Tag Archives: wydatki

Korzyści ograniczonego budżetu UE

Propozycja wyraźnego ograniczenia strumienia unijnych pieniędzy płynących do Polski w latach 2021-2027 wzbudziła zaniepokojenie ekonomistów, dziennikarzy i polityków. W nowej perspektywie finansowej wyraźnie mają stracić na znaczeniu polityka spójności i wspólna polityka rolna — dwa obszary, z których Polska do tej pory czerpała najwięcej unijnych pieniędzy. Według nowej propozycji roczne transfery z tytuły tych polityk do Polski miałyby spaść z ok. 4,2% PKB w obecnej perspektywie do 2,5% PKB w latach 2021-2027[1].

O trudnej sztuce wydawania pieniędzy

Chcemy być oszukiwani w sklepach fikcyjnymi promocjami – dowodzą Dan Ariely i Jeff Kreisler w książce „Dollars and Sense: How We Misthink Money and How to Spend Smarter”.

30 nowych etatów w kancelarii prezydenta. Polityczna biurokracja rośnie w siłę

Nie tylko lekarze rezydenci zwietrzyli pismo nosem, że na mocno reklamowanym przez min. Morawieckiego wzroście gospodarczym i wzroście wpływów do budżetu, można coś skorzystać, ale także ... sami politycy oraz otaczający ich urzędnicy.

Jak mądrze wydawać pieniądze?

W czasach, kiedy większość ludzi zarabia niewiele ponad najniższą krajową, trzeba rozsądnie zarządzać budżetem domowym. Należy zatem dobrze planować każdy wydatek i stosować się do kilku prostych zasad. O czym na pewno warto pamiętać?

Reaganowski budżet Trumpa

Propozycja budżetu USA na rok 2018, przedstawiona w zeszłym tygodniu przez administrację Donalda Trumpa, idzie raczej w ślady koncepcji Ronalda Reagana niż wychodzi naprzeciw oczekiwaniom zwiększenia wydatków socjalnych. Projekt jest bowiem w założeniach oszczędny, ale wyraźnie przygotowuje USA do większych wyzwań związanych z obronnością. Pytanie, czy elektorat oczekujący szybkiej poprawy sytuacji materialnej to zaakceptuje.

Lekcja ekonomii – dlaczego to takie trudne, skoro jest tak proste?

Przedsmak rozpoczynającej się kampanii wyborczej powoli już odczuwamy. Księżycowe obietnice rozdawnictwa wszem i wobec przyprawiają o zawrót głowy. I już dziś każą chwytać się za nasze portfele.

Bierzmy przyklad także ze Skandynawów

Zapyta się ktoś ze zdziwieniem: z tych lewaków i feministek? Z lewactwa czy feminizmu oczywiście nie, ale… Pewne zasady, które tam obowiązują są jak najbardziej słuszne. W Szwecji, Norwegii, Danii, Finlandii normalne jest, że w urzędzie miasta lub gminy zawsze wisi tablica informująca o wszystkich wydatkach i przychodach urzędu. Każdy z tam wchodzących ma więc pełny wgląd w finanse miasta czy gminy.
Czy w Polsce też nie należałoby wprowadzić takiej zasady?. Mnie samego bardzo interesowałoby niesłychanie, komu i ile pieniędzy dali panowie: Kulczyk, Krauze et consortes. Jeden z Duńczyków studiujących w Polsce wprost nie umiał zrozumieć, że gdziekolwiek na świecie może brakować takiej transparentności wydatków urzędowych! Czy nie byłby to wspaniały oręż broniący przed korupcją? Mimo tej ichniej poprawności politycznej zakres wolności gospodarczej jest tam nieporównanie większy niż w Polsce: olbrzymia przewaga własności prywatnej, brak płacy minimalnej. Może dzięki temu kraje Północy na razie nie doznają kryzysu. Pewne pozytywy występują tam także i poza gospodarką. Gdy satanistyczna dzicz lżyła i maltretowała obrońców Krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie przy biernej postawie policji i straży miejskiej, jedna z osób dzwoniących do Radia Maryja ze Sztokholmu stwierdziła, że tam podobna swołocz zostałaby rozpędzona na cztery wiatry przez policję, także konną! I to też jest wzór! Na żądanie ambasadora izraelskiego, by prasa szwedzka ,nie pisała o zbrodniach armii izraelskiej, szwedzkie MSZ odpowiedziało: u nas jest wolność słowa. Już sobie wyobrażam „naszego” Radzia S. w podobnej sytuacji! Poza tym narody skandynawskie umieją szanować same siebie. Istnieje tam duży opór przeciwko wprowadzeniu waluty euro – w Szwecji jej wprowadzenie popiera tylko 10 % społeczeństwa. Szwedzi z powodów ekologicznych sprzeciwiali się Nord Stream na dnie Bałtyku. My wówczas nie wykorzystaliśmy tej szansy. Inny dowód szacunku narodów skandynawskich dla samych siebie. U nich prawie każdy zna język angielski. Skandynawowie jednak każdemu cudzoziemcowi, który u nich pracuje finansują bezpłatny kurs nauki języka (norweskiego, szwedzkiego, duńskiego w zależności od kraju). Jednym słowem, jak mówi Pismo Święte: Badajcie wszystko, a co dobre zachowujcie. Jacek Łukasik

Niskie wydatki, niskie podatki… A jednak coś nie gra

W czasie szalejącego w Europie kryzysu trudno byłoby znaleźć rząd, który chętnie ograniczałby wydatki w celu redukcji deficytu budżetowego. Jeśli już to robią, to opornie, pod przymusem i tak naprawdę rezultaty tego są mierne. Inaczej jest na Filipinach. Tamtejsze władze narzuciły sobie tak duże tempo, że w 2011 roku zaoszczędziły o ponad 100 mld. peso (4,6 mld dol.) więcej niż zaplanowały.
Zdaniem niektórych ekspertów Filipiny tak bardzo zapędziły się w szukaniu oszczędności, że ich gospodarce zaczyna szkodzić zbyt niski poziom wydatków z budżetu. Jak podaje portal obserwatorfinansowy.pl, chcąc zmniejszyć deficyt władze posunęły się nawet do wstrzymania poważnych inwestycji, które wcześniej już zostały zatwierdzone. W pierwszych miesiącach 2011 roku gospodarka zaczęła hamować, co rząd wytłumaczył sobie zbyt dużymi cięciami budżetowymi. Dlatego od kilku miesięcy usilnie stara się nadrobić „zaległości w wydatkach”, co ponoć już przyniosło jakieś efekty. Problemy z deficytem biorą się w dużej mierze również z niższych, niż przewidywano, wpływów z podatków. Dzieje się tak pomimo tego, że Filipiny znajdują się w wykazie oaz podatkowych OECD (czyli państw, które nie realizują wytycznych organizacji w tym zakresie, krótko mówiąc ośmielają się mieć za niskie podatki). Jak widać i raje podatkowe mogą mieć problem ze ściągalnością podatków. Do zwiększenia dochodów budżetowych mają się przyczynić wpływy z górnictwa. Rząd uskarża się na „niesprawiedliwy” - czytaj, zbyt niski udział we wpływach z tej branży. Szykowane jest więc rozporządzenie mające uregulować tę kwestię, na co cała branża oczekuje z niepokojem. Nic dziwnego, bowiem jeśli w „dojeniu” górnictwa rząd zapędzi się tak jak w przypadku oszczędzania, to przyszłość tego działu przemysłu może się czarno rysować. Filipińska Izba Górnictwa (CMP) obawia się objęcia ochroną większej ilości terenów, co poskutkuje wyższymi daninami na rzecz państwa, ponieważ uzyskanie koncesji na wydobycie surowców na terenach chronionych będzie ich drożej kosztować. A nie są to bezpodstawne obawy, bowiem rząd rozważa podniesienie opłat koncesyjnych w ogóle. Ich wysokość może wynieść nawet 50% zysków firm. Ciekawym – przynajmniej dla niektórych ekonomistów - pomysłem na rozruszanie gospodarki jest projekt, którego celem jest zakładanie spółek między firmami prywatnymi a przedsiębiorstwami państwowymi. Brak jednak chętnych ze strony prywatnych przedsiębiorców. Nic w tym oczywiście dziwnego, bowiem w ten sposób państwo pozbawiłoby je niezależności. Byłaby to swego rodzaju kryptonacjonalizacja. Najwyraźniej państwo również ma poczucie „niesprawiedliwego” udziału w zyskach tychże przedsiębiorstw. Pozytywnym akcentem ze strony rządu jest niechęć do podnoszenia podatków. Inaczej niż na naszym europejskim podwórku, gdzie jest to główny sposób na ratowanie budżetu. Filipiński deficyt budżetowy jest za to zasilany m.in. pieniędzmi pozyskanymi na światowych rynkach obligacji. Czy jednak rzeczywiście podstawowym problemem tego państwa są zbyt niskie wydatki? Wydaje się, że problemem jest przede wszystkim ogromna skala korupcji, politycznie zależny wymiar sprawiedliwości, i to co najbardziej odstrasza inwestorów, czyli biurokratyczne bariery dla przedsiębiorców, sprawiające, że według Indeksu Wolności Gospodarczej, Filipiny są dopiero na 107 miejscu na 179 państw uwzględnianych w rankingu (dane za www.heritage.org). Przynajmniej jednej bariery już nie ma – wysokich podatków. A niskie wydatki? Tylko pozazdrościć... I.Sz. Za: pch24.pl

Podatki w górę, a wydatki?

Ekscytacja podwyżką podatków rośnie. Są nawet ludzie, którzy jeszcze – mimo wielokrotnych, publicznych deklaracji w tej sprawie rządzących, że to właśnie robią - dziwią się, że władze notorycznie kłamią.

Pamiętając, że rząd planuje deficyt w tegorocznym budżecie na około 50 miliardów, a dług ogólny wg jednych wynosi 700, a wg innych 3 000 miliardów – rzućmy okiem na wydatki. A właściwie ich trend. Odniesieniem jest rok 2006 i 2009. Oto niektóre pozycje wydatków budżetowych i ich zmiany dla roku 2009 w stosunku do roku 2006..