Tag Archives: srebro

Krótka historia korupcji

Zjawisko korupcji towarzyszy życiu publicznemu od zarania dziejów. Czy jego charakterystyka zmienia się w czasie i przestrzeni? I czy Juliusz Cezar był złodziejem? Na te pytania na ledwie 100 stronach próbuje odpowiedzieć znany włoski publicysta Carlo Alberto Brioschi.

Dlaczego pieniędzy przybywa a cena złota maleje?

Na bankierze pisano ostatnio, że "Pieniędzy przybywa w tempie 10%, ale inflacja wciąż nieobecna". Wymarzona pożywka dla przeciwników złota. No bo skoro kasy przybywa, a ceny nie rosną, w tym zwłaszcza złota to goldbugs i reszta tej paczki to jakaś pomyłka, czyż nie?

Srebro w niełasce. Popyt na kakao

Niewielu z nas wie, że słowa "idiota", "debil" i "imbecyl" w XIX wieku były stosowane w medycynie jako terminy określające różne stopnie w odniesieniu do osób - by łagodnie rzec - z niedomaganiami intelektualnymi.

Kierunek złota i srebra w 2015. Czego nie widać na wykresie?

Rozpoczął się nowy rok, a wraz z nim pojawiły się prognozy i przypuszczenia. Wielu inwestorów jak co roku dręczy pytanie: ile będą kosztować metale?

Bardzo niewygodne pytanie

Wraz z nastaniem nowego tygodnia warto oddać się drobnej refleksji na temat różnicy pomiędzy pieniądzem śmieciowym oraz pieniądzem z metali szlachetnych. Rzecz o tyle godna uwagi, że dająca do myślenia tym, którzy są przekonani o bezpieczeństwie swoich pieniędzy w obowiązującym systemie.

A jeśli dolar upadnie?

Chiński ekonomista Song Hongbing, w swojej wydanej kilka lat temu w Polsce książce "Wojna o pieniądz" radzi Chinom kilka rzeczy: mianowicie nie powinni wpuszczać na żywioł na swoje terytorium zagranicznych banków, zwłaszcza amerykańskich i brytyjskich, powinny kontrolować podaż własnej waluty, oraz - co bardzo ważne - gromadzić rezerwy w złocie, kosztem papierowego pieniądza.
Hongbing przewiduje upadek amerykańskiej waluty, jako tej, w której dokonuje się międzynarodowych transakcji i gromadzi się rezerwy. Chińczyk pisał swoją książkę jeszcze przed kryzysem finansowym z 2008 roku, jednak już w niej przewidział załamanie się systemu, w którym podaż pieniądza dłużnego przez banki centralne nie ma końca. Obserwując sytuację na przestrzeni ostatnich kilku lat można dojść do wniosku, że problemy roku 2008 to dopiero preludium przed tym, co dopiero ma się stać. Chiński ekonomista właśnie dla Chin przewiduje wielką rolę do odegrania na oceanie chaosu, jaki bez wątpienia zrodzi się po kolejnym kryzysie. Chiny ze swoją walutą mogłyby przejąć tę rolę, jaką dotychczas odgrywają Stany Zjednoczone. Wzmocnienie chińskiego pieniądza widzi Hongbing jedynie w oparciu go o złoto i srebro. Ekonomista zauważa, że tylko ten naród, który deponuje złoto chroni naprawdę narodowy majątek. Informacje jakie od czasu do czasu przedzierają się do mediów sugerują, że Chiny być może zaczęły słuchać swojego ekonomisty. Kraj ten powiększa rezerwy złota, tak jakby szykując się na ewentualność rozpadu dotychczasowego systemu finansowego opartego na dolarze. Pytanie, ile Chińczycy mają złota? Stawia je również bloger Trader21 na łamach swojego serwisu IndependentTrader.pl. Jak pisze, Chińczycy od 4 lat nie informują publicznie na temat swojej polityki co do złota. Z ostatnich raportów z 2009 roku wynika, że już wówczas Państwo Środka zdeponowane miało w swoich skarbcach 1054 tony złota. To było 4 lata temu. A jak jest dzisiaj? Po przeprowadzeniu pewnej analizy Trader21 szacuje, że obecnie Chiny mogą mieć około 4600 ton złota. Na liczbę tę, poza oficjalnymi danymi, składają się: produkcja własna (Chiny są największym producentem złota na świecie), import z Hongkongu, wymiana handlowa w złocie (min, eksport broni czy żywności) oraz fundusze i trusty. "Zakładając że Chiny mogą na chwilę obecną mieć rezerwy wynoszące ponad 4500 ton to biorąc pod uwagę wielkość gospodarki są dość dobrze przygotowane na ewentualne powiązanie waluty ze złotem". - zauważa bloger. Jak zatem Chińczycy prezentują się na tle innych państw? Trader21 zauważa: "USA o których rezerwach mówi się, że wynoszą ponad 8,5 tys. ton najprawdopodobniej metalu nie mają wcale. Metal nie był audytowany od kilkudziesięciu lat. Poza tym wielu polityków oraz bankierów centralnych kilkakrotnie przyznało, że USA nie ma od dawna żadnych rezerw złota. Podobna sytuacja dotyczy Niemiec, które co prawda na papierze mają rezerwy przekraczające 3 tys. ton lecz  większość metalu ulokowana jest poza krajem i praktycznie nie ma możliwości jego odzyskania na co wskazuje 7- letni okres, który wyznaczono na przekazanie do Niemiec zaledwie 350 ton złota". Stosunkowo dobrze wypada w kwestii rzeczywistych rezerw złota Szwajcaria i Rosja, a nawet Włochy i Francja, które mimo kryzysu nie zamierzają złota ani pożyczać ani tym bardziej sprzedawać. Polska w ogóle nie liczy się w tych rankingach, a jeden z rządowych oficjeli oświadczył po tym, gdy Niemcy ogłosiły plan sprowadzenia do kraju swojego złota, że Polska w najbliższym czasie nie planuje tego typu działań w stosunku do polskiego złota zdeponowanego w zagranicznych bankach. "Jeżeli władze Chin mają dalekosiężne plany detronizacji dolara zapewne będą nadal skupować złoto tak szybko jak tylko się da. Jednocześnie nie mogą nagle pozbyć się zbyt dużej ilości obligacji amerykańskich gdyż to doprowadziłoby do zbyt nagłej utraty wartości dolara i załamania systemu, w trakcie którego złoto praktycznie byłoby nie do dostania. Jednocześnie załamanie oznaczałoby koniec taniego złota" - stwierdza Trader21. Przytacza on opinię prezesa Ludowego Banku Chin, który w 2012 roku powiedział, że celem Chin jest pozyskanie 10 tysięcy ton złota. Gdyby Chińczycy zdołali zdeponować w swoich skarbcach taką ilość złotego kruszcu, mogliby nie tylko ustabilizować własną walutę, ale także uczynić z niej najważniejszy przedmiot w międzynarodowym handlu np. surowcami. Ekonomista Song Hongbing w książce "Wojna o pieniądz" przestrzega Chiny przed podzieleniem losów Japonii, która przed laty zbytnio otworzyła się na zachodnie rynki finansowe, co doprowadziło ją do uzależnienia się od nich. Atak finansowy przeprowadzony na Japonię 30 lat temu skończył się dla niej długoletnią recesją. Chiny nadal rządzone są prze partię komunistyczną, która na swych plenarnych posiedzeniach określa najważniejsze założenia na przyszłość, również w sferze gospodarczej. W Chinach nie brakuje głosów, że nadal zbyt duży jest w tym kraju udział w gospodarce sektora państwowego, który stanowi dla wielu prywatnych przedsiębiorców konkurencję nie do pokonania. I bez reform w tej dziedzinie trudno będzie zachować w dłuższej perspektywie czasu status gospodarczego potentata. Gospodarka powinna być wolna, a złoto winno stanowić jej naturalne oparcie. W kwestii złota rząd Chin wydaje się stosować do rad swojego ekonomisty. Czy podobnie uczyni w kwestii ewentualnego wycofywania się państwa z wielu dziedzin gospodarki, w których nadal najważniejsze są interesy Komunistycznej Partii Chin i jej działaczy? Paweł Sztąberek

Dlaczego nie warto oszczędzać w żadnej walucie

Złotówka, dolar amerykański, euro, funt brytyjski, japoński jen, chiński juan - żadne z tych walut ani jakiekolwiek inne nie są bezpieczne i nie warto w nich oszczędzać.
Poprzez oszczędzanie rozumiem długoterminowe zabezpieczenie finansowe na przyszłość. Jeśli jakiś inwestor, a raczej trader zarabia na zmianach kursu par walutowych to co innego. My tu mówimy o oszczędzaniu, czyli trzymaniu oszczędności na koncie bankowym lub pod materacem naszego wygodnego łóżka w cyferkach czy papierkach zwanych walutami. Wyżej wymieniony trader też powinien zwrócić uwagę na zabezpieczenie swoich zarobków na przyszłość, jak każdy inny człowiek, który za swoją pracę otrzymuje owe cyferki i papierki. Te cyferki i papierki to waluta, a nie pieniądz… W Twoim obecnym rozumieniu między walutą i pieniądzem stawiasz zapewne znak równości, ale muszę cię rozczarować, ponieważ to dwie odrębne sprawy. Spójrz na poniższą tabelę, która podsumowuje wszystkie cechy waluty i pieniądza: Jak widzisz różnica jest niewielka. Pieniądz może być walutą, ale odwrotnie już nie. Waluta to prawie pieniądz, ale jak wiemy ze starej reklamy pewnego piwa prawie robi wielką różnicę. Rzeczywiście tak jest. Już w starożytności słynny filozof Arystoteles zwracał uwagę na to, iż prawdziwy pieniądz musi przechowywać wartość. Różne waluty w naszej historii próbowały zostać pieniądzem, muszle, ozdoby, papier itd., ale tylko dwa metale szlachetne złoto i srebro w pełni spełniają  powyższe cechy pieniądza. Przede wszystkim tą najważniejszą - przechowywanie wartości. Dlatego w czasie wszystkich kryzysów finansowych w historii chroniły siłę nabywczą ludzi, którzy je posiadali. Prawo Kopernika-Greshama, gorszy pieniądz wypiera ten lepszy, który jest przechowywany na przyszłość. Najpierw Grecy potem Rzymianie i średniowieczne królestwa zaczęły niszczyć wartość pieniądza, zamieniając go w zwykłą walutę poprzez obniżanie zawartości kruszcu oraz mieszanie złotych i srebrnych monet z miedzią. Później pojawiły się banknoty, które były odzwierciedleniem stojącego za nimi złota. W końcu w 1971 r. ówczesny prezydent USA Richard Nixon zerwał ze standardem złota, odcinając wartość od dolara i reszty walut, które zostały z nim powiązane kursami. Wszystkie oficjalne waluty na świecie działają w obecnym systemie finansowym i są prawnymi środkami płatniczymi emitowanymi przez banki centralne z nakazu rządowego. Ich produkcja opiera się na wytwarzaniu ogromnego długu. Cały system utrzymuje się tylko na naszym zaufaniu do cyferek na koncie i papierków w portfelu. Właśnie w tym tkwi problem, że obecne waluty nie mają nic wspólnego z pieniądzem i przysparzają nam więcej kłopotów niż korzyści. Bezpieczna waluta to mit! Bezpieczną walutą określa się taką, która zachowuje mniej więcej stałą siłę nabywczą i stabilny kurs. Przez lata różne waluty pełniły taką rolę, w czasach PRLu w Polsce ludzie wybierali dolara, kiedy złotówka była pod wpływem hiperinflacji. Później nastał czas marki niemieckiej i euro na samym początku istnienia. Ostatnio prym wiodły frank szwajcarski i japoński jen wśród najbezpieczniejszych walut świata, po które chętnie sięgali Polacy i inne nacje. Dziś dolar znacząco słabnie, marka niemiecka nie istnieje, euro okazało się zamkiem z piasku, a frank szwajcarski i jen japoński za sprawą interwencji banków centralnych straciły swoją pozycję bezpiecznych walut. Dlaczego tak jest? Z powodu wojny, ale nie interwencji militarnej tylko monetarnej. Dzisiejszy system finansowy oparty na pustych walutach bez pokrycia i ogromnym długu zmusza wszystkich jego uczestników do tzw. Wojen Walutowych. Dziś mocarstwa nie walczą ze sobą na froncie. Zaniżają kursy swoich walut, aby to ich towary zalewały światowe rynki. Robią to prowadząc luźną politykę monetarną, czyli drukując walutę i obniżając stopy procentowe, stymulując w ten sposób sztuczny wzrost gospodarczy na podupadającej gospodarce. Początek kryzysu w 2008 r. pokazał wszystkim, że obecny system finansowy jest poważnie zagrożony. Zamiast realnie rozwiązywać problemy to bankierzy i politycy zamietli je pod dywan wzmagając sztuczny wzrost. Cały system finansowy jest oparty głównie na naszym zaufaniu i rosnącym długu, który wkrótce doprowadzi do jego ruiny. Zaufanie jest tu kluczowym elementem, bo już teraz powoli się wyczerpuje. Spójrzmy choćby na sytuację z bankami cypryjskimi, gdzie obywatele byli zmuszeni zapłacić własnymi oszczędnościami za błędy popełnione przez bankierów i polityków. Podsumujmy to wszystko. Nasz obecny system finansowy nie ma żadnej solidnej podstawy. Mamy puste waluty produkowane w oparciu o dług, które funkcjonują pod nakazem prawnym. Kiedyś zabezpieczenie stanowiło złoto czy srebro zapewniając bezpieczeństwo i wartość systemowi. Po płynnym wyeliminowaniu tego czynnika włodarze monetarni i polityczni liczą na to, że wszystko się jakoś utrzyma działając jedynie na naszym zaufaniu. Niestety to jest ekonomicznie nie możliwe, jak i nasze zaufanie już więcej tego nie wytrzyma. Zwykli ludzi tracą na tym całym kryzysie najwięcej i mają już tego po prostu dość. Do tego ciągłe dodrukowywanie obniża wartość poszczególnych walut, które są już coraz bliżej nominalnej wartości równej zeru. Właśnie dlatego nie warto oszczędzać w walutach i coraz więcej ludzi stawia na realizm względem iluzji pieniądza z jaką mamy dziś do czynienia. Oni wybierają złoto, srebro, ziemię, nieruchomości, wino i inne realne aktywa, na których realnie zaoszczędzą i mogą się wzbogacić. Czasy się zmieniają, pogoń za iluzorycznym pieniądzem zwalnia. Teraz liczą się prawdziwe aktywa w ręku. Oczywiście zarabiać trzeba i póki co posługiwać się środkami płatniczymi, ale tylko jeśli chodzi o bieżące potrzeby. Oszczędzanie w walutach mija się z celem. W takim przypadku warto brać przykład z takich ludzi jak mój znajomy Vernon Adkison. Znany na Alasce inwestor i przedsiębiorca. Właściciel kilku pogłębiarek, które wydobywają złoto z morza Beringa. Mogłeś go zobaczyć w serialu dokumentalnym „Morze Złota” na Discovery, który pokazuje jego zmagania. Zainwestował całą swoją emeryturę w wysokości ponad 500 tys. dolarów, aby wydobywać złoto i trzymać w nim swoje oszczędności. Nie w dolarach, nie w euro, frankach, juanach, ale w złocie. On dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że aby zapewnić dobrą przyszłość sobie, swojej żonie i małej córce Chloe musi oszczędzać z głową. Michał Wróblewski Michał Wróblewski jest inwestorem, autorem książki „Zadbaj o Swoją Finansową Przyszłość Inwestując w Złoto i Srebro”, przedsiębiorcą. Pisuje m.in. do serwisów „Transfer Bogactwa”, „Golden Times”, „OnetBiznes”, „Puls Biznesu” „wGospodarce” i innych. Foto.: ceoworld.biz

Scenariusz upadku – Global reset

Na blogu internetowym Independent Trader ukazał się artykuł będący próbą przedstawienia potencjalnego scenariusza upadku systemu globalnego finansowego, który ostatecznie skończyć się może skolonizowaniem poszczególnych państw przez coś, co można by nazwać "rządem światowym". Zapraszamy do lektury. A czyta się się świetny thriller.
"Globalny Reset jest tematem, który elektryzuje czytelników. Wielu z Was zastanawia się do czego może doprowadzić obecna sytuacja, jakie jest wyjście z kryzysu. Otóż poziom długów przekroczył już dawno poziomy możliwe do spłaty. Tempo zadłużania wzrasta w ogromnym tempie. Co gorsza tym razem problem zadłużenia czy bankructwa nie dotyczy pojedynczego kraju jak np. Argentyna czy region Południowo Wschodniej Azji lecz niemalże całego świata. Globalny Reset długów zostanie poprzedzony zjawiskami ekonomicznymi, które jeżą włos na głowie. Czy do niego dojdzie? TAK. Niestety jest to pewnik. Przykładowy przebieg takiego procesu znajdziecie poniżej. Często zastanawiałem się w jakiej kolejności dojdzie do eksplozji poszczególnych elementów. Poniższy scenariusz wydaje mi się najbardziej prawdopodobny. Krótkie spojrzenie na obecną sytuację: 1. Mamy historycznie niskie stopy procentowe, w skutek czego następuje powolna likwidacja klasy oszczędzającej. Coraz większa część społeczeństw zadłużona jest do granicy możliwości. 2. Banki centralne drukują nowe środki płatnicze pożyczając je rządom. W zamian rząd emituje obligacje i przekazuje je bankom centralnym gdyż przy sztucznie niskich stopach procentowych nie ma na nie wystarczającej ilości kupców. 3. Zapoczątkowany przez FED w 2008 roku program zwiększania podaży środków płatniczych mający osłabić dolara, doprowadził do sytuacji w której wszystkie kraje dodrukowują środki płatnicze w obawie przed nadmiernym wzmocnieniem własnej waluty. Jednocześnie wzrasta zadłużenie krajów, od którego odsetki są spłacane z podatków. 4. Dawniej mieliśmy 2 rodzaje banków. Depozytowo-kredytowe (zajmujące się udzielaniem pożyczek i kredytów ze środków zdeponowanych przez klientów) oraz banki inwestycyjne zajmujące się czystą spekulacją. Od kiedy umożliwiono połączenie bankom obu działalności tzw. bezpieczne depozyty oraz obligacje stanowią zabezpieczenie wysoko zalewarowanych kontraktów terminowych. Gdy ostatnio sprawdzałem lewar dla banków USA wynosił 27. W takim środowisku nagły odpływ depozytów lub obniżenie wartości obligacji może szybko doprowadzić do bankructwa większość banków. 5. Legislacja przygotowywana w tajemnicy przed mediami pozwala zagrożonym bankom na przejęcie depozytów. Precedens Cypryjski był tylko testem gdyż prace nad „cypryjskimi rozwiązaniami” zaczęły się w Kanadzie kilka miesięcy temu. Poza przejęciem depozytów rozważane jest także wprowadzenie podatku od aktywów finansowych (nie mylić z podatkiem od transakcji). Opodatkowanie akcji, metali szlachetnych czy obligacji spowoduje, że większość posiadaczy może być zmuszona sprzedać część aktywów aby zapłacić podatek. Podobny schemat zadziałał już w 1929 wywołując krach na giełdzie, który przerodził się w długotrwałą depresję. 6. Na naszych oczach następuje przesunięcie ogromnych rezerw złota z banków centralnych tzw. świata zachodniego do Chin, Indii, Rosji i innych krajów. Banki bulionowe będące ręką banków centralnych organizują poprzez handel kontraktami terminowymi wyprzedaże metali by obalić mit złota jako jedynego prawdziwego pieniądza oraz bezpiecznej przystani w czasach kryzysu oraz hiperinflacji. 7. W obecnym kryzysie nie chodzi o to kto ile zarobi, ale kto straci. Bezpośrednim celem nie jest transfer pieniędzy z jednej grupy (masy) do drugiej (elita bankierów) do czego oczywiście dojdzie. Najwyższym celem jest skupienie jeszcze większej władzy oraz kontroli w rękach osób, o których nie usłyszymy w mediach. Głównym celem jest utworzenie ponadnarodowego banku centralnego emitującego globalną walutę, sprawującego kontrolę nad każdym aspektem funkcjonowania finansów. Jak zatem może przebiegać Globalny Reset?" Czytaj cały artykuł...

Bitcoin – fakty i mity

W piątek 19 kwietnia br. na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania UMK w Toruniu odbyła się konferencja „Bitcoin, a wolność gospodarcza”. O aktualności tematu świadczyła wypełniona po brzegi sala konferencyjna, a zainteresowanie przeszło oczekiwania organizatorów. Portal Prokapitalizm.pl objął patronat nad tym wydarzeniem.
Konferencja została zorganizowana przez profesora Leszka Dziawgo wraz z trzema kołami naukowymi: Prawa Nowych Technologii, E-Biznesu oraz PROGRES. Wśród zaproszonych prelegentów znaleźli się m.in.: Arkadiusz Sieroń, współpracujący z Instytutem Misesa oraz portalem rynekzlota24.pl, Przemysław Adam Słomski, prezes firmy 79th Element Ltd., będącej jednym z liderów sprzedaży złota w Polsce, autor bloga ekonomicznego i właściciel sklepu internetowego oferującego złote i srebrne monety oraz sztabki lokacyjne, Adam Roszyk, adwokat, Senior Associate w kancelarii KSP Legal & Tax Advice, Adam Golański, dziennikarz, filozof, twórca stron internetowych, tłumacz literatury science fiction oraz Patrick L. Young, przedsiębiorca i inwestor, związany m.in. z istniejącymi w Toruniu Vistula Apartments. System Bitcoin, kryptograficzny model rozproszonej sieci internetowej jest usługą płatności i cyfrowym żetonem. Posługuje się on specjalnym algorytmem szyfrowania SHA-256, którego autorem jest Agencja Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych. Organizatorzy zapewniali o bezpieczeństwie algorytmu na wiele najbliższych lat, przekonując, że jest obecnie nie do złamania. Bitcoin jako informatyczny protokół i pewien sposób komunikacji ma być dla obecnego świata finansów tym, czym e-mail dla tradycyjnej poczty. Ma rozwiązać problemy współczesnego systemu pieniężnego – brak anonimowości, ograniczenia geograficzne, czasowe i polityczne, blokady finansowe, czy inflację. W swej istocie ma być podobny do metod wydobywania złota, którego wraz z upływem czasu jest coraz mniej, rosną także koszty wydobycia. Sieć Bitcoin aktualizuje się co około 10 minut dzięki rozwiązywaniu przez poszczególnych użytkowników sieci (tzw. górników) ciągów liczb i zagadek matematycznych, których trudność stopniowo wzrasta. Rośnie również, choć w coraz wolniejszym stopniu, ilość Bitcoin’ów, których łączna liczba, według zapewnień twórców i użytkowników systemu, nie przekroczy 21 milionów. Do niewątpliwych zalet sieci Bitcoin należy decentralizacja, alternatywność i niezależność od prawnego środka płatniczego, jakim są obecnie papierowe waluty. Próba klasyfikacji Bitcoina według określonych przez klasyczną ekonomię czterech rodzajów pieniądza skłania do nadania mu cech prywatnego pieniądza fiat. Z pewnością Bitcoin nie jest pieniądzem towarowym, ponieważ, wbrew temu, co sugerował w wywiadzie dla TVN CNBC jeden z organizatorów konferencji, Maciej Ziółkowski,  nie posiada on wartości samej w sobie. Jednym z zarzutów, jakie można podnieść wobec sieci Bitcoin, jest pewien konstruktywizm obecny przy jego tworzeniu. Za pomocą matematycznego, opartego na kryptografii modelu zbudowano, w przekonaniu twórców, kompletny i funkcjonalny system. Tymczasem historia świata i pieniądza pokazuje, że nigdy na przestrzeni dziejów pieniądz nie powstał w ten sposób. Był raczej efektem rozproszonej i zdecentralizowanej ewolucji, w myśl teorematu regresji Ludwiga von Misesa – pieniądz musi być najpierw towarem. Z tego względu złoto jest lepszym kandydatem na globalny środek wymiany. Posiada również swą wartość niemonetarną, dwie trzecie złota na świecie jest bowiem obecnie wykorzystywane w jubilerstwie i przemyśle, jest też od wieków środkiem lokaty kapitału i tezauryzacji. Bitcoin jest zaś uzależniony od postępu technologicznego i internetu. Złota nie da się dodrukować, narzuca dyscyplinę budżetową, tak znienawidzoną przez współczesne banki i rządy. Zwolennicy Bitcoina podkreślają niezależność sieci od państw, rządów, czy banków centralnych. Podczas konferencji padło nawet stwierdzenie „Jesteśmy 10 lat przed każdym rządem”, rozproszenie użytkowników sieci czyni ją bowiem znacznie trudniejszą do skontrolowania. W jaki jednak sposób ma się to do autora algorytmu, którym posługuje się sieć Bitcoin – państwowej agencji w USA? Po wtóre, w czasie swego już czteroletniego istnienia Bitcoin doświadczył szeregu ataków hakerskich, po jednym z nich użytkownicy wirtualnego pieniądza stracili kilkaset tysięcy euro. Nagły spadek zaufania do sieci Bitcoin sprawi, że wirtualne monety staną się całkowicie bezwartościowe. Należy pamiętać, że to, co człowiek wymyślił, inny człowiek może zniszczyć. Jest to kwestia dostępnych metod i technologii. Obrońcy systemu Bitcoin podkreślają, że dotychczasowe zakłócenia i ataki nie dotyczyły samego algorytmu i matematyki będącej podstawą sieci, ale wynikały z błędów użytkowników czy celowych destabilizacji obszarów handlu Bitcoinami, czyli giełd. Czy nie jest to jednak dowód na niedoskonałość działań ludzkich oraz na możliwość przejęcia nad nimi kontroli? System Bitcoin to ciekawy, wolnościowy eksperyment, który – jak podkreślali sami organizatorzy – może się jednak nie udać. Tomasz Tokarski

Unia bierze się za srebro

Szlachetne kruszce są w cenie, zwłaszcza w czasach, gdy papierowa waluta staje się coraz bardziej bezwartościowa. To nie podoba się eurobiurokratom, którzy widzą w tym zjawisku zagrożenie m.in. dla euro. Dlatego Bruksela postanowiła podnieść podatek na srebro, aby zapobiec ucieczce ludzi z systemu pieniądza papierowego. O dziwo złoto będzie nadal nieopodatkowane.
Jeden z niemieckich tygodników napisał niedawno, że Komisja Europejska nakłania państwa członkowskie do rezygnacji z ulg podatkowych na zakup srebra w postaci sztabek lub monet i podniesienie podatku VAT z 7 do 19 proc. Istnienie takiej dyrektywy potwierdza niemieckie ministerstwo finansów, choć nie podaje daty jej wejścia w życie. Na ten temat pisze również dziennik „Die Welt”. Zdaniem gazety decyzje w tej sprawie zostaną podjęte przez niemiecki rząd do końca tygodnia, a nowe przepisy dotyczące transakcji srebra wejdą w życie z początkiem przyszłego roku. - Politykom i wpływowym bankierom chodzi wyłącznie o to, aby powstrzymać ludzi obawiających się inflacji i dewaluacji od ucieczki z systemu pieniądza papierowego – twierdzi Torsten Schulte, ekspert rynku metali szlachetnych. Również handlarze dzieł sztuki oraz antykwariusze sprzedający rzadkie i cenne okazy książek zaczynają się obawiać, że podwyżki VAT dosięgną i tych dziedzin, co może się odbić negatywnie na handlu tego rodzaju towarami. Póki co podobny pomysł w stosunku do złota na razie się nie pojawił. Tu nadal będzie obowiązywał „specjalny program dotyczący złota inwestycyjnego” czyli złota będącego lokatą kapitału. Powyższa dyrektywa zwalnia z podatku od nabycia i importu złota jako lokaty kapitału. Wymogi dotyczące złota są jedna niezwykle wysokie, jeśli chodzi o zawartość czystego metalu. Nabywcy muszą się także liczyć z tym, że jeśli zdecydują się sprzedać złoto przed upływem roku, zysk będzie trzeba wliczyć do podstawy opodatkowania osób fizycznych. ISz

PROKAPOWY-y poradnik spekulanta: Dolar tanieje, trzeba go kupować!

Można się było spodziewać, że po Mario Draghim i Ben Bernanke podejmie decyzję o tzw. luzowaniu ilościowym. Czyli mówiąc językiem bardziej zrozumiałym – o psuciu papierowego pieniądza. Widać moda na to, by „żyć na luzie” wciąż jest mocno zakorzeniona w umysłach ludu wychowanego w dobrobycie. Większość (a w każdym razie tzw. inwestorzy, inaczej mówiąc – spekulanci), tak się do tego życia przyzwyczaiła, niczym do narkotyku, że nie wyobraża sobie inaczej, ot na przykład zaciśnięcia pasa.
Skoro wszyscy na około spekulują, również i my trochę pospekulujmy. Kto wie, może ten tekst stanie się zaczątkiem otwarcia nowego działu PROKAPA, „Kącika inwestora/spekulanta”. Zachęcam do tego. Każdy, kto trochę obserwuje tzw. rynki finansowe, giełdę i rynek metali wie, że działa na nim wiele sił, które na siebie wzajemnie oddziaływają. Jeśli np. akcje idą w górę, spada wartość waluty, jeśli akcje idą w dół, waluta rośnie (chodzi głównie o dolara i euro, ale nie tylko). Na tym całym poletku są jeszcze np. metale szlachetne: złoto i srebro. Tu zależność jest taka, że jeśli waluta się umacnia, tzn. kiedy inwestorzy/spekulanci pokładają swoje nadzieje w pieniądzu papierowym, cena złota i srebra (mierzona w dolarach), spada. I oczywiście odwrotnie. Gdy dolar traci na wartości, rośnie cena złota i srebra. Tak to póki co działa i na razie nic nie może tego zmienić, no chyba że szlag trafi te wszystkie fundusze handlujące złotem i srebrem papierowym, bardzo często takim, którego nawet jeszcze nie wydobyto. Kupując papierowe metale, kupuje się w znacznej mierze tak naprawdę obietnicę, że można je będzie wymienić w dowolnej chwili na metale fizyczne. Co jednak, gdy nagle większość posiadaczy papierowego złota zechce poczuć w ręku prawdziwe złoto? Cóż, wówczas może być tylko powtórka z Amber Gold lub bankructwa każdego innego banku, gdy nastąpi na niego run. Tego złota nie będzie, bo go jeszcze nie wydobyto. Na PROKAPIE można na bieżąco śledzić aktualne kursy złota i srebra oraz głównych walut w stosunku do złotówki. Po ubiegłotygodniowej decyzji szefa Europejskiego Banku Centralnego można było zaobserwować w naszej prawej kolumnie ruch dolara i euro w dół, natomiast dość znaczny wystrzał złota i srebra w górę. Po wczorajszej decyzji szefa FED, nastąpił dość gwałtowny spadek wartości dolara i euro, natomiast złoto skoczyło coś o ok. 30 dolarów za uncję w górę. W ślad za nim podążyło, niczym młodszy brat, srebro. Gdy piszę te słowa uncja złota kosztuje 1770 USD, a srebro dochodzi prawie do 35 USD za uncję. Jeden z najtańszych sklepów handlujących metalami w Polsce sprzedaje uncję złota już prawie za 6 tys. zł., a srebra za 135 zł. Jeśli dolar zacznie wracać choć trochę na dotychczasowe poziomy, a cena złota i srebra w dolarach się względnie ustabilizuje (choć, póki co, to raczej wątpliwe, gdyż wzrost dolara oznacza spadek metali), wówczas złoto w Polsce jak nic wystrzeli powyżej 6 tysięcy, a srebro sięgnie 150 zł za uncję, albo i więcej. Ale, jak zaznaczyłem, niekoniecznie tak być musi. Jednocześnie znacząco umocniła się złotówka. Właśnie czytam przeróżnej maści „analityków” zachwyconych, że nasza waluta to „mistrz świata”. Ci idiotes, którzy za swoje „analizy biorą spore pieniądze, są przygłupami albo takich udają. To, że złotówka się umacnia to tylko pochodna tego, iż pozostałe waluty się osłabiają. Dziś jest tak, jutro może być odwrotnie i nie ma to nic, ale zupełnie nic wspólnego z kondycją naszej gospodarki, a lada moment odczuje to nasz eksport, dla którego mocny złoty to nowina niezbyt dobra. Ale już widzę oczami wyobraźni ministra Vincenta Jacka (znaczy się – odwrotnie) Rostowskiego oraz szefa NBP, Belkę Marka, którzy z uśmieszkami na twarzach powtarzają slogany typu: „Świat nam zazdrości naszej gospodarki”, „złotówka odzyskuje zaufanie inwestorów”, „jesteśmy najlepsi”. A tak naprawdę otrzymują sygnał od grandziarzy, że można dalej zadłużać Polaków. Jak już wspomniałem i my pobawmy się w spekulantów. W co zatem inwestować w tej sytuacji? Pewnie ci co grają akcjami zaczną kupować akcje. Podstawowa zasada wielu graczy i chyba słuszna – kupuj na spadkach. Jeśli przyjrzeć się temu co obecnie dzieje się na rynkach nietrudno zauważyć co spada. Akcje rosną, złoto i srebro rośnie... Spadają waluty. Papierowy pieniądz. Dolar na przykład jeszcze kilka dni temu kosztował prawie 3,30 zł, a teraz kosztuje 3,10. Nie jestem wróżką, ale obawiam się, że upadek papierowego pieniądza tak szybko – ja wielu by chciało – nie nastąpi. Oczywiście można powiedzieć, że papierowy pieniądz już upadł w sensie idei czy w sensie symbolicznym. Jeśli na dolara spojrzeć jako na kawałek papieru, którym można się podetrzeć, zwłaszcza że przed chwilą wart był "tyle" a teraz tylko "tyle", wówczas tak – mamy do czynienia z upadkiem papierowego pieniądza. Nie podzielam jednak entuzjazmu tych, którzy twierdzą, że lada moment zostanie on zastąpiony przez złoto. Środkiem płatniczym papierowy pieniądz będzie jeszcze zapewne przez długi czas. Dokąd? Dotąd dopóki rozjuszone tłumy nie puszczą z dymem gmachów wszystkich, a przynajmniej tych najważniejszych, banków centralnych. Czyli tzw. pożyczkodawców ostatniej instancji. Ale na scenariusz ten, póki co, w najbliższych miesiącach się raczej nie zanosi. Polska gospodarka – czas przejść do konkluzji - to słonik na glinianych nóżkach i tylko patrzeć, jak zaczną się u nas pojawiać jakieś poważniejsze tąpnięcia. Polski złoty, choć zacny, zacznie tych wszystkich inwestorów/spekulantów palić w dłonie i zacznie się wyprzedaż. Do czego inwestorzy zaczną wracać? Niekoniecznie do złota i srebra - to jeszcze nie ten czas, nie ta mentalność. Zatem pewnie znów do dolara. Dlatego teraz jest chyba dobry moment by kupować dolary, bo lecą w dół. Strefa euro też dogorywa. Może pociągnie jeszcze parę lat, tzn. tyle ile będą potrzebowali ci wszyscy uniobiurokraci, aby spokojnie umrzeć na sytej emeryturze. Wówczas jaka waluta odzyska zaufanie? Przypuszczam, że dolar. Ale gdy dolar zacznie odzyskiwać wartość względem innych walut, zacznie tanieć złoto i srebro. I wówczas trzeba będzie sprzedawać dolary i kupować metale. I tak w kółko. No cóż, jak spekulować to spekulować. Zachęcam innych Czytelników do spekulacji. Jan Fiducjarny, główny analityk finansowy PROKAPA :) Powyższych wskazówek nie należy traktować jako porady inwestycyjnej. A raczej... wprost przeciwnie.

Złoty medal nie do końca taki złoty

Jeden z polskich olimpijczyków, mając finansowe kłopoty, próbował kilkakrotnie, jak głosi legenda, sprzedać swój medal. Już za parę dni rozpoczną się w Londynie igrzyska, z których, jak za każdym razem, najlepsi w swych dyscyplinach sportowcy wrócą do domów ze złotymi medalami. Ale jak się okazuje, złoty medal jest nim tylko z nazwy. Cennego kruszcu jest w nim zaledwie niewielki ułamek. Złoty krążek waży nieco ponad 400 gramów (dokładnie 412) i zawiera aktualnie tylko 1,34 procent złota. Oznacza to, że jest go w nim zaledwie 6 gramów. Ciekawostką jest też fakt, iż złoty medal wykonany jest aż w 93 procentach ze… srebra, a także z miedzi – jest jej w nim niecałe 6 proc. Medale wykonane w całości ze szczerego złota były, owszem, wręczane sportowcom, ale po raz ostatni miało to miejsce równe sto lat temu, podczas letniej olimpiady w Sztokholmie. Później kruszcu z medali już tylko ubywało, by w naszych czasach dojść do ilości symbolicznej.
Z wyliczeń dziennikarzy CNN wynika, że gdyby przetopić cenny krążek i spieniężyć metale wchodzące w skład złotego medalu, to dostaniemy za nie więcej niż 650 dolarów. Tyle wynosi wartość rynkowa metali, z których zostały wykonane medale dla zwycięzców. Dla porównania, srebrny medal, składający się również w 93 proc. ze srebra i 7 proc. z miedzi, byłby wart około 335 dolarów. Najsłabiej, rzecz jasna, wyceniony został medal brązowy, prawie w całości wykonany z miedzi, który wart jest wedle cen rynkowych zaledwie 5 dolarów. Oczywiście wartość kolekcjonerska bądź emocjonalna krążków z pięcioma kołami jest o wiele większa. Podczas zbliżających się igrzysk w Londynie rozdanych zostanie 2300 medali. Do ich wykonania zużyto prawie dziewięć ton metali pochodzących z kopalni zlokalizowanej w górach stanu Utah oraz drugiej, znajdującej się w Mongolii. Piotr Toboła Źródło: pch24.pl