Tag Archives: Wojciech Jaruzelski

Grzegorz Braun o spotkaniu Jaruzelskiego z Rockefellerem w 1985 roku

34 lata temu komunistyczna junta generała Wojciecha Jaruzelskiego (TW "Wolski") wprowadziła stan wojenny. Co prawda "Spawacza" nie ma już na tym świecie, Rockefeller też już od dwóch dni tłumaczy się przed Panem Bogiem ze swojego życia, ale jest wciąż wiele tajemnic związanych z tymi dwoma personami.

Apokalipsa według Pawła czyli tow. Gierek wiecznie żywy

Wydawnictwo WEKTORY przyzwyczaiło już do tego, że zaskakuje swoimi kolejnymi publikacjami. Zawsze są to książki unikatowe, takie, od których inne wydawnictwa raczej stronią, bądź nie są zainteresowane z uwagi na niedopasowanie do obowiązujących oficjalnie trendów. WEKTORY zaskoczyły i tym razem.

Jacek Kaczmarski o Jaruzelskim: A gdy już umrzesz…

"Koncert fortepianowy" Jacka Kaczmarskiego to już historia. Ten utwór o sowieckim sługusie, generale Jaruzelskim niech stanowi zwieńczenie dyskusji o tym czy zmarły niedawno komunistyczny dyktator zasługuje na to czy na tamto...

Grzegorz Braun o nieznanych kartach w życiorysie Jaruzelskiego

Grzegorz Braun, reżyser filmu "Towarzysz generał", podczas spotkania w Skierniewicach w dniu 12 grudnia 2013 roku mówi o nieznanych kartach w życiorysie Wojciecha Jaruzelskiego, zmarłego 25 maja 2014 roku.

Gdzie powinien spocząć Jaruzelski?

Nie było w historii PRL człowieka bardziej zasłużonego dla Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich od generała Wojciecha Jaruzelskiego. Nie był niezależnym ani apolitycznym oficerem, lecz politrukiem posłusznym PZPR i jeżdżącym po instrukcje do Moskwy.

Różnica między „okrągłym stołem” a Majdanem

Majdan wymusił wysłanie listu gończego za Wiktorem Janukowyczem, natomiast dyktator stanu wojennego Wojciech Jaruzelski jest nie zdegradowanym generałem, zapraszanym nadal na salony przez elity okrągłego stołu.

Kilka pytań (bardzo niewygodnych) do Romana Giertycha

Pański Dziadek, Jędrzej Giertych był nieubłaganym wrogiem trockistowskiej lewicy laickiej spod znaku michnikowszczyzny uważając ją (nader słusznie) za nieszczęście większe nawet od rządów komunistycznych. Przeliczył się też popierając stan wojenny i generała Jaruzelskiego licząc na trwałą pacyfikację lewicy laickiej. Stało się zupełnie inaczej. Komuna licząc na całkowitą bezkarność podzieliła się z michnikowszczyzną przy okrągłym stole.

Kaczmarski o Jaruzelskim – na marginesie urodzin sowieckiego pachołka

Jacek Kaczmarski o Jaruzelskim: "Do fortepianu po coś siadał chamie...". Paradoks: Kaczmarski już w piachu, a komunistyczny zbrodniarz świętuje swoje urodziny w otoczeniu karłów III RP. Posłuchajmy Kaczmarskiego... Łezka się w oku kręci...

Ruch Narodowy nie dopuści do uczczenia Jaruzelskiego w sejmie

Tysiące internautów zapowiada, że poprze akcje „Zablokuj komucha”. Organizatorem akcji jest Ruch Narodowy oburzony tym, że Sojusz Lewicy Demokratycznej ma zamiar sprofanować budynek polskiego parlamentu urządzając fetę ku czci zbrodniarza Jaruzelskiego.
SLD, której przywódca był członkiem przestępczej PZPR zapowiadało, że 6 lipca w dniu urodzin zamierza w budynku sejmu urządzić uroczyste urodziny zbrodniarza Jaruzelskiego. W odpowiedzi na tą plugawą prowokacje jeden z liderów Ruchu, Robert Winnicki zapowiedział na kongresie Ruchu Narodowego, że działacze RN zablokują wejścia do sejmu by nie dopuścić do gloryfikowania zbrodniarza. Deklaracja Winnickiego, która wywołała entuzjastyczne owacje młodzieży narodowej umknęła lojalnemu wobec PiS portalowi Niezależna.pl. Za to czujny niczym harcownik z Czerskiej dziennikarz Niezależnej.pl napisał, że „Wysoki aparatczyk PZPR gościem na zjeździe Ruchu Narodowego”, i że „na kongres Ruchu Narodowego zaproszeni zostali byli działacze komunistyczni wysokiego szczebla”. Portal Niezależna.pl nie wymienia z nazwisk owych „działaczy komunistycznych wysokiego szczebla”. Ogranicza się do jednej osoby, Bohdan Poręba, sędziwego emerytowanego reżysera, który w czasie prezentacji organizacji tworzących Ruch Narodowy został nieopatrznie dopuszczony do mikrofonu – nie da się ukryć, że młodzi ludzie nie muszą kojarzyć nazwisk wszystkich artystów z czasów PRL. Raz zdobytego mikrofonu Bohdan Poręba postanowił wbrew prośbom organizatorów nie oddawać. Przez kilkanaście minut usypiał zebranych swoim pomysłem na film. Najbardziej istotne w wystąpieniu były wąsy Bohdana Poręby, które skutecznie czyniły go niepodobnym do siebie. Zbrodniarz Jaruzelski, co doskonale ukazał w swojej najnowszej książce wydanej przez Zysk „Najnowsze kłopoty z historią” Piotr Gontarczyk, jedyne na co zasługuje, to z racji braku kary śmierci, dożywotni pobyt w celi więzienia. Gontarczyk opisał niezwykle dokładnie udział Jaruzelskiego w zagładzie Żołnierzy Wyklętych i terrorze komunistów wobec działaczy PSL. Inwigilacje i wyszukiwanie do prześladowań, a często do eksterminacji, niekomunistycznych polskich żołnierzy w Wojsku Polskim na zlecenie Informacji Wojskowej przez Jaruzelskiego. Nie dopuszczanie do awansu wojskowych nie będących fanatycznymi komunistami i szerzenie stalinizmu przez Jaruzelskiego, w ramach działalności w Dowództwie Wojska Polskiego. Autor „Najnowszych kłopotów z historią” przybliżył też sukcesy Jaruzelskiego w zwalczaniu katolicyzmu w wojsku. Szybką karierę Jaruzelskiego wynikającą z lojalności i służalczości wobec sowietów. Odpowiedzialność Jaruzelskiego za karne wcielanie do wojska studentów aktywnych podczas antykomunistycznych i patriotycznych protestów 1968 roku. Odpowiedzialność pełniącego obowiązki Ministra Obrony Narodowej Jaruzelskiego za agresję na Czechosłowację w sierpniu 1968, zabicie 100 Czechów, kilkumiesięczną okupację Czechosłowacji. Wymordowanie kilkudziesięciu robotników i spacyfikowanie, przez 60.000 żołnierzy i 3.500 czołgów oraz wozów opancerzonych, podległych MON Jaruzelskiemu, Trójmiasta w grudniu 1970 roku. To właśnie klika Jaruzelskiego wraz z całą sowiecką agenturą zwaną PZPR odpowiadały za: permanentny kryzys, niemożność normalnego funkcjonowania wszystkiego, powszechne marnotrawstwo, nędzę Polaków pozbawionych niezbędnych do życia artykułów, zapaść cywilizacyjną Polski, zniszczenie środowiska naturalnego, a przede wszystkim za cierpienia mordowanych i torturowanych ofiar komunistycznej bezpieki. 13 grudnia 1981 roku Jaruzelski wprowadził stan wojenny. Celem stanu wojennego było zdławienie reaktywującego się społeczeństwa obywatelskiego, zniszczenie Solidarności, którą zdominowali robotnicy o narodowych i katolickich poglądach wbrew interesom KOR. Jaruzelski polecił, by wojsko i milicja używając broni palnej i czołgów miażdżyło protesty robotników – na Jaruzelskim spoczywa osobista odpowiedzialność za zamordowanie działaczy Solidarności. W 1982 roku na plenum KC PZPR Jaruzelski deklarował swoją wierność dla: komunizmu, Lenina, rewolucji październikowej. Solidarność uznawał za faszystowską ekstremę. Jeszcze w 1981 wojskowa propaganda podległa Jaruzelskiemu wciskała kit o niemieckiej odpowiedzialności za Katyń. By ukryć swoje brudy z czasów rządów w PRL, Jaruzelski nakazał niszczenie stenogramów PZPR. Jan Bodakowski

Korwin-Mikke zaczyna romans z Kiszczakiem

Chyba Kongres Nowej Prawicy ma zbyt dobry wynik w sondażach ponieważ jego lider, Janusz Korwin-Mikke jak zwykle przechodzi do ofensywy i - jak zwykle - w podobnym stylu. W najnowszym numerze "Najwyższego Czasu!" (nr 27-28/2013), w felietonie "Kiszczak i inni", wziął się za wychwalania Czesława Kiszczaka oraz za psychoanalizę postaci Wojciecha Jaruzelskiego.
"Generała Kiszczaka należy podziwiać. Z tego, co wiem, jeszcze na kilka dni przed rozmowami Polska miała pójść drogą chińską: zachować zamordyzm, zlikwidować po cichu socjalizm. (...) Gdy jednak lewica europejska obiecała Polsce duże pieniądze, p. gen. Kiszczak dokooptował do rozmów grupę Geremek-Michnik-Kuroń-Modzelewski i bez mrugnięcia okiem kazał wprowadzić w Polsce socjald***krację". I na koniec, z jakimś ekstatycznym, perwersyjnym wręcz podziwem, Korwin-Mikke oznajmia: "Jak tu nie podziwiać tak zdolnego zimnego drania". Ach, ty mój misiu-pysiu... - chciałoby się dopowiedzieć... Jak widać, Korwin-Mikke zdaje się dużo wiedzieć. Pytanie skąd? Jednak czy to aby nie wyłącznie jego fantazja? A tak niewiele brakowało, by lider KNP zaczął traktować Kiszczaka jak "wybitnego człowieka". Ale i tak nie jest źle, skoro pozostał chociaż podziw... Ale to nie wszystko.... Dalej JKM snuje rozważania nad tragiczną postacią Jaruzelskiego. Kilka zdań wystarczy, by ukazać dramat człowieka zagubionego, pełnego rozterek i troski o przyszłość kraju. Ponoć nawet okazuje się, że Jaruzelski myślał o tym, by zostać polskim Pinochetem, jednak obawa o masowe bunty i setki ofiar powstrzymała go od tego. Szkoda tylko, że JKM nie zauważa drobnego niuansu, a mianowicie takiego, że aby zostać polskim Pinochetem, Jaruzelski musiałby najpierw przestać być sowieckim pachołkiem. Korwinowi zawsze jakoś umyka historyczny kontekst, w jakim wydarzenia się dzieją. Może to i dobra metoda, ale jedynie przy rozpatrywaniu czystych modeli teoretycznych, w świecie bez idei i bez ludzkich emocji, bez dobra i zła. Praktyka życia jest jednak nieco inna. Może to dobra metoda dla cynicznego stratega, który opracowuje plany, ale nikomu ich nie zdradza i zawsze chce pozostać w tle, nie zaś dla kogoś, kto bawi się w politykę i do tego roztacza wszem i wobec miraże rychłego zwycięstwa. Janusz Korwin-Mikke pochyla się również nad córunią Jaruzelskiego, która w wydanej niedawno książce wspomina atmosferę w domu zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego. JKM oczywiście wierzy w to, co Jaruzelska pisze o swoim ojcu, że niemal płakał, gdy w stanie wojennym polała się pierwsza krew. Ciekawe czy Korwin-Mikke uwierzyłby np. córce Hitlera, gdyby ta sadziła ckliwe kawałki, że jej ojciec przeżywał katusze po agresji na Polskę w 1939 roku i nie mógł przeboleć tych pięknych bombardowanych miast, tysięcy mordowanych ludzi, że wahał się przed agresją i w ogóle 2 września to już wszystkiego żałował. Nie sądzę, że Korwin-Mikke jest aż tak naiwny, by w to wszystko wierzyć. Jednak z jakichś powodów robi z siebie "ciapowatego wrażliwca" (w ten sposób sam wyraża się pieszczotliwie o Jaruzelskim), który gotów jest kupić każdą ckliwą bajeczkę opowiedzianą mu przez sowieckiego pachołka, bądź związane z nim osoby. Szkoda tylko, że z ust JKM nie pojawi się nigdy zachęta skierowana do Kiszczaka i Jaruzelskiego, taka mianowicie, by zachowali się jak mężczyźni i stanęli wreszcie przed wymiarem sprawiedliwości, nawet jeśli w III RP jego rolę pełni "wymiar niesprawiedliwości", a nie zachowywali się jak zwykli tchórze, zasłaniający się świstkami o złym stanie zdrowia. Dziwne jest zrozumienie i pobłażliwość jakimi szef Kongresu Nowej Prawicy obdarza sowieckich pachołków, takich jak Kiszczak i Jaruzelski (i to teraz, gdy KNP osiąga w sondażach dobre wyniki). Na dobrą sprawę takie poglądy JKM to żadne novum, choć dla, co bardziej młodych, jego obecnych zwolenników, może to być pewnym zaskoczeniem, pod warunkiem oczywiście, że przywiązują oni wagę do kwestii historycznej prawdy. Ale to nie pierwsza i nie ostatnia atrakcja jaką gwarantuje im Janusz Korwin-Mikke. I będzie ich tym więcej, im lepszy wynik w sondażach osiągał będzie Kongres Nowej Prawicy. I zapewniam, że piszę to bez żadnej satysfakcji... Paweł Sztąberek

Czy nasi konserwatyści pozazdrościli Palikotowi?

Paligłupizm to jednak choroba bardzo zakaźna. Wydawało się dotąd, że dotyka tylko bezmózgowców, którzy chcą trochę przyszpanować, jacy to są "na czasie". Ale okazuje się, że nie tylko. Obezwładnia również ludzi wykształconych, profesorów, redaktorów. Na przykład z portalu konserwatyzm.pl
Staram się jak mogę, by nie czepiać się zaprzyjaźnionych bądź co bądź środowisk i stron internetowych. Ale to, co zrobili Panowie: Adam Wielomski, Jan Engelgard oraz Maciej Słęcki z portalu konserwatyzm.pl to już kompletny odlot, który trzeba chociaż zasygnalizować. Wymienieni Panowie postanowili właśnie przypomnieć swoje zdjęcia z 2009 roku (nigdy jak dotąd nie publikowane - jak zaznaczają) w towarzystwie generała Wojciecha Jaruzelskiego. Po co to robią, jeden Bóg raczy wiedzieć, bo mam wrażenie, że oni sami też już nie bardzo wiedzą. Może to po prostu masochizm, potrzeba bycia ciągle łajanym, obrzucanym obelgami, poniżanym. Ja obelg rzucał nie będę, żeby nie dostarczać Panom z poniższych fotek satysfakcji, bez względu na to, jakiego rodzaju ta satysfakcja miałaby być. Dlatego jedynie link do strony ze zdjęciami. Zobacz zdjęcia... Kilka dni temu w szpitalu, przy chorym Jaruzelskim sfotografował się pewien "Cham", mgr filozofii z Biłgoraja. Ciekawe czy Panowie profesorstwo-redaktorstwo z konserwatyzm.pl zmarnują okazję, by uczynić to samo? Takie zdjęcia, opublikowane za 2-3 lata (podobnie jak te obecnie), mogłyby otworzyć im drzwi do wielkiej kariery politycznej, albo też - w najgorszym przypadku - spowodować wylanie na nich kolejnych hektolitrów pomyj, które - jak mniemam - również dostarczyłyby im dużo frajdy... P

Pierwsze dni stanu wojennego

Przez cały rok 1981 Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Ministerstwo Obrony Narodowej przygotowywało w najdrobniejszych szczegółach (od ilości niezbędnych miejsc w izbach dziecka dla dzieci internowanych opozycjonistów, do rozkład pomieszczeń budynków przeznaczonych do pacyfikacji) wprowadzenie Stanu Wojennego. Władze planowały powołanie do życia nowej Solidarności całkowicie kontrolowanej przez Tajnych Współpracowników, TW mieli do władz wybrać innych TW.
Równoległe cały aparat propagandowy Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej szkalował Solidarność. Już w październik w mniejszych miejscowościach działały Terenowe Grupy Operacyjne, a od listopada w części zakładów Wojskowe Grupy Operacyjno Kontrolne i Miejskie Grupy Operacyjne. Działania grup operacyjnych służyły przygotowaniu Stanu Wojennego. Kadra ludowego wojska polskiego i aktyw PZPR parły do konfrontacji z Solidarnością. Aktyw PZPR tworzył paramilitarne bojówki, MSW rozdało aktywistom PZPR broń palną. Wprowadzenie Stanu Wojennego poprzedziła 2 grudnia 1981 roku pacyfikacja strajku w Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarnictwa. O północy 12 grudnia wojsko zajęło w Warszawie: centra telekomunikacyjne, radiostacje, telewizje, Pałac Kultury. W koszarach na Żwirki i Wigury powstało studio radiowo-telewizyjne, w nim nagrano przemówienie Jaruzelskiego. O 3 rano 13 grudnia 1981 wojsko zablokowało drogi, o 6.30 Okęcie. Warszawę pacyfikowało 18.500 żołnierzy, 340 czołgów i 470 transporterów opancerzonych. Zakłady przemysłowe przeszły pod zarząd wojskowych, część zakładów zmilitaryzowano. Ulicami Warszawy demonstracyjnie przejeżdżały kolumny wojska i milicji. Dopiero 7 stycznia wojsko wróciło do koszar. Wojsko prócz demonstracji siły zaangażowane było w wiele innych działań: tworzyło Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego, weryfikowało dziennikarzy, indoktrynowało dzieci i młodzież. Wojskowi przeprowadzali inspekcje w zakładach pracy, placówkach handlowych, administracji publicznej i instytucjach publiczne, w miastach i na wsiach. Wojskowi zarządcy zakładów pracy odebrali faktyczną władzę działaczom PZPR. Funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa zostali wykorzystani w akcji blokowania miast i legitymowania, do zadań tych skierowano też funkcjonariuszy zwalczających przestępstwa kryminalne. Działania MO wspierała Ochotnicza Rezerwa MO. Z powodu odcięcia telefonów komendy MO przyjmowały zgłoszenia o potrzebie karetek pogotowia. Siedzibę regionu mazowieckiego NSZZ Solidarność zajął oddział Wydziału Zabezpieczania Komendy Stołecznej MO dowodzony przez kapitana Edwarda Misztala. W siedzibie Niezależnego Zrzeszenia Studentów milicja zarekwirowała 3 tony publikacji, 21.596 złotych, 5 dolarów i 3 centy. Z milicyjnego transportu rzeczy zarekwirowanych w NZS zniknęły dwie koszulki NZS i 48 paczek budyniu. W Warszawie oficjalnie internowano 384 osoby, według działaczy Solidarności 425. Z tymi których nie internowano przeprowadzano rozmowy profilaktyczne które kończyły się propozycją podpisania lojalki. SB pracowała nad stworzeniem nowej Solidarności. Owocem starań SB był wzrost liczy TW do 2545 w Warszawie. MO i SB tropiła okrywających się działaczy Solidarności, zwalczała produkcje i dystrybucje nielegalnych druków, drukowała fałszywe druki rzekomo opozycji mające na cele rozbijanie jedności opozycji. W fałszywych drukach szkalowano uczciwych działaczy i zniechęcano do konspiracji. MO i SB wiele energii i czasu przeznaczały na tuszowanie swoich zbrodni. Do końca 1982 roku SB zlikwidowała 52 grupy liczące w sumie 534 osoby i rozpracowała 65 grup liczących 550 osób. Z kościołem komuniści nie walczyli jawnie, zamiast metod jawnych infiltrowali, rozbijali środowiska katolickie i kompromitowali osoby inwigilowane. Za szczególnie groźnych SB uznawała księdza Jerzego Popiełuszkę i księdza Stanisława Małkowskiego. MO i SB przeciwdziałała strajkom i manifestacjom, rozbijała i pacyfikowała nielegalne pochody podczas manifestacji milicjanci zamordowali kilku opozycjonistów. Jan Bodakowski