Braun: To zła historia jest matką złej polityki

To zła historia jest matką złej polityki. Niech się wam broń Boże nie wydaje, że możecie rozszerzyć waszą, piękną wolnościową idee, nie wracając do historii Czytaj więcej »

 

Unijne domino sypie się coraz szybciej

Wygląda na to, że Bruksela niedługo przestanie nadążać z udzielaniem pomocy. Ledwie Hiszpania uzyskała pozytywną odpowiedź w kwestii dofinansowania sektora bankowego, a tu o pomoc finansową mogą zgłosić się w najbliższym czasie Włochy i Cypr.



Pomimo sukcesywnie wdrażanych przez rząd Mario Montiego oszczędności, dzięki którym deficyt budżetowy powoli dąży do wyznaczonego celu, sytuacja w kraju nie jest dobra. Według prognoz OECD gospodarka Włoch, która zajmuje trzecie miejsce w strefie euro, skurczy się o 1,7% PKB. To więcej niż przewiduje się w przypadku Hiszpanii (1,6% PKB). Włochy uznawane są również za bardziej ryzykowne niż Hiszpania, dlatego też rentowność dziesięcioletnich obligacji jest o 202 punkty bazowe wyższa, niż obligacji hiszpańskich, co znacznie zwiększa koszty obsługi długu. A dług jest trzeci co do wielkości na świecie (licząc według jego stosunku do PKB) po Grecji i Japonii. Dla utrzymania płynności finansowej w ciągu miesiąca Włosi muszą więc sprzedać obligacje na kwotę 35 mld. euro.

Według części ekspertów jedynym wyjściem z tej trudnej sytuacji jest więc pomoc EBC, czyli skup włoskich obligacji, z czym prawdopodobnie nie będzie problemu, gdyż w powszechnej opinii „Hiszpania to następna Grecja, a Włosi to następna Hiszpania”. Posiadacze tych obligacji chcą się więc ich jak najszybciej pozbyć.

O ile w przypadku Włoch kwestia pomocy nie jest jeszcze przesądzona, o tyle w przypadku Cypru jest to bardzo prawdopodobne. W poniedziałek cypryjski rząd oznajmił, że przed końcem miesiąca może o taką pomoc poprosić zarówno dla sektora bankowego jak i dla państwa.

Według Wasosa Sziarlisa, cypryjskiego ministra finansów, banki muszą zostać dofinansowane do końca czerwca. Z początkiem lipca Cypr bowiem obejmuje półroczne przewodnictwo w UE. Głównym beneficjentem pomocy miałby się stać drugi co do wielkości bank Cypru – Cyprus Popular Bank, który najbardziej odczuł grecki kryzys. Na jego uratowanie potrzeba 1,8 miliarda euro (co stanowi 10% cypryjskiego PKB). Na razie trwają poszukiwania inwestora, jeśli jednak to się nie powiedzie, sprawę przejmie rząd.

Jak dotąd Cypr, pomny doświadczeń Grecji, nie chciał zwracać się o międzynarodową pomoc. Cypryjczycy obawiają się także, że Unia zmusi ich do zmian w systemie podatkowym, gdyż ich obciążenia fiskalne należą do najniższych w Europie. Jak podaje agencja Reuters toczą się także rozmowy z „krajem trzecim”, prawdopodobnie z Chinami, w sprawie ewentualnej pomocy finansowej. Jest to najpewniej podyktowane chęcią wywalczenia lepszych warunków w rozmowach ze wspólnotą. W zeszłym roku Cypr otrzymał już 2,5 mld. euro wsparcia ze strony Rosji.

I.Sz.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *