Media, czyli o oddzielaniu ziarna od plew

Oddziaływanie ideologiczne i propagandowe przynosi znacznie lepsze i trwalsze rezultaty, bez konieczności utrzymywania licznych sił policyjnych Czytaj więcej »

 

TK… MiŚ

Pamiętacie Państwo jeszcze hasło „TKM”??? No więc teraz k… Miś. MIŚ to małe i średnie przedsiębiorstwa.

Można sobie wyobrazić polską gospodarkę bez giełdy i nawet bez banków – w końcu 20 lat temu giełdy nie było i banków też prawie nie było. Ale nie można bez „Misi”. „Misie” były nawet w komunizmie. I dzięki nim, pogardliwie nazywanym „prywaciarzami”, „badylarzami”, „handlarzami”, mieliśmy to, czego nie były w stanie dostarczyć nam ówczesne narodowe „czempiony” które dziś chce odtwarzać Rada Gospodarcza przy Premierze.

„Misi” jest ponad 1,5 mln. Wytwarzają ponad 60% PKB. W ich firmach pracuje niemal 75% Polaków.

Są podstawą nie tylko polskiej gospodarki. Są ostoją tradycyjnego kapitalizmu i wolnego rynku. Nie mają potrzeby „chachmęcić” w wynikach, bo dla nich najważniejszy jest cash flow. Ale zdarza im się nosić skarpetki do sandałów (co im wytykają autorytety – jak Pan Tomasz Lis i Robert Mazurek –  którym te skarpetki tak przeszkadzają, że przed paru laty poświęcili im nawet specjalne felietony) i ogólnie wyglądać „nieelegancko”. Są obiektem drwin ze strony elit i przedmiotem wyzysku ze strony polityków.

Kilka miesięcy temu Kazimierz M. Ujazdowski w artykule o finansowaniu kultury pisał, że  „Prywaciarz nie wykarmi muzeów i festiwali”. Owszem to on je „karmi”. Państwo nie ma nic, czego wcześniej lub później nie odbierze przedsiębiorcom. Więc musi ich wykorzystywać. Nie liczył się z nimi nigdy żaden rząd – bo przecież nie przyjadą z kilofami zrobić zadymę pod Kancelarią Premiera.

W Polsce działa już kilka związków przedsiębiorców i pracodawców. Ale… konkurencja jest podstawą gospodarki. Więc powstał jeszcze jeden: Związek Przedsiębiorców i Pracodawców zrzeszający przedsiębiorców małych i średnich. ZPP MIŚ. Dla „Misi” szczególnie istotne są koszty pracy. Potrzebne są rozwiązania instytucjonalne je zmniejszające. Tymczasem organizacje pracodawców bronią przywilejów Otwartych Funduszy Emerytalnych i domagają się objęcia rolników składkami na ZUS, co w sposób ewidentny pozostaje w sprzeczności z postulatem obniżania kosztów pracy, bo nie można ich zmniejszyć w obecnie istniejącym systemie, w którym środki na emerytury i ochronę zdrowia pochodzą z opodatkowania pracy.

Celem „Misia” jest nie tylko działanie na rzecz poprawy warunków funkcjonowania przedsiębiorstw i obrona członków przed nieuzasadnionymi działaniami władzy, ale też dostarczanie im profesjonalnej informacji wspomagającej działanie ich firm i zbiorowe negocjowanie cen u dostawców towarów i usług. Portal wiedzy i platforma zakupowa to dwa pierwsze rozwiązania, które „Misiom” mogą przynieść wymierne korzyści.

Poza wspomnianą już koniecznością obniżenia kosztów pracy, z powodu czego zmniejszenie wpływy budżetu można zrekompensować podatkami pośrednimi, fundamentalne dla „Misi” jest:

Uproszczenie prawa gospodarczego:

Jednym z fundamentów polskiego cudu gospodarczego po upadku komunizmu była „Ustawa Wilczka”. Po serii nieudanych eksperymentów politycznych z prawem gospodarczym – pora do niej powrócić. Co ciekawe, z wyjątkiem nieistotnych drobiazgów, jest ona całkowicie zgodna z obowiązującym prawem unijnym, nasi politycy nie mogą więc „zasłaniać” swej niechęci do wolności gospodarczej Unią Europejską i jej „wymogami”.

Szybsze rozstrzyganie sporów sądowych:

Udręką przedsiębiorców są ciągnące się latami spory gospodarcze. A rozstrzyganie sporów wyborczych politycy „załatwili” sobie (odpowiednią ustawą) w trybie 48 godzinnym. Sędzia jest od rozstrzygania sporów. Proces sądowy nie musi być tak sformalizowany, jak obecnie. Powinien trwać dzień po dniu – jak to się dzieje w USA – aż do wydania wyroku. Prawo ma służyć ludziom, a nie być wygodne dla prawników – bez względu na to po której stronie ławy sądowej zasiadają.

Uproszczenie systemu podatkowego:

Polski system podatkowy jest jednym z najgorszych na świecie. Dla przedsiębiorców podatek jest „kosztem”, który potrafią wkalkulować w działalność gospodarczą. Pod warunkiem, że łatwo go policzyć, i że prawo oraz jego interpretacje nie są nieustannie zmieniane. Opowiadamy się za podatkami prostymi, których koszty poboru są mniejsze i dla rządu, i dla przedsiębiorców. Prosty podatek przychodowy – który uwolni przedsiębiorców od mitręgi liczenia „kosztów uzyskania przychodów”, w miejsce dzisiejszego CIT. Prosty podatek od Funduszu Płac, który zastąpi podatki PIT i składki płacone do ZUS. Podatek VAT o jednej stawce na wszystko z możliwością wyboru opłacania go ryczałtem przez małe firmy (ale wówczas bez możliwości odliczania). Stawki tych podatków mogą być takie, że zmiana systemu będzie całkowicie neutralna dla budżetu.

Ograniczenie obowiązków biurokratycznych:

Każdy przedsiębiorca wypełnia gigantyczną ilość różnego rodzaju dokumentów, które musi wysyłać rządowi i jego agendom. Traci setki godzin na zbędne czynności biurokratyczne. Zamiast rozwijać przedsiębiorstwa – tonie w papierach. Tracą na tym wszyscy, łącznie z rządem. Zmiana tego stanu rzeczy jest łatwa i prosta i nie wymaga wielkich nakładów, a jedynie zmiany procedur na mniej czasochłonne i dostosowane do obecnych możliwości technologicznych.

Ustabilizowanie prawa:

Przedsiębiorcy chcą skupić się na rozwoju swoich przedsiębiorstw, a nie na śledzeniu dzienników ustaw. Prawo musi być stabilne, a reguły gry jasne. Lepsze jest nawet złe prawo, ale stałe niż coraz bardziej „doskonalone”, a zmieniające się co kilkanaście miesięcy.

Likwidacja barier inwestycyjnych:

Biurokraci nie mogą decydować co wolno robić. Przedsiębiorcy nie mogą zależeć od ich „widzimisie”. Każdy ma prawo do szybkiego procesu inwestycyjnego – nie tylko „Rysiek”.

Ale szczególne znaczenie ma mieć pomoc prawna. Unaoczniła to akcja prokuratury przeciwko Panu Krauzemu. Roman Kluska, który zgodził się zostać ambasadorem ZPP, opowiadał o swoich spotkaniach z dziesiątkami przedsiębiorców, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji do niego. Ale nie mieli sił i środków, żeby się szybko oczyścić ze stawianych im zarzutów. Prokuratorzy, którzy albo z głupoty, albo z premedytacją niszczyli im firmy i życie, nie mają sobie nic do zarzucenia. Nie mają im nic do zarzucenia także ich przełożeni, skoro powołują ich na coraz wyższe stanowiska – jak to ma miejsce w przypadku prokuratorów prowadzących sprawy Panów Reja i Jeziornego z Krakowskich Zakładów Mięsnych.

„Nie ma ludzi niewinnych, są tylko niewłaściwie przesłuchani” – mawiał stalinowski prokurator Andrej Wyszyński. „Misie” muszą mieć wsparcie jak ich będą „przesłuchiwać”, takie samo, jakiego otrzymał Pan Krauze. W końcu Konstytucja gwarantuje wszystkim „równość wobec prawa”.

Więcej na: www.ZPP.net.pl

Robert Gwiazdowski

Przedruk ze strony  http://www.blog.gwiazdowski.pl za zgodą Autora.


3 Responses to TK… MiŚ

  1. Heh! napisał(a):

    Dobry tekst.

  2. Bogdan napisał(a):

    Wreszcie ktoś napisał o co chodzi.Szkoda że to nic nie pomoże

  3. komsomolskaja prawda napisał(a):

    razwiedka nie pozwala na zmiany na lepsze dla większości gdyż większości jest dobrze jak jest i nie pragnie jakichkolwiek zmian byleby napić się zakąsić i pochędożyć. I pod tym względem razwiedka ma bardzo dobre rozeznanie w nastrojach wiekszości ludzi. Gdyby było co raz bardziej źle to zorganizuje się jakieś bunty i okrągły stół nr 2 i znowu wszystko się zmieni, aby nic nie zmienić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *