Braun: To zła historia jest matką złej polityki

To zła historia jest matką złej polityki. Niech się wam broń Boże nie wydaje, że możecie rozszerzyć waszą, piękną wolnościową idee, nie wracając do historii Czytaj więcej »

 

Watykan a wolny rynek

Kilka lat temu w Rzymie miało miejsce niezwykłe zdarzenie. Grupa intelektualistów, zwolenników wolnej przedsiębiorczości, zebrała się w Watykanie, by przeanalizować problem kryzysu rodziny i rolę, jaką w jego nawarstwianiu się odgrywają rządy.

Uczestniczący w konferencji jednomyślnie uznali, że sprawcą większości problemów z jakimi boryka się współczesna rodzina jest przede wszystkim właśnie rząd. W swojej encyklice poświęconej ekonomii „Centessimus Annus”, Papież Jan Paweł II zauważa, że nowoczesne państwo opiekuńcze jest często zbyt kosztowne, biurokratyczne i przynosi rezultaty przeciwne do zamierzonych. Stwierdza On, że państwo takie zastępuje działalność charytatywną prywatnego sektora, przewyższającego je skutecznością. Chociaż Papież przyznaje, że kapitalizm ma swoje wady i zalety, nazywa go „najbardziej wydajnym instrumentem spożytkowania zasobów oraz najefektywniejszym mechanizmem odpowiadania na ludzkie potrzeby”.

Ekonomiści stale dowodzą, że rodziny są o wiele bardziej pryncypialne od rządu w tworzeniu „ludzkiego kapitału”, tzn. wiedzy, umiejętności, zaufania oraz wartości, które czynią ludzi bardziej produktywnymi. Czy rząd jest w stanie zapewnić edukację oraz umiejętności, które zgodnie z tradycją są dostarczane przez rodziców? Otóż nie ma na to żadnych dowodów.

Prace badawcze uczonych dotyczące wyboru szkoły zgodnie ukazują preferencje katolickich rodziców dla szkół parafialnych. Szczegółowe studia badawcze pokazują, że szkoły prywatne (głównie katolickie) pokonują szkoły publiczne pod każdym względem. Są one efektywniejsze, zaś słuchacze lepiej radzą sobie ze standardowym testem, częściej idą do collegów, ich dochody są wyższe.

Chociaż idee te przyjęto ze zrozumieniem, to jednak uczestnicy konferencji nie zgodzili się we wszystkim. Kardynał O’Connor z Nowego Jorku argumentował, że aborcja jest jedyną i najważniejszą groźbą dla naszej cywilizacji. Wielu uczonych starannie unikało tego tematu, jakkolwiek ku wielkiemu zdziwieniu debatująca grupa osiągnęła porozumienie w sprawie wzrostu populacji.

Poza Kościołem ekonomiści są jedną z tych niewielu grup, które postrzegają ludzi bardziej jako źródło czy zasób, aniżeli jako element powodujący zagrożenie. To państwa azjatyckie o największej gęstości zaludnienia są tymi, które posiadają również najwyższy przyrost naturalny – Hong-Kong, Singapur, Tajwan itp. W dzisiejszych czasach nie ma dowodów na to, że rozwój ekonomiczny narażony jest na niebezpieczeństwo z powodu zbyt wielkiej populacji.

Wśród krajów rozwiniętych problemem jest pojawienie się ujemnego przyrostu naturalnego. Jak na ironię, dwa najbardziej katolickie kraje – Włochy i Hiszpania mają dwa z najniższych wskaźników narodzin na świecie. Bez wydawania moralnych osądów o tym stanie rzeczy, ekonomiści próbują wyjaśnić decyzje dotyczące posiadania dzieci jako odpowiedź na bodźce ekonomiczne. W dzisiejszych czasach dzieci oznaczają w dużej mierze odpowiedzialność finansową, dlatego z myślą o rodzinach wdów, niepełnosprawnych oraz emerytów zostały wdrożone programy ubezpieczenia społecznego. Postęp technologiczny zredukował czas poświęcony na takie czynności jak gotowanie, sprzątanie oraz inne, związane z troską o dom.

Co wynikać może z tego wszystkiego dla rządów ? Oczywiście system ubezpieczenia społecznego zależy od napływu nowych pracowników, którzy będą oddawać swoje pieniądze dla emerytów. Czy jednak system ten może przetrwać? Jest to raczej wątpliwe. Wśród uczestników konferencji dużym poparciem cieszyła się idea przesunięcia ubezpieczeń do sektora prywatnego, w którym jednostki mają własny wkład w osobiste konto emerytalne i sami podejmują decyzje inwestycyjne. Sporym powodzeniem wśród obradujących cieszyły się także idee prywatyzacji oraz deregulacji gospodarki. Uznano, że zjawiska te służyć mogą umocnieniu się rodziny, o wiele lepiej prosperującej na wolnym rynku.

W dokumencie konferencyjnym opublikowanym w „L’Osserwatore Romano”, nieoficjalnej gazecie Kościoła, za upadek rodziny w dużej mierze obwinia się rząd. Dokument ten mówi: państwo opiekuńcze oraz jego system opieki społecznej, które zaistniały w jak najlepszych intencjach, dziś powodują upadek rodziny poprzez osłabianie obowiązków rodzicielskich oraz zmniejszenie możliwości podejmowania wyborów. Choć pewne wskazówki mogą być interpretowane w kierunku poszerzenia roli państwa w pewnych sferach, to jednak całościowe przesłanie wskazuje na to, że władza powinna zostać przekazana od rządu do rodzin. Ponadto w dokumencie tym czytamy, że „deregulacja rynku pracy uwolniłaby pracodawców w zakresie dawania pracy młodym”, zaś wyeliminowanie kontroli najmu mieszkań „umożliwiłoby młodym rodzinom odpowiednie zakwaterowanie”.

Według tegoż dokumentu instytucja rodziny o wiele częściej funkcjonuje lepiej niż wielkie instytucje. Rodzina nie powinna przekazywać swoich niezbywalnych praw i obowiązków Państwu. Papież sprawił zawód niektórym z obecnych na konferencji, odnosząc się w jednej ze swoich wypowiedzido do kwestii tzw. „sprawiedliwych zarobków” – pojęcia odrzuconego przez ekonomistów już od czasów Adama Smitha. Pomimo to byli mu oni wdzięczni, że potępił system podatkowy, który karze rodziny lub pogarsza ich stan ekonomiczny.

W podsumowaniu rezultatów konferencji Gary Becker – noblista z dziedziny ekonomii, który – nota bene – nie jest katolikiem, powiedział: Uderza mnie podobieństwo pomiędzy rozwijającymi się niezależnie poglądami Kościoła na relacje między rodziną a państwem, a opiniami ekonomistów.

Nauka ekonomiczna oraz duchowa troska zdają się zmierzać w tym samym kierunku.

John C. Goodman
tłum. Agnieszka Łaska

(Tekst publikujemy za zgodą The Foundation for Economic Education. Pochodzi on z drugiej połowy lat 90-tych XX wieku. Publikacja na SP – 2001 rok)


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *