Tag Archives: Traktat Lizboński

Michalkiewicz: PiS przejął fragment fasady władzy, a Mateusz Kijowski to nowy „Bolek”

Stanisław Michalkiewicz o 100 dniach rządu Beaty Szydło. "Znczna część segmentu władzy jest poza wpływem rządu; nie wiemy jaka sytuacja jest w resortach siłowych; prasa niemiecka pełni rolę uderzenia artyleryjskiego" - twierdzi Stanisław Michalkiewicz.

Premier Szydło z wizytą u chorego sąsiada

Dzisiejsza wizyta premier Szydło w Berlinie raczej nie przyniesie przełomu w napiętych ostatnio stosunkach polsko-niemieckich. Ale poważna zmiana w naszych relacjach wydaje się nieunikniona z dwóch powodów. Niemcy stoją w obliczu ryzyka utraty statusu europejskiego hegemona. A Polska musi być na tę zmianę gotowa.

Czy Polska jest dziś niepodległa?

Tematem, którym fascynują się obecnie media, oraz umiejętnie podpuszczana przez nie pewna część społeczeństwa polskiego, jest kwestia wszczęcia przez Komisję Europejską procedury sprawdzania czy w naszym kraju panuje praworządność na unijną modłę. Procedura ta wszczęta jest - co się szczególnie podkreśla - po raz pierwszy odkąd istnieje Unia.

Prawicowe dzieci – blef „niepokornych”?

Książka "Prawicowe dzieci czyli blef IV RP" nie spodoba się pewnym środowiskom, wręcz uznana zostanie za pozycję obrazoburczą, zaś jej autor zniknie pewnie w mrokach zapomnienia, gdyż co to za ptak, co własne gniazdo kala...

Naturalna konsekwencja starych decyzji

Wprowadzenie w Niemczech płacy minimalnej, która dotyczy wszystkich bez względu na obywatelstwo i wykonywane czynności zelektryzowało wszystkich. Wykraczanie skutków niemieckiego prawa poza granice tego kraju, co jest cechą charakterystyczną imperiów, musiało spotkać się choćby z symbolicznym oburzeniem co niektórych mężyków stanu.

Jak Prokapitalizm.pl walczył z Traktatem Lizbońskim – przypomnienie

13 grudnia 2014 roku mija 7 rocznica podpisania w Lizbonie Traktatu Lizbońskiego, który pozbawia Polskę wielu atrybutów państwowej suwerenności. To znamienne wydarzenie miało miejsce dokładnie w 26 rocznicę wprowadzenia przez juntę Jaruzelskiego stanu wojennego. Zbieżność smutnych w naszej historii dat. Przypominamy nasze skromne portalowe boje o to, by Traktat ten został przez Polskę odrzucony. Starsi Czytelnicy pewnie pamiętają. Młodsi niech czytają i słuchają.

Senator Piotr Ł. Andrzejewski: III RP oparta jest na oszustwie i propagandzie

Portal Prokapitalizm.pl rozmawia z byłym senatorem, mecenasem Piotrem Łukaszem Andrzejewskim. Świadek historii III RP, jej współuczestnik mówi między innymi o zatrutych korzeniach III RP, o polskiej przedsiębiorczości, Traktacie Lizbońskim, przeciwko któremu występował do TK i życiu w IV RP.

Profesor Legutko idzie na wojnę

Profesor Legutko idzie na wojnę. Taki również mogłaby mieć tytuł najnowsza książka znanego krakowskiego profesora. Z kim walczy Ryszard Legutko? Najkrócej można by powiedzieć, z otaczającą nas rzeczywistością, a dokładniej z jej wynaturzeniami.
 

Artur Górski: Nie wiem, czy bilans polskiej obecności w UE jest dla nas korzystny

Przedwyborcza rozmowa z posłem PiS, Arturem Górskim, kandydatem do europarlamentu.

Droga do zniewolenia jest krótka i prosta

Polska z całą pewnością znajduje się na drodze do gospodarczego zniewolenia. Jednak moim zdaniem ostatnie słowo nie pasuje do wypowiedzi. Zastąpiłbym je frazą "gospodarczy dyktat". Zniewolenie jest całkowitym odcięciem możliwości swobodnego działania w gospodarce (a właściwie pozostawieniem go pod "kontrolą" wolnego rynku), ale w obecnej sytuacji instytucje dyktujące nam nasze działania będą chciały zachować złudzenie utrzymywania kontroli nad gospodarką przez Polskę.
Dlaczego? Bo wiedzą, że sytuacja kompletnego przejęcia sterowania gospodarką Polski wywoła ogólnoświatową reakcję, oczywiście potępiającą ją. Proces wchłaniania polskiej gospodarki przez instytucje trzecie jest rozłożony w czasie i w taki sposób, by nie wzbudzał podejrzeń i związanych z tym nieścisłości. Jednego możemy być pewni - proces ten ruszył i z pewnością będzie się pogłębiał. Jedynym czynnikiem pozwalającym wrócić do normalnego stanu rzeczy będzie powrotne przejęcie władzy nad naszą gospodarką. By odpowiedzieć na pytanie, jak to zrobić, należy przede wszystkim postawić pytanie, co to są za instytucje? Odpowiedź jest bardzo prosta: Unia Europejska (a właściwie Komisja Europejska, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny - tzw. Trojka) oraz wszelkie organizacje ogólnoświatowe. Największe zagrożenie grozi nam od strony UE z prostych powodów. Po pierwsze, jako kraj członkowski tej organizacji, Polska przekazuje wszelkie informacje Brukseli i tym samym wiedzą oni doskonale, co u nas w trawie piszczy. Ponadto jesteśmy zobligowani do podporządkowania się decyzjom Komisji Europejskiej we wszelkich sprawach, nie tyko gospodarczych, ponieważ prawo europejskie jest ponad prawem narodowym. Po trzecie, ogólnie panujący kryzys spowodował napiętą sytuację w samej UE, ponieważ wyszło na jaw, że Trojka nie potrafi zapanować nad szalejącym kryzysem. Eurokraci z Brukseli są przekonani (co oczywiście jest ich błędem), że tylko poprzez skupienie wszystkich podmiotów gospodarczych w jednym ręku spowoduje się tak bardzo oczekiwany wzrost koniunktury. A ostatnim, moim zdaniem mniej ważnym argumentem, są osobiste zażyłości premiera Tuska, który chce stanąć na czele zjednoczonej Europy i w tym celu podporządkowuje się wszystkim decyzjom i nie próbuje przeciwko nim nawet protestować, choć wydaje mi się, że doskonale wie, czym to się skończy. Wrócę jeszcze do trzeciego mojego argumentu. Unia Europejska prowadzi jak najbardziej politykę socjalizmu gospodarczego, mimo iż uchodzi w oczach przeciętnego Kowalskiego za ostoję kapitalizmu. Nie wierzę, żeby przywódcy Trojki byli aż takimi ignorantami i sami wierzyli w to, co próbują sobą reprezentować. Trudno nie dostrzegać w UE chęci stworzenia Europy federacyjnej (takiej, o której marzył Adenauer), na co inne kraje, zwłaszcza te spoza Eurolandu, reagują sceptycznie. Hayek w "Konstytucji wolności" napisał, że "całkowity monopol zatrudnienia (...) w państwie w pełni socjalistycznym (...) wiązałby się z nieograniczoną władzą przymusu." I to właśnie ten przymus jest przyczyną zaostrzającego się kryzysu w Europie! Nie mam tu na myśli akurat monopolu zatrudnienia, ale monopol zarządzania gospodarką. Czegoś takiego jak "zarządzanie gospodarką" nie powinno być w ogóle! Cytując Smitha, "niewidzialna ręka rynku" sama potrafi sobą zarządzać. Co więcej, umiejętnie i samodzielnie ureguluje popyt i podaż, bez robienia tego na siłę przez państwo. Dlaczego ceny niektórych produktów maleją, a innym razem rosną? Ponieważ to zależy od obecnej sytuacji tego dobra na rynku. Im jest go więcej, tym cena spada, im jest go mniej, tym rośnie. Ingerencja w wolny rynek jest zbrodnią przeciwko wolności, która de facto zabija także państwo! Takie działanie powoduje napięcia społeczne i wzrost niezadowolenia wśród ludzi, co negatywnie odbija się na stanie kraju, co zresztą obserwujemy w dzisiejszych czasach. Skoro mamy wyjaśnione przyczyny, to w takim razie wróćmy do drogi ku zniewoleniu. Jak ona wygląda i jak przebiegała? Podstawowym krokiem było w ogóle przystąpienie do Unii Europejskiej. Wszelkie traktaty akcesyjny były podpisywane przez socjalistów z SLD na czele z Leszkiem Millerem (który czasami bywał liberałem - obniżał przecież podatki), więc takie postępowanie nie powinno dziwić. Dlaczego zatem inne rządy nie obrały strategii wycofującej nas z tej organizacji? Ponieważ same stały się euroentuzjastami i uwierzyły, że naprawdę można zrobić coś dobrego. Część osób, które polemizują z moimi słowami dot. UE i jej polityki twierdzi, że przecież w 2004 r. nie można było przewidzieć, że Unia będzie podążała w takim kierunku. Owszem, było można. I to z daleka śmierdziało! UE od początku wydaje się być postadenauerowskim (federacyjnym) tworem, który dąży do utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy. Takie postępowanie jak najbardziej spowodowałoby sprzeciw innych krajów (co zresztą teraz robi) i doprowadza do pęknięć w UE. Nie będę tutaj rozpisywał się nad pojedynczymi szczegółami, ponieważ są one konsekwencją ciągłego poszerzania swoich wpływów ludzi z Brukseli. Jednak nie mogę nie napisać o najważniejszej dla nas rzeczy, która wciągnęła nas w tę ogromną spiralę, z której trudno nam będzie kiedykolwiek wyjść. Mam na myśli Traktat lizboński. Wystarczy spojrzeć już na same jego postanowienia, by przekonać się, z czym mamy do czynienia. Wspólna polityka handlowa, wspólny rynek, funkcjonowanie rynku wewnętrznego czy też współpraca administracyjna pokazują nam, że wszystkie działania UE zmierzają w stronę komunizmu (nie socjalizmu, komunizm - łac. communis - wspólny - ustrój, w którym wszystko jest wspólne), natomiast elementami socjalistycznymi jest zapewnienie równego dostępu do wszystkich usług dla wszystkich ludzi. Socjalizm jest piękną ideą, ale niepraktyczną, niemożliwą do wykonania. Paradoksalnie, ten stan można osiągnąć, nie używając specjalnych środków mających na celu zaprowadzenie go przymusem. Co ciekawe, traktat lizboński jako pierwszy dokument europejski spotkał się z taką krytyką, z jaką wcześniej nie spotykały się inne dokumenty. Nie dziwi takie zachowanie, jeżeli dokładnie przestudiujemy jego postanowienia. Odbiera on resztki swobody działania państwom członkowskim. Zostaje złamana zasada suwerenności narodu, gdyż większość decyzji zostaje podjęta w Brukseli, a parlament w Polsce nierzadko ma tylko owe decyzje zatwierdzać. I po raz kolejny widać, jak krótka i prosta jest droga do zniewolenia... To, że Unia Europejska jest organizacją szkodliwą, nie ulega wątpliwości. Pytanie: Jak to zmienić? Najprościej, wystąpić z UE. Jeżeli choć jeden kraj opuści ten dziwaczny "twór lewicowych intelektualistów", jak mawiała Żelazna Dama, to zrobimy przysługę nie tylko sobie, ale także innym krajom, ponieważ ta organizacja po prostu zacznie upadać. Dlatego wszelkie antyunijne zapędy w Wielkiej Brytanii są tak torpedowane. Wyjście jednego z krajów powoduje wzrost tendencji antyunijnych nie tylko w krajach dotkniętych kryzysem, ale także społeczeństwo krajów dobrze prosperujących zda sobie sprawę, że coś jest nie tak. Moim zdaniem, i tak Unia stacza się po równi pochyłej i tylko kwestią czasu jest, kiedy ona upadnie. Ale co dalej? Przecież, bądź co bądź, swobodna wymiana towarów czy choćby strefa Schengen są bardzo dobrymi pomysłami. Świat zmierza ku globalizacji i trzeba jakoś w tym świecie działać. Otóż jestem gorącym zwolennikiem Unii Europejskiej. Ale nie w kształcie i strukturze, w jakiej jest teraz! Obszar swobodnej wymiany gospodarczej, owszem. Ale nie własny parlament i tworzenie jednego państwa! To zawsze doprowadzi do hegemonii jednego z państw. Polska z całą pewnością znajduje się na drodze do gospodarczego zniewolenia. Jednak jedynym, co możemy zrobić, to czekać na rozwój wypadków. I modlić się o rozum dla naszych rządzących. By w końcu przejrzeli na oczy i zobaczyli, że UE jest tworem pokracznym, nie mającym prawa bytu. Amen. Mateusz Ambrożek Foto.: nettg.pl Artykuł nadesłany na Konkurs PROKAPA „Czy Polska znajduje się dziś na drodze do gospodarczego zniewolenia?”. W konkursie wygrać można książkę Fryderyka Augusta von Hayek’a „Nadużycie rozumu”. Artykuły konkursowe prosimy przesyłać na adres kapitalizm@poczta.onet.pl do 9 czerwca 2013 roku (w temacie wiadomości prosimy wpisać: „Konkurs Prokapa – Hayek”. Wyniki ogłoszone zostaną do 15 czerwca 2013 roku.

Czego red. Wybranowski nie napisał w tygodniku „Do Rzeczy”?

W najnowszym numerze tygodnika "Do Rzeczy" (nr 11/2013) ukazał się artykuł Wojciecha Wybranowskiego poświęcony sylwetce posła Antoniego Macierewicza "Desperado w pojedynku z III RP". A konkretnie jego zasługom na niwie wyrywania Polski z PRL-owskich łańcuchów, które pod nazwą III RP oplotły ją ze wszystkich stron.
Pan Wybranowski skupił się, niestety, tylko na najbardziej medialnych aspektach działalności polityka PiS, tj. lustracja, likwidacja WSI oraz badanie przyczyn katastrofy smoleńskiej (co oznacza, że dziennikarze z mainstreamowych mediów są raczej leniwi i zbytnio nie chce im się szperać - choćby w internecie), umknął mu natomiast epizod z działalności posła Macierewicza, który, na upartego, też można by uznać za jego sporą zasługę. A mianowicie jako jedyny poseł (podobny wniosek złożył jeszcze senator Piotr Andrzejewski) miał on odwagę, ale i samozaparcie, by zaskarżyć w Trybunale Konstytucyjnym Traktat lizboński, pozbawiający nasz kraj wielu aspektów państwowej suwerenności. Poseł Macierewicz uczynił to co prawda pod silną presją środowiska związanego z naszym portalem, a także licznych apeli płynących do niego ze strony wyborców okręgu piotrkowskiego, z którego został on wybrany parlamentarzystą, niemniej uczynił to. Gdyby tak red. Wybranowski wspomniał o tym wątku, jego tekst zyskałby zapewne na oryginalności i czymś przynajmniej różniłby się od wielu artykułów, które na temat posła Macierewicza powstawały w przeszłości. Co prawda sprawa z zaskarżeniem Traktatu skończyła się niepowodzeniem, przy niemałej zresztą zasłudze samego wnioskodawcy czyli posła Antoniego Macierewicza, jednak coś próbował on zrobić, w odróżnieniu od całej gromady leni zasiadających w parlamencie, w tym również w jego ugrupowaniu. Gdyby red. Wybranowski odnalazł materiały na ten temat w internecie, artykuł na pewno byłby ciekawszy, a tak - wyszła jedynie laurka na temat jednego z posłów. Jest jeszcze jeden wątek z artykułu red. Wojciecha Wybranowskiego, na który chciałbym tu zwrócić uwagę, który pokazuje, że dystans do tego, co się czyta, nawet w tzw. prawicowej prasie, jest bardziej niż wskazany. Chodzi o historię z ujawnieniem zasobów archiwalnych UB i SB w 1992 roku. Antoni Macierewicz, ówczesny minister spraw wewnętrznych, zobligowany został do wykonania uchwały lustracyjnej autorstwa Janusza Korwin-Mikkego. Na tzw. liście Macierewicza, wśród agentów UB i SB znalazł się ówczesny marszałek sejmu, polityk ZChN, nieżyjący już Wiesław Chrzanowski. Red. Wybranowski wspomina ten wątek w swoim tekście. Ale znów, pojawia się wątpliwość, która artykuł publicysty "Do Rzeczy" czyni trochę jakby niedopracowanym. Autor tekstu cytuje posła PO Konstantego Miodowicza: "Działanie lustracyjne Macierewicza, które było ukoronowaniem jego pracy jako szefa MSW zakończyło się w sposób źle świadczący o jego przygotowaniu. Lista Macierewicza była przygotowana zbyt szybko, znalazły się na niej osoby, które agentami nie były". Po wypowiedzi Miodowicza pojawia się podsumowanie red. Wybranowskiego: "Rzeczywiście, wpisanie na listę Wiesława Chrzanowskiego było błędem". Z kontekstu wynikałoby, że nie było to błędem politycznym, lecz merytorycznym, tzn. że Wiesław Chrzanowski nigdy żadnym agentem nie był... Zobaczmy tymczasem, co o całej historii powiedział w październiku 2012 roku naszemu portalowi poseł Piotr Naimski, szef Urzędu Ochrony Państwa za rządów Jana Olszewskiego, bliski współpracownik Antoniego Macierewicza. W wywiadzie pt. "Wciąż płacimy wysoką cenę za kłamstwo roku 1992" (wersja dźwiękowa - MP3), na moje pytanie o słynną "nocną zmianę": "(...) czy spodziewali się Państwo wówczas takiej reakcji Lecha Wałęsy, że zmobilizuje wokół siebie te środowiska?", Naimski odpowiedział: "Ja powiem inaczej. Ja liczyłem na inną reakcję ówczesnego marszałka sejmu Wiesława Chrzanowskiego. Gdyby ówczesny marszałek sejmu zareagował". Na mój wtręt: "A dziwi to Pana, że jego reakcja była taka, jaka była?", szef UOP z 1992 roku stwierdził: "Tak, byłem zdziwiony, dlatego, że … A właściwie może nie zdziwiony, ale rozgoryczony, dlatego że byłem jedną z osób, które mu ufały i uważałem go za bardzo przyzwoitego człowieka. Kiedy dowiedziałem się o jego uwikłaniach liczyłem na to, że zachowa się jak mężczyzna i patriota tzn. po prostu opowie o tym. A my Polacy jako zbiorowość jesteśmy bardzo miłosierni. Myślę, że gdyby Wiesław Chrzanowski wyszedł wtedy na mównicę sejmową i opowiedział swój życiorys w całości i wyjaśnił te wszystkie problemy, to prawdopodobnie byłby prezydentem Polski i my żylibyśmy dziś w innej Polsce. Ale on postanowił inaczej, on poszedł do Wałęsy i po dwóch godzinach, czy też po półtorej, rozmowy z Wałęsą obydwaj postanowili, że będą kłamać." Można powiedzieć, że to już historia, niemniej dobrze jednak byłoby wiedzieć (skoro wciąż się o tym pisze), jaka była prawda. Czy to jest prawdą, co o marszałku Wiesławie Chrzanowskim pisze red. Wybranowski czy też prawdą jest to, co mówi poseł Naimski, człowiek, który miał dostęp do materiałów UB i SB i którego uznać można za jednego z lepiej poinformowanych o zasobach archiwalnych PRL-owskiej bezpieki. Być może red. Wybranowski, również opisując ten wątek, tylko prześlizgnął się przez temat (mógł w końcu o marszałku Chrzanowskim w swoim artykule nie wspominać). Cóż, nie chciało się poszperać w internecie, a już zwłaszcza poszperać po jakichś tam niszowych portalach? Czytanie PROKAPA nie jest oczywiście żadnym obowiązkiem, niemniej prawda jest taka, że na niszowych serwisach czy blogach można niekiedy trafić na interesujące informacje, z których też coś można wyczytać . Trzeba tylko chcieć zrobić nieco więcej niż tylko odwalić kolejny artykuł do poczytnego tygodnika... Chełpienie się sloganem "dziennikarz niezależny", "niepokorny", czy jaki tam jeszcze, to zbyt mało. Potrzebna jest jeszcze przynajmniej solidność. Paweł Sztąberek

Jak Prokapitalizm.pl walczył z Traktatem Lizbońskim

13 grudnia 2014 roku mija 7 rocznica podpisania w Lizbonie Traktatu Lizbońskiego, który pozbawia Polskę wielu atrybutów państwowej suwerenności. To znamienne wydarzenie miało miejsce dokładnie w 26 rocznicę wprowadzenia przez juntę Jaruzelskiego stanu wojennego. Zbieżność smutnych w naszej historii dat. Przypominamy nasze skromne portalowe boje o to, by Traktat ten został przez Polskę odrzucony. Starsi Czytelnicy pewnie pamiętają. Młodsi niech czytają i słuchają.