Media, czyli o oddzielaniu ziarna od plew

Oddziaływanie ideologiczne i propagandowe przynosi znacznie lepsze i trwalsze rezultaty, bez konieczności utrzymywania licznych sił policyjnych Czytaj więcej »

 

„W trosce o konsumenta”

Następny ostry atak ministerstwa na małych i średnich przedsiębiorców został ogłoszony w najmniej spodziewanym momencie. Przez jakiś czas już było spokojnie i nagle jak grom z jasnego nieba: Musicie wymienić kasy fiskalne na nowe, bo ministerstwo doszło do wniosku, że obecnie taśma papieru jest zbyt wąska. Swoją drogą czekam, kiedy urzędasy zarządzą zmianę szerokości zupełnie innych rolek papieru.



Najbardziej ciekawa jest argumentacja. Mianowicie urzędasy wykombinowały w swoich przestrzeniach międzykomórkowych, że to dla dobra klienta, bo ten, nie jest w stanie odczytać na kwitku co kupił. Argumentacja mocno naciągana z dwóch powodów:

Po pierwsze. Robiąc zakupy w zwykłym małym sklepiku zazwyczaj kupujemy kilka artykułów i bardzo łatwo możemy zorientować się, która pozycja co oznacza. Ponadto jesteśmy w bezpośrednim kontakcie ze sprzedającym i możemy dopytać się co ile kosztuje, co zresztą czasami czynimy. Inna sytuacja jest w wielkich marketach, gdzie jesteśmy obsługiwani taśmowo i robimy o wiele większe zakupy. Pozycji na takim rachunku może być i trzydzieści, wtedy pojawiają się problemy. Dlatego projekt ten mógłby odnosić się do takich właśnie sklepów.

Po drugie. Czy zmuszanie sprzedawcy do wydania kilku tysięcy złotych (koszt kasy, fiskalizacji, czyli urzędowego uruchomienia kasy, i koszt zaprogramowania, do tego stracony czas) jest działaniem na rzecz klienta? Przecież sprzedawca będzie musiał podnieść ceny albo po prostu zamknie sklepik. I jedno i drugie rozwiązanie godzi w interesy klienta.

Co jest przyczyną tak kuriozalnie głupich działań? Chęć wykazania się przed przełożonymi połączona z zapalczywością? Nieznajomość tematu? Głupota?

Biorąc pod uwagę to, że na całej tej akcji zarobi kilka firm produkujących i sprzedających kasy, a wszyscy inni stracą, pytania można by mnożyć.

Zastanawiam się nawet, czy zmiana kas nie jest pomysłem na urzędniczo rozbójnicze wymuszenie opłat mających podreperować budżet? Koszt wymiany kasy to w potężnej części ukryty podatek. Podwyżka cen to podwyżka wpływów z podatków… itd. Pomysł wydaje się tak głupi, że całkiem realny. Przypomnijmy sobie akcję z fotoradarami. Znowu wszyscy na tym stracimy. Wiele sklepów padnie, a handel przejmą wielkie markety i sieciówki wyspecjalizowane w niepłaceniu podatków i transferowaniu zysków za granicę. Wzrostu wpływów z podatków nie będzie!

I wreszcie najważniejsze pytanie: Czy można inaczej, tak normalnie, po ludzku?

Oczywiście, że można. Przepis powinien dotyczyć tylko nowo sprzedawanych kas fiskalnych. Każda kasa i tak ma ograniczony czas działania i ilość operacji. Po kilku latach trzeba ją wymienić. W przeciągu paru lat sama dokona się wymiana na lepsze, bez szkodliwych skutków urzędniczej nadgorliwości. A odczuwana poprawa będzie już w ciągu roku, dwóch, bowiem w ciągu roku wymienia się ok. 15% kas, do tego dochodzą te nowo kupowane.

Na koniec prośba do ministerialnych wybździbąków (poza tymi nielicznymi normalnymi ludźmi w urzędach). Nie zachowujcie się jak słoń w składzie porcelany. Wystarczy tylko trochę pomyśleć. Jeżeli macie z tym kłopot, zawsze służę pomocą.

Dyplomowany Technik Budowlany:
Konrad Osmycki
Ruch Wolności


20 Responses to „W trosce o konsumenta”

  1. Wojtek.S. napisał(a):

    A to wszystko w ramach walki z nieuczciwym monopolem. Jednak nie stawiałbym tezy że jak już obciążamy to tych większych. Na takie rozwiązania składa się dużo innych negatywnych konsekwencji. Ogólnie artykuł dobrze przedstawia problem.

  2. Marko napisał(a):

    Artykul mija sie z problemem. Wymiana kas to typowe dzialanie kapitalistycznych cFaniakow nastawionych na srubowanie zysku. Maja cos na magazynie i trzeba na tym zarobic. Wystarczy tylko uaktywnic swoich ludzi w tzw. (nie)rzadzie i znow zarobi sie miliony. To nie ma nic wspolnegoe z radosna tworczoscia urzednicza, to jest czysty kapitalizm – maksymalizacja zysku i ratowanie swojej dupy przed bankructwem kosztem bezbronnych ofiar tego systemz, ktore nie maja wuja w postaci bankstera i korpracji. Kapitalizm to rekin – nienazarty tEMpak wykorzystujacy swoja tezyzne do niszczenia. Ale do czasu…

  3. Konrad Osmycki napisał(a):

    Panie Marko, myli pan pojęcia. Opisana przez Pana forma działania nie ma nic wspólnego z czystością. Nazywana jest często korupcją. Kapitalizm nie ma tu nic do rzeczy. Urzędnicy mogą być nieuczciwi zarówno w systemie kapitalistycznym jak i socjalistycznym. Widać Pan już zapomniał, albo z racji wieku nie zna socjalizmu. Zapewniam, że system ten miał pełne podstawy do upadku i dlatego upadł.

  4. Marko napisał(a):

    Kolejna osoba, nie rozumiejaca zasad dzialania systemu zwanego kapitalizmem. Pomijajac fakt, ze socjalizmu nigdy nie bylo – nazywanie prymitywnego stalninowskiego obozu pracy socjalizmem swiadczy o niewiedzy co to jest socjalizm – to co sie dzieje obecnie w PRL bis i na swiecie jest typowa faza kapitalizmu, ktory nie majac na drodze zadnej bariery okrada ludzi narzucajac im co chwila rozwiazania majace na celu napelnienie kabzy roznym wlascicielom firm i bankow, Urzednik jest w kapitalizmie najlepszym przyjacielem „biznesmena”. Oplacany w postaci prowizji robi wszystko aby ja otrzymac. Przyklad kas jest typowy dla „wolnego rynku”. Jak komus brak wiedzy i wyobrazni niech lepiej oglada seriale mydlane i nie zabiera glosu.

  5. Konrad Osmycki napisał(a):

    Oszustwo tych wywodów jest ukryte w cudzysłowie, tzn nie między znakami, a w jego użyciu. Wolny rynek jak same słowa świadczą jest wolny i urzędnik nie ma w nim nic do gadania. Natomiast „wolny rynek” to właśnie czysty socjalizm. Sam Pan pisze PRLbis – to właśnie pełzający socjalizm zagnieździł się w naszym kraju i znów go będziemy musieli obalić.

  6. Marko napisał(a):

    Prosze Pana najblizej socjalizmu to byli Niemcy po wojnie przez ok. 30 lat, kiedy stworzyli (Roepke) gospodarke o socjalnej twarzy, w ktorej chciwosc i zysk nie byl na pierwszym planie. Wszyscy wtedy marzyli o emigracji do tego kraju, stawiajac go za wzor potegi, stabilizacji i wysokiego poziomu zycia. Niestety potem nastala era neoliberalizmu, czyli najbardziej agreswynej formy kapitalizmu, ktora doprowadzila dzisiaj Niemcow skraj nedzy i upadku moralnego, bezrobocia i zycia na coraz nizszym poziomie. Polski neoliberalizm zaczal sie od wpuszczenia w maliny Polakow, haslem wolnego rynku. Kilka lat minelo i ten stan zamienil sie w korporacjonizm, czyli druga faze kapitalizmu. To bylo nie do unikniecia gdyz wolny rynek z czasem tworzy monopole a ped za zyskiem niszczy rownowage. Dyskutowac mozna bez konca, ale jak widac zakochani nigdy nie patrza obiektywnie i nie dostrzegaja wad w czyms paskudnym i koslawym.

  7. Paweł Budrewicz napisał(a):

    Panie Konradzie, Pan sobie odpuści dyskusję z tym panem. Wystarczy przejrzeć inne jego komentarze, aby szybko się zorientować, że chaos jego wypowiedzi wynika z chaosu „myśli”. Szkoda czasu.

    A co do meritum – w pełni zgadzam się z diagnozą, ale obawiam się, że apel „pomyślcie” skierowany do urzędników to nadmierny przejaw optymizmu.

  8. Wojtek.S. napisał(a):

    I jak zwykle komentarz musi zejść na tematy o wymarzonym ustroju socjalistycznym. Oczywiście każde grupy socjalistów mają swój wymarzony ustrój (jak powinien wyglądać i jak ma się rozwijać). Historia pokazała, że żaden tego typu eksperyment nie wyszedł. Ale zaraz… Przecież mamy takich zagorzałych kibiców i zwolenników tego typu ustrojów, którzy zawsze nie będą pocieszeni z historii tego systemu. No przecież tak naprawdę oni źle wprowadzali ten system i nim zarządzali. Każde grupki socjalistycznych nomadów buszujących po świecie będą zakładać, że socjalizm się uda gdy przyjmie warunki przez nich samych czczone jako najlepsze. No ale jest takie coś jak rachunek ekonomiczny. Pierwsi ludzie, którzy byli ciekawi, który system będzie lepszy postanowili się wziąć za taki rachunek. I co się okazało? Nic nie pasuje. Nie da się wyliczyć tego cudownego systemu. Marksiści co ciekawe też nie potrafili tego dowieść. Kolejna sprawa, analiza socjalistów jest niebywała. Pokazuje mianowicie że:
    efekt B nie został spełniony gdyż rozwiązanie A nie zostało dobrze wprowadzone.
    Ale większość osób wie, że analiza powinna powinna wyglądać tak:
    rozwiązanie A dało efekt B – a więc w zależności od tego efektu przyjmuje się czy coś zostało spełnione i można je powtórzyć czy też nie.
    Jednakże ekonomia rządzi się swoimi prawami, jest na tyle skomplikowana, że nie można mówić o tym, że powiedzmy ten sam ustrój będzie działał w innych warunkach i przy innych założeniach tak samo. Jeśli każdy socjalista w ten sposób by chciał wprowadzać na swoje szacowne uznanie systemu za każdym razem będzie powtarzana mantra: Nie wyszło bo źle został system wprowadzony, złe panowały czynniki zewnętrzne itp…

  9. Marko napisał(a):

    Gdzie udal sie kapitalizm? Podaj chociaz jeden przyklad gdzie sie zaczal i trwa w tym samym stadium, w jakim byl. USA? Chyba nie…Norwegia? Szwecja? To przeciez socjalizm. Chiny? To samo. Szwajcaria? Wolne zarty, gdyby nie transfer banksterskich „pieniedzy z powietrza” nic by tam nie bylo. Niemcy osiagaja neoliberalne dno po latach socjalnej wirtschaft. Gdzie jest wiec ten super kapitalizm, jako wzor do nasladowania?

  10. Marko napisał(a):

    Panie mecenasie to pan sie wypowiada tylko w kwestiach, jakie maja bronic panskiego interesu finansowego, wtedy ma pan na to logike i uzasadnienie. Tzw. wolny rynek to woda na panskie kolo mlynskie. Nie wdaje sie pan za to w rzeczowe dyskusje, ktore maialyby oslabic pana pozycje lub w ktorych nie ma pan wiedzy czyli niewiele do powiedzenia. Im wiekszy neoliberalizm czyli golenie szaraka tym lepiej sie panu wiedzie. Pomijam juz temat jak wyglada „prawdziwy wolny rynek” prawniczy. Z pewnoscia jest pan za tym, aby kazdy absolwent prawa mial moznosc dostania sie na aplikacje i zostanie mecenasem…i obok panskiej kancelarii wpromieni 1 km dzialalo jeszcze 20 innych podobnych. Niech pan nie rozsmiesza ludzi, ktorzy znaja temat od podszewki..

  11. Konrad Osmycki napisał(a):

    W USA do 1913 roku.

  12. Paweł Budrewicz napisał(a):

    Gwoli ścisłości – uważam, że najlepszym sposobem na „tworzenie” dobrych prawników byłby system, w którym każdy mógłby otworzyć kancelarię. Jeśli chcesz pan korzystać z pełnomocnika, który nawet prawa nie kończył – nie ma problemu. To pana wybór.

    Ta sama reguła stosuje się do każdego innego zawodu.

  13. Wojtek.S. napisał(a):

    1. Przyznaję rację Panu Pawłowi. Dodatkowo uważam, że prawo nie może być tworzone w większym zakresie niż ochrona wolności człowieka (aż do granic gdzie nie łamie wolności drugiego człowieka) i jego własności prywatnej. Prościej ujmując ochrona człowieka przed wszelką niesprawiedliwością. Powiększanie takich granic podstawowych przez rząd powoduje naginanie prawa (przykład: tworzenie prawa a następnie zatrudnianie się jako radca prawny, czy większego zagrożenia – do coraz większej socjalizacji kraju).

    2. Kapitalizm kończy się wtedy, gdy rząd z czasem zwiększał swoje kompetencje (przykład – ostateczne zerwanie ze standardem złota – takiego z prawdziwego zdarzenia – w 1914 roku. Deprecjacja monet czy ustawianie cen maksymalnych na towary)

    3. Więcej nie ma sensu pisać bo wiadomym jest do czego rozmowa zmierza i jak odbiega od tematu.

  14. Marko napisał(a):

    Panie mecenasie niech pan pozostanie w swoich wypowiedziach rzeczowy i nie odwraca kota ogonem. Nikt nie mowi o psuedoprawnikach i pseuodkancelariach. Mowa jest o wolnym dostepie do aplikacji po ukonczonych studiach. 100 absolwentow konczy prawo i 100 sklada wnioski na aplikacje radco(w)skie. Ilu z nich i ktorzy sie dostaja? Zna pan pewnie odp. tak samo jak ja… To na pewno „jest wolny rynek” i pan by sie na pewno „bardzo cieszyl”, gdyby obok panskiej kancelarii bylo jeszcze 20 podobnych panu…Wolny rynek dla parobkow – tak. Ale wolny rynek dla konkurencji zabierajacej mi klientow – NIE!

  15. Paweł Budrewicz napisał(a):

    Och, jak ten socjalizm dobrze się trzyma w głowie! Aż tow. Marko nie może sobie nawet wyobrazić sytuacji prawdziwego wolnego rynku, w którym to konsument, a nie urzędnik, wybiera dostawcę usługi.

    Powtarzam – jestem zwolennikiem wolności rynku. Samorząd czy aplikacja to reglamentacja, a więc rynek regulowany. Dlatego źle działa.

    Tow. Marko – zacznijcie czytać ze zrozumieniem. To trudna sztuka, ale w nagrodę ludzie zaczną was traktować choć odrobinę serio.

  16. kapitalista napisał(a):

    …no chyba,że konsument jest menedżerem… punkt widzenia zależny od punktu siedzenie ot cała dialektyka tow.Marko… szkoda czasu na rozmowę z baranem

  17. Marko napisał(a):

    Pan mecenas Budrewitz ma tutaj ludzi za durniow. Pieknie omija temat nieznany dla szarego obywatela. Mecenasie tu nie jest mowa o konsumencie i jego wyborze tylko o wolnym rynku w dostepie absolwentow prawa do wykonywania tego zawodu. 100 mgr prawa stara sie o aplikacje. Mecenasie BUDREWITZ odpowiedzicie jak to sie skonczy. Kto z nich dostanie sie na te aplikacje i zostanie radca a kto nie. Mecenasie towarzyszem to jestescie wy i wiecie dlaczego.

  18. Marko napisał(a):

    kapitalista XXI wieku to jaki wdac dzisiaj – wsiun, idiota, prostak, cFaniak, kombinator i…komentator. Oto do czego prowadzi tzw. wolnosc rynkowa. Do produkcji burakow. Efekty? Dno w skali swiatowej. Na szczscie jestes tylko chwilowym smrodem, ktory z wiatrem przeminie. Trzymam za ciebie kciuki zebys mial wlasciwe ladowanie w kociolku.

  19. Wojtek.S. napisał(a):

    Ciekawe. Nie dla absolwentów bo mogą wyprzeć w przyszłości tą czerwoną hołotę z prawa. Teraz już wiem jaki jest w tym cel.

  20. Marko napisał(a):

    Jak widac agentura ma prace i to ile. Kazde slowo powoduje zaraz reakcje kilku judaszy srebrnikowych. Dobrze sie wam zyje ze mna faryzeusze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *