządzącej koalicji, zwłaszcza zaś o zwrocie niesłusznie pobranych pieniędzy z tytułu niedotrzymania zobowiązań wyborczych. Michał Nawrocki