Tag Archives: wywiad

Teoria skapywania – czy to słabość do komunizmu ukształtowała papieża Franciszka?

W tym tygodniu do księgarni trafi książkowy wywiad z papieżem Franciszkiem. Autorem jest francuski socjolog Dominique Wolton, a książka nosi tytuł: "Polityka i społeczeństwo. Dialog niesłychany". Są już pierwsze przecieki. Podobno Franciszek wyznał, że prawie 40 lat temu raz w tygodniu przez pół roku chodził do psychoanalityka. Ale w rozmowie z D. Woltonem argentyński papież opowiada także o spotkaniu z kobietą, która wywarła wpływ na jego sposób rozumienia polityki i spraw społecznych.

Agenci wpływu

Czym różni się 007 od 07? Pierwszy to Bond – agent Jej Królewskiej Mości, a drugi, to Borewicz podróbka pierwszego na potrzeby PRL-u. Przygody obydwu panów bywały wciągające, ale to tylko fikcja kontra fikcji, a prawdziwa walka wywiadów trwa.

Kto wie i kto wiedział?

Zdaje się, że wiedza o prawdziwym filmie z amerykańskiego satelity szpiegowskiego, na którym wprost widać, jak potężny wybuch wprost rozrywa kadłub polskiego Tu-154M na strzępy (jest to seria zdjęć, a nie pojedyncza klatka), jak i o tym, że film ten jest już w Warszawie - zatacza coraz szersze kręgi... Gene Poteat Czy wiedzą Państwo Czytelnicy, kto to jest Gene Poteat? Gene, zwany Dżinem lub Ziemniakiem - to był i jest nie byle kto. I nadal pełni nie byle jaką funkcję - jest prezesem Zrzeszenia Byłych Oficerów Wywiadu. Oczywiście, amerykańskiego wywiadu - wywiadu USA. Nadto jest Dyrektorem Grupy Badań Strategicznych Zrzeszenia Wojny Elektronicznej. A to ważna organizacja... A kim był? Naprawdę nie byle kim. Był wieloletnim wysokim oficerem CIA. Doszedł do funkcji zastępcy dyrektora CIA do spraw nowych technologii. Był Dyrektorem wykonawczym Rady ds. Badania i Rozwoju Wywiadu, zarządzał globalną siecią tzw. czytników rozpoznawczych CIA. Z jego nazwiskiem wiąże się też prace konstrukcyjne i wprowadzenie do służby ultranowoczesnych bezzałogowych samolotów szpiegowskich typu U-2 i SR-71. I tak dalej... Jednym słowem - Gene Poteat to prawdziwa “ szycha” wywiadu USA - i w do datku top-klasy ekspert techniczny. I jak to bywa w tym zawodzie, oficjalnie na emeryturze. A faktycznie nadal należy do osób zdolnych wywierać znaczący wpływ na wiele spraw. Gene Poteat należy też do najwyższej klasy ekspertów światowych, którzy oficjalnie wypowiedzieli się na temat „katastrofy” Tu- 154M Prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego. To zacne i wybitne grono. Z tegoż grona ekspertów wspomnijmy choćby profesora Marka Strasenburg-Kleciaka, profesora Uniwersytetu Bundeswehry w Monachium, czy doktora Hansa Kogel’a. Ci ostatni, obaj niemieccy supereksperci od nawigacji satelitarnej - jednoznacznie stwierdzili, że samolot Lecha Kaczyńskiego podchodził do lądowania sterowany przez pilota automatycznego, który jednakże działał w oparciu o sfałszowane dane z satelity nawigacyjnego, sfałszowane przy pomocy urządzenia zwanego MEACON (Mekon - w polskim skrócie). Jak stwierdzili ci eksperci - nauka nie zna innego wytłumaczenia, dlaczego samolot leci torem prawidłowego tunelu powietrznego dochodzenia do pasa startowego - tylko 30 metrów niżej niż powinien... Oczywiście - każdy człowiek zapoznany z faktami i poprawnie myślący, może zadawać zadziwiająco wiele jak najbardziej poprawnych pytań związanych z "katastrofą” w dniu 10 kwietnia 2010 roku. Na przykład - co to za dwa wybuchy słyszeli świadkowie na płycie lotniska? Czy przejeżdżający w pobliżu montażysta TVP? A może to silniki wybuchły? Ale w takim wypadku - dlaczego obudowa jednego z silników widocznych na zdjęciach z miejsca katastrofy jest cała? Akurat ta jedna jest doskonale widoczna, a i druga niewiele uszkodzona? To co w takim razie wybuchło - bo po eksplozji silnika odrzutowego pozostają po nim strzępy? Albo - dlaczego wszystko leży „do góry nogami” ? Czy - dlaczego nie ma ani jednego, choćby średnich rozmiarów, szczątka kadłuba samolotu - cały kadłub jest "rozwalony" w przysłowiowy drobny mak? Albo - dlaczego wypowiedzi top-klasy światowych ekspertów ignoruje i udaje, że ich nie ma - tzw. "polska" prokuratura? Która nawet nie chce rozpatrywać hipotezy, że miał miejsce zamach z użyciem urządzenia typu Mekon? Itp, itd... I wcale nie są to wymądrzałki dyletantów, tylko jak najbardziej poprawne i zasadne pytania... Nawet udany zamach na głowę państwa w postaci wypadku lotniczego przy pomocy Me ko nu już miał miejsce. Oficjalnie przyznali to byli oficerowie spec-służb RPA, że właśnie w taki sposób "załatwili" w 1983 roku komunistycznego prezydenta Mozambiku, gdy jego samolot podchodził do lądowania w Pretorii. A potem, oficjalnie, rząd RPA "zwalał winę" na błąd pilota... I tylko władze ZSRR wówczas dosłownie "szalały", że miał miejsce zamach, sprowokowanie katastrofy przy pomocy sfałszowanych danych z satelity nawigacyjnego przy pomocy urządzenia zwanego Mekonem... Już sama ta analogia z historii wskazuje, że taką ewentualność "polska" prokuratura powinna rozpatrywać - ale właśnie odnośnie takiej hipotezy jest ona jak małpka, która zakrywa sobie oczka i zatyka uszy - i woła: nie widzę, nie słyszę, nie ma mnie! Wypowiedź dla "Charleston Mercury" Ale Gene Poteat zrobił coś wyjątkowego. Na temat "katastrofy" w dniu 10 kwietnia napisał oficjalny artykuł, opublikowany przez "Charleston Mercury" w dniu 16 czerwca br. Nie tylko wy raził w nim swoją opinię, ale także poddał miażdżącej krytyce obecną politykę USA wobec Pol ski. Ten tekst ma tak duże zna cze nie, że warto po prostu przytoczyć go w obszernych fragmentach. A oto one: "(...) O tym, co się stało, wie każdy zdrowo myślący człowiek. „Mając w pamięci masakrę w Lesie Katyńskim, zachowanie innych państw odpowiedzialnych za podobne ludobójstwa, historię KGB pełną zabójstw, eksterminacji, morderstw i zamachów na jej przeciwników, krytyków i ludzi niewygodnych Kremlowi, nie możemy się dziwić, że Polacy - i nie tylko oni - dostrzegają w katastrofie robotę Rosjan. Pamiętamy ludobójstwo w latach 30., gdy Sowieci zagłodzili prawie 20 mln Ukraińców, oraz wymordowanie milionów obywateli ZSRR przez sowiecką władzę. Co znaczy kolejna setka w katastrofie, która umożliwiła pozbycie się tych nieznośnych Polaków, mających czelność domagać się w Smoleńsku prawdy o masakrze z czasów II wojny światowej? To była także zapłata za wstąpienie Polski do NATO. Wielu z nas, ludzi wywiadu, dobrze pamięta sowiecką praktykę manipulowania sygnałami nawigacyjnymi, aby zwabić na terytorium ZSRR i zestrzelić tam - za „pogwałcenie świętej sowieckiej przestrzeni powietrznej” - amerykańskie samoloty wojskowe. Sowietom nie zadrżała ręka, gdy zniszczyli w ten sposób koreańskiego Boeinga 747, mimo iż wiedzieli, że na pokładzie znajduje się kilkuset pasażerów. (...) " W „katastrofie” polskiego samolotu zginęła elita polityków i urzędników, którzy dążyli do ujawnienia akt dawnej służby bezpieczeństwa oraz dokumentów dotyczących byłych i obecnych współpracowników polskich i sowieckich/rosyjskich spec służb. Teraz, gdy elity tej zabrakło, w najwyższych władzach RP nie ma nikogo, kto mógłby kontynuować ten wysiłek. Tego właśnie chciał Putin. Premier Tusk jest słabym, łatwym do manipulacji człowiekiem, który nienawidził zabitego prezydenta. Rosja nie mają teraz na miejscu swoją marionetkę, której nie będzie już przeszkadzał silny antykomunistyczny prezydent. Doskonale zorientowany politycznie Kreml dostrzegł, że USA postanowiły się przed nim płaszczyć (tzw. reset, wycofanie się z obiecanej Czechom i Polakom budowy tarczy antyrakietowej, nasze przyzwolenie na działania Rosji w Gruzji i na Ukrainie, nasze błagania, by nie pomagali Iranowi, itd.) - i odebrał to jako zgodę na to, co zrobili Rosjanie przy „katastrofie” polskiego samolotu. Doszli do wniosku, że nie powiemy ani słowa - i faktycznie nie powiedzieliśmy. (...) "To znaczy, że nasze oburzenie i zaniepokojenie w związku z polskim „wypadkiem” będzie musiało być równie puste i bezzębne jak rosyjskie śledztwo” mające wyjaśnić przyczyny katastrofy. Polacy postrzegają to jako drugą Jałtę, jako kolejny przypadek sprzedaży Polski Rosjanom; obamiści mogą myśleć, że to wszystko ucichnie - ale Polska i inne kraje Europy Środkowej wiedzą lepiej. Dla nich to niewyobrażalna zdrada." Z powyższego tekstu pominąłem pewne fragmenty - jak np. cytowane przez Gene’go Poteat’ a wypowiedzi eksperta mającego dostęp do rosyjskiego „śledztwa”. Natomiast jest faktem, że Gene zawsze pisze słowa „wypadek” i rosyjskie „śledztwo” - właśnie tak - w cudzysłowie! Tyle wypowiedzi top-klasy fachowca wywiadu USA. Dobitna - nieprawdaż? Kto wiedział - i w co kto gra? Oczywiście - i persona klasy Gene Poteat’a wie, że nie może powiedzieć wszystkiego. Na przykład - o znacznie bardziej "globalistycznym" zakresie odpowiedzialności. We wspomnianym zestrzeleniu koreańskiego Boeinga zginąć amerykański kongresmen, akurat nieustępliwy szef komisji śledczej badającej nadmierne wydatki konsorcjum banków FED na tzw. koszty własne. A kto mógł bardzo nie lubić Lecha Kaczyńskiego, i w jakiej sprawie nigdy nie zmienił On swoich poglądów, o tym „Kurier Codzienny” pisał uprzednio... Również Rosjanie mogli być nie tyle głównymi „zleceniodawcami” zamachu, lecz jedynie „wspólnikami” w zbrodni - to też możliwa hipoteza... Co się ty czy Rosji i Putina - to przebieg śledztwa” (piszmy to słowo w nawiasach - tak jak imć pan Poteat) jest niesłychanie dziwny. Poprawna analiza nie zna tu innego określenia, jak „gra na czas”. Jest zupełnie tak, jakby Putin nie był do końca pewien, czy rozwój wypadków przyniesie przewagę „Tuskowi i Komorowskiemu” (chociaż ci ostatni to też tylko chłopcy na posyłki byłej „polskiej” komunistycznej razwiedki, czyli osławionej Informacji Wojskowej PRL-u) - czy też może jednak Jarosławowi Kaczyńskiemu? Nawet w tej chwili Rosjanie mogą po prostu ogłosić, że znaleźli dowody na fakt, że „wypadek” (znowu właściwym jest pisać w cudzysłowie, jak elementarnie słusznie robi to cytowany amerykański ekspert) - był w rzeczywistości zamachem... I pogrążając „liderów PO” (czytaj: męty z IW), zrobią „buzi-buzi” z PiS-em... Twarze Tuska i Komorowskiego jakby w ostatnich dniach bardzo poszarzały... Zdaje się, że wiedza o prawdziwym filmie z amerykańskiego satelity szpiegowskiego, na którym wprost widać, jak potężny wybuch wprost rozrywa kadłub polskiego Tu-154M na strzępy (jest to seria zdjęć, a nie pojedyncza klatka), jak i o tym, że film ten jest już w Warszawie - zatacza coraz szersze kręgi. Być może dlatego Tusk, jakby czując niebezpieczeństwo, zaczyna twardszy kurs wobec Rosjan... Tak często bywa wśród wspólników zbrodni - gdy już wiadomo, że dokonano zbrodni, jeden szykuje się do zwalenia winy na drugiego. I vi-ce-versa. Ale jedno nie ulega wątpliwości. Bombę izowolumetryczną jak i urządzenie blokujące stery samolotu i po otwarciu klap podwozia uniemożliwiające mu wzbicie się do góry - można było zainstalować tylko w Warszawie! W tym aspekcie wydaje się, że nasz (tfu!) prezydent-elekt jest znacznie ważniejszą postacią niż myślimy. W każdym razie, musi się on cieszyć bardzo dużym zaufaniem elit dawnej Informacji Wojskowej. I być dopuszczonym do bardzo „elitarnych” tajemnic. Ponieważ internet odegrał ogromną rolę w zdemaskowaniu tego zamachu, przypomnijmy znamienny fakt. W roku 2009 wiosną Bronisław Komorowski udzielał wywiadu dziennikarzowi RFM. Nagranego i sfilmowanego w studio tej rozgłośni. Wywiad imć pana Marszałka Sejmu dotyczył, najogólniej, jego komentarzy na temat współpracy rządu Tuska z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Konkretnie rozmawiano o zablokowanej przez Tuska nominacji Anny Fotygi na ambasadora przy ONZ oraz o odmowie powołania przez Lecha Kaczyńskiego szeregu ambasadorów nominowanych przez Radusia Sikorskiego (nie mylić z generałem Sikorskim - myląca zbieżność nazwisk!). Na koniec, gdy dziennikarz pytał o dalsze perspektywy takiej „współpracy” z prezydentem, marszałka Komorowskiego zebrało na szczerość, bo rzekł do słownie tak: „No nie, nie pretenduję do roli wieszcza, czy roli proroka, ale wie pan... Przyjdą wybory prezydenckie, albo prezydent będzie gdzieś leciał - i to się wszystko zmieni...” I wyraźnie nie mówił o mianowaniu jakiegoś pojedynczego ambasadora, tylko o tym, że „wszystko się zmieni”. Albo po wyborach już nie będzie Lecha Kaczyńskiego jako prezydenta, albo i ta „całościowa zmiana” nastąpi po jakimś locie prezydenckim samolotem! Aby odsłuchać czy obejrzeć ten wywiad, wystarczy wprowadzić na przeglądarce internetowej hasło: „Czyżby Komorowski coś wiedział”. Pierwsze kuszenie węża W rajskim ogrodzie, w pierwszym kuszeniu w dziejach świata, wąż starodawny namawiał prarodziców rodzaju ludzkiego, by sięgnęli ręką po owoce z drzewa samostanowienia o dobru i złu. „Będziecie jako bogowie” - obiecywał szatan. W kolejności wyliczając: Ewa, potem Adam, dali się nabrać. I poznali, że są „nadzy”, czy li nędzni i nic nie warci. Dzisiaj zbrodniarze często uważają, że są wszechmocni. Że posiedli władzę nad mediami i umysłami. I że mogą sobie robić, co chcą. A to bardzo duży błąd - bo Wszechmogący jest tylko Pan Bóg. A jak bywa z obiecankami złotych gór w wykonaniu nijakiego Lucyfera, Adam i Ewa dobitnie się przekonali. Dzisiaj hańbą nieporównywalną z niczym okrywają się organizacje Polonii opanowane przez mętów z komunistycznej razwiedki i ubecji. Petycję o powołanie komisji Kongresu USA ds „wypadku” w dniu 10 kwietnia 2010 roku składa kongresman King z Nowego Yorku, petycję wspiera 50 tysięcy podpisów - też z Nowego Yorku. W Chicago ani śladu akcji w tym temacie - za to mamy wystawę starych samochodów. Czyli to, czym się obecnie przywódca Polonii zajmuje... Dokładnie ta sama osoba, która wystąpiła do władz USA z oficjalną inicjatywą zawarcia „nowej umowy emerytalnej”... Cóż, zdaje się KPA i PNA, wobec zbrodni zabójstwa Prezydenta Polski i ultralojalnego sojusznika USA, dokładnie tak jak „polska” prokuratura, udaje małpkę, która zakrywa sobie oczy i zatyka uszy - krzycząc „Nie widzę, nie słyszę, nie ma mnie” . W tej sytuacji pozwolę sobie na trzy cytaty biblijne: Pierwszy z Księgi Mądrości: „Wszystko, co szeptane w ukryciu, będzie ogłaszane z murów miasta.” Drugi - z księgi proroka Daniela: “ Mene, tekel, fares - pisała niewidzialna ręka na ścianie sali balowej pałacu babilońskiego króla.” (Dojdźcie sami, płatni zdrajcy i zbrodniczo obojętni, co słowa te znaczą.) I trzeci, z wypowiedzi Pana Jezusa na temat Sądu Ostatecznego:” Idźcie precz w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom. Zaprawdę powiadam wam - nie znam was, którzy dopuszczaliście się nieprawości. Bo nie każdy, kto mi mówi „Panie, Panie” - wejdzie do Królestwa Niebieskiego. Lecz tylko ten, kto czyni wolę Ojca mego, Który Jest w Niebie. I ostatni cytat, z katechizmu. Grzechy wołające o pomstę do Nieba: 1. Umyślne zabójstwo... 2. Okradanie ubogich, wdów i sierot... 3. Zatrzymywanie zapłaty pracownikom... 4. Grzechy nieczyste przeciwko naturze... 5. Używanie lub rozpowszechnianie narkotyków. (Ta ostatnia pozycja dodana do listy przez Benedykta XVI.) Na miejscu pierwszym jest jednak: UMYŚLNE ZABÓJSTWO. Filip Z. Konopiński Artykuł ukazał się w polonijnym magazynie "Kurier Chicago" z 6-12 sierpnia 2010 roku. Dziękujemy jednemu z Czytelników za nadesłanie nam tego materiału. Redakcja Prokapitalizm.pl publikuje artykuł jako głos w dyskusji na temat katastrofy smoleńskiej, co nie znaczy, że podziela wszystkie zawarte w tekście opinie.

Teorie spiskowe są bzdurne, ale świat jest pełen spisków

Prokapitalizm.pl rozmawia z p. Robertem Tekielim, publicystą, wydawcą, dziennikarzem radiowym i telewizyjnym (wywiad dostępny jest w wersji dźwiękowej - MP3)... Robert Tekieli dla portalu Prokapitalizm.pl: "Cywilizacja zachodnia jest poddana bardzo potężnej próbie. Kiedy barbarzyńcy przychodzą z zewnątrz, wewnątrz są siły i walka trwa. Natomiast kiedy barbarzyńcy pojawiają się wewnątrz, wówczas zaczyna się problem, bo w końcu nie wiadomo, kto jest przyjacielem, a kto jest wrogiem. Od czasów renesansu, nowożytna cywilizacja jest w dużym stopniu niszczona przez różnorodne nurty filozoficzne i różnorodne formy pragmatycznego działania, które chcą wyprzeć chrześcijaństwo z centrum tej kultury, na której oparta jest cywilizacja zachodnia". "Jak się ma swoje lata to człowiek wie, że teorie spiskowe są bzdurne, ale świat jest pełen spisków". "Wojna cywilizacji przebiega przede wszystkim na poziomie kultury. Od kultury zależy język, którym opisujemy rzeczywistość. Prawda jest taka, że zbyt wiele wybitnych osobistości kultury ostatnich 500 lat, to byli ludzie, którzy wyszli poza obręb oddziaływania chrześcijaństwa i zbieramy teraz tego konsekwencje". "W Kościele jest taka zasada wahadła... Widzimy teraz, jak "duch Soboru Watykańskiego II", czyli tej ideologii szerzonej przez wiele osób, cofa się. Kościół wraca do pewnych rzeczy odrzuconych - wydawało się - po Soborze. Widzimy, że to wahadło się odwraca. Ja o Kościół byłbym spokojny". "Tragedia w Smoleńsku zaowocowała już wielkim dobrem. Ludzie otrzeźwieli i zauważyli, że są manipulowani. Zobaczyli jak działają media, które najpierw przedstawiały Lecha Kaczyńskiego jako zawistnego kurdupla, a teraz nagle okazuje się on profesorem z Żoliborza, kochanym i zakochanym mężczyzną". Posłuchaj całego wywiadu... mp3_logoPobierz plik... (MP3, 4 MB) Rozmawiał: Paweł Sztąberek Foto: PSz Robert Tekieli - publicysta, wydawca, producent i dziennikarz telewizyjny oraz radiowy, felietonista "Gazety Polskiej". Autor cyklu książek: "Popularna encyklopedia New Age", autor wielu audycji radiowych, redaktor strony www.newage.info.pl

Trzeba produkować jak najwięcej zasobów

Prokapitalizm.pl rozmawia z p. Wojciechem Kubaniem, prywatnym przedsiębiorcą, członkiem Rady Programowej Fundacji PAFERE.

Wywiad w dwóch wersjach: dźwiękowej (MP3) i tekstowej...

St. Michalkiewicz: Nie wszyscy w Unii stracą niepodległość

Stanisław Michalkiewicz dla Prokapitalizm.pl m.in. o Traktacie z Lizbony, o wniosku posła Macierewicza do TK... Rozmawia Paweł Sztąberek mp3_logoPobierz plik z wywiadem... (MP3, 2,3 MB) Wersja tekstowa wywiadu. 1 grudnia wszedł w życie traktat lizboński. Jakie to rodzi konsekwencje polityczne, gospodarcze i społeczne dla Polski? Stanisław Michalkiewicz: Pierwsze konsekwencje, które nieuchronnie występują, są to konsekwencje zapisane w samym traktacie, wynikające z tego, że najważniejszym postanowieniem traktatu lizbońskiego jest proklamowanie nowego państwa, takiego cesarstwa europejskiego, pod nazwą Unia Europejska. To natychmiast rodzi pytanie o status prawno-międzynarodowy państw członkowskich. Dotychczas bowiem doświadczenie historyczne i polityczne poucza nas, że żadna część składowa (a państwa członkowskie są częścią składową tego cesarstwa europejskiego) jakiegokolwiek państwa nie była niepodległa, tylko podlegała władzom tego państwa jako jego część składowa. Więc czy państwo polskie nie wyrzekło się przynajmniej de facto niepodległości w wyniku ratyfikacji i wejścia w życie traktatu lizbońskiego? To jest jedno pytanie. Drugie pytanie to jest pytanie o suwerenność polityczną. I tu traktat lizboński też dostarcza odpowiedzi  formułując zasadę przekazania. Zasada przekazania mówi o tym, że władze unii europejskiej mają tylko takie kompetencje, jakie przekażą im państwa członkowskie. Wynikałoby z tego, że suwerenność polityczna w Unii Europejskiej będzie podzielona, że Unia Europejska będzie miała pewien zakres suwerenności, bo władze Unii Europejskiej będą samodzielnie decydować o tym, jaki użytek zrobić z kompetencji przekazanych, ale państwa członkowskie całkiem suwerenności politycznej nie utracą, bo to one będą decydowały o tym jakie kompetencje przekazać a jakich nie. Problem polega na tym, że traktat lizboński formułuje następną zasadę, mianowicie zasadę lojalnej współpracy, która zasadę przekazania całkowicie podważa, a w każdym razie pozbawia ją jakiegokolwiek znaczenia. Zasada lojalnej współpracy ma charakter bezwarunkowy, niezależny od zakresu kompetencji przekazanych, mówi o tym, że państwa członkowskie powinny powstrzymać się przed każdym działaniem, które mogłoby zagrozić urzeczywistnieniu celów Unii Europejskiej. Ponieważ za realizację celów Unii Europejskiej odpowiadają władze Unii Europejskiej, to są to cele Unii Europejskiej a nie żadnego państwa z osobna, w związku z tym one tylko są władne oceniać czy jakieś działanie bądź zaniechanie państwa mogłoby hipotetycznie, bo takie jest właśnie sformułowanie traktatu lizbońskiego, zagrozić urzeczywistnieniu tych celów czy nie. W związku z tym niezależnie od zakresu kompetencji przekazanych, władza Unii Europejskiej, m.in. przy pomocy orzeczeń Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, którego orzeczenia mają charakter źródła prawa dla państw członkowskich, może każde państwo członkowskie skutecznie powstrzymać przed jakimś działaniem bądź nakazać mu podjęcie jakiś działań. Widać z tego wyraźnie, że suwerenność polityczna będzie skutecznie wypłukiwana z państw członkowskich na rzecz Unii Europejskiej. Traktat lizboński wszedł w życie zaledwie przed dwoma tygodniami więc jeszcze niewielkie doświadczenia, niewielką praktykę mamy, ale już jedno mamy: Unia Europejska jako Unia podpisała porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi, na mocy którego Centralna Agencja Wywiadowcza CIA uzyskała prawo wglądu w konta bankowe obywateli Unii Europejskiej, bo my staliśmy się pierwszego grudnia obywatelami Unii Europejskiej. Nie możemy się nawet tego obywatelstwa wyrzec... Nawet w traktacie jest zapisane pojęcie "obywatela"... S.M.: Tak... I Państwa członkowskie zostały o tym porozumieniu poinformowane, zawiadomione, że mają to wykonać. To pokazuje w jakim kierunku będzie szła praktyka. Myślę, że jak minie miesiąc miodowy po wejściu w życie traktatu lizbońskiego to z takimi objawami kształtującej się praktyki będziemy mieli do czynienia znacznie częściej, ale na razie ten jeden przykład pokazuje w jakim kierunku to idzie. Unia Europejska to 27 państw. Jakby Pan wytłumaczył, że każde z nich tak łatwo wyzbyło się suwerenności? Mówimy najczęściej o Polsce i o to się troszczymy, ale są jeszcze Włochy, jest Belgia, Holandia, Hiszpania, Grecja, Portugalia... S.M.: To nie jest tak, że skutki ratyfikacji Traktatu lizbońskiego w przypadku każdego państwa będą takie same. Niektóre państwa wyrzekną się niepodległości naprawdę, podczas kiedy inne państwa będą kierownikami politycznymi tego nowego państwa. Mam na myśli przede wszystkim Niemcy, choć nie tylko one. Inny jest też statut Wielkiej Brytanii, która ma w UE statut bardziej obserwatora niż uczestnika , biorąc pod uwagę ilość wyłączeń jakie sobie zastrzegła. Wielka Brytania nie uczestniczy w unii walutowej, nie przyjęła karty praw podstawowych, tego manifestu komunistycznego Unii Europejskiej, nie przyjęła Europolu czyli wspólnej policji, nie przyjęła eurojustu czyli wspólnego pionu śledczego prokuratury, Wielka Brytania nie chce uczestniczyć w europejskich siłach zbrojnych, nie chce nawet o tym słyszeć. Tych wyłączeń jest tyle, że -  jak mówiłem - Wielka Brytania ma bardziej status obserwatora niż członka. Niemcy będą kierownikiem politycznym, Wielka Brytania rodzajem obserwatora, ale będzie korzystała ze wszystkich uprawnień członkowskich, Francja zgodziła się na Niemieckie kierownictwo polityczne, a zwłaszcza na wolną rękę Niemiec w Europie Środkowo-Wschodniej, w zamian za niemiecką zgodę na takie francuskie kieszonkowe imperium pod nazwą Unia Śródziemnomorska. To pokazuje, że ten status poszczególnych państw może być różny przy pozorach jednolitości w traktacie lizbońskim, bo o tym wszystkim nie ma tam ani słowa. To jest właśnie praktyka, która się ukształtuje. Zapewne wiadomo Panu, że poseł Antoni Macierewicz złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, skargę na zbadanie zgodności z konstytucją RP traktatu lizbońskiego. Czy mógłby Pan to skomentować? S.M.: Tylko język polski, jak zauważył Stanisław Cat - Mackiewicz, stworzył takie makabryczne określenie "marzenia ściętej głowy". Otóż to jest jedno z marzeń ściętej głowy, ale lepiej późno niż wcale. Moim zdaniem to jest inicjatywa spóźniona, ale trudno, stało się traktat został ratyfikowany. Natomiast nie mam złudzeń co do tego, że Trybunał ośmieli się uznać traktat lizboński za sprzeczny z polską konstytucją. Byłbym zdumiony gdyby było odwrotnie. Ale zakładając taki wariant, że tak by się jednak stało, co wtedy? S.M.: Nic... Po prostu nic się nie stanie. Wszyscy będą udawać, że nie słyszeli. Czyli Trybunał powinien się rozwiązać... S.M.: Nie, dlaczego miałby się rozwiązywać? Sędziowie Trybunału pobierają pensje i to jest dostateczny powód, żeby Trybunał istniał. Po prostu z tego orzeczenia nic nie będzie wynikało. W lutym tego roku uczestniczyłem w takim sympozjonie na Uniwersytecie Warszawskim, poświęconym unii walutowej. Ja uczestniczyłem w takiej części prawno-ustrojowej, oprócz mnie jednym z panelistów była pani sędzia Małgorzata Jungnikiel. Pani sędzia Jungnikiel oświadczyła expressis verbis, że sądy w Polsce będą orzekały według prawa wspólnotowego nawet w sytuacji jego sprzeczności z Polską konstytucją. Słyszałem to na własne uszy więc nie mam najmniejszych złudzeń, jaka się praktyka ukształtuje. A czy jest możliwe jakieś votum separatum, że któryś z sędziów zgłosi wątpliwości? S.M.: To jest oczywiście możliwe, ale jak Pan wie votum separatum nie ma żadnego znaczenia prawnego. Często mówił Pan o zagrożeniach dla Polski. Czy widzi Pan przed Polską jakąś szansę, jakąś nadzieję? S.M.: W Pańskim pytaniu pobrzmiewa taka nadzieja między wierszami, że każda sytuacja musi się zakończyć wesołym oberkiem. Otóż ja w to nie wierzę. Nie każda sytuacja musi się zakończyć wesołym oberkiem. Bywają sytuacje, które się źle kończą, sytuacje tragiczne. Na razie ja nie widzę happy endu w tej sytuacji. Miejmy nadzieję, że mimo wszystko tak się nie stanie. Dziękuję za rozmowę. Stanisław Michalkiewicz dla Prokapitalizm.pl. Rozmawiał: Paweł Sztąberek spisała: ISz

Poseł Artur Górski: Unia nie będzie wiecznym tworem

Poseł PiS Artur Górski dla Prokapitalizm.pl... - Czy mógłby Pan skomentować fakt podpisania Traktatu lizbońskiego przez prezydenta Vaclava Klausa? Jestem zawiedziony decyzją Vaclava Klausa, ale go rozumiem. Jako przeciwnik Traktatu i proponowanej w nim wizji Europy biurokratycznej i laickiej miałem nadzieję, że Prezydent Czech będzie grał na czas i przeciągnie sprawę ratyfikacji do Nowego Roku. Jednak wydarzyły się trzy kwestie, które praktycznie odebrały mu sens i możliwość dalszego zwlekania. Oczywiście decydujący był wynik referendum w Irlandii, która w drugim podejściu przyjęła Traktat. Po drugie, Trybunał Konstytucyjny Republiki Czeskiej uznał, że Traktat nie jest sprzeczny z Konstytucją tego kraju. Wreszcie Klaus zażądał od pozostałych członków Unii gwarancji, które ma Polska w zakresie Karty Praw Podstawowych. Chodzi tu o nieobowiązywanie takich zapisów Karty, które umożliwiałyby roszczenia niemieckie do ziemi i zewnętrzną ingerencję w sprawy światopoglądowe, jak ostatnio miało to miejsce we Włoszech, gdzie Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu nakazał zdjąć w szkole krzyż i nałożył na Włochy karę 5 tys. Euro za „straty moralne”, które z powodu krzyża na ścianie poniosła jakaś kobieta. Skoro ten warunek Klausa został przyjęty, właściwie nie miał wyjścia i musiał podpisać Traktat. A jeżeli nawet brytyjscy konserwatyści wycofali się z zapowiadanego wcześniej referendum w sprawie Traktatu, to – jak powiedział Klaus – „tego pociągu nie da się już zatrzymać”. Ale nie oznacza to końca walki o państwa narodowe. Historia pokazuje, że wszystkie scentralizowane, zlaicyzowane i biurokratyczne „imperia” wcześniej czy później się rozpadają. Także Unia nie będzie wiecznym tworem i my ją przeżyjemy. - Jak wygląda sprawa wniosku do TK przygotowanego ponoć przez posła Antoniego Macierewicza? Czy te działania mają w ogóle jeszcze jakiś sens, czy są szczere, czy tylko pozorowane po to, by potem móc powiedzieć patriotycznie nastawionym wyborcom „chcieliśmy, ale nie wyszło, bo Klaus wytrącił nam argumenty”? Przygotowanie dwóch wniosków do TK o zweryfikowanie kwestii zgodności Traktatu z Konstytucją RP, jednego, poselskiego, z inicjatywy posła Antoniego Macierewicza i drugiego, senackiego, z inicjatywy senatora Piotra Ł. Andrzejewskiego nie ma nic wspólnego z decyzją Vaclava Klausa. Wnioski te – pod poselskim podpisało się 62 posłów, a pod senackim 13 senatorów – zostały przygotowane wcześniej z głębokiego przekonania, że naszym obowiązkiem, jako przedstawicieli Narodu, jest tę kwestię wyjaśnić do końca, mimo braku zaufania do składu Trybunału Konstytucyjnego. Takie wnioski mogły powstać po ratyfikacji Traktatu przez Prezydenta RP, gdy wtedy stał się realną perspektywą dla Polski, ale mogą być złożone dopiero po jego publikacji w Dzienniku Ustaw, co do tej pory nie nastąpiło. Tym wszystkim, którzy się w tej kwestii niecierpliwią, wyjaśniam, że otrzymaliśmy z Trybunału informację, że taki wniosek nie zostanie przyjęty, jeśli Traktat nie stanie się prawem, czyli przed jego publikacją. Dlatego nasza zwłoka nie jest żadnym pozorowanym działaniem. Wszyscy musimy uzbroić się w cierpliwość. Te kilka, czy kilkanaście dni zwłoki niczego nie zmienią. - Dziękuję za rozmowę Pytał Paweł Sztąberek

Antoni Macierewicz: „Rzeczpospolita” mija się z prawdą

Poseł Antoni Macierewicz nadesłał nam materiały, które potwierdzają - jego zdaniem - słowa, jakie wypowiedział w wywiadzie dla naszego portalu, a odnoszące się do artykułu z dziennika "Rzeczpospolita" z 28 sierpnia 2009 r. autorstwa p. Grażyny Zawadki. Pani Zawadka w tekście "Raport Macierewicza: MON przegrywa i płaci" pisze: "Sąd umorzył m.in. proces karny o zniesławienie, jaki wytoczył Macierewiczowi wiceprezes Orlenu Krzysztof Kluzek, opisany w raporcie. Uznano, że jako osoba urzędowa Antoni Macierewicz nie może odpowiadać za zniesławienie. Były minister i likwidator WSI nie chciał komentować procesów związanych z opublikowaniem raportu. W swoich wcześniejszych wypowiedziach medialnych podkreślał, że wygrał wszystkie wytoczone mu sprawy". Antoni Macierewicz w wywiadzie dla Prokapitalizm.pl stwierdził, że "Rzeczpospolita" pisząc tak, mija się z prawdą. Zaznaczył, że przesłał pani redaktor Zawadce materiały potwierdzające fakt wygrywania spraw, lecz pisząc swój artykuł nie wykorzystała ich. Na potwierdzenie swoich słów poseł Macierewicz przesłał nam wyrok sądu okręgowego w Warszawie z 15 kwietnia 2008 roku, zasądzający na jego rzecz od pozywającego Jana Wejcherta kwotę 7200 zł, "tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego". Poniżej publikujemy wyrok sądu wraz z uzasadnieniem... (pliki JPG) wyrok_1wyrok_2wyrok_3wyrok_4wyrok_5wyrok_6wyrok_7wyrok_8wyrok_9

Antoni Macierewicz: Nie kopcie Kaczyńskiego!

„W najbliższym czasie będę wnosił o wystąpienie do Trybunału Konstytucyjnego celem orzeczenia czy ustawa ratyfikująca traktat lizboński jest zgodna z konstytucją. (...) W sprawie Traktatu ja bym się nie czepiał pana prezydenta... Żeby się nie stało tak, że pana prezydenta atakują zarówno ci, którzy żądają żeby natychmiast podpisał, jak i ci, którzy wprawdzie uważają, że nie powinien podpisać, ale na wszelki wypadek trzeba dokopać Kaczyńskiemu – mówi poseł Antoni Macierewicz portalowi Prokapitalizm.pl Ponadto Antoni Macierewicz mówi naszemu portalowi o tym: - Dlaczego prezydent do tej pory nie ujawnił aneksu do raportu o likwidacji WSI? - Dlaczego „Rzeczpospolita” pisze nieprawdę? - Dlaczego niektórzy uważają, że w Polsce nie warto przeciwstawiać się Rosji? - Czy ludzie byłych WSI nadal trzęsą Polską? - Czy kiedykolwiek grożono mu śmiercią? - Czy Traktat Lizboński jest dla Polski korzystny? - Czy prezydent Kaczyński postępuje w sprawie traktatu odpowiedzialnie? Z posłem Antonim Macierewiczem rozmawia Paweł Sztąberek Wysłuchaj wywiad, pobierz plik... (MP3, 3,5MB) Publikacja na innych stronach internetowych wyłącznie za podaniem źródła Zobacz materiały sądowe dotyczące sprawy o zniesławienie jaką Jan Wejchert wytoczył Antoniemu Macierewiczowi... foto. ISz macierewicz_wywiad

Antoni Macierewicz dla Prokapitalizm.pl – cały wywiad w poniedziałek

Poseł Antoni Macierewicz mówi naszemu portalowi o tym: Dlaczego prezydent do tej pory nie ujawnił aneksu do raportu o likwidacji WSI? Dlaczego „Rzeczpospolita” pisze nieprawdę? Dlaczego niektórzy uważają, że w Polsce nie warto przeciwstawiać się Rosji? Czy ludzie byłych WSI nadal trzęsą Polską? Czy kiedykolwiek grożono mu śmiercią? Czy Traktat Lizboński jest dla Polski korzystny? Czy prezydent Kaczyński postępuje w sprawie traktatu odpowiedzialnie? Cały wywiad z Antonim Macierewiczem do wysłuchania już w poniedziałek, 7 września 2009r. na portalu Prokapitalizm.pl...

Najlepiej było za Wilczka

Z prof. Jerzym Robertem Nowakiem rozmawia Paweł Sztąberek (plik MP3, 2,2MB) Co Pan myśli o tzw. ustawie Wilczka z końca lat 80-tych? Tu akurat mnie przekonał argument Romana Kluski, dla mnie jednego z najciekawszych Polaków, nie wykorzystanego w pełni, także przez ekipę PiS-u, bo ostatecznie nie ogłoszono nawet raportu Kluski. I Kluska podkreślił właśnie, że najlepsze warunki do gospodarowania były za Wilczka, o dziwo ostatniego ministra w rządzie Rakowskiego, którego bardzo nie znoszę. Najmniej koncesji... Bez ograniczeń... Ja wiem, moja żona prowadziła firmę wydawniczą, kiedyś jednoosobową, teraz dwuosobową. Te rozliczania co miesiąc... to jest po prostu straszne... U nas są antywarunki dla przedsiębiorców... Prof. Jerzy Robert Nowak dla Prokapitalizm.pl... Posłuchaj całego wywiadu... Pobierz plik MP3: Wywiad z Jerzym Robertem Nowakiem... (MP3, 2,2MB)

Michalkiewicz pod prąd

Stanisław Michalkiewicz rzadko gości w mediach. Dlatego nie byle gratką dla jego sympatyków będzie bez wątpienia wywiad jakiego dwa lata temu udzielił Jerzemu Zalewskiemu w programie "Pod prąd", na antenie Telewizji PULS. Zachęcamy do obejrzenia tego wywiadu, w którym znany prawicowy publicysta opowiada o swoich poglądach, o swoim życiu, o Unii Polityki Realnej, o socjalizmie, kapitalizmie, początkach III RP...