Tag Archives: strategia

Czy polska racja stanu to „stawianie na jednego konia”?

Postępująca destabilizacja otoczenia międzynarodowego w połączeniu z narastającym chaosem w polskiej polityce zagranicznej – widocznym ostatnio zwłaszcza w stosunkach wewnątrzunijnych i polsko-żydowskich – każe ponowić fundamentalne pytanie o rację stanu III Rzeczypospolitej.

Wolta PiS – jak „dobra zmiana” okazała się zmianą udawaną

22 marca 2018 roku przyniósł dwie ważne informacje. Pierwsza to deklaracja ministra Ziobry o niekonstytucyjności nowelizacji ustawy o IPN, druga to wniesienie do sejmu projektów ustaw nowelizujących ustawy sądowe.

Plan Morawieckiego – strategia na rzecz … socjalizmu?

Socjalizm, choć wydawać by się mogło, że spoczął już dawno na śmietniku historii, niestety wciąż żyje. Niczym pasożyt wciąż rozszerza się w przestrzeni naszego życia.

Made in China

Kontrolować czy być kontrolowanym? – chiński ekonomista Song Hongbing stawia to pytanie na łamach wydanej również w Polsce kilka lat temu książki „Wojna o pieniądz”. Chodzi oczywiście o to, jaką politykę powinny prowadzić w najbliższych latach Chiny. Według Song Hongbinga odpowiedź jest jednoznaczna: lepiej kontrolować.

Gdybologia pseudohistoryczna

Co roku na przełomie lipca i sierpnia odżywa dyskusja wokół sensu Powstania Warszawskiego. Dyskusja, w której retoryka wypiera argumenty merytoryczne. Główny błąd „gdybologów” polega na tym, że w odróżnieniu od historyków dyskutują nie o faktach, ale z faktami. Drugim błędem, dyskredytującym ich rozważania, jest ocenianie minionych wydarzeń z perspektywy czasu. Trzecim, jest powielanie sowieckiej propagandy podkreślającej, że w wyniku Powstania Warszawskiego miasto zostało zrujnowane grzebiąc pod gruzami kwiat młodzieży polskiej. W nowszej wersji często uzupełniane twierdzeniem, że gdyby nie zginęli, mogliby walczyć z sowietami.
Zauważmy, że ta sama sowiecka propaganda, potępiająca Powstanie Warszawskie, jednocześnie też potępiała Armię Krajową i Polskie Państwo Podziemne za bierność i kolaborację z narodowosocjalistycznymi Niemcami. Gdyby te dwa twierdzenia potraktować poważnie – wyszłoby, że hekatomba i zniszczenie Warszawy były wynikiem kolaboracji i bierności zbrojnej konspiracji. Jak dla mnie – absurd, żeby nie powiedzieć dosadniej. Spróbujmy zastanowić się nad twierdzeniem, że wybuch Powstania Warszawskiego był błędem, gdyż w jego rezultacie miasto zostało zrównane z ziemią a ludność wybita tudzież deportowana. Zacznijmy od faktów – po pierwsze ani rząd polski w Londynie, ani tym bardziej Powstańcy nie wiedzieli, że Churchill i Roosevelt w Teheranie (co potwierdzili w Jałcie) przehandlowali Polskę Stalinowi. Nie mogli też przewidzieć, że Stalin wykorzysta Powstanie w taki sposób. Wbrew bowiem utartym poglądom Stalin miał dwie opcje, ale o tym później. Przede wszystkim trzeba sobie zadać pytanie, skąd u „gdybologów” pewność, że bez Powstania nie doszłoby do hekatomby i obrócenia Warszawy w stertę gruzów? We Wrocławiu czy Dreźnie wszak powstania nie było. A poważnie – prawdopodobieństwo zniszczenia Warszawy i zagłady ludności było bardzo wysokie. Wystarczy spojrzeć na mapę – gdzie w Polsce centralnej zlokalizowane są największe przeprawy przez Wisłę? Ano właśnie – w Warszawie. Wiedzieli o tym zarówno Hitler, jak i Stalin. Opanowanie tych przepraw było w interesie Stalina, jeśli chciał się szybko posuwać naprzód. Bo przeprawy – to zaopatrzenie wojska. Nie tylko w żywność czy medykamenty, ale przede wszystkim – broń, amunicja, sprzęt bojowy, paliwo. Wisła to wprawdzie nie Amazonka, ale też i nie strumyk, przez który można swobodnie przeskoczyć. Stanowiła naturalną linię obrony (jak później np. Odra), zaś Warszawa miała tutaj strategiczne znaczenie. Niemcy o tym wiedzieli, więc założenie, że oddaliby miasto bez walki nie ma sensu. Wiedzieli również, że w mieście działa zbrojna konspiracja, której zostawienie za plecami mogłoby mieć fatalne skutki dla jednostek frontowych. Tym samym można z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że ludność cywilna zostałaby deportowana – do obozów koncentracyjnych, na roboty, lub zwyczajnie zmasakrowana. Ci, którzy by zostali mieliby znikome szanse na przetrwanie szturmu Armii Czerwonej z nieodzownym przygotowaniem ogniowym przy użyciu artylerii i lotnictwa. Tym samym też trudno traktować poważnie argument, że gdyby nie Powstanie, to AK mogłaby walczyć z sowieckim okupantem. Warto tutaj przypomnieć, że AK była, niestety, dobrze infiltrowana nie tylko przez Abwehrę (o czym pisał ostatnio Waldemar Łysiak), ale również przez wywiad sowiecki. Szanse na podjęcie zwycięskiej walki ze starym – nowym okupantem były mniejsze, niż w przypadku Powstania, gdzie przynajmniej teoretycznie AK mogła liczyć na wsparcie Wielkiej Brytanii i USA, pozostających w sojuszu z ZSRS. Stalin, jak pisałem wcześniej, miał dwie opcje. Wiemy, jaką wybrał – wstrzymał pochód Armii Czerwonej, i to bynajmniej nie na 63 dni Powstania, ale aż do 17 stycznia 1945 r., kiedy to Warszawa została przez sowietów „wyzwolona”. Niewątpliwie skorzystał na tym rozprawiając się niemieckimi rękami z polskim podziemiem zbrojnym. To fakt, podobnie jak faktem jest i to, że Niemcy wiele na tym zyskali, gdyż dzięki bierności Stalina alianci zachodni zajęli więcej terytoriów, niż gdyby Stalin parł naprzód nie udając, że w Warszawie nic się nie dzieje i nie odmawiając lotnisk brytyjskim samolotom zaopatrującym Powstańców. Ciekawe, że tego wątku „gdybolodzy” jakoś nie poruszają. Ani tego, że to właśnie w wyniku bierności Stalina, powstrzymującego wojska na prawym brzegu Wisły i odmawiającego Powstańcom pomocy, Powstanie zakończyło się tak, a nie inaczej. Tym samym jednoznaczne potępianie Powstania Warszawskiego jest, pomijając fakt dostępności postsowieckich archiwów (vide kwestia „współpracy” Rosji w sprawie zbrodni katyńskiej), co najmniej wątpliwe. Osobną kwestią jest to, co przypomniał Łażący Łazarz w swoim tekście, zestawiając niepodważalny mit Powstania w Getcie z negacją sensu Powstania Warszawskiego. To efekt propagandowy, jakże istotny dziś, gdy to Polacy, ofiary narodowego socjalizmu i komunizmu, są obarczani współodpowiedzialnością za Holokaust. I wobec bezzasadnych roszczeń odszkodowawczych. Japończycy mają Hiroszimę i Nagasaki. Chińczycy – Szanghaj i Nankin. Żydzi – Holokaust i Powstanie w Getcie. Amerykanie – 11 września i World Trade Center. Węgrzy – rok 1956, Czesi – rok 1968. Niemcy – Drezno i Wypędzonych. Norwegowie – wyspę Utoya. I tak dalej... Jakoś nikt nie podważa wagi tych wydarzeń, nie kwestionuje sensu ofiar. Polacy, w swej historii mają wiele dramatycznych kart, zapisanych krwią Rodaków. Wiele z nich stanowią klęski, w tym klęski Powstań. Wbrew instynktowi samozachowawczemu – walczyli, często z lepiej uzbrojonym i przeważającym liczebnie przeciwnikiem. Często – na wielu frontach, jak chociażby podczas wojny polsko – bolszewickiej. Walczyli „Za wolność naszą i waszą”. Abraham Lincoln powiedział, że „Drzewo wolności trzeba podlewać krwią patriotów i tyranów”, przy czym warto zwrócić uwagę na fakt, iż gwarancji wolności upatrywał w niepodległym państwie, a nie jakiejś szemranej międzynarodówce. Polacy walczyli, często podejmując walkę w sytuacjach beznadziejnych. Gdyby wybrali „instynkt samozachowawczy”, nie byłoby Cedyni, obrony Głogowa, Psiego Pola, Grunwaldu, Cudu nad Wisłą i wielu innych wiktorii polskiego oręża. Nie byłoby Insurekcji Kościuszkowskiej, Powstania listopadowego, Powstania Styczniowego, Powstań Śląskich, Powstania Wielkopolskiego, Powstania Warszawskiego, Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej. Nie byłoby Żołnierzy Wyklętych, polskich czerwców, grudniów, marców, sierpniów... Co by było? Cóż, chyba najlepiej za odpowiedź posłużą słowa Józefa Piłsudskiego: „Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”. Za odpowiedź i przestrogę. Michał Nawrocki Foto slide:. PSz/Prokapitalizm.pl PS. Mam pytania do komentatora tekstu Łażącego Łazarza podpisującego się pseudonimem „max”. 1. Przeciw komu miało wybuchnąć podczas drugiej wojny światowej powstanie na Węgrzech, skoro Węgry były państwem satelickim III Rzeszy? 2. Kto miał mu przewodzić? Oprócz tego mam uwagę do komentatora skrywającego się pod pseudonimem „nederlanden” - faktycznie, Łażącemu Łazarzowi Hitler, Stalin, Roosevelt, Churchill i dowódcy ich wojsk, jak również przywódcy Powstania Warszawskiego się nie spowiadali, nie z winy ŁŁ, choć faktycznie nie ma on święceń kapłańskich. Jako osoba żywotnie zainteresowana tematyką chętnie zapoznam się z informacjami z pierwszej ręki, a właściwie rąk, najlepiej tych, których wymieniłem. Znając Łażącego Łazarza – on również. Prosimy o pomoc.

O strategii niektórych kandydatów – krótka refleksja

Wybory, wybory i po wyborach... Czas na kilka refleksji, które być może przydadzą się niektórym politykom na przyszłość w ich kampaniach wyborczych, a być może nie...

Portal Prokapitalizm.pl starał się aktywnie relacjonować to, co działo się w kampanii wyborczej. Poza własnymi materiałami, które do nas napływały, a które mogły zostać przez niektórych uznane za stronnicze, staraliśmy się dać wszystkim kandydatom szansę zaprezentowania na naszych łamach swoich poglądów. W związku z tym portal przygotował zestaw 25 krótkich pytań skierowanych do każdego kandydata rozesłał je do nich osobiście lub do ich sztabów. Na zaproszenie do naszej debaty wyborczej odpowiedziało pozytywnie tylko dwóch kandydatów. Byli to: Andrzej Lepper oraz Grzegorz Napieralski. Czyli, co tu ukrywać, politycy, po których nie spodziewałbym się, że w ogóle się odezwą. A jednak się odezwali i wywiady z nimi ukazały się na Prokapie. Odezwał się jeszcze sztab Bronisława Komorowskiego, zapowiadając, że zrobi co może, by kandydat odpowiedział na nasze pytania, jednak odpowiedzi od marszałka sejmu ostatecznie nie nadeszły.

Rząd nie powinien zakłócać naturalnych procesów rynkowych

Konrad Szymański, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, udziela odpowiedzi w Debacie Prokapa. debata Czym jest strategia gospodarcza Polski oraz jakie są  strategiczne dziedziny polskiej gospodarki? Odpowiedź na pytania o obecną strategię gospodarczą Polski nie może być jednoznaczna. Z jednej strony można powiedzieć, że priorytety strategii gospodarczej Polski  w większości w trafny sposób określone są w szeregu rządowych dokumentów (np. Strategia Rozwoju Kraju, Narodowe  Strategiczne Ramy Odniesienia itd.) Z drugiej strony zapisy zawarte w tych dokumentach należy zweryfikować mając na uwadze faktyczne działania podejmowane przez rząd w wielu dziedzinach. Ingerencja rządu w rozwój gospodarczy kraju winna być z jednej strony ostrożna - tak aby nie zakłócać naturalnych procesów wolnorynkowych. Z drugiej strony priorytetem działań rządu winno być aktywne i sukcesywne znoszenie barier rozwoju - fiskalnych, technicznych, prawnych oraz fizycznych (np. dbałość o dynamiczny rozwój infrastruktury komunikacyjnej) . Na dzień dzisiejszy można ocenić, że ambitne (choć niestety często zbyt ogólnikowe) zapisy zawarte w dokumentach nie znajdują, bądź znajdują jedynie w niewielkim stopniu odzwierciedlenie w faktycznych działaniach rządu. Mimo znacznego napływu środków UE np. do sektora MŚP nadal najważniejszą barierą rozwoju przedsiębiorstw pozostają duże obciążenia fiskalne oraz związane z funkcjonowaniem MŚP  wymogi organizacyjno-prawne (biurokracja). Zminimalizowanie istniejących obciążeń podatkowych i ubezpieczeniowych jest - niezależnie od wszelkich innych działań - pierwszorzędnym warunkiem ułatwienia rozwoju polskiej przedsiębiorczości. Za strategiczne dziedziny, z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa należy niewątpliwie uznać szeroko rozumianą energetykę oraz górnictwo. Są w tym sensie strategiczne, że ich stan wpływa na pozycję Polski także poza sferą gospodarczą. Za strategicznie dziedziny z punktu widzenia rozwoju gospodarki należy uznać w ujęciu makroekonomicznym przemysł oraz usługi, zaś w ujęciu podmiotowym sektor MSP. Kluczowym elementem tej strategii powinno być utrzymanie przewag konkurencyjnych na rynku wspólnotowym przez ograniczanie tworzenia drogiego prawa unijnego. Kto określa albo kto powinien tworzyć strategiczne pola gospodarcze w Polsce? Tworzenie ram rozwoju gospodarczego pozostaje dziś przede wszystkim w gestii rządu. Wydaje się, że rząd tworząc te ramy w niewystarczający sposób zachęca do ich współtworzenia adresatów, czyli podmioty gospodarcze. Państwo winno niewątpliwie aktywnie stymulować rozwój technologiczny i gospodarczy kraju jednak nie można tego czynić w oderwaniu od oczekiwań przedsiębiorców. Dotychczas podejmowane działania (np. specjalne strefy ekonomiczne czy wspieranie MSP) wydają się niewystarczające, a czasami brak konsultacji z zainteresowanymi przynosi skutek odwrotny do zamierzonego i miast zwiększać swobodę działalności gospodarczej jeszcze bardziej ją krępuje (vide słynne "jedno okienko"). Czy państwo powinno ingerować w rozwój technologiczny kraju czy ta sfera powinna pozostawać w gestii biznesu prywatnego? Proces jest w zasadniczej części spontaniczny i należy do sfery prywatnej. Państwo wpływa na ramy regulacyjne i poprzez system podatkowy (vide status centrum badawczo rozwojowego dla przedsiębiorstw innowacyjnych). Państwo wpływa silniej w dziedzinach silnie regulowanych jak telekomunikacja, czy energetyka. Są to dziedziny z jednej strony generujące postęp technologiczny, a z drugiej silnie zależne od innowacji. Czy i jakie  w ostatnich 20 latach powstały w Polsce strategiczne centra technologiczno-gospodarcze? Kto jest ich właścicielem?" Istniejące centra technologiczno-gospodarcze nie odgrywają obecnie jeszcze takiej roli aby cechowało je strategiczne znaczenie z punktu widzenia gospodarki. Inicjatorami ich powstawania i właścicielami są zwykle samorządy i uczelnie wyższe. Niemniej jednak ich rosnące znaczenie oraz szybki przyrost ich ilości pozwala spodziewać się, że z czasem mogą one zacząć odgrywać coraz bardziej istotną rolę w procesie rozwoju i wzmacniania innowacyjności gospodarki RP. Konrad Szymański debata