Tag Archives: rodzina

Rodzina na celowniku

Jeśli mówimy dziś o kryzysie rodziny warto pamiętać, że jest to zjawisko stare jak świat, właściwie tak stare, jak długo rodzina istnieje. Słusznie twierdzi ks. prof. Paweł Bortkiewicz, że za rozpad rodziny odpowiada wiele czynników i że nie jest to jedynie ideologia gender, ponieważ instytucja rodziny przeżywała szereg zawirowań zanim jeszcze ta ideologia się narodziła.

O sytuacji firm rodzinnych w Polsce

"Sytuacja firm rodzinnych w Polsce" - wykład Mariusza Pawlaka, głównego ekonomisty Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, wygłoszony podczas konferencji "Rodzina w obliczu kryzysu", w dniu 23 listopada 2013 roku w Warszawie. Konferencja odbyła się w ramach V edycji PAFERE Liberty Weekend.

O kryzysie rodziny dyskutowano w Warszawie

23 listopada 2013 roku w auli Domu Literatury w Warszawie odbyła się konferencja „Rodzina w obliczu kryzysu”. Organizatorem konferencji była Fundacja PAFERE. Wśród prelegentów znaleźli się m.in.: prof. Piotr Jaroszyński, prof. Michał Wojciechowski, prof. Witold Kwaśnicki, dr Cezary Mech, senator Jan Maria Jackowski i dr Ireneusz Jabłoński.
Konferencję rozpoczęło krótkie wprowadzenie założyciela Fundacji PAFERE i jej prezesa, Jana Michała Małka. Stwierdził, że źródeł kryzysu polskiej rodziny szukać należy m.in. w złej sytuacji gospodarczej. U jej źródeł leży natomiast powszechna kradzież, zwłaszcza grabież jakiej państwo dokonuje na obywatelach. „Jest to najważniejsze źródło obecnego kryzysu” - podsumował prezes PAFERE. Następnie głos zabrał prof. dr hab. Piotr Jaroszyński. W referacie „Ideologiczne źródła kryzysu rodziny” zwrócił on uwagę na konieczność odrodzenia klasycznego wykształcenia. Jak podkreślił prelegent, wszystkie te niekorzystne zjawiska, które dotyczą współczesnej rodziny zostały opisane już dawno temu. Jak zaznaczył prof. Jaroszyński, filozofem, który zdemontował rodzinę był Platon. Uzasadniał on także konieczność tego demontażu. To Platon pisał o konieczności wprowadzenia równości kobiet i mężczyzn i to on podkreślał, że nie powinno być specyficznych zawodów typowych dla danej płci – podobnie jak u zwierząt, gdzie zarówno samice jak i samce zajmują się polowaniem. Kobiety powinny być wspólne i powinny rodzić dla państwa. Wspólne powinny być również dzieci. Nie znałyby one swoich rodziców, a rodzice nie wiedzieliby, które dzieci są ich. „Platon budował swoje państwo w imię sprawiedliwości. Czyli wychodzi na to, że – według Platona – rodzina jest przeszkodą do zbudowania sprawiedliwego państwa” - stwierdził prelegent (...) Kolejnym mówcą był senator Jan Maria Jackowski. Rozpoczął od przedstawienia prognozy ZUS-u, z której wynika, że do 2060 roku Polaków będzie tylko 16 milionów. „To skutek kryzysu demograficznego i braku polityki prorodzinnej państwa” - zaznaczył. Do 2060 roku na 1000 pracujących Polaków przypadać będzie około 670 emerytów (...) Prof. dr hab. Witold Kwaśnicki zatytułował swoją prelekcję „Kryzys edukacji a poziom wiedzy ekonomicznej Polaków”. Jak zauważył na wstępie mamy obecnie do czynienia z pomyleniem formalnej edukacji z wykształceniem. Tymczasem edukacja to nie tylko to, co poznajemy w szkołach. Prawdziwa edukacja odbywa się w każdym momencie życia człowieka. Prelegent przybliżył historię przymusu szkolnego (...) Kolejny mówca, prof. dr hab. Michał Wojciechowski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, przewodniczący Rady Programowej PAFERE, poświęcił swój referat dyskryminacji rodziny ze strony państwa (...). Mariusz Pawlak, główny ekonomista Związku Przedsiębiorców i Pracodawców skupił się w swoim wystąpieniu na sytuacji firm rodzinnych w Polsce. Zaznaczył, że kondycja krajowej gospodarki zależy od małych i średnich przedsiębiorstw, tymczasem skomplikowane prawo nie sprzyja ich rozwojowi (...). Ostatnim prelegentem pierwszej części konferencji był dr Cezary Mech – były podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów, prezes Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE. Tytuł jego wystąpienia to „Finansowy aspekt zapaści demograficznej”. Na wstępie zauważył on, że w Polsce, w kontekście kryzysu demograficznego, dyskutuje się głównie o skutkach a nie o przyczynach (...). Po przerwie obiadowej odbył się panel dyskusyjny „Jaka powinna być polityka prorodzinna i demograficzna?”, w którym uczestniczyli: dr Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha, Jacek Sapa z Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny oraz prof. Michał Wojciechowski - przewodniczący Rady Programowej PAFERE. Po dyskusji zaprezentowano film „Lewiatan” wyprodukowany na zlecenie Fundacji PAFERE. Po jego projekcji miała miejsce dyskusja z udziałem Jana Michała Małka, prezesa Fundacji PAFERE oraz Wojciecha Kubania, prywatnego przedsiębiorcy, członka Zarządu Fundacji PAFERE (...). Cała relację z konferencji czytaj na pafere.org...  

Konferencja „Rodzina w obliczu kryzysu”

Fundacja PAFERE zaprasza na najbliższą sobotę, 23 listopada 2013 roku na konferencję "Rodzina w obliczu kryzysu". Na stronie Fundacji czytamy: "Kryzys, którego doświadcza obecnie rodzina, ma charakter wielowymiarowy. Problemy, z którymi musi się borykać, dotyczą nie tylko gospodarki i rosnących obciążeń podatkowych oraz kosztów wychowania".

Dzieci ubrane w śmierć

Powszechna moda na przedmioty odwołujące się do symboliki śmierci nie ominęła branży odzieżowej. Producenci ubrań od dłuższego czasu proponują towary wpisujące się w nekro-estetykę. Niestety, znaczna część tej mody kierowana jest do dzieci…
Kilkumiesięczne dziecko radośnie raczkuje w śpioszkach przyozdobionych… trupimi czaszkami. Na moją uwagę, czy aby taki motyw na śpioszkach jest odpowiedni dla dziecka, jego rodzice wzruszają ramionami: Przecież dziecko tego nie rozumie… Innym razem zwróciłem uwagę pewnej matce, czy ma świadomość, co oznacza napis Live 4 Death pod wizerunkiem kilkorga smutnych dzieci na bluzce jej dziecka. Przestraszona chyba po raz pierwszy przyjrzała się jej bliżej. Stwierdziła, że nigdy dotąd nie zastanawiała się nad tym, co oznaczają obrazki na bluzce, ale bluzkę obiecała wyrzucić. Niedawno na pewnym portalu społecznościowym pojawił się taki wpis: Moja siedmioletnia córka na urodziny otrzymała między innymi: torebkę „zombie”, pamiętnik z diamentową czaszką, pamiętnik z motywem „w trupy” i trupi budzik… Czy ludzie już w ogóle nie widzą, co kupują i zupełnie się nie zastanawiają komu…? – Ja dostałam śpioszki w trupie czaszki dla noworodka i rajstopki z motywem trumien i krzyży dla trzylatki – odpowiedziała inna internautka. Od dłuższego czasu zauważamy kontrowersyjne działania producentów odzieży polegające na umieszczaniu na dziecięcych ubrankach symboliki i motywów odwołujących się do kultury śmierci. Sklepy odzieżowe zalewają towary upstrzone motywami czaszek, śmierci, krwi, zabójstw, przemocy, satanizmu bądź subkultur związanych z kultem ciemności i śmierci. Zaskakują próby łączenia przestrzeni z dwóch diametralnie przeciwnych biegunów: przestrzeni dzieciństwa i śmierci; przestrzeni beztroski, radości i afirmacji rozwijającego się życia z przestrzenią cierpienia i umierania. Okradanie z radości i nadziei Przemysł odzieżowy stanowi dziś część wielkiej machiny marketingowej usiłującej zarabiać pieniądze bez pogłębionej refleksji, czy to, co proponują klientom, jest dla nich dobre czy nie. O ile znaczna część treści umieszczanych na ubraniach jest moralnie obojętna dla użytkownika, o tyle pewne treści, znaki i symbole wpływają na rozwój człowieka, jego psychikę i moralność. Są ludzie, którzy przez ubiór starają się wyrazić własną tożsamość. Noszone ciuchy stają się dla nich formą komunikatu, przez który chcą ukazać społeczeństwu swoją postawę, światopogląd i stosunek do świata. Producenci odzieży starają się wychodzić naprzeciw oczekiwaniom klientów. Produkowane przez nich ubrania coraz bardziej pomagają klientowi w samookreśleniu się wobec zjawisk zachodzących we współczesnym świecie oraz manifestowaniu nawet najbardziej mrocznych idei. O ile w przypadku osoby dorosłej możemy mówić o świadomym wyborze treści umieszczanych na ubraniach, o tyle w przypadku dzieci umieszczanie treści będących nośnikami jednoznacznie szkodliwego światopoglądu lub ideologii (a taką jest turpizm) i ubieranie w nie dziecka, należy uznać za barbarzyńskie i niemoralne. Dziecko nie może przewidzieć skutków oswajania go z symboliką śmierci i nie potrafi rozpoznać wartości moralnej umieszczonych na jego ubrankach znaków i ­symboli. Oswajanie dzieci z motywami śmierci odbiera im nadzieję, radość, beztroskę i poczucie bezpieczeństwa. Obecność tych uczuć jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju psychiki dziecka i jego duchowości. Ich brak połączony z epatowaniem symboliką demoniczną lub turpistyczną to wstęp do niewiary w dobroć i wszechmoc Boga, to podważenie wiary w obecność obiektywnego źródła dobra i piękna, to narastające poczucie strachu, zagrożenia i wszechpotęgi śmierci. Dopóki przez kontakt z pozytywnymi treściami i bodźcami nie ukształtuje się w dziecku psychika, sfera estetyczna i duchowa, dopóty kontakt dziecka z symboliką śmierci będzie szkodził fundamentom jego psychiki i duchowości. Ukryty wpływ Należy obalić używany przez wielu argument, że małe dzieci, chociaż potrafią długo przypatrywać się obrazkom i znakom znajdującym się w ich otoczeniu, nie rozumieją ich. Każdy komunikat, obraz czy znak, z którym człowiek ma kontakt, staje się częścią świata jego doświadczeń i wartości. Użyte przez producenta kolory i motywy nie są obojętne dla rozwoju i zachowania dziecka. Rodzic pragnący, aby jego dziecko było radosne i uśmiechnięte, kupuje mu kolorowe, radosne ubranka. Zdobiące je motywy mają wprowadzać dziecko w doświadczenie piękna, życia i radości. Z kolei dzieci ubrane w kolory ciemne i ponure są smutne i zgaszone. Dziecko takie podświadomie czuje, że staje się częścią czegoś obcego i jakby spoza świata doświadczeń beztroskiego dzieciństwa. Twórcy mody, designerzy, ale także rodzice dokonujący świadomego zakupu ubranka z motywami śmierci przenoszą na dzieci własne rozczarowanie życiem i turpistyczne postrzeganie świata. Nie dają dzieciom szansy na wzrastanie w duchu optymizmu i nadziei. Karolina Rozynek, pracowniczka katolickiego przedszkola w Wolsztynie zauważa: Dziś takie ubranka są wszędzie. Rodzice kupują je dzieciom, bo to jest modne, a dzieci to noszą. Na topie są bluzeczki imitujące szkielet, widać żebra, kości, a wszystko to świeci w ciemności. Głupota. Niedawno moja koleżanka umieściła na aukcji internetowej śpioszki w podobne motywy: czaszki i szkielet. Dziwi mnie, że często takie ubranka noszą dzieci rodziców wierzących, którzy chodzą do kościoła. Choć – jak zauważa – nie widać wielkiej różnicy w zachowaniu dzieci ubranych „normalnie” i tych, które noszą takie motywy, z pewnością jest to forma gwałtu na dzieciach i naszej kulturze, która wyraźnie odcina nekrosferę od dziecięcego świata. Oswajanie z Ciemnością Jeśli nawet tego rodzaju motywy pojawiają się na ubrankach dla dzieci nie z chęci ich celowego deprawowania (choć i takiej możliwości nie możemy wykluczać), a raczej z głupoty producenta, który pragnie osiągnąć sukces komercyjny, sprzedając to co modne, oraz z bezmyślności rodziców, to zawsze próby oswajania dzieci z symboliką śmierci są moralnie niedopuszczalne. Działania takie zdecydowanie negatywnie wpływają na ich rozwój. Dziecko, którego postrzeganie piękna i radości zostanie zdeformowane bądź zaburzone, w przyszłości będzie miało poważne problemy z doborem właściwych emocji w stosunku do konkretnych bodźców. Będzie miało problem z okazywaniem emocji, których nigdy dobrze nie poznało. Istnieje także ryzyko, że dziecko oswojone z estetyką śmierci w przyszłości chętniej będzie wybierało przedmioty o podobnej estetyce. W ostateczności zaś może paść ofiarą którejś z subkultur operujących estetyką zniszczenia, ciemności, przemocy lub śmierci. Rodzice i wychowawcy muszą więc zwracać szczególną uwagę na komunikaty, jakie mogą nieść ubrania, które nosi ich pociecha. Choć małe dziecko rzeczywiście nie rozumie większości znaków i symboli na swoich ubrankach, to jednak oswaja się z nimi. Co więcej, znaki te stanowią komunikat wysyłany do dorosłych. W świecie cywilizowanym ubiór jest czymś więcej niż zaspokojeniem konieczności ochrony przed warunkami atmosferycznymi czy zakrywaniem nagości. Stanowi także ważną część kultury danej społeczności czy narodu, znak wyznawanych wartości. Dla ludzi wyrastających na gruncie kultury chrześcijańskiej nie do pogodzenia jest wyznawanie wiary w Jezusa Chrystusa, który zwyciężył śmierć i przywrócił nam radość i nadzieję, ze świadomym afirmowaniem kultury śmierci. Ks. Sławomir Kostrzewa ks. Sławomir Kostrzewa – teolog i kulturoznawca, absolwent Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Analizuje obecne w mediach, popkulturze i edukacji motywy mogące stanowić zagrożenie duchowe. Prowadzi wykłady dla rodziców i wychowawców. Powyższy artykuł pochodzi z najnowszego numeru dwumiesięcznika "Polonia Christiana", który w przyszłym tygodniu pojawi się w sprzedaży.

Symboliczny sznurek

Jak wiadomo socjalizm to ustrój bohatersko walczący z problemami, których sam jest źródłem. W latach 80. XX wieku symbolem owej walki był produkowany przez państwo sznurek do snopowiązałek, którego zawsze brakowało wtedy, gdy był najbardziej potrzebny. Czyli w okresie żniw.
Obecnie rolę owego sznurka przejęli urzędnicy. Rzecz jasna sami w sobie urzędnicy są nieszkodliwi. Dopóki ktoś (czyli inni urzędnicy) nie da im władzy absolutnej nad życiem reszty populacji. Ot, proszę bardzo – rodzice piszą pismo do ministra edukacji z pytaniem, czy mogą sami płacić i decydować o dodatkowych zajęciach w przedszkolach, ustalać ceny za godzinę owych zajęć i decydować kiedy będą się owe zajęcia odbywać. Albo powszechnie znana samowola urzędnicza w odbieraniu rodzicom dzieci... Czyli mamy koszmar z cyklu III RP w praktyce. Niestety, jak uczy doświadczenie, naprawianie socjalistycznego koszmaru można przerodzić się jedynie w absurd. Nie inaczej jest tym razem: najpierw państwo dało urzędnikom uprawnienia decydowania według własnego widzimisię, a teraz powołuje... pełnomocnika rządu do spraw ochrony rodziny przed nadużyciami urzędników, czyli pełnomocnika Ministra Sprawiedliwości ds Konstytucyjnych Praw Rodziny. Czyli będzie urząd chroniący obywateli przed resztą urzędników. Paradoks biurokracji, nie ma co. Zamiast refleksji i wywalenia na śmietnik durnych przepisów a wraz z nimi samowoli urzędniczej, będziemy mieć nowego urzędnika. O, pardon, i jeszcze chórek, tfu!, zespół specjalistów do pomocy. Wszyscy od nadmiaru władzy urzędników nad rodzinami. Jakby co, to ja podrzucam temat do zbadania dla nowo powołanego pełnomocnika. Piotr „Staruch” Staruchowicz, lider kibiców Legii Warszawa na dzień swojego ślubu dostał wezwanie na policję. Rzecz jasna – policja wcale nie wiedziała, że się żeni. Ale terminu przesłuchania nie udało się przełożyć. Władza ma, jak wiadomo, monopol nie tylko na przemoc, ale również na brutalność. A żeby było zabawniej (choć po prawdzie nie ma się z czego śmiać) Piotr Staruchowicz jest podejrzany, że nie stawił się na dozór policyjny, na co jest stosowny artykuł w Kodeksie Karnym. A że nie stawił się, bo w tym czasie siedział w Areszcie Śledczym Warszawa – Mokotów? A kogo to obchodzi, obywatel ma obowiązek, władza ma prawo. No, tylko, że ślub, jeśli się nie mylę, to wydarzenie ważne w życiu każdej rodziny. A nawet dwóch. Pełnomocnik – do dzieła! Michał Nawrocki Fot.: internet

Czy uratujemy rodzinę przed ofensywą dewiacji?

Drugi program państwowej telewizji przeprosił za wyemitowanie kabaretu, który - zdaniem posłów PiS - obrażał uczucia religijne wielu ludzi. Osobiście nie oglądałem, ale nabijano się ponoć z papieża, Kościoła katolickiego i osób wierzących.
Kabarety prezentowane od dłuższego czasu w telewizorze to zazwyczaj intelektualne dno i żenada. Mogę zatem wyobrazić sobie jaki mógł być poziom oprotestowanego "skeczu". Ale o tym kabarecie i o przeprosinach wspominam tylko dlatego, żeby zwrócić uwagę na coś znacznie gorszego, coś, co można oceniać w kategoriach nie idiotycznego dowcipu wyrecytowanego przez mało śmiesznych młodzieńców, lecz jako element wojny cywilizacyjnej. Trwa właśnie tzw. kampania społeczna (raczej antyspołeczna) pt. "Rodzice odważcie się mówić". Chodzi o uświadomienie rodzicom, że jeśli ich syn jest pederastą albo córka lesbijką, wówczas należy ten fakt rozgłosić całemu światu, nie wstydzić się tego mówić głośno i z podniesionym czołem. W kampanię zaangażował się np. aktor Władysław Kowalski z synem, który najwidoczniej już "odważył się głośno powiedzieć". Całą akcję prowadzi organizacja zwana pozarządową o nazwie Kampania Przeciw Homofobii. Na stronie internetowej owej KPH znaleźć można taką oto adnotację: "Lokal przy ul. Solec 30A jest wykorzystywany na cele społeczne (z obszaru profilaktyki i pomocy społecznej) przez Stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofobii dzięki pomocy Dzielnicy Śródmieście m. st. Warszawy". Tego typu adnotacja oznacza najprawdopodobniej, że władze dzielnicy (zdaje się, że burmistrzem jest tam były UPR-owiec, Wojciech Bartelski) sprezentowały KPH lokal pewnie za symboliczną opłatą albo może nawet za darmochę. Gdyby było inaczej, wówczas jaki byłby sens publikowania tej informacji? Zatem każdy podatnik, czy mu się to podoba czy nie, finansuje przeróżne fanaberie łowców homofobów. Dziś państwowa telewizyjna "dwójka" przeprosiła za jakiś idiotyczny kabaret. Ja się pytam, kiedy państwowa radiowa "jedynka" przeprosi za dzisiejsze (11 marca 2013) przedpołudniowe audycje, w których lansowano kampanię "Rodzice odważcie się mówić". Jeśli misja tzw. publicznych mediów ma polegać na promowaniu zjawisk, mówiąc delikatnie, moralnie podejrzanych, to słowa premiera Tuska, że nie należy płacić abonamentu nic nie straciły na aktualności. Zacytujmy tu zresztą samego premiera: "Abonament radiowo – telewizyjny jest archaicznym sposobem finansowania mediów publicznych, haraczem ściąganym z ludzi, dlatego rząd będzie zabiegał o poparcie prezydenta i opozycji dla jego zniesienia". Otaczająca nas rzeczywistość jest coraz bardziej chora. Trudno się opędzić od promocji zboczeń, różnych dewiacji, czy seksualnych fiksacji. Jak uchronić przed tym nasze dzieci? Jak ratować je przed medialnym zalewem aktywistów-krzykaczy, wmawiających wszystkim naokoło, że coś, co z natury rzeczy jest odstępstwem od normy, jest rzekomo normą? Jak obronić normalność, skoro propagatorzy różnych anomalii zaczynają zdobywać przyczółki na szczytach władzy politycznej, w najbardziej nośnych mediach, wśród tzw. autorytetów moralnych (a raczej amoralnych), wśród znanych gwiazd show-biznesu? Propaganda dewiacji atakuje z każdej strony. Czy wobec tego tradycyjne wychowanie w domu uodporni nasze dzieci przed tymi obrzydliwościami? Przecież naszych maluchów nie da się cały czas trzymać w czterech ścianach i izolować od świata? Czy w końcu my sami nie wpędzimy się w kłopoty, jeśli choć trochę narazimy się aktywistom cywilizacji śmierci, jeśli ośmielimy się wyrazić wątpliwość czy zgłosić jakąkolwiek krytykę? Trzeba zwrócić tu uwagę na jeszcze jedną, bardzo ważną kwestię. Otóż Kampania Przeciw Homofobii ma za sponsora nie tylko władze dzielnicy Warszawa Śródmieście, ale także potężną Fundację Batorego. A kogo ma prawicowo-liberalna część społeczeństwa? Czy prawica, z natury rzeczy bardziej indywidualistyczna, przez to rozproszona, może - gdyby zaszła taka konieczność - liczyć na jakiekolwiek poważniejsze wsparcie ze strony organizacji, firm czy prywatnych instytucji, kiedy ważyć się będą losy naszej cywilizacji? Bo tego, że wcześniej czy później dojdzie do konfrontacji można być raczej pewnym. Jak na razie, wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że normalność powoli daje się zapędzić do defensywy. Paweł Sztąberek Foto.: oficjalny banner kampanii społecznej umieszczony na stronie www.kph.org.pl

Konwencja Rady Europy niszczy tradycję i rodzinę!

Tak piszą w liście do parlamentarzystów przedstawiciele Polskiej Federacji Ruchów Obrońców Życia w związku z ratyfikacją przez rząd III RP Konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.
W poniedziałek 17 grudnia 2012 roku, w imieniu rządu III RP konwencję tę podpisała minister ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. Poniżej publikujemy list PFOŻ do parlamentarzystów, podpisany przez Pawła Wosickiego... "Jesteśmy jednoznacznie za przeciwdziałaniem przemocy wobec kobiet, oraz dzieci i mężczyzn. Realizujemy to w ramach naszych statutowych działań. Uważamy jednak, że obowiązujące rozwiązania prawne w tym zakresie za wystarczające. Upewniali nas w tej sprawie przedstawiciele Rządu, podczas prac nad zmianami ustawy o przemocy w rodzinie, jakie miały miejsce 2 lata temu. Dostrzegamy z całą wyrazistością, że Konwencja nastawiona jest w znacznej mierze na walkę z tradycją i wspólnotami chronionymi przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej - małżeństwem i rodziną. Konwencja ta wprowadza obowiązek walki z tradycją i dorobkiem cywilizacyjnym, które są traktowane jako zagrożenia, nie zaś jako wartościowy dorobek. Nakłada ona także na państwo obowiązek edukacji dzieci i młodzieży w zakresie tzw. „niestereotypowych ról płci”, czyli między innymi homoseksualizmu. Konwencja w imię walki z ideologicznie definiowaną dyskryminacją pozwala naruszać powszechnie uznane zasady prawa, w tym do równości wobec prawa. Przyjęcie Konwencji wiąże się także ze znacznymi obciążeniami dla budżetu państwa, które szacuje się wstępnie na ok. 160 milionów złotych. Przyjęcie tej Konwencji naruszy naszą suwerenność w sprawach etycznych, a także dotyczących rodziny i podporządkuje nas decyzjom międzynarodowego gremium. W sprawie podpisania Konwencji rząd nie przeprowadził stosowanych konsultacji społecznych, z wyjątkiem spotkań z organizacjami feministycznymi. Przeciwko niej opowiedziała się między innymi Rada Stała Episkopatu Polski, organizacje prorodzinne i szereg organizacji kobiecych. Apelujemy do wszystkich Parlamentarzystów o nieratyfikowanie tej Konwencji, czego nie uczynił dotąd żaden kraj należący do Unii Europejskiej".

Opiekuńcza opresja

Socjaliści, komuniści i wszelkiej maści lewacy budujący przez dziesięciolecia państwa opiekuńcze w Europie obiecują raj na ziemi. Państwo ma zlikwidować nierówności społeczne, zapewnić wszystkim bezpłatny dostęp do opieki zdrowotnej, edukacji, kultury, zatroszczyć się o obywateli, gdy nie będą mieli pracy albo gdy przejdą na rentę lub emeryturę. W ten sposób tłumaczy się do dzisiaj konieczność utrzymania wysokich podatków, składek ubezpieczeniowych czy innych danin płaconych na cele publiczne, przeradzającą się niejednokrotnie w zwykłe łupienie obywateli.
Taki proces obserwujemy też w Polsce, gdzie mimo kompromitacji ideologii komunistycznej "troska o najsłabszych" była i jest jednym z najczęściej podnoszonych haseł podczas każdej kampanii wyborczej od 1989 roku. Ta "opieka nad najsłabszymi" ma z góry zjednywać przychylność Kościoła katolickiego, którego jedną z misji jest wszak troska o potrzebujących. Ale koncepcja państwa opiekuńczego jest skompromitowana. Nie tylko dlatego, że dla socjalizmu punktem odniesienia jest zbiorowość - społeczeństwo, a dla katolików - człowiek. Dla katolików najwyższym dobrem i wartością jest rodzina, tymczasem państwo opiekuńcze najbardziej uderza właśnie w rodzinę, która poddawana jest coraz większej kontroli ze strony urzędników. Pod pretekstem troski o dobro dziecka urzędnicy ograniczają prawa rodziców ich praw wychowywania lub nawet tych praw pozbawiają. To państwo opiekuńcze dąży do dezintegracji rodziny, zniszczenia jej tradycyjnego modelu. To państwo opiekuńcze legalizuje układy homoseksualne, to państwo opiekuńcze promuje aborcję, eutanazję, eugenikę, pokazując w praktyce, jak troszczy się o tych najsłabszych i bezbronnych. Trudno więc nie zgodzić się z prof. Piotrem Jaroszyńskim, który podczas krakowskiej konferencji "Państwo opiekuńcze a chrześcijaństwo" ostrzegał przed tą pułapką. Termin "państwo opiekuńcze" ma pozytywne skojarzenia, bo przecież pojęcie "opieki" jest pojęciem dobrze odbieranym przez ludzi. To jednak, z czym mamy teraz do czynienia, trzeba nazwać właściwie państwem nadopiekuńczym. Model państwa opiekuńczego jest już od dawna nieefektywny, pomoc nie trafia do tych najbardziej potrzebujących, władza odzwyczaja ludzi od samodzielności i troski o najbliższych. Państwo nadopiekuńcze prędzej czy później będzie musiało zbankrutować, bo zaczyna brakować pieniędzy na jego finansowanie, a politycy będą musieli zrewidować swoje programy socjalne. Pozostaną tylko te, które będą najbardziej potrzebne i pożyteczne. Pytanie, kiedy to się stanie i ile jeszcze za to zapłacimy z własnych pieniędzy? Krzysztof Losz Artykuł ukazał się w Naszym Dzienniku z 10 września 2012 r.

Wspólne przesłanie do narodów Polski i Rosji

Publikujemy pełny tekst "Wspólnego przesłania do narodów Polski i Rosji" jakie podpisane zostało w dniu 17 sierpnia 2012 roku w Warszawie przez Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski Arcybiskupa Józefa Michalika i Zwierzchnika Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchy Moskiewskiego i Całej Rusi Cyryla.

Edukacja seksualna niszczy

12 maja przyjeżdża do Krakowa na konferencję poświęconą edukacji seksualnej niemiecka socjolog Gabriele Kuby. Swoje wystąpienie zatytułowała „Obowiązkowa edukacja seksualna w szkołach pewną droga do zniszczenia rodziny i chrześcijaństwa”. Z perspektywy kilkudziesięciu lat zmian, jakie zaszły w społeczeństwie niemieckim, analizuje krytycznie skutki rewolucji seksualnej i wprowadzenia seks-edukacji do szkół. W debacie publicznej otwarcie staje w obronie wartości chrześcijańskich, a jej jasno sprecyzowane argumenty pokrzyżowały już wiele razy plany środowisk postępowych. Z głosem Gabriele Kuby liczyć się muszą już dzisiaj nie tylko niemieccy politycy; księżna Lichtensteinu prosiła ją o udział w obradach rządowych dotyczących ewentualnej legalizacji związków tej samej płci. Jej wykłady w Szwajcarii w ubiegłym roku rozbudziły medialną debatę na temat polityki genderowej. Zawiązały się tam inicjatywy rodziców występujące przeciwko wprowadzeniu seksualizacji do przedszkoli i zażądały uwzględniania decyzji rodziców odnośnie posyłania dzieci i młodzieży w szkołach na zajęcia edukacji seksualnej. Ewangelicka Agencja Informacyjna „Idea” ogłosiła ją Dziennikarką Roku 2008. Po konferencji, około godziny 17, planowane jest spotkanie z Gabriele Kuby, na którym chętnie opowie o swojej nowej książce pt. „Zniszczenie wolności w imię wolności. Globalna rewolucja seksualna.” Gabriele Kuby gości w Polsce po raz kolejny, na język polski przetłumaczone zostało kilka jej książek, m.in. „Rewolucja genderowa. Nowa ideologia seksualności”, Homo Dei, 2007. Konferencja pt.: "Edukacja seksualna, ale jaka?" 12 maja 2012 Kraków, Coll. Medicum, ul. Św. Łazarza 16, aula C/D od. godz. 10- 15 Zainteresowani powinni się zgłaszać do: Magdalena Czarnik tel.514 604 141 mkiejnich@poczta.fm

USA: Antyterrorystami w rodzinę

Jak podaje Kurt Nimmo na Infowars.com jednostka SWAT uzbrojona w pojazd opancerzony i zbrojne oddziały antyterrorystów została wysłana by odebrać 13-letnią, pozbawioną stopy w wyniku wady wrodzonej,  psychicznie w pełni sprawną,  normalnie funkcjonującą społecznie córkę Maryanne Godboldo, na podstawie decyzji pozbawienia praw rodzicielskich w wyniku odmowy kontynuowania leczenia lekiem antypsychotycznym, które wg matki powodowały pogorszenie stanu zdrowia i negatywne zmiany stanu zachowania dziecka. Odmawiając podania dziecku nakazanego leczenia  naraziła się na wizytę urzędników z Child Protective Service. Uparcie odmawiając oddania dziecka biurokratom została pozbawiona praw rodzicielskich i zawezwano oddział SRT (Special Response Team) zbrojony w pojazd opancerzony i ostrą broń. Po 10 godzin negocjacji oddała dziecko po zapewnieniu, że przejdzie ona pod opiekę rodziny. Mimo obietnic dziecko nie zostało przekazane rodzinie. Matka została oskarżona o wielokrotne złamanie prawa (lista w oryginalnym artykule). Ponadto matka została ukarana niebotyczną grzywną w wysokości 500 000 USD. Nakazany lek Risperdal jest silnym lekiem antypsychotycznym stosowanym w leczeniu schizofrenii i cyklofreni. Jak podał adwokat rodziny Allison Formal lek ten nie jest zatwierdzony przez FDA do stosowania w takich przypadkach. Niemniej jednak dziecko zostało umieszczone w ośrodku i przymusowo poddane leczeniu szkodliwym preparatem. Jerzy Mędoń ( www.FreeAmericaToday.pl)