Michalkiewicz o przebierańcach w średniowiecznych łachach – czyli wymiar sprawiedliwości III RP

To kupa gówna - tak wymiar sprawiedliwości określa znany publicysta Stanisław Michalkiewicz Czytaj więcej »

 

Toleraści czy totalniacy? Za co można iść do więzienia w USA?

Zastanawialiście się kiedyś, po co w ogóle „państwo” poczuwa się do regulowania obrotu? Każdy cywilista odpowiedziałby Wam na to pytanie bez wahania: po to, by zapewnić tzw. pewność obrotu. Czyli: abyśmy nie kantowali się nawzajem przy dokonywaniu transakcji.



Można kwestionować to, czy regulacje takie w ogóle są potrzebne – czy ludzie sami nie potrafiliby konstruować umów lepiej, niż każe im to robić rządowa regulacja. Niemniej, dopóki kodeksowe przepisy nie komplikują przedsiębiorcom oraz konsumentom życia nadmiarem procedur, dopóty ich negatywny wpływ na procesy rynkowe jest niewielki.

Problem pojawia się wtedy, gdy politycy orientują się, że mogą wykorzystać aparat państwa jako narzędzie inżynierii społecznej. Niestety (dla nich i dla nas), „państwo” jest zorganizowaną przemocą, a przemoc nie nadaje się ani do organizowania życia duchowego, ani rodzinnego, ani tym bardziej gospodarczego. Jack Phillips, piekarz z Denver, który odmówił upieczenia weselnego tortu homoseksualnym nupturientom, padł ofiarą właśnie tych organizatorskich zapędów państwa. Dokładniej: padł ofiarą prawa, stworzonego i stosowanego tak, by wypaczać naturalne procesy rynkowe. Dzisiaj, po niekorzystnym wyroku sądu, deklaruje gotowość pójścia do więzienia.

Z pozoru sprawa powinna być prosta i klarowna. Jestem właścicielem rzeczy, więc decyduję o tym, czy, komu i za ile ją sprzedam. Z usługami jest jeszcze prościej: nikt nie może rościć sobie pretensji do pracy moich rąk – sam jestem właścicielem własnego ciała. Jeżeli ów „nikt” chciałby użyć przemocy (a tylko takie środki „perswazji” posiada państwo), by zmusić mnie do wykonania danej pracy, nasza relacja sprowadziłaby się w tym aspekcie do relacji pan – niewolnik.

Kiedy do sklepu z bronią, który prowadzę, wpada klient z rozbieganymi oczami i histerycznym głosem żąda, by zaopatrzyć go w tyle żelastwa, ile jest w stanie unieść – to naturalne, że nie powinienem mu niczego sprzedać. Bo przewiduję, że zrobi z tego zły użytek. Przypadek piekarza z Denver jest jeszcze bardziej jaskrawy. Po pierwsze, mógł nie chcieć przykładać ręki do tak szczególnej „imprezy”, chociażby ze względu na fakt, że uważał ją za demoralizującą.

„It’s not like I have chosen this team or that team. This is who I am, it’s what I believe.”

Powody Jacka Phillipsa były jednak zdecydowanie poważniejsze. Uważał, że zrealizowanie tej transakcji byłoby sprzeczne z jego wiarą. I jest to wyrazisty przykład tego, że wolność sumienia to mrzonka, gdy nie jest chronione prawo własności. Państwo, które uważa, że „interes społeczny”, czyli interes większości, wymaga tego, by ludzie postępowali wbrew swojej wierze lub przekonaniom, występuje w roli łamacza sumienia. Z jakiegoś powodu decydenci zakładają, że jedni obywatele mają prawo do realizacji swoich dążeń i ambicji kosztem innych. W tym konkretnym przypadku troska piekarza o życie wieczne, została uznana za podrzędną względem zabawy w małżeństwo owej homoseksualnej pary.

Oczywiście, na całą sprawę można spojrzeć również z utylitarystycznego punktu widzenia. Łamanie sumień i zmuszanie przedsiębiorców do dokonywania transakcji wbrew swojej woli bynajmniej nie sprawi, że w obrocie zapanuje harmonia, jaka marzy się prawodawcy. Wręcz przeciwnie, spowoduje to tylko, że – podążając za tym konkretnym przypadkiem – koniec końców więcej piekarzy znajdzie się w więzieniach. Spadnie atrakcyjność wykonywania zawodu, część potencjalnych przedsiębiorców wybierze albo inny rodzaj działalności, część nie rozkręci jej na skalę taką, jaka byłaby możliwa bez państwowej ingerencji.

Gdy idzie o dokonywanie aborcji przez ginekologów czy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez aptekarzy, rzecz ma się tak samo. Jedynym skutkiem zmuszenia ich do wykonywania tych czynności byłby spadek ilości usług medycznych i aptekarskich, a co za tym idzie – wzrost kosztów dla konsumentów, a dla tych, którzy zrezygnowali z wykonywania tych zawodów – spadek jakości życia. Wszyscy tracą.

Z drugiej strony, rynek wcale nie musi pozostać obojętny na postawę Jacka Philipsa. Niezadowolonym konsumentom przysługuje przecież prawo bojkotu, a bojkot stanowi sygnał dla pozostałych przedsiębiorców, że na rynku właśnie powstała nisza. Na jednej ulicy mogą koegzystować obok siebie dwie piekarnie: jedna, w której weselnych tortów dla homoseksualistów nie pieką i druga, w takich wypiekach się specjalizująca. Oczywiście pod warunkiem, że nowopowstała nisza okaże się odpowiednio głęboka.

Zazwyczaj staram się jednak nie łasić do utylitarystów. Utylitaryzm to postawa pt. „zaproponuj mi coś, co mi się spodoba”. Nigdy nie wiesz, który argument przemówi mocniej. Tu należy natomiast jasno stwierdzić: dobieranie się przemocą do cudzej własności do kradzież. Żądanie od polityków, by dokonali transferu własności z pomocą aparatu administracyjnego, jest tym samym, czym zwracanie się o przysługę do mafii. Tzw. funkcja redystrybucyjna państwa to zwykłe złodziejstwo i nie ma znaczenia, czy przybiera ona formę podatków, składek do ZUS, czy też regulacji obrotu.

Bez jasno określonego prawa własności, bez wyraźnie sprecyzowanej roli państwa w relacjach międzyludzkich, każda społeczność narażona jest na arbitralność władzy. A arbitralność ta zawsze będzie rodziła krzywdę i niesprawiedliwość, niezależnie od tego, jakie pobudki będą kierowały rządzącymi. Przypadek Jacka Philipsa jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. System, który narodził się w tzw. zachodnich demokracjach, nie zdążył ukazać się nam jeszcze w pełnej krasie.

Maciej Kosicki

Foto.: PSz/Prokapitalizm.pl


One Response to Toleraści czy totalniacy? Za co można iść do więzienia w USA?

  1. Maciej Kosicki napisał(a):

    Wszystkich, którym spodobał się ten tekst, zapraszam na fp: https://www.facebook.com/kosawolnosci oraz na macierzystą stronę: http://www.kosawolnosci.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *