Tag Archives: sanacja

Ziemkiewicz: Mamy wzorzec sanacyjny wiary w zarządzanie, wiary w nadzór, wiary w kontrolę

Kiedy w XIX wieku kraje zachodnioeuropejskie odkrywały dobrodziejstwa wolnego rynku, kiedy tam utworzył się stan trzeci, który odsuwał na bok arystokrację, kiedy się okazało, że spryt, przedsiębiorczość i zaradność ważniejsze są niż to, co się odziedziczyło itp., to my zastanawialiśmy się czy się bić, czy się nie bić - twierdzi Rafał Ziemkiewicz w wypowiedzi dla TV PAFERE.

„Polska potrzebuje drugiej fazy kapitalizmu”…

- twierdzi postsanacyjny konstruktor III RP - towarzysz Jarosław Kaczyński. I ma go zbudować państwo(!!!!) - dodaje. Państwo budujące kapitalizm? Chyba towarzysz Kaczyński się przejęzyczył…

Sanacja w II RP budowała socjalizm – i to była tragedia!

Wywiad z Sławomirem Suchodolskim autorem książki „Jak sanacja budowała socjalizm”. O tej "wstrząsającej prawdzie" rozmawia Jan Bodakowski.

Rafał Ziemkiewicz na Wiejskiej: Przeczytajcie moją książkę!

Rafał Ziemkiewicz, autor książki „Jakie piękne samobójstwo” wraz z wydawcą sprezentowali każdemu z posłów jej egzemplarz. Książki wraz z listem od autora zostały dostarczone 27 sierpnia br. do kancelarii sejmu.

Polska Walcząca – na darmo

Zadaję sobie po raz wtóry to same pytanie, odkąd zacząłem poznawać historię Polski. To pytanie ciąży nade mną coraz bardziej i bardziej, odkąd poznałem odrobinę historię innych krajów. Odpowiedź jest okrutna z jednej strony, z drugiej wyjaśnia wiele z naszego charakteru jako narodu. Kraje i nacje można podzielić na trzy grupy: Te, które żyć będą chwałą (przerzucaną to z historii na ekonomię lub odwrotnie), te, które cierpliwie i w milczeniu czekały na samodzielną egzystencję  (milczenie jest ich udziałem i dzisiaj) oraz kraje, które świadomość utrzymują poprzez niegasnący płomień cierpienia. W trakcie żałoby ostatecznie dowiedliśmy, do której grupy należy Polska. Moje pytanie brzmi: Czy tak zostanie już na zawsze? Czy bycie Chrystusem Narodów to najlepszy los, jaki może nas spotkać? Historia, los, Bóg, Wielki Trójkąt czy Weltgeist – jakakolwiek siła nie kierowałaby światem, Polska zawsze ma pod górę. Górę wyższą niż Himalaje. Nie było absolutnie okresu w nowożytnej historii, w którym Polska przeżyłaby 30 lat pełnej suwerenności, a nawet względnego spokoju. Jak rozwinąć może się nacja, której losy plotły się w wojnie, intrygach, grach mocarstw, a obecnie wielkiego projektu centralnego planowania – Unii Europejskiej. Niemcy mogą sobie na taki eksperyment pozwolić, w końcu 20 lat rządził i dzielił Erhard. Na innych kontynentach to samo. Dziesięć lat wolnego rynku wystarczyło, by z suchej, spalonej i mało żyznej ziemi do pierwszego świata awansowały Tajwan, Japonia, północne Włochy, Korea czy Chile. Nieraz nawet za cenę potężnego protekcjonizmu. Kiedy Polska miała wolny rynek i spokój na granicach (UE traktuję jako najgorsze zagrożenie zewnętrzne)? Rewolucję przemysłową Polska przeżyła pod zaborami, w większości pod totalną gospodarką carską. Uratował się Śląsk, z drugiej strony – upadł Gdańsk. W II RP rządziła socjalistyczna sanacja, w dodatku wojna celna i Wielki Kryzys długo nie pozwalały polskiej gospodarce rozwinąć skrzydeł. Gdy Kwiatkowski kończył port gdyński i COP, nadszedł Uncle Joe, a może po prostu wiecznie Polsce nieprzychylny Wind of History. Było po herbacie. Rewolucje technologiczną i informatyczną Polska spędziła na strajkach i dla mnie – walce czerwonych i różowych z czerwonymi. Wreszcie ustawa Wilczka i III RP. Polska w przeciągu roku zamienia się w wielki bazar, zjawisko zaobserwowane we wszystkich początkujących gospodarkach rynkowych. Idziemy ku świetlanej przyszłości Zdradziecki plan Sachsa, a następnie dostosowanie prawa handlowego do wymogów niemieckich i już żadna demokracja nie pomoże podnieść się polskiej gospodarce. Po wejściu do Unii Europejskiej KAŻDY ROZSĄDNY EKONOMISTA nie ma dla Polski nawet złudzeń. Gospodarka NIE MOŻE rozwijać się przy tak skomplikowanym jak unijne prawodawstwie. Sam Traktat Lizboński liczy od 500 do 3000 stron (zależnie od wersji i sposobu, w jakim należy go czytać). Raporty podkomisji pracujących przy TL liczą ponad 50 tys. stron i zawierają takie detale, jak opis krzywizn gatunków owoców i warzyw. Różnorodność zabijana jest na każdym kroku. Dostosowanie polskiego przemysłu przetwórczego do wymogów unijnych kosztowało, wedle różnych szacunków, od pół do trzech miliardów złotych. Bajońskie sumy – kosztem ok. 100 tys. miejsc pracy. Wierzchołek góry lodowej. Nie mogąc rozwinąć się gospodarczo, Polska zwinęła się w kokon i żyje chwalebną historią, bo fakt, jak mało która nacja, Polacy mogą poszczycić się historią pełną honoru, poświecenia i krwi. Krwi, która wsiąkła w ziemię i łączy Polaków niezależnie od granic i administracyjnej przynależności. Ale dlaczego to martyrologia musi być naszym narodowym spoiwem? Dzisiaj znam już odpowiedź: Polska nigdy nie zaistniała ekonomicznie (jak np. Tajwan) lub chociaż politycznie (jak Rosja, pełna dzisiaj faszyzmu i imperialnej dumy). Brak jakichkolwiek spoiw (poza historycznymi) implikuje brak zaufania do siebie w życiu codziennym i zdolność jednoczenia się tylko w obliczu wydarzeń historycznych. NIESTETY znowu to obserwujemy. Kamil Kisiel Foto...