Tag Archives: taksówkarze

W obronie Ubera

Kilka lat temu poruszaliśmy sprawę deregulacji zawodów licencjonowanych a ściślej mówiąc wpływu uwolnieniu zawodu taksówkarza na stawki i taryfy kształtujące się na uwolnionym rynku przewoźniczym.

Jak działa deregulacja?

Jednym z bezspornych sukcesów Jarosława Gowina w czasach jego urzędowania na stanowisku ministerialnym było wdrożenie procesu uwolnienia zawodów licencjonowanych. Z ekonomicznego punktu widzenia deregulacja miała za zadanie obniżyć koszty wejścia do zawodu, przyczynić się do wzrostu konkurencyjności i w rezultacie podnieść wydajność usług.

Dwa kwiatki, czyli „liberalizmu” według PO ciąg dalszy

Wiosna kojarzy się z kwiatami i słusznie. A ledwo tylko zejdą śniegi, kwiaty próbują swoich sił. Co innego w polityce – tam na kwiatki można liczyć cały rok. Tak było i dziś. Minister Sprawiedliwości ogłosił, że rząd chce aby kary za bicie czy zabicie policjanta były wyższe niż za zamach na innego podatnika. Trochę jak u Orwella lub jak w III RP, ale rząd nie miał wyjścia – nie dość, że obiecał zabrać policji emerytury tak, by mało kto chciał w niej służyć, to jeszcze mnożą się napady na mundurowych kończące się nawet tragicznie. Ciekawe tylko, że podwyższenie kar jako lekarstwo ogłaszają środowiska, które przez lata wołały, że „nie wysokość kary, a skuteczność”. Media donoszą, że chodzi o min. 25 lat lub tzw. dożywocie (to tylko taka nazwa, w istocie żadne tam dożywocie, bo to niehumanitarne). Znajomy policjant stwierdził krótko: czapa by się przydała. Ale jak wiemy są to w „cywilizowanej Europie” marzenia ściętej głowy. Drugim kwiatkiem, a nawet kwiatkiem niespodzianką był efekt ogólnopolskiego protestu taksówkarzy w Warszawie. Ledwo tylko zaprotestowali, a posłowie PO już mają gotowy projekt zmian. Protestowali bowiem że im źle, ponieważ „przewozy osób” też wożą ludzi, a nie muszą mieć licencji – zdawać topografii (każdy ma nawigację jak się domyślam), nie muszą mieć maksymalnych stawek (ale i minimalne mają mniejsze), mieszkać w mieście, po którym jeżdżą (są gdzieniegdzie i takie komunistyczne przepisy), uwaga, uwaga: „nie muszą jeździć najkrótszą trasą”, jak żalił się z tęsknotą jeden z taksówkarzy, i w ogóle „mają mniejsze koszty”. A na dodatek ludzie chcą korzystać z ich usług pomniejszając zarobki taksówkarzy. Jakie zmiany mają gotowe liberalni posłowie PO znani z zainicjowania komisji „przyjazne państwo”? Tak! Zgadliście Państwo. Liberałowie z PO chcą … wprowadzenia licencji dla „przewozów osób”. Kto myślał, że zniosą gorset ograniczający działalność gospodarczą taksówkarzy ten się mylił. Zresztą, spełnili tylko marzenia taksówkarzy, by innym było tak samo źle jak im. Tych samych taksówkarzy, których broniliśmy przez instalacją kas fiskalnych w ich autach parę lat temu. Swoją drogą, kto pamięta jeszcze jak to załatwiła władza? Władza, w tym pan z ministerstwa biegający do firm robiących kasy fiskalne, załatwiła to tak, że zwracała taksówkarzom prawie 1000 zł z każdej zakupionej kasy – tj. zwracał podatnik. W ten sposób podatnicy, i ci korzystający z taksówek, i ci z autobusów i własnych aut zasponsorowali rękami ukochanej władzy biznes życia dla paru firm. I wygodne życie kilku (?) polityków. Na szczęście podatnicy polscy znani są z tego, że powtarzają takie prezenty wielokrotnie podobnie jak wybierają sobie swoich ciemiężycieli raz za razem. Chcącemu nie dzieje się krzywda. Na zdrowie! Trwajmy w oczekiwaniu na protest pracowników „przewozów osób”. Która partia ze mnóstwa chcących zrobić nam dobrze pierwsza się do nich zgłosi? Wojciech Popiela