Tag Archives: UPR

Śp. Rafał Wójcikowski – w normalnym kraju byłby ministrem

Tak skwitował dziś smutną wiadomość o tragicznej śmierci posła Kukiz'15 Rafała Wójcikowskiego, współpracownik naszego portalu Marcin Janowski.

Stefan Oleszczuk: W Kamieniu Pomorskim Żyd czy Niemiec nie zabierze mienia Polakowi

Dr Jan Przybył rozmawia ze Stefanem Oleszczukiem - byłym burmistrzem Kamienia Pomorskiego, który kierując gminą osiągnął gospodarczy sukces i przeszedł do historii polskiej samorządności.

Stefan Oleszczuk: Czego nie uczą w szkole?

Zachęcamy do obejrzenia bardzo interesującego wystąpienie Stefana Oleszczuka, legendarnego wolnościowego burmistrza Kamienia Pomorskiego, wieloletniego działacza Unii Polityki Realnej, na konferencji pt.: „Czego nie uczą w szkole?”, która odbyła się w Łodzi.

Cieszę się, że wreszcie mogę zagłosować na dobro, a nie na „mniejsze zło”!

Człowiek o poglądach prawicowo-liberalnych ma w wyborach prezydenckich komfortową sytuację. Jeszcze nigdy nie było tak, aby aż pięciu kandydatów odwoływało się do wartości wolnorynkowych i to nie dlatego, że tak jest fajnie czy modnie, lecz dlatego, że mają za sobą bogaty bagaż walki o te wartości.

Od przybytku głowa na razie nie boli

Start w wyborach prezydenckich zapowiedziało już co najmniej czterech kandydatów* związanych w jakiś sposób z UPR i podzielających jej pogląd na gospodarcze rozwiązania potrzebne Polakom i Polsce.

Natalia Wiślińska: W polityce najważniejsza jest realizacja idei, a nie to, żeby się komuś przypodobać

Portal Prokapitalizm.pl rozmawia z p. Natalią Wiślińską*, kandydatką Kongresu Nowej Prawicy do Sejmiku województwa lubelskiego w okręgu nr 2 (powiaty: janowski, kraśnicki, lubartowski, lubelski, opolski, puławski, rycki).

Głosuję na Nową Prawicę!

W zbliżających się wyborach do eurokoryta zwanego Parlamentem Europejskim zamierzam zagłosować na Kongres Nowej Prawicy. Gdyby nie było tej listy, na wybory te najpewniej bym nie poszedł. Zatem wysiłek działaczy KNP, uwieńczony rejestracją list wyborczych w całej Polsce zdołał uratować resztki mojej coraz bardziej wątłej „obywatelskiej postawy”.

Syndrom JKM

Pisanie o Januszu Korwin-Mikkem, to jak wkładanie przysłowiowego kija w mrowisko - i nie chodzi o to, że prezes Kongresu Nowej Prawicy jest “powszechnie uznawany” - cudzysłów nieprzypadkowy - za polityka kontrowersyjnego. Ba! Nie chodzi również o to, że sam Korwin-Mikke robi wszystko, by właśnie za takiego go uważano - a przynajmniej bardzo się stara, aby zdobyć odpowiednio szerokie audytorium dla głoszonych przez siebie poglądów, nie przebierając specjalnie przy tych zalotach do telewizyjnych kamer w słowach.

Bitwa o prawicę

Zastanawialiście się kiedyś państwo, czy jest w Polsce jakakolwiek partia, która nie nazywałaby siebie prawicową, o której opinia publiczna nie mówiłaby że ma  prawicowy program, której wyborcy nie byliby chociaż umiarkowanie konserwatywni?
No właśnie czy taka partia istnieje? Odpowiedź musi być jednoznaczna i brzmieć – Nie. Oczywiście nie będziemy w tym artykule zaczynać po raz kolejny całkowicie jałowej dyskusji na temat tego, która partia tak naprawdę jest prawicowa, a która nie. Taka dyskusja nie ma bowiem żadnego sensu, ponieważ rozróżnienie prawicy od lewicy odbywa się powszechnie drogą intuicyjną na zasadzie wolnych skojarzeń. Tak więc zamiast pisać o tym co faktycznie jest prawicą, napiszę o tym co za prawicę powszechnie uchodzi. Najbardziej pomocną definicję polskiej prawicy przedstawił publicysta Rafał Ziemkiewicz, powiedział on mianowicie, że można szeroko postrzegać prawicę w Polsce jako wszystkich tych którym nie podoba się pookrągłostołowy ład. Nie jest to do końca prawda, ale przynajmniej wspomniana powyżej definicja obejmuje wszystkie te ugrupowania, które oficjalnie lansują swoją prawicowość. Polska prawica W sejmie zasiadają obecnie posłowie sześciu partii, z których co najmniej trzy są zdecydowanie postrzegane jako ugrupowania prawicowe. Mam na myśli oczywiście: PiS, PO i SP. Prawo i Sprawiedliwość od lat przekonuje opinię publiczną, że jest jedyną w Polsce partią prawicową. W ten sposób PiS stara się zdobyć swoisty monopol na prawicę, oskarżając wszystkie pomniejsze ugrupowania odwołujące się do elektoratu prawicowego o dywersję, szkodzenie Polsce, działanie na rzecz komunistów i Bóg wie co jeszcze. Tak więc PiS do prawicy się przyznaję i powszechnie jest postrzegany jako partia prawicowa. Platforma Obywatelska nie podkreśla tak ostentacyjnie swojej prawicowości jak Prawo i Sprawiedliwość, jednak trzeba zauważyć, iż jest określana jako partia prawicowa (wszyscy doskonale pamiętamy prasowe nagłówki po wyborach w 2007 i 2011, które brzmiały: Prawica wygrała). Solidarna Polska w chwili swojego powstania od razu określiła się jako partia na prawo od PiS i za taką jest do tej pory uważana. Oprócz trzech wymienionych powyżej partii, mamy w sejmie jeszcze trzy, którym też nie możemy odmówić pewnych pierwiastków prawicowych. Weźmy taki PSL, który de facto nie jest żadną ogólnopolską partią tylko związkiem zawodowym rolników, ale mniejsza z tym. Czy PSL był kiedykolwiek nazywany lewicą? Nie przypominam sobie takiej sytuacji. A trzeba podkreślić, że wyborcy PSL-u są często bardzo konserwatywni. Podobnie ma się sprawa z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, który jak powszechnie wiadomo wśród swoich terenowych działaczy ma wielu, takich którzy są moralnymi konserwatystami. A Ruch Palikota? O konserwatyzm raczej trudno podejrzewać członków tego ugrupowania, ale… wszyscy doskonale pamiętamy jak Janusz Palikot i jego zgraja była w mediach określana jako partia o zdecydowanie prawicowym programie gospodarczym! A tzw. opozycja pozaparlamentarna? Mamy tu KNP, UPR, Ruch Narodowy, Republikanów, PJN, Prawice RP? Wszystkie te ugrupowania są postrzegane jako prawicowe! Gwoli podsumowania należy stwierdzić jedno -  zdaniem opinii publicznej lewica w Polsce praktycznie nie występuje a nawet kiedy już występuje to i tak w mniejszym lub większy stopniu odwołuje się do prawicowego elektoratu! Można by więc rzecz, że gdzie nie spluniesz to trafisz na jakiegoś prawicowca! Bitwa trwa Bitwa ugrupowań uważanych powszechnie za prawicowe lub też takich, które odwołują się w jakimś stopniu do elektoratu o prawicowych poglądach trwa. Bój toczy się o niemałą część elektoratu, ponieważ według różnych badań nawet 60% potencjalnych wyborców podkreśla swoje przywiązanie do prawicy, a jeszcze większa liczba do umiarkowanego konserwatyzmu. Tak więc w tym miejscu spróbujmy się zastanowić, które ugrupowania osiągną zwycięstwo, a które doznają gorzkiego smaku porażki. Obecnie według sondaży największym poparciem Polaków cieszy się Prawo i Sprawiedliwość. To partia, która jest już bardzo mocno zakorzeniona na polskiej scenie politycznej. Oprócz państwowych dotacji może również liczyć na poparcie sympatyzujących z tym ugrupowaniem mediów, takich jak: Gazeta Polska, Gazeta Polska Codziennie, Kluby Gazety Polskiej, Telewizja Republika, tygodnik Do Rzeczy, tygodnik w Sieci, Nasz Dziennik, Radio Maryja, Telewizja TRWAM, portal wPolityce.pl oraz wiele innych pomniejszych mediów. Prawo i Sprawiedliwość jest więc skazane na zwycięstwo czyli liczną reprezentacje w sejmie i senacie. Sprawą otwartą jest natomiast to czy PiS wygra wybory, jak na razie w sondażach prowadzi ale trzeba podkreślić, że do wyborów jeszcze  daleko. Drugie miejsce w sondażach zajmuję niedawny hegemon polskiej sceny politycznej czyli Platforma Obywatelska. Sytuacja w przypadku PO jest o tyle zagadkowa, że obecnie oddaje ona palmę pierwszeństwa PiS-owi praktycznie bez walki. Należy podkreślić, że ulubioną i niezwykle skuteczną bronią Platformy był nieustanny i brutalny atak na Prawo i Sprawiedliwość, swoją Wunderwaffe politycy PO odłożyli jednak ostatnio do kąta. Może to być spowodowane albo faktycznym kryzysem zaufania możnych tego świata w stosunku do PO (teoria spiskowa) albo też można by to wytłumaczyć w sposób niezwykle prosty, mianowicie politycy Platformy nie zamierzają bić się wtedy kiedy nie ma wojny (czytaj: wyborów) a do ataku przystąpią we właściwym momencie. Jeżeli pierwsza wymieniona przeze mnie przyczyna, byłaby prawdziwa to PiS ma ogromną szansę na wygranie wyborów (co nie oznacza wcale, iż uda im się wejść z kimkolwiek w koalicję i stworzyć rząd), natomiast jeżeli prawdziwą okazałaby się druga przyczyna kiepskich wyników sondażowych PO, to dobre notowania Prawa i Sprawiedliwości zostaną we właściwym czasie odpowiednio zredukowane, a Platforma po raz trzeci sięgnie po zwycięstwo. Obecny kryzys Platformy stara się wykorzystać Jarosław Gowin, który podczas sprawowania władzy przez rząd Donalda Tuska zawsze pozostawał wierny ale… do czasu. W tej chwili i on widocznie zwęszył swoją szansę, ponieważ nagle przypomniało mu się jakim to jest wielkim wolnorynkowcem i konserwatystą. Zaczął mówić o tym o czym wszyscy doskonale wiedzą już od dobrych paru lat, czyli o tym że Donald Tusk nie jest żadnym liberałem. Co ciekawe wtóruje mu w tym sam premier, który w jednym z wywiadów stwierdził, iż stał się socjaldemokratą. Jeżeli prawdą okazałoby się, że Tusk traci poparcie możnych tego świata, to wielce prawdopodobne mogłoby być przejęcie steru Platformy przez Gowina. Oznaczałoby to ni mniej ni więcej, tylko wymianę zużytego polityka jakim bez wątpienia jest Donald Tusk na nowego lidera, który to mógłby od nowa zacząć duraczyć ludzkość opowieścią o wielkim liberalizmie Platformy Obywatelskiej (ten scenariusz jest nadal aktualny pomimo formalnego odejścia z partii Jarosława Gowina). Od czasu kiedy Donald Tusk zaczął dryfować w stronę socjaldemokracji jak grzyby po deszczu wyrastają wolnościowe inicjatywy, oprócz wspomnianego wyżej Gowina uaktywnił się również były członek Prawa i Sprawiedliwości -  Przemysław Wipler. Przemianował swoją Fundację Republikańską na siłę polityczną i zamierza walczyć w wyborach - o prawicę a jakże! Zarówno Gowin jak i Wipler określają swoje poglądy jako konserwatywne w sferze moralnej oraz wolnościowe w sferze gospodarczej. Ciśnie się tu na usta konserwatywny -liberalizm ale Wipler liberałem nazywać się nie pozwala (co jak sądzę jest spowodowane ukąszeniem Kaczyńskiego). Jaka będzie przyszłość Gowina i Wiplera czas pokaże. Jak na razie większe szanse na wyborczy sukces daje Gowinowi, który po pierwsze ma większe pole manewru (może zostać szefem PO, może założyć własną partię lub też dołączyć do Wiplera) a po drugie jest zdecydowanie bardziej rozpoznawalny. Jeszcze inną nową inicjatywą polityczną, która pojawiła się w bitwie o prawicę jest Ruch Narodowy. Jak na razie sojusz kilku organizacji narodowych nie jest jeszcze partią polityczną ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że już niedługo się nią stanie. Narodowcy głoszą mniej więcej te same hasła wyborcze co PiS, z tą malutką różnicą, że wydają się przy tym być znacznie radykalniejsi.  Bardziej znaczące jednak od różnic ideowych mogą okazać się różnice stricte PR-owe pomiędzy dwiema formacjami politycznymi, czyli podział na młodych (Ruch Narodowy) i starych (Prawo i Sprawiedliwość). Kto zwycięży? Za młodymi przemawia, przebojowość i siła, którymi mogą przyciągnąć niezagospodarowany do tej pory elektorat młodego pokolenia. Natomiast za starymi przemawiają atuty w stylu doświadczenia w polityce czy też gadanina o jedynej realnej prawicowej alternatywie. PiS mógłby jednakże w prosty sposób skutecznie zneutralizować, swojego politycznego przeciwnika, jeżeli tylko postawiłby na kilku młodych (a najlepiej na kilka młodych kobiet) w swoich partyjnych szeregach. Konsekwentna promocja kilku nowych twarzy powinna zminimalizować przepływ elektoratu do Ruchu Narodowego, praktycznie do zera. Kolejną partią prawicową, która powinna się włączyć do walki jest Kongres Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikeggo. Z pewnością nie jest to inicjatywa nowa, ale idea konserwatywnego liberalizmu, chyba wreszcie dojrzała w polskim społeczeństwie. Mija już bowiem ponad dwadzieścia lat od kiedy Janusz Korwin Mikke głosi swoje wolnorynkowe poglądy, dzięki czemu zdążył sobie wychować własne pokolenie wyborców. Korwin Mikke w III RP jest osobą, która miała zdecydowanie największy wpływ na młodych ludzi, to dzięki niemu mamy obecnie w Polsce całkiem pokaźną grupę osób myślących w kategoriach wolnościowych. Nie oznacza to jednak wcale tego, że KNP musi przy kolejnych wyborach koniecznie przekroczyć próg wyborczy i wprowadzić swoich posłów do sejmu. Największym przeciwnikiem KNP jest  marginalizm tego ugrupowania, zwykle bowiem kończy się na klasycznym już sformułowaniu znaczącej części naszego społeczeństwa, które brzmi - ,,Oni i tak nie wygrają, więc po co na nich głosować”. Jeżeli Kongres Nowej Prawicy zdoła przekonać opinię publiczną do tego, iż nie jest partią marginalną – to może liczyć na wejście do sejmu. Oczywiście wejście do sejmu w przypadku KNP, nie będzie oznaczało jakiś realnych zmian w polskim prawie, ale mam nadzieję że będzie oznaczało realną zmianę w  polskich obyczajach. To znaczy, iż nie możemy się łudzić, że Kongres Nowej Prawicy poprzez swoją reprezentacje w sejmie doprowadzi do wprowadzenia w Polsce wolnego rynku, ponieważ tego na chwilę obecną z wielu powodów nie można uczynić. Możemy natomiast oczekiwać, że wejście do sejmu KNP, będzie solidną reklamą dla myśli pro-wolnościowej na polskiej scenie politycznej. Inne ugrupowania prawicowe takie jak PJN, UPR (który ostatnio flirtuje z Ruchem Narodowym głosząc hasła w stylu ,,kapitał ma narodowość!” oraz ,,cła są dobre”) i Prawica RP są skazane na porażkę z wielu zasadniczych powodów, o których nie będę się tu rozwodził, ponieważ nie czas na to i miejsce. Damian Kubiak      

UPR składa pozew przeciwko Palikotowi

Janusz Palikot na swoim blogu napisał: "Sfotografujemy mordę za mordą. Opublikujemy dane. Wywiesimy plakaty w miastach, dzielnicach, na ulicach – wszędzie tam gdzie żyją. Tam ich powiesimy, aby każdy widział z imienia i nazwiska kto jest faszystą. Będziemy na nich pluć, wsadzać do więzienia, gnębić w miejscu pracy. Niech czują się słabi, niech się boją. Wyśmiejemy ich, ich znajomych, ich bliskich. (...) Wiem - to bulwersujące! To na granicy. Ale nie ma wyjścia".
W związku z tymi słowami, prezes Unii Polityki Realnej zamierza zawiadomić prokuraturę. W oświadczeniu UPR czytamy: "W związku z kolejnym brutalnym atakiem posła Janusza Palikota, który na prowadzonym przez siebie blogu nawołuje do nękania i prześladowania osób o konkretnych poglądach politycznych oraz ich bliskich, prezes Unii Polityki Realnej, w imieniu swojej partii oraz wszystkich zbulwersowanych tak jawnym łamaniem prawa obywateli, postanowił złożyć w dniu 8 lipca 2013 roku, o godzinie 11.00, do Prokuratury Rejonowej Poznań – Nowe Miasto, ul. Solna 10 w Poznaniu, zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z art. 255 oraz 190a. Niebywałym jest, że Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Janusz Palikot, we wpisie „Stop faszystom” http://januszpalikot.natemat.pl/67311,stop-faszystom) nie tylko nawołuje do bezpośredniej agresji wobec osób o odmiennych poglądach politycznych, publicznego opluwania, zamykania w więzieniach i gnębienia ich w miejscach pracy, ale także do upublicznienia wizerunku tych osób w celu ułatwienia takiego nękania. Niebywałym jest również, iż wzywając do jawnej dyskryminacji w polskiej przestrzeni publicznej osób o odmiennych poglądach politycznych, poseł Janusz Palikot używa sformułowań zaczerpniętych wprost z tradycji nazistowskich Niemiec, stosowanych przez niemieckich nazistów do zwalczania opozycji. Czym skończyło się to w nazistowskich Niemczech doskonale wiemy. Nie może być zatem przyzwolenia na takie zachowanie. Nie bez wpływu na decyzję o złożeniu zawiadomienia do prokuratury pozostaje również fakt, iż zamieszczony na blogu bulwersujący wpis nie jest pierwszym tego typu wystąpieniem posła Palikota. Publiczne określanie mianem „faszystów” osób o poglądach narodowych i konserwatywnych powoduje, iż duża grupa osób, obywateli RP, ma prawo czuć się zagrożona. Tym bardziej, jeżeli wezwanie do prześladowania i nękania takich osób wychodzi od Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, przewodniczącego partii posiadającej przedstawicielstwo w polskim Parlamencie i finansującego swoją działalność ze środków publicznych. Ostatnimi czasy koalicja PO-PSL przeprowadziła szereg zmian z polskim prawie karnym, które miały przeciwdziałać szerzeniu tzw. „mowy nienawiści”. Wypowiedź na blogu posła Janusza Palikota jest jej modelowym wręcz przykładem. Jest zatem również okazja do udowodnienia, że wspomniane zmiany prawne nie są jedynie „batem” na osoby o innych przekonaniach politycznych, „kneblem” wymierzonym tylko w tych, którzy nie zgadzają się ze skrajnie lewicową wizją świata i społeczeństwa, a polskie prawo obowiązuje w tym zakresie wszystkich bez żadnego wyjątku.".

Dzieci są nasze, nie państwowe

Z naszej poczty: W  niedzielę (23 czerwca) o godz. 14.00 w Warszawie na Placu Zamkowym odbędzie się pikieta, pod hasłem „Dzieci są nasze, nie państwowe”. Głównym organizatorem pikiety jest Unia Polityki Realnej. W pikiecie wezmą również udział przedstawiciele innych środowisk.
"Urzędnicza hydra sięga po nasze dzieci. Ministerialni „inżynierowie sumień” spod znaku pani Szumilas, w celu ratowania hochsztaplerskiego systemu emerytalnego oraz zapewnienia sobie miejsc pracy, odbierają naszym dzieciom dzieciństwo (szkodliwe, z punktu widzenia dzieci, obniżanie wieku szkolnego), a w ramach nachalnie prowadzonej kreacji sumień i spełniania chorych, antyrodzinnych, europejskich pseudonorm, dążą do jak najszybszego odebrania dzieci rodzicom i zawładnięcia kształtowaniem ich osobowości (przymus przedszkolny). Odbierają rodzicom władzę nad dziećmi (ingerencja Państwa w stosunki rodzinne pod przykrywką zwalczania przemocy w rodzinie) oraz dążą do wkraczania w najbardziej intymne sfery życia naszych dzieci i naszych rodzin przez zbieranie danych do tworzonych systemów informacyjnych, dzięki którym zostanie całkowicie zniesiona prywatność naszych pociech". P Foto.: PSz/Prokapitalizm.pl

Świat według Korwina

Nakładem 3S Media, wydawcy „Najwyższego Czasu”, ukazał się wybór 111 artykułów Janusza Korwin-Mikkego spośród 2.000 opublikowanych przez 22 lata w „Najwyższym Czasie”. Najnowszy zbiór publicystyki Korwina zatytułowany jest „Świat według Korwina. Najlepsze teksty”.
Janusz Ryszard Korwin Mikke urodził się pod koniec 1942 roku. Po maturze w 1959 roku rozpoczął studia na Wydziale Matematyki Uniwersytetu Warszawskiego a potem na Wydziale Filozofii. Pierwszy raz aresztowany za kolportaż listu 34 w kwietniu 1964. Drugi raz aresztowany w marcu 1968 za udział w protestach studenckich. W 1969 roku uzyskał tytuł magistra filozofii. Od 1969 do 1974 pracował jako naukowiec w Instytucie Transportu Samochodowego i UW. Po zwolnieniu zarabiał na życie grą w brydża i pisaniem podręczników dla brydżystów. Od 1962 do 1982 był działaczem Stronnictwa Demokratycznego. Działał też w Związku Młodzieży Socjalistycznej. Od 1978 jako Oficyna Liberałów wydał 25 nielegalnych książek i broszur. Był też organizatorem nielegalnego seminarium promującego klasyczny liberalizm. Doradzał NSZZ Rzemieślników Indywidualnych „Solidarność”. Brał udział w I Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ „Solidarność”. W SD propagował wolny rynek i nawoływał do likwidacji socjalizmu w PRL. Zatrzymany w marcu 1982 za kolportaż nielegalnych wydawnictwa, trafił do ośrodka internowanych, gdzie poznał Stanisława Michalkiewicza. Zwolniony podpisał lojalkę i lekceważąc ją kontynuował wydawanie nielegalnych książek wolnorynkowych. W roku 1984 usiłował założyć Partię Liberałów „Prawica”. Od 1986 wydawał „Stańczyka”. W 1987 powołał do życia Ruchu Polityki Realnej. Od 1988 był członkiem Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie. W 1990 rozpoczął wydawanie „Najwyższego Czasu”. Był jego właścicielem do 2007 roku. Był posłem na sejm I kadencji. Sukcesem było przyjęcie przez sejm uchwały lustracyjnej jego autorstwa. W PRL publikował w wielu nielegalnych i legalnych czasopismach. Wśród legalnych były „Student”, „Konfrontacje” PAX, „Polityka”, „Kultura”, „Tygodnik Kulturalny”, „Problemy”, „Życie Literackie”, „Tygodnik Demokratyczny”, „Tygodnik Powszechny”, „Literatura na Świecie”. W III RP w: „Ład”, „Brulion”, „Wprost”, „Młoda Polska”, „Przegląd Tygodniowy”, „Stańczyk”, „Nie” oraz „Tygodnik Demokratyczny”. Obecnie publikuje w: „Najwyższym Czasie”, „Uważam Rze” „Angorze”, „Dzienniku Polskim”, „Super Expressie”, i wielu innych. Korwin pozostawił po sobie zgliszcza kilku partii: Unii Polityki Realnej, Platformy Janusza Korwin-Mikke, Wolności i Praworządności, UPR-WiP która przekształciła się w Kongres Nowej Prawicy. Doprowadził swoje partie do wielu klęsk wyborczych: UPR w 1993 3,2% - tylko dwa razy pozwolił swojej partii startować pod rozpoznawalnym szyldem w wyborach parlamentarnych. Spektakularną klęską była start w 2004 UPR do Parlamentu Europejskiego (1,87%) i w 2008 (1,1%). Sam przegrywał wielokrotnie – w 1990 gdy nie zdołał zarejestrować swojej kandydatury na prezydenta, w wyborach prezydenckich 1995 (2,4%), 2000 (1,43%), 2005 (1,43%), 2010 (2,48%). Przegrał też dwukrotnie w wyborach uzupełniających do senatu, raz wybory do senatu, dwukrotnie na prezydenta Warszawy w 2006 (2,26%) i 2010 (3,9%). raz do sejmiku mazowieckiego, i raz w przedterminowych wyborach do sejmiku podlaskiego. Udało mu się ukryć start UPR i doprowadzić do klęsk w wyborach startując pod dziwnymi szyldami. W 1997 roku jako Unia Prawicy Rzeczypospolitej (2,1%). W 2001 z list PO bez jakichkolwiek efektów. W 2005 jako Platformy JKM (1,57%). W 2007 jako Liga Prawicy Rzeczypospolitej (1,3%). Ostatnim "sukcesem" Korwina było nie zarejestrowanie swojej partii we wszystkich okręgach w wyborach parlamentarnych 2011 (1,06%). W tomie „Świat według Korwina” JKM przedstawia swoje poglądy w sprawie: aborcji, antysemityzmu, bezrobocia, demoralizacji, eutanazji, feminizmu, sodomitów, islamu, kapitalizmu, masonerii, monarchii, socjalizmu, polityki społecznej i wielu innych. Czytając felietony Korwina można odnieść wrażenie, że jest to polityk wykorzeniony z katolicyzmu, prawicowości, polskości, wierzący tylko w korwinizm mikkizm - autorską filozofię polityczną, na którą składają się poglądy Janusza Korwin Mikke i tylko jego. Między korwinizmem mikkizmem a myślą prawicową są pewne zbieżne punkty, odmienne są jednak uzasadnienia wyznawanych poglądów. Korwin przekonany jest, że jego poglądy są najsłuszniejsze. Przekonany jest, że głosi on lepszą prawdę, niż ułomny katolicyzm, niż jakaś zastana kultura i tożsamość. Korwin jest jak prorok nowej religii rewolucyjnie lepszej niż wszystko co było.. Problem z Korwinem polega na tym, że na tle obecnej sceny politycznej wypada on doskonale. Jest to jednak tylko złudne wrażenie wywołane miernotą tła. Każdy po chwilowym zachwycie nad Korwinem, coraz bardziej zakorzeniając się w cywilizacji zachodniej, z bólem konstatuje niedoskonałość Korwina, jego destruktywny egocentryzm, wykorzenienie. Powrót do lektury felietonów Korwina to bolesny powrót do własnych złudzeń i zawiedzionych nadziei. Do świadomości tego jak bardzo Polska potrzebowała programu. Jan Bodakowski