Światowy Dzień Ubóstwa

W świecie na co dzień zmagamy się z rzadkością zasobów w stosunku do nieograniczonych potrzeb Czytaj więcej »

 

Urzędnicy organizują nam życie..

Według raportu brytyjskiego think tanku Open  Europe „Poza kontrolą”, unijne regulacje kosztują Polskę 4839,4 milionów euro rocznie, a w ciągu ostatnich 10 lat była to kwota 27,826 mld euro(????)..

Oznacza to 127 euro rocznie na każdego mieszkańca naszego kraju, wliczając w cały bilans niemowlaków, bezrobotnych  i emerytów… Ta suma to około 3,8% wydatków publicznych Polski w 2009 roku i 37% wartości rocznych dotacji unijnych dla naszego kraju. Koszty te wynikają m. in z regulacji unijnych dotyczących finansów, zatrudnienia, transportu, ochrony środowiska, zdrowia, bezpieczeństwa, rolnictwa czy oznaczania żywności(!!!).

Są oczywiście rzeczy, które widać, i te których nie widać… Nie widać tych potwornych strat jakie ponosimy, w związku z przyjęciem przez Polskę „ wymogów” unijnych, standardów głupoty unijnej i rozporządzeń ocierających się o pomoroczno- jasny idiotyzm. I jeszcze wszystko przed nami… Mówi się o 100 000 regulacjach…(???).

Jarosław Kaczyński, jak leciał samolotem nad Słowacją powiedział:” Jak się leci samolotem , z powietrza widać, ile tam się świateł pali w porównaniu z Polską.” Nie wiem, czy panu premierowi chodziło o to, że ilość świateł jest miarą dobrobytu Słowaków, czy ilość palących się świateł, jest miarę ekologicznego obskurantyzmu uprawianego na Słowacji… Bo przecież zwiększa się ilość dwutlenku węgla, z którego nadmiarem walczy cała socjalistyczna Europa, penetrując kieszenie swoich poddanych.

Oczywiście z wysokości lecącego samolotu nie widać tych wszystkich bzdur, którymi  obsiana jest cała Unia, a do których to bzdur- popierając wejście  Polski do tego kołchozu- przyczynił się również pan premier Jarosław Kaczyński.. I żadne światła nie oświecą lecącego pana premiera, bo on od zawsze popierał przyłączenie Polski do tego biurokratycznego jednopaństwa  i popiera jedną walutę europejską , która spowodowała drożyznę na Słowacji, której to drożyzny również nie widać z pokładu lecącego samolotu.. Nie chcę być w naszej skórze, jak Niemcy dorwą się do Banku Centralnego Unii Europejskiej i zaczną mieć całkowitą kontrolę nad tym bankiem z siedzibą we Frankfurcie nad Menem

Ale pan premier ma na szczęście przy sobie  panią Jolantę Szczypińską, która powiedziała nie tak dawno, że :” To ja jestem jedynym prawdziwym aniołkiem prezesa”(???)

Naprawdę, życie wśród aniołów musi być przyjemne, bo pan Jurek Owsiak też czasami wspomina o aniołach, które go otaczają.. Sam zresztą jest wielkim aniołem, i dzięki jego anielskiej cierpliwości z roku na rok w państwowej służbie zdrowia jest coraz lepiej.. Ma się rozmieć- wszystkim!

Bo jak  mówił( nie zostawił żadnych pism, ale to co mówił, zebrane zostało w Dialogach Konfucjańskich) Konfucjusz: ”Ten kto stara się dbać o dobro innych, z pewnością zdążył już zadbać o swoje własne”(!!!). Naprawdę podobają mi się te spostrzeżenia, bo są ciągle aktualne… Tak jak niezmienna jest natura człowieka..

Natomiast dzięki organizowaniu  nam życia przez urzędników  polskich, w porozumieniu z unijnymi, cukier w sklepach drożeje. Drożeją również wszystkie wyroby cukropodobne, bo urzędnicy socjalistycznej Unii robią „reformę”. A jak wiadomo reformatorzy zawsze żyją z reform, więc reformom nie będzie końca..

Dzięki naszym unijnym promotorom budowy socjalizmu i gospodarki planowej zorganizowanej na wzór naszego geniusza ekonomii Hilarego Minca, który planowanie rządowe chciał doprowadzić do każdego stanowiska pracy i realizował rządowy program „ Bitwy o Handel”, w ciągu ostatnich trzech lat zamknęliśmy – uwaga!- 60 cukrowni(???). To jest dopiero marnotrawstwo socjalistyczne… Z 79 pozostało jedynie 19…(!!!)

Socjaliści europejscy zamykają co im się żywnie podoba.. Na razie  cukrownie, kopalnie, stocznie, huty…

Na dołowanie polskiego przemysłu cukrowego bardzo naciskała eurokomisarka do spraw rolnictwa Unii Europejskiej( przypominam ciągle formalnie nie istniejącej!), pani towarzysz Marianna Fischer Boel.

Jak wyregulują działy wyżej wymienione, nie mamy żadnych gwarancji, że nie dobiorą się do ustanawiania administracyjnie  ilości zakładów produkcyjnych, sklepów, hurtowni, kiosków, warzywniaków,, aptek, zakładów  naprawy samochodów, punktów wulkanizacji, punktów opłat za światło i gaz czy określonej ilości agencji towarzyskich…

A kto ich w tym powstrzyma?

Te dziewiętnaście istniejących jeszcze cukrowni wyprodukowało w roku 2008 1,33 mln ton cukru. Tymczasem roczne zapotrzebowanie krajowego rynku to 1,63 miliona ton..  Brakujące 300 000 ton, musimy sprowadzać z zagranicy., głównie z Niemiec.. Taki przypadek, jak inne oczywiście..

Gdyby istniał wolny rynek produkcji cukru , cukier byłby z pewnością tańszy.. Reglamentacja produkcji powoduje drożyznę i ograniczoną liczbę miejsc pracy.

I nie pomoże nawet Chór Narzekań, który aktualnie powstaje w Gdańsku, gdzie wszystkie żale „obywateli” zostaną przerobione na pieśni…

Podobno zgłosiło się już 35 milionów Polaków, a reszta się  zastanawia… Działacze partyjni ustosunkowani, urzędnicy, wysocy funkcjonariusze budżetówki nie mają powodów do narzekań .. Oni się wyżywią! I nie muszą śpiworów sprowadzać z Nowego Yorku.. Chodzi o te, które swojego czasu wysłał rzecznik Jerzy Urban,,

A czym dobry uczeń różnił się od złego?  Bo  złego ucznia bili kiedyś rodzice, a dobrego- koledzy.. Dzisiaj oczywiście nie ma już takich  bandyckich praktyk, a za danie  własnemu dziecku klapsa będą grozić okrutne kary.. Włącznie z konfiskatą dziecka!

A ten kto jeszcze żyje nadzieją, że tak nie będzie- umrze poszcząc.. Bo nadzieja jest dobrym śniadaniem, ale niesmaczną kolacją…

Tymczasem jak my tu sobie gadu –gadu, ruszył z całym rozmachem kolejny rządowy i europejski program za 31 milionów złotych, oczywiście jak wszystkie tego typu hucpy propagandowe- na zmarnowanie..

Jakaś prywatna firma, za nasze pieniądze odebrane nam siłą i pod przymusem zorganizowała szkolenia dla bezrobotnych, ucząc ich księgowości, obsługi komputera i języka angielskiego..

Przy pomocy tych hucpiarskich programów, urzędnicy organizujący nam życie z przytupem, i w rytm wesołego oberka, jak pisze pan Stanisław Michalkiewicz, i roztrwonią kolejne nasze pieniądze..

Program nosi satyryczny tytuł” Kapitał ludzki”, żeby ukryć , kryjące się pod nim marnotrawstwo.. Bo powiedzmy sobie szczerze… Skąd urzędnicy wydający nasze pieniądze wiedzą, komu czego potrzeba i co będzie stanowić o przyszłości jego życia?
Oczywiście nie wiedzą, ale chodzi im o nasze pieniądze i mogą tak  w nieskończoność- jeśli oczywiście będą pieniądze- przekwalifikowywać bezrobotnych śmieciarzy, na bezrobotnych komputerowców,  a tych na bezrobotnych windziarzy, , żeby potem ich przekwalifikować na bezrobotnych księgowych, nawet ze znajomością angielskiego..

To wszystko za nasze pieniądze, i nikt nie pyta nas, czy się na to zgadzamy czy też nie..

I że wśród tych, którym odebrano pieniądze, bezrobocie wzrośnie..

Najwyżej w najbliższym czasie, kolejnym bezrobotnym zorganizuje się  szkolenia w zakresie obsługi komputera, ale za pieniądze tych, którzy jeszcze pracują, bo nie zostali objęci rządowym i europejskim programem” Kapitał ludzki”. Bo taki program – to kolejni bezrobotni.. Oni udaję, że tej zależności nie rozumieją..

Tak jak swojego czasu pan Kamil Durczok, prezenter państwowo- rządowej TVP1, który po ukazaniu się prognozy wyników do Senatu( 81 foteli) powiedział:” Jak to jest: wydawałoby się, że liczba miejsc w Senacie powinna być odbiciem liczby miejsc w Sejmie”(???)

I znowu ktoś rżnie głupa…

Do Sejmu jest ordynacja proporcjonalna, a do Senatu większościowa. Chociaż nie jednomandatowa..

Od odpowiedniej ordynacji zależy ułożenie . się określonej liczby posłów i senatorów..

Tak jak nie od kierunku wiatru, lecz od ustawienia żagla zależy dokąd popłynie statek…

Prawdaż?

Waldemar Jan Rajca
Źródło: http://waldemar-rajca.blog.onet.pl/


One Response to Urzędnicy organizują nam życie..

  1. lewak napisał(a):

    To wszystko co tutaj jest opisane żadną miarą przeciętny wyborca nie jest w stanie zrozumieć, a jeszcze trzeba wybierać i interesować się ideami i programami partii opartymi na tych ideach. Przeciętny wyborca piszę, rozumiejąc go jako człowieka po państwowych studiach czy publicznych szkołach, co to lubi dobrze zjeść, wypić i pochędorzyć i nic więcej, sprowadzający swe jestestwo do pępka i od pępka w dół. Ot cena demokracji i wyborów demokratycznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *