Tag Archives: Warszawa

Wstydzę się za Warszawian

GW i pozostałe polskojęzyczne gadzinówki od lat wpaja nam wstyd za niepopełnione przez nas zbrodnie. Biją się w nasze piersi za morderstwa popełniane przez Niemców i Rosjan. Prawie już do tego, choć z bólem, przywykliśmy. Wierni czytelnicy tych gadzinówek wstydzą się w Niemczech, czy we Francji mówić po polsku, a angielskiego, nie wspominając już o arabskim, nie znają. I jak tu uchodzić w tych krajach za pożądanych cudzoziemców!?

Rabini z Europy chcą rozwoju żydowskiej edukacji w Polsce – czekają na decyzję polskich władz

"Na początku czerwca br. odbyła się w Warszawie międzynarodowa konferencja rabinów. Kwota, którą Polska będzie musiała zapłacić żydom w ramach tzw. roszczeń majątkowych to są ogromne sumy. Żydzi nie mogą tej kwoty wziąć tak na chybił trafił, muszą się nad tym zastanowić" - powiedział red. Stanisław Michalkiewicz podczas niedawnego spotkania w Bełchatowie.

Jaki i Trzaskowski dadzą, Korwin zabierze

No i wystartowała ... bomba w górę! Nie, nie ta na Służewcu, bo ona już tam jest. Chodzi o wyborczą bombę samorządową. Duzi chłopcy w krótkich spodenkach właśnie wskoczyli do swoich piaskownic.

Korwin-Mikke porzuca Parlament Europejski? – Marnowałem tam mnóstwo czasu

Lider Partii Wolność Janusz Korwin-Mikke zapowiedział rezygnację z mandatu europosła. Zastąpić go ma drugi pod względem ilości zdobytych głosów, Dobromir Sośnierz.

Podejrzany pakunek czyli jak dobrze mieszkać w Warszawie

Mamy sezon ogórkowy więc tym razem zamiast felietonu krótki reportaż. Pojechałam na Plac Wilsona w Warszawie, żeby zrobić zakupy. Na przystanku tramwajowym zauważyłam całkiem elegancką torbę na kółkach. Rozejrzałam się za właścicielem, ale nikt się do pakunku nie przyznawał. Jako obywatelka świadoma ewentualnego zagrożenia zadzwoniłam pod numer 112 i przedstawiłam problem.

Klątwa wieżowców może dotknąć i Polskę

Niedługo ruszy w Warszawie budowa drapacza chmur, który przewyższy Pałac Kultury i Nauki. Ci, którzy znają mechanizm działania „klątwy wieżowców” już czarnowidzą. Napędzany tanim pieniądzem boom na rynku nieruchomości zazwyczaj zwiastuje nadchodzące problemy gospodarcze.

Odkłamywanie historii – oczyścić własne podwórko

Zapewne każdy już słyszał o akcji odkłamywania zwrotu „polskie obozy śmierci” na stronach niemieckiej telewizji ZDF. Dodam, że akcja przenosi się powoli ze świata wirtualnego do realnego – wkrótce przed siedzibą ZDF–u pojawi się samochód z mobilnym bannerem przypominającym dziennikarzom niewygodną prawdę. Wcale też bym się nie zdziwił, gdyby podobne plakaty przywitały wybierającą się wkrótce do Polski kanclerz Angelę Merkel. Jej jurgieltnicy w Polsce, sugerujący istnienie narodu „nazistów” powoli się przekonują, że Polacy mają dość kłamstw i fałszywych oskarżeń.

Zorganizuj szkolenie firmowe w najlepszym miejscu w Warszawie

Dobór właściwej lokalizacji ma kluczowe znaczenie podczas organizacji szkolenia biznesowego. Jeśli zamierzasz przygotować szkolenie na terenie stolicy, najlepszym miejscem będzie więc samo centrum miasta. Ale czy rzeczywiście można znaleźć oferty wynajmu takich pomieszczeń w rozsądnych cenach?

Hasła, które budują … artykuły, które nic nie znaczą

Tak można określić politykę działania wielu dziennikarzy i ich mocodawców. Bodajże tydzień temu wchodzę na Onet.pl, z ciekawości zerknąć na to, co nowego dzieje się na polskim podwórku, czy nie ominęły mnie jakieś nowe skandale. Ale moja uwaga skupia się na jakże pięknie brzmiącym, wręcz fantastycznym, budującym dumę narodową Polaka - tytule.

Bałagan w śmieciach

Zgodnie z ustawą od 1. lipca 2013 r. nie będziemy już decydować to tym, kto i za ile będzie zajmować się utylizacją naszych śmieci. Ponieważ nie bardzo wiadomo dlaczego o tym, z usług której firmy korzystamy, ma decydować urzędnik, więc można spokojnie przyjąć, że chodzi o pieniądze.
Dzięki temu rząd będzie mógł pochwalić się prowadzeniem aktywnej polityki prorodzinnej – wzrośnie zatrudnienie w urzędach. Wiadomo też, że będzie dużo drożej jeżeli zdecydujemy się segregować śmieci. Jeśli nie – będzie jeszcze drożej niż dużo drożej. Poza tym można spokojnie założyć, że dzięki śmiałej decyzji Drogich Przywódców Taniego Państwa zrobi się jeszcze drożej a polskie miasta świńskim truchtem dogonią a nawet przegonią Zachód, o czym wszak marzymy od dawna. Bo dotąd jak firma nie odbierała śmieci, to traciła klientów, których przejmowało inne przedsiębiorstwo. A teraz jak śmieciowa związkokracja ogłosi strajk, to niczym Paryż czy Rzym każda pipidówa będzie EU – ropiejąco tonąć w śmieciach. Jednakże największy ubaw czeka nas w ramach urzędniczych regulacji w sprawie segregacji i gospodarowania odpadami komunalnymi. Już same kryteria naliczania budzą zachwyt nad pomysłowością urzędniczą. Wysokość opłat może zależeć od: ilości zamieszkujących osób, gospodarstwa domowego, powierzchni mieszkalnej i zużycia wody. Dzięki tej obfitości możliwości urzędnicy mogli przyjąć takie kryteria, dzięki którym wyjdzie najdrożej. Dlatego np. w Warszawie w zabudowie wielorodzinnej zastosowano kryterium ilości osób, zaś w zabudowie jednorodzinnej – gospodarstwa domowego. Jakoś nikt nie wpadł na pomysł, by zastosować kryterium zużycia wody, choć wodomierze nie należą dziś do rzadkości. No, ale dzięki temu mieszkańcy domów wielorodzinnych nie podlegaliby ustawowemu obowiązkowi niezwłocznego informowania wspólnoty / spółdzielni / zarządu nieruchomości na piśmie o każdej zaistniałej zmianie ilości osób zamieszkujących lokal. Ci rzecz jasna przy rozliczeniach będą musieli przekazywać informacje urzędnikom, dzięki czemu urząd wreszcie będzie wiedział kto i kiedy wyjeżdża lub przyjmuje gości. Za niedopełnienie obowiązku – kara. Kolejny majstersztyk, to zasady segregowania śmieci, którymi w ulotkach urząd miasta Warszawy zarzuca skrzynki mieszkańców. Papier do jednego pojemnika, szkło do drugiego, plastik do trzeciego a całą resztę do czwartego? To by było za proste no i urzędnicy nie mogliby się wykazać rewolucyjną czujnością. Dzięki ich radosnej twórczości mieszkańcy Warszawy nie będą segregować śmieci według materiałów ale..., cholera wie, jak to nazwać. Mamy więc następujące kategorie: segregowane suche (papier, plastik, opakowania po kosmetykach i środkach czystości, książki, katalogi, opakowania po żywności metal itp.), szkło opakowaniowe (no, tu się nie wysilili) i odpady zmieszane (zabrudzone opakowania plastikowe, porcelana, opakowania po dezodorancie, styropian, guma, potłuczone szyby, szkło stołowe). Dodatkowo powstaną kompostowniki (odpady zielone), gdzie trafią liście i połamane gałęzie, oraz punkty selektywnego zbierania odpadów komunalnych (elektrośmieci, tekstylia, leki, niebezpieczne odpady, odpady zielone i remontowe). No i jeszcze wymieniane są odpady wielkogabarytowe, które nie wiadomo gdzie będą zbierane. Za nieprawidłową selekcję – kary. Diabli wiedzą, gdzie w tym bałaganie wyrzucać resztki jedzenia, np. obierki po ziemniakach, czy jak zakwalifikować niedopałki papierosów czy opakowania po lekach i przeterminowane leki. Jeszcze zabawniej jest z punktami selektywnego zbierania odpadów komunalnych – w każdej dzielnicy Warszawy będzie jeden taki punkt, jedynie na Bemowie utworzone zostaną dwa. Przeglądając listę odpadów, które mają tam trafiać nietrudno dojść do wniosku, że spora grupa ludzi miast wozić się z bateriami, żarówkami, lakierami do paznokci, termometrami rtęciowymi w poszukiwaniu takiego punktu zwyczajnie zawinie śmieci w torebkę i wywali do pierwszego lepszego śmietnika w parku czy na przystanku. I na koniec wisienka na torcie radosnej twórczości urzędników. Na stronie internetowej magistratu urzędnicy  przywołują eksperckie analizy, z których wynika, że ilość wytwarzanych odpadów zależy od: rodzaju zamieszkiwanej zabudowy oraz wielkości gospodarstwa domowego. Dajmy na to. Tylko dlaczego w takim razie we wrzucanych do skrzynek pocztowych ulotkach piszą o obowiązkach zarządców nieruchomości / wspólnoty / spółdzielni, że powinni Umożliwić odbiór odpadów bez limitu ilościowego. Chyba już czas, by na drzwiach urzędów miejskich pojawiło się ostrzeżenie: „Uwaga – urząd! Tu logika nie obowiązuje, mamy za to regulacje”. Michał Nawrocki Foto.: raszyn.blox.pl

Czy opłata śmieciowa dobije Tuska czy raczej Polaków?

"Zima wasza, wiosna nasza!". Być może... Póki co wiadomo, że lato może być gorące, ale niekoniecznie z powodu upałów. Wszystko za sprawą rachunków jakie od lipca Polacy będą musieli zapłacić za wywózkę śmieci.
Wzrosty cen mogą być naprawdę szokujące. Jeśli, przykładowo, obecnie w bloku płaci się 6-8 zł miesięcznie za wywóz śmieci, to od pierwszego lipca 2013 roku opłata wzrosnąć może do 20 zł. Wzrost jeszcze bardziej odczuć mogą posiadacze domków jednorodzinnych. Na przykład w Warszawie, jeśli dotychczas płacili oni 18 zł miesięcznie to od lipca zapłacić będą musieli prawie 90 zł. Władze Warszawy ledwo kilka dni temu uchwaliły tak wysokie opłaty. Co ciekawe, nie chcą ujawnić żadnych informacji na temat tego, co wpłynęło na to, iż ustanowiono je na tak wysokim poziomie. Ponoć te wszystkie kalkulacje objęte są tajemnicą. Takiej postawie władz gminy idzie w sukurs ustawa śmieciowa, która nie nakazuje władzom lokalnym ujawnienia, dlaczego cena jest akurat taka a nie inna. W przeliczeniu na procenty, opłaty śmieciowe w Warszawie wzrosną w stolicy o ok. 300 procent. Na pytanie dziennikarzy, dlaczego opłaty tak bardzo wzrosną, p, Agnieszka Kłab z biura prasowego prezydenta Warszawy, Hanny Gronkiewicz-Waltz odpowiedziała: "Przy wyliczeniu stawek braliśmy pod uwagę koszty odbioru i zagospodarowania odpadów oraz liczbę osób, które będą płaciły opłatę śmieciową. Niewątpliwie ważna jest też ilość odpadów, jakie mieszkańcy Warszawy „produkują”. Przed nami ogłoszenie postępowań, w których wyłonione zostaną firmy, które będą odbierały śmieci od warszawiaków po 1 lipca, wobec czego nie chcemy na tym etapie ujawniać szczegółowych analiz, by zapewnić wszystkim firmom zainteresowanym wzięciem udziału w przetargach równy dostęp do informacji". Dziennikarze zapytali również, na jakiej zasadzie zróżnicowano stawki w zależności od ilości osób w gospodarstwie domowym. Odpowiedź rzecznika była następująca: "Jeśli zaś chodzi o różnicowanie stawek opłat według wielkości gospodarstwa domowego, wzięto pod uwagę wyniki badań naukowych m.in. Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, które pokazują, że jedna osoba mieszkająca samotnie produkuje o co najmniej 20 - 25 proc. więcej odpadów niż osoba w gospodarstwach dwu - trzyosobowych". Cóż, przychodzi nam powoli płacić za rozpasanie czasów unijnej perspektywy budżetowej na lata 2007-2013. Gminy, korzystając przez minione lata z unijnych pieniędzy, pozadłużały się do tego stopnia, że zaczynają wpadać w panikę. A płacić musimy wszyscy. Wakacyjne podwyżki czynszów niejednego z nas wprowadzą w depresję. Gdy parę tygodni temu Bułgarzy otrzymali podwyższone rachunki za prąd wyszli na ulicę i doprowadzili do obalenia rządu. Czy Polacy będą wreszcie zdolni, by zrobić to samo z naszą lokalną bandą złodziei? P.

Bezpieka w Warszawie 1944-1954

Nakładem warszawskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej ukazała się praca Elżbiety Kowalczyk i Katarzyny Pawlickiej „Działalność Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego na m.st. Warszawę (1944–1954)”. Na 656 stronach czytelnicy znajdą opis działań bezpieki w pierwszej dekadzie po II wojnie światowej i setki dokumentów wytworzonych przez aparat terroru (dokumenty stanowią 2/3 publikacji).
Pracę rozpoczyna rys historyczny ukazujący powołanie podczas wojny przez sowietów chcących mieć polskojęzyczne kadry do okupowania terenów Polski po wyparciu Niemców polskojęzycznego komunistycznego aparatu terroru. Na kartach „Działalność Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego na m.st. Warszawę (1944–1954)” ukazane zostały kolejne formy polskojęzycznego komunistycznego aparatu terroru i komunistycznej administracji, główni uczestnicy komunistycznego zbrodniczego organu. W wyniku wojny ludność Warszawy zmalała z 1.300.000 do 400.000. W trakcie walk powstańczych zginęło 150.000 cywili i 16.000 powstańców. Po powstaniu Niemcy wyburzyli 65% (84% lewobrzeżnej) Warszawy. Już podczas Powstania Warszawskiego na Pradze sowieci wyłapywali polskich patriotów. Część z nich była mordowana, wszyscy wiezieni i torturowani. W praskich budynkach działały katownie bezpieki i sowietów. Polaków wyłapywały sowieckie i polskojęzyczne grupy operacyjne. Terrorowi politycznemu towarzyszył ze strony sowietów i bezpieki terror kryminalni. Warszawiaków komuniści okradali i wypędzali z mieszkań. Czerwonoarmiejcy którzy zajmowali Warszawę dokonywali masowo kradzieży, mordów i gwałtów. Byli całkowicie bezkarni. W swej książce autorki dokładnie opisują strukturę i kadry bezpieki, zmiany organizacji i zadania poszczególnych wydziałów aparatu terroru, życiorysy komunistycznych oprawców (niezwykle często lumpenproletariuszy, kryminalistów i prymitywów). Bezpieka swoje działania skupiała na eksterminacji polskich patriotów - żołnierzy AK, NSZ i NZW-NOW. Walce z młodzieżowymi organizacjami antykomunistycznymi, legalnie działającym PSL i niepodległościowcami w PPS. Fałszowaniu wyników referendum i wyborów. Infiltracji środowisk robotniczych. Wszelkie działania bezpieki zostały przez autorki książki bardzo dokładnie opisane. Komuniści szczególnie zaciekle walczyli z Kościołem katolickim. Inwigilowali katolików (duchownych i świeckich). Prześladowali: więzieniem, aresztowaniami, przeszukaniami, profanowaniem kościołów, podpalaniem budynków kościelnych, inspirowaniem konfliktów między duchownymi (tworzeniem środowiska księży patriotów pozostającego w konflikcie z Episkopatem), inwigilacją, cenzurą, zakazem budowy mieszkań, rekwizycjami. Komuniści w ramach walki z kościołem: uwięzili prymasa Wyszyńskiego, konfiskowali zakazane książki z bibliotek parafialnych, zwalczali katechizację, konfiskowali należące do parafii filmy i projektory filmowe, w trakcie nieustannych przeszukiwań budynków kościelnych konfiskowali przedwojenne gazety i książki, zakazali duchownym i zakonnicom pracy w szpitalach, upaństwowili bursy i internaty katolickie, prześladowali organizacje katolickie. Praca Elżbiety Kowalczyk i Katarzyny Pawlickiej zawiera gigantyczna ilość przypisów, ilustracje, bogatą bibliografie. W części zawierającej dokumenty znalazły się raporty UB opisujące prace aparatu terroru, charakterystyki funkcjonariuszy. Informacje o sytuacji gospodarczej, niepokojach i nastrojach społecznych. Raporty z inwigilacji: Żydów, PSL, PPS, Stronnictwa Pracy, byłych żołnierzy AK, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, UPA, antykomunistycznych formacji rosyjskich i białoruskich, harcerzy, seminarzystów, duchownych, zakonników, prymasa, katolickich instytucji socjalnych, internatów katolickich, miejsc katechizacji, duszpasterstwach i organizacji katolickich. UB zbierał też informacje o działaniach AK podczas II wojny światowej. Inwigilował: polskich narodowców, rosyjskich antykomunistów, syjonistów. Zajmował się też ochroną kontrwywiadowczą zakładów pracy. Jan Bodakowski