Koniec ery mas

Wszyscy mamy świadomość, że przeżywamy rewolucję technologiczną, której symbolami są mikroinformatyka i mikrobiologia, to znaczy połączenie tego, co nieskończenie małe z tym, co nieskończenie potężne Czytaj więcej »

 

Tour de Pologne czyli Polacy jednak gęsi?

Hałas i nachalna propaganda jakie mają miejsce w związku z kolarską imprezą reklamową nadaje się już tylko do lichego kabaretu, bo dobry kabaret nie powtarza w kółko tych samych paradoksów. Zacznijmy od samej nazwy. Przez wiele lat był to Wyścig Kolarski dookoła Polski. I komu to przeszkadzało?



Prawdopodobnie reklamodawcom, bo chodzi o promocję zagranicznych koncernów, a nie o wyścig kolarski. Zatem wycięto z nazwy przymiotnik  kolarski. Potem komuś przeszkadzało słowo Polska jako zbyt trudne do wypowiedzenia przez obcokrajowców, którzy reklamują samych siebie.

Gdyby we Francji ktoś zastąpił nazwę Tour de France określeniem np.: „Cicuit of Frenche” to zostałoby to uznane za zamach na tradycję jednego z najstarszych wyścigów kolarskich w Europie! Włosi też są przywiązani do własnej nazwy i nikt nie wpadł w Rzymie na pomysł aby zamieniać Giro d’Italia np. w „Tour d’ Italie” !

U nas tradycja Wyścigu Kolarskiego Dookoła Polski sięga 1928 roku, kiedy to z inicjatywy Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów zorganizowano po raz pierwszy Wyścig dookoła Polski. Zatem te kiedyś największe w Polsce zawody kolarskie mają już tradycję 85 letnią! Szkoda, że tej tradycji zaniechano i wprowadzono w to miejsce obcojęzyczną imprezę reklamowo-propagandową.

W roku 2013 zatęskniono za Wyścigiem Pokoju i ktoś postanowił umiędzynarodowić imprezę i rozpocząć reklamę m. in. włoskich samochodów i włoskich win właśnie w Italii. Jeszcze wyścig się nie rozpoczął, a już od tygodnia TVP1 i Polskie Radio zanudzają od rana do wieczora dyrdymałami o atrakcyjności rywalizacji we Włoszech wyścigu po spoty reklamowe.

Najbardziej oburza poruszanie przez dziennikarzy reklamowych nutki patriotycznej, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie dla przeciętnego Polaka, że reklamy firm zostaną rozstawione wzdłuż dróg Italii. Polacy na tych włoskich etapach sporo stracą, bo zarobią tylko hotelarze i restauratorzy włoscy, włoskie stacje benzynowe, na których będą tankować samochody i motocykle obsługi, włoskie warsztaty rowerowe itd. itp. Poza tym cóż to za Tour de Pologne po Włoszech, skoro  Dolomitów jeszcze nie przyłączono do Polski? Zarobią też sporo włoscy właściciele parcel i budynków, na których zostaną umieszczone reklamy koncernów i firm.

Pamiętam jak w czasach Wyścigu Pokoju rozstawiano po trasie propagandowe hasła, a teraz ta sama telewizja rządowa uprawia podobną propagandę sukcesu, tyle tylko, że  reklamuje się koncerny ponadnarodowe, które dają pieniądze na propagandę swoich firm i produktów.

Dlatego  domagam się od  dziennikarzy TVP1 i PR,  aby nikomu nie wciskali ciemnoty, że ten cyrk reklamowy ma cokolwiek wspólnego z Legionami Dąbrowskiego, które kiedyś walczyły we Włoszech o naszą wolność.

Rajmund Pollak


5 Responses to Tour de Pologne czyli Polacy jednak gęsi?

  1. ale się napisał(a):

    Ale się Pan obudził, Panie Rajmundzie Pollak? Jak Pan sam był łaskaw zauważyć – wyścig dookoła Polski na rowerach(ale się w tyłki wżynają siodełka, coś wspaniałego dla trzeciej ‚pci’) jest przeprowadzany od lat dwudziestych wieku XX. I już wówczas nazywano go naprzemiennie Wyścig Kolarski Dookoła Polski lub Tour de Pologne. Taki francuskojęzyczny zwyczaj był w Polsce, zresztą od wieków. I o ile sobie przypominam w latach komuszych również był tak nazywany naprzemiennie raz jedną i raz drugą nazwą. Wyścig został zmonopolizowany przez jednego organizatora w roku 1993, byłego kolarza Czesława Langa. W czasach globalizacji i europeizacji startowanie lub kończenie wyścigów niby jednego kraju w innych państwach stało się działaniem reklamowym i popularyzatorskim dla dyscypliny sportowej i sponsorujących ją firm. I nie ma co się o to wściekać. Sport już dawno przestał być zabawą, przyjemnością i rozrywką, a stał się gałęzią gospodarki dającą miejsca pracy dla producentów sprzętu, odżywek, hoteli, restauracji i ośrodków treningowych. Mnie najbardziej w tym sportowym szaleństwie śmieszy i zastanawia tzw. doping. Doping, który jest wykrywany najczęściej po wielu latach i wówczas krzywdzi się sportowców i młodych kibiców sportu, biorących przykład ze sportowych gwiazd. Amstronga Lanca już zrobili w bolo. Doping był, jest i będzie. Nie należy go zakazywać to jest podobna sytuacja jak walka z produkcją, przemytem i handlem narkotykami. Ja jestem ciekaw kiedy dopingowa bańka na Wyścigu Dookoła Polski czyli Tour de Pologne pęknie i okaże się ilu etapowych i nie tylko zwycięzców jechało na dopingu i wówczas p.Cz.Lang będzie się miał z pyszna. Dlaczego Pan Panie Romualdzie Pollak czepia się tej ‚fajnej’ imprezy dopiero w tym roku? I jeszcze jedno język francuski, hiszpański i włoski są językami światowymi, a polski nie, gdyż nie byliśmy kolonialną potęgą i agresorem.

  2. Paweł napisał(a):

    Dla miłośników kolarstwa… Przypomnienie rewelacyjnych utworów zespołu Kraftwerk. Piękne obrazki 🙂
    http://www.youtube.com/watch?v=cPIArqrutKA
    http://www.youtube.com/watch?v=sQz-CZvkY8k

  3. ale się napisał(a):

    Legiony Dąbrowskiego może i walczyły o naszą wolność we Włoszech. Na pewno walczyły o niewolę państw włoskich pod władzą rewolucyjnej Francji i jej Wielkiego Uzurpatora i Tyrana niejakiego Napoleona Buanapartego, nożownika z Korsyki. Brudna polityka w czystej postaci. Podobnie jak tłumienie powstania na San Domingo czy zwalczanie Hiszpanów broniących swoje królestwo i króla. Te wojny, w które nas wciągnął Napoleon raczej nam chluby nie przynoszą.

  4. Marko napisał(a):

    Napoleon byl pionkiem za ktorym stala Liga Oszustow, finansujaca podboje swiata. Potem wmontowano ten mit wyzwolicielski w szkolne podreczniki, ludzie starszej generacji (jak p. Rajmund) nadal posluguja sie wiec utartym schematem myslowym. Niezly draniem byl tez „powstaniec” Kosciuszko (jego potomkowie siedza dzisiaj w lawach Ligi Oszustow we Francji) a szczytem jest wiara w Adolfa i Niemcy, co to najechali Europe w czasie tzw. II wojny swiatowej. Niemcy mieli z tym tyle wspolnego co wlasnie Napoleon z „wyzwalaniem” przyszlego PRL. Cieszy, ze sa juz tacy, co wiedza jak wygladala prawda. Brawo dla autora za komentarz.

  5. przemądrzałe bydlę napisał(a):

    Z tego co wiem (z niepotwierdzonych źródłowo plotek od znajomego fascynata historii, acz wielokrotnie sprawdzonego, jeśli idzie o wiarygodność), nazwa Tour de Pologne w II RP została nadana z wdzięczności za pomoc Francji dla sprawy polskiej na konferencji wersalskiej (Anglia stała tam ostro przeciw Polsce i bez zaangażowania Francji byłoby ciężko) oraz za pomoc Francji podczas wojny z najazdem bolszewickim w 1920 r.
    Inna sprawa to to, na ile z tej wdzięczności pozostało aktualności dzisiaj, po tym, jak Francja nie dotrzymała sojuszniczych obietnic w 1939 r.
    Też więc jestem za spolonizowaniem nazwy tego wyścigu.
    PS. Langa bym się nie czepiał, bo on po 1989 r. naprawdę włożył dużo serca i zaangażowania w promocję tego wyścigu na świecie i zrobił z niego znaczącą kolarską markę, promującą za granicami nasz kraj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *