Koniec ery mas

Wszyscy mamy świadomość, że przeżywamy rewolucję technologiczną, której symbolami są mikroinformatyka i mikrobiologia, to znaczy połączenie tego, co nieskończenie małe z tym, co nieskończenie potężne Czytaj więcej »

 

Wielki kryzys w Ameryce: Rozwój interwencjonizmu Hoovera – stosunki pracy

Publikujemy fragment książki Murraya Rothbarda "Wielki kryzys w Ameryce", która w 2010 roku ukazała się w Polsce nakładem Instytutu Ludwiga von Misesa. Portal Prokapitalizm.pl dziękuje p. Witoldowi Falkowskiemu, prezesowi Zarządu Fundacji LvM za udostępnienie niniejszego fragmentu.


*  *  *

Rozwój interwencjonizmu Hoovera – stosunki pracy

Nie zrozumielibyśmy fatalnego wpływu Hoovera na rynek pracy w czasie kryzysu, gdybyśmy nie prześledzili ewolucji jego poglądów i działań w tej sferze w latach dwudziestych. Jak widzieliśmy, w programie odbudowy oraz na konferencji ekonomicznej w 1920 roku, której Hoover był inspiratorem, padały słowa poparcia dla umów zbiorowych (collective bargaining) i związków zawodowych. W 1920 roku Hoover zorganizował spotkanie wybitnych przemysłowców o „postępowych poglądach” na temat stosunków pracy, by namawiać ich (bez powodzenia) do „nawiązania współpracy” z Amerykańską Federacją Pracy1. W latach 1919–1923 Hoover usiłował przekonać prywatne firmy do tego, żeby ubezpieczyły pracowników, których dotychczas nie obejmowała możliwość ubezpieczenia, przez wprowadzenie ubezpieczenia od bezrobocia. W 1925 roku chwalił Amerykańską Federację Pracy za to, że „walnie przyczyniła się do ustabilizowania sytuacji w przemyśle”. Popierał też poprawkę do konstytucji, która wprowadzałby zakaz pracy dzieci. Taka poprawka spowodowałaby spadek PKB i wzrost kosztów pracy, a także wzrost płac dorosłych robotników. Najważniejszym elementem działań Hoovera dotyczących rynku pracy była jego zwycięska wojna z United States Steel i dyrektorem tej firmy sędzią Elbertem H. Gary'ym, wojna prowadzona jako „zręczna kampania medialna” (jak to ujął jeden z wielbicieli Hoovera) przeciw „barbarzyńskiemu” wymiarowi pracy w przemyśle stalowym2. Sukces tej kampanii miał w przyszłości znacznie ułatwić przekonanie biznesmenów, żeby zaakceptowali proponowaną przez Hoovera politykę pracy w okresie kryzysu 1929 roku. Hoover zdecydował, że należy znieść dwunastogodzinny dzień pracy w tej branży i wprowadzić ośmiogodzinny. Przekonał Hardinga, by porzucił tradycyjnie leseferystyczne poglądy i wziął wraz z nim udział w organizacji konferencji przedsiębiorców branży stalowej w maju 1922 roku. Harding i Hoover wezwali na niej magnatów stalowych do wyeliminowania dwunastogodzinnego dnia pracy. Nie kryjący podziwu biograf Hoovera odnotowuje z zadowoleniem, że przedsiębiorcy „wili się”, słuchając jego wystąpienia3. Oczywiście Hardingowi i Hooverowi, których nie dotyczyła konieczność opłacania pracowników i organizowania produkcji, łatwo było mówić innym, ile czasu i w jakich warunkach mają pracować. Hoovera popierali tacy „oświeceni” stalowcy, jak Alexander Legge i Charles R. Hook, ale przeciwstawiali mu się inni, np. Charles M. Schwab i oczywiście sędzia Gary, przewodniczący zarządu U.S. Steel i prezes American Iron and Steel Institute. Rozpętała się wojna.

Należy zaznaczyć, że zamieszania wokół stalowni nie rozpętał Hoover. Zaczęło się ono w 1919 roku, kiedy Gary odmówił negocjacji zbiorowych ze związkiem zawodowym. Wtedy robotnicy zastrajkowali, a przywódcą strajku był komunista William Z. Foster. Opinia publiczna, trafnie oceniła tę akcję jako działanie inspirowane przez bolszewików i stanęła po stronie U.S. Steel. Strajk zakończył się w styczniu 1920 roku. W międzyczasie jednak Interchurch World Movement wyłonił komisję śledczą do zbadania strajku, która w lipcu 1920 roku opublikowała raport korzystny dla strajkujących, co dało początek agitacji na rzecz ośmiogodzinnego dnia pracy4. Raport wywołał wojnę propagandową, w której lewicowcy próbowali zmienić nastawienie opinii publicznej. Raport poparł pastor A. J. Muste, a także prasa: „Socialist New York Call”, „Labor” i The Nation”, natomiast kręgi biznesu przedsiębiorców poddały go ostrej krytyce. Wśród krytykujących go znalazły się: National Association of Manufacturers, the National Civic Federation i Wall Street Journal” i inne organizacje. Prestiż komisji sprawił, że wiele pism religijnych zmieniło front i przyjęło stanowisko krytyczne wobec przedsiębiorców branży stalowej (Choć komisja cieszyła się prestiżem ze względu na swój religijny rodowód, to pozwolił on jej wpływać na zagadnienia świeckie).

Właśnie w tym krytycznym momencie wojny włączył się do niej Hoover, który pociągnął za sobą Hardinga. Hoover „celowo poinformował prasę” o nieudanym nieformalnym spotkaniu z Gary’ym, Schwabem i innymi. Powiedział dziennikarzom, że prezydent Harding „próbował przekonać przemysłowców do wprowadzenia dnia pracy o rozsądnej długości”5. W ten sposób rząd zmobilizował opinię publiczną do poparcia stanowiska związków zawodowych. Hoover spowodował, że ogólnokrajowe Stowarzyszenia Inżynierów (Engineering Societies) – w których miał właściwie decydujący głos – w listopadzie 1922 roku opublikowały raport (którego opracowanie nie mieściło się w kompetencjach tej organizacji) zawierający propozycję wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy. Hoover zachwalał raport, opatrzył go wstępem i przekonał Hardinga, żeby złożył pod nim swój podpis.

Pod naciskiem prezydenta sędzia Gary powołał komitet przemysłu stalowego i sam stanął na jego czele. Komitet miał przeanalizować zagadnienie skrócenia dnia pracy. W opinii, którą komitet podał do wiadomości 25 maja 1923 roku, jego członkowie jednomyślnie odrzucili żądanie ośmiogodzinnego dnia pracy. U.S. Steel sformułowała także odpowiedź na napisany przez Marshalla Oldsa Interchurch Report, który cieszył się poparciem znanego ekonomisty profesora Jeremiasza W. Jenksa. Obelgi sypały się na przemysł stalowy ze wszystkich stron. W zapomnienie poszły argumenty podnoszone przez U.S. Steel, że robotnicy stalowni wolą dwunastogodzinny dzień pracy, ponieważ dzięki niemu mogą więcej zarabiać, a przemysł stalowy ucierpi na wprowadzeniu ośmiogodzinnego dnia pracy6.

Ten i inne argumenty zginęły w powodzi emocjonalnych wypowiedzi związanych z tematem. Przedstawiciele organizacji Social Gospel miotali słowa potępienia. Komitety „Social Justice” i „Social Action” wyłaniane przez organizacje protestantów, katolików i żydów doniosłym głosem wypowiadały się na tematy, o których nie miały pojęcia. Dodawszy ilościowe postulaty do jakościowego moralnego kodeksu Biblii, oznajmiono, że dwunastogodzinny dzień pracy jest „nie do obrony z punktu widzenia moralności”. Nie wyjaśniono, czy dwunastogodzinny dzień pracy stał się sprzeczny z moralnością nagle, czy też był niemoralny od wieków, kiedy to pracowano nawet jeszcze więcej niż 12 godzin dziennie. Jeśli od wieków deptano w ten sposób moralność, to zdziwienie musiało budzić, że duchowni tak długo nie zauważali owego grzechu. Jeśli zaś dwunastogodzinny dzień pracy stał się niemoralny z dnia na dzień, to pojawiała się sprzeczność między dziwacznym relatywizmem historycznym a z założenia wiecznymi prawdami, które głosi Biblia.

W konflikt wmieszało się oczywiście Amerykańskie Stowarzyszenie na Rzecz Ustawodawstwa Pracy, grożąc wprowadzeniem federalnej ustawy o maksymalnym wymiarze godzin pracy, o ile przedstawiciele przemysłu stalowego nie ulegną jego bezczelnym żądaniom. Jednak najbardziej piorunujący skutek miał list otwarty prezydenta Hardinga do Gary’ego z 18 czerwca, napisany przez Hoovera. Wobec publicznych upomnień i żądań prezydenta w lipcu Gary w końcu się poddał i pozwolił Hooverowi umieścić wzmiankę o triumfie [idei ośmiogodzinnego dnia pracy] w przemówieniu Hardinga z okazji Dnia Niepodległości.

Zwycięstwo Hoovera i Hardinga nad U.S. Steel skutecznie osłabiło przemysłowców, którzy po tej nauczce nie mieli już ducha walki koniecznego do odparcia nacisków połączonych sił opinii publicznej i rządu7.

Hoover kontynuował politykę ingerowania w stosunki pracy przez całe lata dwudzieste. Odegrał ważną rolę w zakładaniu związków zawodowych kolejarzy oraz w narzuceniu firmom kolejowym ustawy o pracownikach kolei (Railroad Labor Act) – pierwszego w Ameryce przykładu trwałej ingerencji rządu federalnego w stosunki między pracownikami a pracodawcami. Problem kolei zaczął się podczas I wojny światowej, kiedy rząd federalny przejął nad nimi kontrolę w całym kraju. Sekretarz skarbu McAdoo wspierał zakładanie związków zawodowych na kolei. Po zakończeniu wojny kolejowe związki dokładały starań, żeby utrzymać ten bastion socjalizmu, i poparły plan Plumba, który uważał, że kolejami powinni zarządzać razem pracodawcy, związki zawodowe i rząd.

Koleje zwrócono prywatnym właścicielom w 1920 roku, ale Kongres dał związkom niebezpieczne narzędzie, Zarząd Pracowników Kolei (Railroad Labor Board), złożony z przedstawicieli owych trzech stron, którzy mieli rozwiązywać konflikty. Postanowienia Zarządu nie miały mocy prawnej, ale mogły wywierać nieuzasadniony nacisk na opinię publiczną. Związkom zawodowym podobał się ten pomysł aż do chwili, kiedy rząd musiał pogodzić się z ekonomiczną prawdą w czasie kryzysu 1921 roku i zalecił redukcję wynagrodzeń. Latem 1922 roku związki zawodowe, które nie miały swoich przedstawicieli w Zarządzie, ogłosiły ogólnokrajowy strajk w proteście przeciw proponowanym obniżkom. Kiedy prokurator generalny Daugherty podjął zręczną obronę nietykalności osobistej i własności, uzyskując federalny zakaz stosowania przemocy przez związki zawodowe, „oburzony” pan Hoover przeciągnął na swoją stronę sekretarza stanu Hughesa i przekonał Hardinga, żeby zmusił Daugherty’ego do odwołania zakazu. Hoover podejmował też nieformalne, choć bardzo energiczne próby wymuszenia ustępstw na rzecz związków zawodowych.

Kiedy strajk zakończył się niepowodzeniem, związki zawodowe postawiły sobie za cel zmianę prawa, która umożliwiałaby wprowadzenie korzystnych dla nich przepisów z pomocą rządu federalnego. Od 1923 roku związki walczyły o przymus stosowania prawa rozjemczego. Osiągnęły ten cel, kiedy w 1926 roku uchwalono ustawę o pracownikach kolei, która gwarantowała związkom kolejowym prawo zawierania umów zbiorowych. Projekt ustawy przygotowali prawnicy związkowi Donald Richberg i David Lilienthat we współpracy z Herbertem Hooverem, który wysunął pomysł powołania Rady Mediacyjnej Pracowników Kolei (Railway Labor Mediation Board). Większość przedsiębiorców kolejowych, widząc rosnące poparcie dla tego rodzaju regulacji i wierząc w obietnice, że w ten sposób wyeliminuje się strajki, poddała się i poparła ustawę. Ustawa o pracownikach kolei, pierwszy milowy krok na drodze do kolektywizacji stosunków pracy, spotkała się ze sprzeciwem zaledwie kilku dalekowzrocznych przedsiębiorców kolejowych oraz Krajowego Stowarzyszenia Przemysłowców (National Association of Manufacturers)8.

Przychylność Hoovera wobec związków zawodowych przyniosła wiele szkód, ale jeszcze bardziej szkodliwe było to, że przyjął on nową teorię, zgodnie z którą wysokie płace przyczyniają się do zwiększenia dobrobytu. W latach dwudziestych coraz popularniejszy stawał się pogląd, że Ameryka była bogatsza od innych krajów, ponieważ amerykańscy pracodawcy wspaniałomyślnie płacili wyższe wynagrodzenia, zapewniając pracownikom niezbędną siłę nabywczą na zakup produktów przemysłowych. W rzeczywistości wyższe płace są konsekwencją większej wydajności i inwestycji kapitałowych, toteż teoria głosząca, że wysokie płace są przyczyną dużej wydajności i wysokiego poziomu życia, stawiała sprawy na głowie. Płynął z niej oczywiście wniosek, że w celu zapobieżenia grożącej recesji płace należy utrzymać, a nawet podwyższyć. Hoover stał się zwolennikiem tej teorii w czasie konferencji na temat bezrobocia w 1921 roku. Pracodawcy z komisji przemysłowej chcieli wezwać do obniżenia płac, by zmniejszyć bezrobocie, jednak Hoover postarał się, żeby ich stanowisko zlekceważono9. W połowie lat dwudziestych Hoover odtrąbił nadejście „nowej ekonomii” i skrytykował „starą ekonomię”, która kłóciła się z nowym systemem. W przemówieniu wygłoszonym 12 maja 1926 roku sekretarz Hoover głosił dobrą nowinę wysokich płac, która kilka lat później miała przynieść opłakane skutki:

jeszcze niedawno pracodawcy wydawało się, że w jego interesie jest wykorzystywanie bezrobocia i imigracji do obniżania płac bez względu na inne okoliczności. Jak najniższe płace za jak najdłuższy dzień pracy uważano za sposób na obniżenie kosztów pracy i osiągnięcie największego zysku. (...) Dziś mamy do dyspozycji nowe koncepcje. Zasadniczym warunkiem zwiększenia produkcji są wysokie płace i niskie ceny, ponieważ produkcja zależy od rozszerzania się (...) konsumpcji, która jest możliwa wyłącznie dzięki sile nabywczej wysokich płac realnych oraz wysokiemu poziomowi życia10.

Hoover nie był jedyną osobą, która świętowała nadejście „nowej ekonomii”. Organizacja National Industrial Conference Board informowała, że w okresie kryzysu lat 1920–1921 stawki płac spadły o 19 procent w ciągu roku, ale od tej pory teoria wysokich płac zyskała uznanie. Coraz szersze kręgi przyjmowały stanowisko, że obniżanie płac doprowadziłoby do zmniejszenia siły nabywczej ludności i przedłużenia kryzysu, a utrzymanie wysokich płac pozwoliłoby szybko wyjść z gospodarczej zapaści. W latach dwudziestych pogląd ten oraz teoria, według której wysokie płace przyczyniają się do zwiększenia dobrobytu, cieszyły się dużą popularnością wśród przemysłowców, ekonomistów i działaczy robotniczych11. Conference Board dodawała, że „ostatnio wiele się mówi o nadejściu nowej epoki, w której poważne kryzysy gospodarcze będą niemożliwe”. Profesor Leo Wolman uważa, że w latach dwudziestych dominowała teoria, według której „wysokie i stale rosnące płace są konieczne do zapewnienia ludziom pełnej siły nabywczej i utrzymania gospodarki w dobrej kondycji”12.

W 1929 roku Komitet ds. Najnowszych Przemian Ekonomicznych Hoovera (Committee on Recent Economic Changes) wydał wielotomowy ogólny raport dotyczący gospodarki amerykańskiej, który był pokłosiem słynnej konferencji 1921 roku. Autorem podstawowych badań było jak zwykle National Bureau. Komitet nie przewidywał wcale wielkiego kryzysu. Chwalił stabilizację cen w latach dwudziestych i podwyżki płac. Napawał się boomem, nie zdając sobie sprawy z tego, że jego opinia to łabędzi śpiew: „dzięki wzrostowi płac i względnie stałym cenom staliśmy się konsumentami tego, co produkujemy, w stopniu większym niż kiedykolwiek”. Według Komitetu w początkach okresu powojennego reakcjoniści nawoływali do „likwidacji” warunków zatrudnienia do poziomu przedwojennego. Jednak wkrótce „liderzy myśli przemysłowej” zauważyli, że wysokie płace zapewniały utrzymanie siły nabywczej, która zapewniała stały dobrobyt.

Zaczęli świadomie propagować zasadę wysokich płac i niskich kosztów jako metodę działania oświeconych przemysłowców. Od tej pory zasada ta stała się przedmiotem zainteresowania ekonomistów na całym świecie – jej zastosowanie na szeroką skalę ma charakter bardzo nowatorski13.

Według komitetu owa zmiana w nastawieniu przemysłowców dokonała się w ciągu zaledwie kilku lat, głównie pod wpływem konferencji dotyczącej bezrobocia. Jesienią 1926 roku magnat stalowy Eugene Grace obwieszczał już nowe rozdanie w „Saturday Evening Post”14.

Wnioski komitetu ekonomicznego powołanego przez Hoovera były równie złowrogie. W raporcie komitetu można m.in. przeczytać, ze „aby utrzymać dynamiczną równowagę” z lat dwudziestych, przywódcy muszą być gotowi do działania, które zapewniłoby coraz większą „rozważną kontrolę publiczną”. W istocie „prace badawcze i studia teoretyczne, systematyczna klasyfikacja wiedzy (...) mogą spowodować, że pełna kontrola nad systemem gospodarczym stanie się możliwa”. Aby zapewnić równowagę, „[musimy] wypracować technikę utrzymywania równowagi”, którą powinni podsunąć ekonomiści, statystycy i inżynierowie zjednoczeni w harmonijnej współpracy”.

W taki oto sposób w przededniu wielkiego kryzysu prezydent Hoover wyrażał gotowość do zmierzenia się z oznakami burzy, które pojawiły się na gospodarczym horyzoncie15. Wielki Inżynier” Hoover był teraz wyposażony w potężną broń i wskazówki, które dawał mu „nowa ekonomia”. Wyzwolony z pęt przestarzałej doktryny laissez-faire mógł posłużyć się w razie potrzeby mieczem „nauki”, by umożliwić rządowi okiełznanie cyklu koniunkturalnego. Jak się przekonamy, Hoover skwapliwie i z zaangażowaniem wykorzystał „nowoczesne” zasady polityki, czyli nowe „narzędzia”, które udostępnili mu „nowocześni” ekonomiści. W konsekwencji Ameryka pogrążyła się w największym kryzysie w swojej historii. Tymczasem przewrotność losu sprawiła, że krytycy wywodzący się z Partii Demokratycznej uznali pobojowisko, które zostawił po sobie Hoover w chwili składania urzędu, za wynik jego przywiązania do przestarzałych zasad laissez-faire.

Murray N. Rothbard

Przypisy:

1 Irving Bernstein, The Lean Years, A History of the American Worker, 1920–1933, Boston 1960, s. 147. Hoover już w 1909 roku nazwał związki „właściwym antidotum na nieskrępowane działania organizacji kapitalistycznych”, ibid., s. 250.

2 Warren, Herbert Hoover and the Great Depression, s. 28.

3 Lyons, Our Unknown Ex-President, s. 231.

4 Zob. Marshall Olds, Analysis of the Interchurch World Movement Report on the Steel Strike, New York 1922, s. 417 i n.

5 Zob. Marshall Olds, Analysis of the Interchurch World Movement Report on the Steel Strike,New York 1922, s. 417 i n.

6 Zapomniano też, że spór dotyczył nie tylko długości dnia pracy, lecz także płac. Robotnicy żądali krótszego dnia pracy i „płacy wystarczającej na życie”, czyli – jak to ujęto w Inquiry Report – „minimalnej płacy dającej komfort”, jednym słowem chcieli wyższych stawek godzinowych. Zob. Samuel Yellen, American Labor Struggles, New York 1956, s. 255 i n.

7 Na temat epizodu z dwunastogodzinnym dniem pracy zob. Frederick MacKenzie, Steel Abandons the 12-Hour Day, „American Labor Legislation Review”, wrzesień 1923, s. 179 i n.; Hoover, Memoirs, t. 2, s. 103–104 oraz Robert M. Miller, American Protestantism and the Twelve-Hour Day, „Southwestern Social Science Quarterly, wrzesień 1956, s. 137–148. W tym samym roku gubernator Pinchot z Pensylwanii zmusił kopalnie antracytu w tym stanie do wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy.

8 Relacje z tych wydarzeń napisane z perspektywy zwolenników związków zawodowych zawierają następujące prace: Donald R. Richberg, Labor Union Monopoly, Chicago 1957, s. 3–28 oraz Hoover, Memoires, t. 2.

9 Zob. McMullen, The President’s Unemployment Conference of 1921 and its Results, s. 17.

10 Hoover, Memoirs, t. 2, s. 108.

11 Jednym z tych przemysłowców był Charles M. Schwab, dyrektor Bethlehem Steel, ten sam, który wcześniej toczył ostry spór z Hooverem na temat ośmiogodzinnego dnia pracy. Na początku 1929 roku Schwab wyraził opinię, że utrzymanie prosperity jest równoznaczne z „płaceniem pracownikom jak najwyższych wynagrodzeń”. „Commercial and Financial Chronicle”, nr 128, 5 stycznia 1929, s. 23.

12 National Industrial Conference Board, Salary and Wage Policy in the Depression, New York 1932, S. 3; Leo Wolman, Wages in Relation to Economic Recovery, Chicago 1931, s. 1.

13Committee on Recent Economic Changes, Recent Economic Changes in the United States, New York 1929, t. 1, s. XI.

14 Committee on Recent Economic Changes, Recent Economic Changes in the United States, New York 1928, t. 2; Henry Dennison, Management, s. 523.

15 Innym zwiastunem National Recovery Administration (NRA) było to, że w latach dwudziestych Hoover wykorzystywał Departament Handlu do tego, żeby pomagać organizacjom handlowym w opracowywaniu „kodeksów”, które akceptowała Federalna Komisja Handlu (Federal Trade Commission). Ich celem było osłabienie konkurencji w imię wyeliminowania „nieuczciwych” praktyk w handlu.


2 Responses to Wielki kryzys w Ameryce: Rozwój interwencjonizmu Hoovera – stosunki pracy

  1. Marko napisał(a):

    Nie trzeba byc profesorem zeby wiedziec, iz mozna w prosty sposob manipulowac kazda gospodarka poprzez tzw. pieniadz. Zakrecamy kurek i juz wszystko wokolo usycha jak na pustyni bez wody. Odkrecamy kurek i woda zaraz sprawia, ze wokolo wszystko kwitnie. Tak dzieje sie tez w zyciu gospodarczym. Koronnym przykladem byly losy USa w latach 20 tych ub. wieku. Kto krecil kurkiem – wiemy. Co byloby, gdyby kurek byl pod scisla kontrola obywateli i nikt przy nim nie manipulowal? Odp bylaby prosta – kwitnace krajobrazy. Byl taki co je obiecywal nawet gawiedzi, ale jego kumple z mafii mieli inne zamiary. Czytanie pana Barszcza jest wiec strata czasu. Lepiej poczytac jak dziala system demokracji bezposredniej w Helwecji. Tam mafia z Wall Street jeszcze nie kreci kurkiem bo nie ma mozliwosci. Nic dziwnego, ze poziom zycia i stabilizacja gospodarcza jest w CH na razie na najlepszym poziomie w okolicy.

  2. Łukasz napisał(a):

    Tak na marginesie mówiąc „Wielki Kryzys w Ameryce” to kapitalna książka. Na rzeczywistym przykładzie pokazuje, jak powstają kryzysy gospodarcze. Każdy zwolennik keynesizmu i New Deal powinien ją przeczytać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *