Tag Archives: zasiłek

500+ sprzyja lenistwu?

Aktywność zawodowa kobiet pobierających 500+ systematycznie spada. Według najnowszego raportu GUS, jest ona najniższa od co najmniej 19 tat.

Co ma 500+ do Bożego Narodzenia?

Czy program 500+, sztandarowe dzieło Prawa i Sprawiedliwości może być zagrożony? Sytuacja jaka miała miejsce niedawno na Śląsku mogłaby na to wskazywać, choć to nie pierwszy raz, gdy zaczyna brakować pieniędzy na wypłaty.

Bezwarunkowy dochód gwarantowany – argumenty za i przeciw

Ekonomista Lester Thurow pisał niegdyś, że technika i ideologia w XXI wieku wstrząsną podstawami kapitalizmu.[1] Jednym z takich owoców ekonomicznego tsunami jest idea bezwarunkowego dochodu gwarantowanego (BDG) która zyskuje coraz większą popularność, zwłaszcza w krajach rozwiniętych, których stopień gospodarczego rozwoju zdaje się przynajmniej teoretycznie uzasadniać wprowadzenie tego rodzaju rewolucyjnych rozwiązań.

Czy wszyscy bezrobotni nie szukają pracy?

Wiarygodność tzw. "Rzepy" po zwolnieniu z pracy redaktora Cezarego Gmyza maleje z dnia na dzień, jednak 18 lutego obecna redakcja tego dziennika uderzyła w najsłabszych ekonomicznie, czyli w bezrobotnych!
Artykuł pt.: "Bezrobotni nie szukają pracy" Mateusza Rzemka jest pełen tendencyjnych bredni i sloganów, nie mających nic wspólnego z dramatami jakie przeżywają  codziennie  miliony bezrobotnych w Polsce! Mateusz Rzemek nie podaje ani jednego nazwiska bezrobotnego, który by mu powiedział, że nie szuka pracy. Otóż redakcja "Rzeczpospolitej" powołuje się na rzekome statystyki urzędów pracy. Jeżeli Rzepa twierdzi, że ... "Z analiz przeprowadzonych przez urzędy pracy wynika, że nawet 65 proc. bezrobotnych nie jest zainteresowanych podjęciem pracy, a więc wydawane na nich pieniądze trafiają w błoto...",  to redakcja tego dziennika powinna przynajmniej podać kto z imienia i nazwiska jest autorem takich „analiz”? Jerzy Pelczyński posuwa się jeszcze dalej, bo  stwierdza nawet, że....."Bezrobotni nie chcą pracować". A może to  jest tak, że panu Jerzemu Pełczyńskiemu nie chciało się przygotować do tematu, bo nie zadał sobie trudu aby porozmawiać z bezrobotnymi, których oskarża o niechęć do pracy? Czy może pan Mateusz Rzemek z Rrzepy  oparł swoje  wątpliwe teorie o wyznania bezrobotnych? Otóż temu redaktorowi też "nie chciało się" rozmawiać z zainteresowanymi, tylko poszedł do dyżurnych rzeczników pracodawców. Jakie pojecie może mieć o tym co się dzieje w urzędach pracy pan Jeremi Mordasewicz z Lewiatana, który  nie jest bezrobotny, albo pani  Monika Gładoch - ekspert pracodawców, która nie jest zarejestrowana w PUP jako bezrobotna? Czy pan Mordasewicz ma jakiekolwiek doświadczenia w chodzeniu na rozmowy kwalifikacyjne, albo w staniu godzinami pod Powiatowym Urzędem Pracy aby się zarejestrować? [caption id="attachment_20518" align="alignnone" width="460"] Część z widocznych powyżej pracowników FAP w Tychach otrzymała już wypowiedzenia umowy o pracę. (fot. Rajmund Pollak)[/caption] Szkoda, że redaktorzy "Rz" nie raczyli przyjechać do Tychów ani do Bielska-Białej i poinformować zwalnianych  z Fiat Auto Poland, że jak tylko zechcą to jej redakcja wskaże im miejsca pracy! Pisanie bzdur, że...” bezrobotni nie szukają pracy” jest dla większości tych ludzi zniewagą i pomówieniem! [caption id="attachment_20519" align="alignnone" width="460"] Widoczna powyżej brama katowicka FAP w Bielsku-Białej kiedyś tętniła życiem, a teraz...? ( fot. Rajmund Pollak)[/caption] Redakcja "Rzeczypospolitej" błędnie definiuje problem, gdyż statystyki bezrobocia w Polsce wcale nie są zawyżone, lecz jest akurat odwrotnie! Statystyki bezrobotnych całkowicie pomijają 3 miliony rodaków, którzy wyjechali za chlebem na zachód, bo w kraju nie mogli znaleźć pracy! [caption id="attachment_20520" align="alignnone" width="460"] Widoczna powyżej strona tytułowa Powiatowego Urzędu Pracy w Bielsku-Białej zaczyna się zachęcającym obrazkiem, jednak po wyjściu z PUP twarze tych młodych ludzi już nie są tak uśmiechnięte.[/caption] Bezrobocie w Polsce jest o wiele wyższe niż to wynika ze statystyk, gdyż wielu młodych ludzi na sam widok kolejek pod urzędami pracy rezygnuje z rejestracji, bo nie mają siły czekać. Skąd się wziął tak tendencyjny i tak napastliwy wobec bezrobotnych tekst w szanowanej kiedyś gazecie? Otóż jest wielce prawdopodobne, że nowa Redakcja Rzeczpospolitej staje się powoli tubą propagandową rządu Donalda Tuska. W zakończeniu „rewelacji” "Rz" czytamy bowiem: "Tymczasem rząd pracuje nad gruntownymi zmianami w przepisach dotyczących walki z bezrobociem. Zakładają one zaostrzenie konsekwencji wobec bezrobotnego, który odmówi udziału w programie prowadzącym do jego powrotu na rynek pracy. Będzie z automatu tracił prawo do ubezpieczenia zdrowotnego nawet na 270 dni". Zatem wiemy już o co chodzi. Koalicja PO-PSL chce udowodnić, że bezrobotni są sami sobie winni i trzeba ich zniechęcić do rejestracji w PUP. Wówczas statystyki ulegną polepszeniu i będzie ogłoszony następny „cud Donalda”! Czyli zamiast modnego obecnie gonienia za abstrakcyjnym zajączkiem, rząd chce przegonić bezrobotnych z Urzędów Pracy i dodatkowo odmówić im praw do ubezpieczenia. Jak jest bezrobotny, to ekipa Tuska ukarze go dodatkowo, bo gdy zachoruje, to: albo zapłaci za leczenie gotówką albo.... nie dożyje do emerytury, bo choroby go wcześniej wykończą! Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze zostaną przeznaczone na pomoc dla azjatyckiego Afganistanu i afrykańskiego Mali. Prawda o PUP jest zupełnie inna niż brednie Rzepy! To właśnie Powiatowe Urzędy Pracy w całej Rzeczpospolitej wykazują zbyt małą aktywność w poszukiwaniu miejsc pracy dla bezrobotnych. To urzędasom w PUP nie chce się dodawać do statystyk liczby bezrobotnych obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którzy opuszczają własny kraj z powodu braku jakichkolwiek ofert pracy zgodnych z ich wykształceniem. To powiatowe Urzędy Pracy marnują miliony złotych na szkolenia i aktywizacje, które nie tworzą ani jednego nowego miejsca pracy. Wreszcie co najistotniejsze, to rządy koalicji PO-PSL i Donald Tusk ze wszystkimi swoimi ministrami są odpowiedzialni za agonię polskiego przemysłu i stałe zmniejszanie się liczby zatrudnionych na umowy o pracę w całej Polsce. Rajmund Pollak Od redakcji: Problem poruszony w artykule p. Rajmunda Pollaka niektórym Czytelnikom może się wydać mało prokapitalistyczny. Dlatego nie zdziwię się, jeśli na redakcję znów posypią się gromy. Z drugiej strony jednak nie można udawać, że problem nie istnieje. Przypuszczam, że wśród naszych Czytelników znajdują się osoby, które albo były albo są bezrobotne. Może dobrze będzie jeśli podzielą się swoimi doświadczeniami odnośnie poszukiwania pracy czy funkcjonowania PUP-ów. To, o czym pisze p. Pollak, dobrze koresponduje z faktem, iż praca w III RP obciążona jest wysokimi haraczami zdzieranymi przez państwo. Autor akurat o tym nie wspomina, jednak zauważa olbrzymie marnotrawstwo środków na przeróżne bzdurne szkolenia, które najbardziej służą tak naprawdę jedynie urzędnikom oraz dostarczają paliwa rządowej propagandzie, która chwali się, jak to dzielnie walczy z bezrobociem. Prawda jest też taka, o czym p. Pollak też nie wspomina, że są niemałe rzesze ludzi, którzy nie chcą pracować i pracy nie poszukują. I to jest druga strona medalu. Ale tu też winne jest państwo, ponieważ samo sobie tych ludzi wyhodowało od lat podtrzymując ich nieróbstwo całą masą przeróżnych zasiłków i przywilejów. Dlatego bez radykalnych prokapitalistycznych kroków nic się w Polsce nie zmieni. Zapraszamy do dyskusji.