Tag Archives: własność

Koniec państwa opiekuńczego

„Czy ktokolwiek jest w stanie wyobrazić sobie nasze życie bez powszechnej służby zdrowia, bez systemu ubezpieczeń socjalnych, bez rent i emerytur?” – pytał Krzysztof Rak w swoim tekście „Nacjonalizm w obronie welfare state”. Oczywiście są tacy, którzy mają do tego stopnia rozwiniętą wyobraźnię (libertarianie, „oddolni” anarchiści), ale to margines.

W życiu i polityce zawsze chodzi o pieniądze

Trzeba mieć, aby żyć. Własność, czyli prawo do posiadania i korzystania z rzeczy oraz pobierania z niej pożytków to fundamentalne prawo, które chroni podstawy naszej biologicznej egzystencji oraz określa zakres wolności i możliwości rozwoju. Do życia potrzebujemy bezpiecznego schronienia, odzienia i pożywienia oraz wielu innych rzeczy, które służą nam do zaspokajania rozmaitych potrzeb wyższego rzędu.

Rejd czyli jak się kradnie na Ukrainie…

Zjawisko rejdu, czyli zagarniania własności za pomocą łańcucha formalnie legalnych działań, nieznane w żyjącej w stabilnych ramach prawnych Europie, po kilku latach względnego spokoju znów odżywa nad Dnieprem. Jego ofiarą padły tysiące przedsiębiorców.

Bastiat wiedział czym jest socjalizm

„Legalna grabież może przejawiać się na tysiąc sposobów, stąd nieskończona liczba jej przejawów; cła, ochrona rynku, dotacje, subwencje, preferencje, progresywny podatek dochodowy, bezpłatna oświata, prawo do pracy, prawo do zysków, prawo do opieki społecznej, prawo do środków produkcji, bezpłatny kredyt, itd.

Nagroda Nobla 2016 – bodźce do działania, posiadanie i prawa własności

Nagrodę Nobla z ekonomii w 2016 roku otrzymali Oliver Hart oraz Bengt Holmström, jedni z najznakomitszych ekonomistów zajmujących się analizą kontraktów i strukturą organizacji. Hart, ekonomista brytyjski wykładający na Harvardzie, i Holmström, pochodzący z Finlandii, obecnie wykładający na MIT, są wiodącymi ekonomistami stosującymi analizę matematyczną w badaniach nad teorią firmy, kontraktów i organizacji.

Przed Adamem Smithem był Chydenius

Mojego pierwszego dnia po powrocie na salę lekcyjną tej jesieni, przypomniano mi, iż przedsiębiorcza czujność ma zastosowanie tak do idei i spostrzeżeń, jak i do dochodów.

Tasakiem bronił swojej własności

W III RP nie raz już się okazywało, że ci, którzy do końca bronili swojej własności, dobrze na tym nie wychodzili. Słynna sprawa sprzed kilkunastu lat, pewnej pani spod Warszawy, która zastrzeliła jednego ze złodziei, którzy wdarli się na jej posesję - jest tego najlepszym przykładem. Lata ciągania po sądach itp...

Apel do polskich Ustawodawców! W obronie życia i własności

Na stronie Fundacji PAFERE opublikowany został apel do polskich parlamentarzystów, wzywający ich do działań prawnych, chroniących życie ludzkie oraz własność. "Wielce Szanowni Ustawodawcy" - czytamy - "zwracamy się do Was o wprowadzenie moralnego ładu prawnego na rzecz sprawiedliwości i dobra polskich rodzin, poprzez zaprzestanie, z jednej strony, ustanawiania nowych praw będących w konflikcie z naturalnym prawem człowieka do życia i prawowitej własności".

Ekonomia według Jezusa

Należy podejmować próby mnożenia kapitału, ale gromadzenie pieniędzy nie może przysłaniać spraw najważniejszych – uczył niemal dwa tysiące lat temu Jezus z Nazaretu.

Środowisko naturalne a prawo własności

Kiedy w późnych latach 80-tych Europa Wschodnia zaczęła się otwierać na świat, okazało się w jak tragicznym stanie znajduje się tam środowisko naturalne. Dziennikarze donosili o chmurach dymu na niebie, dzieciach trzymanych przez większość zimy w domach z powodu zanieczyszczonego powietrza, koniach, które musiały być przenoszone z zagrożonych terenów po kilku latach pracy, bowiem w przeciwnym razie byłyby narażone na pewną śmierć.

Toleraści czy totalniacy? Za co można iść do więzienia w USA?

Zastanawialiście się kiedyś, po co w ogóle „państwo” poczuwa się do regulowania obrotu? Każdy cywilista odpowiedziałby Wam na to pytanie bez wahania: po to, by zapewnić tzw. pewność obrotu. Czyli: abyśmy nie kantowali się nawzajem przy dokonywaniu transakcji.

Semantyka cypryjskiej kontrybucji

Kwestia cypryjskiej kontrybucji wywołała lawinę komentarzy. Całkiem słusznie oberwało się Unii Europejskiej jako tworowi niewiarygodnemu. Jednocześnie okazało się, że są banki, których upadek nie jest groźny.
Znamienne, że wedle pierwotnego planu „opodatkowania” lokat cypryjskich banków zamierzano „pozyskać” 5,8 mld euro, a bankructwo Laiki Popular Bank „pozwoli rządowi pozyskać 4,2 mld euro”. Hm, gdyby w ten sposób potraktować wszystkich banksterów owiniętych w grecki papier... Ale jak wiadomo niektóre banki są za duże by upaść i trzeba różnych bailoutów na koszt podatników. Inna rzecz, że już same założenia odnośnie pozyskiwania środków w ramach opodatkowania lokat bankowych, różnymi stawkami w zależności od zgromadzonych środków, każą zapytać o tajemnicę bankową. Wygląda na to, że nawet w tzw. rajach podatkowych jest ona fikcją, skoro politycy doskonale wiedzą jakiego rzędu zyski mogą osiągnąć. Szczególnie, gdy bohatersko walczą z kryzysem, który sami wyprodukowali, wcielając w życie myśl Alexisa de Tocqueville, że „nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy”. Za wielce prawdopodobne można przyjąć założenie, że w następstwie cypryjskiej awantury ludzie czym prędzej zabiorą swoje oszczędności poza zasięg lepkich łapek polityków, a że banki nie obracają własnymi pieniędzmi, doprowadzi to do pogłębienia kryzysu polityki życia na kredyt. „Wydaje się słuszne poprosić o kontrybucję wszystkich posiadaczy rachunków” twierdził uzasadniając pomysł szef Eurogrupy Jeroen Dijsselbloem, który kilka dni później oznajmił, że „udało się uniknąć opodatkowania depozytów". Abstrahując od kuriozalności sytuacji, warto zwrócić uwagę na semantykę wypowiedzi wpływowego wszak polityka UE. Termin „kontrybucja” ma jasno określone znaczenie. Jest to „danina pieniężna jednorazowa lub stała, nakładana przez państwo zwycięskie na państwo pokonane lub przez okupanta na ludność okupowanego terytorium; w starożytności i średniowieczu – danina pieniężna na rzecz panującego lub państwa” (za: Słownik języka polskiego PWN, Warszawa 1988). UE póki co państwem nie jest. Domagający się kontrybucji  Jeroen Dijsselbloem jest z kolei holenderskim ministrem finansów, a jakoś nie słyszałem, by Holandia podbiła Cypr. Podobnie laureatka pokojowej Nagrody Nobla, UE, której przedstawiciele starali się ponoć wszelkimi sposobami wymusić kontrybucję. Z kolei demokratycznie wybrani politycy utrzymują, że tylko sprawują swe urzędy, a nie panują. Czyżby zatem  Jeroen Dijsselbloem przypadkiem powiedział prawdę o tym, czym jest UE tudzież w jakim kierunku będzie ewoluować i jak będą w niej traktowani obywatele? Kolejna niejasna kwestia w wypowiedziach szefa Eurogrupy to twierdzenie, że „udało się uniknąć opodatkowania”. Komu? Przecież nie  jemu, skoro wcześniej był jak najbardziej za i bynajmniej przeciw. Bardziej niż wyraz ulgi jego wypowiedź zakrawa na groźbę, że próby będą ponawiane aż do skutku, jak to miało np. miejsce w przypadku referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego w Irlandii. Jakiś czas temu pojawiły się informacje, że KE prowadzi prace nad powołaniem Prokuratory Europejskiej, która ma ponadnarodowo ścigać przestępstwa „przeciwko interesom finansowym Unii”. Podważenie wiarygodności UE w sprawie kontrybucji cypryjskiej niewątpliwie wcześniej czy później odbije się na jej „interesach finansowych”. Jednakże wątpliwe, że to eurokraci staną się obiektem zainteresowania Prokuratury Europejskiej. Prędzej czeka to wszystkich krytycznie nastawionych do kryształowo mętnych pomysłów eurokratów. Najwyraźniej Parlament Europejski przystąpił już do sporządzania list proskrypcyjnych, wykładając pieniądze na monitorowanie prasy i internetu w poszukiwaniu eurosceptyków. Rzecz jasna nie oficjalnie; oficjalnie unijne trolle mają „monitorować w czasie rzeczywistym publiczne rozmowy oraz społeczne nastroje, aby móc zrozumieć, jakie tematy są modne [sic! - dopisek MN] oraz mieć możliwość szybkiego reagowania” poprzez włączanie się w dyskusję i „przytaczanie faktów i liczb obalających różne mity”. A co przeszkadza przy okazji spisać malkontentów, którym się ustrój nie podoba? Czasy stają się coraz ciekawsze. Jak to dobrze, że Rzeczpospolita Polska i Unia Europejska gwarantują nam poszanowanie wolności i własności. Chociaż to mamy pewne. Jak w banku... Michał Nawrocki Fot.: MN/internet